Bezsilność,uzaleznienie od porno, bulimia, brak pracy - co dalej? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Bezsilność,uzaleznienie od porno, bulimia, brak pracy - co dalej?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24 ]

1 Ostatnio edytowany przez Adela1982 (2013-01-31 21:31:29)

Temat: Bezsilność,uzaleznienie od porno, bulimia, brak pracy - co dalej?

Witam. Zwracam się tutaj,poniewaz samam przestałam sobie radzić. Jesteśmy malzenstwem od prawie 7 lat. Ogolnie moje zycie od dziecka nie bylo uslane rozami, dziecinstwo mialam koszmarne, musialam bardzo szybko dorosnac i sama sobie radzic ( ojciec alkoholik, anorekcja, bulimia, brak akceptacji siebie)- pomimo, ze wygladałam jak modelka, a w nauce zobywalam nagrody,moje poczucie wartosci i samoocena byla dnem. Jak poznałam obecnego męża, łaknęłam miłości, ciepła, które on mi dał. Szybko wzięliśmy ślub, obydwoje pracowaliśmy, uwielbialiśmy seks i często się kochaliśmy, poczułam się kompletnie wyzwolona i kobieca.Rok po slubie zaszłam w ciążę, ktora była zagrozona. Przez większosc ciazy lezałam, przytyłam, z powodu zagrozenia nie moglismy uprawiac seksu. Zauwazylam ze wtedy maz czekal az usnę zeby moc ogladac porno, mial  filmy w komorce, w torbie ktora nosil do pracy. Czulam sie okropnie, ale nie robilam wtedy wyrzutow,( a chyba trzeba bylo), myslalam, ze jakos musi sie rozładowac - skoro ja nie moge mu tego dac.

Po porodzie doszłam do siebie praktycznie w 3 miesiace, wygladałam nawet duzo lepiej niz przed. Znajomi nie mogli wyjsc z podziwu, wszystko dla niego. Tylko ze ja go wcale nie pociągałam, nie chciał się ze mną kochać. Zaczelam sie odchudzac, zeby wygladac lepiej i lepiej, a miedzy nami bylo ZIMNO. Wrocilam do bulimii, jadlam i wymiotowałam, zycie wymkneło mi sie z pod kontroli, nie nawidziłam siebie, nie radziłam sama ze sobą, w nocy mi sie snilo ze jem i rzygam na zmiane. Wrocily koszmary z dziecinstwa. Po 6-ciu miesiacach od porodu znalazłam prace, zylam w kieracie praca:dziecko:rzyganie, brakowało mi sił. O dziwo mąz zaczał mnie zauwazac, pewnie dlatego,ze stałam sie niezalezna, poszłam do ludzi, pracowałam na bardzo dobrym stanowisku i to byl chyba bodziec dla niego. Niestety ja sie tak zapetliłam w chorobe, ze nie bylo dla mnie juz wyjscia, albo ktos mi pomoze, albo ze sobą skoncze. Osiagnelam dno ( kto nigdy nie chorował ten nie wie)

Gdy juz nie widziałam zadnego wyjscia, napisałam do meza list z prosba o pomoc, opisalam wszystko co czuje, z czym sie borykam, maz mnie przytulił, otarł łzy ale nic nie zrozumial, albo tez nie chciał zrozumiec - nie wiem. Pokazałam mu artykuly na Internecie na temat choroby, bloga ktorego prowadzila chora dziewczyna - niczego nie przeczytał. Prosiłam, zeby zainteresował sie tematem i mi pomogl. Niestety niczego nie zrobil - o to do dzis mam do niego zal. Nie wiem skad miałam tyle sil ( a raczej wiem - dziecko mi dawalo sil do walki), zapisałam sie do psychiatry na terapie. Poczawszy od grzebania w moim dziecinstwie do dorosłych relacji, krok po kroku wychodzilam z bulimii, po latach brzemienia zaczynałam coraz bardzie rozumiec, ze ta ja musze miec silę, by zrezygnowac z choroby. Lekarka poprosiła bym na jedno spotkanie przyszła z mezem, on nie chciał. Po kilku tygodniach i moim proszeniu zgodził się, niechetnie ale sie zgodzil. Psychoterapeutka nie oceniła, naszych relacji jako pozytywnych, wrecz dała mi do zrozumienia, ze moze lepiej zakonczyc zwiazek ktory jest tylko "moim dawaniem" ( tak to okresliła, a jego jako osobie nieempatyczna, badz nie zdającą sobie sprawy z problemu). Ja jednak wolałam zrezygnowac z dalszych terapii niz z niego. Dodam, ze przez cały ten czas maz duzo czasu poswiecał na ogladanie porno, pomimo, ze przeprowadziłam z nim setki rozmow, jak ja sie zle czuję wiedząc o tym.


Dodam aspekt, ze slub byl moja inicjatywą, na ktora on przystał, zaręczyn nie było, tzn były miesiac przed slubem, takie wymuszone dla rodziców. Glupio sie  z tym czuję, jak pomysle o tym wszystkim, ze taka glupia byłam.



Znalazłam siłe i wyszłam z bulimi, wygrałam walkę o siebie. Zaczelismy budowe domu, a raczej ja ją zaczelam i ciagnełam logistycznie oraz papierowo i fizycznie. Maz stracil prace, wiec na moja glowe spadło tez utrzymywanie nas. Gdzies pomiedzy moja praca, dzieckiem a budowa, pisałam za niego CV i wysyłałam, poprostu szukałam mu pracy. Po 8-miu miesiacach w koncu znalazł, odetchnęłam z ulgą. W końcu ten problem byl z głowy, wzielismy kredyt na dokonczenie budowy. M. cały czas poswiecał czas na ogladanie porno, zaczał wcielac rzecy z filmow w nasze zycie seksualne, jakos nigdy nie bylam pruderyjna wiec się zgadzałam, choc jego naciski byly coraz bardziej nachalne, a seks agresywny. Po prostu mnie bolało.
W pewnym momencie zaczęłam czuć  się podle i strasznie samotna. Nie było naszych problemów,były moje.

Zaszłam w ciąze, ale tak zasuwałam, ze z przepracowania ja straciłam. Maz mnie nie pocieszał, zawiózł na zabieg, na pytanie, czy pojedzie kupic mi kapcie do szpitala, sie obraził, strzelił focha. Noż, mało ważne było to, ze zaraz mnie wyskrobia i to co czuję, wazne ze nie chce mu sie jechac kupic tych pieprzonych kapci.

Od tego czasu zaczelo byc coraz gorzej, straciłam zaufanie do meza ( wciaz wchodzil na strony erotyczne), seks przestał mi sprawiac przyjemnosc, czulam sie jak przedmiot. Zaczelam miec wyrzuty do meza, ze mi nie pomogl jak potrzebowałam pomocy z bulimią, jak poroniłam i w wielu innych sytuacjach. Zaczełam byc zmeczona naszym byciem. Odbyłam z nim mase rozmów ( a raczej to bylymoje monologi). M. za kazdym razem płakał, mówil ze kocha i nie wyobraza sobie zycia beze mnie i synka.

Dwa tygodnie przed przeprowadzka maz znow stracił prace, a ja straciłam resztki sil. Zaczelam znow wysyłac aplikacje za niego, szukac mu pracy, ale sie opamietałam. W koncu on siedzi w domu, wiec chyba moze zajac sie szukaniem pracy. Ale on wolał siedziec na porno, dzien w dzien. Zaczelismy sie kłocic, maz przyrzekl, ze juz nigdy nie bedzie, zacznie sie starac. Ja czulam sie brzydka i beznadziejna, siedzac w pracy myslałam, czy znow bedzie sie jarał innymi laskami. Opętało mnie to, czułam się jakby codziennie mnie zdradzał i zabijał we mnie resztkę kobiecosci. Załozyłam program szpiegowski, przez ostatnie dwa tygodnie na pytanie czy dotrzymuje mi obietnicy, zarzekał się ze tak i zaswiadczal jak bardzo mnie kocha  i nie wyobraza sobie zycia bez nas. Kłamał mi prosto w twarz, poniewaz dzien w dzien siedział na porno stronach. Obrzydził mi seks, nie umiem sie cieszyc z kochania sie tak jak kiedys. Nasze rozmowy przypominają moj monolog. Jest mi tak okropnie ciezko, nie umiem tak zeyc. Nie wiem co dalej. Wczoraj pokazałam mu raport odwiedzanych stron, patrzac na to kłamał w zaparte, ze to nie miało miejsca. W koncu sie złamał i powiedzial, ze wiecej nie bedzie. Takich przyrzeczen bylo tysiac. Powiedziałam, ze mam dosc, ze zabił we mnie kobiecość, nie daje mie wsparcia, nie dba o mnie i ze chcę separacji.

Jest mi tak cholernie ciezko, nie chcę od niego odchodzic, mamy dziecko, od strony formalnej niestety tez kredyt, ktory wiaże, ale nie umiem tak zyc bedac ciagle oklamywaną, bez takiego ramienia na ktorym moglabym sie oprzec. Pracuje, utrzymuję nas, dbam o dom dziecko,  o siebie ( ludzie mowia ze jestem atrakcyjna) ale zaczynam sie załamywac, nie daje sobie rady.

Napiszcie chlodnym okiem, co robic, prosze Was....


Ps. Dodam, ze jak mam ochote na randke w kinie, czy gdziekolwiek to musze ja sama zaaranzowac, tak samo z romantyczna kolacją itd.jesli ja nie zaaranzuje to nie ma. Na moje trzydzieste urodziny, łudziłam sie ze zrobi mi niespodziankę, nic takiego. Kazda rocznica slubu rowniez. Jego podejscie to kupic kwiaty na odczepnego i z głowy.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Bezsilność,uzaleznienie od porno, bulimia, brak pracy - co dalej?

Jeny dziewczyno tyle już wycierpiałaś i chcesz cierpieć dalej ?
Rozumiem kredyt itp ale on cię zniszczy.
Obrzydził Ci sex Ty czujesz się nie atrakcyjna.
Spieprzaj od niego jak najprędzej , bo z tego co widzę ciagle kończy się na jego płakaniu
i obiecywaniu a nic w tym kierunku nie robi.
Skoro glupie filmy są dla niego ważniejsze , uzależnił się , ale skoro on sam nie widzi problemu to ty mu nie pomożesz.
Kobieto znajdziesz jeszcze faceta który będzię cię kochać szanować i doceniać ! Nie męcz się na siłę.

choć ucieknijmy stąd , nie chcę już oddychać tym zatrutym powietrzem.

3 Ostatnio edytowany przez Adela1982 (2013-01-31 21:42:57)

Odp: Bezsilność,uzaleznienie od porno, bulimia, brak pracy - co dalej?

Zawsze tak radze dziewczynom,  z zewnatrz wydaje sie byc silna jak skała.Tylko ze sama nie potrafie tak zrobic jak radze innym.Zaczynam pękac i dochodzi do mnie, ze zyję złudzeniami i marzeniami o idealnej rodzinie, której nigdy nie miałam. Z jednej strony nie chciałabym krzywdzić dziecka, ale z drugiej widzę, że on nie widzi w swoim ojcu autorytetu.

Cięzko mi podjąc konkretną decyzją i mąż o tym wie. Wczoraj na moją prośbę, spędził noc na kanapie w salonie i na dzisiaj ciężko mi jest spać z nim w łóżku i udawać, ze jest ok, choć z drugiej strony brakuje mi bliskości i takiego szczerego pogłaskania po głowie.

Czy da się ten związek w ogóle uzdrowić, czy można wyjść na prostą, czy to już nie ma sensu.

Boże, zapętliłam się, z jednej strony chciałabym odejść, a z drugiej nie umiem

4 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-01-31 23:09:08)

Odp: Bezsilność,uzaleznienie od porno, bulimia, brak pracy - co dalej?

A może trochę dystansu?

Pisałaś, że problemy zaczęły się w czasie Twojej zagrożonej ciąży. Brak seksu powodował, że odsuwaliście się od siebie coraz bardziej. On zaczął szukać zaspokojenia w pornosach, Ty po cichu to akceptowałaś.

Nie rozumiem jednego: zagrożona ciąża uniemożliwiała zapewne normalne stosunki, ale pozostawała jeszcze masa innych możliwości. Czyżbyś nie posiadała dłoni, ust (a w niektórych przypadkach stóp big_smile), aby zaspokoić jego potrzeby?
Można było nawet razem oglądać pornosy, byleby facet kończył czując Twoją bliskość.

A tak facet zaczął się po kryjomu trzepać. Brzmi to wulgarnie i tak samo wulgarnie było odczuwane przez niego, gdy musiał kryć się przed Tobą w momencie zaspokojenia.

Za co Ty chciałaś robić mu wyrzuty? Za to, że był zdrowy i fizjologia wymagała od niego rozładowania napięcia? Przecież nie chodził na panienki, nie zdradzał Cię.

I tu znowu dochodzimy do problemu postrzegania pornografii przez mężczyznę i kobietę.
Facet nie szuka w pornografii kochanek. Facet nie szuka w pornografii innych kobiet.
Facet szuka tam UROZMAICENIA.
Wg kobiety mężczyzna oglądający porno jest zafascynowany, wręcz zakochany w oglądanej aktorce. G**no prawda.
Gdyby ta aktorka siedziała obok jego kobiety, to nawet by na nią nie spojrzał.
Mężczyznę podnieca sytuacja przedstawiona na ekranie.
Nie ma żadnego związku emocjonalnego między oglądającym pornosa mężczyzną, a wijącą się na ekranie aktorką.
To tylko kobiety wmawiają sobie coś takiego i wnioskują, że ta na ekranie jest od nich ładniejsza, seksowniejsza.
NIC PODOBNEGO.

A to, że facet ma potem problem z uprawianiem seksu ze swoją kobietą?
To kwestia uwarunkowania.
Twój mąż przez kilka m-cy ukrywał przed Tobą momenty, gdy czuł się podniecony.
Przez kilka m-cy widział Twoje piersi, albo pupę i wyobrażał sobie straszne rzeczy, by tylko zapanować nad sobą i nie rzucić się na Ciebie (przecież ciąża była zagrożona).
Musiał wmówić sobie, że jesteś nieatrakcyjna i że go nie podniecasz. To nie takie łatwe, gdy się kogoś kocha i pożąda sad.

Potem Ty doszłaś do wniosku, że już można, a on... MUSIAŁ W CIĄGU KILKU MINUT PRZESTAWIĆ SIĘ.
Nie dziwię się, że miał z tym problem.
Prawdopodobnie nadal czuł się oglądaczem. Kopiował obejrzane akcje, aby móc czuć podniecenie.
Ty wymyśliłaś, że jesteś za gruba i brzydsza od panienek z pornosów.
Nie wierzę, byś mu tego nie powiedziała.
Facet jeszcze bardziej zamknął się w sobie.
A to, co jest teraz, to tylko eskalacja tamtej sytuacji.

To, że masz lepszą pracę od niego również nie dodaje mu męskości.

Wybacz, ale w taki sposób (nieświadomie) wykastrowałaś faceta. Nie dziw się teraz, że z ogiera stał się wałachem.

Sama miałaś poważne problemy psychiczne. To też oddalało was od siebie.

Jeżeli zależy Ci na tym związku, to spróbuj nad nim popracować.
Nie pisz do niego listów o tym jaki jest zły i jak przez niego cierpisz. Nie uskuteczniaj takich monologów. Nie wmawiaj mu, że oglądając porno jest zboczony.

Spróbuj dotrzeć do niego. To jak z oswajaniem dzikiego zwierzątka. Jeden nieprzemyślany ruch i zepsujesz wszystko.

Facet nigdy nie był przebojowy, ale takiego pokochałaś.
Postaraj się teraz, by znowu poczuł się mężczyzną. Wtedy będziesz miała w nim oparcie.

Myślę, że sprawa seksu jest bardzo ważna. Przestań go krytykować. Zaaranżuj intymny wieczór i NIE NACISKAJ.
Musisz od nowa oswoić go ze swoim ciałem.
To, że mu sie nie podobasz, to tylko wymyślone przez Ciebie brednie.
Doprowadź do kilku sytuacji, gdy on skończy przy Tobie. Nie oczekuj, że wejdzie w Ciebie. Stres może spowodować za słabe ukrwienie i facet zniechęci się jeszcze bardziej sad.
Bądź delikatna. Gdy zacznie zaspokajać swoje potrzeby przy Tobie sam zrezygnuje z pornosów.
Na razie są dla niego jedynym sposobem odreagowania.

Oczywiście możesz posłuchać samotnych emancypantek i rzucić go natychmiast. Tylko, czy jesteś pewna, że znajdziesz kogoś lepszego?

Pamiętaj: nadal jesteś dla niego najpiękniejsza. Musisz tylko przełamać blokadę, aby znowu odważył Ci się to powiedzieć.

Ps. Facet, który nie ma pracy i nie potrafi zaspokoić swojej kobiety czuje się nic nie wart. Trudno, aby w tym momencie był dla kogoś autorytetem sad.

5 Ostatnio edytowany przez Adela1982 (2013-01-31 23:19:04)

Odp: Bezsilność,uzaleznienie od porno, bulimia, brak pracy - co dalej?

Dziękuje Ci Yogi za wpis z meskiego punktu widzenia i ten dystans do wszytskiego, chciałam, zeby ktos tak obiektywnie spojrzał z boku..

YOGI bear napisał/a:

A może trochę dystansu?


Nie rozumiem jednego: zagrożona ciąża uniemożliwiała zapewne normalne stosunki, ale pozostawała jeszcze masa innych możliwości. Czyżbyś nie posiadała dłoni, ust (a w niektórych przypadkach stóp), aby zaspokoić jego potrzeby?
Można było nawet razem oglądać pornosy, byleby facet kończył czując Twoją bliskość.

Seks oralny,nie jest dla mnie niczym złym, wrecz przeciwnie lubie go i proponowałam to w ciazy nie raz, takze inne pieszczoty - maz nie chciał


Za co Ty chciałaś robić mu wyrzuty? Za to, że był zdrowy i fizjologia wymagała od niego rozładowania napięcia? Przecież nie chodził na panienki, nie zdradzał Cię.

Dlatego tez nie robiłam mu wtedy wyrzutów, wiedziałam o tym, proponowałam inne formy zaspokojenia, nie chciał.
Tylko, ze od tego czasu minelo juz 5 lat



I tu znowu dochodzimy do problemu postrzegania pornografii przez mężczyznę i kobietę.
Facet nie szuka w pornografii kochanek. Facet nie szuka w pornografii innych kobiet.
Facet szuka tam UROZMAICENIA.
Wg kobiety mężczyzna oglądający porno jest zafascynowany, wręcz zakochany w oglądanej aktorce. G**no prawda.
Gdyby ta aktorka siedziała obok jego kobiety, to nawet by na nią nie spojrzał.
Mężczyznę podnieca sytuacja przedstawiona na ekranie.
Nie ma żadnego związku emocjonalnego między oglądającym pornosa mężczyzną, a wijącą się na ekranie aktorką.
To tylko tępe kobiety wmawiają sobie coś takiego i wnioskują, że ta na ekranie jest od nich lepsza.
NIC PODOBNEGO.

Proponowałam mu wspolne ogladanie, do samego porno obejrzanego raz na jakis czas nie mam nic, to tak jak alkohol, wypity z umiarem nie szkodzi, ale pity dzien w dzien  na umór to alkoholizm. Dla mojego M. to sie stalo się jego obsesja


To, że masz lepszą pracę od niego również nie dodaje mu męskości.

Wybacz, ale w taki sposób (nieświadomie) wykastrowałaś faceta. Nie dziw się teraz, że z ogiera stał się wałachem.

Nie pomyślałam o tym, dzięki za zwrócenie na to uwagi


Sama miałaś poważne problemy psychiczne. To też oddalało was od siebie.

Jeżeli zależy Ci na tym związku, to spróbuj nad nim popracować.
Nie pisz do niego listów o tym jaki jest zły i jak przez niego cierpisz. Nie uskuteczniaj takich monologów. Nie wmawiaj mu, że oglądając porno jest zboczony.

Spróbuj dotrzeć do niego. To jak z oswajaniem dzikiego zwierzątka. Jeden nieprzemyślany ruch i zepsujesz wszystko.

Facet nigdy nie był przebojowy, ale takiego pokochałaś.
Postaraj się teraz, by znowu poczuł się mężczyzną. Wtedy będziesz miała w nim oparcie.

Myślę, że sprawa seksu jest bardzo ważna. Przestań go krytykować. Zaaranżuj intymny wieczór i NIE NACISKAJ.
Musisz od nowa oswoić go ze swoim ciałem.
To, że mu sie nie podobasz, to tylko wymyślone przez Ciebie brednie.
Doprowadź do kilku sytuacji, gdy on skończy przy Tobie. Nie oczekuj, że wejdzie w Ciebie. Stres może spowodować za słabe ukrwienie i facet zniechęci się jeszcze bardziej sad.
Bądź delikatna. Gdy zacznie zaspokajać swoje potrzeby przy Tobie sam zrezygnuje z pornosów.
Na razie są dla niego jedynym sposobem odreagowania.


Pamiętaj: nadal jesteś dla niego najpiękniejsza. Musisz tylko przełamać blokadę, aby znowu odważył Ci się to powiedzieć.

Ps. Facet, który nie ma pracy i nie potrafi zaspokoić swojej kobiety czuje się nic nie wart. Trudno, aby w tym momencie był dla kogoś autorytetem sad.

Cholera, tylko ze to trwa juz 5 lat. Juz sama nie wiem, nie starałam sie nigdy go obrzucac blotem, albo obnizac jego wartosc, wrecz przeciwnie chwaliłam za kazdą rzecz, pomagałam, ale juz zmeczona jestem usmiechem nr 5, gdy wszystko sie zaczyna walic. Nie uklada sie na zadnym polu.

Na plus dla meza napisze ze jest to typ domatora, nie lata po imprezach (nigdy go to nie krecilo),  ogarnie dom itd. Ludzie go lubią, kazdy o nim mysli pozytywnie. Tylko, ze nikt nie wie, jak sie u nas dzieje. Ale ostatnio mam wrazenie, ze to troche "cicha woda". Kiedys, jak go poznałam, bylam pewna ze to bedzie facet, na ktorym bede mogła polegac, ufac, nigdy mnie nie oklamie, facet inny niz Ci wszyscy goscie, co są "hej do przodu". Taki facet na dobre i złe, do końca świata. A teraz sama nie wiem, w co mu wierzyc, a w co nie. Z dzieckiem relacje się mu nie ukladaja, bo nie ma w nim checi nauczenia syna chociazby jazdy na rowerze, poswiecenia czasu, zaraz sie irytuje, krzyczy, wyzywa. Dziecko sie od niego odwraca.


Przypomniała mi sie taka sytuacja, 2-3 miesiace przed slubem, bylam u niego w pracy, miał wlaczone GG, przyszła wiadomosc od dziewczyny z pracy ( z centrali). Wiem nie powinnam tego czytac, ale przeczytałam i rozmowe wstecz. Byly tam wpisy typu "umyłbym Ci plecki", "wymasowałbym Cie" i tympodobne. Wyszłam z płaczem, chciałam zrezygnowac ze slubu.Maz sie zarzekał, ze to kolega korzystał z jego gg, przepraszał. Pozniej widziałam ( juz po slubie) ze pisał z ta laska z domowego komputera tez ( nie wiem co, juz nie czytałam). A teraz sobie mysle, ze to bylo pewnie jedno z jego pierwszych klamstw.

6

Odp: Bezsilność,uzaleznienie od porno, bulimia, brak pracy - co dalej?

Nie rozumiem: dlaczego nie chciał Twojej bliskości w okresie pierwszej ciąży.

Ze swojej strony mogę tylko powiedzieć, że rozładowywanie napięcie przy pornosach bardzo utrudnia normalne współżycie.
Przez pewien czas mogłem być ze swoją Panią tylko w weekend co dwa tygodnie.
Te dwa tygodnie była dla mnie zbyt długim okresem wstrzemięźliwości sad. Przy kolejnym spotkaniu uczyłem się jej jakby od nowa i to zaburzało normalny seks.

Jeżeli ciągle rozładowuje swoje napięcie przy pornosach, to bardzo trudno jest mu czerpać przyjemność z normalnego seksu. Z tego powodu nie występuje z inicjatywą.
Ale jeszcze raz powtórzę: nie oznacza to, że mu się nie podobasz i że Cię nie kocha.

Ogólnie myślę, że powinnaś wejść w jego życie intymne (rozładowywanie napięcia poprzez filmy), ale trudno mi doradzić Ci coś konkretnego sad.

Jeśli chodzi o te czaty... Pisanie o myciu komuś plecków, to nie to samo, co ich mycie. Ja często żartuję sobie z moimi współpracownicami i ktoś mógłby wyciągnąć z naszych słów błędne wnioski. Dla nas jest to tylko śmieszne przekomarzanie się.
A wszystko, co pisze z komputera możesz sprawdzić. Upewnisz się, czy to tylko wygłupy, czy coś poważniejszego (choć osobiście nie popieram takich metod sad).

Podejrzewam, że na zachowanie Twojego męża ma duży wpływ brak pracy. To rodzi frustrację i agresję.

7 Ostatnio edytowany przez ban (2013-02-01 02:04:51)

Odp: Bezsilność,uzaleznienie od porno, bulimia, brak pracy - co dalej?

Przeczytaj Autorko to co napisałaś sto razy. Następnie zobacz co tam znajdziemy:

-- silną kobietę, która mimo fatalnych warunków w życiu radzi sobie świetnie -- w dzieciństwie sukcesy w szkole, w dorosłości praca, dziecko, wyglądała świetnie, wybudowała dom, i jeszcze za uszy ciągnie męża
-- słabego faceta, który nie mając pracy zamiast całymi dniami wysyłać tysiące CV ogląda pronole, który nie dba o seks i żonę

Jaki z tego wniosek? Że kobieta za dużo daje, bo się czegoś boi, podczas, gdy zawojowała cały świat jak jakaś business woman.

Wiesz jakie jest moje lekarstwo? Musisz zdradzić... znaleźć kogoś, kto Cię dowartościuje, przytuli, znaleźć ramiona, w których poczujesz że jesteś dużo, dużo warta, samodzielna, prawdziwa kobieta, którą ktoś popieści jak królową. Musisz się dowartościować, zobaczyć światło w życiu i będzie dobrze.

Zbierz do kupy swoje sukcesy... zobacz co zrobiłaś. Zbierz porażki... ja widzę tylko bulimię.

Co do męża: daj mu wolność w oglądaniu pornoli, czatowaniu, sms-owaniu, nie pytaj gdzie idzie, o której wróci, gdzie był. Idź swoją drogą. Tyle energii i zdrowia i życia co wpakowałaś w tego gośćia powinnaś wpakować w siebie.

8

Odp: Bezsilność,uzaleznienie od porno, bulimia, brak pracy - co dalej?

Pane bane big_smile.

A może Ta kobieta to lubi?

Nie jest głupia i zaślepiona smile. Sama wybrała takiego człowieka na towarzysza życia. Nie wierzę, by zmienił się zupełnie.

Głównym zarzutem, który przeciw niemu wnosi jest ciągłe oglądanie porno. Z tego powodu sama czuje się źle i z tego powodu podejrzewa go o nieuczciwość smile.

Na dobrą sprawę facet zawsze był... lekko wycofany big_smile.
Wg mnie należy do gatunku ludzi, o których mówi się: gdzie go postawisz, tam stoi.
Myślę, ze właśnie ta stabilność urzekła naszą Adelę smile.

Obecnie jest zła, że facet wycofał się zupełnie.
Tak, jak wspomniałem poprzednio: miał ku temu powody sad.

Adela jest kobietą energiczną i DOMINUJĄCĄ.

Wszystko, co razem osiągnęli (łącznie ze ślubem smile) jest jej zasługą.
Tacy ludzie muszą mieć partnera lekko wycofanego. Inaczej trwać będzie niekończąca się wojna domowa.

Paradoks polega na tym, że kolejny partner Adeli musi być z charakteru podobny do obecnego.

Może przez krótki czas będzie zadowolona z mężczyzny, który będzie wszystko za nią robił, ale szybko zacznie jej to doskwierać sad.

Co do zdrady. Myślę, że Adela uważa się za bardzo porządną osobę i regularny romans może być dla niej trudny do zaakceptowania pod względem moralnym.

Dlatego myślę, że warto próbować naprawić jej obecny związek.

Adelo: masz bardzo trudne zadanie. Musisz zaktywizować faceta, który w życiu uważa się za ostatnią pierdołę. Dlatego ucieka w świat fantazji (ich głównym elementem są oglądane filmy). W świecie realnym nie ma już nic, co byłoby dla niego naprawdę interesujące. To właśnie trzeba zmienić.
Znasz go dobrze i wierzę, że coś wymyślisz smile.

9

Odp: Bezsilność,uzaleznienie od porno, bulimia, brak pracy - co dalej?

Ale może gdyby mąż zobaczył , że żona ma adoratora może by się w końcu obudził?
Gdyby nagle zaczeła się ubierać inaczej niż zwykle , inaczej malować , jakaś zmiana fryzury może by zauważył , że coś traci , że coś ucieka może wtedy się ocknie ?.

Powiem wam tak jak pisałam wyżej , ona może oczywiście próbować , ale z drugiej strony skoro on sam nie widzi w tym problemu ?.
To jak z uwaleznionym alkoholikiem który nie pójdzie się leczyć jak uważa , że on przecież nie pije , że każdy tak robi , że to normalne itp.. On musi widzieć swój problem.

A może porozmawiaj z nim i zaproponuj mu terapie małżeńską , albo wspólną wizyte u psychologa ,
może trudno będzie mu sie otworzyć przed obcą osobą ale zawsze warto spróbować.

Pamietaj tylko , że tez nie możesz znosic tego w nieskończoność bo to całkowicie zniszczy Twoją rodzine,

choć ucieknijmy stąd , nie chcę już oddychać tym zatrutym powietrzem.

10

Odp: Bezsilność,uzaleznienie od porno, bulimia, brak pracy - co dalej?
comeandsaveme napisał/a:

Ale może gdyby mąż zobaczył , że żona ma adoratora może by się w końcu obudził?
Gdyby nagle zaczeła się ubierać inaczej niż zwykle , inaczej malować , jakaś zmiana fryzury może by zauważył , że coś traci , że coś ucieka może wtedy się ocknie ?.

No właśnie -- zamiast płakać, że ogląda pornole powinna zrobić to co napisałaś.

11

Odp: Bezsilność,uzaleznienie od porno, bulimia, brak pracy - co dalej?

witam.
dlaczego jest tak ze jak facet ma problemy to ucieka w alkohol badz ogladanie filmow porno. no tak on musi sie rozladowac tylko ze wiazac sie z kobieta powinien zdawac sobie sprawe ze za obowiazki i problemy w domu odpowiada sie wspolnie i wspolnie sie je rozwiazuje. jezeli nie ma wzajemnego zrozumienia i wspierania sie to nie ma zwiazku. rozumiem cie doskonale poniewaz zylam pare lat w podobnej sytuacji tylko nie mialam bulimii ale za to mam dwoje dzieci. od dwoch lat jestem w wolnym zwiazku i dopiero teraz wiem ze o wzsystkim trzeba rozmawiac. musisz byc silna i zacznij w koncu dziewczyno myslec o sobie a nie tylko o mezu. yogi napisal ze on moze czuc sie ponizony bo ty masz lepsza prace a ty nie czulas sie ponizona lezac obok a on ogladal pornosy? glupie gadanie. gdyby chcial to by pracowal ale po co jak ty wszystko zrobisz. moze bede chamska ale zeby pomoc ci to mial rece do dupy przyrosniete ale bawic sie malym to rece byly zdrowe?     
pozdrawiam

12 Ostatnio edytowany przez Adela1982 (2013-02-01 19:58:31)

Odp: Bezsilność,uzaleznienie od porno, bulimia, brak pracy - co dalej?

Wiesz jakie jest moje lekarstwo? Musisz zdradzić... znaleźć kogoś, kto Cię dowartościuje, przytuli, znaleźć ramiona, w których poczujesz że jesteś dużo, dużo warta, samodzielna, prawdziwa kobieta, którą ktoś popieści jak królową. Musisz się dowartościować, zobaczyć światło w życiu i będzie dobrze.

Dziekuje Ci za porade, ale nie potrafilabym sie dowartosciowywac czyims kosztem. Nie umiem zdradzic, choc ku temu mam mase okazji ze wzgledu na typ pracy i podroze zagraniczne. Amantów jest wielu w zasięgu reki, tylko, ze ja tak nie potrafie, nie umialabym potem patrzec na siebie. Zdrada nie jest dla mnie zadnym rozwiązaniem

Pane bane big_smile.

A może Ta kobieta to lubi?

Nie jest głupia i zaślepiona smile. Sama wybrała takiego człowieka na towarzysza życia. Nie wierzę, by zmienił się zupełnie.

Nie, nie lubię tego.

Jak sie poznalismy maz pracował, wydawał się byc inny inny od tych wszystkich zadufanych w sobie, zslinionych kolesi. Wydawało mi, sie ze to czlowiek, ktoremu moge ufac i ktory bedzie dla mnie oparciem, taki na zawsze. Wydaje mi sie jednak takze, ze chec bycia kochaną zasłoniło mi wszystkie wady, ktore miał, a ktorych nie widziałam wtedy. Na pewno nie byl czlowiekiem obrotnym na 1000% procent, ale nie był tez taki jaki jest teraz. Kompletnie teraz sobie odpuscił, jesli zwroce uwage zeby cos zrobił, to z wielka niechecią zrobi, sam nigdy nie wyjdzie z inicjatywą. Przeglada ogloszenia, ale nie wysyla CV to ja za niego je pisze i wysylam, popycham go zeby załatwiał rozne sprawy, czasem mam wrazenie, ze zaczelam myslec za niego. Jesli o czyms mu nie powiem, nie przypomne to tego nie zrobi


Dlatego myślę, że warto próbować naprawić jej obecny związek.

Adelo: masz bardzo trudne zadanie. Musisz zaktywizować faceta, który w życiu uważa się za ostatnią pierdołę. Dlatego ucieka w świat fantazji (ich głównym elementem są oglądane filmy). W świecie realnym nie ma już nic, co byłoby dla niego naprawdę interesujące. To właśnie trzeba zmienić.
Znasz go dobrze i wierzę, że coś wymyślisz smile.

To co napisales wydaje mi sie byc bardzo rozsadne i obrazuje mi wszystko, tylko jak to zmienic?
M.nigdy mnie nie wyzwal, nie pije, ogolnie wydaje sie byc przykladnym mezem i ojcem,  tym trudniej podjac decyzje. Kazdy mysli ze jestesmy idealną parą, a tak naprawde jest beznadziejnie.
Mamy dziecko i to przede wszystkim jego nie chciałabym skrzywdzic. Wczoraj rozmawialismy, spłakaliśmy się obydwoje, prosił o ostatnią szansę i przebaczenie, może naiwna jestem (pewnie tak), ze wierzę jeszcze w jego zmianę, ale mu ją dałam. NIe potrafię ot tak skreślić tego wszystkiego, tych lat, rodziny. Wiem jak ciezko mi bylo, gdy sama w pojedynke walczylam z chorobą, wiem, tez ze on ma problem z seksoholizmem, ale nie wiem jak mu pomóc. Kiedys jak patrzyłam na swoją matkę, ktora zyla ( i zyje do tej pory) z alkoholikiem, ktory robil nawalony co noc karczemne awantury, a potem przepraszal, a ona mu wybaczała, myslałam ze ja nigdy taka nie bede. Patrze teraz na siebie i widze ją. Jestem żałosna

A może porozmawiaj z nim i zaproponuj mu terapie małżeńską , albo wspólną wizyte u psychologa ,
może trudno będzie mu sie otworzyć przed obcą osobą ale zawsze warto spróbować.

W tym momencie nas nie stac, on nie pracuje, kredyt, wszystkie oplaty, zycie nie stac nas po prostu

On musi widzieć swój problem.

Wczoraj sie przyznał przy mnie ze ma problem i chcial zebym zablokowala dostep do TYCH stron

Pamietaj tylko , że tez nie możesz znosic tego w nieskończoność bo to całkowicie zniszczy Twoją rodzine,

Zdaje sobie z tego sprawe, tylko brak mi sił. Tyle razy juz sobie obiecywałam, ze nie wymieknę.
Dostał ostatnią szansę, tylko boję się, ze jej nie wykorzysta sad


witam.
dlaczego jest tak ze jak facet ma problemy to ucieka w alkohol badz ogladanie filmow porno. no tak on musi sie rozladowac tylko ze wiazac sie z kobieta powinien zdawac sobie sprawe ze za obowiazki i problemy w domu odpowiada sie wspolnie i wspolnie sie je rozwiazuje. jezeli nie ma wzajemnego zrozumienia i wspierania sie to nie ma zwiazku. rozumiem cie doskonale poniewaz zylam pare lat w podobnej sytuacji tylko nie mialam bulimii ale za to mam dwoje dzieci. od dwoch lat jestem w wolnym zwiazku i dopiero teraz wiem ze o wzsystkim trzeba rozmawiac. musisz byc silna i zacznij w koncu dziewczyno myslec o sobie a nie tylko o mezu. yogi napisal ze on moze czuc sie ponizony bo ty masz lepsza prace a ty nie czulas sie ponizona lezac obok a on ogladal pornosy? glupie gadanie. gdyby chcial to by pracowal ale po co jak ty wszystko zrobisz. moze bede chamska ale zeby pomoc ci to mial rece do dupy przyrosniete ale bawic sie malym to rece byly zdrowe?     
pozdrawiam

Wiem,  ze tak dalej nie mozna zyc,  chyba nie umiem podjac tak radykalnej decyzji, ale niestety jesli tym razem nie dotrzyma mi słowa, okłamie mnie, obiecałam sobie, ze znajde w sobie sile, by skonczyc

13

Odp: Bezsilność,uzaleznienie od porno, bulimia, brak pracy - co dalej?
Adela1982 napisał/a:

Kiedys jak patrzyłam na swoją matkę, ktora zyla ( i zyje do tej pory) z alkoholikiem, ktory robil nawalony co noc karczemne awantury, a potem przepraszal, a ona mu wybaczała, myslałam ze ja nigdy taka nie bede. Patrze teraz na siebie i widze ją. Jestem żałosna

Nie jesteś !!!
Prawda jest taka, że nieświadomie powielamy wzorzec rodziny zakodowany w dzieciństwie.
O ile nie wierzę, by można było wyjść zupełnie z alkoholizmu sad, o tyle sugeruję Ci pracę nad tym związkiem, wierząc, że dla twojego męża jest nadzieja.
Nie mówię, że będzie łatwo.
Pornosy, są w jego przypadku uzależnieniem. Przyznam, ze nie wierzę, by zerwał z tym natychmiast sad. Zapewne jeszcze wiele razy sięgnie do tej "rozrywki". Ważne, jak zachowa się potem i czy zauważysz w nim zmiany na lepsze.
Myślę, że jest szansa, aby powoli go z tego wyciągnąć.

W odróżnieniu od yustys2805 uważam, że stan Twojego męża jest stanem przejściowym, czymś w rodzaju choroby. To Ty musisz ocenić: czy dasz radę walczyć z tą chorobą.

A rozwalanie wszystkiego nie zawsze wychodzi na dobre sad.

Dużo siły Adelo smile.

14

Odp: Bezsilność,uzaleznienie od porno, bulimia, brak pracy - co dalej?

W taki dzien jak dzis targaja mną straszne sprzeczności. Ogólnie mam w sobie nastawienie by ratować, to co się jeszcze da uratowac, by dziecko mialo normalną rodzinę. By dalo sie wszystko poskladac, bo to nie jest juz jego problem, ale nasz problem. Ale przy takich dniach jak dzis dociera do mnie, ze my nie wspieramy się, rozmowy są wrecz wymuszone, nie ma chęci do zabiegania o nas, ta milosc chyba wygasła juz, brakuje tego czegos. Maz najlepiej chcialby seksu, a cala reszta nie liczy sie. Gdy kocham sie z nim, czasem sie czuje jak ściera, łatwa laska, której można kłamać w twarz, o ktora nie trzeba zabiegac, a ona i tak jest. Podle sie czuje

Czuje sie  okropnie samotna, bedac w zwiazku, straszna jest ta samotnosc. Nawet nie mam sie komu poskarzyc, czesto płacze w lazience, gdy ide sie kapac, albo placze w srodku siebie. Wtedy opadam z sil, z silnej baby czuje sie jak zagubione dziecko. Moj dzien to praca- dom, nie wychodzimy nigdzie, nie moge sobie na nic pozwolic - nie stac nas. W domu, nie radzimy sobie z dzieckiem, ktore nie ma zadnego autorytetu, maz albo krzyczy na niego, albo kaze mu siedziec cicho. Dzieciak widuje mnie wieczorami, tyle ile mogę staram się mu poswiecac, czesto ze zmeczenia nie mam sily poswiecac mu tego czasu tak jak powinnam . Mały zaczyna sie robic coraz bardziej knąbrny i pyskaty, sadze ze czuje sie podobnie samotny majac rodzicow

Staram sobie to tak tlumaczyc, ze ciezko dla meza bo nie ma pracy, ale nikt nigdy nie pomyslal, ze mi moze byc cholernie ciezko, dostałam łatkę, takiej "o którą nie trzeba się martwić, bo sobie zawsze poradzi". Cholera, ja nawet nie mam gdzie i dokąd wyjść, nie mam koleżanek, z ktorymi moglabym o tym jak sie czuje porozmawiac. Odnosnie postow wyzej, nawet gdybyśmy się rozstali nie miałabym chyba ochoty na wiązanie się z kimś nowym kiedykolwiek, chyba nigdy w zyciu

Musiałam to z siebie wyrzucic

15

Odp: Bezsilność,uzaleznienie od porno, bulimia, brak pracy - co dalej?
Adela1982 napisał/a:

Ogólnie mam w sobie nastawienie by ratować, to co się jeszcze da uratowac, by dziecko mialo normalną rodzinę. By dalo sie wszystko poskladac, bo to nie jest juz jego problem, ale nasz problem...
Odnosnie postow wyzej, nawet gdybyśmy się rozstali nie miałabym chyba ochoty na wiązanie się z kimś nowym kiedykolwiek, chyba nigdy w zyciu

Myślę podobnie. Mam kłopot z pełnym otwarciem się na drugiego człowieka, dlatego nie jest mi łatwo wchodzić w nowe związki sad.
Myślę, że możesz mieć podobnie. Dlatego doradzam to, co doradzam.

Adela1982 napisał/a:

Maz najlepiej chcialby seksu, a cala reszta nie liczy sie. Gdy kocham sie z nim, czasem sie czuje jak ściera, łatwa laska, której można kłamać w twarz, o ktora nie trzeba zabiegac, a ona i tak jest. Podle sie czuje

Mężczyzna potrzebuje seksu i nie jest tak wylewny, jak kobieta. Poza tym jeżeli przestawia się z "rękodzieła" na seks partnerski, to przez pewien czas będzie sprawiał wrażenie sztucznego i nieobecnego. Dla niego seks i uczucie do Ciebie stały się zupełnie obcymi elementami. Trochę potrwa, zanim te elementy spoją się w całość.

Adela1982 napisał/a:

ale nikt nigdy nie pomyslal, ze mi moze byc cholernie ciezko, dostałam łatkę, takiej "o którą nie trzeba się martwić, bo sobie zawsze poradzi"

Mam to samo. Przerażające jest, jak łatwo partner przyzwyczaja się, że robimy wszystko za niego. Jak mało to docenia. Twój men przynajmniej nie stwarza nowych problemów. Moje kobiety starały się czasami zwrócić moją uwagę wywołując katastrofę np. zalewając sąsiadkę z dołu. Gdy z powodu natłoku ważnych spraw nie miałem czasu naprawiać skutków takiej katastrofy dowiadywałem się, że jestem podłym egoistą, nie kocham jej i myślę tylko o sobie (tak jakby zdobycie pieniędzy na nową kuchenkę było moją zachcianką sad).

Adela1982 napisał/a:

Cholera, ja nawet nie mam gdzie i dokąd wyjść, nie mam koleżanek, z ktorymi moglabym o tym jak sie czuje porozmawiac.

Nie Ty jedna sad. Ale z tym można spróbować coś zrobić smile.

16

Odp: Bezsilność,uzaleznienie od porno, bulimia, brak pracy - co dalej?

Szkoda, ze nie wszyscy faceci mysla tak jak Ty sad

Rozumiem, z tego co wyzej napisales, ze Twoje malzenstwo sie posypało i żadne z Was nie walczyło o naprawienie relacji, a nowe związki po czasie okazały się być podobne?
Pozdrawiam

17 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-02-03 21:21:02)

Odp: Bezsilność,uzaleznienie od porno, bulimia, brak pracy - co dalej?
Adela1982 napisał/a:

Twoje malzenstwo sie posypało

Żona zaaranżowała taką katastrofę, że...
Lepiej nie mówić: co potrafi wymyślić kobieta roll.
Rozstanie było najlepszym (dla niej) rozwiązaniem. Straciliśmy efekt 10-ciu lat pracy i wpadli w potworne długi sad.

Adela1982 napisał/a:

a nowe związki po czasie okazały się być podobne?

Dla mnie nie istniała opcja: ROZWÓD. Przysięgałem przed Bogiem i nikt mnie z tej przysięgi zwolnić nie może. A nowe związki...
Nigdy nic nie było już takie jasne i proste, jak w małżeństwie sad.
Nigdy już nie zaufa się partnerowi tak bardzo sad.
Seks był bez porównania lepszy big_smile, kobiety (obiektywnie) piękniejsze big_smile, były szczere uczucia, ale...
Rozwód to jak z ucieczka z pożaru. Nigdy już nie patrzymy tak samo na ogień.

Oczywiście każdy przeżywa to inaczej.

18 Ostatnio edytowany przez Adela1982 (2013-02-03 22:41:00)

Odp: Bezsilność,uzaleznienie od porno, bulimia, brak pracy - co dalej?

Dzięki za szczerość


Pewnie masz racje, nigdy juz nic nie bedzie takie samo.

Nie wiem tylko jak go zmotywowac do znalezienia pracy, wiekszej aktywnosci w samorozwijazniu sie i walce z uzaleznieniem.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, ze jestem ze wszystkim sama

19

Odp: Bezsilność,uzaleznienie od porno, bulimia, brak pracy - co dalej?
Adela1982 napisał/a:

Nie wiem tylko jak go zmotywowac do znalezienia pracy, wiekszej aktywnosci w samorozwijazniu sie i walce z uzaleznieniem.

Tego po pierwszym spotkaniu nie będzie wiedział nawet dobry psycholog sad.

Jego pornosy są formą uzależnienia, ucieczki od rzeczywistości. Krótki film, kilka ruchów ręką i na chwilę zapomina, że jest "popierdółką". Zapomina o wszystkim sad.
Potem rzeczywistość wraca i wraca poczucie bezsilności sad.
Dlatego jest pasywny.
Śp. Kotański uważał, że ćpuna (człowieka uzależnionego) można "naprawić" tylko niszcząc zupełnie jego dotychczasową osobowość i nadbudowując w to miejsce nową.
Ludzie uczyli się podstawowych, prostych czynności, osiągali pierwsze sukcesy w skopaniu ogródka itp.
Dzięki temu doświadczali pierwszych przyjemności ze zrobienia czegoś samemu i budowali na tym wiarę w siebie.
Ta metoda była metodą masową. Najpierw niszczono zupełnie osobowość, a potem odtwarzano ją wg powtarzalnego schematu.
Ty znasz swojego męża dobrze. Znasz jego słabe i mocne strony.
Nie musisz go totalnie zniszczyć. Możesz budować w oparciu o jego mocne strony.
Rozumiem, że w trakcie poważnych rozmów facet załamuje się i przysięga poprawę. To znaczy, że mu zależy.
Musisz sprawić by osiągnął jakiś sukces (nawet drobny, domowy). Wtedy powstanie punkt zaczepienia.
I nie myśl, że natychmiast zdarzy się cud sad.
Możesz oczywiście rozstać się z nim.
Myślę jednak, że budowanie nowego związku od podstaw może być dla Ciebie równie trudne, jak regeneracja tego.

Dasz radę smile.

20

Odp: Bezsilność,uzaleznienie od porno, bulimia, brak pracy - co dalej?

yogi pieknie i madrze pisze i w wielu kwestiach musze sie z nim zgodzic. ale to ty adelo wiesz najlepiej co czujesz to ty musisz podjac decyzje nikt za ciebie tego nie zrobi i nie przezyje zycia. fajnie jest jak ma kto doradzic jest z kim pogadac o problemach ale zauwaz ze yogi patrzy na wszystko jak facet i niestety my odczuwamy inaczej dla nich drobnostka a dla nas  moze byc zupelnie czyms innym czyms z czym nie dajemy rady i odwrotnie. to ze napisalam ze ja odeszlam od meza to wcale nie uwzam ze jest proste mi sie udalo ale jest to cholernie ciezkie. czasem ludzie sa ze soba bardzo dlugo i cos sie wypala i nie zaleznie czy jest sie kobieta  czy facetem kazdy walczy z tym na swoj sposob. czy probowals kiedys zrobic cos innego co by go zaskoczylo zdziwilo dalo do myslenia ze jezeli nie zmieni sie to cie stracic moze? zycie razem ale obok siebie nie ma sensu. tak naprawde to mamy to na co sie godzimy. sa bezplatne poradnie malzenskie ale nikt za was tego nie rozwiaze jezeli obydwoje nie bedziecie tego chciec. jeszcze wtrace cos do tego co napisal yogi ze przysiegal przed bogiem i z tego go nikt nie zwolni to dlaczego ma inne kobiety? przeciez to zdrada i lamanie przysiegi nawet jezeli nie jest z zona... ja tez jestem osoba wierzaca i tez skladalam przysiege ale nie pamietam zeby tam cos bylo ze mamy sie godzic na wszystko na ponizanie bycie sluzaca itd itp. milosc wiernosc i uczciwosc jezeli tego nie ma z jednej strony i jezeli nie chce sie naprawiac bledow bo tak nam wygodnie to kazdy ci to powie ze taki zwiazek nie ma sensu. oczywiscie jezeli jest nadzieja na uratowanie zwiazku to trzeba walczyc. wiesz ja czasem jak mam jakis problem i nie potrafie do konca podjac decyzji to za porada mojej znajomej psycholog robie tak.dziele kartke na pol i wypisuje po jednej stronie wszystkie za a po drugiej wszystkie przeciw.moze sie wydawac to bardzo prymitywne ale naprawde wiele razy pomoglo mi to podjac sluszna decyzje. nie wazne czy sie jest kobieta czy facetem kazdy zasluguje na szacunek
pozdrawiam

21

Odp: Bezsilność,uzaleznienie od porno, bulimia, brak pracy - co dalej?
yustys2805 napisał/a:

jeszcze wtrace cos do tego co napisal yogi ze przysiegal przed bogiem i z tego go nikt nie zwolni to dlaczego ma inne kobiety? przeciez to zdrada i lamanie przysiegi nawet jezeli nie jest z zona...

Dlatego nie chodzę do kościoła (choć ze znajomymi księżmi, zakonnicami i kościelnymi utrzymuję dobry kontakt smile).
Słowa przysięgi małżeńskiej miały dla mnie znaczenie w trakcie rozwodu. Zgoda na rozwód (którego tak do końca nie chciała żona ani ja sad) była dla mnie ostatnim wyrazem miłości wobec żony. Ona nie wytrzymałaby tego, co później nastąpiło, a co sama na nas ściągnęła sad.
Może dzięki temu była szczęśliwsza...

22

Odp: Bezsilność,uzaleznienie od porno, bulimia, brak pracy - co dalej?

wiesz co? dobry jestes yogi ))))

23

Odp: Bezsilność,uzaleznienie od porno, bulimia, brak pracy - co dalej?

Adela.. masz prawo być zła na meża.. zawiódł Cie, rozczarował. Ja też wiem co to jest kłamstwo prosto w oczy i jak boli. Tego sie nie zapomina. Moja rada jest prosta, wręcz banalna; spróbuj wszystkiego co mozesz aby ratowac małżeństwo ale jak poniesiesz klęske nie miej do siebie żalu. Będziesz mogła smiało spojrzeć sobie w oczy i powiedziec; zrobilam wszystko. I powiem Ci...czasami to wszystko jest niewarte zachodu.. ale wążne,że nie ma się do siebie samych żalu...i natretnych pytan; po co odpuścilam, co zaniedbalam..Nic .. pateflon bedzie pateflonem.. ale Ty musisz to sprawdzić.. pozdrawiam i siły Ci życze..

Nie ma dwóch takich samych historii......

24

Odp: Bezsilność,uzaleznienie od porno, bulimia, brak pracy - co dalej?

Mądrze prawi smile.

Posty [ 24 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Bezsilność,uzaleznienie od porno, bulimia, brak pracy - co dalej?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018