Witam.
Jestem pierwszy raz na tym forum i wynika to z tego,że mam problem ze sobą,którego nie umiem rozwiązać. Nie wiem nawet od czego zacząć. Może od początku,ale w skrócie..mam bardzo pogmatwaną sytuację rodzinną, a z tego wynikały same kłopoty,które mnie bardzo dotknęły. Mianowicie: rozwód rodziców,oboje znaleźli sobie nowych partnerów,oboje mają nowe rodziny i z tym faktem nie mogłam sobie poradzić,ale gorsze było to,że facet matki nigdy mnie nie lubił,wiecznie mi dokuczał,wmawiam,że nie zdam jak byłam w podstawówce,a ja zdawałam z paskiem, ciągle się mnie czepiał o szczegóły,nie lubił gdy mama mi coś kupowała,twierdził,że ja ją naciągam (chociaż ja pracuję i tata mi daje pieniądze,a mama nic z alimentów mi nigdy nie dawała,oprócz tego,że raz na miesiąc kupi mi bluzkę itp) i wypominał mi,że np coś "wyjadam" mojemu bratu,"wypijam" mu coś..itd...Ja zawsze się bałam faceta matki (podnosił na nią rękę,również raz na mnie,gdy broniłam mamy,ale to było lata temu,aczkolwiek mam uraz do tej pory,nienawidzę go) i nigdy mu nie pyskowałam,nie przeciwstawiałam się. Zamiast tego tłamsiłam nerwy w sobie, płakałam po nocach, stresowałam się i od jakiegoś czasu kaleczę sobie ręce, zdzierając skórę z opuszków palców podejrzewam,że to przez stres (to nie jest normalne?). Do tej pory ten człowiek źle na mnie działa i przeżywam wszystko co mówi,od jakiegoś czasu przeklinam w myślach (nigdy wcześniej tak nie miałam). Mogłabym mieszkać u taty,ale jest wiele czynników,które to uniemożliwiają np remont.
Ale po remoncie będą inne minusy, przyzwyczaiłam się do tego miejsca.
Facet matki wiecznie narzeka,co udzieliło się mi- zaczęłam na wszystko narzekać. Nie widzę żadnych pozytywów mojego życia,nie jestem szczęśliwa i rzadko bywam. Co powinnam zrobić,bo ja już nie zliczę razy ile myślałam o samobójstwie..
1 2013-11-02 18:56:46 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2013-11-12 10:35:10)
Podobne tematy
Jeżeli masz 19 lat, to daj sobie spokój z mamą, tatą i ich rodzinami.
Idź na studia - zaczniesz żyć inaczej, nabierzesz dystansu do tych problemów, a jednocześnie zrobisz coś najlepszego dla siebie - zdobędziesz wykształcenie, które ułatwi ci swoje własne, dorosłe życie.
No poszłam na studia i co z tego? Nadal musze z nimi żyć,to nie zmieniło nic. Poza tym ja nie rozumiem jak ktoś mówi,że studia to taki zajebisty okres w życiu?! Gdzie,ja sie pytam? Jakie studia? Może technologia drewna,bo moje do przyjemnych nie należą. A z ludźmi jak jest powiem tak- w głowie kluby,imprezy i gadki o kacu. Nic fajnego. Na studia idzie teraz każdy wieśniak,bo nie ma egzaminów na studia,a błąd.
Witam.
Jestem pierwszy raz na tym forum i wynika to z tego,że mam problem ze sobą,którego nie umiem rozwiązać. Nie wiem nawet od czego zacząć. Może od początku,ale w skrócie..mam bardzo pogmatwaną sytuację rodzinną, a z tego wynikały same kłopoty,które mnie bardzo dotknęły. Mianowicie: rozwód rodziców,oboje znaleźli sobie nowych partnerów,oboje mają nowe rodziny i z tym faktem nie mogłam sobie poradzić,ale gorsze było to,że facet matki nigdy mnie nie lubił,wiecznie mi dokuczał,wmawiam,że nie zdam jak byłam w podstawówce,a ja zdawałam z paskiem, ciągle się mnie czepiał o szczegóły,nie lubił gdy mama mi coś kupowała,twierdził,że ja ją naciągam (chociaż ja pracuję i tata mi daje pieniądze,a mama nic z alimentów mi nigdy nie dawała,oprócz tego,że raz na miesiąc kupi mi bluzkę itp)[/b] i wypominał mi,że np coś "wyjadam" mojemu bratu,"wypijam" mu coś..itd...Ja zawsze się bałam faceta matki (podnosił na nią rękę,również raz na mnie,gdy broniłam mamy,ale to było lata temu,aczkolwiek mam uraz do tej pory,nienawidzę go) i nigdy mu nie pyskowałam,nie przeciwstawiałam się. Zamiast tego tłamsiłam nerwy w sobie, płakałam po nocach, stresowałam się i od jakiegoś czasu kaleczę sobie ręce, zdzierając skórę z opuszków palców podejrzewam,że to przez stres (to nie jest normalne?). Do tej pory ten człowiek źle na mnie działa i przeżywam wszystko co mówi,od jakiegoś czasu przeklinam w myślach (nigdy wcześniej tak nie miałam). Mogłabym mieszkać u taty,ale jest wiele czynników,które to uniemożliwiają np remont.
Ale po remoncie będą inne minusy, przyzwyczaiłam się do tego miejsca.
Facet matki wiecznie narzeka,co udzieliło się mi- zaczęłam na wszystko narzekać. Nie widzę żadnych pozytywów mojego życia,nie jestem szczęśliwa i rzadko bywam. Co powinnam zrobić,bo ja już nie zliczę razy ile myślałam o samobójstwie..
Witaj Soshy ![]()
Jesteś pełnoletnia, studiujesz, pracujesz, masz alimenty od ojca i dodatkowo jeszcze daje Ci jakąś kwotę pieniędzy.
Zatem od strony finansowej Twoja sytuacja nie wygląda najgorzej.
Gorzej z Twoją psychiką, bo traktowana jesteś w domu po macoszemu. Zarówno przez faceta matki jak i nią samą.
Nienawidzisz go, bo bił Twoją matkę, a i Ciebie uderzył, gdy stanęłaś w jej obronie.
Wnioskuję, że brat jest Twoim przyrodnim, bo wskazuje na to odmienne traktowanie go przez faceta matki.
Piszesz, że mogłabyś mieszkać u taty, ale teraz jest remont, a później...co może stanąć na przeszkodzie?
To co się z Tobą obecnie dzieje, to już bicie dzwonów na alarm!!!
Nie masz w nikim oparcia, a sama nie potrafisz w chwili obecnej poradzić sobie z sytuacją w domu, która ciągnie się już latami.
Twoje zachowanie świadczy o silnej depresji, a już myśli samobójcze o autodestrukcji.
Czujesz się niekochana, odrzucona przez najbliższych, samotna.
Z tego co piszesz, to jest to prawdą.
Skoro nie masz co liczyć na jakakolwiek pomoc w rodzinie, aby ta sytuacja się zmieniła, a samoistnie z pewnością się nie zmieni i wziąwszy pod uwagę to, że korzenie goryczy w Twoim umyśle doprowadzają Cię już do autodestrukcji, to tylko jedno możesz zrobić dla siebie, aby się ratować - wziąć SWOJE ŻYCIE W SWOJE RĘCE.
Po pierwsze, jeśli sytuacja finansowa Ci na to pozwoli, wyprowadzić się z tego domu - wynająć choćby jakiś pokój.
Obecność tego faceta, przebywanie w jednym domu, bardzo źle na Ciebie wpływa, bo urazy nawet te dawne powracają ze zdwojoną siłą.
Po drugie, potrzebna Ci jest pomoc specjalisty-psychologa.
Poszukaj Poradni Zdrowia Psychicznego NFZ i poproś o udzielenie pomocy - jest bezpłatna.
Takie są moje rady.
Ratuj SIEBIE, a ja Cię przytulam. ![]()
No poszłam na studia i co z tego?
Nic, same studia nie rozwiążą twoich problemów w domu, ale tak jak Żyworódka napisała, mogłabyś wyprowadzić się czy do akademika, czy wynająć pokoik. Jesteś już dorosła, nie zmienisz swojej rodziny, możesz co najwyżej zadbać o siebie.
Z jakiej jesteś miejscowości może ktoś z nas jest blisko i ci pomoże.
Bo naprawdę ci współczuję, przypadł by się jakiś net-facet który by przemówił do rozsądku twojemu ojczymowi.
Jesteś dorosła, wyprowadź się.
soshy19 napisał/a:Witam.
Jestem pierwszy raz na tym forum i wynika to z tego,że mam problem ze sobą,którego nie umiem rozwiązać. Nie wiem nawet od czego zacząć. Może od początku,ale w skrócie..mam bardzo pogmatwaną sytuację rodzinną, a z tego wynikały same kłopoty,które mnie bardzo dotknęły. Mianowicie: rozwód rodziców,oboje znaleźli sobie nowych partnerów,oboje mają nowe rodziny i z tym faktem nie mogłam sobie poradzić,ale gorsze było to,że facet matki nigdy mnie nie lubił,wiecznie mi dokuczał,wmawiam,że nie zdam jak byłam w podstawówce,a ja zdawałam z paskiem, ciągle się mnie czepiał o szczegóły,nie lubił gdy mama mi coś kupowała,twierdził,że ja ją naciągam (chociaż ja pracuję i tata mi daje pieniądze,a mama nic z alimentów mi nigdy nie dawała,oprócz tego,że raz na miesiąc kupi mi bluzkę itp)[/b] i wypominał mi,że np coś "wyjadam" mojemu bratu,"wypijam" mu coś..itd...Ja zawsze się bałam faceta matki (podnosił na nią rękę,również raz na mnie,gdy broniłam mamy,ale to było lata temu,aczkolwiek mam uraz do tej pory,nienawidzę go) i nigdy mu nie pyskowałam,nie przeciwstawiałam się. Zamiast tego tłamsiłam nerwy w sobie, płakałam po nocach, stresowałam się i od jakiegoś czasu kaleczę sobie ręce, zdzierając skórę z opuszków palców podejrzewam,że to przez stres (to nie jest normalne?). Do tej pory ten człowiek źle na mnie działa i przeżywam wszystko co mówi,od jakiegoś czasu przeklinam w myślach (nigdy wcześniej tak nie miałam). Mogłabym mieszkać u taty,ale jest wiele czynników,które to uniemożliwiają np remont.
Ale po remoncie będą inne minusy, przyzwyczaiłam się do tego miejsca.
Facet matki wiecznie narzeka,co udzieliło się mi- zaczęłam na wszystko narzekać. Nie widzę żadnych pozytywów mojego życia,nie jestem szczęśliwa i rzadko bywam. Co powinnam zrobić,bo ja już nie zliczę razy ile myślałam o samobójstwie..Witaj Soshy
Jesteś pełnoletnia, studiujesz, pracujesz, masz alimenty od ojca i dodatkowo jeszcze daje Ci jakąś kwotę pieniędzy.
Zatem od strony finansowej Twoja sytuacja nie wygląda najgorzej.Gorzej z Twoją psychiką, bo traktowana jesteś w domu po macoszemu. Zarówno przez faceta matki jak i nią samą.
Nienawidzisz go, bo bił Twoją matkę, a i Ciebie uderzył, gdy stanęłaś w jej obronie.
Wnioskuję, że brat jest Twoim przyrodnim, bo wskazuje na to odmienne traktowanie go przez faceta matki.Piszesz, że mogłabyś mieszkać u taty, ale teraz jest remont, a później...co może stanąć na przeszkodzie?
To co się z Tobą obecnie dzieje, to już bicie dzwonów na alarm!!!
Nie masz w nikim oparcia, a sama nie potrafisz w chwili obecnej poradzić sobie z sytuacją w domu, która ciągnie się już latami.
Twoje zachowanie świadczy o silnej depresji, a już myśli samobójcze o autodestrukcji.
Czujesz się niekochana, odrzucona przez najbliższych, samotna.
Z tego co piszesz, to jest to prawdą.Skoro nie masz co liczyć na jakakolwiek pomoc w rodzinie, aby ta sytuacja się zmieniła, a samoistnie z pewnością się nie zmieni i wziąwszy pod uwagę to, że korzenie goryczy w Twoim umyśle doprowadzają Cię już do autodestrukcji, to tylko jedno możesz zrobić dla siebie, aby się ratować - wziąć SWOJE ŻYCIE W SWOJE RĘCE.
Po pierwsze, jeśli sytuacja finansowa Ci na to pozwoli, wyprowadzić się z tego domu - wynająć choćby jakiś pokój.
Obecność tego faceta, przebywanie w jednym domu, bardzo źle na Ciebie wpływa, bo urazy nawet te dawne powracają ze zdwojoną siłą.
Po drugie, potrzebna Ci jest pomoc specjalisty-psychologa.
Poszukaj Poradni Zdrowia Psychicznego NFZ i poproś o udzielenie pomocy - jest bezpłatna.
Takie są moje rady.Ratuj SIEBIE, a ja Cię przytulam.
Strzeliłaś w samo sedno sprawy,wszystko co napisałaś jest prawdą, tylko alimenty- nie mam z nich NIC.
Co do wyprowadzki- wielokrotnie poruszałam ten temat z tatą, on byłby za,miałam iść na studia do Krakowa,ale nie wyszło,a twierdzą,że jak mam dwa domy w Lublinie to nie ma sensu wynajmować niczego,poza tym wątpie,by się matka zgodziła,w koncu alimentów by nie miała,więc pewnie nie będzie jej na rękę.Ona w ogóle obiecywała,że sprzeda mieszkanie,które komuś wynajmuje,poł kasy da mi,pół tata dołozy i kupie mieszkanie dla siebie,z tym,że ja w to wątpie,bo i tak teraz nie mam jak sie utrzymać sama,a znowu ona ma forsę z wynajmu.
Jedynie mogę wynieść się do taty co nie do końca mi się podoba..też jest wiele minusów,ale może trzeba wybrać opcję bez faceta matki,bo w końcu on jest przyczyną moich nerwów.
On wiecznie narzeka na kraj,na ludzi,że wszyscy są głupi,beznadziejni,tylko sam siebie nie widzi. Dla niego każdy ze wsi to "cham", Polacy to dla niego zacofani ludzie..może ma rację w tym co czasem gada,ale ja już na sam ton jego głosu jestem rozdrażniona,jak tylko otwiera buzię,żeby mi coś powiedzieć,mam ochotę zniknąć.
Nigdy nie przeklinałam,teraz w głowie ciągle mam brzydkie słowa i czuję,że upadam przez to wszystko,nie radze sobie z tym i psycholog to chyba dobry pomysł.
PS: Dziękuję za Wasze rady i pozdrawiam Was ciepło.