netkobietyWszystkie działy
Stres, lęk, nerwica, depresja

straciłam siebie poprzez alkoholizm i przemoc w domu=depresja? wiek 19

17 odpowiedzi4 698 wyświetleńzałożony przez Amicci, 02.11.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Jeśli przeżywasz kryzys, porozmawiaj z kimś od razu: Telefon zaufania dla dorosłych 116 123, w nagłym zagrożeniu 112. Wypowiedzi na forum nie zastępują pomocy specjalisty.


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » straciłam siebie poprzez alkoholizm i przemoc w domu=depresja? wiek 19

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1

Temat: straciłam siebie poprzez alkoholizm i przemoc w domu=depresja? wiek 19

Witam wszystkie NetKobietki, jak wszystkie zdążyłyście zauważyć mam dopiero 19 lat, opisuję te historię nie po to aby zdefiniować skutki moich problemów bo wydaje mi sie ze je znam ale po to aby może dać niektórym do myslenia...zapewne wiele postów typu mąż pije, mąż bije, mąż tamto siamto sie juz pojawilo...dlatego przedstawie to z innej strony...

Zacznę od tego, że odkąd pamietam moj ojciec naduzywal alkoholu, jak byłam małym dzieckiem nieraz widziałam afery, które kręcił, po pijaku chodził po mieście, pobicia, policja w domu, nieraz dostawałam od niego lanie...ale nie tak duże jak mama, zawsze to jej zbieralo sie najwiecej poniewaz ja z moim bratem bylismy jeszcze mali.. nieraz widzialam jak mama placze albo chodzi z siniakami...kiedy podroslam ojcu musialo cos przeskoczyc w glowie, uswiadomil sobie ze jestem juz duza i na mnie tez moze wyladowywac swoja energie...zawsze kiedy popil w domu byly awantury, doslownie caly blok sie trzasl i slyszal...o byle co o to ze talerz nie jest w zlewie tylko na stole o to ze jedzenie jest zimne o to ze jest 19 a ja siedze na komputerze (pomijając to że w celach szkolnych ) a powinnam juz spac...zaczynalo sie od malych gierek slownych i na takich sie konczylo do czasu...nieraz dostałam od niego po twarzy ale ostatnich pare razy przeholował...otóz kilka dni przed moimi 18 urodzinami przyszedl do domu kompletnie nawalony i o cos sie przyczepil...ja zareagowalam poniewaz powoli mialam juz dosc sluchania jego psioczenia pokazywania swojej sily i wyzszosci tylko wtedy kiedy jest pijany bo tylko wtedy ma tyle odwagi...i tak sie zaczelo, zaczely leciec slowa typu ty ku**o, suk*o, dziw*, wypier*alaj z domu nikt cie tu nie chce nie wytrzymalam i zaczelam sie z nim klocic... dostalam raz drugi trzeci w twarz ale to nie wszystko on mnie pobil...doslownie...wezwalam policje lecz ci nic nie zrobili. autentycznie nic! nie odzywalam sie z ojcem przez 5 miesięcy...mieszkalam z nim pod jednym dachem, caly czas mając w myslach to jak mnie upokorzyl i tak jak patrzyl na mnie tym wzrokiem ktory mowil a widzisz jestem bezkarny...samo tak jakos wyszlo ze zaczelismy sie odzywac postanowilam dac mu szanse.


Pare miesiecy pozniej dowiedzialam sie ze on zdradza mame. dopiero wtedy pieklo rozpetalo sie na amen.... powiedzialam jej to, zalamala sie kompletnie... niby zrobila mu awanture postraszyla ze juz nie chce z nim byc, ale wiecie co? postanowila byc z nim dalej i jeszce sie plaszczyla zeby od niej nie odszedl za wszelka cene chciala go zatrzymac...calkowicie sie zmienila nigdy nie slyszalalm zeby mowila takim zalosnym tonem, uprawiala z nim seks po tym jak zrobil jej awanture po pijaku i ja pobil... robila doslownie wszystko co on chcial! nie rozumialam tego i nie rozumiem do tej pory... w swieta wielkanocne przed sniadaniem ojciec wyszedl i wrocil dopiero po sniadaniu (tak wlasnie ma w interesie rodzine) mama plakala, nafaszerowala sie tabletami i nie kontaktowala cale swieta byly do du*y... wrocil pijany i zaczal sie awanturowac z mama, stanelam w jej obronie i dostalam taki niesamowity wpiernicz ze az nie moglam sie pozbierac biarac tez fakt ze bylam dzien po operacji (wyciecie migdalkow)...nie wiedzialam co z soba zrobic pojechalam na policje ale powiedzieli ze nie moga mi pomoc...mama na drugi dzien zapytala co sie wczoraj stalo. rozumiecie ze nic nie pamietala?? powiedzialam jej a ona nic z tym nie zrobila nic nawet na niego nie nakrzyczala !!! tylko dalej z nim byla... po tym wszystkim znienawidzilam moja mame...kocham ja ogromnie ale i jednoczesnie nienawidzilam... jak to mozliwe? a jednak... nagle zaczela myslec o rozwodzie... zbieralam pieniadze na to aby zabrac ja do prawnika zeby wytlumaczyl jej z punktu prawnego ze da sobie rade sama robilam wszystko zeby tylko nie odeszla od tej mysli... ale ona dalej z nim byla...miala w dupie to ze mnie tak traktuje...zapytalam sie jej dlaczego tak postepuje a ona powiedziala ze my zaniedlugo sie wyprowadzimy i ona zostanie sama... nie moglam zniesc jej egoizmu przeciez to moja matka! znowu musialam mieszkac z nim pod jednym dachem... po tym wszystkim zaczelam sie bac za kazdym razem jak otwieraly sie drzwi do domu...nie moglam sluchac jak w drugim pokoju uprawiaja seks...wszystko w tym domu zaczelo byc cholernie dziwne...moj brat jest bezstronny w tym wszystkim... babcia i najblizsi ktorym o tym powiedzialam nie chcieli sie wtracac  w nasze sprawy ... ZOSTALAM SAMA...(nie tak do konca jedyna osobą z jaka moglam porozmawiac to moja przyjaciolka ale...) nie moglam liczyc na babcie brata a co najbardziej bolesne mame... ojca nie nawidze nie odzywam sie z nim do tej pory chocaz nadalaj jestem zmuszona z nimi mieszkac bo jeszce sie ucze...pracuje na weekendy zeby miec wlasnie pieniadze... ale najwazniejsze do czego zmiezam... to moj stan- mam dopiero 19 lat a ja nie czerpie juz zadnej radosci z zycia... chodze do szkoly bo chodze rano wstaje i odrazu czuje sie zmeczona, szkola-praca-szkola-praca... nie mam ochoty wychdzic ze znajomymi powli kontakty  urywaja mi sie... stalam sie bardzo malo komunikatywna...bardziej niesmiala i caly czas mysle o sobie w bardzo niskim stopniu takie tam myslenie nie jestes niczego warta bla bla bla... wiem ze to zle ale i tak to robie mimowolnie...wszystko co robie to robie dlatego ze sobie nakazuje po to zeby nie stracic kontaktu z rzeczywistoscia. wstan z lozka, idz sie umyc, idz do szkoly, naucz sie, zjedz. najchetniej to bym siedziala na kanapie i patrzyla sie tepym wzrokiem w sciane bo tylko to jest teraz dla mnie najprzyjemniejsze... zero chceci do zycia autentycznie. nie mowiac juz o kompletnie zlej kondycji poniewaz przestalam sie ruszac, teraz byle co zrobie odrazu jestem zmeczona dostaje zadyszki...codziennie chce mi sie plakac w szkole ledwo co sie powstrzymuje...zaczelam calkiem inaczej myslec i patrzyc na swiat.. czuje sie inna mam wrazenie ze jestem umyslowo bardziej rozwinieta od innych bo widze rzeczy ktorych inni nie widza... i to mnie tak strasznie wkurza.... przed znajomymi zachowuje sie tak jak dawniej zeby im nie pokazywac co sie ze mna dzieje bo sie wstydze...wiec nawet nie zauwazaja ze cos jest nie tak...ale tak naprawde to juz mam dosc udawania tego wszystkie tego jak sie czuje i jakie mam mysli tego kim sie stalam i tego ze nie umiem tego zmienic...

to tak w skrocie...

mamy i zony takich ludzi jak moj ojciec popatrzcie tez drugiej strony i nie myslcie tylk o sobie bo rodzac dziecko zobowiązalyscie się dawac mu wsparcie i robic dla niego to co najlepsze... a jezeli u niektorych dopiero sie zaczyna ze maz popija psioczy itd uwierzcie ze to sie zmieni z biegem czasu... dlatego dzialajcie i nie pozwolcie sie stoczyc swoim mężom ani nie pozwolcie nigdy w zyicu poczuc sie swoim dzieciom tak wlasnie...

NetKobietki co o tym wszystkim myslicie, mialyscie takie sytuacje?

2

Odp: straciłam siebie poprzez alkoholizm i przemoc w domu=depresja? wiek 19

Na Twoim miejscu zrobiłbym wszystko aby się usamodzielnić, to znaczy przede wszystkim zamieszkać w przyjaznym Tobie otoczeniu. Postaw sobie to jako najważniejszy życiowy cel i na pewno dasz radę...

3

Odp: straciłam siebie poprzez alkoholizm i przemoc w domu=depresja? wiek 19

Mam taki cel...! tylko chodzi o to ze do matury musze mieszkac tutaj bo nie dam rady sama sie utrzymac...a nawet jezeli jakos dalabym rade to musze miec czas na nauke zeby zdac ta mature i egzamin zawodowy a jak bede pracowac we wszystkich wolnych chwilach od szkoly to nie bede miala tego czasu...mam bledne kolko i musze czekac az do czerwca przyszlego roku to jest 8 miesiecy, boje sie ze te 8 miesiecy bedzie mega gwoździem do trumny i nic ze mnie nie zostanie...

4

Odp: straciłam siebie poprzez alkoholizm i przemoc w domu=depresja? wiek 19
prekvapenie napisał/a:

Na Twoim miejscu zrobiłbym wszystko aby się usamodzielnić, to znaczy przede wszystkim zamieszkać w przyjaznym Tobie otoczeniu. Postaw sobie to jako najważniejszy życiowy cel i na pewno dasz radę...

w czerwcu juz mnie nie bedzie w tym domu wink

5

Odp: straciłam siebie poprzez alkoholizm i przemoc w domu=depresja? wiek 19

Miałam bardzo podobnie. Chlanie, katowanie i awantury, moja matka odeszła jak miałam 5 lat, ale tylko dlatego, że ojciec prawie ją utopił w wannie i się wystraszyła. Oboje zniszczyli moje dzieciństwo. Zresztą, do tej pory, już jako dorosła kobieta borykam się z konsekwencjami typu nerwica i napady lęku.

Wyniosłam się od matki zaraz po osiemnastce. Nie miałam kasy ani dachu nad głową, a jednak sobie poradziłam. Krok po kroku, pracowałam po szkole, wynajęłam mieszkanie z kolegą na spółkę. Zdałam maturę. Dostałam stypendium i poszłam na studia. Dałam radę.

6

Odp: straciłam siebie poprzez alkoholizm i przemoc w domu=depresja? wiek 19

Gratuluję Cyniczna... Znaczy: "NIC nie jest przesądzone"?

7

Odp: straciłam siebie poprzez alkoholizm i przemoc w domu=depresja? wiek 19
Anhedonia napisał/a:

Gratuluję Cyniczna... Znaczy: "NIC nie jest przesądzone"?

Dokładnie - nic nie jest przesądzone ;-).

Mnie też kiedyś się wydawało, że sobie nie poradzę, że się nie utrzymam, zdechnę z głodu.
Ale sytuacja mnie zmusiła, dałam z siebie wszystko i poradziłam sobie.
Myślę, że z każdej podobnej sytuacji jest jakieś wyjście.

Autorko, myślałaś kiedyś, by zająć się swoim zdrowiem psychicznym?
Chodzi o to, że takie przeżycia często zostawiają ślad na psychice.
Są różne psychoterapie, grupy wsparcia. Ważne, by wiedzieć, że z problemem niekoniecznie trzeba samemu się męczyć.

8 Ostatnio edytowany przez ewkinia77 (2013-11-02 22:05:22)

Odp: straciłam siebie poprzez alkoholizm i przemoc w domu=depresja? wiek 19

Droga Amicci! Wiem doskonale, co czujesz, bo również wychowywałam się w domu, w którym ojciec nadużywał alkoholu, stosował wobec mnie i mojej rodziny przemoc psychiczną i fizyczną, a mama zamiast się z nim rozstać, zawsze mu wybaczała, skazując sama siebie i nas (mnie i moje rodzeństwo) na ciągłe cierpienie. Mojego ojca już z nami nie ma ( popełnił samobójstwo, zapijając leki psychotropowe wódką), ale żal i niewypowiedziane emocje pozostały. W każdym z nas. Sęk w tym, że niezmiernie trudno stać się szczęśliwym człowiekiem, pełnym wiary w siebie i własne możliwości, gdy jako dziecko było się świadkiem, ofiarą przemocy i podłego postępowania ze strony osób, które z założenia powinny dbać i troszczyć się o swoje dziecko.

Amicci, rozumiem, że jako DDA nie jest Ci łatwo w życiu, trudno Ci uporać się z tą sytuacją, która rzuca zły cień na Twoje dorosłe już życie. Ciągłe, plugawe wyzwiska pod Twoim adresem, podłe traktowanie zakorzeniły się na tyle głęboko w Twojej psychice, że nie jesteś w stanie już wierzyć w swoją wartościowość. Ponadto czujesz ogromny żal do ojca i matki, która obojętnie przyzwala na jego okropne zachowanie. Wiedz, że jej też nie jest łatwo i właśnie zobojętnienie i łykanie jakichś prochów to jest jej antidotum na rozpacz, którą przeżywa.

Nawet nie masz pojęcia, jak Cię rozumiem, czytając Twój post, miałam łzy w oczach, bo Ty musisz się ciągle z tym zmagać...

Sęk w tym, że nie musisz, dobrze wiesz, że musisz się usamodzielnić i to powinien być Twój cel nr 1, musisz dążyć do niego za wszelką cenę, uczyć się zawzięcie, nawet, gdy uniemożliwiają to krzyki zza ściany Twojego pijanego ojca...Musisz to zrobić...

Gdybym mogła Ci coś jeszcze poradzić, to wizyta u jakiegoś kompetentnego psychologa. Wygląda na to, że ta k**wa - depresja chce Cię zgnieść w swoich szponach. Nie daj się jej. Przedstawisz psycholog swoją sytuację i związane z nią przeżycia, a ona pomoże Ci zrozumieć, że to, co byłaś zmuszona przeżyć, to nie Twoja wina, że nie możesz się tego wstydzić, a przede wszystkim pomoże Ci uwierzyć w siebie. Niewykluczone, że od psycholog trafisz do psychiatry, który wypisze Ci receptę na leki antydepresyjne. Ja sama od dłuższego czasu borykam się z ciężką depresją (W moim przypadku - leżenie i patrzenie w sufit, problemy na uczelni na skutek "niewyróby" z terminami i pracami, ciągły lęk przed niepowodzeniem, brak wiary w siebie, absolutne zniechęcenie, zerwanie wieloletnich przyjaźni z powodu mojego zobojętnienia na świat...) - ale Ty nie możesz do tego dopuścić!!!. Moim pierwszym krokiem w walce z depresją była właśnie wizyta w Poradni Zdrowia Psychicznego i mam nadzieję, że to pierwszy krok do upragnionego szczęścia!!! 

Co prawda, dalej ukrywam się w domu, nie spotykam się z nikim i nie potrafię ogarnąć moich obowiązków uczelnianych, ale wierzę, że przepisane leki i regularne wizyty pomogą mi wreszcie radośnie spojrzeć na świat. No ale przecież, nie wszystko od razu...

Kochana Amicci!!! Nie znamy się, ale życzę Ci, jak najlepszej przyjaciółce, żebyś zawalczyła o siebie i swoje szczęście! Nie może być tak, że osoby, które wychowały się w patologicznych, alkoholickich rodzinach są z góry skazane na życiową porażkę!!! Teraz robisz chyba najważniejszy krok w dorosłość - zdajesz niedługo maturę. Zainwestuj jak najwięcej czasu i energii na naukę, a uwierz mi, ze opłaci Ci się to!!!
Masz dopiero 19 lat - ja mam 23 i też od lat muszę ukrywać się za maską, by nie dać ludziom po sobie poznać, co przeżywam. Nie jest to łatwe. Również czuję, ze stałam się mniej komunikatywna, wręcz gburowata i agresywna...

Wiedz, że źródło Twoich emocjonalnych rozterek, twojego postrzegania świata leży właśnie w Twoim smutnym dzieciństwie... Musisz się odciąć i zupełnie uniezależnić od swojej rodziny!!!!
Później, już będąc wolna od trującej domowej atmosfery, z lekkością i łatwością zaczniesz żyć życiem, na jakie zasługujesz. Tego Ci życzę z całego serca!!!  Ewa

9

Odp: straciłam siebie poprzez alkoholizm i przemoc w domu=depresja? wiek 19
Cynicznahipo napisał/a:
Anhedonia napisał/a:

Gratuluję Cyniczna... Znaczy: "NIC nie jest przesądzone"?

Dokładnie - nic nie jest przesądzone ;-).
.

Gratuluje Ci mam nadzieje ze tez bede miec tyle sily zeby o siebie zadbac wink Nie, nie myslalam nigdy o zadbaniu o swoja psychike... ale chyba musze zaczac...

10

Odp: straciłam siebie poprzez alkoholizm i przemoc w domu=depresja? wiek 19
ewkinia77 napisał/a:

Droga Amicci! Wiem doskonale, co czujesz, bo również wychowywałam się w domu, w którym ojciec nadużywał alkoholu, stosował wobec mnie i mojej rodziny przemoc psychiczną i fizyczną, a mama zamiast się z nim rozstać, zawsze mu wybaczała, skazując sama siebie i nas (mnie i moje rodzeństwo) na ciągłe cierpienie. Mojego ojca już z nami nie ma ( popełnił samobójstwo, zapijając leki psychotropowe wódką), ale żal i niewypowiedziane emocje pozostały. W każdym z nas. Sęk w tym, że niezmiernie trudno stać się szczęśliwym człowiekiem, pełnym wiary w siebie i własne możliwości, gdy jako dziecko było się świadkiem, ofiarą przemocy i podłego postępowania ze strony osób, które z założenia powinny dbać i troszczyć się o swoje dziecko.

Amicci, rozumiem, że jako DDA nie jest Ci łatwo w życiu, trudno Ci uporać się z tą sytuacją, która rzuca zły cień na Twoje dorosłe już życie. Ciągłe, plugawe wyzwiska pod Twoim adresem, podłe traktowanie zakorzeniły się na tyle głęboko w Twojej psychice, że nie jesteś w stanie już wierzyć w swoją wartościowość. Ponadto czujesz ogromny żal do ojca i matki, która obojętnie przyzwala na jego okropne zachowanie. Wiedz, że jej też nie jest łatwo i właśnie zobojętnienie i łykanie jakichś prochów to jest jej antidotum na rozpacz, którą przeżywa.

Nawet nie masz pojęcia, jak Cię rozumiem, czytając Twój post, miałam łzy w oczach, bo Ty musisz się ciągle z tym zmagać...

Sęk w tym, że nie musisz, dobrze wiesz, że musisz się usamodzielnić i to powinien być Twój cel nr 1, musisz dążyć do niego za wszelką cenę, uczyć się zawzięcie, nawet, gdy uniemożliwiają to krzyki zza ściany Twojego pijanego ojca...Musisz to zrobić...

Gdybym mogła Ci coś jeszcze poradzić, to wizyta u jakiegoś kompetentnego psychologa. Wygląda na to, że ta k**wa - depresja chce Cię zgnieść w swoich szponach. Nie daj się jej. Przedstawisz psycholog swoją sytuację i związane z nią przeżycia, a ona pomoże Ci zrozumieć, że to, co byłaś zmuszona przeżyć, to nie Twoja wina, że nie możesz się tego wstydzić, a przede wszystkim pomoże Ci uwierzyć w siebie. Niewykluczone, że od psycholog trafisz do psychiatry, który wypisze Ci receptę na leki antydepresyjne. Ja sama od dłuższego czasu borykam się z ciężką depresją (W moim przypadku - leżenie i patrzenie w sufit, problemy na uczelni na skutek "niewyróby" z terminami i pracami, ciągły lęk przed niepowodzeniem, brak wiary w siebie, absolutne zniechęcenie, zerwanie wieloletnich przyjaźni z powodu mojego zobojętnienia na świat...) - ale Ty nie możesz do tego dopuścić!!!. Moim pierwszym krokiem w walce z depresją była właśnie wizyta w Poradni Zdrowia Psychicznego i mam nadzieję, że to pierwszy krok do upragnionego szczęścia!!! 

Co prawda, dalej ukrywam się w domu, nie spotykam się z nikim i nie potrafię ogarnąć moich obowiązków uczelnianych, ale wierzę, że przepisane leki i regularne wizyty pomogą mi wreszcie radośnie spojrzeć na świat. No ale przecież, nie wszystko od razu...

Kochana Amicci!!! Nie znamy się, ale życzę Ci, jak najlepszej przyjaciółce, żebyś zawalczyła o siebie i swoje szczęście! Nie może być tak, że osoby, które wychowały się w patologicznych, alkoholickich rodzinach są z góry skazane na życiową porażkę!!! Teraz robisz chyba najważniejszy krok w dorosłość - zdajesz niedługo maturę. Zainwestuj jak najwięcej czasu i energii na naukę, a uwierz mi, ze opłaci Ci się to!!!
Masz dopiero 19 lat - ja mam 23 i też od lat muszę ukrywać się za maską, by nie dać ludziom po sobie poznać, co przeżywam. Nie jest to łatwe. Również czuję, ze stałam się mniej komunikatywna, wręcz gburowata i agresywna...

Wiedz, że źródło Twoich emocjonalnych rozterek, twojego postrzegania świata leży właśnie w Twoim smutnym dzieciństwie... Musisz się odciąć i zupełnie uniezależnić od swojej rodziny!!!!
Później, już będąc wolna od trującej domowej atmosfery, z lekkością i łatwością zaczniesz żyć życiem, na jakie zasługujesz. Tego Ci życzę z całego serca!!!  Ewa

Cześć Ewo, na poczatku uswiadom mnie co to znaczy DDA bo nie wiem. bardzo mi przykro ze musialas przechodzic przez to samo... niestety tak nam bylo pisane... ale dobrze ze wzielas sie za siebie... ja jeszcze nie bylam na to gotowa, nawet o tym nie myslalam...moze ten post jest poczatkiem do mojego dzialania...To takie popaprane, jest tyle rzeczy i zachowan ktorych nie potrafie zrozumiec...np to dlaczego moja mama sie tak zachowuje... powiem ci szczerze ze jej zachowanie bardziej podcina mi skrzydla niz ojciec...Powinnam udac sie do jakiegos psychologa i zrobie to... jezeli moge zapytac to ile jestes juz na swojej terapii? mam nadzieje ze Ci pomoze i bedziesz mogla zyc tak jak chcesz, ze zycie nie bedzie uciekac Ci przez palce...bo pewnie tak sobie myslisz... Jest tyle szalonych rzeczy do zrobienia, tyle pieknych miejsc do odwiedzenia i jeszce wiecej wspanialych ludzi do poznania. tak wiec nie mozemy sobie tego odmawiac i wegetowac... Bo tyle nam sie nalezy... Tak boje sie tego, boje sie poznawania nowych ludzi ! ale chce  bardzo chce sie zmienic...mialysmy dziecinstwo takie jakie bylo...ale to juz nie jest nasze, tylko dzisiaj jest nasze... po tamtym zostaly wspomnienia i zle slady ale to tylko wspomnienia, musimy zrobic tak zeby miec te dobre wtedy nie bedzie czasu na rozmyslania nad tymi zlymi...tylko wlasnie tutaj zaczynaja sie schody, jak to zrobic w takim stanie? Sama chec do zmiany mi nie wystarza bo to sie dzieje tylko w mojej glowie... Potrzebuje czegos wiecej.... ale wiem ze to zalezy ode mnie i ten krok musze podjac sama tak jak ty to zrobilas... a jakie masz kontakty ze swoja rodzina aktualnie..? Podrawiam i zycze ci bardzo duzo cierpliwosci i checi !

11

Odp: straciłam siebie poprzez alkoholizm i przemoc w domu=depresja? wiek 19

DDA to dorosłe dzieci alkoholików.

12

Odp: straciłam siebie poprzez alkoholizm i przemoc w domu=depresja? wiek 19

Jest mi lżej, kiedy wiem, że takich osób jak ja jest więcej.

13

Odp: straciłam siebie poprzez alkoholizm i przemoc w domu=depresja? wiek 19

Nie wiem czy to na temat, ale jestem już na skraju... od dwóch lat bezskutecznie szukam pracy. Totalnie przestałam wierzyć w siebie. Mam partnera, który ma cukrzyce i mam wrazenie ze wszystko zostało podporządkowane jego chorobie. Żeby zabić problemy często pijemy wino. Nie zawsze ale dość regularnie zdaża sie że z powodu błachego jak np. kto ma wyjść z psem on robi afere i zaczyna mnie wyzywać od najgorszych... a to ze jestem nieudacznikiem bo nie potrafie znależć nawet byle jakiej pracy pomimo skończonych studiów.  A to że do niczego sie nie nadaje wszystko robie źle. On sie rozwija bo przecież prowadzi firme a ja stoje w miejscu... Wtedy mam ochote nałykać sie prochów i stracić świadomość nie słuchać tych obelg, ale niestety wszystko co mogłoby byc szkodliwe już wyczyscilam z zasobów wiec jeżdze nożem po nadgarstach i zostawiam sobie szramy, żeby pamiętac jak mnie skrzywdził. Co z tego kiedy na drugi dzień mnie przeprasza i jest taki jak anioł a ja uznaje ze moja wina i mu wybaczam. Tyle z nim łącze nie potrafie odejśc...

14

Odp: straciłam siebie poprzez alkoholizm i przemoc w domu=depresja? wiek 19
ziza napisał/a:

Nie wiem czy to na temat, ale jestem już na skraju... od dwóch lat bezskutecznie szukam pracy. Totalnie przestałam wierzyć w siebie. Mam partnera, który ma cukrzyce i mam wrazenie ze wszystko zostało podporządkowane jego chorobie. Żeby zabić problemy często pijemy wino. Nie zawsze ale dość regularnie zdaża sie że z powodu błachego jak np. kto ma wyjść z psem on robi afere i zaczyna mnie wyzywać od najgorszych... a to ze jestem nieudacznikiem bo nie potrafie znależć nawet byle jakiej pracy pomimo skończonych studiów.  A to że do niczego sie nie nadaje wszystko robie źle. On sie rozwija bo przecież prowadzi firme a ja stoje w miejscu... Wtedy mam ochote nałykać sie prochów i stracić świadomość nie słuchać tych obelg, ale niestety wszystko co mogłoby byc szkodliwe już wyczyscilam z zasobów wiec jeżdze nożem po nadgarstach i zostawiam sobie szramy, żeby pamiętac jak mnie skrzywdził. Co z tego kiedy na drugi dzień mnie przeprasza i jest taki jak anioł a ja uznaje ze moja wina i mu wybaczam. Tyle z nim łącze nie potrafie odejśc...

Jesteś masochistką?
Kobieto idź na leczenie,to nie jest normalne.
Przede wszystkim uwolnij się od tego faceta.
Spacer z psem powinien być przyjemnością,jeżeli nie jest po co go w ogóle braliście...
Nie musisz się ciąć żeby pamiętać co Ci zrobił,to i tak ugrzęzło w Twojej psychice.
Nie masz marzeń?Takie życie sobie zaplanowałaś?Ile masz zamiar w tym tkwić,aż zatniesz się na śmierć?
Weź się w garść,bo jesteś na dobrej drodze by przegrać życie.
Postaraj się o nawet tą pracę w biedronce(często kogoś szukają) i wyprowadź się od tego idioty!

15

Odp: straciłam siebie poprzez alkoholizm i przemoc w domu=depresja? wiek 19

Amicci dziewczyny tutaj dały CI bardzo dobre rady, i nadzieje na przyszłość, że z tego można się wyrwać i żyć normalnie.
Wzruszyła mnie Twoja historia , bardzo Ci wspólczuję, jesteś taka młoda i tyle złego Cię spotyka od osób które powinny być Ci najbliższe.
Znajdź w sobie tą siłę, umów się do psychologa porozmawiaj z kimś, tylko nie daj się! Nie poddawaj się! Cynicznej hipo udało się, weź z niej przykład i walcz!

16

Odp: straciłam siebie poprzez alkoholizm i przemoc w domu=depresja? wiek 19

Pies jest kochany tylko że jak szarpie za smycz to wymusza wysiłek fizyczny powodujący spadek cukru i to jest jedyny problem. Za nic w świecie bym go nie oddała. Trudno się wziąć w garść mając w głowie przekonanie że wiekszość rzeczy, które robie nie ma sensu. Do biedronki wysyłałam CV ukrywajac swoje wyksztalcenie ale jakoś brak efektów.

17

Odp: straciłam siebie poprzez alkoholizm i przemoc w domu=depresja? wiek 19
ziza napisał/a:

Nie wiem czy to na temat, ale jestem już na skraju... od dwóch lat bezskutecznie szukam pracy. Totalnie przestałam wierzyć w siebie. Mam partnera, który ma cukrzyce i mam wrazenie ze wszystko zostało podporządkowane jego chorobie. Żeby zabić problemy często pijemy wino. Nie zawsze ale dość regularnie zdaża sie że z powodu błachego jak np. kto ma wyjść z psem on robi afere i zaczyna mnie wyzywać od najgorszych... a to ze jestem nieudacznikiem bo nie potrafie znależć nawet byle jakiej pracy pomimo skończonych studiów.  A to że do niczego sie nie nadaje wszystko robie źle. On sie rozwija bo przecież prowadzi firme a ja stoje w miejscu... Wtedy mam ochote nałykać sie prochów i stracić świadomość nie słuchać tych obelg, ale niestety wszystko co mogłoby byc szkodliwe już wyczyscilam z zasobów wiec jeżdze nożem po nadgarstach i zostawiam sobie szramy, żeby pamiętac jak mnie skrzywdził. Co z tego kiedy na drugi dzień mnie przeprasza i jest taki jak anioł a ja uznaje ze moja wina i mu wybaczam. Tyle z nim łącze nie potrafie odejśc...

Czesc. Chcialabym ci pomoc, ale potrzebuje zadac ci kilka pytan, jezeli masz ochote to odpowiedz. Po pierwsze czy masz jakies bliskie ci osoby? Po drugie z ta praca.. mieszkasz w duzym miescie? jezeli przeszukujesz oferty pracy wybierasz tylko te ktore cie interesuja? Bo to jest tak: wiem ze skonczylas studia i napewno chcialabys po ciezkiej pracy jaka wlozylas w nauke miec stanowisko ktore bedzie ci przynosic radosc z zycia a nie tylko kolejne rutynowe wstanie z lozka do roboty... ale jezeli jestes w sytuacji takiej jakiej jestes to powinnas przyjac kazda prace jaka jest mozliwa...ja tez nigdy nie marzylam o tym zeby pracowac w mcdonaldzie ale wiem ze taka to kolej rzeczy... ze zaczynamy od tych malych rzeczy...i kiedys przyjdzie i na nie pora zeby znalezc prace ktora bedzie pasowac do mnie a nie ja do niej... Teraz z perspektywy czasu zauwazylam jak ojciec na mnie patrzy, ze uswiadomil sobie ze umiem dac sobie rade i juz nie potrzebuje jego zeby funkcjonowac...nie potrzebuje jego pieniedzy nic od niego i go to boli...ale mniejsza w to... chodzi o to ze ja czuje sie z tym swietnie... nawet praca w biedronce da ci wiele satysfakcji na poczatek i stopniowo zaczniesz znow wierzyc w siebie i bedziesz z siebie dumna i bedziesz wspinac sie wyzej! Pomysl o tym... poskladaj podania wszedzie gdzie jest to tylko mozliwe. DOSLOWNIE. nawet tam gdzie nie ma na oknie kartki przyjme do pracy. no bo nigdy nic nie wiadomo. jezeli to nie przyniesie skutku odczekaj chwile i znow poskladaj swoje cv. to ty masz znalezc prace a nie praca ciebie... wcale nie mowie ze jej nie szukasz bo piszesz ze szukasz ale moze potrzebujesz jeszcze kilku wskazowek... moze ci sie przydadza...
co do alkoholu...zauwaz ze gdy go poijecie jest moze lzej... ale jak jest na drugi dzien? masz wyrzuty sumienia i sama siebie ganisz za to ze nie potrafilas sobie i jemu odmowic... potraktuj to jak wyzwanie... zauwazylam ze wyzwania sa bardzo ekscytujace i z niecierpliwoscia czekam na ich skutki wrecz niemoge sie doczekac ! Alkohol wcale ci nie pomaga nie rozwiazuje twoich problemow on cie bardziej do nich zbliza naprawde... i zanim sie obejrzysz oboje gdy tylko bedziecie miec jakis powod bedziecie zagadac do kieliszka... a to nic wam nie daje, po co tracic energie na cos co nic nam nie daje? nie lepiej sporzytkowac jej na cos co przyniesie ci przyjemnosc. taka prawdziwa?

Najwazniejsze !!! Dlaczego ty masz pamietac o tym co ci zrobil? to nie twoja rola zeby to pamietac, nie twoj interes to jego zadanie to dlaczego wykonujesz je za niego? tak samo jak inne rzeczy typu wychodzenie z psem... choroba nie moze byc jego wymowka... on powinien cie doceniac ze starasz sie go odciazyc... anie jeszce cie ponizac... Tak samo jak alkohol, ciecie sie jest bezproduktywne... wiec znow to samo po co robic cos z czego nie mamy satysfakcji ani przyjemnosci. zwlaszcza ze to cie niszczy. nie rob tego prosze, jest tyle rzeczy do zrobienia chcesz tego nie doczekac?

Doyslam sie ze duzo przezylas ze swoim mezczyzna... ale chcesz tak zyc do konca zycia? ponizana ? Kobiety sa po to aby je doceniac tak samo dziala to w obydwie strony takie odbijanie pileczki... jezeli on ci jej nie odbija to to nie dziala... pokaz mu za wszelka cene ze jestes w stanie poradzic sobie sama . dasz rade. mozesz dac rade , wiec daj!!!!!!!!!!!

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » straciłam siebie poprzez alkoholizm i przemoc w domu=depresja? wiek 19

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026