Witam. Trochę czytałam o problemach rozwodowych na forum. Tak w skrócie może chaotycznie.
Mam problem a mianowicie 14 lat związku w tym 8 małżeństwa.Mąż chce się wyprowadzić zostawić mnie i dzieci oraz niezapłacone rachunki. Według niego nic nie robię i nie mam prawa zwrócić mu uwagi że coś źle zrobił .Że sobie sama nigdy nie dam rady.Bo to no pracuje a ja w domu siedzę i nic nie robię mam go zadowalać pod każdym względem i nie narzekać że coś jest nie tak.To już jest któryś raz ,ale dalej tego nie jestem w stanie wytrzymać tych wyzwisk i jego furii. Chciałam iść do pracy to szantażował mnie że dzieci pójdą do domu dziecka bo kto się nimi zajmie,ja się zajmuje domem i dziećmi on pracuje.Powiedział że nawet jako kur.. nie znajde pracy bo nawet jego nie jestem w stanie zadowolić ,dużo tego się nazbierało.Mam Dzieci w wieku 13 oraz 3 latka oraz córkę z poprzedniego związku licealistkę. Wywołał awanturę i powiedział że jetem nikim . Że stać go na adwokatów i cały majątek będzie jego, że ma mnie dosyć bo powinnam się go we wszystkim słuchać epitety..... wiem powinnam jakoś wcześniej zareagować ale to nie jest taki proste.Teraz wiem i zrozumiałam że to trwało za długo będę składać pozew o rozwód. Jutro rejestracja w urzędzie pracy , bo nie mogłam wcześniej no i od razu do sądu. Boję się że przegram wszystko a najbardziej że będzie chciał odebrać mi dzieci . Więc puki on jeszcze mieszka z nami to staram się nie wchodzić mu w drogę i prowokować kłótni bo jak twierdzi to wszystko moja wina.Mówił że szuka mieszkania i się wyniesie bo z taką ku...nie da się żyć.Jakoś muszę sobie dać rade sama ,szukam też poprzez ogłoszenia pracy i jak na razie zero odzewu jest praca za granicą ale się boje że jak dam dzieci do teściowej to już ich nigdy nie zobaczę więc szukam tu z resztą nie była by w stanie zostawić nawet na jeden dzień dzieci są wszystkim co mam.Nie mam wsparcia od nikogo więc jakoś zbieram się w sobie.Może są tu Forumowiczki które miały podobny problem i mogą podzielić się przeżyciami i jak sobie poradziły.
Podobne tematy
Witaj, dobrze że próbujesz cokolwiek robić, bo najgorzej pozwolic sie poniżac przy dzieciach, które same przez to czuja się upokorzone.
Masz sytuację trudna, ale nie beznadziejną. Najlepiej nagrywaj, te "wystapienia" męża, to ci sie przyda w sadzie. Oczywiście szukaj pracy, masz dwoje dzieci , które moga ci pomóc przy najmłodszym. Ale najważniejsze, udaj się do Ośrodka Interwencji Kryzysowej, tam znajdziesz pomoc prawną i psychologiczną. Tam też, ponformują cie o wszystkich możliwych wyjściach z tej sytuacji.
Najważniejsze zebys nie dala się dalej niszczyc psychicznie i zeby dzieci nie patrzyły na to.
Dziękuje za odpowiedź.
Staram się zrobić wszystko co można i co jestem w stanie może od razu wszystkiego się nie da mam nadzieje że z czasem będzie coraz lepiej.