dzień dobry. nawet nie wiem jak zacząć. nie wiem po co żyję. przepraszam za ewentualny chaos, ale trudno mi zebrać myśli. mam skończone 50 lat i jestem samotna z wyboru. mieszkam i pracuję w niemczech. miałam przyjaciółkę. a przynajmniej wydawało mi się że miałam. wzorowa żona, matka trójki dziewczynek, szczęsliwa w małzeństwie. bardzo mi ten kontakt odpowiadał, bo był ktoś w moim życiu bardzo ważny a jednocześnie nie musialam tworzyć jakiegoś związku. jako już starszawa pani cieszyłam się, ze jest ktoś w moim życiu.czulam sie zabezpieczona. inwestowałam w tę przyjażń. aż doszło do mojego urlopu w polsce. tyle miałysmy razem zrobic. i co sie okazało?ano przestała sie ze mna kontaktować. przepłakałam cały urlop.tydzień temu wróciłam do niemiec. od tego czasu nie mogę się odnaleźć. właściwie to cały ten tydzień przespałam - piwo i stilnox. bo zapanowała w moim życiu straszna pustka. angażując się w te znajomość poniechałam innych. i teraz jestem sama jak palec. patrzę na zegar i licze minuty do spania. a co jutro, co pojutrze? ja wiem, że ta moja sytuacja banalna wielce. ale tak strasznie mnie to boli i taka jestem sama w kosmosie...czy można taką strate poczuć po stracie przyjaciłki? może ja jestem nienormalna, że tak to przeżywam? ale nie umiem zrobić żeby przestało boleć. to co napisałam wydaje mi się strasznie głupie, może jak wyślę na forum, to się poczuję lepiej?
Podobne tematy
Z pewnością nie jest Ci łatwo,a jaki był powód jeśli można wiedzieć,tego,że twoja przyjaciółka zerwała z tobą kontakt,może jeszcze nie wszystko stracone i da się jeszcze odbudować tą przyjaźń.
po prostu nie wiem. poświęciła mi może ze 4 godziny na cale 2 tygodnie. powiedziała,że ja za dużo wymagam. tymczasem przed moim wyjazdem przez telefon wiele mi naobiecywała. ja pojechałam nad smętne jezioro, żeby się z nią widzieć. i siedziałam tam sama, bo jak już napisałam, wydawało mi się, że ten kontakt mi wystarczy i nie zadbałam o inne. ja jestem raczej t yp samotnika. a teraz nie wiem co ze sobą zrobić. bo nic mnie nie cieszy. nie mam o czym marzyć.totalna pustka. nie wiem co robić wieczorem co robić jutro. chyba szukam ludzi którzy mnie zrozumieją a może tylko po prostu porozmawiają ze mną.
To bardzo nie ładnie się zachowała,właśnie w takich sytuacjach dopiero wychodzi jacy są nasi przyjaciele,albo też pasożyty,wegetujące na naszej osobie.Ja bym jej wygarnęła żal,który masz do niej,powiedziałabym jej jak bardzo zawiodła i co miała na myśli mówiąc,że "za wiele wymagasz".Skoro jest twoją przyjaciółką,to chyba normalne,że urlop chciałaś spędzić w jej towarzystwie.Najważniejsze to to abyś ty się nie obwiniała o to co się stało,bo nie ma tu twojej winy i mam nadzieję,że twoja przyjaciółka w końcu zrozumie swój błąd.Pozdrawiam ![]()
Hej, Heike! Przeraziłaś mnie sformułowaniem o "starszawej pani". Pięćdziesiątka to nie starość i nie wyrok! Masz jeszcze masę lat przed sobą
"Przyjaciółka" Cię olała, widać, że to żadna przyjaźń. Zaangażowałaś się bardziej niż ona i nie wymagasz zbyt wiele. Spotkałaś się z nią po zapewne długim czasie, specjalnie dlatego wybrałaś Polskę na miejsce urlopu, więc nic dziwnego, że oczekiwałaś więcej niż poświęcenie Ci paru godzin. Nie przejmuj się nią, szkoda Twojego czasu na tę "przyjaźń". Nie ona jedna na świecie, rozejrzyj się wokół siebie, na pewno znajdziesz sympatycznych ludzi. Choćby w pracy - wśród znajomych nie ma jakiejś miłej Niemki? Możesz też spróbować odświeżyć stare kontakty. Uwierz w siebie i trać energii na tę znajomą. Wyjdź do ludzi, nie siedź w domu!
Jeśli ta przyjaciółka ma swoją rodzinę to zapewne ma swoje sprawy, które zajmują jej większość czasu. Powinna Pani nie ograniczać się tylko do jednej osoby - przyjaciółki. Jest wiele innych osób, które potrzebują pomocy, są to osoby starsze bądź chore, które z racji swojej sytuacji także są pozostawione same sobie. Może dla wypełnienia czasu powinna się Pani zainteresować jakimś wolontariatem.
N.R.Ona,
Jeśli to była długoletnia przyjaciółka i jeśli organizowała jej pobyt przez telefon to należą się co najmniej słowa wyjaśnienia i przeprosin jeśli nie nadrobienie straconego czasu.
Jak słusznie zwrócono uwagę nie powinno się żyć życiem jednej osoby (ile było takich małżeństw! a jak się kończyły! ). Wiem, że to trudne, ale warto mieć kilku zaufanych przyjaciół i szersze grono znajomych,
Pomysł wolontariatu jest bardzo dobry, zresztą każdy pomysł który zakłada kontakt z drugim człowiekiem jest bardzo dobry.
Witaj Heike. Dobrze rozumiem co czujesz, mam podobny problem z samotnością. Mam ogrome zrozumienie dla uczuc wynikajacych z samotności. Jeśli chcesz możemy porozmawiać, może nawet poznac sie.
Chciałam umieścić swój adres mail, niestety wyskoczyl mi komunikat, ze nowy uzytkownik nie moze umieszczac takiej informacji- dziwnie to troche...
Ale jesli chcesz mozesz odpisac posta lub poszukac mojego adresu mail w moim profilu.
Wszystkiego dobrego.
Pozdrawiam ciepło.
nie martw się heike...ja jestem podobna i spotykałam na swojej drodze już nie jedną koleżankę "pseudo przyjaciółkę" i wiem jedno, że nie warto do końca angażować się tak bardzo w przyjaźń...bo i tak druga strona tego nie doceni...nie raz płakałam w poduszkę, że już nie mam przyjaciół,ale prawda jest taka, że tacy ludzie to egoiści i myślą tylko o sobie i swoich problemach..
Teraz nie mam ani jednej przyjaciółki, tylko kilka koleżanek,ale nie chodzę z nimi ani na kawę ani na zakupy, nie mam nawet już na to ochoty...przyzwyczaiłam się że ludzie przychodzą i odchodzą...takie jest niestety życie...wolę chyba być samotna niż za każdym razem rozczarowywać się kolejną osobą