netkobietyWszystkie działy
Samotność

nauczcie mnie żyć z kobietami

60 odpowiedzi7 550 wyświetleńzałożony przez spozniony, 18.07.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » nauczcie mnie żyć z kobietami

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 61 ]

1

Temat: nauczcie mnie żyć z kobietami

problem - jak nauczyć się żyć (z kobietą)?

O mnie:

dzieciństwo:

/Miasto ponad 300tysięczne/ Rodzice i sąsiedzi w normie. Koledzy w porządku. Potrafiłem godzinami bawić się sam, byłem cichy i niekonfliktowy. Oczywiście jak każde dziecko całą podstawówkę grałem w piłkę i szusowałem na rowerze.

gimnazjum:

Trafiłem do słabszego gimnazjum i trafiła mi się łatka kujona. Byłem młody i nie potrafiłem się przeciwstawić silniejsze grupce, która obrała mnie za cel żartów, mógłbym to nazwać lekkim znęcaniem psychicznym. Zamknąłem się nieco w sobie i przestałem ufać ludziom. Moje dawniejsze przezwisko "wieczny uśmiech" zmieniło się na "cichy". Stałem się małomówny (co pogłębiała drobna wada wymowy). Czytałem mnóstwo książek. Czułem jakby jedna część mnie szybko dojrzała podczas gdy druga przyhamowała. W gimnazjum byłem u dziewczyn spalony i nawet nie próbowałem.

liceum:

Wybrałem takie LO jakie chciałem. Mój wygląd był w normie. W szkole zachowywałem się wzorowo i dobrze się uczyłem. Klasa była naprawdę zgrana i każdego dnia cieszyłem się, że ją wybrałem. Czułem się dojrzalszy niż reszta kolegów: nie imponowały mi ich osiągnięcia sportowe, rekordy w piciu czy ilości dziewczyn w miesiącu. Raziło mnie, że niektórzy odnoszą się z brakiem szacunku do nauczycieli, wagarują, palą w kiblu itd. Nie kręciły mnie też dyskoteki i domówki. Podejrzewam, że bałem się kompromitacji bo nie umiałem tańczyć, nie umiałem pić i prowadzić ciekawych dysput klubowych. Może bałem się choć na chwilę utraty kontroli nad sobą. Po drugiej klasie mieliśmy wycieczkę i w ramach wycieczki mieliśmy taką zabawę: każdy miał białą kartkę przyczepioną na plecach. Mieliśmy sobie nawzajem powpisywać na plecach po jednym słowie co sądzimy o danym koledze / koleżance. Wszyscy mieli pozytywne śmieszne lub zgryźliwe słowa ("szalona" "stary" "humanistka" "pijak" itd), na mojej kartce było tylko pięć razy "OK"... Byłem postrzegany (prawdopodobnie) jako typ "w porządku, ale zamknięty w sobie chłopak". Byłem zakochany platonicznie w jednej z koleżanek. Nie potrafiłem z nią rozmawiać twarzą w twarz, kolana mi się uginały, może przez 3 lata rozmawiałem z nią łącznie 10minut... Z czasem telefony komórkowe (zwłaszcza smsy) bardzo pomogły i zbliżyliśmy się. Zanim zdążyłem wyznać jej miłość, ona, niczego nieświadoma uprzedziła mnie mówiąc, że jestem jej najlepszym przyjacielem...

studia:

Uczelnia techniczna. Obecnie 4 rok. Na kierunku nie ma dziewczyn. Uczę się bardzo dobrze (stypendium naukowe). Praktyki i praca wakacyjna również nie sprawiała mi żadnego kłopotu. Lubię robić trudne projekty i siedzieć po nocach nad książkami. Z kolegami potrafię prowadzić rzeczowe dyskusje na tematy inżynierskie.

życie prywatne:

Można powiedzieć, że chodziłem z trzema dziewczynami, przy czym za każdym razem już na samym początku coś nie wychodziło. Mam 23 lata i jestem prawiczkiem. Kilka moich cech:

- mój wygląd nie jest ani moim plusem ani minusem.
- jestem typem człowieka który woli działać niż siedzieć i rozmawiać.
- nie potrafię obchodzić się z kobietami, nie rozumiem ich. Mam bardzo małe doświadczenie z płcią przeciwną (brak siostry kuzynek czy koleżanek). Nie potrafię odczytywać wysyłanych bodźców, interpretować ruchów ciała.
- nie jestem lwem salonowym i lepiej czuje się w małym gronie niż w rozentuzjazmowanym tłumie.
- nie umiem i nie lubię dobrze kłamać, zwłaszcza jeśli chodzi o dziewczynę z którą wiążę nadzieje
- z drugiej strony aby nie wyjść na dziwaka opowiadam czasem kolegom wymyślone historie o moich podbojach.

Od około połowy liceum naprawdę bardzo dokucza mi samotność zarówno psychiczna jak i cielesna. Przez kilka lat nie robiłem z tym nic, chyba łudząc się, że samo przejdzie. Nie przeszło.

Jakieś dwa lata temu wziąłem inicjatywę w swoje ręce. Zgodnie z poradami zaufanych osób postanowiłem otworzyć się na ludzi i wychodzić częściej z domu.
Od tamtej pory:

- działałem w stowarzyszeniu przykościelnym
- byłem wolontariuszem
- łaziłem na setki imprez i koncertów hip hopowych, reagge, rockowych, pop, metalowych.
- chodziłem do opery i filharmonii
- chodziłem do teatru a nawet aktywnie się tam udzielałem
- byłem na kursie tańca
- działałem w dyskusyjnym klubie filmowym i w dyskusyjnym klubie książki
- chodziłem na spotkania publiczne spotkania z pisarzami, muzykami i twórcami
- znam chyba wszystkie muzea i przewodniki turystyczne miasta
- działałem w towarzystwie miłośników miasta
- chodziłem na spotkania z politykami, na otwarte wykłady uczelni
- byłem na większości targów w mieście
- uprawiam sport, pływanie, bieganie, rower, koszykówka itd
- także gry intelektualne, scrable, warcaby szachy itd
- nauczyłem się gotować, sprzątać, naprawiać kran i samochód - nauczyłem się samodzielności
- włączałem się w akcje społeczne, zbierałem śmieci w lesie, dawałem free hugs

i naprawdę wiele innych.
Poznałem tysiące osób a o każdym z tych wydarzeń mógłbym mówić godzinami - gdybym tylko umiał i gdybym miał do kogo.

Mam 23 lata. Choć przyszło to z wielkim trudem, do tej pory udało mi się nie zwariować przez ten, otaczający mnie, szklany mur. Pragnę kobiet ale nie wiem dlaczego zawsze jest coś nie tak. Nie zwierzam się nikomu z tego jak bardzo cierpię. Nie wiem, naprawdę nie wiem co robię nie tak. Nie wiem już jak się zmienić, co naprawić... Nie potrafię wierzyć w historie jak ze "Spóźnionych Kochanków" W Whartona. Nie chcę czuć się jak nie-człowiek. Ja chcę prawdziwie żyć.


czekam na waszą szczerą ale surową analizę


ps 1 / przepraszam za długość listu /
ps 2 / możecie pisać też na pw /
ps 3 / umieściłem tą wiadomość na jeszcze jednym forum psychologicznym aby porównać opinie /

2

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

no witam, wiesz Twój życiorys jest długi smile wiesz co napisze Ci tak, zrozumieć sie da trza mieć troszkę cierpliwości wyrozumiałości i miłosci zero pospiechu, to co napisaleś oznacza tylko jedno czekasz na swoją jedyną i prawdziwą miłosc, uwież z nami babami da sie żyć tylko Ty jeszcze nie trafiłes na tą właściwą!!

3

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

Zgoda nikt cie nie nauczy jak zyc z kobietami bać  sobą i nie przejmuj się  koszem:P id dziewczyn masz dopiero 23 lata

4

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

dan1982  :

W moim przypadku "bycie sobą" oznaczało ponad 20 lat totalnej samotności. Od czasu kiedy uświadomiłem sobie, że "bycie sobą" w moim przypadku się nie sprawdza i zacząłem intensywnie działać osiągnąłem pierwsze, skromne efekty (yhm, moimi wynikami  może poszczycić się przeciętny gimnazjalista hmm )

5

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

e no nie dorównuj sie do gimnazjalisty, wiesz ja kiedyś byłam szarą cichą myszką która na gadke faceta reagowała burakiem smile to mineło i teraz to ja potrafie zawstydzić faceta, przyjdzie na Ciebie pora zobaczysz smile

6

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami
misiabe napisał/a:

e no nie dorównuj sie do gimnazjalisty, wiesz ja kiedyś byłam szarą cichą myszką która na gadke faceta reagowała burakiem smile to mineło i teraz to ja potrafie zawstydzić faceta, przyjdzie na Ciebie pora zobaczysz smile

Moim problemem nie jest nieśmiałość, raczej jakaś wewnętrzna blokada, która nie chce ustąpić...

Samotność jest dla mnie przekleństwem i nie wiem jak długo jeszcze z nią wytrzymam.  Jestem cierpliwym człowiekiem, ale samotność karmi się już resztkami moich marzeń. Boję się, że jeśli nie znajdę wkrótce panny to zacznę swoją przygodę od burdelu i nigdy ponad to się nie wzbije...

7 Ostatnio edytowany przez dan1982 (2009-07-18 19:21:56)

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

nie myśl ze ja bylem kozak dopiero 24 roku wszystko minęło wstyd i zakompleksienie

co do burdeli to jesteś burak idziesz placisz wymagasz sam dociągnij do łózka kobietę jaksie syn zapyta tato  fajna byla kobieta na pierwszy raz to powiesz tata byl w burdelu i gdzie tu przyklad smile

8

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

wiesz co to działaj!! bo myslami się mozna pogrążyć, trza mysleć pozytywnie wiem ze to trudne, uwież cierpliwośc popłaca

9

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

"Nie potrafię obchodzić się z kobietami, nie rozumiem ich. Mam bardzo małe doświadczenie z płcią przeciwną (brak siostry kuzynek czy koleżanek). Nie potrafię odczytywać wysyłanych bodźców, interpretować ruchów ciała."


Czego tu można nie rozumieć? A tak przy okazji ciekawy życiorys, serio. Myślę, że trochę wyolbrzymiasz problem, całe życie przed Tobą i nie wiesz co Cię spotka, masz 23 lata - to nie tak znowu dużo. Z tym burdelem to przegiąłeś, myślisz, że takie życie by Cię satysfakcjonowało?

10

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

Czego tu można nie rozumieć?

Na przykład:

kiedyś szedłem z dziewczyną do znajomych na grilla. Przez całą, długą drogę szliśmy uśmiechnięci, przytulanki, pocałunki itd. Kiedy byliśmy tuż przed miejscem spotkania odsuwa się i mówi śmiertelnie poważnie "nie dotykajmy i nie rozmawiajmy przy znajomych". ja "yyyyy?". Do dziś zastanawiam się o co jej chodziło.

albo
w klubie rozmawiałem z dziewczyną, rozmowa się naprawdę dobrze toczyła. Spytałem czy zatańczy "nie, jestem już dzisiaj bardzo zmęczona" poszedłem na 1min do toalety, a kiedy wróciłem była już na parkiecie z innym.

takich sytuacji było dużo więcej.



Wiem, że są ludzie o znacznie większych problemach, ale ten jest moim problemem z którym od dawna się zmagam. Argument całego życia przede mną nie trafia do mnie.  Za kilka lat będzie za późno na pierwszą miłość. Czuję jakbym wysychał, stawał się jałowy. Nie wiem jak to wytłumaczyć.  Jestem cierpliwy ale wszystko ma swoje granice. Widzę kolegów, którzy mają kilkuletnie dzieci, ludzi którzy w każdy weekend zdobywają inną. Znam facetów o beznadziejnym wyglądzie, okropnym charakterze i osobowości a mimo to nie może się opędzić od kobiet.  Ja od lat stoję z boku i robię dobrą minę do złej gry. Jakbym był niewidzialny i przezroczysty dla kobiet. Jakbym nie pochodził z innego układu słonecznego...

11 Ostatnio edytowany przez Delicious (2009-07-19 11:25:14)

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

przezroczysty?? wiesz co ja mysle że nie, raczej wydajesz się trudniej dostepny a i otacza Cie jakaś skorupka ochronna, trza czasem sie uzewnętrznić z tym co w nas siedzi powiedzieć w prost.

12

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

tak z opisu swego wydajesz się fajnym kolesiem smile na każdego przyjdzie pora, nie martw się, a może zamiast szukać tej jedynej na początek tylko się koleguj? może trafiasz na takie które sie nie chcą angażować? A te laski co opisałeś to naprawdę jakieś dziwadła. Współczuję, ale to z nimi musi być cos nie tak więc olej to.
Wiesz, jest wiele portali randkowych, a może te słynne feromony ci by jakos pomogły? smile podobno działaja i przyciągają laski big_smile

13

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

spozniony,
mogłeś jeszcze opisać jakieś inne sytuacje, te co podałeś to takie nie do końca sprecyzowane. A tak z ciekawości zapytam, czy długo znałeś tą dziewczynę, która rzuciła Ci takim tekstem "nie dotykajmy i nie rozmawiajmy przy znajomych"? Odnośnie drugiej opisanej przez Ciebie sytuacji - po prostu źle trafiłeś i to wszystko. Jeśli chodzi o "facetów o beznadziejnym wyglądzie, okropnym charakterze i osobowości, którzy nie mogą się opędzić od kobiet - to skąd wiesz co to za kobiety, być może Ty od takich uciekałbyś gdzie pieprz rośnie.

14

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

dziękuję wszystkim za odpowiedzi i za zaangażowanie!


Bliźniaczka22 >>
raz skorzystałem z portalu randkowego ilove... spotkałem się w realu zachowywała się i wyglądała całkowicie inaczej niż wynikało to z wcześniejszych rozmów... Od tego spotkania zraziłem się do internetowych związków.


N.R.Ona >>

sytuacja:  Znam już od kilkunastu dni pewną kobietę, każdego dnia coraz bardziej i bardziej się zbliżamy. Mówimy sobie wszystko co mówią zakochani, zbliżamy się do kulminacyjnego momentu aż ona  mówi mi, że jej chłopak [ o którym nie wiedziałem ] wraca jutro z Anglii i dziękuje mi za przyjaźń... ja- yyy?... ona- misiu, naprawdę sądziłeś, że możemy być razem?......

inne sytuacje są mniej "spektakularne" ale występują dużo częściej...

faktycznie, nie znałem tych kobiet - cofam argument

15

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

jeśli można zapytać, ile to jest kilkanaście dni? - sory za wścibskość ale przyszedłeś po radę, więc staram się zrozumieć sytuację by doradzić. Jakie to są te mniej spektakularne sytuacje? - jak możesz to dorzuć coś

16

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

N.R.Ona, nie jesteś wścibska - naprawdę bardzo doceniam twoje zaangażowanie. Twoje rady świadczą o dużej intuicji i doświadczeniu w relacjach międzyludzkich. Bardzo Ci dziękuję.

około dwóch tygodni.

inne sytuacje:

siedzę z koleżanką przed telewizorem. Zobaczyła wzruszającą i smutną scenę w telewizji i się rozpłakała. Przytulam ją delikatnie a ona "czemu się do mnie przystawiasz?! "  Tydzień później znów oglądamy ten sam serial i znów się rozpłakała...  Tym razem nie przytulałem. Po filmie usłyszałem "jak możesz być taki zimny i nieczuły?!"

(wakacje nad morzem) ona: "chodźmy na kebaba" ja "ok"  Po zjedzeniu  ja "smakowało Ci?" ona: "przecież wiesz, że wolałam pizzę"  ja "mówiłaś, że chcesz kebaba?" ona "i co z tego! wolałam pizzę!"


// w każdym przypadku dziewczę było pełnoletnie i pozornie niegłupie

17

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

ta wizja kobiet jest przerażająca. rzeczywiście czytając Twój życiorys odnosi się wrażenie, że jesteś niezwykle ciekawym chłopakiem, jednak za nic nie mogę pojąć tego, że spotykają Cię takie sytuacje. a może właśnie na takie zachowania zwracasz szczególną uwagę, a nie zauważasz tego, że podobasz się jakiejś innej dziewczynie? to było po pierwsze.
a po drugie - odnosząc się do sytuacji kiedy szedłeś z dziewczyną, a potem powiedziała Ci "nie dotykajmy i nie rozmawiajmy przy znajomych" trzeba zwrócić uwagę na fakt, że znaliście się krótko i nie powinieneś generalizować. zdarzyło się tak raz, ale to nie znaczy, że każda kobieta jest taka.
po trzecie - jak zachowujesz się na randce/ sam na sam z dziewczyną, która Ci się podoba? pytanie głupie, ale może np. być tak, że denerwujesz się i nie potrafisz być sobą?

18

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

wszystko się odmieni jak przstaniesz udawać kogoś kim i nie jesteś. I przestaniesz bać się mówić o Twoich uczuciach.. tylko i tu potrzeba czasu..widzę że szybko się demotywowujesz małymi potknięciami..ale za każdym razem i tak wstaniesz. I tak będziesz próbował na nowo, bo..tak trzeba! Do czasu aż przełamiesz się. Bo największym problemem jest Twój umysł, jestes wewnętrznie zniewolony, życzę uwolnienia się od blokad, znalezienia tej jedynej.

19

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

Jeśli chcesz się nauczyć czegoś, co jest w życiu bardzo przydatne i pozwala uniknąć wielu nieporozumień to przeczytaj to uważnie: koleżeństwo, przyjaźń, miłość - wszystko to rządzi się innymi prawami. Jeśli jesteś w stanie odróżnić te prawa i przyjąć do świadomości, to już połowa sukcesu. Pozostaje jednak pytanie, czy wiesz o jakie prawa chodzi? Taki mały sprawdzian dla Ciebie: czym charakteryzują się te poszczególne rodzaje relacji?

20

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

A może trzeba widzieć w kobicie przede wszystkim człowieka takiego jak ty a dopiero później kobietę?
Bo mam wrażenie, że wielu facetów widzi kobietę i mówi sobie 'halt! oto kobieta, trzeba zmienić zachowanie i sposób rozmowy bo to kobieta, a nie człowiek".

21

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

jeszcze raz dziękuję wszystkim za rady

w najbliższą sobotę mam (po długiej przerwie) randkę z cudowną osobą.  smile
Zdobyłem dzięki wam wiele cennych wskazówek i to spotkanie będzie zupełnie inne niż poprzednie
trzymajcie kciuki ! smile

22

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

będe trzymała smile pozdrawiam smile

23

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

powodzenia smile

24

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

Również życzę powodzenia. Po co było tyle zamętu, skoro jest w zanadrzu jakaś "cudowna osoba"?

25

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

udanej randki smile

26

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami
spozniony napisał/a:

N.R.Ona, nie jesteś wścibska - naprawdę bardzo doceniam twoje zaangażowanie. Twoje rady świadczą o dużej intuicji i doświadczeniu w relacjach międzyludzkich. Bardzo Ci dziękuję.

około dwóch tygodni.

inne sytuacje:

siedzę z koleżanką przed telewizorem. Zobaczyła wzruszającą i smutną scenę w telewizji i się rozpłakała. Przytulam ją delikatnie a ona "czemu się do mnie przystawiasz?! "  Tydzień później znów oglądamy ten sam serial i znów się rozpłakała...  Tym razem nie przytulałem. Po filmie usłyszałem "jak możesz być taki zimny i nieczuły?!"

(wakacje nad morzem) ona: "chodźmy na kebaba" ja "ok"  Po zjedzeniu  ja "smakowało Ci?" ona: "przecież wiesz, że wolałam pizzę"  ja "mówiłaś, że chcesz kebaba?" ona "i co z tego! wolałam pizzę!"


// w każdym przypadku dziewczę było pełnoletnie i pozornie niegłupie

Cześc jestem tu nowy tak wogóle. Jestem troszkę starszy od ciebie  a mam ten sam problem, jednak przez lata które nas dzielą wiekowo doszedłem do tego co mnie krępowało a co krępuje tez ciebie bo jak ciebie czytam to własnie widzę siebie samego z przed kilku lat.

Każda kobieta ale to każda  ( mężczyżni nie są lepsi też) lubi wszytsko co nie jest rutynowe i przewidywalne. Dziewczyna  z którą byłeś na tym kebabie była na ciebie zła nie z tego powodu, że chciała Pizze bo tak naprawde zadnej pizzy czy nawet kawioru nie chciala!!! Ona powiedziała: "idziemy na kebab bo jestem głodna" ty powinienieś powiedziec : "idziemy coś zjeżdż  zobaczysz................................." i o to jej chodziło, mógł byś nawet zabrac ją na chleb ze smalcem do speluny ale ona była by zadowolona bo dałeś jej doze niepewności stałeś się tajemniczy nieprzewwidywalny intrygujacy i ciekawy poprostu!! Pytanie "czy ci smakowało" sorry kolego ty jesteś jej facetem nie kelnerem!! Jak kobieta poczuje się znudzona twoją przewidywalnoscią to cię kopnie choc byś był nawet super piękny i bogaty!!

Pisałeś też o dziewczynie na dyskotece " czy zechciała by szanowna Pani ze mną zatańczyc bo ja jestem taki biedny i właściwie będzie rutynowo" czy chciał byś abym ci zdradził końcówkę "LOST" po pierwszym odcinku???  Pozatym  nie prosisz tak do tańca na imprezie kobiety tylko ją chwytasz zdecydowanie za rękę i mowisz "idziemy", jak ona wyczuje, ze jesteś zdecydowany to już piewrszy krok do znajomości.

Koleżanka przy telewizorze z którą oglądałeś  film romantyczny nie była zła na ciebie, że ją objąłeś, ona była zła, że  swoim  sztampowym codziennym zachowaniem zmusiłeś ją do ogladania tego filmu a nie zabrałeś jej gdzieś gdzie poczułą by się niecodziennie INACZEJ. Kobieta która ogląda taki film jest nieszczęśliwa. A z facetem to już wogóle. Teraz zdradzę ci mały sekret: wiesz gdzie poznaje się zwoje żony " te jedyne" na imprach w potokach piwa wódki i szału emocji. Myślisz, ze kobiety są księżniczkami we wieżach i czekają na ciebie?? NIe one są teraz z innymi a jak sie  rozejrzysz to może będą i z tobą. Jesteś czlowiekiem bardzo inteligentnym więc chyba zrozumiesz o co mi chodzi i mam nadzieję, ze ty przynajmniej będziesz szcześliwszy niż ja. Nie sluchaj nigdy kobiety która racjonalnioe stara sie ciebie pouczac jak postępuje się z kobietami!! Kobieta nie jest twoim doradcą tylko celem.

Sorry za literówki jakieś i ewentualne błędy. Pozdro i baw się ile wlezie!!!

27

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami
gda napisał/a:

Nie sluchaj nigdy kobiety która racjonalnioe stara sie ciebie pouczac jak postępuje się z kobietami!! Kobieta nie jest twoim doradcą tylko celem.

ŁO matko... to facet lepiej zna kobiety niż kobieta?
Może zalezy na jaki charakter kobiet natrafiasz, wiek itp? każda nie jest taka sama, podobnie jak facet

28

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

randka z D* okazała się wyśmienita smile


pozdrawiam wszystkich i dziękuję za rady smile

29

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami
Bliźniaczka22 napisał/a:
gda napisał/a:

Nie sluchaj nigdy kobiety która racjonalnioe stara sie ciebie pouczac jak postępuje się z kobietami!! Kobieta nie jest twoim doradcą tylko celem.

ŁO matko... to facet lepiej zna kobiety niż kobieta?
Może zalezy na jaki charakter kobiet natrafiasz, wiek itp? każda nie jest taka sama, podobnie jak facet

Wybaczcie mi troszkę moją szorstkośc i dosadnośc. Ja wiem, że kobiety są różne tak samo jak my mężczyżni ale uwierz mi, że troszkę zasmakowałem i słodyczy i goryczy w życiu damsko-meskim i muszę powiedziec, że my ludzie tak naprawdę jesteśmy tylko emocjonalnymi naiwnymi małymi dziecmi działąjącymi impulsywnie. Wiem, ze kobieta w twoim wieku lubi takie pojęcia jak ( wnętrze, opiekuńczośc, szczeośc , wiernośc, uczciwośc, wrażliwośc) ale najbardziej pragnie przygody niestabilności niepewności adrenaliny i proszę cię nia zaprzeczaj. Ktoś tu pisał, że wyjątkiem są kobiety molestowane seksualnie przez ojca za młodu które szukają stabilizacji w pelnym tego słowa znaczeniu. My mężczyżni nie jesteśmy lepsi. Mały przykłąd z życia to np mój znajomy który był i przystojny i ladny i bogaty dobry dla dzieci i żony , obecnie żona rozwodzi się z nim bo poznałą takiego  łysego młodego gostka, który jej zapewnia "adrenalinkę". Ona wykształcona bardzo inteligentna kobieta. Napisałąs uszczypliwie, mże "znam kobiety" nie nie znam ich jak tylko je obserwuję przez całę moje życie.

30

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

no to ja jestem jakims wybrykiem bo wolę ciepło i stabilizacje itp smile

gratulacje udanej randki no to chyba koniec wątku?

31

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

Nie wiem czy zaliczam się do Bliźniaczki z racji wieku big_smile ale popieram Ją big_smile I nie sądzę by była osamotniona w swej opinii.

O przygodach i szaleństwach damsko-męskich to może i wiele dziewczyn marzy, ale to jednak stały związek, szczere uczucie i wierność są tym, czego chcą.

32

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami
Bliźniaczka22 napisał/a:

gratulacje udanej randki no to chyba koniec wątku?

tak, z mojej strony koniec wątku smile Zdobyłem nowe doświadczenie i jestem kontent smile




ps jeszcze raz bardzo dziękuję wszystkim za dyskusję!

33

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

spóźniony - ale ani się waż opuszczać tego forum big_smile bo Cię tu wszyscy polubili wink

34

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

no własnie smile możesz zawsze tu sie zwrócic z pomocą lub i nam pomóc smile ja sama mam wiele pytań odnoście jak to jest według faceta smile może z waszego punktu swojego jakoś faceta zrozumię wreszcie

35 Ostatnio edytowany przez Pirat (2009-09-09 19:27:41)

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

Ufff, fajnie
Drogie forumowiczki. Odetchnąłem z ulgą gdy zobaczyłem temat napisany przez forumowicza smile
Tytuł odpowiedni.
Miejsce?
Hmm, czytałem regulamin który nie wspomina że trzeba koniecznie być kobietą aby napisać posta tutaj. Pkt. 11 reg. nawet zawiera słowa>
Autor/Autorka.
Co mnie do was sprowadza?
> samotność
to zaś wywołało myśl że warto by zasięgnąć jakiejś informacji o kobietach. A chyba tutaj was sporo.
Wiele spośród was już wie z doświadczenia że czynność zwana myśleniem w przypadku chłopa to cnota. Nie inaczej jest też ze mną. Wielce niekomfortowe i w dodatku bolesne. Jak zwykle.
Mam jednak jakieś tam swoje doświadczenie życiowe z mozołem zbierane.
Chciałbym to jakoś skonfrontować z tymi zbieranymi z drugiej strony barykady. Nie można napisać inaczej. Jesteśmy we wrogich obozach. I tylko w chwilach rozejmu jest fajnie a potem zaczynamy strzelaninę od nowa.
Życie jest ciekawe.
Troszkę już poczytałem co piszecie. Ojjj, troszkę słabo to widzę. Generalnie to potwierdzają się moje przypuszczenia.
A może będziecie też tymi moimi myślami zainteresowane?
Póki co wstrzymuję się z pisaniem. Kto wie, może bana dostanę. Wtedy zwolnię się z obowiązku.
No i uzupełnię profil.
Jednak to żadna tajemnica.
Mam na imię Robert
nie śmierdzę piwem
172 wzrostu i 65 kilo. Do dresa mi zatem trochę brakuje.
Staram się pisać poprawnie i mam nadzieję że coś tam ze szkoły jeszcze zostało. Chociaż generalnie to miałem do niej pod górkę i
rzucałem w nią kamieniami.
Aaaa, zapomniałem dodać. Zawsze wolałem siedzieć z koleżankami. Z wielu powodów smile
Ładne, grzeczne itd. a poza tym większa szansa że coś sensownego się ściągnie w razie draki.
Nie byłem jednak takim pasożytem(chyba) bo z chemii i fizy jakoś nawet koleżankom udawało się pomóc.
Teraz
czekam na waszą reakcję. Stoję z białą flagą

36

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami
Pirat napisał/a:

Ufff, fajnie
Drogie forumowiczki. Odetchnąłem z ulgą gdy zobaczyłem temat napisany przez forumowicza smile
Tytuł odpowiedni.
Miejsce?
Hmm, czytałem regulamin który nie wspomina że trzeba koniecznie być kobietą aby napisać posta tutaj. Pkt. 11 reg. nawet zawiera słowa>
Autor/Autorka.
Co mnie do was sprowadza?
> samotność
to zaś wywołało myśl że warto by zasięgnąć jakiejś informacji o kobietach. A chyba tutaj was sporo.
Wiele spośród was już wie z doświadczenia że czynność zwana myśleniem w przypadku chłopa to cnota. Nie inaczej jest też ze mną. Wielce niekomfortowe i w dodatku bolesne. Jak zwykle.
Mam jednak jakieś tam swoje doświadczenie życiowe z mozołem zbierane.
Chciałbym to jakoś skonfrontować z tymi zbieranymi z drugiej strony barykady. Nie można napisać inaczej. Jesteśmy we wrogich obozach. I tylko w chwilach rozejmu jest fajnie a potem zaczynamy strzelaninę od nowa.
Życie jest ciekawe.
Troszkę już poczytałem co piszecie. Ojjj, troszkę słabo to widzę. Generalnie to potwierdzają się moje przypuszczenia.
A może będziecie też tymi moimi myślami zainteresowane?
Póki co wstrzymuję się z pisaniem. Kto wie, może bana dostanę. Wtedy zwolnię się z obowiązku.
No i uzupełnię profil.
Jednak to żadna tajemnica.
Mam na imię Robert
nie śmierdzę piwem
172 wzrostu i 65 kilo. Do dresa mi zatem trochę brakuje.
Staram się pisać poprawnie i mam nadzieję że coś tam ze szkoły jeszcze zostało. Chociaż generalnie to miałem do niej pod górkę i
rzucałem w nią kamieniami.
Aaaa, zapomniałem dodać. Zawsze wolałem siedzieć z koleżankami. Z wielu powodów smile
Ładne, grzeczne itd. a poza tym większa szansa że coś sensownego się ściągnie w razie draki.
Nie byłem jednak takim pasożytem(chyba) bo z chemii i fizy jakoś nawet koleżankom udawało się pomóc.
Teraz
czekam na waszą reakcję. Stoję z białą flagą

Ja w liceum uwielbiałam siedzieć w ławce w chłopcami. Miałam nawet takiego przyjaciela właśnie od siedzenia razem w ławce szczególnie na języku niemieckim wink Dlaczego z chłopcem? Bo nawet jak gadałam to i tak było na niego wink Ale także dlatego, że w dość dobrym liceum TYLKO oni potrafili tak doskonale rozładować sytację i wszelki stres... W zamian dawałam spisywać i podpowiadałam:)

37

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami
23lataInic napisał/a:

Ja w liceum uwielbiałam siedzieć w ławce w chłopcami. Miałam nawet takiego przyjaciela właśnie od siedzenia razem w ławce szczególnie na języku niemieckim wink Dlaczego z chłopcem? Bo nawet jak gadałam to i tak było na niego wink Ale także dlatego, że w dość dobrym liceum TYLKO oni potrafili tak doskonale rozładować sytację i wszelki stres... W zamian dawałam spisywać i podpowiadałam:)

Fajnie że z tym gadaniem tak wyszło i nie ja to musiałem napisać smile
Z polskiego też byłem dobry. Pisałem koleżance wypracowania po czym od pani słyszałem> Robert, widzisz. Tak jakby twój styl tylko ty taki leń śmierdzący jesteś!!!!!
że strach
noooo...

38

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami
spozniony napisał/a:

problem - jak nauczyć się żyć (z kobietą)?

O mnie:

dzieciństwo:

/Miasto ponad 300tysięczne/ Rodzice i sąsiedzi w normie. Koledzy w porządku. Potrafiłem godzinami bawić się sam, byłem cichy i niekonfliktowy. Oczywiście jak każde dziecko całą podstawówkę grałem w piłkę i szusowałem na rowerze.

gimnazjum:

Trafiłem do słabszego gimnazjum i trafiła mi się łatka kujona. Byłem młody i nie potrafiłem się przeciwstawić silniejsze grupce, która obrała mnie za cel żartów, mógłbym to nazwać lekkim znęcaniem psychicznym. Zamknąłem się nieco w sobie i przestałem ufać ludziom. Moje dawniejsze przezwisko "wieczny uśmiech" zmieniło się na "cichy". Stałem się małomówny (co pogłębiała drobna wada wymowy). Czytałem mnóstwo książek. Czułem jakby jedna część mnie szybko dojrzała podczas gdy druga przyhamowała. W gimnazjum byłem u dziewczyn spalony i nawet nie próbowałem.

liceum:

Wybrałem takie LO jakie chciałem. Mój wygląd był w normie. W szkole zachowywałem się wzorowo i dobrze się uczyłem. Klasa była naprawdę zgrana i każdego dnia cieszyłem się, że ją wybrałem. Czułem się dojrzalszy niż reszta kolegów: nie imponowały mi ich osiągnięcia sportowe, rekordy w piciu czy ilości dziewczyn w miesiącu. Raziło mnie, że niektórzy odnoszą się z brakiem szacunku do nauczycieli, wagarują, palą w kiblu itd. Nie kręciły mnie też dyskoteki i domówki. Podejrzewam, że bałem się kompromitacji bo nie umiałem tańczyć, nie umiałem pić i prowadzić ciekawych dysput klubowych. Może bałem się choć na chwilę utraty kontroli nad sobą. Po drugiej klasie mieliśmy wycieczkę i w ramach wycieczki mieliśmy taką zabawę: każdy miał białą kartkę przyczepioną na plecach. Mieliśmy sobie nawzajem powpisywać na plecach po jednym słowie co sądzimy o danym koledze / koleżance. Wszyscy mieli pozytywne śmieszne lub zgryźliwe słowa ("szalona" "stary" "humanistka" "pijak" itd), na mojej kartce było tylko pięć razy "OK"... Byłem postrzegany (prawdopodobnie) jako typ "w porządku, ale zamknięty w sobie chłopak". Byłem zakochany platonicznie w jednej z koleżanek. Nie potrafiłem z nią rozmawiać twarzą w twarz, kolana mi się uginały, może przez 3 lata rozmawiałem z nią łącznie 10minut... Z czasem telefony komórkowe (zwłaszcza smsy) bardzo pomogły i zbliżyliśmy się. Zanim zdążyłem wyznać jej miłość, ona, niczego nieświadoma uprzedziła mnie mówiąc, że jestem jej najlepszym przyjacielem...

studia:

Uczelnia techniczna. Obecnie 4 rok. Na kierunku nie ma dziewczyn. Uczę się bardzo dobrze (stypendium naukowe). Praktyki i praca wakacyjna również nie sprawiała mi żadnego kłopotu. Lubię robić trudne projekty i siedzieć po nocach nad książkami. Z kolegami potrafię prowadzić rzeczowe dyskusje na tematy inżynierskie.

życie prywatne:

Można powiedzieć, że chodziłem z trzema dziewczynami, przy czym za każdym razem już na samym początku coś nie wychodziło. Mam 23 lata i jestem prawiczkiem. Kilka moich cech:

- mój wygląd nie jest ani moim plusem ani minusem.
- jestem typem człowieka który woli działać niż siedzieć i rozmawiać.
- nie potrafię obchodzić się z kobietami, nie rozumiem ich. Mam bardzo małe doświadczenie z płcią przeciwną (brak siostry kuzynek czy koleżanek). Nie potrafię odczytywać wysyłanych bodźców, interpretować ruchów ciała.
- nie jestem lwem salonowym i lepiej czuje się w małym gronie niż w rozentuzjazmowanym tłumie.
- nie umiem i nie lubię dobrze kłamać, zwłaszcza jeśli chodzi o dziewczynę z którą wiążę nadzieje
- z drugiej strony aby nie wyjść na dziwaka opowiadam czasem kolegom wymyślone historie o moich podbojach.

Od około połowy liceum naprawdę bardzo dokucza mi samotność zarówno psychiczna jak i cielesna. Przez kilka lat nie robiłem z tym nic, chyba łudząc się, że samo przejdzie. Nie przeszło.

Jakieś dwa lata temu wziąłem inicjatywę w swoje ręce. Zgodnie z poradami zaufanych osób postanowiłem otworzyć się na ludzi i wychodzić częściej z domu.
Od tamtej pory:

- działałem w stowarzyszeniu przykościelnym
- byłem wolontariuszem
- łaziłem na setki imprez i koncertów hip hopowych, reagge, rockowych, pop, metalowych.
- chodziłem do opery i filharmonii
- chodziłem do teatru a nawet aktywnie się tam udzielałem
- byłem na kursie tańca
- działałem w dyskusyjnym klubie filmowym i w dyskusyjnym klubie książki
- chodziłem na spotkania publiczne spotkania z pisarzami, muzykami i twórcami
- znam chyba wszystkie muzea i przewodniki turystyczne miasta
- działałem w towarzystwie miłośników miasta
- chodziłem na spotkania z politykami, na otwarte wykłady uczelni
- byłem na większości targów w mieście
- uprawiam sport, pływanie, bieganie, rower, koszykówka itd
- także gry intelektualne, scrable, warcaby szachy itd
- nauczyłem się gotować, sprzątać, naprawiać kran i samochód - nauczyłem się samodzielności
- włączałem się w akcje społeczne, zbierałem śmieci w lesie, dawałem free hugs

i naprawdę wiele innych.
Poznałem tysiące osób a o każdym z tych wydarzeń mógłbym mówić godzinami - gdybym tylko umiał i gdybym miał do kogo.

Mam 23 lata. Choć przyszło to z wielkim trudem, do tej pory udało mi się nie zwariować przez ten, otaczający mnie, szklany mur. Pragnę kobiet ale nie wiem dlaczego zawsze jest coś nie tak. Nie zwierzam się nikomu z tego jak bardzo cierpię. Nie wiem, naprawdę nie wiem co robię nie tak. Nie wiem już jak się zmienić, co naprawić... Nie potrafię wierzyć w historie jak ze "Spóźnionych Kochanków" W Whartona. Nie chcę czuć się jak nie-człowiek. Ja chcę prawdziwie żyć.


czekam na waszą szczerą ale surową analizę


ps 1 / przepraszam za długość listu /
ps 2 / możecie pisać też na pw /
ps 3 / umieściłem tą wiadomość na jeszcze jednym forum psychologicznym aby porównać opinie /

Uważnie przeczytałam cała Twoja wypowiedz.
I musze Ci powiedziec , ze mam bardzo podobnie jak Ty...
Może tak ma być, że mamy doświadczyc tej samotności by później gdy przyjdzie prawdziwa miłośc naprawde docenic ją:)
Ja własnie w taki sposób sobie to tłumaczę.
Poza tym nikt Cię nie nauczy zycia  z kobietami tak jak i mnie nikt nie nauczy jak byc  z chłopakiem.
Trzeba iśc przed siebie i czerpac garściami wszystko to co nam daje życie.
Pozdrawiam serdecznie!

39

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

Właśnie. Należałby coś napisać.
O sobie nie będę teraz bo by było zbyt długo.
Co robimy z tymi kobietami nie tak?
Cholera wie.
Z doświadczenia starego pirata powiem tak
Kobieta to stworzenie które chciałoby poczuć się bezpiecznie w życiu. Kochana, przytulana, traktowana jak księżniczka i takie tam podobne.
Brednie z bajek.
Szuka rycerza z bajki. Poeci odpadają w przedbiegach bo zdają się być ciapami, babami itd.
Znajdują rycerza smile
Jak to z rycerzami bywa. Wjeżdżają z koniem i potem znikają dobywać następny zamek.
Księżniczka rozpacza. Ponawia poszukiwania ale już bardziej uważa.
Zabiera się za poetów tym razem. Ale obraz drania rycerza już jej zostaje.
Jest fajnie przez jakiś czas. Podleczy rany. Zacznie wygrzebywać bezpieczną jamkę. Ale> nudy.
Potrzeba przygody. I ponownie dres przebije uczuciowca zdającego się babą.
Cykl się powtarza.
Każdy następny krąg jest gorszy.

Nie dotyczy to wszystkich niewiast smile Jest spora część działających inaczej. Tyle że one są zajęte. Mężatki np.
Czyli raczej trudno do takiej trafić.
Takie życie.
W tych co zostają widzialne dla nas. Trudno sobie poradzić.
Taaaa...........samotność

40

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

A czy ty jesteś sobą?
Czy robisz to co lubisz?
Czy robisz to co inni ci każą abyś robił?

Może po prostu bądź SOBĄ  rób to na co naprawdę masz ochotę - kobiety czasami nie lubią jak się facet zajmuje wieloma rzeczami, bo boją się że zabraknie im czasu dla nich. Czasami nie warto się udzielać i wychodzić przed szereg i szukać nie wiadomo gdzie CZASAMI WYSTARCZY ROZEJRZEĆ SIĘ DOOKOŁA i nic na siłę NAJMILSZE RZECZY SPOTYKAJĄ CZŁOWIEKA JAK SIĘ TEGO NAJMNIEJ SPODZIEWA

41 Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2009-09-11 08:32:41)

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

Pirat...wirtualny kolego,wędrowcze po kolejnych (jak widzę postach ) na tym forum...bezpieczeństwo,kochana,jak księżniczka powiadasz-brednie?
Już na jakimś poście pisałam, ,zapewniając nam te  brednie gwarantuję,  że nawet z szarej myszki "uzyskasz"  określę to tak  najwspanialszą  kochankę, bratnia duszę ,przyjaciółkę etc...
Piszesz,ze poszukujemy rycerza,poety ..dresiarza-ba masz racje.Ale to Wy męski podgatunek nas do tego prowokuje książę na białym koniu a po jakimś czasie żaba w gnoju (jak już kiedyś pisałam).
Szukamy bo karmimy się miłością, poczuciem bezpieczeństwa... czy tak wiele od Was wymagamy???
Piszesz o mężatkach -zajetę ,bo gdybyś nie marnował czasu na kolejne podboje,egoistyczne instynkty to zapewne dziś siedziałbyś z ta druga połówką przy lampce winka czy kuflu piwka)))))))))
Dziś na szczęście /nieszczęście kobiety (zwłaszcza) młode 20 + ... na tyle poznały męska naturę,z opowieści,z doświadczenia,że traktują facetów przedmiotowo czy słusznie czy nie?? nie mnie oceniać.
Podsumowując kochajcie nas szczerze i uczciwie nie przez tydzień,rok przez całe życie ,a zobaczycie ,że całkiem fajne z nas "stworzenia"-wierne .
Kobieta zawsze szuka tego czego jej brak!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

42 Ostatnio edytowany przez Pirat (2009-09-10 20:41:23)

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

smile
Pewnie że z szarej myszki wycisnąć można to co kotek potrzebuje.
Chcesz wiedzieć jak jest? Powiem ci. Egoistyczne instynkty powiadasz.
Fajnie po 14 latach małżeństwa usłyszeć> misiu, ja tak nie mogę dalej. Odchodzę.
Dlaczego? Bo nagle po iluś tam latach życia na przyzwoitym poziomie krach. Okradają firmę , długi.
Fajna wierność małżeńska. Na dobre i na złe.( A a ja głupi nawet jej nigdy nie zdradziłem)
Dla twojej wiadomości. Syn mój wprawdzie trochę młodszy od ciebie droga zrezygnowanaa. Nie poleciał za mamą.
Był już na tyle duży żeby zobaczyć to czy owo.
Ciekawi mnie jedno. Na jakiej podstawie wysnułaś taką ocenę mojej osoby?
Mnie nie musisz odpowiadać. Odpowiedz sobie.
My mężczyźni mówisz.
Kto my?
Kto nas kształtuje za młodu?
W jakim my świecie żyjemy? Innym niż kobiety?
Co nas skłania do działania takiego czy innego?
Egoistyczna chęć zapewnienia rodzinie dostatku?
   A ja trafiłem na zaiste wierną i oddaną niewiastę. Kochałem ją latami. Tak jak napisałaś.
Nie napiszę jednak więcej o niej nic złego. Jest spoko. Nawet syn zaczął z nią gadać pod moją namową.
Pewnie załatwiłem kilka spraw nie tak jak powinienem. Rycerskości i uczciwości mi się zachciało. A trza było lać zdaje się. Tak jak jakaś kobieta kiedyś napisała>synku.. idziesz do bab to nie zapomnij bicza.
Acha.
I wcale nie jestem rozgoryczony. Naiwny zapewne tak.
Bo mam nadzieję dalej że spotkam taką o którą pirat będzie mógł bić się z całym światem.
Że będzie jeszcze miał fregatę z białymi żaglami. Która nie wywali go na rafę przy pierwszym sztormie.
Edit:
  Zapomniałem dodać. W jej specyfikacji. Tej szukanej.
W punkcie który mówi:
> Zawsze szuka to czego jej brak. Powinien być dodatek
> Jeżeli czasami trzeba chłopowi okazać zrozumienia. Pohamuje się przed natychmiastowym uzupełnianiem chwilowych braków.
Po chłopsku znaczy. Niech ma czasem trochę rozumu więcej niż głupia kura która poleci za głośniejszym kogutem
smile
Ach jeszcze jedno. Doświadczenie 20-to latki (nawet z plusem)
W czym niby? W jaki sposób poznały mężczyzn?
Zadając pytania czasami. Pytając siebie?
Czy widząc w odblasku lusterka w którym bezkrytycznie widzą księżniczkę?
Jak jest? Kto na kim żeruje?
I czy na pewno żeruje. Jest sporo frustratek na świecie. Frustratów również. Mnie powyższe nie interesują.
Nie myśl np. że nie popatrzę na dziewczynę z dzieckiem np/.
Dziecko nie choroba. Ale nabieram dystansu gdy czuję na 3-ci dzień że oczekuje już więcej owa mama ode mnie. Niż od faceta z którym ma to dziecko. O wiele wiele wiele więcej. Nawet nie da chwilki pomyśleć. Tylko chce natychmiastowej rekompensaty za swoje zgorzknienie.
I to od kogoś kto nie był tego przyczyną.

Edit: Kolejny smile
Byłem zapalić. Nie dlatego że się zdenerwowałem. Moja silna wola jest jeszcze zbyt słaba żeby rzucić to świństwo. Dam jednak radę.
Nie o takie drobiazgi pirat mordę sobie będzie drapał.
   Widziałem kota
naszło mnie
Poczytać o kotach. Jak to łapią szare myszki.
Taaaa, taka fajna szara myszka (może być nawet biała).
To by było coś.
Trzeba chyba mieć pazury tygrysa żeby taką złapać. Chyba że ona łowi tygrysy przy okazji.
Z myszkami różnie bywa

43 Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2009-09-15 11:11:23)

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

intelektualna lektura od Ciebie drogi wirtualny kolego właściwie... nie wniosła nic nowego w moje być może  staroświeckie lecz nie nastawione na feminizm twierdzenie.
" Z myszkami różnie bywa" -prawda są takie co polują na tygrysy i wtedy możesz pazurki stracić.  Są  takie co mimo zagrożenia ,pełnej świadomości wad i dostojności tygrysa chcą być złapane.
Mój osąd-czy zbyt ogólnikowy czym kierowany -nie wiem może statystyką!!!
Czy zasadnie Cię oceniłam czy nie??? Nie odczuwam wyrzutów.(prymitywne podsumowanie-może postawiłeś nie na tę mysz, a może mysz była cwańsza niż TY)??
Co do zrozumienia , o którym piszesz....byłam wyrozumiałą , ....morał nie sądziłam,że w afekcie potrafię być aktorką, perfidną  i wyrafinowaną .
Kto mnie tego nauczył...życie ,przedstawiciel Twego podgatunku.
Co do żerowania wspomnianego przez Ciebie jak mawiają "okazja czyni złodziejem"..........Co do osądu mała poprawka statystyka też,ale chyba punkt siedzenia...

44 Ostatnio edytowany przez Pirat (2009-09-11 18:50:26)

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

Zrezygnowanaaa
smile
Daj na luz. Nie jestem przedstawicielem podgatunku. Jesteśmy przedstawicielami tego samego gatunku.
Po co się bić mam z tobą albo innymi.
Ja nie wieszam psów na mojej ex.  Bo uważam że jeżeli będę o niej gadać same złe rzeczy to powiem też to o sobie.
Olała mnie? No dobra, jej wybór. Mnie swoją drogą otworzyła możliwość zobaczyć coś czego inaczej nie byłoby.
Poza tym, kochałem ją bardzo. Coś tam zawsze z tego dobrego zostaje w nas.  Nasz wybór czy wyciągać będziemy potem zło czy dobro.
Złością i rozpaczą żyjesz, w złości i rozpaczy umierasz.
  Zrezygnowana, hmmm.
Laska, masz 29 lat(tak pisze)
Wszystko przed tobą.
A wiesz jak w tym zrezygnowaniu siedzisz i tkwisz. To wiesz jak widzi ciebie taki pirat?
Nie mów tylko że ci to zwisa bo w końcu to jest powodem twojego zrezygnowania, prawda?
Dobra.
Co by było bajkowo będzie tak:
Płynie sobie pirat. Morze wielkie, szerokie i głębokie. Jak nasze zasrane życie. Zaczyna myśleć> Echh, jak by było fajnie wszystko oddać za jakąś małą wysepkę. Z piaszczystą plażą i kilkoma palmami.  Fajne by dobić do takiej.
A tu nagle przed dziobem taka rafa, cholera wie skąd. Naga skała tkwiąca w oceanie.
Nawet największe fale o nią rozbijają się na kropelki. Zero roślinności, plaża? Zapomnij, nie jeden statek już się roztrzaskał o to coś w wodzie.
  Ta skała w wodzie to jak taka zrezygnowana, zgorzkniała kobieta.
Chciałby żeby ją ktoś kochał na śmierć i życie.
Ale co pokazujesz światu? Tylko to że nie warto nawet patrzeć w twoją stronę.
I zaręczam ci. Z takim nastawieniem do nas (:) jak mówisz podgatunku)
Nie masz szans na nic dobrego. Naprawdę.
Nawet gdybyś była ideałem jakiegoś fajnego chłopaka. Który by chwilę za tobą poleciał.
Zobaczył. To mówię ci. Moja babcia co która ma teraz 90 lat. Bez problemu najmniejszego, sprzątnie ci sprzed nosa każde ciacho.
Nie dlatego że ma o wiele lat więcej doświadczenia.
smile
Tylko dlatego że czujesz od niej nie niechęć i rozgoryczenie. Tylko ciepło i zrozumienie.
I ma błysk w oczach jak nastolatka.
Gdybym mógł tak jej cofnąć trochę ten czas. To wiesz co by jutro robiła?
Byłbym przeciągnięty przez wszystkie imprezy w mieście.
Przez nią właśnie.
A dzisiaj już bym ją woził po wszystkich sklepach z ciuchami
smile

Edit:
Zapomniałem. Ten którego kochałaś jak piszesz. Sama go wybrałaś czy ktoś ci go wcisnął?
Np. ja
To chyba powinnaś popatrzeć na siebie co robiłaś źle. A nie że męski podgatunek jakiś tak ciebie nauczył.
Ja swoją Ex sam wybrałem.
smile
Była kochana

A ty zrezygnowanaaa
Olej to. Usiądź z browarem, czy co tam lubisz. Popatrz na świat. Popatrz na siebie. Zastanów się.
ogarnij trochę plażę, włącz słoneczko.
I rozejrzyj się za jakiś kolegą.
Tylko coś ci poradzę. Nie łap się za takich co głośno bekają, drapią się po jajach plują i przeklinają. Bo to nie jest oznaka męskości. Ani troche.
To są objawy zwykłego buractwa.
Popatrz za takim któremu już jest dobrze z samym sobą. Który nie ma problemów ze swoją psychą. I wykazuje jakieś objawy kindersztuby, jak kiedyś mówili. Oznacza to że jego mama była normalną, NIEzrezygnowaną kobietą.
Wychowała go normalnie, a nie na jakiś podgatunek w którym gustujesz.
Wtedy pogadamy dalej
smile

Nie mam pretensji do ciebie o to że mnie zostawiła. Nawet nie mam już tych pretensji do niej.


Ach, jeszcze jedno.
Powinnaś troszeczkę poczuć niesmaku z powodu tego że oceniłaś mnie jak oceniłaś. Niczego nie wiedząc.
Potem jeszcze dodałaś o prymitywnym zakończeniu.
Laska, nie truj o prymitywach. Tylko pomyśl lepiej dlaczego tak napisałem.
smile

45

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

Dokładnie Pirat ma rację. Trzeba se wrzucić na luz i patrzeć przed siebie nie za siebie!!!

Widzę, że kolega ma za sobą rozstanie - nieważne z jakiego powodu, ale nie dobrali się - posmakowali życia razem i uznali, że do siebie nie pasują. Dobrze że dwoje to zrozumieli a nie okłamywali się przez całe życie.

Z małżeństwem czy związkiem jest jak z budową z domu: wybudujesz raz a potem cały cały czas zastanawiasz się co mógłbyś zmienić, co zrobić lepiej - wygodniej. Postawiłbyś drugi dom i znowu były takie same wątpliwości że to mogłoby być lepiej to inaczej ustawione.

W małżeństwie jest podobnie patrzysz po kiilku latach na żonę i myślisz: może żeby była inna było by lepiej może chudsza, może lepiej gotowała, może pozwalała mi na piwo chodzić z kumpalami.

W domu możesz przeprowadzić remont i zmienić co nie co a z żoną musisz rozmawiać " pertraktować", może cię puści na piwo może schudnie, ale jak sam nie zapytasz to nitk za ciebie tego nie zrabi - tak jak remontu domu

P.S. Nie jestem filozofem, ale jak patrzę na siebie to z wiekiem chyba głupieję i zaczynam gadać takie bzdety, a może zaczynam normalnie podchodzić do życia i mówię - piszę to co czuję

46 Ostatnio edytowany przez Don Pedro (2009-09-11 20:11:00)

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami
Pirat napisał/a:

Ach, jeszcze jedno.
Powinnaś troszeczkę poczuć niesmaku z powodu tego że oceniłaś mnie jak oceniłaś. Niczego nie wiedząc.
Potem jeszcze dodałaś o prymitywnym zakończeniu.
Laska, nie truj o prymitywach. Tylko pomyśl lepiej dlaczego tak napisałem.
smile

Witaj Pirat. Trafiasz w sedno. Tu na forum ludzie prawie nic o sobie nie wiedzą a wpadamy w ciągotki oceniania i wyrokowania tak jakbyśmy znali temat od podszewki. Staram się nie zapędzać w daleko idące osądy ale różnie bywa.

Pewnie jak czytasz różne wypowiedzi głównie kobiet to zastanawiasz się jak naprawdę je zrozumieć i nauczyć się znimi żyć. Ja to nie wiem czy to jest w ogóle możliwe? Ale może mała wiara we mnie?

Pozdrawiam smile

47 Ostatnio edytowany przez Pirat (2009-09-11 22:07:36)

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

Don Pedro
Ja nie wiem.
Każde słowo jakie napiszę, napiszę w swoim imieniu i ze swojego doświadczenia.
Wiem jedno, z frustratami płci obojga to zawsze najgorsza przeprawa.
Dla wygodnictwa przyjąłem> pirat, daj sobie spokój z takimi.
Mam też kilka znajomych niewiast z którymi można konie kraść.
smile
Bardzo też lubię Choco. Moja ulubiona modelka od zdjęć. Sporo ludzi uważa nas za parę, jak to się mówi.
A tak nie jest. Łączy nas pasja w fotografii, lubię słuchać jak mówi. Ona lubi słuchać mnie. Często razem znikamy w plenery na całe dnie i noce.
Ale nie jesteśmy parą.
Powód?
Jest zbyt młoda.
Albo ja zbyt stary.

Edit: Nie boję się nawet dać jej do rąk aparat fotograficzny. Wiesz jakie to trudne dla maniaka foto? Który drży nawet od tego jak ktoś patrzy na jego ukochane fotocacko.
smile

48

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami
Pirat napisał/a:

Don Pedro
Ja nie wiem.
Każde słowo jakie napiszę, napiszę w swoim imieniu i ze swojego doświadczenia.
Wiem jedno, z frustratami płci obojga to zawsze najgorsza przeprawa.
Dla wygodnictwa przyjąłem> pirat, daj sobie spokój z takimi.
Mam też kilka znajomych niewiast z którymi można konie kraść.
smile
Edit: Nie boję się nawet dać jej do rąk aparat fotograficzny. Wiesz jakie to trudne dla maniaka foto? Który drży nawet od tego jak ktoś patrzy na jego ukochane fotocacko.
smile

Piracie, frustratem już być przestałem choć nie powiem, bywało różnie. Młody jeszcze jestem ale to i owo przeżyłem i wnioski wyciągnąłem smile

Co do niewiast, całkowicie Cię rozumiem, choć teraz nie mam takiej przy boku.

No to podziwiam za zaufanie do Choco. Ale czym byłby świat bez ryzyka? smile

49

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

Wiesz. Nawet nie pomyślałem że ryzykuję.
Sam nie wiem co myśleć o tym wszystkim. Pewno w konkurencji smile popatrzyłeś już na foty
Hahahahahaha

50 Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2009-09-16 08:15:38)

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

Pirat a skąd Ci przyszło do głowy frustracja na drodze mojego życia?Zrezygnowanie do życia?
Nie -jestem bardzo zadowolona ze swojego życia do wszystkiego do czego doszłam -dzieki mojemu uporowi..,choć ciężko cholernie mi było.
W tym moim za......m życiu natrafiłam na skałę i masz rację nabrałam dystansu -Wielkiego -stąd moje zdanie.
Zastanawiacie sie Drodzy panowie Pirat ,Don i małżeństwo  teoria osądu wydawanego na podstawie krótkiego wątku a fe...wstyd drogi Piracie ....stary Pirat a tak mało o kobietach wie!!!
Więc małe wprowadzenie w naszą psychikę my dokonujemy natychmiast analizy i dajemy gotową odpowiedź.Tak mamy słychamy tylko i wyłącznie gdy nas coś dłużej zastanowi,jak nie znamy odpowiedzi na już...a później i tak komentujemy))))))))))))))))))
Dlatego spotykać sie będziecie drodzy koledzy z osądem na już postów o różnorodności tematycznej.
I takaż to owa różnic miedzy nami)))))))))))
Co do miłości ,a któż nie marzy o niej do usranej śmierci?Rachunek sumienia mam juz dawno za sobą )))))))))))))
A swoja droga drodzy panowie i panie obrażalscy  na wszelką krytykę nikt tu nie" przyszedł"- mam nadzieję szukać romansu,miłości ,ale opinii z zewnątrz czy trafnej czy nie ??? ja nawet na najbardziej głupia odpowiedzią jaką czytam zastanawiam sie skąd się wzieła. A postepuję tak właśnie dlatego ,że nie jestem księżniczką z lusterkiem ,ale osoba która bierze odpowiedzialność za swoje słowa i czyny.A czasem nawet najgłupsza uwaga bywa kreatywna.
Wątek dotyczy tematu " nauczcie mnie żyć z kobietami"....i każda opinia z mojej strony wydawana jest na "watek",który czytam -odbierasz/cie to do Siebie ....interpretacja dowolna ...
Konwersacja to dwie przeciwne opinie  lub pozytywne ,a nie "bicie" się lub przepychanki słowne.

51 Ostatnio edytowany przez Pirat (2009-09-12 12:29:26)

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

Nie obrażam się na ciebie smile
Po babsku powiem: Jesteśmy bezpiecznie daleko od siebie i niczego mi to nie da.
Idąc twoim tokiem. Powiem tak: Odporności nabrałem pod wpływem kobiet szybko i bezbłędnie analizujących.
Piszesz o wspaniałej istocie jaką jesteś. Spoko, wcale nie jesteś sfrustrowana i zrezygnowana. Jest ci super fajnie.
No i o to chodzi.
Tylko, gdybym ja napisał że jesteś podgatunkiem i że całe to zło które we mnie siedzi to TY przyniosłaś.
Byłbym natychmiast chamem, idiotą i burakiem który rzucony nie trafił w przyczepę. I omineła go cukrownia, a teraz gnije na polu.
Wiesz, to że kobiety inaczej czasami działają to chyba wszystkim wiadomo.
Ja jednak mam teraz takie uczucie że ty jesteś jakimś Mietkiem czy Cześkiem z brodą. Który usiłuje naśladować laskę.
smile

Edit:
Różne są kobiety. To prawda

52

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

No i doszliśmy do sedna odporności dystansu sie nabiera w pewnych sytuacjach -system obronny?Zdanie się również wyrabia na podstawie ..czegoś kogoś.
Moja opinia podsumowanie wątku jaki czytam -ot cała  filozofia.
Przyjaciól mi nie brak,bliskiej osoby również-tak mam fajne zycie i jestem z niego zadowolona.(pomimo mojego krytycyzmu wobec innych)
Co do brody-hihi chyba jeszcze nie w tym wieku typowa ze mnie rasowa kobieta!
A swoja droga jak łatwo wyciągnąć wnioski -prawda-"Piszesz o wspaniałej istocie jaką jesteś..." rozumiem,że widzisz tekst pomiędzy wierszami?
Co do bezpiecznej odległości ))))))))zgadzam się

53

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

Dobra smile
Lepiej pójdźmy w takie miejsce :
Obrazek dodany przez użytkowniczkę
I tak dalej będziesz wredna smile
A ja będę wiedział swoje.

Idę na spacer. A ty co robisz dzisiaj?

54 Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2009-09-12 16:35:08)

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

jasne ,że będę wredna bo mi z tym dobrze))))Plany na dziś...kino,spotkanie z przyjaciółmi -takimi samymi wredziakami jak ja.
pzdr
Poproszę o fotki  z Tybetu....

55

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

Nie byłem w Tybecie
...
Mam z Anglii,Szkocji, Polski, Rosji i Islandii
I kilku miejsc co po drodze były.

56

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

poczytałam, poczytałam, no życiorys imponujący, kobiet nie staraj sie zrozumiec bo się nie da każda jest inna, jak by Ci nie wyszło to ja z miłą chęcią zostanę Twoją księżniczką hehe, a tak na powaznie nikt nie ma szczęścia u kobiet, chodzi tylko o to żeby nie robić z tego dramatu. życze szczęścia i powodzenia,

57

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

Tylko nie księżniczką smile
Ten gatunek nie istnieje. Jest wymysłem facetów którzy pisali bajki.
A potem się wieszali.
Ja już wolę śniadanie do łóżka zrobić niż przyzwyczajać się do intryg.

58

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

no cuż, nic na to nie poradze rodzice mi zawsze mówili że mnie na ksieżniczkę wychowali, ale podejrzewam żeby jeszcze zapłacili żeby mnie oddać, więc może idzie wynegocjować pół królestwa w zestawie ze mną smile

59

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

?ól królestwa powiadasz.
Hmmmm
smile
Chciwość pirata na próbę wystawiasz.
Dobra.
  To miałaś jaki kurs extra na to księżniczkowanie czy tak tylko teoretycznie, co ?

60

Odp: nauczcie mnie żyć z kobietami

oczywiście że kurs miałam, od kąd sięgam pamiecią....mama zawsze zakładała mi piękną sukienkę po to, zebym ja mogła pójść w niej w błoto, potem już sama sobie sukienki szyłam, i mamy firanki na to przeznaczyłam smile tak przedstawiały się początki...w miarę dorastania inwencja twórcza rosła....dlatego na gwałt szukają chętnego dla mnie....mam nadzieje że chodź trochę zaspokoiłam Twoją ciekawość dlaczego by dopłacili żeby tylko ktoś mnie wziął

Posty [ 61 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » nauczcie mnie żyć z kobietami

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026