Ok od ponad 6 lat jestem w związku z ''nim'' na początku było super naprawde. Jeżdziliśmy na koncerty na wakacje i to nie tylko w lato. Mieszkaliśmy blisko siebie.Starałiśmy sie o dziecko ale nic z tego nie wychodziło. Po jakims czasie gdy zaczynaly sie kłótnie sprzeczki powiedział ze on tak nie może i chce sie rozstac. Po 2 dniach okazało się ze jestem w ciąży, gdy sie o tym dowiedział wróciliśmy do siebie, ale nie na długo... po zaledwie paru dniach zaczą pic nie dużo ale czesto nie odwiedzał mnie nie pytał sie jak sie czuje jak było u lekarza i tak dalej poprostu nic. Po jakims czasie wyjechal za granice (od paru lat wyjezdza) do pracy i wtedy zaczeły sie sms typu, zebym go podala o alimenty, zebym spierd... to wszystko pisal pod wpływem alkoholu(zadne usprawiedliwienie) tak bylo do 8 miesiąca ciąży. Potem jego brat miał wypadek i zginął i wtedy zeszliśmy się. Zamieszkal ze mna u rodziców moich urodził sie synuś wszystko pieknie ładnie tylko na chwile.Pare dni po urodzeniu okazało sie,że Adaś ma problem ze słuchem i się zaczeło.Zaczął pić i teraz pije co wieczór piwo nie ma dnia zeby nie wypił dzieckiem sie nie interesuje, nie bawi sie z nim nie pilnuje nigdy go nawet nie kąpał! Ja nie mam za bardzo co zrobic ponieważ moi rodzice są za granica tam mieszkają. U nich w domu mieszka moja siostra z bratem i tez maja rodziny. Wiec nawet gdybym chcial go zostawic ta nie mam gdzie isc. Nawet żadnej przyjaciółki nie mam nic. Dom w którym mieszkamy jest jego nie jesteśmy małżństwem wiec mi sie nic nie należy? Już pare razy kazał mi się pakować i odejść(delikatnie mówiąc) do moich rodziców. Teraz robie badania bo najprawdopodobniej mam nerwice wszystko po latach wychodzi. Nie wiem co robic, zeby było dobrze. Bo ja go nadal kocham, ale żyć tak nie chce.Tylko jak to zmienić...
PS: To było moje życie w bardzo dużym skrócie.