netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

kocham go i nienawidzę czy to w ogóle możliwe?

8 odpowiedzi6 547 wyświetleńzałożony przez Sentymentalna99, 17.05.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » kocham go i nienawidzę czy to w ogóle możliwe?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: kocham go i nienawidzę czy to w ogóle możliwe?

Witajcie,chodzi o mojego męża. Jesteśmy małżeństwem od prawie dwóch lat. Przed ślubem dobrze nam się układało,a po ślubie nastąpił obrót o 180 st.A kiedy urodziła się nasza córka sprawy skomplikowały się jeszcze bardziej.Swoje trzy grosze dołożyli też jego starzy,z którymi mieszkaliśmy i którzy są jakby z innej planety.Są dziwakami i ogólnie nie cierpię ich ale to długi temat na inny dzień. Wracając do tematu, to mam takie mieszane uczucia względem męża bo on nigdy nie powiedział że coś jest nasze. czy u nas tylko wszystko przypisuje sobie.Nie mogę z nim porozmawiać bo zawsze przekreśla co powiem albo mówi że wymyślam i przesadzam albo głupio się śmieje. Wszystko omawia z mamusią a ja jestem tylko od wykonywania czarnej roboty(mieszkamy na wsi)  nie szanuje mnie,poucza, wtrąca się we wszystko,chce wszystkimi rządzić,w ogóle nie bierze pod uwagę mojego zdania i muszę uważać z każdym słowem bo zaraz mnie poprawia.nie powiem,czasem ma ludzkie odruchy że potrafi mnie przytulić czy ładnie się odezwać ale to jest rzadkość .I odkąd jesteśmy
małżeństwem jeżdżę z małą w tą i z powrotem. jak nie mam już siły do nich wszystkich to jadę do rodziców, odpocznę,zatęsknię i wracam i tak w kółko. To już trwa 2 lata.Przed ostatnim przyjazdem do domu,płakałam cały tydzień i byłam taka wściekła na męża że w tamtej chwili bym go zatłukła.Teraz już miesiąc jestem w domu i myślałam o rozwodzie i każdy kto zna tą sprawę nie daje nam szans.Nie raz jak dzwoni czy przyjeżdża to nie potrafię z nim rozmawiać a po dzisiejszej wizycie jak pomyślałam że mielibyśmy wziąć rozwód to nie dopuszczam do siebie takiej mysli i znów zaczęłam ciepło o nim myśleć i czuję że kocham go,a może to nie miłość. Aha dodam jeszcze że mąż jest jedynakiem i że jest 11 lat starszy ode mnie,jeśli to ma znaczenie.Dziewczyny błagam Was,podpowiedzcie mi coś, czemu mam takie wachania, czy to jest normalne w tej sytuacji,czy może gdybyśmy mieszkali sami nie było by takich problemów? Z góry dziękuję za odpowiedzi.

2

Odp: kocham go i nienawidzę czy to w ogóle możliwe?
Sentymentalna99 napisał/a:

Dziewczyny błagam Was,podpowiedzcie mi coś, czemu mam takie wachania, czy to jest normalne w tej sytuacji,czy może gdybyśmy mieszkali sami nie było by takich problemów? Z góry dziękuję za odpowiedzi.

Ja myślę, że to normalne, sama często miałam takie wahania. Kiedy było dobrze, czułam się kochana i doceniana, związek wydawał się być idealny, a facet wymarzony. A kiedy się psuło z winy drugiej strony, najłagodniejszym odczuciem była niechęć do faceta.
Może byłoby inaczej, gdybyście mieszkali sami, ale tego się nie dowiesz, póki nie spróbujecie.
Znam ciut podobną historię, nie do końca z happy end'em. Dziewczyna z dzieckiem się wyprowadziła, a facetowi pół roku zajęło zrozumienie, że partnerka jest ważniejsza, niż "widzi mi się" mamusi.Teraz mieszkają razem i w końcu są po ślubie. Jak im się żyje, nie wiem. A resztę historii zachowam dla siebie, bo zbyt miła nie jest.
Może i Wam przydałaby się dłuższa separacja. Jeśli masz wsparcie ze strony swojej rodziny, to może spróbuj trochę pomieszkać z nimi i zobaczyć, jak na to mąż zareaguje.

3

Odp: kocham go i nienawidzę czy to w ogóle możliwe?
Sentymentalna99 napisał/a:

...czy to jest normalne w tej sytuacji,czy może gdybyśmy mieszkali sami nie było by takich problemów? Z góry dziękuję za odpowiedzi.

O ile takie skrajne emocje od miłości do nienawisci wydają sie być normalne (chyba większość zna taką huśtawkę emocjonalną?), bo wynika to z normalnego, wspólnego życia, o tyle relacje normalnymi już nie są...
I mamy tu do czynienia z troche innymi wahaniami niż w normalnym związku. Te wahania, te negatywne emocje Autorko to objaw Twojego instynktu samozachowawczego, to przejaw obrony przed tym, co Cie spotyka w tym związku. Niestety, ale z Twojego opisu to małżeństwo do udanych zaliczyć niesposób. To związek młodej kobiety i starszego maminsynka o mentalnosci narcyza. Moze być gorzej? Moze, ale i to, co tu widzimy wydaje sie tragiczne i nie dajace nadziei na dłuższe trwanie. W pewnym momencie Twoje czarne emocje (owa "nienawiść") przeważą i zakończysz to małżeństwo. Fakt, jest też opcja, ze poddasz się, wyrzekniesz samej sioebie i staniesz sie bezwolną istotą nieczułą już na zachowania partnera. Bywa i tak...
Twój partner jest okazem maminsynka - jak już wspomniałem wcześniej, faceta już chyba dorosłego i w konkretnym wieku (jest od Ciebie starszym o 11 lat, tak?) i z racji tego owa "mainsynkowatość" jest już mocno utrwalona i zakorzeniona w jego psychice. Oderwanie się od jego rodziców i mieszkanie "na swoim" - moim zdaniem - nie przyniesie porządanego efektu. Małżonek - o ile zdobędzie sie na takie odejscie od rodziców, w co wątpię - będzie non stop kontaktować sie z matką (są sposoby: telefon, komputer, wyjazdy itp.) i w efekcie wiele sie już nie zmieni.
Najgorsze w tym wszystkim jest jego zachowanie: całkowity brak szacunku do Ciebie, lekceważenie i pomijanie. A przecież jesteś jego zoną i matką jego dziecka. Szkoda, ze wcześniej nie widziałaś jakim jest człowiekiem.
Takie "ucieczki" do rodziców w Twoim wykonaniu, to nic innego jak łapanie oddechu i ...przeciąganie całej sytuacji. Jego to chyba nie rusza specjalnie, bo odnoszę wrażenie, ze zbytnio Twoimi "powrotami" do rodziców specjalnie sie nie przejmuje przekonany, ze i tak wrócisz i b,edziesz do jego dyspozycji. Czy tak?
Co mógłbym Ci tu poradzić? Banał: szczera i poważna rozmowa, w której stanowczo mu uświadomisz swoje odczucia, w której nakłonisz go do osobnego zycia (bez jego rodziców), w której wyrazisz swój sprzeciw wobec jego lekceważącego stosunku do Ciebie. Osobiscie wątpię w pozytywne obrót sprawy i nagłe "olśnienie" Twego męża, jego przemianę. Jest mu dobrze jak jest...

4

Odp: kocham go i nienawidzę czy to w ogóle możliwe?

1. Wzajemny szacunek, zrozumienie siebie, swoich potrzeb; przyjmowanie i akceptowanie odmiennego zdania, odpuszczanie;
nie uzależnianie się od męża, rodziców; podjęcie pracy, rozwój osobisty-czytanie książek, dokształcanie się, hobby...; dbanie o swój wizerunek i relaks.
2. Zamieszkanie wspólne z mężem "na swoim" i lojalność wobec siebie-jesteście małżeństwem i są sprawy o których tylko wy decydujecie razem i nie opowiadacie wszystkiego innym; wspólne zajęcia; podział obowiązków domowych...
3. Wspólne ,pokojowe rozwiązywanie sporów, bez napastliwości i agresji; asertywna obrona siebie i swoich granic.
4. Życzliwość wzajemna na co dzień, spokój i harmonia wewnętrzna; spokojna i przytulna atmosfera w domu; dobry humor, optymizm.
5.Cierpliwość..........................

Twój mąż jest niedojrzały jak na swój wiek, ty chyba jeszcze też stąd te wasze wzajemne"kary", huśtawki nastroju, uzależnienie od mamusi. Mąż może nie wiedzieć że chcesz się przytulić itp., nie jest wróżką czego Ty chcesz ;-)
Jasno komunikuj mu swoje potrzeby, oczekiwania, masz prawo go prosić i potrzebować jego pomocy, ba gdy będzie czuł się tobie potrzebny, gdy docenisz go, pochwalisz o 100% zmieni się jego nastawienie do ciebie, a tym samym poprawi wasza relacja.
Uwaga- nie krytykuj jego mamusi, rodziny-masz prawo do swojego zdania na ich temat, ale pewne informacje udzielaj w formie "nie podoba mi się że twoja mama...",-jego matka jest "święta dla niego"- może ciebie nie akceptować, zresztą ty jej też, to obca dla ciebie osoba, ale postaraj się być "miła", nie zabraniaj mu kontaktów z nią, natomiast masz prawo oczekiwać od męża lojalności i wspólnego podejmowania ważnych decyzji. On może zwracać się po radę do niej, natomiast to ty podejmujesz decyzję i ma liczyć się z tobą i twoim zdaniem, bo ty jesteś jego żoną i nie zachowuj się jak "mała dziewczynka". Wychodząc za niego za mąż wiedziałaś jaka jest jego sytuacja, więc zdecyduj się czy jesteś dorosła kobietą czy jeszcze dzieckiem, a twój mąż czy jest mężczyzna czy chłopcem.
Dorosłość zobowiązuje do odpowiedzialności, stabilizacji, równowagi.  smile

5

Odp: kocham go i nienawidzę czy to w ogóle możliwe?

Dostałaś tu już świetne rady, więc ja tylko dodam coś od siebie: otóż rozwód to ostateczna ostateczność, która i tak wolności Ci nie da jeśli to ślub kościelny. Tzn: brałaś go z myślą wspólnego życia, przed Bogiem przysięgałaś wierność do śmierci i że go do tej śmierci nie opuścisz, więc teraz dobrze by było się tego trzymać. Ale na swoich zasadach! Nie oznacza to, że masz się dawać pomiatać i mimo wszystko zawsze do niego wracać. Nie! Ty masz go nie zdradzić z innym, a w takiej sytuacji inny szybko się może pojawić i na to uważać musisz. Wprowadź się od niego i pokaż mu, że bez niego też dasz sobie radę. A on wkońcu musi wybrać czy chce być z Tobą czy z rodzicami.
I jedyne co mi się w Twoim poście nie podoba to Twoje określenie ich. Masz prawo ich nie lubić, ale nie masz prawa nazywać ich jego starymi!

6

Odp: kocham go i nienawidzę czy to w ogóle możliwe?
Myszeczka23 napisał/a:

Dostałaś tu już świetne rady, więc ja tylko dodam coś od siebie: otóż rozwód to ostateczna ostateczność, która i tak wolności Ci nie da jeśli to ślub kościelny. Tzn: brałaś go z myślą wspólnego życia, przed Bogiem przysięgałaś wierność do śmierci i że go do tej śmierci nie opuścisz, więc teraz dobrze by było się tego trzymać. Ale na swoich zasadach! Nie oznacza to, że masz się dawać pomiatać i mimo wszystko zawsze do niego wracać. Nie! Ty masz go nie zdradzić z innym, a w takiej sytuacji inny szybko się może pojawić i na to uważać musisz. Wprowadź się od niego i pokaż mu, że bez niego też dasz sobie radę. A on wkońcu musi wybrać czy chce być z Tobą czy z rodzicami.
I jedyne co mi się w Twoim poście nie podoba to Twoje określenie ich. Masz prawo ich nie lubić, ale nie masz prawa nazywać ich jego starymi!

Czesto szukamy "ograniczonych" rozwiazan. A na problem z tesciami jest jedno rozwiazanie...zamieszkac gdzie indziej.

7

Odp: kocham go i nienawidzę czy to w ogóle możliwe?
maniek_z_maniek napisał/a:
Myszeczka23 napisał/a:

Dostałaś tu już świetne rady, więc ja tylko dodam coś od siebie: otóż rozwód to ostateczna ostateczność, która i tak wolności Ci nie da jeśli to ślub kościelny. Tzn: brałaś go z myślą wspólnego życia, przed Bogiem przysięgałaś wierność do śmierci i że go do tej śmierci nie opuścisz, więc teraz dobrze by było się tego trzymać. Ale na swoich zasadach! Nie oznacza to, że masz się dawać pomiatać i mimo wszystko zawsze do niego wracać. Nie! Ty masz go nie zdradzić z innym, a w takiej sytuacji inny szybko się może pojawić i na to uważać musisz. Wprowadź się od niego i pokaż mu, że bez niego też dasz sobie radę. A on wkońcu musi wybrać czy chce być z Tobą czy z rodzicami.
I jedyne co mi się w Twoim poście nie podoba to Twoje określenie ich. Masz prawo ich nie lubić, ale nie masz prawa nazywać ich jego starymi!

Czesto szukamy "ograniczonych" rozwiazan. A na problem z tesciami jest jedno rozwiazanie...zamieszkac gdzie indziej.

A jak daleko trzeba "uciec" żeby wyjść spod wpływu "mamusi i tatusia"?

8

Odp: kocham go i nienawidzę czy to w ogóle możliwe?
wampirek5 napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:
Myszeczka23 napisał/a:

Dostałaś tu już świetne rady, więc ja tylko dodam coś od siebie: otóż rozwód to ostateczna ostateczność, która i tak wolności Ci nie da jeśli to ślub kościelny. Tzn: brałaś go z myślą wspólnego życia, przed Bogiem przysięgałaś wierność do śmierci i że go do tej śmierci nie opuścisz, więc teraz dobrze by było się tego trzymać. Ale na swoich zasadach! Nie oznacza to, że masz się dawać pomiatać i mimo wszystko zawsze do niego wracać. Nie! Ty masz go nie zdradzić z innym, a w takiej sytuacji inny szybko się może pojawić i na to uważać musisz. Wprowadź się od niego i pokaż mu, że bez niego też dasz sobie radę. A on wkońcu musi wybrać czy chce być z Tobą czy z rodzicami.
I jedyne co mi się w Twoim poście nie podoba to Twoje określenie ich. Masz prawo ich nie lubić, ale nie masz prawa nazywać ich jego starymi!

Czesto szukamy "ograniczonych" rozwiazan. A na problem z tesciami jest jedno rozwiazanie...zamieszkac gdzie indziej.

A jak daleko trzeba "uciec" żeby wyjść spod wpływu "mamusi i tatusia"?

Dziwne pytanie. Tyle, zeby bylo ciezko dojechac na kazde wezwanie. Np. 100 km powinno wystarczyc.

9

Odp: kocham go i nienawidzę czy to w ogóle możliwe?
maniek_z_maniek napisał/a:
wampirek5 napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

Czesto szukamy "ograniczonych" rozwiazan. A na problem z tesciami jest jedno rozwiazanie...zamieszkac gdzie indziej.

A jak daleko trzeba "uciec" żeby wyjść spod wpływu "mamusi i tatusia"?

Dziwne pytanie. Tyle, zeby bylo ciezko dojechac na kazde wezwanie. Np. 100 km powinno wystarczyc.

Zapytałam bo u nas odległość nic nie zmieniła. Teściowa zawsze wsadzi swoje 3grosze.

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » kocham go i nienawidzę czy to w ogóle możliwe?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026