netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Wloch zazdrosnik - czy on sie zmieni? (DLUGIE!)

14 odpowiedzi4 341 wyświetleńzałożony przez Mopsa90, 10.10.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Wloch zazdrosnik - czy on sie zmieni? (DLUGIE!)

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1 Ostatnio edytowany przez Mopsa90 (2013-10-10 23:49:18)

Temat: Wloch zazdrosnik - czy on sie zmieni? (DLUGIE!)

Hej dziewczyny smile

to moj pierwszy post. Zazwyczaj w Internecie na takich forach odpowiedzi na problemy sa bardzo plytkie, dzis po kolejnym ataku zazdrosci wklepalam w google "zazdrosny chlopak, co robic" i trafilam tu. Bardzo mnie podnioslyscie na duchu, ale niektore historie wycisnely mi lzy z oczu - ile czlowiek potrafi wycierpiec - sama nie wiem czy to zawsze z milosci?

Baardzo w skrocie powiem jak jest ze mna - mialam juz w zyciu pare zwiazkow, glupszych i madrzejszych. Zawsze staram sie traktowac (tak mysle teraz:) ) chlopaka/partnera przede wszystkim jako czlowieka, osobe, nie tylko jako tylko mezczyzne. Nie znosze klamstwa.

Jestem od 10 miesiecy w Niemczech, mieszkam u kolezanki mojej mamy, pracuje, przede wszystkim ucze sie jezyka. Mialam kurs codziennie rano pare godzin. Raczej staralam sie trzymac z dziewczynami, chlopcy byli w wiekszosci urody "tureckiej" a tyle sie o nich nasluchalam, ze nie mialam ochoty sie z nimi przyjaznic. Czasem sie ze mna witali albo zagadywali, zawsze odpowiadalam ale nie utrzymywalam rozmow.

Napisal do mnie na fb jakis chlopak, bardzo uprzejmie, tak tylko jak sie mam i czy wszystko wporzadku. Nie kojarzylam go, ale stwierdzilam ze to musi byc ze szkoly. Widzialam na profilu ze ma dziewczyne, tez polke. Okazalo sie ze chodzi do grupy z moja kolezanka i po prostu chcial mnie poznac, bo w szkole zawsze "uciekalam".

Rozmawialismy rzadko, tez o przyslowiowej pogodzie, widzialam na facebooku ze zerwal w miedzyczasie z dziewczyna. Po mniej wiecej miesiacu po jego zerwaniu przyznalam mu sie kiedys ze chce zmienic prace, obiecal, ze mi pomoze. To bylo nasze pierwsze spotkanie poza szkola, przeszlismy przez wszystkie restauracje w miescie (aha zapomnialam dodac ze to wloch - ale w sumie widac w temacie smile ) bylo bardzo sympatycznie, wydal mi sie szarmancki i widac bylo ze wszyscy go lubia i wszystkich zna. Prace jednak znalazlam sobie gdzie indziej, ale od tego czasu utrzymywalismy kontakt, przerodzilo sie to w zwiazek. Na poczatku gralismy razem na Playstation, duzo rozmawialismy, jednak po niemiecku na poziomie B1 nie da sie powiedziec wszystkiego. Byl pierwszym imigrantem, ktorego tu spotkalam, ktory nie przyjechal tu z powodu chlopaka/dziewczyny, ktory nie mial parcia na kase. Przyjechal tak jak ja, zeby sproboweac czegos nowego, zeby nauczyc sie radzic sobie w nowych sytuacjach, by nauczyc sie nowego jezyka, by udowodnic sobie, ze sie da rade. Poza tym naprawde umie poswiecic sie dla swoich pasji, co mi imponuje i chcialam go od tego momentu wspierac.

Nie opisze szczegolowo wszystkich wzlotow i upadkow naszego 4miesiecznego zwiazku, poniewaz ten post juz zaczyna sie robic troche dlugi... wink (przepraszam! Chyba jestem niepoprawna grafomanka)

teraz sytuacja wyglada tak - jest przeokropnie zazdrosny o wszystko, zdazyl juz 2 razy ze mna zerwac:

1. raz poniewaz zoorganizowalam domowke zeby mogl poznac moich nielicznych dotychczasowych znajomych ktorych tu mialam, wkurzyl
sie ze gadam z inna dziewczyna po polsku i powiedzialam jego imie, na pewno go obgadwalam i robie sobie z niego zarty. Aha i zerkalam na kolege (syna kobiety u ktorej mieszkam) tak jakbym chciala z nim byc (?). Chociaz na imprezie bylo wszystko ok, wieczorem poszlismy razem spac, nad ranem okolo 8 wstal, spakowal sie, obudzil mnie i powiedzial tylko "zrozumialem ze do siebie nie pasujemy, niestety musze zerwac" i sobie poszedl bez wyjasnienia :I potem oczywiscie jak panikowalam i blagalam mu zeby powedzial co sie stalo bo nie rozumiem, to wyznal mi to co napisalam wczesniej. "Wybaczyl mi" i bylismy dalej razem.

2. raz, gdy przyjechala do mnie moja najlepsza przyjaciolka z Polski, nie umiejaca niemieckiego. Z moim chlopakiem wtedy raz spalismy u niego, raz u mnie, roznie bylo. Spytal, czy moze u mnie spac, gdy przyjaciolka u mnie bedzie. Wytlumaczylam mu, ze baardzo dawno jej nie widzialam i bedziemy rozmawiac po polsku, poza tym nie wyrzuce jej na kanape do pokoju obok, zeby moc z nim spac w nocy. Na pewno byloby jej przykro gdybym cos takiego zrobila. Niby zaakceptowal, ale po 2 dniach (na 5) wkurzyl sie i zaczal mi dogadywac, ze jestem lesbijka (?!) ze cos przed nim ukrywam i ogolnie to ja go oszukuje i w ogole on juz tego nie wytrzymuje i zrywa. Doszlo do tego ze ow kolega, ktory w sumie po prostu przyjezdzal do siebie do domu, do mamy i siostry, sie z nami WIDYWAL a on nie mogl (nie zabronilam mu przyjechac! Powiedzialm mu po prostu ze oczywiscie moze ale bedzie sie nudzil bo nic nie bedzie rozumial). Zerwal ze mna, czym zepsul nam rezte tygodnia. Na koniec jednak sam zaproponowal ze odwiezie moja przyjaciolke na lotnisko (ot tak do mnie napisal a mi to w sumie pasowalo) i byl dla nas mily. Na koniec odwiozl mnie jak gdyby nigdy nic do domu, ale potem sama oczwiscie znowu do niego pojechalam i blagalam go zebysmy to sobie wytlumaczyli bo przeciez nic nie zrobilam i bardzo go przeprawszam jesli cos go zabolalo.

Jak jest teraz? Jest duzo dobrych dni, chodzimy razem do restauracji, jezdzimy razem do innych miast, spedzamy ze soba mnostwo czasu. Zawsze to on placi, gdy gdzies wychodzimy, ja zeby nie czuc sie z tym zle, czasem kupuje mu prezenty, jesli wiem ze cos mu sie spodoalo albo mu sie przyda (elektronika, plyty itd)

Ale, kiedy on ma zly humor, moze przyczepic sie do wsyzstkiego... on czesto ma swoje dni, gdy sie nie odzywa, mowi ze chce posiedziec i popracowac nad swoimi sprawami, wiem ze jak zajmie sie hobby to sie w tym zatraca, nie wkurzam sie o to. Tylko, ze ja takich dni miec nie moge. Jesli on chce zebym przyjechala, a ja napisze, ze jestem zmeczona albo mam cos do roboty, to NAPEWNO umawiam sie z innym facetem. Nie moge sie juz z nikim spotykac, bo on ze mna nie ma zamiaru isc bo "nie lubi imprez" a same to chodza tylko "dzi*ki ktore szukaja faceta do zdrady". Jesli nie odbiore telefonu, nie odpisze na wiadomosc w ciagu 15 minut ZAWSZE jest awantura, ze go nie szanuje.

Prawdziwy problem zaczal sie w tym tygodniu. Ta pani u ktorej mieszkam poprosila mnie, czy poszlabym do szkoly z kolega jej syna, bo on nie umie niemieckiego, a syn pracuje zawsze do pozna w tygodniu. Tylko go zapisac. Ow kolega ma juz narzeczona, ogolnie prawie go nie znam, raz go widzialam. Opowiedzialam o tym mojemu, bez reakcji. Naatepnego dnia mial kiepski humor, ciagle robi sobie jakies zarty w stylu, ze mowi do mnie Dzi*ka itd (!!!), ze chyba woli byc sam, caly czas jakies ironiczne teksty, a jak pytalam spokojnie ze nie rozumiem co mi probuje przekazac to mowil nic, nic, niewazne, tak sobie zartuje. Ale zaczelo sie to nasilac, ciagle rzucal mimochodem ze zaniedlugo bede miala nowego Ex, moge go dolaczyc do kolekcji, nie wytrzymalam, poplakalam sie. Bylo mi przykro, ze mnie wyzywa, ze mowi takie rzeczy bez powodu. W koncu widzac ze placze przyszedl do mnie do pokoju i spytal "Wszystko w porzadku?" To sie znow pobeczalam i mowie ze to nienormalne, ktory chlopak mowi swojej dziewczynie dla zabawy ze jest Dzi*ka i Krowa i ze chce zerwac, albo niech mowi na serio i papa albo w ogole, bo to nie jest zabawne.

Powiedzial, ze ma prawo, bo ja mu powiedzialam ze chce gdzies isc z jakims obcym facetem, i nie spytalam go czy chce tez isc. I ze ja sobie mysle ze jak mu powiem ze chce sie umawiac z innym facetem sama to jest wsyzstko w porzadku. Oczwiscie ze sie wkurza i czuje sie pokrzywdzony.

W koncu stwierdzil ze jedziemy na wycieczke, wiec z owym kolega nic nie zalatwilismy. Spedzilam z nim caly dzien, potem spalam jakies 5 godzin, od razu rano powiedzailam mu, ze po pracy na pewno pojde prosto spac. Tak tez zrobilam. Wylaczylam glos w komorce na czas snu, zeby nikt mnie nie budzil. Po obudzeniu (jakies 2h) widze pare wiadomosci i 5 nieodebranych polaczen od chlopaka. I od razu wiadomosci, ze on juz nie moze, ze ja go oklamuje, ze to nie ma sensu, ze to koniec. Czemu? Bo ja odrzucalam jego polaczenia, wyswietlalo mu sie ze mam zajete. Nie chce wnikac czemu tak sie stalo, ja wiem ze spalam, moze przylatywal ptaszek i naciskal czerwona sluchawke? Najwazniejsze jest to ze mi nie ufa, ze ciagle mnie rani. Mnie juz to zaczyna wykanczac psychicznie. Chociaz oczwyiscie po paru godzinach od "zerwania", (ktore ja przeplakalam) pisal mi, ze chyba znalazl prace dla tego kolegi i jak chce to moze tam jutro z nim isc. Ale dalej mowi, ze go oklamuje bo on wie swoje, i na pewno bylam sama dzis z tym kolega i jeszcze perfidnie go odrzucalam i oklamuje.

Ogolnie takich epizodow gdzie on sobie cos wyobrazal i robil awanture bylo mnostwo, zawsze probuje nie wdawac sie w zaczepki i klotnie, tlumacze jak bylo naprawde a potem przeczekuje. Ale juz widze ze mam odruch nerwowy, gdy bierze do reki moj telefon, nie dlatego ze mam cos do ukrycia, tylko dlatego ze on zawsze cos nadinterpretuje, tym bardziej ze wiekszosci wiadomosci nie rozumie bo sa po polsku. A on ma nowy argument, bo jak mam tik nerwowy, ze chce mu wziac moj telefon z reki, to znaczy ze go zdradzam.

Analizujac to, mysle ze mam dwie opcje:

1) zlewac jesli wiem ze mam racje i nie reagowac ani nie tlumaczyc sie po 2,3, 10 razy, w koncu mu przejdzie
2) zerwac - moja mama, jak i wy, mowicie ze on sie juz nigdy nie zmieni, a tacy ludzie, stosujacy coraz bardziej przemoc psychiczna, w koncu moze dojsc do fizycznej... dopoki jestem mloda, nie laczy nas wspolne mieszkanie, slub, dzieci, w sumie nic, latwo to bedzie zakonczyc, chociaz bedzie mnie to bardzo bolalo.....

CO MYSLICIE?

2

Odp: Wloch zazdrosnik - czy on sie zmieni? (DLUGIE!)

hm, wiesz co, ja nie mam doświadczenia w kwestii związków mieszanych narodowościowo, ale mam kuzynkę w Anglii, która mieszka z Irańczykiem i... no co tu kryć, dwa różne narody, dwie różne kultury, nie dogadują się po prostu, ale ona boi się być sama i trwa w tej dziwacznej matni... Aris robi Krysi awantury z byle powodu, ciągle jest zazdrosny o jej kolegów z pracy, nie pozwala już jej nawet wychodzić samej z domu, o spotkaniu z koleżankami nie ma w ogóle mowy, bo jeszcze będą go obgadywać (to dokładnie tak, jak u ciebie...), raz jej nawet zabrał kluczyki od auta i mocno się spóźniła do pracy - szef jej nie robił z tego powodu wyrzutów, zrozumiał. A Aris wściekał się potem, że pewnie Krysia ma romans z tym szefem, bo jej nie zwolnił (no bo jak to, za spóźnienie???) Z początku było między nimi świetnie, wszyscy bardzo jej chłopaka polubili, przywiozła go nawet do Polski, do rodziców. Ale z biegiem miesięcy zaczęło się robić coraz dziwniej. Sprawdzał jej komórkę, czytał maile, potem kilka razy chciał zerwać, ale mu przeszło. A teraz nawet na skypie nie pogadamy, bo on jej pilnuje jak pies sad I wszyscy zaczynają dziewczynie doradzać, żeby się z nim rozeszła, bo nic dobrego jej w takim związku nie czeka... Twój związek ma krótszy staż, niż mojej kuzynki, ale widzę, że już teraz źle się dzieje - i będę szczera. Albo z nim poważnie porozmawiaj, powiedz, co cię boli w jego zachowaniu, że jego zazdrość jest bezpodstawna - albo nie oglądaj się na nic i odejdź już teraz. Bo wątpię, żeby do niego dotarło...

3

Odp: Wloch zazdrosnik - czy on sie zmieni? (DLUGIE!)

Myślę jak Twoja mama. Im szybciej od niego odejdziesz, tym lepiej dla Ciebie/

4

Odp: Wloch zazdrosnik - czy on sie zmieni? (DLUGIE!)

I rzecz kolejna, napisałaś, że masz już tik nerwowy, gdy on bierze telefon - znaczy, wiesz, że byle iskra wystarczy i szaleje kłótnia... to też nie wróży zbyt dobrze...

5

Odp: Wloch zazdrosnik - czy on sie zmieni? (DLUGIE!)

catallina rozmawiam z nim, najpierw dwa miesiace temu (po incydencie z przyjaciolka), ze nie zycze sobie zeby mnie sprawdzal na kazdym kroku oraz nie zycze sobie wyzwisk ani gadania ze zaraz ze mna zerwie, bo tych dwoch rzeczy nigdy nie traktuje jako zarty.
Po tym poprawilo sie, moglam normalnie wychodzic, pare "imprez" typu posiadowki z dziewczynami albo czyjes urodziny zaliczylam (wiadomo, pisal i troche sie boczyl, ale dopoki mowilam co robie i gdzie jestem nie bylo zadnych afer).
Niedawno bylam sama w Polsce na tydzien, bawilam sie z przyjaciolmi, spedzalam czas z rodzina. Porozmawialam z nim szczerze przed, ze nie bede zawsze odpisywac itd. bo chce poswiecic troche czasu ludziom ktorych dawno nie widzialam. Bardzo sie zdziwilam ze czas minal mi bez stresow, nie czepial sie, nie obrazal ze siedze, rowniez z kolegami, w knajpie.

Dzieki temu widzialam, ze jesli bede miala cierpliwosc i zamiast sie z nim  klocic, bede z nim rozmawiac szczerze bez zbednego krytykowania, duzo moze sie zmienic. Ale to chyba dotyczy wszystkich zwiazkow, prawda? Jednak przez to, mimo ze duzo osob mi to doradza (w tym wy dziewczyny), nie chce konczyc tego zwiazku bez probowania innych opcji.. Mimo wszystko plusow jest duuzo wiecej niz minusow..

Wczoraj po wybuchu zlosci wieczorem napisal do mnie jakby gdyby nigdy nic, ze rozmawial z paroma ludzmi i mozliwe ze zalatwi temu koledze prace w restauracji. Napisal, ze ok, powiedzmy, ze mi wierzy w sprawie telefonu i spania, i po prostu nie rozmawiajmy o tym wiecej. Wszystko po tym jak pare godzin wczesniej napisal, ze nie chce juz ze mna byc. Dzis od rana pisze jak to sie cieszy ze jedziemy niedlugo razem do Wloch, poznam jego mame i siostre i napewno wszyscy mnie pokochaja. Jakby udawal ze nic sie nie stalo.

Jak dla mnie, zastanawiajac sie nad tym, zachowuje sie jak dzieciak/nastolatek, ktory nie umie zapanowac nad emocjami. Sama sie tak zachowywalam w wieku 13 lat, tez jak nakrzyczalam na mame w zlosci, to gdy ochlonelam udawalam ze nic sie nie stalo i przychodzilam normalnie pogadac. W sumie nic dziwnego, jak na chlopaka, ktorego rodzice sie rozwiedli i zostal w wieku 8 lat jedynym mezczyzna w rodzinie. Mysle ze musial za szybko stac sie dorosly, wspierajac mame i pomagajac wychowywac siostrzyczke. Tak poza tym, nie umiem uwierzyc, ze osoba, ktora okazuje tyle milosci i troski mamie, siostrze, kuzynce itd. moglaby mnie uderzyc.. moze jestem naiwna..

Myslicie, ze jako osoba "nie z rodziny", z ktora moze caly czas zerwac kontakt (czym zreszta ciagle mnie straszy), mam szanse tu wygrac i pomoc mu uporac sie z ta "choroba" gwaltownych emocji? Zastanawiam sie, jak madrze do tego podejsc, zeby postawic granice, co jest dopuszczalne a co nie? Jak zachowywac sie po takich wybuchach? Chyba musialabym poczytac posty na temat trudnych nastolatkow big_smile

A moze uwazacie, ze stawianie siej jako tako w roli "rodzica" jest tu w ogole nie na miejscu i nie powinnam w ogole myslec w taki sposob?

6

Odp: Wloch zazdrosnik - czy on sie zmieni? (DLUGIE!)

Wybacz, ale ja się akurat bardzo uśmiałam, czytając to. Dziwię ci się, że po tych wszystkich jego śmiesznych napadach gdzie on wraca normalnie do porządku dziennego, ty wciąż się każdym z nich przejmujesz. Jakie wyjście widzę? Rozstać się z nim. Chyba, że lubisz takie emocjonalne sinusoidy, to wtedy lepiej się uodpornij na takie zagrywki i zacznij je ignorować tak samo jak on, i nawet nie licz na to, że przy tobie nagle wydorośleje i zmądrzeje.

7

Odp: Wloch zazdrosnik - czy on sie zmieni? (DLUGIE!)

Rogue Przyznam, ze wczoraj sie wkurzylam jak przeczytalam Twoja odpowiedz wink pomyslalam "spoko, ja znalazlam sposob na ratowanie tego zwiazku, a one mi dalej, ze mam zrywac. Jasne, bo najlatwiej zerwac, a jak ratowac to nie ma komu".
Tylko, ze on jest teraz tak nabuzowany, nawet jak przyznal, ze mialam racje i nic sie nie stalo, to wczoraj przyczepil sie znowu do nowej nieznaczacej rzeczy.. Skoro ja mu zawsze wybaczam i to ignoruje i go tlumacze to wszystko mu wolno.. po co mam byc z kims, z kim nic nie jest stabilne, jak nic nie moge zaplanowac i niczego byc pewna. A nie moge nawet odpowiedziec na te wszystkie oskarzenia, o moje niby zdrady i klamstwa (gdy siedze sobie zawinieta w koc i czytam), bo nawet gdy powiem "wiesz, nie musimy jechac do Wloch jesli Ty i tak chcesz ze mna zerwac, po co mam poznawac Twoja rodzine" to oczwiscie foch z przytupem, jakbym go nie wiadomo jak obrazila.

Tylko smutno mi i trudno, za tydzien zaczynamy razem szkole, i tak bedziemy sie codziennie widziec. Poza nami i jeszcze jedna kolezanka z ktora on pracuje nie bedziemy nikogo znali, juz widze ta walke o wzgledy innych ludzi ktora on pewnie wygra hmm Poza tym z jego charakterem bedzie mi pewnie ciagle pokazywal, ze on moze miec kazda.

8

Odp: Wloch zazdrosnik - czy on sie zmieni? (DLUGIE!)

Wiem, że mój poprzedni post był trochę brutalny, ale po co lukrować prawdę? Zresztą, widocznie odniósł jakiś skutek, bo dał ci trochę do myślenia. ; )
Tylko to mnie zawsze dziwi, że wszystkie kobiety są tak zdeterminowane, żeby łapać jakieś beznadziejne przypadki, i je na siłę ratować. Ale ja to zawsze widzę w ten sposób, żeby ratować związek potrzeba wkładu dwóch stron. Ja jak na razie dowiedziałam się, co ty robisz. A co robi on? Z tego co piszesz, rozwala to, co ty usilnie podtrzymujesz.
Przeważnie para ratuje związek przez wspólną rozmowę, wyciąganie wniosków z błędów i obietnicę poprawy. Oczywiście, ta metoda raz działa, raz nie, w zależności od tego, jak bardzo strony się starają. Ale przynajmniej sprawy są postawione jasno. W waszym związku nie ma dialogu, a jak nie ma absolutnych podstaw w waszych relacjach, to jak można na tym zbudować coś trwałego i stabilnego?
Może postaw sobie sprawę jasno sama przed sobą. Co jest dla ciebie w tym momencie najważniejsze? Czy związek, gdzie nie czujesz się szczęśliwa, ale przynajmniej kogoś masz, czy święty spokój (zwłaszcza teraz kiedy wracasz do szkoły) i w międzyczasie możliwość na ułożenie sobie nowej relacji.
Ja przykładowo wolę drugą opcję, bo cenię sobie przede wszystkim moje zdrowie psychiczne. Życie jest krótkie, a ja zbyt młoda, żeby tak szybko zrażać się do mężczyzn i projektować bagaż moich emocjonalnych doświadczeń na późniejszych partnerów.   
I wybacz jeszcze raz, ale za każdym razem, kiedy przedstawiasz jego wydumane fochy, o jakąś śmieszną głupotę, wyobrażam sobie małe dziecko wściekle tupiące o podłogę z wielkim grymasem na twarzy. Pomyśl sobie co by było, gdybyście faktycznie mieli jakieś poważne problemy, olaboga co by się wtedy działo. Jeśli nie możesz z nim rozmawiać, to może napisz mu jakąś kartkę? Nie wiem, czy doczyta ją do końca, ale większe szanse, że coś w tej główce przemyśli, bo tobie dojść do słowa raczej nie da.

9

Odp: Wloch zazdrosnik - czy on sie zmieni? (DLUGIE!)

Rogue Dzieki jeszcze raz za odpowiedz smile

"Ja jak na razie dowiedziałam się, co ty robisz. A co robi on?"

Kiedy akurat nie ma dni zazdrosci, zabiera mnie na randki, kupuje kwiaty, gotuje obiady, robi niespodzianki (raz, powiedzial mi tylko, ze mam miec caly dzien wolny, wpakowal mnie do auta i zabral do wesolego miasteczka 2 godziny drogi stad na caly dzien)

poza tym ja nigdy nie mialam zadnych podstaw byc o nic zazdrosna, zawsze przed wszystkimi pokazywal, ze to ja jestem najwazniejsza, najpiekniejsza itd.. nie chodzil na imprezy, nie pil, dla innych dziewczyn byl zawsze uprzejmy, ale nigdy ich przy mnie w zaden sposob nie podrywal ani nie dawal sie podrywac.. poznal moich rodzicow, od tamtego czasu czesto mowil ze kocha moja mame skoro wychowala tak dobrego czlowieka jak ja..

poprzednim razem gdy ze mna zerwal przez "przyjaciolke" napisalam mu list, chyba 5stronicowy (po niemiecku!! to dopiero poswiecenie), przeczytal, rozmawialismy do 5 rano, potem bylo dlugo ok.

rozmawiamy dalej.. dzis bylam z nim i kolezanka kupowac bilet na przyszly tydzien do szkoly.. potem spytal czy mozemy pogadac

co powiedzial? Ze kocha mnie, ze nie wyobraza sobie byc z inna dziewczyna, ze zadna inna na ten moment mu sie nie podoba, a na mnie moglby patrzec caly czas.
Ale nie umie nie byc zazdrosny, nie umie powtrzymywac emocji i go to meczy. Ze probowal raz i drugi, gdy go prosilam, ale znowu go to zaczyna przytlaczac i on tez czuje sie z tym okropnie, co robi, ale nie umie powtrzymac mysli i tego co czuje. Ale przeciez nie przywiaze mnie do grzejnika, bo to nie o to chodzi.

Czyli jak na ten moment mamy "happy end".......

10

Odp: Wloch zazdrosnik - czy on sie zmieni? (DLUGIE!)

Ale wiesz, że ten happy end długo nie potrwa. To dobrze, że on widzi problem w swoim zachowaniu, w tym, że nie potrafi kontrolować emocji, i że te wielkie emocje pojawiają się u niego nie tyle z błahych powodów, co z jego wydumanej wyobraźni. Ale przynajmniej jest to jakaś podstawa do pracy nad sobą. Udajcie się może do jakiegoś psychologa, razem, albo niech on sam spróbuje. Wydaje mi się, że tylko profesjonalne rady są w stanie odnieść jakiś długotrwały skutek. Sądzisz, że by się na coś takiego zgodził?

11

Odp: Wloch zazdrosnik - czy on sie zmieni? (DLUGIE!)

W skrócie. To psychol. Mega ego. Mini mózg i poziom empatii.
I to się nie zmieni.

12

Odp: Wloch zazdrosnik - czy on sie zmieni? (DLUGIE!)
Zielony_Domek napisał/a:

W skrócie. To psychol. Mega ego. Mini mózg i poziom empatii.
I to się nie zmieni.

Zgadzam się.
Wasz związek prędzej czy później się rozpadnie.

13

Odp: Wloch zazdrosnik - czy on sie zmieni? (DLUGIE!)

No tak, ale przeciez nie jestesmy juz razem, z happy endem chodzilo mi o to, ze sie rozstalismy bez wielkich klotni i wyrzutow.

Do psychologa nie pojdzie, bo po niemiecku sobie nie pogadana swobodnie. Zreszta on po prostu nie nadaje sie do zwiazkow, nie kazdy musi miec zone (jego slowa).

Dzieki za wsparcie dziewczyny, gdybym nie uslyszala od was stanowczej reakcji pewnie latalabym za nim znowu i skomlala ze przeciez mnie kocha to ja sie zmienie i nie bede juz z nikim rozmawiac wink
a sprawa wyglada tak, ze teraz mi bardzo przykro bo prawie w ogole nie mam znajomych przez niego.. teraz trzeba bedzie pare miesiecy przecierpiec niestety, bo to nie jest dla mnie latwe.. no nic, od jutra zaczyna sie szkola, to trzeba sie przygotowac na nowe znajomosci smile

14

Odp: Wloch zazdrosnik - czy on sie zmieni? (DLUGIE!)

Poznawanie nowych ludzi wcale nie jest trudne, ale przynajmniej masz nauczkę na przyszłość by nigdy nie zaniedbywać innych sfer życia, przez faceta. Czyli znajomych, hobby, pracy. Życzę powodzenia i więcej rozsądku w nowym związku. : )

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Wloch zazdrosnik - czy on sie zmieni? (DLUGIE!)

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026