netkobietyWszystkie działy
Związek na odległość, miłość przez internet

rodzina na odległość

22 odpowiedzi10 059 wyświetleńzałożony przez zbuntowana żona, 11.07.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

1

Temat: rodzina na odległość

może wśród was znajdzie się ktoś podobny do mnie,spróbuje mi pomóc poukładać myśli:mój mąż wyjeżdża za granicę już drugi rok-dopóki nie było dziecka było mi jakoś łatwiej ,a teraz jak mamy córeczkę i widzę jej tęsknotę za tatą,jak patrzy w okno i go woła,jak nosi jego zdjęcia to serce mi się kraje!!nie potrafię zrozumieć dlaczego musimy być osobno?próbuję sobie wmawiać,ze to wszystko po to,żeby nasza córcia miała swój dom,lepszą przyszłość,że nie mielibyśmy tego co już mamy gdyby mąż pracował w POLSCE,ale coraz częściej mam obawy,że zanim mój mąż zarobi na ten dom ,to my już nie będziemy małżeństwem.z wyjazdu na wyjazd coraz mniej się rozumiemy,a wiecej kłócimy-mój mąż zawsze znajdzie powód,a ja co?nie potrafię albo nie chcę odpierać jego ataków na mnie,często jest tak ,że po prostu płaczę z bezsilności...ale mojego męża już mój płacz nie wzrusza,nie wiem czy on myśli że ja płaczę na pokaz?może i wcześniej nie meiliśmy dużo pieniędzy,żyliśmy,,z miesiąca na miesiąc"jak większość rodzin w POLSCE,ale byliśmy szczęsliwi-wychodząc gdzieś na dlużej czule się żegnaliśmy(tak samo było z powrotami),potrafiliśmy mówić sobie miłe słowa...a teraz?nie pamiętam kiedy mój mąż powiedział mi,że tęskni czy chociaż zapytał jak mi minął dzień bez niego...wyjazdy za granicę za,,chlebem,lepszym życiem"zmieniają ludzi,uczucia...wiem,że gdybyśmy nawet pracowali tutaj oboje to i tak nie zarobimy tyle co on tam sam...nie wiem co by powiedział mój maż gdybym poprosiła go aby wrócił i na stałe pracował w POLSCE?NIEWIEM czy umiałabym żyć za te 2tys.-opłaty,życie,a co mówić zeby coś odłożyć?pieniądze,pogoń za marzeniami,lepszym życiem-to wszystko bardzo zmienia ludzi!wiem,że tak jak ja żyje wiele rodzin w POLSCE,ale ja nie umiem sobie poradzić ze samotnośćią,tym jak mój mąż się tam zmienia,jak moje dziecko tęskni,jak nie może się przyzwyczaić,że tata ,,jest i za chwilę go znowu nie ma z nami".wiem,że niektóre z was bedą mi doradzać żebym tam jechała,była z nim...byłam,mieszkałam parę miesiecy,ale ludzie którzy zostawiają dzieci,rodziny i żyją sami nie potrafią zrozumieć potrzeb rodzin mieszkających z nimi w tym samym hotelu!!to smutne jak POLACY za granicą potrafią być zawistni,wykorzystać innych dla swoich celów bez żadnych skrupółów,jjak patrzą na niepowodzenia innych i jak z tego szydzą,jak każdy myśli tylko o sobie...nie mówię tu tylko o materialnych sprawach
niewiem już wogóle co myśleć,robić...
jak wy sobie radzicie z takim życiem na odległość,jest ktoś taki jak ja?

2

Odp: rodzina na odległość

na dłuższą metę nie da się tak żyć-rodzina na odległość to nie rodzina. wszelakie uczucia i relacje osłabną a po nich zostanie tylko pustka, której pieniądze nie wypełnią...

rozmawiałaś z mężem? ja rozumiem-chwilowy przypływ gotówki zawsze się przyda ale nie taka rozłąka, przecież pieniądze to nie wszystko!
musicie pogadać poważnie z mężem- bo predzej czy później któreś z Was tego nie wytrzyma a małżeństwo stanie się fikcją.
nie ma sytuacji bez wyjścia- możecie być razem, na pewno, jednak będziecie musieli coś poświęcić-najważniejsze by rodzina została rodziną..

3

Odp: rodzina na odległość

Nie jestem w takiej sytuacji jak ty ale doskonake znam ten problem, od paru lat mieszkam za granica i mialam okazje sie przekonac jacy sa polacy dla polakow za granica, jak zmieniaj sie mezczyzni zostawiaja zony w kraju, wiele z moich kolezanek przyjecho do mezow z dziecmi bo ich zwiazek sie sypal jak domek z kart. Wyjazd do niego to najprawdopodobniej najlepsze wyjscie z sytuacji , ale czy nie mozecie znalezc jakiegos taniego mieszkania dla waszej rodzinki, nawet z jedna sypialnia, poza tym moze moglas bys dac jakies ogloszenie ze zajmiesz sie innymi polskim dziecmi, wtedy bys sobei dorobi. Wydaje mi sie ze perspektywa zycia ponownie z polskiej pensji przerazi twojego meza, mnie tez to przeraza na sama mysl, sama wiesz jak trudno utrzymac dom w polsce a juz napewno jak sie zyje i zarabia za granica, moze troszke mniej byscie odlozyli ale za to uratujecie wasza rodzine moze warto przemyslec t co ci napisalam.

4

Odp: rodzina na odległość

uczę się teraz angielskiego(bo bez języka nie mam tam szans znaleść pracę,dogadać się chociażby w sklepie czy u lekarza,a na pomoc innych nie ma co liczyć)mąż wraca na urlop we wrześniu,i jeśli nie pomyśli jak najprędzej nas tam zabrać,to jest to już jego ostatni wyjazd!!kasa to nie wszystko!!może jak bedziemy pracować oboje,nie odłożymy dużo ,ale moje dziecko będzie miało oboje rodziców na codzień(a ja męża)

a jeszcze lepszym wyjściem byłoby gdybyśmy tam pracowali oboje,dziecko dałabym do żłobka(ma już prawie 2latka),nauczyła by się samodzielności,języka,no i moja córcia uwielbia dzieci!ale czy mój mąż tak uważa ,niewiem-jeszcze na ten temat nie rozmawiałam ,przez skejpa to raczej nie bardzo...

Zbuntowana żono, jako moderator proszę Cię o korzystanie z opcji "edytuj" dostępnej w prawym dolnym rogu każdego z napisanych przez Ciebie postów. dzięki temu unikniesz pisania kilku postów jeden pod drugim- gdy coś zechcesz dopisać bądź poprawić wtedy pamiętaj o tej opcji!
pozdrawiam Noelle87:)

5

Odp: rodzina na odległość

Widzę, że Ty już masz pomysł na rozwiązanie problemu, ale Twój mąż jeszcze tego nie wiem - albo wie, lecz  odsuwa ten pomysł od siebie. Załatw to jak najszybciej, bo Ci się posypie małżeństwo. Nawet przez skypa, co to za różnica dla tak ważnej sprawy?

6

Odp: rodzina na odległość

pomysl super tylko meza mosisz przekonac do tego pomyslu, mam nadzieje ze ci sie uda

7

Odp: rodzina na odległość

Jestem przyszłą żoną marynarza. Tak wiec w jego zawód wpisane są wyjazdy. jesteśmy razem już 5 lat. Wiem, nie mam dziecka, wiec moja sytuacja bardzo się różni od Twojej. Jednak musze powiedziec, że uczucie miedzy nami jest coraz silniejsze, a jak sie zdarzy kłótnia, to mamy czas, zeby ochłonąć, bo gdy wraca jest między nami jeszcze lepiej:) Uważam, ze radą dla Ciebie jest po prostu rozmowa z mężem. Sama nic nie wymyślisz. A gdy podzielisz się z nim swoimi obawami, odczuciami i uczuciami, może mąż przemyśli i razem spróbujecie rozwiązać sytuacje:) powodzenia:)

8

Odp: rodzina na odległość

Do Reszka uwazam ze musisz byc bardzo silna kobieta skoro, decydujesz sie na takie zycie i jestem dla ciebie pelna podziwu zycze ci duzo wytrwalosci, ja przez jakis czas zylam z moim chlopakiem na odleglosc i powiem ci ze oboje wiedzielismy ze albo bedziemy razem tzn w tym samym miejscu albo sie wszystko rrozsypie, ale twoja sytuacja jest inna ty poprostu takiego go pokachalas, wiedzials od razu jak bedzie wygladal twoj zwiazek my natomiast mialysmy naszych facetow na codzien a potem tylko czasem i dlatego ja wyjecham z kraju i wiele dziewczyn to zrobilo lub wlasnie o tym mysli bo nie potrafimy tak zyc, i nikt sie nas o to nir pytal kiedy poznawalysmy naszych facetow, to zycie dla nas taki scenariusz napisalo i moze dlatego tak trudno jest sie z tym pogodzic, ktos byl przy tobie kazdego ranka w dobrych i zlych chwilach a tu nagle go nie ma przyjezdza i jest tylko gosciem na pare dni a ty nie wiesz jak zagospodarowac.

9 Ostatnio edytowany przez agileo (2010-03-11 18:00:48)

Odp: rodzina na odległość

witajcie, też pracuje za granicą, fakt nie jeszcze tak długo i tylko po to, by wyjść z dołka, ale fakt jest taki, że ta kasa nie zastąpi nigdy rodziny, obojętnie czy ktoś już ją ma czy planuje. szukaj, moja droga wyjścia dla wspólnego dobra, masz rację- ucz się i jak nie inaczej, to postaw męża pod bramką, tzn. twardo jedziesz znim. Wracam w niedziele do domciu i jestem bardzo szczęśliwa!! Nie poddawaj się, walcz. 3mam kciuki. pozdr.

10

Odp: rodzina na odległość

bycie rodziną na odległość to przerypana sprawa!!!ze wszystkim my kobiety jesteśmy same!!faceci jakoś sobie odreagowują tęsknotę ,brak rodziny(a niektórym jest takie źycie na rękę,taka wolność im odpowiada...)a my?24 godziny na dobę same z problemami,decyzjami!!
dzisiaj moja córcia miała usuwane 4 górne ząbki(wczesna próchnica butelkowa,słabe szkliwo)i kto musiał patrzeć jak cierpi?tylko ja!nawet nie miałam jak do męża zadzwonić bo był w pracy,a córcia tak go wołała...
w takich sytuacjach jak mojemu dziecku dzieje się jakaś krzywda,jak jest chora albo coś ją boli-łapę dużego doła..w głowie świdruje mi tysiąc pytań,wątpliwości...
piszę,,moje dziecko"bo czasem odnoszę wrażenie,że mojemu mężowi już tak bardzo na niej nie zależy...smutne,ale prawdziwe

11

Odp: rodzina na odległość

zalezec to mu zalezy , ale wiesz jak sie jest tqak daleko to inaczej okazujesz uczucia, wiem cos na ten temat bo jestem daleko od mojej rodzinki tzn. rodzicow, brata itp. I choc moze to tak wyglada, to nadal sie kocha bliskich, mysli i martwi o nich tylko tego nie widac bo jestesmy daleko i nie mozna przeciez calych dni spedzac an telefonie chociaz jak dzieje sie cos zlego w mojej rodzinie to  wydaje na tel majatek zeby choc w taki sposob uczestniczyc w ich zyciu

12 Ostatnio edytowany przez agileo (2010-03-11 18:03:53)

Odp: rodzina na odległość

witajcie, nie mów, zbuntowana żono, że mu nie zależy. u nas jest odwrotnie, tzn ja jestem daleko, mąż w domu i mogę Ci jakby z doświadczenia powiedzieć, że się tęskni jak cholera, tylko co zrobić jak masz myśleć tam i tu. zeby dobrze się skupic na pracy, trzeba o niej myśleć i dostosować się do miejsca gdzie jesteś pracujesz itd. zmiany owszem, ale wierz mi nie na moje życzenie, to rzeczywistość, środowisko powoduje takie zmiany bez względu na to, czy tego chcesz, czy nie. walcz, bądź przy nim, bo tego potrzebuje, choć nie mówi, a przecież wyjechał dla was, żebu było dostatniej. Z mojej strony, jako emigrantki za pracą powiem Ci, ze nic nie boli tak jak świadomość, że tyle przecieka rodzinnego życia przez palce, a wracam do domu i się okazuje, że mówili mi wszystko, a jednak to inaczej smakuje jak tam jesteś. A najgorsze jest przestawienie się na inne tory chodzenia, momentami myślę,co ja robię przecież to nie mój jakby swiat. Wiec jak pisałam wcześniej, jesli macie możliwość wyjazdu razem, to jedź!! Nie zmarnuj tego,. Ja ciągle wydzwaniam do domu, bo mam tani numer-za darmo do Polski, by uczestniczyć jakoś chociaż w tym co się tam dzieje, wiem, to nie to samo co być, ale choć tak mogę pomóc mężowi podjąć jakąś decyzję. A czasem nie pyta. Patia ma rację, w pełni się z nią zgadzam, nie myśl tak czarno, proszę.
Nagadałam Ci teraz, ale może to coś Ci pomoże. Życzę pogody ducha, weź byka za rogi i do przodu. To najlepsza metoda. Pozdr smile

13

Odp: rodzina na odległość

Może mój przypadek jest trochę inny ale opowiem, może w czymś pomóc. smile Mój tata wyjeżdżał za granicę odkąd pamiętam, byłam malutka (5,6 latek coś ok. tego). Wpierw do Niemiec i to sporo trwało (wyjechał z kolegą). Były ploty, że zdradza mamę z jakąś kobietą( to ten kolega puścił tą plotę). Mama się załamała, płakała sporo czasu. Na szczęście się wyjaśniło wszystko i było ok dopóki znów nie wyjechał... 4 lata temu wyjechał do Irlandii, wracał do domu do PL 2 razy na rok, na święta Bożego Narodzenia i na wakacje. Za 1 razem gdy wyjechał na te pół roku moja mama miała początki depresji. Zażywała jakieś tabletki.  Bardzo to przeżywała. Emocje rosły i postanowiła, że poleci do taty. Poleciała. Oboje pracowali. Zostawiła mnie z młodszą siostrą pod babci i cioci opieką. Byłam wtedy w wieku dojrzewania, a wiadomo co to znaczy. Kłóciłam się z nimi by wracali a jak pieniądze są dla nich ważniejsze to niech siedzą. Może emocje mnie wtedy poniosły... Wrócili było ok. Gdy zbliżał się kolejny wyjazd taty mama zaczynała kłótnie, że tu w domu zwariuje i takie tam. Nie mogłam tego słuchać. Trwalo tak prawie 3 lata... W poprzednim roku tata poleciał w sierpniu, a ja z mamą we wrześniu. Siostra została pod opieką babci. Wszyscy w 3 pracowaliśmy, było super. Zarobiłam na swoje potrzeby. Wróciliśmy w grudniu na święta. Po powrocie powiedzieli, że już nigdy nigdzie nie wyjadą bo najważniejsza jest dla nich cała rodzina w komplecie. To nie to samo co telefon czy esek...

Jeśli Twój mąż nie chce wrócić to jedź do niego z córeczką, a nie sama. To będzie dla niego na prawde wspaniały prezent i zrozumie, że bez niego nie potraficie żyć i chcecie mieć go przy sobie. I wy będziecie się lepiej czuć i Twój mąż wiedząc, że ma przy sobie swoje 2 najwieksze skarby. a Ty nie będziesz cierpiała i patrzyła jak malutka woła przez okno. Ustalicie co będzie dalej.. Reszta już od was zależy jak postanowicie.

14

Odp: rodzina na odległość

dziś wiem że to był błąd, pozwoliłam mężowi spakować walizkę i plecak.Sama odwiozłam go na dworzec skąd autokar zabrał go do Anglii
mówił ze to dla naszego dobra ,żeby pózniej żyło nam się lepiej.i takie tam ...........
co czułam ??? jeszcze teraz nie mogę o tym mówić bez łezki w oku.   .....czułam ból...
mąż wyjechał w lutym.zobaczyłam go dopiero w maju,był zbyt krótko aby zarobić na spłatę długu jaki zaciągnął na wyjazd. musiał wrócić i zarobić więcej funtów. następne rozstanie na wiele miesięcy. Pojechałam do niego w grudniu , czułam się tam obco po dwóch miesiącach wróciłam do domu.  mąż przyjeżdzał 2 razy w roku ja odwiedzałam go zimą.  Po dwóch latach mąż zadzwonił i powiedział że to koniec naszego małżeństwa. a przecież miało być DLA NASZEGO DOBRA. ......

15 Ostatnio edytowany przez noelle87 (2009-09-08 14:57:17)

Odp: rodzina na odległość

ja mam taka sama historie tez córeczka biega wola tata i chodzi ze zdieciem tylko u mnie weszla zdrada ale tak to jest jak sie wysyla meza za granice

az chce mi sie plakac bo maz tez ze jedzie za chlebem itd a tak mnie zdradzil i skrzywdzil

16

Odp: rodzina na odległość

zdradzonaOklamywana
mam ten sam problem co ty ,umnie tez zdrady pojawily sie od czasu wyjazdumeza,,za chlebem,,przynajmniej te ktorych jestem juz pewna,powiem tak ja mieszkalam na wyspach praiwe 2 lata,maz wyjechal 2 lata wczesniej,potem wrocilam,ze wzg zdrowotnych,to co sie tam dzieje co wyrabiaja nasi mezowie nie miesci sie w glowie poprostu,ojcowie rodzin jak tylko sie wyrwa robia doslownie co im sie podoba,ja wyjechalam tam dlatego ze podejrzewalam ze maz cos tam na boku kombinuje,ooczywiscie potwierdzilo sie ,teraz jest to samo ,nie mam sil juz z tym walczyc,rycze ,zmagam sie z soba zeby zakonczyc ten zwiiazek,on oczywisci wmawia mi ze jestem wariatkaze wymyslam itp chociaz pewnosc mam stuprocentowa,w dodatku iedlugo ma przyjechac,wyobraza sobie ze bedzie jakby nigdy nic ,a ja juz nie chce na nieg patrzec,czuje sie jakby sbie ktos o mnie wytarl nogi,nie wyobrazam sobie juz zycia z nm pod jednym dachem ,co dopiero seu z nim,zygac mi sie chcejak o tym pomysle

17

Odp: rodzina na odległość

Więc i ja napisze coś od siebie.Mój mąż swego czasu też pracował za granicą.Wyjechał  tak jak wiekszość polaków, aby zarobić pieniądze.Mieliśmy długi spowodowane,że mąż został wcześniej zwolniony z pracy no i trzeba było oddać w końcu to, co zostało pożyczone u bliskich a do tego też chcielismy poprawić swój byt.Decyzja o wyjeżdzie była ciężka,ale pojechał.On tam, ja tutaj w Polsce z dwójką małych dzieci.Tesknota i ciągłe rozmowy przez telefon,ale to nie było to.Niby się kochaliśmy,ale odsuwalismy sie od siebie.Każde z nas zaczynało żyć własnym życiem.Przerabiałam również płacz dzieci,chodzenie z zdjeciem w rączce i ciągłe tłumaczenie dzieciom dlaczego tatusia nie ma z nami.I w koncu przyszedł moment poważnej rozmowy dotyczacy,co robimy dalej dorabiamy się czy wracamy do punktu przed wyjazdem,Zmienilo się tylko jedno,że oddaliśmy długi.Nie trzeba było długo rozmawiać bo decyzja była jednoznaczna.Mąż wraca i żyjemy wspólnie.Biedniej,ale razem.Rozumiem,że pieniadze ułatwiają życie ale bez ukochanej osoby to nie życie.W tej chwili żyjemy jak przeciętny polak.Nie głoduje,ale i również nie mam na dostatnie życie.Ale żyję i jestem szczęśliwa,bo mam coś wiecej...Mam ciepły dom rodzinny i szczęście na twarzy dzieci,meża no i mojej:):)
Rada dla Ciebie...Po pierwsze rozmowa z mężem i to taka szczera.Trzeba wszystko powiedzieć o swoich pragnieniach,żalach,tesknocie.I wybrać to, co będzie dla Was najważniejsze.Jeżeli mąż nie chce zjechać do Polski i nie wystarcza Wam ten status finansowy to wyjedż do niego jeżeli masz taką możliwość.Najbardziej to mi żal Waszej córki,bo to ona najmocniej cierpi bo ma "rozbitą" rodzine.Ona jest malutka i nie rozumie,ale kiedyś może powiedzieć,że nigdy taty nie było  przy niej....Idzie żyć w szczęsciu za małe pieniądze tylko trzeba tego chcieć.

18

Odp: rodzina na odległość

U mnie sytuacja jest podobna mąż krótko po ślubie wyjechał na początku było to dwa miesiące w roku, a teraz  nie wyobraża sobie żeby żyć tutaj, pracować jak on to sam nazywa "psie pieniądze". Z jeden strony rozumiem go, bo faktycznie zarobki w Polsce nie są super, ale  z drugiej strony to nie o to chodzi. Co z tego, ze powodzi nam się całkiem dobrze, dla mnie pieniądze nie są ważne a mój mąż zatracił się w tym wszystkim, pogoń za pieniądzem, za "naszym"lepszym życiem zmieniła go już nie jest tak jak kiedyś i wiem, ze nigdy już tak nie będzie... do tej sytuacji dochodzą jeszcze problemy małżeńskie.... 
Również przerabiałam problemy z synkiem, musiałam mu jakoś wynagrodzić to, ze nie ma tatusia przy nim , stałam się mamą i tatą jednocześnie i tak jest do dziś...

Jedynie co mogę ci poradzić to porozmawiaj z mężem, jeżeli nie jest jeszcze za późno, żeby był  z wami, a nie tylko z doskoku
Życzę ci powodzenia i odzyskania rodziny trzymaj się smile

19

Odp: rodzina na odległość

Mój mąż pracuje w Polsce ale w delegacji w innym mieście.Mamy 3 dzieci ,dom do wykończenia,mąż w domu jest tylko na weekend ,nie ma  czasu dla nas ciągle coś robi przy domu (pracuje w branży budowlanej). Nie docenia moich wysiłków jako matki a uwierzcie mi wychowywanie trójki dzieci nie jest łatwe,ciągle twierdzi że ja siedzę sobie w domu w sumie nic takiego nie robię.Nie pracuję bo nie mam z kim dzieci zostawić a opiekunki do trójki trudno jest znaleźć w sumie nie możliwe ,już próbowałam .Dzieci są w wieku 11,9 i 6 lat.Myślę że będę mogła iść do pracy gdy najmłodsze dziecko będzie mieć 8-9 lat dzieci w tym wieku są już bardziej samodzielne.Czasem mam już dosyć żyć jak "matka samotnie wychowująca 3 dzieci"czasem czuję się właśnie tak .Mąż nie angażuje się w wychowanie dzieci rozmawiałam już z nim o tym ale nic z tego .On nie potrafi być ojcem.Zawsze gdy mówię mu aby pogadał z szefem o zmianie miejsca pracy złości się bardzo i twierdzi że w naszym mieście nie ma pracy w jego firmie.Ja myślę że on ucieka od odpowiedzialności od bycia ojcem.On już od początku małżeństwa pracuje na wyjeździe.Nie radze sobie z dziećmi czasem mam ochotę wyjść z domu i nie wrócić.Mam solidnego doła .

20

Odp: rodzina na odległość

zawsze jest coś kosztem czegoś, może postaraj się lepiej rozmawiać z mężem jak jest w Polsce, opowiedz mu o sowich troskach i zmartwieniach, powiedz ze martwisz sie o was jako o malżeństwo.obdarowuj go duża ilością ciepla i pokazuj , że tu jest jego dom, może on tez źle znosi rozląkę i dlatego jak wraca się klócicie? ludzie róźnie reagują. Za każdym razem jak wraca staraj się , żeby jego pobyty w domu byly intensywne.
czytam wasze posty i jestem przerażona, bo mój facet lada moment będzie plywal, do tej pory myslalam , że jakoś to będzie, a teraz widzę , że może jednak niekoniecznie. zycie w rozlace powinno być na zasadach typu od do, określony termin, bo takie wyjeżdżanie i przedlużanie dorabiania sie jest bez sensu.

21

Odp: rodzina na odległość

Nic nie musisz!!! Razem podejmujecie decyzje. Gdzie mieszkacie, gdzie pracujecie, to już są Wasze wspólne decyzje.

22

Odp: rodzina na odległość

Witam
Ja doskonale rozumiem sytuację,bo jeśli się kogoś bardzo kocha to się tęskni.Faktem jest jednak,że pieniądze nie są najważniejsze,można żyć skromnie ale razem!!! Co przyjdzie z tego,że przez kilka lat będziecie żyć lepiej i odłożycie pieniądze jak może się to okazać nie potrzebne,bo małżeństwo się rozpadnie.
Ja mam znowu odmienną sytuację wyprowadziłam się z mężem i dzieckiem do Poznania,bo on tu jest współwłaścicielem firmy.Ja bardzo nie chciałam tej przeprowadzki,ponieważ na śląsku mam rodzinę,znajomych,a tu mam tylko męża i dziecko.Mąż nie brał pod uwagę faktu ,że ja nie chce się wyprowadzać.
Czym dłużej tu jestem to jest gorzej.Nigdzie tu razem nie wychodzimy,do tego mąż jest myśliwym,więc ja większość popołudni i wieczorów jestem sama z dzieckiem.Czuje,że życie mi tu umyka.Mąż na dodatek mnie nie rozumie,że tak bardzo się źle czuje i jeszcze ma pretensje,czepia sie i mi ubliża.Nawet nie wiem czy go kocham jeszcze,najchętniej bym odeszła,ale jest dziecko.On obiecuje że się zmieni,ale ja i tak się boję zostać,bo nie wiem czy nie będzie jeszcze gorzej,a ja mam 30 lat i boję się,że będę marnować kolejne lata
Myślę,że mogłabym jeszcze spróbować,ale na śląsku  tak na odległość,że mąż przyjeżdżał by tylko na weekendy,ale nie wiem czy to dobry pomysł,a i on o tym nie chce słyszeć,a przeprowadzić się też nie chce,bo jego firma najważniejsza.
Ja już nie wytrzymuje do tego stopnia,że jak jeszcze tu troszkę pobędę to wpadnę w jakąś depresję.
Czy ktoś miał tak,że wyjechał gdzieś i tak bardzo się tam źle czuł?

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026