Hej, zaczne od tego że jestem studentką filologii angielskiej. Jestem na 2 roku, studiuje dziennie, ale nie poszlam na te studia od razu po maturze, tylko studiowałam inny kierunek stąd jestem trochę do tyłu. A ostatnio doszlam do wniosku, że chyba sama filologia to za malo, że anglistów jest pełno i że chcę za rok wziąć dodatkowy kierunek - dietetyka bądź kosmetologia na akademii medycznej. Wiem, ze nie jest to zbyt pokrewne z filologia
ale wymyśliłam, że jeżeli z anglistyką mi nie wypali (bo podobno anglisci mają teraz ciężko na rynku pracy) to będę miala jeszcze jeden "fach" że tak to powiem, zresztą bardzo mnie oba kierunki interesują i żałuje że nie poszłam na któryś z nich wcześniej ale czasu nie cofne ![]()
No i tutaj pojawia sie mój problem. Owszem, mój pomysł mi się bardzo podoba ale..
No właśnie, jeżeli studiowalabym filologie i jeden z tych kierunkow to raczej nie dałabym rady pracować. Jest mi wstyd być na utrzymaniu rodzicow, a z drugiej strony chciałabym bardzo studiować dietetyke albo kosmetologie bo doszlam do wniosku że branża medyczna jest po prostu przyszłościowa i że odnalazłabym się w tym. Wiem, nie będę miała doświadczenia... Ale z drugiej strony i tak na razie pracowałam jedynie jako hostessa, w fast foodzie i na kasie, więc zbyt super to moje CV nie wygląda i raczej jako studentka bym chyba nie złapała lepszej pracy, bo nie jestem typem super obrotnej dziewczyny, która się wszędzie załapie.
Boje się tego pomysłu.
Z jednej strony chce, ale z drugiej... mając 25 lat studiować dwa kierunki i być na utrzymaniu rodziców? Nie podoba mi sie ta wizja. Wiem, że moje podejście może Wam się wydać dziecinne, że chciałabym te studia i te jednocześnie i że nie będe miała doświadczenia, że będe wiecznym studentem na utrzymaniu rodziców. Nie wiem co robić, teoretycznie mogę zrobić ten licencjat z angilistyki, zaczac dietetyke/kosmetologie np. zaocznie, pracowac i pozniej jeszcze zrobić magisterkę z obu kierunków. Powiedzcie mi, czy ja jestem naprawdę aż taka dziecinna i moje studia nie mają sensu?? Wiem, że mogłam wcześniej pomyśleć o tych stuidiach, ale nie wiedziałam co chce w życiu robić. Teraz, dopiero od jakiegoś czasu zaczyna mi sie w głowie układać, ale z kolei wiem ze moi znajomi już pracują i czuje się jakaś niedojrzała, ale z drugiej strony wszyscy pracują w głównie w sklepach, hotelach i generalnie nie są zadowoleni i zastanawiam sie czy jest sens również nie skupiac się na studiach tylko takiej pracy, ktora może owszem daje doświadczenie i pieniądze ale satysfkacji chyba nie bardzo. Pomocy, bo jestem zagubiona.