Witam
) na początku pozdrawiam wszystkich forumowiczów!!
Powiedzcie mi dziewczyny czy wy też macie czasem trudności z porozumieniem się ze swoim partnerem, bo mi to już ręcę opadają jak coś mnie u niego rozdrażni to choćbym chciała wydusić swoję żale to czuje się jak bym ze ścianą gadała natychmiast z jego strony są nerwy, nie da sobie nic powiedzieć i poprostu wychodzi,albo idzie się kompać, albo najczęściej kończy się to tak jak choćby teraz wypina swoje 4- L i zapada w błogi sen a ja idiotka siedze na fotelu patrze na niego i aż trzęsię mnie z nerwów, że znowu nie udał nam się porozmawiać.Najchętniej wpadłabym teraz do niego i tak parządnie go wyszarpała........ Dziewczyny nie no ja czuję się bezradna z której strony bym go nie podeszła to zaraz krótka piłka koniec tematu..;. czy faceci naprawdę muszą być aż tak dziecinni a zarazem tacy olewający wszystko. Czy jest jakieś dobre rozwiązanie w tej sytuacji ??
Podobne tematy
Powtarzać aż do skutku, czasem na krzyczeć jak dalej nie działa to się rozpłakać. Faceci nie lubią jak kobieta płacze ale to jedyny czasem moment w którym zwracają na nas uwagę.
Znam ten ból. Mój mąż nie umie rozmawiać. Ja zaczynam poruszać ważny temat, a on zakończy to półsłówkami albo dochodzi do kłótni i idzie spać. Najczęściej zartuje sobie co doprowadza mnie do szału i też mam ochotę wytargać go za uszy jak malego chłopca. Ja ostatnio nie wytrzymałam tego ciśnienia, napisalam list. Przeczytal, ale minę mial nietęgą. Chyba spodziewał się czegoś złego. A ja mu napisałam wszystko od A do Z. Podziałało. Widzę zmiany. Ciekawe jak długo tak bedzie.
Także nie jesteś sama z tym problemem.
Ja również mam ten problem i podobnie jak koleżanka napisałam list, który nic nie dał
później kilka zdarzeń, prób rozmów aż doszło do tego że wybuchłam i go zostawiłam.. Nie mam już sił gadać do ściany.. on słyszy mój głos ale nie słucha co do niego mówię..
Sylwia co mogę ci doradzić, mój facet w ciągu 8 lat naszego związku miał różne twarze, raz był aż za kochany robił wszystko zanim ja pomyślałam, innym razem prowadził podwójne życie na moich oczach, a teraz znalazł sposób żebym nie gadała, pare razy mnie szarpnie to się zamknę.. Ja się wycofałam bo stwierdziłam, że szkoda mi mojego zdrowia, a poza tym jak już leci do mnie z łapami to mogę się wszystkiego spodziewać..
Sylwia- to niesamowite, ale jak czytałam twojego posta to miałam wrażenie, że piszesz o moim zyciu:( ja mam prawie taki sam problem, a prawie dlatego, że u mnie jest jeszcze pare innych przykrych elementów istniejących w związku. Może napisz coś więcej o swoim partnerze, czy to jedyne jego zachowania, których nie jesteś w stanie zaakceptować? czy są inne zachowania, które Cię ranią? bo podejżewam, że takie mają skutki. Jeżeli chcesz przeczytaj sobie moje posty, bo tematy bardzo podobne.
pozdrawiam:)
Ja wiem, że łatwo się ocenia z boku i na pewno jest wiele powodów, dla których jesteście ze swoimi partnerami, ale czy naprawdę warto? Pomijam już fakt, że potrafią Was szarpnąć, ale czy sam brak komunikacji nie jest wystarczającym powodem, by szukać szczęścia gdzieś indziej? Mój mąż pobił mnie raz - za to bardzo dotkliwie, przez 11 lat naszego związku dołował mnie psychicznie, a o ważnych sprawach nawet nie rozmawiać, ale w ogóle słyszeć nie chciał. Odeszłam przed dwoma miesiącami. Mam nadzieję, że wytrwam. Zmierzam do tego, że zamiast szukać sposobu (krzyk, złość), aby wysłuchał - może warto wsłuchać się w swoje potrzeby? Pozdrawiam!
U mnie nie dochodzi do rękoczynów i chwała Panu. Jest tylko problem z rozmową, bo mój mąż zawsze był małomówny, ja zresztą też, ale dzięki niemu nauczyłam się mówić, mówić i mówić.
u mnie też jest podobnie;) jak zaczynam jakiś temat to albo mówi pół słowkami albo mnie zbywa jest okropnie małomówny;-./ czasami chce normalnie pogadac to jak zwykle jest to samo. Czy wszyscy faceci tak mają???? albo zachowuja sie jak dzieci????
Ja wiem, że łatwo się ocenia z boku i na pewno jest wiele powodów, dla których jesteście ze swoimi partnerami, ale czy naprawdę warto? Pomijam już fakt, że potrafią Was szarpnąć, ale czy sam brak komunikacji nie jest wystarczającym powodem, by szukać szczęścia gdzieś indziej? Mój mąż pobił mnie raz - za to bardzo dotkliwie, przez 11 lat naszego związku dołował mnie psychicznie, a o ważnych sprawach nawet nie rozmawiać, ale w ogóle słyszeć nie chciał. Odeszłam przed dwoma miesiącami. Mam nadzieję, że wytrwam. Zmierzam do tego, że zamiast szukać sposobu (krzyk, złość), aby wysłuchał - może warto wsłuchać się w swoje potrzeby? Pozdrawiam!
oczywiscie że warto! bark komunikacji to byle jaki powód aby się rozstać, jak dla mnie to szukanie dziury w całym. Jakby każdy tak podchodził to nie było by sensu się wiązać. Łącząc się w pary musimy akceptowac tego kogoś takim jaki jest. Myślisz że oni sami by niechcieli tego zmienić? Chcieliby ale czasem nie potrafią. To tak samo jak by wymagac od seplemiącego wyraźnej mowy. To ze oni milczą dzieje się zazwyczaj w momentach kłotni, my prowadzimy monlog i się denerwujemy czy w ogóle dociera do nich to co mówimy a tak na codzień są fantastyczni. Czy to pwód żeby szukac szczęścia gdzie indziej? nie sądze
Współczuje Ci tego ze mąż Cię pbilł ale bez przesady, ale nie popadajmy ze skrajności w skrajność.
Ja też uważam, że brak dialogu w związku absolutnie nie jest powodem do żeby odrazu szukac sobie innego partnera.
Są ludzie którzy gadają i gadają, a są tacy którzy poprostu lubią sobie pomilczeć.
Witam Dziewczyny nie dajcie się poniżać , obrażać i bić ... bo wiele tak dla świętego spokoju sobie pozwala. Wiem z doświadczenia ,że mężowie i prtnerzy nie chcą rozmawiać o wielu sprawach ... ale z kim na litość my żyjemy z ludzmi czy niedzwiedziami ?????
Jak już nie da się inaczej angażujcie rodziców /swoich, Jego ewentualnie pomoc psychologa, warto i trzeba rozmawiać to podstawa związku... gdyby mój mąż 10-12 lat temu chciał rozmawiać nasze i całej rodziny życie wyglądało by inaczej teraz nie ma juz - nic- małżeństwa i rodziny - zostały ruiny ![]()
Pozdrawiam Julia
uwierz mi z moim chłopakiem jest podobnie tylko że ja mówię a on milczy, ja dalej mówię a on milczy i milczy....
A to zalezy o czym mówisz? Np czy mówisz o związku (tego faceci nie lubią) czy o jakiś ciekawychrzeczach (to lubią).
Doloris--- są różne powody do tych moich monologów
to jest temat rzeka... Ja jestem osobą bardzo wybuchową i gdy coś nie jest po mojej myśli to nie potrafię opanować nerwów. A mój facet z kolei to mur nie do przebicia naprawę czasem czuje, że gadam z małym chłopcem. Jest strasznie uparty,nie da sobie nic powiedzieć. Jak ja chce się wygadać ze swoimi żalami to on zaraz ma dużo pracy, albo śpiewa coś nagle pod nosem żeby tylko zagłuszyć to moje paplanie według niego, wyszukuje tysiące powodów żeby tylko uniknąć rozmowy ze mną...Ja nie wiem jak znależc na to właściwy lek. A ty co masz podobnie jak ja ??
Sylwia mam bardzo podobna sytuację do Ciebie. Może temat problemów troche innych bo nie napisałaś dokładnie jak jego zachowanie wygląda, ale mamy wiele wspólnego. Niestety obawiam się, że może nie być "leku" na takie zachowania. Ja jeszcze walcze ale nie wychodzi mi to zabardzo bo w sumie nie wiem czy jest sens i czy wogóle on ma prawo dostać kolejna szansę, większość kobietek na tym forum doradzała mi że to nie ma sensu, wziełam sobie to do serca i jeszcze sie zastanawiam. Pytałaś czy mam podobnie, a czytałaś moje posty;)?
Dam wam rade.
Każda łezka mojego maleństwa dobija mnie i robie wszystko aby jej jak najmniej było.
Czsami ona nawet to wykorzystuje ![]()
Jak tylko zaczynają jej się "pocić oczy" to momentalnie ją przytulam i spełniam każdą jej zachcianke ![]()
thetower:) dajesz nam rade, ale ja nie zabrdzo rozumiem kontekstu Twojej rady, gdyż to nasz łzy są ignorowane i nie traktowane poważnie. Czy mógłbys rozwinąć swoją myśl
?
18 2009-12-24 20:28:42 Ostatnio edytowany przez Tosia (2009-12-24 20:29:05)
Ja wiem, że łatwo się ocenia z boku i na pewno jest wiele powodów, dla których jesteście ze swoimi partnerami, ale czy naprawdę warto? Pomijam już fakt, że potrafią Was szarpnąć, ale czy sam brak komunikacji nie jest wystarczającym powodem, by szukać szczęścia gdzieś indziej? Mój mąż pobił mnie raz - za to bardzo dotkliwie, przez 11 lat naszego związku dołował mnie psychicznie, a o ważnych sprawach nawet nie rozmawiać, ale w ogóle słyszeć nie chciał. Odeszłam przed dwoma miesiącami. Mam nadzieję, że wytrwam.
Gratuluję odwagi i bardzo Ci życzę wytrwania w swojej decyzji, Ilonna.
Zmierzam do tego, że zamiast szukać sposobu (krzyk, złość), aby wysłuchał - może warto wsłuchać się w swoje potrzeby?
Zgadza się-domaganie się spełnienia oczekiwań w formie jaka nie pozwala "usłyszeć" treści prowadzi zwykle tylko do frustracji...
Warto też mówić, o tym czego potrzebujemy a nie co 2 osoba ma zrobić (zamienić TY na JA)
Dam wam rade.
Każda łezka mojego maleństwa dobija mnie i robie wszystko aby jej jak najmniej było.
Czasami ona nawet to wykorzystuje
Jak tylko zaczynają jej się "pocić oczy" to momentalnie ją przytulam i spełniam każdą jej zachcianke
hehe...nie widzę tu rady...najwyraźniej bardzo łatwo Tobą manipulować ![]()
ja tez mam dokładnie tak jak Wy, nawet juz łzy nie pomagaja a czesto płacze jak jestem bardzo zdenerwowana bo w ten sposob jakos sie uspokajam.. a nawet jak moj chłopak widzi, ze zaczynam plakac to dostaje jeszcze wiekszych nerwow
Czuje sie czesto jakbym gadala ze sciana tyle, ze sciana nie odpowie nic chamskiego a facet potrafi..
My sie tak denerwujemy, trzesiemy z nerwow, placzemy a oni maja to gdzies ![]()
no właśnie .. to jak jesteśmy różne od facetów, czasami sprawia , że myślę że z Nimi nigdy nie da się dogadac. Też jestem bardzo nerwowa, ale ost staram się podchodzic do tłumaczenia na spokojnie, bez krzyków. Niby dotarło, minęły dwa tygodnie a On już nawet nie pamięta o rozmowie. A podczas rozmowy był taki skruszony, prawie płakał, abym tylko Go nie zostawiała, no ale wystarczyły zaledwie dwa tygodnie by On zupełnie zapomniał o temacie ;/ To jest mówienie do słupa, a słup jak d...a.
mój mężczyzna ma 27 lat a zachowuje się czasem dosłownie jak mały chłopczyk ,nie krzyczę na niego,jak chce porozmawiać o nas to natychmiast się zamyka w sobie i nie da rady nic z niego wydusić.jak się pytam czemu taki jest czasem zimny i oschły (oczywiście gdy nie ma Jego w moim zasięgu bo jak jest przy mnie jest idealnie) to odpowiada "bo to ja"
bo już on taki jest,zauważyłam że pod wpływem alko się uzewnętrznia a tak pilnuje i waży każde słowo,jest mało rozmowny a ja wręcz przeciwnie,nie zmieniłam go tyle czasu i nie zmienię,pozostało jedynie zaakceptować to jeśli się kocha tą osobę ,tylko nie wiem czy on kocha mnie bo nie mówi mi tego już bardzo długo,mieliśmy rozstanie ,nie byliśmy razem około 4 miesięcy ,dopiero od niedawna wróciliśmy i może któregoś dnia usłysze to od niego ...oczywiście nie naciskając ani nie pytajac się...dodam że jak mieliśmy kryzys było bardzo zle to też wyznał mi że nie wie czy mnie kocha a teraz nie wiem jak jest chcę być ze mną i w ogóle ale nie mam pojęcia co czuję gdyż rozmowa z nim jest bardzo ciężka...
Mężczyzna to nie przyjaciółka, której się żale wylewa. Mów do niego konkretami to Cię będzie słuchał.
Owszem, może są mężczyźni, z którymi o wszystkim się da pogadać bez olewania - dosłownie jak z przyjaciółką - ale to jest rzadkość. I nie zmienisz tego. Albo szukaj sobie takiego albo pogódź się z tym jaki jest Twój mężczyzna, a nie ubolewaj nad tym jaki jest. ![]()
chyba nie zrozumiałaś mnie... nie mówię o codziennej komunikacji lecz o rozwiązywaniu problemów w związku a nie chowanie ich pod dywan i przemilczenie
mam podobnie mąż jest jak dziecko więc mam już dwoje, wszystko bagatelizuje a o poważniej rozmowie nie ma mowy bo to niby ja wszystko zbyt poważnie traktuje!!!oni chyba już tacy są albo my na takich trafiłyśmy, mam taką cicha nadzieje!!! jeśli on jest jak dziecko to traktuj go jak matka przez jakiś czas a potem powiedz czemu się tak zmieniłaś, pozdrawiam może pomoże
Ja też uważam, że brak dialogu w związku absolutnie nie jest powodem do żeby odrazu szukac sobie innego partnera.
Są ludzie którzy gadają i gadają, a są tacy którzy poprostu lubią sobie pomilczeć.
Dialog nie musi być w gadaniu. Może być w geście, spojrzeniu, postawie. Ale dialog być musi. Jeśli ludzie się nie kontaktują, nie porozumiewają, nie akceptują swoich potrzeb, to NIE MA ZWIĄZKU żadnego. Po prostu go wtedy nie ma.