Nie jestem pewna, czy jakieś hobby oceniałabym jako dziecinne. Jest to całkiem możliwe, ale nie potrafiłabym podać konkretnego przykładu. Noo, na przykład jeśli czyimś 'hobby' byłoby uprzykrzanie życia innym dla zabawy, to uznałabym to za bardzo dziecinne
Na pewno istnieją hobby, które są dla mnie nudne czy niezrozumiałe. (Na przykład piłka nożna, a jest to pierwsze skojarzenie, ponieważ jest to najbardziej popularny, a przynajmniej najbardziej nachalnie promowany sport). Na pewno jednak dałabym jakiemuś pasjonatowi szansę, aby opowiedział mi, co w tym widzi, bo lubię dowiadywać się nowych rzeczy.
Natomiast, ogólnie mówiąc, wspólne zainteresowania są oczywiście bardzo ważne w związkach - może nie wszystkie muszą się pokrywać, ale te najważniejsze moim zdaniem powinny być w jakiś sposób dzielone, czy chociażby rozumiane.
antykobieta napisał/a:kilka razy się właśnie zdarzyło, że kobieta jakoś się tak krzywo patrzyła, albo mówiła, że to "coś dla dużych dzieci". Oczywiście były też i inne, były takie, których fascynowało to, że mam takie zainteresowania, o których wcześniej nawet nie słyszały.
Właśnie, możesz powiedzieć konkretniej, co to za hobby? 
antykobieta napisał/a:No i się po prostu zastanawiam, czy jest sens poruszać temat zainteresowań na początku, skoro może on stać się moją wizytówką. A przecież hobby to tylko dodatek.
Ja myślę, że po przełamaniu pierwszych lodów (nadmierne uzewnętrznianie się z początku może być przytłaczające i krępujące) jak najbardziej należy. I akurat uważam inaczej odnośnie hobby - według mnie to ważna dziedzina naszego życia, żaden dodatek.
Wydaje mi się, że ważnym jest, żeby cenić hobby partnera. Na przykład mój partner jest programistą i robi swoją grę - dzięki temu, że także interesują mnie takie rzeczy, i uważam szeroko pojętą ''twórczość'' za coś istotnego w życiu, mogę go lepiej rozumieć i wspierać. Gdybym uważała, że zajmuje się bzdurami, to od razu cała atmosfera w domu i związku byłaby inna. Wsparcie bliskich potrafi dodać skrzydeł w trudnych przedsięwzięciach.
Angela24 napisał/a:A ja mysle ze takie hobby jak granie w gry to dziecinada w zyciu bym się z kims takim nie zwiazala. siedzi taki koles jak w transie np. pare godzin pod rząd i to jest pasja??. Mój facet chodzi na ryby kocha to bardzo i chodzi tylko wtedy gdy wie ze to nie zaszkodzi naszej rodzinie związkowi
Mylisz się, i to bardzo. Wiele z gier komputerowych jest bardzo rozwojowych. W zależności od rodzaju pozwalają ćwiczyć umiejętność strategicznego myślenia, planowania, przewidywania, zwiększają refleks, rozwijają wyobraźnię, uczą koordynacji i umiejętności współpracy w grupie, pozwalają poznać historie godne literatury (skrajny przykład: przy przejściu gry RPG Planescape: Torment przeczytamy około 3 tys. stron tekstu).
Już nie wspomnę o tym, że to praktycznie dzięki grom nauczyłam się języka angielskiego. Oczywiście, są wyjątki, jest wiele gier polegających na wykonywaniu bezmyślnych czynności, przy których niczego się nie nauczymy. Ale podsumowując, gry komputerowe to bardzo szeroka dziedzina, a niektóre z nich śmiało określiłabym mianem dzieł sztuki (np. Braid).
Przy tym wędkowanie wydaje mi się naprawdę dość nudnym hobby. (Już nie wspominając o krzywdzeniu ryb, co kłóci się z moim światopoglądem). Ale może jako laik mylę się w taki sam sposób jak ty - jest w tym coś więcej, a ja tego nie widzę 