netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Odzyskać nieodzyskiwalne...

14 odpowiedzi2 855 wyświetleńzałożony przez mit, 14.09.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Odzyskać nieodzyskiwalne...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1

Temat: Odzyskać nieodzyskiwalne...

Dziś mijają dwa miesiące od ostatniego wieczoru mojego prawdziwego życia.
Jutro miną dwa miesiące od momentu gdy straciłam wszystko.
Niespodziewanie i bez żadnego ostrzeżenia, brutalnie, a jednocześnie tak "pospolicie". Zatrzymanie akcji serca, ot tak.
Zwykły dzień, wróciłam z pracy, a On spał. Tak myślałam przez dłuższą chwilę, do momentu, aż pozbyłam się złudzeń.

Już kilka razy wracałam do przeglądania netu w poszukiwaniu... sama nie wiem czego. Nie znalazłam, więc piszę. Tylko sama nie wiem co mną kieruje, i czego się spodziewam.

Mam 38 lat, tak jak On. Byliśmy parą od 23 lat, nieprzerwanie zakochani, mimo problemów, które życie przed nami stawiało. A może w dużej mierze właśnie dzięki nim.
Byliśmy parą we wszystkim, najbliższymi przyjaciółmi od początku, a małżeństwem od 16 lat.
Nie mieliśmy dzieci i raczej ich nie chcieliśmy mieć. Z różnych powodów, ale też pewnie zbyt zapatrzeni byliśmy w siebie samych, by dzielić się tą naszą miłością jeszcze z kimś innym.
Wiem, że to ja byłam zawsze tą silniejszą w związku, ale wiem też, że tylko dzięki Niemu, Jego wsparciu i Jego obecności. On też wiedział, doskonale wiedział, że do życia i szczęścia potrzebuję wyłącznie Jego. Właściwie bardziej niż powietrza, czy pożywienia. Ale zniknął, bez pożegnania, bez słowa. Strasznie nagle, mając tyle planów i taką chęć życia. Nie zakończył ważnych dla siebie spraw, nie spełnił marzeń. Nie powiedzieliśmy sobie tylu rzeczy, zniknęły nasze rytuały, zniknęliśmy MY.

Teraz przechodzę kolejne fazy żałoby - ale w każdej znajduję punkt wspólny, bez względu na to, czy siedzi we mnie złość, wściekłość, głęboka rozpacz, żal... To potrzeba obudzenia się z tego koszmaru. Względnie cofnięcie się w czasie. Zresztą nieważne, cokolwiek co by mi Go zwróciło.

Otaczają mnie osoby przejęte moją stratą, głównie jego przyjaciele. Jednak coraz wyraźniej widzę, że oczekują ode mnie pozbierania się już "do kupy", rozpoczęcia nowego życia, znalezienia sobie jakiegoś sensu, czy celu...
Od pierwszych chwil właściwie nie miałam problemu z mówieniem o swoich uczuciach, jestem (staram się być?) osobą potrafiącą z dystansem mówić o swojej sytuacji, potrafię się śmiać i angażować w codzienne problemy, dzięki czemu naprawdę sporo osób chętnie mnie wspiera w trudnych momentach. Mam wrażenie jednak, że to zwykły instynkt samozachowawczy - do tej pory do życia wystarczał mi ON, a teraz, wiedząc, że nie mam Jego wsparcia, korzystam ze wsparcia tych, którzy mi je okazują... Jednak to te ich coraz widoczniejsze oczekiwania rozpoczęcia życia na nowo powodują, że nie widzę już sensu przyznawania się do tego, że z każdym dniem jest mi trudniej. Nie wspominając o wieczorach i nocach, które od lat spędzałam przecież tylko z nim.

Z jednej strony jestem osobą twardo stąpającą po ziemi, logicznie patrzącą na życie, z drugiej wciąż, te dwa miesiące PO, nadal chwilową ulgę dostarcza mi ból, ciągłe "mielenie" cierpienia, marzenia i sny o Nim. Przy życiu trzyma mnie tylko myśl o niedostarczaniu kolejnych kłopotów (w tym prozaicznie - tych prawnych, spadkowych, wielu niezakończonych jeszcze przeze mnie po Jego odejściu spraw) i... właściwie nic więcej.
Nigdy nie wierzyłam w jakiekolwiek życie po życiu - w przeciwieństwie do Niego. Teraz bardzo chcę by to Jego wersja miała rację bytu i wypatruję jakiś znaków. Nie widząc ich, lub będąc świadoma nadinterpretowaniu sytuacji przez własne pragnienia - coraz częściej myślę o bezsensie własnego istnienia.

Pragnę tylko jednego - Jego obok mnie. W jaki sposób - jest mi obojętne właściwie. Nie chcę niczego nowego rozpoczynać, nie chcę nic zostawiać za sobą. Nie chcę by - jeśli jest przy mnie - mnie opuścił. Chcę Jego.

2

Odp: Odzyskać nieodzyskiwalne...

Poruszające wyznanie.
Cóż mogę napisać, prócz słów wsparcia. Może to, iż nie masz czego rozpoczynać, bo przecież żyjesz nadal. Żyjesz nadal, choć Twoje życie pozbawione jest fizycznej obecności męża.
Proszę, nie zbieraj się "do kupy", pozwól sobie na pozorne niepozbieranie. To właśnie "niezbieranie się" jest najlepszą szansą na odzyskanie równowagi psychicznej. Nie przyspieszaj, nie ponaglaj się. Daj czasowi czas, sobie też.

3

Odp: Odzyskać nieodzyskiwalne...

Mit, sposób w jaki piszesz pozwala mi wierzyć, że rozumiesz to wszystko, co się z Tobą i wokół Ciebie teraz dzieje. Na śmierć najbliższej nam osoby nigdy nie jesteśmy przygotowani, a uporanie się z sytuacją, gdy dzieje się to nagle, gdy w dodatku umiera młody człowiek, z którym snuliśmy nowe plany i mieliśmy w perspektywie wiele pięknych lat przed sobą, jest szczególnie trudne.
Na pewno byłoby dobrze, abyś sama sobie pozwoliła na swoją żałobę. Przeżyj ją po swojemu i w sobie właściwym czasie. Tu nic nie da się przyspieszyć. Dwa miesiące to jest naprawdę bardzo krótko, w każdym razie na pewno dla Ciebie za krótko, aby móc oczekiwać pozbierania się.

Być może pomocne okażą się osoby, które mają podobne do Twoich przeżycia i doświadczenia, a które na naszym forum stworzyły prężnie działającą grupę wsparcia. Wątek znajduje się pod tym linkiem: http://www.netkobiety.pl/t2506.html Netkobietki wzajemnie się wpierają, dzielą emocjami, pozwalają poczuć, że jest ktoś, kto rozumie co się w takiej chwili przeżywa, a przede wszystkim, że nie jest się z tym wszystkim samą.   

Tobie bardzo współczuję, a jednocześnie życzę siły i odnalezienia się w tym nowym, obecnie tak bardzo obcym dla Ciebie świecie.

4

Odp: Odzyskać nieodzyskiwalne...

Wiem co przeżywasz...Rozumie cię doskonale, ja straciłam najdroższą i najbliższą w moim życiu osobę w wieku 14 lat. Była to nie spodziewana nagła śmierć, na którą nikt nie był przygotowany. Długo musiałam dochodzić do siebie, nie przyspieszaj niczego, poczekaj ten proces sam musi upłynąć swoim tempem. Niestety w moim przypadku musiałam bardzo szybko pozbierać się, dorosnąć, dojrzeć, do nowej roli, sytuacji, ze względu na młodsze rodzeństwo. Ale teraz wiem ,że dzięki temu co się wydarzyło, co musiałam przejść, poradzę i radzę sobie w dorosłym życiu. Przez to doświadczenie stałam się mocniejsza. W tej chwili mogę jedynie wesprzeć cię duchowo. Pozdrawiam cieplutko.

5

Odp: Odzyskać nieodzyskiwalne...

Mit Twoje istnienie nie jest bezsensowne. Dałaś Swojemu mężowi, to co najważniejsze na tym świecie- bezgraniczną miłość. Twój post poruszył mnie do głębi serca. Trzymaj się jakoś, serdecznie i gorąco Cię pozdrawiam.

6

Odp: Odzyskać nieodzyskiwalne...

Heh wzruszyłam się. Przykra jest Twoja historia, nie wiem co napisać. Nie doświadczyłam czegoś takiego na szczęście. Ale Twój post pokazuje mi że istnieje prawdziwa mocna miłość. Dziękuję Ci za to.

7

Odp: Odzyskać nieodzyskiwalne...

Współczuję. Potrzeba czasu żebyś doszła do siebie. Czas leczy rany...

8

Odp: Odzyskać nieodzyskiwalne...

Przykro mi Mit.Jak będziesz w potrzebie to pisz.Pozdrawiam i trzymaj się.

9

Odp: Odzyskać nieodzyskiwalne...

Również współczuje i pozdrawiam...

10

Odp: Odzyskać nieodzyskiwalne...

Współczuję, ale podobno czas leczy rany, jak mówią. Może za jakiś czas będzie lżej? Może żal który masz w sobie odejdzie?

11

Odp: Odzyskać nieodzyskiwalne...

Bardzo współczuje i dziękuję, że napisałaś. Jeśli Ci to pomaga to kop, krzycz i pisz nawet z największą pierdołą- od prawnej do popsutej zmywarki. Nie chcę Ci mówić, że z czasem będzie lżej (a będzie), bo wiem, że nie zapomnisz, ale może nauczysz się cieszyć, że Go spotkałaś bez tego straszliwego bólu w sercu i po prostu iść dalej. Trzymaj się jakoś, współczuje i na miarę wirtualnych możliwości. chciałabym powiedzieć, że jest mi tak strasznie przykro z powodu Twojej straty i czekam na jakiś post od Ciebie.

12

Odp: Odzyskać nieodzyskiwalne...

Dziękuję Wam. O dziwo (bo ciągle dziwi mnie to, co dla innych jest logiczne) Wasze słowa pomagają, przynajmniej chwilowo.

Nadal nieopisanie denerwuje mnie właśnie czas, jego upływ, zbyt boleśnie oddala mnie od minionego życia. Mam poczucie, że żyjąc dalej zdradzam Go - choć niby wiem, ze tak nie jest... Nie jest?

Olinko - pod podany przez Ciebie link zaglądam. Coraz częściej, nawet w pracy zaczęłam. Przyciągają mnie chyba podobieństwa w reakcjach na nasze straty. Choćby niemożność spakowania całego Jego życia do kartonów, czy skrócenie długich włosów - bo były dla Niego... Życie jakby za szybą. Niechęć do planowania, niechęć do wykonania kroku naprzód.
Nie czuję się tam jednak na miejscu, przecież mi łatwiej. Nie mam dziecka, nie muszę trzymać fasonu wieczorami i nocami. Mogę płakać i krzyczeć bez lęku, że ktoś usłyszy, że kogoś swym bólem skrzywdzę. Jestem też w większości starsza od dziewczyn. No i radzę sobie przecież, przynajmniej tak staram się myśleć, bo jednak zaczynam dostrzegać, jak w pojedynkę przestaję ogarniać domowe sprawy. Ale jeśli teraz cokolwiek zawalę, to tylko ja to odczuję. One tam mają trudniej, dużo trudniej...

13

Odp: Odzyskać nieodzyskiwalne...

Po co to sobie robisz? Czemu porównujesz, która z was ma łatwiej, która trudniej? Czemu takie Twoje oddzielanie się od innych kobiet będącej w identycznej sytuacji - śmierci męża - służy? Jakie masz z tego oddzielania się korzyści?

Żyjąc zdradzasz męża? Czy on chciałby Twej śmierci? Czy chciałby, byś całe swe dalsze życie była nieszczęśliwą? A może chciałby, byś dobrze żyła MIMO jego nieobecności?

Tak mało czasu minęło. Dobrze, że nie ukrywasz uczuć. Nie ukrywasz?

14

Odp: Odzyskać nieodzyskiwalne...

Mit, twój Mąż poszedł krótszą drogą tam, dokąd wszyscy zmierzamy, Ty masz jeszcze swój dystans do pokonania. Taka filozoficzna myśl ale prawdziwa. Potrzebujesz czasu na wszystko i wiele, myślę jeszcze przed Tobą. Pozdrawiam Cie serdecznie:)

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Odzyskać nieodzyskiwalne...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026