POWRÓT - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

Temat: POWRÓT

Piszę gdyż nie potrafię sobie wytłumaczyć racjonalnie tej sytuacji. PRZERASTA MNIE chyba.
Byłam z narzeczonym 1,5 roku. Rozstaliśmy się w listopadzie, rozstanie było z jego strony. Dał mi odczuć że nie zmieni zdania już nigdy, że nie ma mowy, itd. Że powodem zerwania jest inny światopogląd , że bawiłam się nim zawsze był na zawołanie, a ja tak mało go rozumiałam. Że serce by mi wyjął a ja to wszystko gdzieś miałam.
Przez cały ten czas nie mieliśmy kontaktu, spotkania były niespodziewane, wpadaliśmy na siebie w różnych miejscach, ale żadne nie miało na tyle odwagi by porozmawiać.
Pod koniec sierpnia odezwał się do mnie, że nie umie zapomnieć, że nikogo tak nie umie pokochać jak mnie, że nie umie przestać kochać, myśleć o mnie - nie umie się z tego uczucia wyleczyć.
Ok, spotkaliśmy się by porozmawiać, postanowiliśmy spróbować jeszcze raz. Że wszystko mu mnie przypomina, każdy związek porównuje do naszego, nie umie mnie nikim zastąpić. Mówił, że oboje się zmieniliśmy, dojrzeliśmy, że ja zmieniłam sie po tej traumie na lepsze, tylko się boi że nie będę umiała z nim żyć, bo on też się zmienił - jest innym człowiekiem. Rzucił studia, imprezował w tym czasie- przeszedł takie załamanie jakby...  Płakał mówiąc mi to wszystko, tak bardzo szczerze rozmawiał ze mną - umiał się otworzyć.
Spotkaliśmy się 4 razy w ciągu półtora tygodnia, umówiliśmy się na następne , pożegnał się ze mną jak zawsze, przytulił, pocałował.. Daliśmy sobie czas około 2-3 miesiące aby to posklejać i zobaczyć jak to będzie. Normalnie sie pożegnaliśmy bez kłótni, ani razu się nie posprzeczaliśmy w ciagu tego krótkiego czasu.
Rano się wita, życzy miłego dnia przez sms. A za 2 godziny - na drugi dzień po tym ostatnim spotkaniu pisze mi - że chyba za dużo ran sobie zadaliśmy by było dziś normalnie, że nie czuje się swobodnie przy mnie - a niby powinien, że możemy rozmawiać o wszystkim - ale jednego tematu na dłuższą metę nie mamy wspólnego, że musimy się spotkać by się rozstać w spokoju bo nie ma sensu się kłócić - bo nie o to chodzi. Że "chyba jeszcze nie trafiliśmy na swoich" , że czuł że to niedokończona sprawa i chciał spróbować jeszcze raz, by nikt na nikogo czekał i można było spokojnie rozmawiać, wyjaśniając sobie wszystko.
Że myślał że dalej to uczucie w nas jest, ale to takie ooooogroooooomny SENTYMENT.
NIE SPOTKAŁAM SIĘ JEDNAK Z NIM, pożyczyłam mu szczęścia z inną, i napisałam by nie pisał i nie odzywał się do mnie, nie interesował się, szukał szczęścia gdzie indziej. Że na takie próby na sobie nie pozwolę, że wczoraj wszystko ok - dzisiaj już zmiana. Że potrzebuję kogoś stabilnego emocjonalnie. Że my już nie mamy o czym rozmawiać.
Odpisał że po tym smsie to napewno. I NA TYM KONIEC Z OBU STRON.

ZASTANAWIAM SIĘ CZY DOBRZE ZROBIŁAM ŻE TAK TO ZAKOŃCZYŁAM ??- nie dałam rady się spotkać, albo drugi raz go prosić by mnie nie zostawiał też nie. UZNAŁAM ŻE NIE MA SENSU ŻADNEGO, nie chce to nie, po co się spotykać i jeszcze rozmawiać jak on takie sprawy przez sms załatwia.
Minęły 3 dni od tego "smsowego rozstania", nie odzywam sie ani ja ani on.
DZISIAJ MYSLĘ że on chyba się sam pogubił w swoich uczuciach - nie tłumaczę go pod żadnym pozorem czy coś.
PO CO JA MAM SIĘ POKOJOWO Z NIM ROZSTAWAĆ - że jak mu z kimś znów nie wyjdzie to wróci, się wyżali i znów zostawi? Albo chce mnie trzymać jako koło zapasowe dopóki się nie wyszaleje?
ODCIĘŁAM SIĘ EMOCJONALNIE - nie wiem czy to dobrze ??

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: POWRÓT

Dobrze zrobiłaś i unikaj niedojrzałego typa. Chyba, że BARDZO CHCESZ CIERPIEĆ. Poczytaj tutaj różne wątki i niech będą one zimnym prysznicem! Uciekaj!

pozdrawiam,
Tom
"Każda porażka jest szansą żeby spróbować jeszcze raz, tylko mądrzej", Henry Ford
Dla zdradzonych/porzuconych kobiet: http://www.youtube.com/watch?v=8JTPJsxw7uY i http://www.youtube.com/watch?v=OiK2Cs1Ww-E

3

Odp: POWRÓT

Daj mu czas, nie odzywaj się pierwsza tylko czekaj. Wydaje mi się, że to stan przejściowy, że myśli, że cię jednak nie kocha i nie chce powrotu bo czuje, że chyba jednak to nie to, ale zobaczysz że wkrótce znów się odezwie i mam nadzieję, że powie Ci, że jednak chce z Tobą być, że KOCHA bo skoro każdą przyrównuje do Ciebie to znaczy, że jesteś tak jakby jego ideałem no i musi cię kochać. Niech on poukłada sobie wszystko w głowie, niech to przemyśli bo pewnie on nie wie sam czego chce.

4

Odp: POWRÓT

Raczej jest tak, że ma chwilowe i może przejściowe problemy z nową laską, a że brak mu jaj i dojrzałości to sobie szykuje spadochron.
Uważaj Iza! Nie daj się łatwo omotać.

pozdrawiam,
Tom
"Każda porażka jest szansą żeby spróbować jeszcze raz, tylko mądrzej", Henry Ford
Dla zdradzonych/porzuconych kobiet: http://www.youtube.com/watch?v=8JTPJsxw7uY i http://www.youtube.com/watch?v=OiK2Cs1Ww-E

5

Odp: POWRÓT

Bardzo dobrze zrobiłaś. Tylko nie zmięknij.

6

Odp: POWRÓT

Boję się że to naprawdę koniec, że napisałam w złości żeby dał mi spokój i on tak rzeczywiście pomyślał.
Z drugiej strony - jakby naprawdę chciał być to by na to nie patrzył co ja napisałam tylko się starał.
Trzyma mnie chyba tak w zapasie, bo wie że kocham nadal, że jakby mu się znów nie układało to go przygarnę. Tylko ja nie wiem czy taki związek ma sens - takie ciąganie się.

Wiadomo że ja kocham dalej nic w ciągu tych 2 lat się nie zmieniło, jak byliśmy razem i w czasie tej przerwy - tylko mam odczucie że on szuka w miłości tylko tych motylków, ciągłej ekscytacji, a z drugiej strony idealnej drugiej połowy, bez docierania się - że od razu będzie idealnie, łatwo i miło - taki romantyk trochę i wrażliwy człowiek.

PROSZĘ O OPINIE.

7

Odp: POWRÓT

Witam, niestety, ale my baby chyba jednak mocniej kochamy . Na Twoim przykładzie też to widać. On wg mnie jest raczej niezdecydowany, a jeśli ktoś nie jest pewny uczucia, to tak naprawdę nie kocha. Tak chyba miłość nie wygląda. Ktoś kiedyś na forum napisał coś pięknego i to mi jakoś daje siłę, może i Tobie da: mianowicie, że ochłapy, strzępki miłości nie zastąpią tej prawdziwej... jesteśmy więcej warte, nie możemy zaniżać własnej samooceny, nie dajmy się ciągnąć w dół. Z całą pewnością wykorzystuje Twoje uczucie, bo tak jak sama piszesz - wie, że zawsze go przygarniesz. Tylko pozostaje pytanie, czy naprawdę tego chcesz? Czy nie lepiej być kochaną cały czas, czy tylko z przerwami? Do siebie nie miej wg mnie pretensji, bo gdy komuś zależy, to już wie co ma z tym robić.

"ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy"

8

Odp: POWRÓT
kobietaOna napisał/a:

Witam, niestety, ale my baby chyba jednak mocniej kochamy

Polemizowałbym. Obie płcie kochają w trochę inny sposób, ale żadna z nich nie kocha mocniej. Infantylne jest sprowadzanie ogółu bazując na tym jednym, konkretnym przykładzie. Przepraszam za offtop, ale jak czytam takie teorie, to mi ziemniaki czwórkami z piwnicy uciekają.

9

Odp: POWRÓT

Zrobiłaś bardzo mądrze, pokazałaś w tym związku, że to ty masz jaja a on pieroga. Wydaje się być rozchwiany emocjonalnie. Sam nie wie czego dokładnie chce. Kij ma zawsze dwa końce, ty przez te jego problemy - Cierpisz. Płacze, cierpi, imprezuje, chce powrotu, jednak nie chce. Niech się zastanowi nad tym czego tak na prawdę potrzebuje. Czas ciszy może mu w tym pomoże. Ty się zastanów czy masz w sobię siłę by to znosić. Czy to w ogóle tego warte.

Szuka w miłości ciągłych motylków, idealnych zwiazków - takich rzeczy nawet w bajce nie ma! Nawet shrek od fiony się odsunął, po czasie zobaczył jak wielki błąd popełnił i wracał ze wszystkich sił!

10

Odp: POWRÓT

minęło już ponad 2 tygodnie ale jest mi ciezko momentami... w tym tygodniu 2 razy na niego wpadlam przypadkiem na miescie, jak jechal samochodem. ale udalam ze nie widze
nie mam go w znajomych na fb po 1 rozstaniu - ja usunelam go w listopadzie, teraz jakos ostanio on mojego brata - chyba chciał się odgryzc big_smile
tak mysle ile czasu uplynie, ile tych smutnych,szarych wieczorów kiedy zapomne o nim, o tym wszystkim co mi wyrzadził... on robi z siebie ofiare albo co gorsza ze nie jest niczemu winien - bo my zwyczajnie nie pasuje do siebie...
szlag mnie trafia po 4 spotkaniach sie wycofuje
NIE ODZYWAM SIE I NIE MAM ZAMIARU , chociaz sa dni ze mam ochote sie spotkac i mu zawalic w te twarz

11

Odp: POWRÓT
iza.091 napisał/a:

NIE ODZYWAM SIE I NIE MAM ZAMIARU , chociaz sa dni ze mam ochote sie spotkac i mu zawalic w te twarz

I tak trzymaj.
A w twarz nie wal. Po co brudzić ręce smile

12

Odp: POWRÓT
iza.091 napisał/a:

Piszę gdyż nie potrafię sobie wytłumaczyć racjonalnie tej sytuacji. PRZERASTA MNIE chyba.
Byłam z narzeczonym 1,5 roku. Rozstaliśmy się w listopadzie, rozstanie było z jego strony. Dał mi odczuć że nie zmieni zdania już nigdy, że nie ma mowy, itd. Że powodem zerwania jest inny światopogląd , że bawiłam się nim zawsze był na zawołanie, a ja tak mało go rozumiałam. Że serce by mi wyjął a ja to wszystko gdzieś miałam.
Przez cały ten czas nie mieliśmy kontaktu, spotkania były niespodziewane, wpadaliśmy na siebie w różnych miejscach, ale żadne nie miało na tyle odwagi by porozmawiać.
Pod koniec sierpnia odezwał się do mnie, że nie umie zapomnieć, że nikogo tak nie umie pokochać jak mnie, że nie umie przestać kochać, myśleć o mnie - nie umie się z tego uczucia wyleczyć.
Ok, spotkaliśmy się by porozmawiać, postanowiliśmy spróbować jeszcze raz. Że wszystko mu mnie przypomina, każdy związek porównuje do naszego, nie umie mnie nikim zastąpić. Mówił, że oboje się zmieniliśmy, dojrzeliśmy, że ja zmieniłam sie po tej traumie na lepsze, tylko się boi że nie będę umiała z nim żyć, bo on też się zmienił - jest innym człowiekiem. Rzucił studia, imprezował w tym czasie- przeszedł takie załamanie jakby...  Płakał mówiąc mi to wszystko, tak bardzo szczerze rozmawiał ze mną - umiał się otworzyć.
Spotkaliśmy się 4 razy w ciągu półtora tygodnia, umówiliśmy się na następne , pożegnał się ze mną jak zawsze, przytulił, pocałował.. Daliśmy sobie czas około 2-3 miesiące aby to posklejać i zobaczyć jak to będzie. Normalnie sie pożegnaliśmy bez kłótni, ani razu się nie posprzeczaliśmy w ciagu tego krótkiego czasu.
Rano się wita, życzy miłego dnia przez sms. A za 2 godziny - na drugi dzień po tym ostatnim spotkaniu pisze mi - że chyba za dużo ran sobie zadaliśmy by było dziś normalnie, że nie czuje się swobodnie przy mnie - a niby powinien, że możemy rozmawiać o wszystkim - ale jednego tematu na dłuższą metę nie mamy wspólnego, że musimy się spotkać by się rozstać w spokoju bo nie ma sensu się kłócić - bo nie o to chodzi. Że "chyba jeszcze nie trafiliśmy na swoich" , że czuł że to niedokończona sprawa i chciał spróbować jeszcze raz, by nikt na nikogo czekał i można było spokojnie rozmawiać, wyjaśniając sobie wszystko.
Że myślał że dalej to uczucie w nas jest, ale to takie ooooogroooooomny SENTYMENT.
NIE SPOTKAŁAM SIĘ JEDNAK Z NIM, pożyczyłam mu szczęścia z inną, i napisałam by nie pisał i nie odzywał się do mnie, nie interesował się, szukał szczęścia gdzie indziej. Że na takie próby na sobie nie pozwolę, że wczoraj wszystko ok - dzisiaj już zmiana. Że potrzebuję kogoś stabilnego emocjonalnie. Że my już nie mamy o czym rozmawiać.
Odpisał że po tym smsie to napewno. I NA TYM KONIEC Z OBU STRON.

ZASTANAWIAM SIĘ CZY DOBRZE ZROBIŁAM ŻE TAK TO ZAKOŃCZYŁAM ??- nie dałam rady się spotkać, albo drugi raz go prosić by mnie nie zostawiał też nie. UZNAŁAM ŻE NIE MA SENSU ŻADNEGO, nie chce to nie, po co się spotykać i jeszcze rozmawiać jak on takie sprawy przez sms załatwia.
Minęły 3 dni od tego "smsowego rozstania", nie odzywam sie ani ja ani on.
DZISIAJ MYSLĘ że on chyba się sam pogubił w swoich uczuciach - nie tłumaczę go pod żadnym pozorem czy coś.
PO CO JA MAM SIĘ POKOJOWO Z NIM ROZSTAWAĆ - że jak mu z kimś znów nie wyjdzie to wróci, się wyżali i znów zostawi? Albo chce mnie trzymać jako koło zapasowe dopóki się nie wyszaleje?
ODCIĘŁAM SIĘ EMOCJONALNIE - nie wiem czy to dobrze ??

dobrze zrobilas, fecet nie wiedzal czego chce, wiec Twoim kosztem sie "dowiedział", niestety:(

13

Odp: POWRÓT

Jest lepiej, poznałam kogoś, są jednak dni gdy zastanawiam się dlaczego tak się to poukładało wszystko. On z tego co wiem, wrócił do tej przede mną. Co zerwał z nią, bo niby jej nie kochał - chciał do mnie wrócić, bo wszystko mu mnie przypominało niby.
Był ze mną , zerwał - był sam - pózniej był z nią przez 1 miesiac, zostawił ją - wrócił do mnie,zostawił mnie - wrócił do niej. Śmieszna to sytuacja.
Nie wiem co o tym myśleć , Wiem że ja się JUŻ NIE ZŁAMIĘ, zasługuje na więcej.

14

Odp: POWRÓT
iza.091 napisał/a:

Piszę gdyż nie potrafię sobie wytłumaczyć racjonalnie tej sytuacji. PRZERASTA MNIE chyba.
Byłam z narzeczonym 1,5 roku. Rozstaliśmy się w listopadzie, rozstanie było z jego strony. Dał mi odczuć że nie zmieni zdania już nigdy, że nie ma mowy, itd. Że powodem zerwania jest inny światopogląd , że bawiłam się nim zawsze był na zawołanie, a ja tak mało go rozumiałam. Że serce by mi wyjął a ja to wszystko gdzieś miałam.
Przez cały ten czas nie mieliśmy kontaktu, spotkania były niespodziewane, wpadaliśmy na siebie w różnych miejscach, ale żadne nie miało na tyle odwagi by porozmawiać.
Pod koniec sierpnia odezwał się do mnie, że nie umie zapomnieć, że nikogo tak nie umie pokochać jak mnie, że nie umie przestać kochać, myśleć o mnie - nie umie się z tego uczucia wyleczyć.
Ok, spotkaliśmy się by porozmawiać, postanowiliśmy spróbować jeszcze raz. Że wszystko mu mnie przypomina, każdy związek porównuje do naszego, nie umie mnie nikim zastąpić. Mówił, że oboje się zmieniliśmy, dojrzeliśmy, że ja zmieniłam sie po tej traumie na lepsze, tylko się boi że nie będę umiała z nim żyć, bo on też się zmienił - jest innym człowiekiem. Rzucił studia, imprezował w tym czasie- przeszedł takie załamanie jakby...  Płakał mówiąc mi to wszystko, tak bardzo szczerze rozmawiał ze mną - umiał się otworzyć.
Spotkaliśmy się 4 razy w ciągu półtora tygodnia, umówiliśmy się na następne , pożegnał się ze mną jak zawsze, przytulił, pocałował.. Daliśmy sobie czas około 2-3 miesiące aby to posklejać i zobaczyć jak to będzie. Normalnie sie pożegnaliśmy bez kłótni, ani razu się nie posprzeczaliśmy w ciagu tego krótkiego czasu.
Rano się wita, życzy miłego dnia przez sms. A za 2 godziny - na drugi dzień po tym ostatnim spotkaniu pisze mi - że chyba za dużo ran sobie zadaliśmy by było dziś normalnie, że nie czuje się swobodnie przy mnie - a niby powinien, że możemy rozmawiać o wszystkim - ale jednego tematu na dłuższą metę nie mamy wspólnego, że musimy się spotkać by się rozstać w spokoju bo nie ma sensu się kłócić - bo nie o to chodzi. Że "chyba jeszcze nie trafiliśmy na swoich" , że czuł że to niedokończona sprawa i chciał spróbować jeszcze raz, by nikt na nikogo czekał i można było spokojnie rozmawiać, wyjaśniając sobie wszystko.
Że myślał że dalej to uczucie w nas jest, ale to takie ooooogroooooomny SENTYMENT.
NIE SPOTKAŁAM SIĘ JEDNAK Z NIM, pożyczyłam mu szczęścia z inną, i napisałam by nie pisał i nie odzywał się do mnie, nie interesował się, szukał szczęścia gdzie indziej. Że na takie próby na sobie nie pozwolę, że wczoraj wszystko ok - dzisiaj już zmiana. Że potrzebuję kogoś stabilnego emocjonalnie. Że my już nie mamy o czym rozmawiać.
Odpisał że po tym smsie to napewno. I NA TYM KONIEC Z OBU STRON.

ZASTANAWIAM SIĘ CZY DOBRZE ZROBIŁAM ŻE TAK TO ZAKOŃCZYŁAM ??- nie dałam rady się spotkać, albo drugi raz go prosić by mnie nie zostawiał też nie. UZNAŁAM ŻE NIE MA SENSU ŻADNEGO, nie chce to nie, po co się spotykać i jeszcze rozmawiać jak on takie sprawy przez sms załatwia.
Minęły 3 dni od tego "smsowego rozstania", nie odzywam sie ani ja ani on.
DZISIAJ MYSLĘ że on chyba się sam pogubił w swoich uczuciach - nie tłumaczę go pod żadnym pozorem czy coś.
PO CO JA MAM SIĘ POKOJOWO Z NIM ROZSTAWAĆ - że jak mu z kimś znów nie wyjdzie to wróci, się wyżali i znów zostawi? Albo chce mnie trzymać jako koło zapasowe dopóki się nie wyszaleje?
ODCIĘŁAM SIĘ EMOCJONALNIE - nie wiem czy to dobrze ??

Tak BARDZO DOBRZE!!!. Chroń siebie, Ja ciągnęłam to. Dawałam czas, bo raz mówił tak, po chwili znowu zmiana a ja wierzyłam. Nie uciekłam w porę, nie miałam siły zrobić to co Ty a teraz mam tak zjechana psychikę i przechodzę drugie rozstanie. Oczywiście Pan mnie olał. Tak dla jasność on też chciał drugiej szansy.  JESTEŚ SILNĄ KOBIETĄ i trzymaj się tego co postanowiłaś. Nie odzywaj się do niego!!.

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018