Cześć wszystkim,
Jesteśmy w związku z dziewczyną 4 lata. Nigdy nie mieliśmy problemow z zaufaniem, nie miałem powodu do niepokoju, chociaż wiem, ze jej osobowość sprawia, ze niektóre rzeczy przede mną ukrywa, a raczej zapomina o nich wspomnieć. Ale ostatnio zaniepokoiły mnie dwa wydarzenia.
Pierwsze - przyuważyłem, ze rozmawia z kimś na komunikatorze i stara się to przede mną ukryć, a gdy pytałem któż to taki, to twierdziła, ze z nikim nie pisze. Dopiero jak zrobiłem awanturę, ze przecież to widzę i żeby nie robiła ze mnie idioty to okazało się, ze to jej kolega, z którym pisze od czasu do czasu, a zna go jeszcze dłużej ode mnie.
Ostatnio tez w pracy poznala kolege, z ktorym pisuje niewinne smsy. Niby o pierdolach, doradza mu w jego problemie milosnym, bo ten koles ma problem ze swoja laska. Pisza ze soba o wydarzeniach codziennych, a to co na obiad ugotowała, a to gdzie na wakacje jedziemy itp.
Rozmawiałem z nia o tym i ona twierdzi, ze nigdy w zyciu by mnie nie zdradzila, ze mnie kocha itp., no i musze przyznać, że to okazuje, w łóżku ciągle jest w porządku, czułość w trakcie dnia również. Ale trochę mnie niepokoi jej skłonność do pisania z tymi facetami. Rozumiem ze ma prawo do utrzymywania kontaktu ze znajomymi i nie musi mi sie spowiadać, ale treść tych smsów...
Troche to nadszarpneło moje zaufanie względem niej. Jak sądzicie - powinienem być spokojny, skoro ciągle podkresla, że mnie kocha i po prostu chce się pochwalić jakiego ma cudownego faceta (?), a te rozmowy to zwykla koleżeńska paplanina? Czy być może szuka szczęścia gdzie indziej i w sytuacji, kiedy np. ten nowopoznany kolega okaże zainteresowanie, to zaryzykuje zdradę?
Mamy 24 i 22 lata.