Witam i proszę o poradę
Moja historia jest dość długa więc zacznę od początku:
poznałem moją zonę w 2003 r. dwa miesiące przed moim służbowym wyjazdem z pracy za granicę kraju , zakochaliśmy się praktycznie od pierwszego wejrzenia ( jak w bajce ) spędzaliśmy z sobą każdą wolną chwilę ,poznawaliśmy się bliżej , opowiadaliśmy o tym co robiliśmy wcześniej . W trakcie wyszło, że lubiła prowadzić imprezowy tryb życia ( jak to studentka) po kilku tygodniach zamieszkaliśmy razem , aż nadszedł czas wyjazdu, przez cały mój pobyt na zesłaniu ( 6 miesięcy)utrzymywaliśmy kontakt, rozmawialiśmy o założeniu rodziny, planowaliśmy wakacje. Jednak po powrocie od znajomych osób dowiedziałem się , że poznała kogoś i spędzała z nim weekendy , zapytałem nie za przeczyła ( powiedziała, że to tylko kolega z którym jeździła jako kierowca na imprezy) , mówię ok co teraz odp. z jej strony teraz już jesteś i mam dla kogo żyć ( pomyślałem jest super , zwłaszcza że bardzo się w niej zakochałem ), zamieszkaliśmy razem , zaręczyliśmy się , ciężko było jej znaleźć pracę więc pomogłem . Koleżanka mi powiedziała ,że u nie w hotelu potrzebują pracownika ( hotel po za miastem), zatrudniła się tam ale w pewnym okresie przyjechała ekipa sportowców na obóz kondycyjny z kraju o podobnej religii gdzie byłem przez ostatnie 6 miesięcy, zaczęła z fascynacją opowiadać o gościu ( opiekun grupy) jaki on fajny ,miły, pytała mnie o ich obyczaje i zwroty grzecznościowe ( a jej mówiłem) , zaczęła przynosić prezenty od niego , jeździć z nim po okolicach i innych miastach niby służbowo ,( w celu pokazania kultury Polaków), zaczęły się telefony na jej prywatny tel. od tego pana pod pretekstem wyjaśnienia kucharkom co chcą zjeść na kolację itp. Pewnego dnia stwierdziła, że się wyprowadza bo musi odpocząć . Po tym jak się wyprowadziła mój świat runął w gruzach ( jestem bardzo uczuciowym człowiekiem) mimo wszystko wydzwaniała do mnie i pytała jak się czuję jak sobie radzę.,a jak się okazało romans ruszył na całego . Pojechałem do niej i jej mama i powiedziała o tym co się z nią dzieje . W trakcie rozmowy bez większych ogródek przyznała się ,że ma z nim romans i dlatego się wyprowadziła. Po jakimś czasie zadzwoniła i oznajmiła ,że on niedługo wyjeżdża i zabiera ją ze sobą do innego kraju na kolejne zgrupowanie Nadszedł czas wylotu i się okazało ,że odwiozła go na lotnisko i odleciał sam , jak wróciła do domu zadzwoniła do mnie była bardzo roztrzęsiona , po kilku minutach byłem u niej ( martwiłem się żeby nie zrobiła czegoś głupiego). Wspierałem ja w tych trudnych jak i dla niej tak i dla mnie chwilach . W niedługim czasie odezwała się do niej dziewczyna która w tym samym czasie miała romans z tym samym panem, opowiedziała jej co jej naobiecywał i okazało się, że to samo , na dodatek facet był pod obserwacją służb w związku z przemytem niedozwolonych substancji .To co usłyszała wyleczyło ją z tego romansu raz na zawsze. Od tamtej pory znów byliśmy razem szczęśliwi ( wybaczyłem po raz kolejny). Zaręczyliśmy się ,wzięliśmy ślub, zmieniła pracę tym razem już w mieście , urodziło się pierwsze dziecko było super jak w bajce (dosłownie). Niestety w miedzy czasie zmarła właścicielka firmy w której pracowała , firmę zamknięto a moja żona została bez pracy . Z powodu stanu zdrowia ( kłopoty z kręgosłupem) ciężko było znaleźć nową pracę , więc podjęliśmy decyzję o drugim dziecku. Przez jakiś czas wszystko było w jak najlepszym porządku ja praca, żona zajmowała się domem , wspólne wyjazdy ( wakacje , wycieczki spacery )romantyczne kolacje , sex, ale od jakiegoś czasu coś się zmieniło : zrobiła się zamknięta w sobie ( mogło na to mieć wpływ kilka czynników śmierć mamy, konflikt z jednym z rodzeństwa )przez ten cały czas byłem na jej każde zawołanie , wspierałem ją jak umiałem, dużo rozmawialiśmy co się dzieje , twierdziła ,że wszystko jest ok , jak powiedziałem co widzę stawałem się wrogiem nr 1 , że sobie coś uroiłem , a nasz związek na tym cierpiał . Jednak stawała się co raz bardziej zimna odsunęła mnie os siebie tzn. byliśmy razem , robiliśmy wszystko razem , spaliśmy w jednym łóżku ale jakby dzieła nas bariera każda moja próba zbliżenia kończyła się odepchnięciem np.: teraz zmywam, teraz prasuję, przeszkadzasz bo boli mnie głowa, mam okres , boli mnie brzuch . W pewnym momencie już sam odpuściłem , pomyślałem poczekam , ale czekał bardzo długo i nic się nie zmieniało. Zaczęła samodzielnie podejmować decyzje jakbym był dla niej tylko maszynka do zarabiania pieniędzy ( dużo brała a nic nie dawała w zamian , brak czułości , serdecznego słowa , sexu nic jak obcy człowiek) co lepsze w towarzystwie niby wszystko było ok , super się nam układa a dość często spotykaliśmy się ze znajomymi. Jakieś kilka miesięcy temu zapisała się na jogę początkowo jeździła na zajęcia w dwa dni w tygodniu np. wtorek i czwartek o jednej godzinie z naszą wspólną znajomą( pomyślałem ok wyjdź z domu do ludzi zrób coś dla siebie , a nie jednokrotnie ja namawiałem na jakieś takie wyjścia), kiedyś wróciła i stwierdziła ,że musi zmienić grupę na inną bo ta jest zbyt zaawansowana na jej stan zdrowia . Pogniewała się ze swoja koleżanką z którą zaczęła tą przygodę od tamtej pory zajęcia z jogi miewały różny czas trwania i różne dni i różne miejsca ( w sumie niby dwa ) i zaczynały o różnych godzinach. To chyba było dla niej zbyt mało i oznajmiła, że i idzie na zajęcia z tańca bo to bardzo lubi ( nawet nic wcześniej nie powiedziała o takim zamiarze , dowiedziałem się jak już jechała na te zajęcia , z jogą było tak samo. Skoro tego chcesz idź i tańcz tylko uważaj na kręgosłup . Po kilku zajęciach wraca do domu szczęśliwa jak skowronek i zaczyna się to co już przerabialiśmy : jaki ten instruktor jest wspaniały , przystojny jak on się rusza( były tancerz zawodowy) zwróciła na mnie uwagę i zapytał czy już kiedyś trenowałam taniec ( trenowała jak była dzieckiem ale ruchy jej zostały ), po miesiącu zabawy w taniec dowiaduję się od koleżanki żony ,że ta wyjeżdża na weekend na warsztaty taneczne do innego miasta bo pan instruktor stwierdził ,że ma potencjał ( to był czwartek i wyjazd miał być w piątek do niedzieli) . Po rozmowie z koleżanką zapytałem żony czy to prawda a jak się okazało, że tak to zapytałem kiedy zamierzała mi o tym powiedzieć i jak ona sobie to wyobraża. Odpowiedziała ,że takiej szansy więcej może nie mieć , ale powiedziałem ,że to jest taniec amatorski dla siebie a nie na zawody i oczywiście znów jestem ten zły bo ją blokuję , ograniczam( nie pojechała) . Cichy weekend w poniedziałek po zajęciach tanecznych wraca i zadowolona mówi ,że warsztaty się nie odbyły bo nie było chętnych , ale za to będą zorganizowane w naszym mieście w najbliższą sobotę i tym razem pójdzie , spoko idź. jak wróciła oczywiście szczęśliwa , zaczyna opowiadać o tym jak tam jest super i znów pan instruktor taki fajowski, że będzie organizował imprezy dla całych rodzin które chodzą do niego zajęcia itp. , za chwilkę stwierdza ,że właśnie dziś wieczorem idzie ale sama znaczy z ludźmi z którymi tańczy ( nie znam nikogo z tej grupy , nie podała miejsca gdzie będzie ta niby impreza ) poprosiłem o więcej szczegółów , nie dowiedziałem się niczego ( nie ukrywam bardzo mnie zdenerwowało) skończyło się sprzeczką, dzień mijał normalnie wspólne posiłki , około godziny 20 zaczyna się szykować i oznajmia, że jedzie na imprezę, kolejna sprzeczka ( dzieci słyszały), pojechała, dzieci przyszły do mnie zaczęły pytać gdzie mama pojechała sama o tej porze , ja ona mogła pojechać do obcych ludzi bez ciebie i nawet nie mówiąc gdzie i o której wróci.( jedno dziecko płakało bo ma zdiagnozowaną nadwrażliwość) . Siedzieliśmy z dziećmi w salonie około godz. 23.30 przyjechała zona ,oczywiście zadowolona z siebie , ale jak zobaczyła ,że nie śpimy stwierdziła, ze szkoda ,że nie śpi córka bo przyjechała żeby mnie zabrać na tą imprezę żebym mógł poznać tych ludzi( tylko jedno mnie zdziwiło , jak tak miało być to po co wstawiła samochód na podwórko i zamknęła bramę) . Mijały kolejne dni oczywiście nic się nie liczyło tylko taniec, nawet joga poszła w odstawkę, oznajmia że jest kolejna impreza( plenerowa pod namiotem) i tym razem dzieci zostają w domu a my oboje jedziemy , niestety w dzień imprezy okazało się , że jest odwołana bo nie wiadomo jaka będzie pogoda ale odbędzie się za tydzień ( a świeciło słońce), więc pojechaliśmy sobie na spacer . Minął kolejny tydzień i o imprezie ani słowa. W między czasie we mnie odrodziły się wspomnienia z romansu z obcokrajowcem , powiedziałem jej o tym i co ona na to ,że znów coś sobie wymyśliłem i że powinienem iść do psychologa ,zapytałem czy pójdzie ze mną na terapię małżeńską odpowiedziała ,że nie nikt nie będzie jej mówił jak ma żyć i co robić, pociągnąłem rozmowę dalej o swoich obawach o jej zachowaniu w stosunku do mnie , że brakuje mi moje dawnej żony ,że bardzo ją kocham i pragnę , że brakuje mi naszych szczerych rozmów , ona odpowiedziała ,że mnie kocha i nikogo nie ma . Rozmowa się zakończyła mijał kolejny tydzień mimo ,że jej zachowanie w stosunku zmieniło diametralnie na lepsze przyszła przytuliła nawet pocałowała w nocy przytulała się do mnie jak kiedyś( to czego nie robiła od długiego czasu)a ja już nie dawałem rady cały czas próbowałem z nią porozmawiać i dowiedzieć się o co chodzi z jej zachowaniem i odsunięciem się ode mnie do czasu mojej ostatniej rozmowy na ten temat ( w środku trząsłem się jak w te dni kiedy dowiedziałem się o romansie), zadałem jedno pytanie : czy depiluje miejsce intymne( zaczęła depilować jak się poznaliśmy , jeszcze przed romansem z obcokrajowcem przestała bo stwierdziła ,że ma po tym duży dyskomfort i nie lubi tego , ale w trakcie romansu znów zaczęła a ja nie zwróciłem na to uwagi ,wtedy)odpowiedziała stanowczo ,że nie i wiem z jakiego powodu( to było w ostatni czwartek) .Codziennie z nią rozmawiałem o tym co bym chciał od niej , żeby wróciła nasza pasja do życia razem i dlaczego do tego doszło , czy chce dalej tworzyć rodzinę , czego pragnie w życiu. Odpowiedź była taka Kocham cię i nic nie potrzebuję ,mam wszystko co potrzebuję : dom , zdrowe dzieci kochającego męża( a od dłuższego czasu czułem się tylko jak bankomat)w nocy z soboty na niedzielę kolejna rozmowa w łóżku zakończona tekstem dokończymy rano a ja że rano to chcę się kochać z własną żoną i o dziwo tak było, ale jak się okazało ma wydepilowane miejsce intymne ( a mówiła w czwartek ,że nie , jak zapytałem o to odpowiedział ,że jest bardzo gorąco i zapociła się i stwierdziła ,że musiała to zrobić ,zapytana kiedy to zrobiła odpowiedziała po krótkim namyśle ,że w piątek). Przez cały dzień chodziłem szczęśliwy , wieczorem znów się zaczęło ; muszę ci coś powiedzieć ( ja w szoku ) nie możemy tego powtarzać przez jakiś czas , ponieważ dano tego nie robiłam i po porannej zabawie jestem opuchnięta i mam problem z oddanie moczu( bardzo mnie boli) , mi ręce znów opadły z bezradności . Wczoraj napisała do mnie smsa ,że ma dla mnie niespodziankę ale nie powie , dowiem się w domu , wróciłem z pracy oczywiście przywitanie jak wtedy kiedy się poznaliśmy , obiad nawet podany , i wyszła na tańce ( z których wróciła jakaś inna ) zapytałem co się stało na tańcach , stwierdziła, że nic wszystko normalnie tylko było około 40 osób. Nastał wieczór wykąpani leżymy w łóżku przytuleni jak za dawnych dobrych czasów rozmawiamy o przyszłości a niespodzianki dalej nie ma . Nad ranem obudziła mnie pocałunkiem i znów zrobiliśmy to czego nie robiliśmy tak długo .
Proszę pomóżcie mi zrozumieć o co tu chodzi ma kogoś , a jej nagła zmiana ma mnie uśpić bo czegoś się domyśliłem ,czy właśnie takiej rozmowy potrzebowaliśmy .
Dobra historia. Długo nad nią myślałeś? Bo nie wierze, że można być taką fają....
Jak facet nie ma za grosz charakteru, nie umie stawiać granic i ich konsekwentnie przestrzegać, to zawsze tak będzie. Nawet nie ma znaczenia czy to prawdziwa historia, czy nie, bo wniosek jest ten sam: jak jesteś pantoflem, to cię puszczą kantem przy pierwszej lepszej okazji.
Widać kolego ,że nigdy nie kochałeś kogoś tak mocno.
Historia jest prawdziwa przez 15 lat małżeństwa wszystko było ok , ale skoro tak twierdzisz niech i tak będzie, życzę ci takiej miłości.
Miszczu - kochać to nie znaczy zatracić siebie. Z resztą to, co opisujesz to nie miłość. To ślepe zapatrzenie. Postawiłeś żonę na piedestale, a ona doprawia ci rogi i to za twoje własne pieniądze.
Nawet jeśli twoja żona regularnie daje dupy na boku to i tak nic z tym nie zrobisz. Nie zostawisz jej, nie rozwiedziesz się. Ona zacznie płakać, a ty ją zaczniesz pocieszać i jej wybaczysz. Pociupciacie się kilka razy na zgodę, kilka miesięcy będzie ok i ona znowu zacznie dawać na boku, a tobie zostaną prysznicowe rękoczyny. Przecież tak wygląda historia twojego związku z nią.
A tak serio - przy tak wyglądającym związku to bym zrobił badania genetyczne, czy te dzieciaki są na pewno twoje.
Krzychu666 v. 2.0
Dzięki za rady, może kiedyś skorzystam , ale po wypowiedziach można wnioskować ,że sam zostałeś rogaczem ,więc nie mierz wszystkich swoja miarą. Dzięki za zainteresowanie ale nie potrzebuje takich wróżb.To czy ma romans wyjdzie tak czy inaczej a co ja z tym zrobię jeśli się okaże tego nie wiem sam.
a kto to Krzychu6666
Jak to nie wiesz? Wiesz. Opisałeś swoją historię szukając potwierdzenia własnych przypuszczeń, bo twoja żona zachowuje się dokładnie tak samo za każdym razem jak cię zdradza. I za każdym razem jej to wybaczasz pocieszając ją po stracie kochanka.
Jak to jak zawsze zdarzyło się raz i to jeszcze przed ślubem , została uwiedziona przez egzotyka jak później wyszło z naszych domysłów po rozmowie inna kobietą celowo do przemytu jego substancji, niby odżywek dla sportowców, miała je przewieźć w swoim bagażu. Od tamtej pory wszystko było ok a zaczęło się coś zmieniać jak pisałem po śmierci mamy bo tata umarł jak była dzieckiem.A to,że teraz tak się dzieje zobaczymy może faktycznie tylko taniec i fascynacja nowymi znajomymi .Według ciebie zdradza mnie na każdym kroku , może tez tak być ale nie musi . Dlatego napisałem .
Kisnę.
Weź ten post przeczytaj na głos i spróbuj się nie śmiać ![]()
Ty chyba nigdy nikogo nie darzyłeś prawdziwym uczuciem, i dlatego zostałeś rogaczem jak ja kiedyś, nie potrafisz wybaczać, a jak zostałeś zdradzony to z czyjej winy z winy partnerki bo nie z twojej . Bo ty jesteś maczo .
Albo troll, albo totalny osioł xD rzaczej troll.
Ps. Jeśli nie troll to gdzie znaleźć takiego frajera?
13 2023-06-27 12:56:19 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-06-27 12:57:33)
Ona ma Twoje przyzwolenie na zdradę, bo każdą i tak wybaczysz, jeśli nie fizyczne, to ma odloty emocjonalne.
Traktujesz ją po ojcowsku, czyli kochasz bezwarunkowo i martwisz się jak o dziecko, a ona potrzebuje faceta z jajami.
Ale jesteś jaki jesteś... Z gołębia nie zrobi się jastrzębia.
Będziesz więc nie raz miał takie huśtawki...
display Ja czekam na taki post:
>>>> Słuchajcie, potrzebuję pomocy. Chciałem odebrać moją żonę z pracy, bo znowu musiała zostać dłużej w robocie. Pukałem do drzwi gabinetu, ale nikt nie odpowiadał. Chyba było to zagłuszone przez skrzypiący fotel i jęki. Wszedłem, bo myślałem, że ktoś ich napadł czy coś i zobaczyłem spoconą i rozczochraną żonę siedzącą na kolanach jej szefa. Zona z uśmiechem się ze mną przywitała. Po czym odwróciła się do szefa i powiedziała takie coś: "no i widzi szef, dlatego właśnie potrzebuję nowego fotela, bo tak to się nie da pracować....". Musiałem potem wyjść, bo jakieś poufne umowy musieli jeszcze posegregować. Jakieś pół godzinki później, jak już skończyła to dała mi buzi i ogólnie była w mega dobrym humorze, ze po nią przyjechałem. Nie wiem, może mi się wydaje, ale chyba przez pot od ciężkiej pracy smakowała dość słono. Niestety temat fotela nie wypłynął więcej ze strony jej szefa i teraz mam takie pytanie: znacie jakiś dobry sklep meblarski? <<<<<
15 2023-06-27 12:59:42 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2023-06-27 19:46:11)
.
16 2023-06-27 13:01:51 Ostatnio edytowany przez display (2023-06-27 13:05:19)
display Ja czekam na taki post:
>>>> Słuchajcie, potrzebuję pomocy. Chciałem odebrać moją żonę z pracy, bo znowu musiała zostać dłużej w robocie. Pukałem do drzwi gabinetu, ale nikt nie odpowiadał. Chyba było to zagłuszone przez skrzypiący fotel i jęki. Wszedłem, bo myślałem, że ktoś ich napadł czy coś i zobaczyłem spoconą i rozczochraną żonę siedzącą na kolanach jej szefa. Zona z uśmiechem się ze mną przywitała. Po czym odwróciła się do szefa i powiedziała takie coś: "no i widzi szef, dlatego właśnie potrzebuję nowego fotela, bo tak to się nie da pracować....". Musiałem potem wyjść, bo jakieś poufne umowy musieli jeszcze posegregować. Jakieś pół godzinki później, jak już skończyła to dała mi buzi i ogólnie była w mega dobrym humorze, ze po nią przyjechałem. Nie wiem, może mi się wydaje, ale chyba przez pot od ciężkiej pracy smakowała dość słono. Niestety temat fotela nie wypłynął więcej ze strony jej szefa i teraz mam takie pytanie: znacie jakiś dobry sklep meblarski? <<<<<
Padłam xD dosłownie leżę i kwiczę xD
Autorze trollu ale jak się bierze kurwiszona za żonę to tak jest...cóż każdy kowalem własnego losu:D
Padłam xD dosłownie leżę i kwiczę xD
Cieszę, ze zrobiłem ci dzień
Ale słuchajcie, trzeba zachować jakąś powagę. To nie kurwiszon. Nie można tak pisać. Zespół niespokojnego dzyndzla to poważne schorzenie, które nie leczone może prowadzić do nerwicy pochwy. ![]()
Tak swoją drogą, jeśli ta historia jest choć w 1% prawdziwa, to to jest ten poziom spierdolenia, że babka na boku może połykać kilometry kutangów, a koleś co najwyżej pomyśli, że ona znowu jadła frytki z majonezem i będzie się martwił o jej dietę.
Są tacy faceci zapatrzeni w partnerkę jak w obrazek, nie wyobrażający sobie życia bez niej, czyli ślepo zakochani...
Sami sobie pewnie tłumaczą, że się pogubiła, tak wyszło, nie jej wina, że się zauroczyła, to minie z czasem itp.
Dziwny jest tytuł wątku, powrót czy romans żony, jak nie wróciła po romansie, to po czym był ten powrót...
20 2023-06-27 13:46:50 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2023-06-27 13:48:32)
display napisał/a:Padłam xD dosłownie leżę i kwiczę xD
Cieszę, ze zrobiłem ci dzień
![]()
Ale słuchajcie, trzeba zachować jakąś powagę. To nie kurwiszon. Nie można tak pisać. Zespół niespokojnego dzyndzla to poważne schorzenie, które nie leczone może prowadzić do nerwicy pochwy.
Masz rację. Nie można być tak wulgarny ![]()
W Polsce było wiele zmian aby pozbyć się wulgaryzmów ..
Dziwka to kobieta do towarzystwa , to samo a zupełnie inaczej brzmi ![]()
Kurwiszon to po prostu kobieta cierpiąca na fallusoholizm ![]()
I od razu bardzej naukowo brzmi ![]()
Fallusoholizm ? A czym to się leczy, dietą kutasianą?
![]()
22 2023-06-27 14:53:02 Ostatnio edytowany przez display (2023-06-27 15:04:44)
Dziś nie ma dziwki jest seksworkerka albo modelka z Instagrama.
Ja np jestem architektem bo buduje domy w simsach. Zajebiste domy.
Ps. Jeśli nie troll to gdzie znaleźć takiego frajera?
Zdziwiłabyś się ilu takich chodzi po ulicy.
Załóż IG, zrób parę tik-toków to takich "męszczyzn" będziesz miała na pęczki.
Celuj w takich, których mamusia wychowywała, a tatuś to był albo nieobecny, albo pantofel.
Naprawdę zaczyna mi brakować moderacji na tym forum.
Takiego wulgarnego faceta jak Kaszpir to chyba trudno spotkać w realu.
Jemu się chyba wydaje, że swoimi popisami zrobi to na kimś wrażenie - no i zrobił, jak najgorsze.
Człowiek o pewnym poziomie kultury zastanowiłby się, że jest na kobiecym forum, gdzie dużą część stanowią bardzo młode kobiety. Jeśli ktoś zupełnie nie zważa jakich słów używa przy kobietach to wystawia sobie jednoznaczne świadectwo.
Wystarczy już tego chamstwa na Forum Kobiet.
Naprawdę zaczyna mi brakować moderacji na tym forum.
Takiego wulgarnego faceta jak Kaszpir to chyba trudno spotkać w realu.
Jemu się chyba wydaje, że swoimi popisami zrobi to na kimś wrażenie - no i zrobił, jak najgorsze.
Człowiek o pewnym poziomie kultury zastanowiłby się, że jest na kobiecym forum, gdzie dużą część stanowią bardzo młode kobiety. Jeśli ktoś zupełnie nie zważa jakich słów używa przy kobietach to wystawia sobie jednoznaczne świadectwo.Wystarczy już tego chamstwa na Forum Kobiet.
Niestety nie mamy na to wpływu, jak na co dzień używa się wulgaryzmów, to widać ciężko powstrzymać się na forum.
A w ogóle to za dużo jest facetów na forum Kobiet, żeby się popisywać, dosłownie i w przenośni.
Może jest forum mężczyzn, gdzie można by się przenieść i do woli dowalać, ale sobie.
Wczoraj przeprowadziłem rozmowę z żoną i wyszedłem na idiotę ( w moich oczach), okazało się ,że jest pod stałą opieką psychologa po załamaniu nerwowym ( śmierć matki , późniejszy konflikt z rodzeństwem) pokazała mi historię leczenia , zalecenia lekarza i leki które bierze, pokazała też zdjęcie tego tancerza ( facet pod 60 z brzuszkiem , ale rusza się jak młodzik) cała gadka o nim miała na celu mnie zmobilizować, do zabiegania o nią , co lepsze pojechaliśmy do salonu tatoo i pokazała wzór nad którym pracuje koleś .Oniemiałem jak powiedział co szykuje( wizerunki naszej całej rodziny ) , jutro idzie na fotel. I nadal twierdzicie ,że to kur..... Zastanówcie się czasami co piszecie i to,że wy uważacie się za znawców życia i kobiet to chyba gruba pomyłka . Zaraz pewnie poleje fala hejtu jak wczoraj ale zwisa mi to jak kilo kitu. Ja jestem już uspokojony a wy dalej kwitnijcie w tym swoim internetowym świecie i krzywdźcie się wzajemnie.
Agnes76 napisał/a:Naprawdę zaczyna mi brakować moderacji na tym forum.
Takiego wulgarnego faceta jak Kaszpir to chyba trudno spotkać w realu.
Jemu się chyba wydaje, że swoimi popisami zrobi to na kimś wrażenie - no i zrobił, jak najgorsze.
Człowiek o pewnym poziomie kultury zastanowiłby się, że jest na kobiecym forum, gdzie dużą część stanowią bardzo młode kobiety. Jeśli ktoś zupełnie nie zważa jakich słów używa przy kobietach to wystawia sobie jednoznaczne świadectwo.Wystarczy już tego chamstwa na Forum Kobiet.
Niestety nie mamy na to wpływu, jak na co dzień używa się wulgaryzmów, to widać ciężko powstrzymać się na forum.
A w ogóle to za dużo jest facetów na forum Kobiet, żeby się popisywać, dosłownie i w przenośni.Może jest forum mężczyzn, gdzie można by się przenieść i do woli dowalać, ale sobie.
wieka - nie chciałam wczoraj ciągnąć tego tematu by nie nakręcać sytuacji.
Na szczęście Kaszpir się zreflektował i usunął swój post, bez sugestii co powinien zrobić. Punkt dla niego.
Ja wiem, że mężczyźni w swoim gronie używają dosadnego języka, no ale właśnie, w swoim gronie.
Jesteśmy na publicznym forum, w dodatku forum kobiet. Dbajmy o jego poziom.
Jak w piosence : dobrą radę Ci dam , nigdy nie ufaj kobiecie.... . To co napisałeś może to prawda a może i nie. Jedno jest pewne już kiedyś poszalała i zasmakowała. Natury nie oszukasz, życia nie oszukasz. Kobiety żyją emocjami i świetnie oszukują ( sąd opinia że mniej zdradzają). Życzę Ci by to co napisałeś ostatnio było prawdą i wcześniej ani teraz nie zdradzała ale jak opisy forumowiczów nie tylko z tego portalu oraz obserwacja znajomych pokazują nie jest tak fajnie i raczej żle się konczy. Coś jej brakowało i brakuje, czegoś szuka (emocji) czego ty jej nie dostarczasz i raczej nie dostarczysz już ( stara zdarta płyta - bez obrazy) a tam ma nowości i emocje. Zdradzić kobieta może w ciągu kwadransa w biurze, parku, klatce schodowej ..... i nigdy się o tym nie dowiesz prawdopodobnie. To co opisałeś na początku to 100% powtórka romansu/sów, czyste schematyczne postępowanie. Ciekawi mnie jedno dlaczego od razu nie powiedziała że ma kłopoty i się laczy ? I jeszcze jedno to że się leczy nie oznacza że była wierna lecz ma kłopoty z sobą. A co do golenia to czy naprawdę wtedy to zrobiła ? a seks zainicjowany przez nią nie był wynikiem wyrzótów sumienia, obawy ciąży ? Pomimo wszystko trzymam kciuki aby twoje wyobrażenie i przekonanie było prawdą. Dodam że i tak zaufanie do niej w tej chwili powinno być na poziomie zera bo tak czy siak okłamała Ciebie i to nie jeden raz. Co z tym zrobisz to twoja decyzja ale oprzytomnij trochę tak czy siak.
Nie powiedziała bo jak twierdzi ie chciala wspólczucia z niczyjej strony( później niby było jej wstyd ,że nie poprosiła mnie o wsparcie ) , zdrada była raz i to dawno temu jeszcze przed ślubem ponad 15 lat temu , w tym czasie nie było oznak które by na to wskazywały na jakiś romans. Może wyolbrzymiam ale jak napisałeś niby wyjaśnione, jestem troszkę spokojniejszy ale i bardzie uważny , zobaczymy co czas przyniesie , w najgorszej sytuacji obawiam się tylko reakcji dziecka ma zdiagnozowaną nadwrażliwość i nasza rodzinę traktuje jak świętość. Jakby doszło do rozpadu związku mogłoby sie to skończyć bardzo źle , już teraz to widać nawet w trakcie małych sprzeczek. tak wiem zaraz usłyszę ,że to jest chore( mam być poniewierany żeby chronić dziecko) .
30 2023-06-28 10:08:38 Ostatnio edytowany przez normalnyjestem (2023-06-28 10:24:06)
Jest ,,braciasamcy" ale to bardzo a bardzo radykalne (wypaczone) gdzie skrzywdzeni faceci starają się ogarnąć po ciosie w plecy. Jest jeszcze ogólne zdradzeni i pewnie kilka. Zwróciliście uwagę że coraz mniej jest uczestników, czyżby mniej zdradzano ? nie po prostu za sprawą mediów zdrada, romans stały się tak pospolite jak angina. Nie wiem jak indziej ale wokół mnie ostatnio pełno rozstań gdzie mówią o niezgodności charakterów ale ze wstydu pewnie bo widzę żę to nie to. Coraz trudniej o wiernego , odpowiedzialnego partnera życiowego - takie czasy
Edytuj post, bo to nie są moje słowa. ![]()
Agnes76 napisał/a:Naprawdę zaczyna mi brakować moderacji na tym forum.
Takiego wulgarnego faceta jak Kaszpir to chyba trudno spotkać w realu.
Jemu się chyba wydaje, że swoimi popisami zrobi to na kimś wrażenie - no i zrobił, jak najgorsze.
Człowiek o pewnym poziomie kultury zastanowiłby się, że jest na kobiecym forum, gdzie dużą część stanowią bardzo młode kobiety. Jeśli ktoś zupełnie nie zważa jakich słów używa przy kobietach to wystawia sobie jednoznaczne świadectwo.Wystarczy już tego chamstwa na Forum Kobiet.
Niestety nie mamy na to wpływu, jak na co dzień używa się wulgaryzmów, to widać ciężko powstrzymać się na forum.
A w ogóle to za dużo jest facetów na forum Kobiet, żeby się popisywać, dosłownie i w przenośni.Może jest forum mężczyzn, gdzie można by się przenieść i do woli dowalać, ale sobie.
Przepraszam powyższą osobę , moja nieuwaga
Wczoraj przeprowadziłem rozmowę z żoną i wyszedłem na idiotę ( w moich oczach), okazało się ,że jest pod stałą opieką psychologa po załamaniu nerwowym ( śmierć matki , późniejszy konflikt z rodzeństwem) pokazała mi historię leczenia , zalecenia lekarza i leki które bierze, pokazała też zdjęcie tego tancerza ( facet pod 60 z brzuszkiem , ale rusza się jak młodzik) cała gadka o nim miała na celu mnie zmobilizować, do zabiegania o nią , co lepsze pojechaliśmy do salonu tatoo i pokazała wzór nad którym pracuje koleś .Oniemiałem jak powiedział co szykuje( wizerunki naszej całej rodziny ) , jutro idzie na fotel. I nadal twierdzicie ,że to kur..... Zastanówcie się czasami co piszecie i to,że wy uważacie się za znawców życia i kobiet to chyba gruba pomyłka . Zaraz pewnie poleje fala hejtu jak wczoraj ale zwisa mi to jak kilo kitu. Ja jestem już uspokojony a wy dalej kwitnijcie w tym swoim internetowym świecie i krzywdźcie się wzajemnie.
To wy macie tak słabą komunikację w związku, że nic o żonie nie wiesz... Ale to Ty chowasz głowę w piasek, snujesz domysły, zamiast zaraz porozmawiać o swoich obawach... Przestań się trząść, że ją stracisz, bo to Cię blokuje i rozwiązuj problemy na bieżąco.
A na forum nie można brać wszystkiego do siebie i olewać hejt.
Autorze, bez urazy,przeczytałem Twój wątek i się pytam co ma piernik do wiatraka ? To,że się leczy to wcale nie oznacza ,że jest Ci wierna.Raz już Cię zdradziła,wiem,że to co powiem może być dla Ciebie ciężkie ale od samego początku byłeś dla niej planem B.Bez urazy ale ona doskonale wie ,że może Ci wejść na głowę a Ty i tak z tym nic nie zrobisz.
Ciekawe co dziś się dzieje u Autora... zniknął z forum?