Słuchając różnych historii i obserwując świat , zaczęłam zadawać sobie pytanie jak to jest możliwe np w małym miasteczku z którego pochodzę i w ogóle w Polsce mimo biedy ludzie decydują się bez oporów na posiadanie dzieci, i co dziwniejsze często Ci najbiedniejsi. Uważam, że wygląda to tak: weźmy przyklad jest sobie parka młodych ludzi, dwadzieścia lat może dwadzieścia pare, ona nie może znaleźć pracy jeździ czasami na truskawki , a może ma staż czy gdzieś skromnie dorabia, on pracuje w jakimś sklepie albo na budowie, zarabia 1200 złotych. Mieszkają osobno każdy u rodziców. I tak oto bez wykształcenia, normalnej pracy, żadnej pewności na przyszlość nagle robią sobie dziecko, żeby zamieszkać potem u któregoś z rodziców , liczyć każdy grosz, żyjąc w ciągłej obawie o jutro na garnuszku rodziców, korzystając trochę z pomocy znajomych czy urzędu pomocy społecznej. W wolnych chwilach siedząc na ławce gadając caly dzień jak to jest strasznie i na nic nie ma.
Otóż skoro i tak nic nie zmieniło by się i tak czy inaczej za te 1200 zlotych nie stać ich na samochod, mieszkanie czy nawet wakacje, życie wyglądało by cały czas tak samo skromnie. Wewnętrznie nie wierzą w lepsze i wiedzą ,że obecna bieda do niczego nie prowadzi więc jedyną pociechą w tych problemach jest życie razem i posiadanie dziecka , w biedzie ale przynajmniej to jest jakiś sens który daje radość.
Wniosek taki, że gdyby u nas normalny pracownik zarabiał by 3000 zł a z wykształceniem gwarantowane 7,8 10, czy 15 tysięcy tak jak na zachodzie, to nie decydowalibyśmy się na dzieci tylko na dążenie do swoich osobistych celów i rozwoju, właśnie tak jak w rozwiniętych bogatych krajach.Co więcej wielu byłoby singlami bo stać by było każdego na mieszkanie samemu a nie na siłę z kimś.
Zapraszam do dyskusji i własnych teorii ![]()
