Nigdy nie miałam dobrego kontaktu ze swoją matką. Jest ona osobą dominującą, musi być tak jak ona zadecyduje. Mam 21 lat a od 8 ona mieszka za granicą. Przez 8 lat "wychowuje" mnie przez telefon. Najbardziej przerażające jest jednak to, że ja ciągle się jej boję. Nie potrafię odciąć się od domu bo jestem najmłodsza a zostawiłabym ojca samego, choć z tym nie miałabym większego problemu. Ojciec od lat ma problem alkoholowy, przez co i moja matka nie chce wrócić. Tylko, że ja sama boję zacząć swoje życie. Tzn jestem na studiach, mieszkam ze swoim narzeczonym ale u mnie w domu nikt o tym nie wie ponieważ byłaby afera na sto fajerek. Często mam wyrzuty, że nie mogę dać odczuć mojemu narzeczonemu, ze jest najważniejszy ponieważ muszę być w domu. Muszę się wszystkim zająć, a mieszkam na wsi. Dom na mojej głowie jest od 8 lat. Mam żal do matki bo zostawiła mnie w wieku 13 lat samą z ojcem alkoholikiem i do tej pory w większości przypadków i tak ona decyduje co i jak ma być. Czasem jak dzwoni potrafi powiedzieć żeby w domu było czysto. Ale najbardziej boli mnie to, że ważniejsze jest dla niej zdanie obcych ludzi. Do tej pory ludzie w mojej okolicy nie wiedzą, że jestem zaręczona bo miałam już jednego chłopaka. Poznałam kolejnego, oświadczył się no i jak ja będę wyglądać w ochach ludzi. Tylko, że to nie ludzie dają mi dach nad głową, to nie oni mnie wychowują i nie oni są moją rodziną. Sama nie wiem co zrobić. Z miłą chęcią wyprowadziłabym się na drugi koniec świata i odcięła się od domu. Jak myślicie co powinnam zrobić, żeby zacząć żyć swoim życiem a nie mojej matki???
Proszę o pomoc.