Od 3 lat jesteśmy razem. Mój TŻ mówi mi, że chce stworzyć ze mną dom, chce mieć ze mną dzieci. Bardzo się stara na co dzień, ale...
Problem jest ze mną i w końcu postanowiłam się wziąć w garść i nad tym zapanować. Jestem zaborcza i zazdrosna. Od kiedy złapałam hasło do jego maila czy fb nie potrafię przestać go sprawdzać choć wiem, że to złe. Nie mam swoich pasji tak jak on...kiedy ja mam focha bo czegoś się przez przypadek dowiedziałam on najpierw próbuje porozmawiać a jak mu się nie udaje idzie w swoją stronę i czeka aż mi przejdzie do tego stopnia, żebyśmy mogli porozmawiać.
Chciałabym przestać go sprawdzać. Kocham go i chce, żeby zaufanie jakim mnie darzy nie było zawiedzione. Myślicie, że uda mi się poradzić z tym samodzielnie? Czy powinnam pójść do jakiegoś psychoterapeuty? Problemem jest moja samoocena. Kompleksy - a tak mi się wydaje. Nawet stworzyłam osobny wątek w dziale z kompleksami.
Czuję się jakbym opierała swoje życiu na związku i wiem, że gdyby coś się rypnęło to się załamię bo nie mam znajomych, pasji czy innych celów...
Jak Wy silne Kobiety żyjecie, żeby nie zwariować i żyć własnym życiem? Macie jakieś zasady?