netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Partnerka-mamusia, facet zagłaskany na śmierć. Czy jest nadzieja?

7 odpowiedzi2 590 wyświetleńzałożony przez PaulinaZ, 30.08.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Partnerka-mamusia, facet zagłaskany na śmierć. Czy jest nadzieja?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Partnerka-mamusia, facet zagłaskany na śmierć. Czy jest nadzieja?

Upierze, ugotuje, poda, pozmywa. Zapłaci rachunki, zapyta jak minął dzień, co u słychać u kolegów. Kobieta, która pomyliła życiowe role i zamiast partnerką  stała się opiekunką. I potem pytania - dlaczego mnie zdradził? Uciekł do tej nic nie wartej, ze mną miał wszystko. Przecież mu pasowało chwalił, że kobieta-skarb, że wszystko potrafi załatwić, a robi to z uśmiechema na ustach. Dom na jej głowie, pomimo zawodowej pracy, sterowanie partnerem, szukanie dla niego pracy, pisanie podań o podwyżkę. Załatwianie naprawy zepsutych sprzętów domowych, wybieranie ubrania na wyjścia...

Dobre kobiety czy maniaczki kontroli? I dlaczego on w pewnym momencie przestaje to doceniać?

Zawsze twardo stąpałam po ziemi, pewna siebie, odważna. Wybieram niestety, dla kontrastu, takich partnerów, którzy są można powiedzieć "łagodniejsi", żeby nie powiedzieć podatni na układanie/wychowywanie, a już żeby nie walnąc z grubej rury - pizdeczki. smile
I co teraz mam? 5cio letni związek, w którym widzę już, że facetowi jest tak wygodnie, że nie robi praktycznie nic. Mieszka u mnie, niby szuka pracy, ale kompletnie bezowocnie. Napisałam mu CV po polsku i angielsku, posłał parę i siedzi z założonymi rączkami. Chodzi na silownię, gra w gry, umawia się z kolegami. Do reszty firm nie napisze, bo trzeba list motywacyjny opracować - a tu już jego kompetencje się kończą - dodam, że jest po poważnych wyższych studiach na uczelni medycznej. I nikt nie napisze tego listu tak dobrze jak ja. I dlaczego właściwie nagle jestem taka niemiła i nie chcę go napisać? Przecież dla mnie to pstryknięcie palcami.
Ten mój milusiński to ulubieniec całej rodziny, szczególnie mojego tatusia - upragniony synek - piękny, uroczy, entuzjastyczny, dowcipny, kochany dla mnie, uczynny. I tatuś się mnie pyta, czy ma mu pracę załatwiać. I zdziwienie na stanowcze NIE z mojej strony. I "daj mu spokój" na moje "jeszcze miesiąc i wyrzucę go z domu". A pieniądze mu się kończą. Już zamiast na sushi zaprasza mnie na burgery... Chyba, że ja stawiam.

Jest jeszcze młody, może jakoś się weźmie w garść. Ale ja nie chciałabym być żonką-mamusią i podcierać mu noska non-stop. Czy jest jakiś sposób, żeby faceta wyprowadzić na mężczyznę? Czy już dla "zagłaskanego" nie ma przyszłości?

Obawiam się, ze jak będę załatwiała za niego... życie, to prędzej czy później, może nawet w małżeństiwe, będzie poszukiwał wrażeń i wyrywał się spod kontroli. Może mnie zdradzi?
Czy to moja wina?
Boję się, że bez kontroli stanie się jak jego tatuś lekkoduch, alkoholik, bankrut z długami.

Jakieś porady, drogie koleżanki i koledzy?
Może macie jakiś sprawdzony sposób, żeby koteczka wrzucić w wir dojrzałego życia?

2

Odp: Partnerka-mamusia, facet zagłaskany na śmierć. Czy jest nadzieja?

Obawiam się, ze jak będę załatwiała za niego... życie, to prędzej czy później, może nawet w małżeństiwe, będzie poszukiwał wrażeń i wyrywał się spod kontroli. Może mnie zdradzi?
Czy to moja wina?

Zdrada jest zawsze winą osoby zdradzającej, więc nigdy nie daj sobie wmówić, że to Twoja wina, bo mu sprzątałaś, gotowałaś i byłaś do rany przyłóż.
Ja na Twoim miejscu odbyłabym z partnerem poważną rozmowę i postawiła sprawę jasno - albo ruszy tyłek i zacznie aktywnie szukać pracy i dokładać się do Waszego wspólnego mieszkania (bo wnioskuję, że mieszkacie wspólnie), albo wyprowadza się do mamusi i tym samym kończy Wasz związek. Wiadomo - znalezienie pracy w naszym kraju nie jest proste, ale jest różnica między kimś, kto mimo wszystko szuka, a kimś, komu się po prostu nie chce. I co to za facet, który każe kobiecie się utrzymywać? Dla mnie to niepojęte.

3

Odp: Partnerka-mamusia, facet zagłaskany na śmierć. Czy jest nadzieja?

Jest jeszcze szansa, że jak wszystko za niego załatwiasz, to i kochanki sobie nie znajdzie. Bo jak to, sam by musiał poszukać????? wink smile

4

Odp: Partnerka-mamusia, facet zagłaskany na śmierć. Czy jest nadzieja?
AlphaWolf napisał/a:

Wiadomo - znalezienie pracy w naszym kraju nie jest proste, ale jest różnica między kimś, kto mimo wszystko szuka, a kimś, komu się po prostu nie chce. I co to za facet, który każe kobiecie się utrzymywać? Dla mnie to niepojęte.

Jemu to nie przeszkadza, że on nie płaci, bo jemu sie wszystko należy. To, że mi pomagają rodzice traktuje jako dar od losu i mówi, że ja nie mam żadnych zmartwień. I skąd on weźmie jak nie ma. Jego mamusia to by się badzo zatroskała, jakby powrócił do niej z walizkami - juz się ucieszyła, że się go pozbyła (ona jakoś nigdy za niego nic nie załatwiala, a jak był obiad jednogarnkowy raz na 2 tygodnie to było świeto lasu) I gdyby poszukał pracy adekwatnej do kwalifikacji, to by ją znalazł - może nie za kokosy, ale coś by zawsze wpływało. On chce na początek nie wiadomo co. Nie wie, że to on musi walczyć o pracę, bo rynek pracy o niego nie będzie walczył.

Rozmowy - ojjj były. Ale on nie potrafi rozmawiać. O uczuciach, o obowiązkach... Najlepiej o nowinkach jakichś techniczno-naukowych, filmach, sporcie. I ciekawe ma spostrzeżenia. Ale co z tego. Ja mu, że nie szanuje mnie, tego co ma, co ja dla niego robię. On mi - vice-versa - takiego potulnego, zgadzającego się i przyklaskującego na moje fanaberie jak on, to ze świeca szukać. A to przecież lubię tę kontrolę nad nim. I szanuje przecież i kocha i taka jestem najpiękniejsza na świecie.
Tak wie, wywalę go. On już się bierze w garść. Tak mu ciężko. Musi opiekować się owdowiałym niedawno dziadkiem (przy okazji zje z nim naleśniczki). Ale teraz to szuka już na pełnych obrotach. W międzyczasie pomaga koleżance rozkręcać jej biznes za stówę dziennie w weekendy. I niedługo po takiej ustawiającej rozmowie jest zawsze prezencik, randeczka.


bbasia napisał/a:

Jest jeszcze szansa, że jak wszystko za niego załatwiasz, to i kochanki sobie nie znajdzie. Bo jak to, sam by musiał poszukać????? wink smile

Ha, no własnie on jest taki niestety uroczy, że się baby wokół niego kręcą. Taki słodziak, z wyglądu prawie nastolatek. Do schrupania. Jak on sobie nie znajdzie, to jakaś tam go spokojnie znajdzie. A on bidulek nawet nie będzie wiedział co robi.
Więc ja wiem, że trzymanie go w złotej klatce tylko mi szkodzi.

Jak tak to wszystko piszę, to dochodzę do wniosku, że chyba powinnam wdziać małą obcisłą, zrobić smokey eyes, zmysłowe usta i iść na podryw faceta już ustawionego. A z kotusiem ładnie się pożegnać, jak dokończy grać w play station... Tylko szkoda. No szkoda tylu lat.

5

Odp: Partnerka-mamusia, facet zagłaskany na śmierć. Czy jest nadzieja?

Jemu to nie przeszkadza, że on nie płaci, bo jemu sie wszystko należy. To, że mi pomagają rodzice traktuje jako dar od losu i mówi, że ja nie mam żadnych zmartwień.

Serio chcesz być z facetem, który ma takie podejście? A co z przyszłością? Dzieci będą mogły chodzić głodne i rachunki mobłyby być niezapłacone, ale szanowny królewicz pupci nie ruszy, bo mu się rączki robotą ubrudzą? Wiesz, mój facet też jest obecnie bezrobotny i mieszka z rodzicami, ale oni mieszkają w takim miejscu, że naprawdę ciężko o pracę, a żeby z niego wyjechać, chłop musi troszkę zarobić i odłożyć. Ale szuka, a w domu bynajmniej nie jest bezużyteczny - sprząta, prasuje, zajmuje się gospodarstwem. I bardzo chce wyjechać, więc jak tylko podłapie fuchę, zarobi i odłoży. Rozmawiałam z nim już poważnie na ten temat. Nie wiem, ile Twój facet ma lat, ale przejawia podejście adekwatne do swojego nastoletniego wyglądu - po co się czymkolwiek martwić, jak jest mamusia i tatuś.

Jego mamusia to by się badzo zatroskała, jakby powrócił do niej z walizkami - juz się ucieszyła, że się go pozbyła (ona jakoś nigdy za niego nic nie załatwiala, a jak był obiad jednogarnkowy raz na 2 tygodnie to było świeto lasu)

Bardzo mądra kobieta. Powinnaś brać z niej przykład wink.

Rozmowy - ojjj były. Ale on nie potrafi rozmawiać. O uczuciach, o obowiązkach... Najlepiej o nowinkach jakichś techniczno-naukowych, filmach, sporcie. I ciekawe ma spostrzeżenia. Ale co z tego. Ja mu, że nie szanuje mnie, tego co ma, co ja dla niego robię. On mi - vice-versa - takiego potulnego, zgadzającego się i przyklaskującego na moje fanaberie jak on, to ze świeca szukać. A to przecież lubię tę kontrolę nad nim. I szanuje przecież i kocha i taka jestem najpiękniejsza na świecie.
Tak wie, wywalę go. On już się bierze w garść. Tak mu ciężko. Musi opiekować się owdowiałym niedawno dziadkiem (przy okazji zje z nim naleśniczki). Ale teraz to szuka już na pełnych obrotach. W międzyczasie pomaga koleżance rozkręcać jej biznes za stówę dziennie w weekendy. I niedługo po takiej ustawiającej rozmowie jest zawsze prezencik, randeczka.

Nie zadowalaj się byle czym, moja droga wink. Nie warto. Chcesz spędzić resztę życia u boku kogoś takiego? To ja mogłabym narzekać w drugą stronę, bo mój facet to baaardzo uczuciowy gość i mógłby paplać o uczuciach i związkach non stop, najlepiej w odniesieniu do naszego związku big_smile.

Jak tak to wszystko piszę, to dochodzę do wniosku, że chyba powinnam wdziać małą obcisłą, zrobić smokey eyes, zmysłowe usta i iść na podryw faceta już ustawionego.

Z takim wyglądem prędzej poderwiesz kolejnego popaprańca. Nie urządzaj balu przebierańców, bądź sobą. Lubisz gotować, sprzątać, dbać o swojego mężczyznę? Nie ma w tym niczego złego, nie musisz na siłę udawać zmysłowej, niedostępnej femme fatale. Mój facet często np. śmieje się ze mnie, mówiąc: "Kobieto, co ty wygadujesz, idź do kuchni bo tam jest twoje miejsce", po czym sam chce tam iść, by mi coś upichcić big_smile.

6 Ostatnio edytowany przez PaulinaZ (2013-08-30 12:05:35)

Odp: Partnerka-mamusia, facet zagłaskany na śmierć. Czy jest nadzieja?

Alpha, trudna to sprawa. Bo tak naprawdę, są dwa obozy - moje koleżanki (i koledzy:P) mówią tak jak Ty - szkoda życia, nieudacznik, pasożyt.
A moja rodzina - o kotulek, taki grzeczny, niech kotulek przyjdzie coś opowie, czy kotulek zje, z kotulka taka chudzinka. Na co Ty narzekasz, to przejściowe, daj mu szansę, dobry z niego człowiek.

No właśnie zły nie jest. Nawet kochany i ujmujący. I na sypialnię nie mogę narzekać - a to w końcu ważne.
Zapowiedział mi, że odda mi 3 pierwsze pensje. Ciekawe.
Nie wiem, czy to nie są jakieś zwody i obietnice na wyrost. Nie jestem pewna czy jest wiecznym chłopcem, czy to może faza... Czy z tego w ogóle można wyrosnąć..?

Zazdroszczę Ci, że Twój chłopak lubi rozmawiać "o Was". Ja miałam tak z moją pierwszą miłością. I tego mi brakuje. To bardzo ważne, żeby chłopak uważał związek za coś wyjątkowego, a nie cos co jest, bo jest, trwa i nie obowiązuje go termin przydatności do spożycia.

EH...

7

Odp: Partnerka-mamusia, facet zagłaskany na śmierć. Czy jest nadzieja?

Alpha, trudna to sprawa. Bo tak naprawdę, są dwa obozy - moje koleżanki (i koledzy:P) mówią tak jak Ty - szkoda życia, nieudacznik, pasożyt.
A moja rodzina - o kotulek, taki grzeczny, niech kotulek przyjdzie coś opowie, czy kotulek zje, z kotulka taka chudzinka. Na co Ty narzekasz, to przejściowe, daj mu szansę, dobry z niego człowiek.

Ale to TY masz z nim spędzić resztę życia, a nie Twoja rodzina, która go zaprosi od czasu do czasu na obiadek i historyjki każe opowiadać. Traktują go jak małpkę w zoo do podziwiania, nie zważając na tym, jak bardzo sama się z tą wredną małpą użerasz. Nikt za Ciebie życia nie przeżyje, nie pozwalaj innym decydować za siebie.

No właśnie zły nie jest. Nawet kochany i ujmujący. I na sypialnię nie mogę narzekać - a to w końcu ważne.
Zapowiedział mi, że odda mi 3 pierwsze pensje. Ciekawe.
Nie wiem, czy to nie są jakieś zwody i obietnice na wyrost. Nie jestem pewna czy jest wiecznym chłopcem, czy to może faza... Czy z tego w ogóle można wyrosnąć..?

Kochany, ujmujący i dobry w sypialni może być kochanek. Mąż natomiast to nieco większe zobowiązanie, a z tego co mówisz, facet kompletnie się nie nadaje.
Powiem tak: jak on ma więcej niż 17 lat to dałabym sobie z nim spokój.

Zazdroszczę Ci, że Twój chłopak lubi rozmawiać "o Was". Ja miałam tak z moją pierwszą miłością. I tego mi brakuje. To bardzo ważne, żeby chłopak uważał związek za coś wyjątkowego, a nie cos co jest, bo jest, trwa i nie obowiązuje go termin przydatności do spożycia.

Moim zdaniem to jest ważne, choć ja do zbytnio uczuciowych osób nie należę. Ale czasami trzeba usiąść i porozmawiać o swoich wątpliwościach. My mówimy sobie o nich szczerze i wspólnie (razem!) szukamy rozwiązania. Z byłymi też miałam ten problem, że często mnie zbywali, gdy poruszałam podobne tematy, więc wiem, jak się czujesz.

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Partnerka-mamusia, facet zagłaskany na śmierć. Czy jest nadzieja?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026