netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Walczę o rodzinę i związek, czy starczy mi sił?

25 odpowiedzi4 152 wyświetleniazałożony przez 40_TOM, 30.08.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Walczę o rodzinę i związek, czy starczy mi sił?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

1

Temat: Walczę o rodzinę i związek, czy starczy mi sił?

Coś o sobie:
40 lat, bez nałogów, dobra praca, żona, dwóch synów, dom pod miastem, rodzinne nastawienie, uparty, porywczy, nie umiem żartować, a czasem mój dowcip może kogoś obrazić, ciężko akceptuję nowe znajomości, jestem nieufny, raczej pomocny, kompromisowy, raczej uległy.
Coś o sytuacji:
ślub w 1998 teraz będzie 15 rocznica, byliśmy młodzi ja 25 ona 21, oboje czuliśmy to samo bardzo chcieliśmy być razem, rodzina nas wspierała, zwłaszcza jej mama i moja, ja jako półsierota traktowałem wszystko poważnie nie chciałem powtórzyć przypadku ojca, który odszedł od matki gdy byłem mały.
Początki trudne, ale co roku coraz lepiej, mieszkaliśmy sami od ślubu, nikt nam się nie wtrącał, docieraliśmy się, czasem drobne sprzeczki o głupstwa, ale cały czas gorące uczucie. Po 3 latach pierwszy syn, wcześniak, dużo strachu jak będzie, przed jego urodzeniem umiera nagle teściowa, staję na wysokości zadania, wspieram pocieszam, wychodzimy jakoś z tego doła, który był też moim dołem bo teściowa była dla mnie bardzo OK dużo nam pomagała. Syn rośnie zdrowo dziś ma 12 lat, ale nie jest jedynakiem prawie 5,5 roku temu przychodzi na świat drugi syn. Jesteśmy prze szczęśliwi, układa się nam.
Były też problemy to nie tak, że wszystko super.
Zawiniłem ja po 5 latach małżeństwa był flirt z inną, tylko flirt - zero sexu, jednak były ciepłe słówka, gorące maile, doszło to do żony, awantura, groźba rozwodu, moje przeprosiny, błagania, konfrontacja z tą drugą, przebaczenie, ostatnia szansa. Wiedziałem, że spieprzyłem i to mnie jeszcze bardziej zbliżyło do żony.
Zbliżyliśmy się do siebie, było dobrze, po ok. roku ona ma flirt, ale też jest to tylko flirt, przebaczam teraz ja, kolejny raz problemy nas zbliżają. Pojawia się drugi syn jest cudownie, czujemy, że teraz jesteśmy w komplecie, młody ma teraz prawie 6 lat.
I nagle .... buuum, coś zaczęło się nie tak, podaruje sobie fazę rozpoznania, oboje usiedliśmy i rozmawiamy. Ja pytam otwarcie: czy jest romans, odpowiedź prosta Tak. Pytam czy jest sex? odpowiedź: Tak, pytam jak długo? kilka tygodni.
Moje nogi jak z waty .... po jej stronie brak przeprosin, brak skruchy, na pytanie czy to jednorazowe odpowiedź: Nie. Ja zwymiotowałem. Zaczynam analizować, dociekać, kto to, dla czego, co z dziećmi. Ona jak w amoku narkotycznym mówi wiele słów które ranią. Kochanek młody chłopak młodszy o prawie 10 lat. Ona mówi o uczuciu o szczęściu o zrozumieniu jakie ma z nim, ja nie mogę w to uwierzyć, podchodzę racjonalnie, staram się zobaczyć w tym coś w rodzaju chwilowego zauroczenia, które pewnie minie.
Przebaczam, proszę, błagam, zaklinam, o szanse dla nas i dla rodziny, chłopcy są tak uczuciowi boje się i ona zaczyna też bać się jak oni na to zareagują. Ustalamy, że nic im na razie nie mówimy. Ona prosi o czas, musi to wszystko zebrać. Ja się godzę, bo naprawdę kocham, postanawiam poprawić te błędy które mi wytyka, choć wiem, że to bardziej forma jej usprawiedliwienia, bo ona w końcu przeprasza, za zdradę, ale jednocześnie mówi, że nie może tak sobie z niego zrezygnować, że nie może jego zranić. On się uaktywnia bardziej, bo wie, że ja już wiem, SMS-y telefony, dochodzi do konfrontacji mojej z nim - przypadkowo, jestem spokojny zadaje kilka pytań w rodzaju, czy wie co robi? Jego odpowiedzi utwierdzają mnie, że to duży dzieciak, który widzi starszą atrakcyjną, samodzielną kobietę, którą pragnie.
To wszystko trwa niecały tydzień, ja proszę o określenie jak długo mamy tak żyć, ja nadal kocham, pragnę jej bliskości, ona widzi jak to przeżywam, mówi kolejny raz przepraszam, ale nic więcej nadal potrzebuje czasu, żyjemy razem, realizujemy codzienne zadania, jest nawet tak, że pojawia się sex. Ja ryzykuje proponuje jej, aby w spokoju w samotności przemyślała wszystko, ona wykorzystuje ten pomysł, ale w inny sposób stwierdza, że wyjedzie z nim wówczas sprawdzi też jego. Ja mówię, że taka weryfikacja gdzieś po za codziennym życiem, nic nie da, on tego nie spieprzy musiałby być idiotą, ale kocham i walczę więc się zgadzam ona wyjeżdża na 4 dni. Jest już tam dwa, ja wariuje, dzieci widzą, że jestem inny, częściej je przytulam, spędzam z nimi więcej czasu. Ona czasem dzwoni, pyta co u dzieci i mówi, że u niej wszystko OK, ja mówię, że jest mi ciężko, proszę aby mnie zrozumiała nie umiem jej powiedzieć że jest Ok bo nie jest. Ale czuje, że kocham ją jeszcze bardziej nie umiem sobie wyobrazić życia bez niej, bez dzieci, po za tym ja nie odejdę, nie zrobię tego co mój ojciec. Nie wiem co zrobi ona, są trzy wyjścia wróci do mnie, zostanie z nim, albo po powrocie nadal powie, że potrzebuje czasu. Ja walczę ....

2

Odp: Walczę o rodzinę i związek, czy starczy mi sił?

Nie zazdroszczę Ci tej sytuacji i wiem jak się czujesz. Sama jestem w takim momencie,ze czuję się jak zbity pies, ale ja powiedziałam tylko,ze będę czekać. Ty jesteś w gorszej sytuacji bo sa dzieci a ona jest Twoją żoną. Nie mam słów wsparcia dla Ciebie bo to nic Ci nie da. Musisz sam ocenić czy warto o nią walczyć bo ją naprawdę kochasz, czy chodzi Ci tylko o utrzymanie pełnej rodziny. Trzymam kciuki za słuszną decyzję

3

Odp: Walczę o rodzinę i związek, czy starczy mi sił?

A ja Ci powiem, ze spieprzyles to co najwazniejsze.
Pokazales jej majac romans (nie wazne, ze bez sexu, chodzi o uczucia)ze, nie jest dle Ciebie jedyna.
Skrzywdziles ja bardzo, zniszczyles jej wiare w Ciebie... no i rozbujales kolo, ktore sie toczy do dzisiaj.
Nie wybaczyla Ci i nie pogodzila sie z tym.
Bardzo dobrze ja rozumiem, jestem taka sama.

Sa rozne kobiety, niektore potrafia odrzucic krzywde i zaczac naprawde od nowa...
a niektore juz na zawsze pamietaja, ze nie jestes tym idealem dla ktorego warto poswiecic zycie.

4 Ostatnio edytowany przez Kal-El (2013-08-30 13:24:39)

Odp: Walczę o rodzinę i związek, czy starczy mi sił?
Doonna napisał/a:

A ja Ci powiem, ze spieprzyles to co najwazniejsze.
Pokazales jej majac romans (nie wazne, ze bez sexu, chodzi o uczucia)ze, nie jest dle Ciebie jedyna.
Skrzywdziles ja bardzo, zniszczyles jej wiare w Ciebie... no i rozbujales kolo, ktore sie toczy do dzisiaj.
Nie wybaczyla Ci i nie pogodzila sie z tym.
Bardzo dobrze ja rozumiem, jestem taka sama.

Sa rozne kobiety, niektore potrafia odrzucic krzywde i zaczac naprawde od nowa...
a niektore juz na zawsze pamietaja, ze nie jestes tym idealem dla ktorego warto poswiecic zycie.

Może się za dużo kawy opiłem i mam omamy, ale z tekstu autora wynika, że to Szanowna Małżonka palnęła go w rogi.
W związku z tym, nawiązując do wypowiedzi Donny, a raczej ją parafrazując:

A ja Ci Tom powiem, że spieprzyła to co najważniejsze.
Pokazała Ci mając romans że nie jesteś dla niej tym jedynym.
Skrzywdziła Cie bardzo, zniszczyła Twoją wiarę w nią, no i rozbujała koło, które się toczy do dzisiaj.
Nie wybaczaj jej i nie zgadzaj się na to.
Bardzo dobrze Cie rozumiem.

Są różni mężczyźni, niektórzy potrafią odrzucić krzywdę i zacząć od nowa..
a są i tacy, którzy już na zawsze zapamiętają, że akurat ta kobieta nie jest ideałem dla którego... i tak dalej

Facet, rozumiem Twoją przeszłość, ale zwróć uwagę, w przypadku Twojego dzieciństwa to Twój ojciec zachował się tak jak się zachował. W Twoim związku to "Szanowna Małżonka" zachowuje się tak jak się zachowuje.*

* - Za wyjątkiem tego, że powinieneś już dawno palnąć w stół.

5

Odp: Walczę o rodzinę i związek, czy starczy mi sił?
Kal-El napisał/a:
Doonna napisał/a:

A ja Ci powiem, ze spieprzyles to co najwazniejsze.
Pokazales jej majac romans (nie wazne, ze bez sexu, chodzi o uczucia)ze, nie jest dle Ciebie jedyna.
Skrzywdziles ja bardzo, zniszczyles jej wiare w Ciebie... no i rozbujales kolo, ktore sie toczy do dzisiaj.
Nie wybaczyla Ci i nie pogodzila sie z tym.
Bardzo dobrze ja rozumiem, jestem taka sama.

Sa rozne kobiety, niektore potrafia odrzucic krzywde i zaczac naprawde od nowa...
a niektore juz na zawsze pamietaja, ze nie jestes tym idealem dla ktorego warto poswiecic zycie.

Może się za dużo kawy opiłem i mam omamy, ale z tekstu autora wynika, że to Szanowna Małżonka palnęła go w rogi.

Pewnie, ze go palnela, ale to on pierwszy mial romans i pokazal, ze tak sie da...
no i uczen stal sie lepszy od mistrza sad

Wiem cos o tym... tez szybko sie ucze big_smile

6

Odp: Walczę o rodzinę i związek, czy starczy mi sił?
Doonna napisał/a:
Kal-El napisał/a:
Doonna napisał/a:

A ja Ci powiem, ze spieprzyles to co najwazniejsze.
Pokazales jej majac romans (nie wazne, ze bez sexu, chodzi o uczucia)ze, nie jest dle Ciebie jedyna.
Skrzywdziles ja bardzo, zniszczyles jej wiare w Ciebie... no i rozbujales kolo, ktore sie toczy do dzisiaj.
Nie wybaczyla Ci i nie pogodzila sie z tym.
Bardzo dobrze ja rozumiem, jestem taka sama.

Sa rozne kobiety, niektore potrafia odrzucic krzywde i zaczac naprawde od nowa...
a niektore juz na zawsze pamietaja, ze nie jestes tym idealem dla ktorego warto poswiecic zycie.

Może się za dużo kawy opiłem i mam omamy, ale z tekstu autora wynika, że to Szanowna Małżonka palnęła go w rogi.

Pewnie, ze go palnela, ale to on pierwszy mial romans i pokazal, ze tak sie da...
no i uczen stal sie lepszy od mistrza sad

Wiem cos o tym... tez szybko sie ucze big_smile

Ale ona również flirtowała i potem się wszystko wyklarowało. I teraz postanowiła ponownie sie pobawić, tylko dodając pikanterii....

7

Odp: Walczę o rodzinę i związek, czy starczy mi sił?

Podziwiam, a zarazem kompletnie nie rozumiem... nie potrafiłabym walczyć o kogoś kto by mnie zdradzał i mówił mi wprost, ze kocha kogoś innego... sama zostałam zdradzona...odeszłam...żal, złość , rozczarowanie nie pozwoliły mi zostać... rozumiem, ze nie chcesz być taki jak Twój ojciec... ale to nie Ty pokochałeś kogoś innego...a zostać po to, żeby historia się powtórzyła...jaki to ma sens, kto raz zdradził zrobi to kolejny raz...mimo wszystko trzymam kciuki, przed Toba trudna decyzja...nawet jeśli Twoja zona wybierze rodzinę to TY będziesz walczył z wewnętrznym bólem...

8

Odp: Walczę o rodzinę i związek, czy starczy mi sił?

Człowieku, Ty chyba jesteś z żelaza. Ale doskonale Cię rozumiem. Na pewno znajdziesz tu wsparcie.

Takie spostrzeżenie na gorąco: pomijasz, jak to nazywasz, "fazę rozpoznania", a szkoda, zastanawia mnie, czy były jakieś sygnały (musiały być...), na które można było zareagować, zanim było za późno. Słowem, kiedy to bylo jeszcze na takim, niestety już Wam znanym, względnie "bezpiecznym" etapie, jak Wasze poprzednie zauroczenia. Najwyraźniej coś poszło nie tak i sprawy wymknęły się spod kontroli sad

Co możesz zrobić? Nic. Może się mylę, ale im bardziej będziesz próbował ją zniechęcić do jej partnera, tym zacieklej będzie przy nim trwać, to naturalne. Zastosuj metodę "iluś tam" kroków, która krąży tu po Forum i wszyscy bardzo ją lubimy sad Bags, zapodasz?

Prawdopodobnie Twoja żona sama wróci do Ciebie i rodziny, jak tylko znudzi się swojemu partnerowi (ile on ma lat?). Dlatego nie dokładaj do tego pieca, być może samo wygaśnie. Co wtedy zrobisz, to będzie już tylko Twoja decyzja. Myślę, że postąpisz słusznie, taką mam nadzieję i za to trzymam kciuki.

9

Odp: Walczę o rodzinę i związek, czy starczy mi sił?
40_TOM napisał/a:

stwierdza, że wyjedzie z nim wówczas sprawdzi też jego (...)
kocham i walczę więc się zgadzam ona wyjeżdża na 4 dni.
Ja walczę ....

yikes
Do tanga trzeba dwojga, ona też powinna walczyć. A mam wrażenie, że robi coś zupełnie przeciwnego...

10 Ostatnio edytowany przez słonecznik30 (2013-08-30 23:47:15)

Odp: Walczę o rodzinę i związek, czy starczy mi sił?

W jaki sposób walczysz?poddałeś się,pozwoliłeś osobistej żonie legalnie wyjechać na sexwycieczkę z innym facetem.Zamiast jeżeli Ci na niej zależy pojechać po nią-walczysz biernie,czekasz-błąd.Żadna kobieta nie uszanuje,nie będzie wzdychać do faceta,który w podbramkowych sytuacjach "nie uderzy pięścią w stół", nie czujesz się wykastrowany? To chora sytuacja-Ty uprawiających sex z żoną,ona uprawiających sex z tym drugim w jednej płaszczyźnie czasowej.Gdzie w tym intymność,bliskość.Wybacz,ale nie gwarantuję Wam przyszłości wzajemne oskarżenia,licytacje kto był mniej i bardziej winien,kto czego nie zrobił i tak Was dopadnie w innym czasie i odbije się na związku.Zadbaj o własną godność.

11

Odp: Walczę o rodzinę i związek, czy starczy mi sił?
słonecznik30 napisał/a:

W jaki sposób walczysz?poddałeś się,pozwoliłeś osobistej żonie legalnie wyjechać na sexwycieczkę z innym facetem.Zamiast jeżeli Ci na niej zależy pojechać po nią-walczysz biernie,czekasz-błąd.Żadna kobieta nie uszanuje,nie będzie wzdychać do faceta,który w podbramkowych sytuacjach "nie uderzy pięścią w stół", nie czujesz się wykastrowany?....

A co? Ma ją przykuć do kaloryfera? Szantażować? Użyć przemocy?
Ona już zdecydowała. Autor topi się w iluzjach. To bardzo nieprzyjemny stan, gdy nic nie można zrobić.

12

Odp: Walczę o rodzinę i związek, czy starczy mi sił?
N4VV napisał/a:
słonecznik30 napisał/a:

W jaki sposób walczysz?poddałeś się,pozwoliłeś osobistej żonie legalnie wyjechać na sexwycieczkę z innym facetem.Zamiast jeżeli Ci na niej zależy pojechać po nią-walczysz biernie,czekasz-błąd.Żadna kobieta nie uszanuje,nie będzie wzdychać do faceta,który w podbramkowych sytuacjach "nie uderzy pięścią w stół", nie czujesz się wykastrowany?....

A co? Ma ją przykuć do kaloryfera? Szantażować? Użyć przemocy?
Ona już zdecydowała. Autor topi się w iluzjach. To bardzo nieprzyjemny stan, gdy nic nie można zrobić.

Nic gorszego niż topienie się w iluzjach. To dobre dla dzieci które nie dociekają, skąd sie wziął królik w kapeluszu.
Żona Toma, też jest pod wrażeniem iluzji, wróci do rzeczywistości jak dostanie kopa w doope.
Tom, walczysz z wiatrakami.
Miej godność, nie czekaj na to czego nie strawi kochanek.

13

Odp: Walczę o rodzinę i związek, czy starczy mi sił?

Wróciła, wie, że nic nie wie, mówi o czasie, chce iść do psychologa, ja wiem, że walczę chyba na z góry przegranej pozycji, mówię, że OK, że powinna pogadać z kimś niezaangażowanym, choć wiem, że nikt nie powie jej co ma robić, za duży ciężar. W nocy nie daje rady przestaje być spokojny rozmawiamy długo. Ja chcę, aby dokonała wyboru ja albo on, nie wiem ile to jeszcze potrwa, ale nie pozwolę już dłużej siebie niszczyć.

14

Odp: Walczę o rodzinę i związek, czy starczy mi sił?
40_TOM napisał/a:

Wróciła, wie, że nic nie wie, mówi o czasie, chce iść do psychologa, ja wiem, że walczę chyba na z góry przegranej pozycji, mówię, że OK, że powinna pogadać z kimś niezaangażowanym, choć wiem, że nikt nie powie jej co ma robić, za duży ciężar. W nocy nie daje rady przestaje być spokojny rozmawiamy długo. Ja chcę, aby dokonała wyboru ja albo on, nie wiem ile to jeszcze potrwa, ale nie pozwolę już dłużej siebie niszczyć.

TOM, podobna sytuacja była w mojej rodzinie. Brat mojego ojca. Czekał aż jego pani wywietrzeją z głowy amory. jak wywietrzał jeden, to niedlugo potem był następny. To go bardzo niszczyło.
W końcu powiedział DOŚĆ. Znowu zaczął być sobą, bo wcześniej strach było patrzeć, smutny, przygnębiny.

Żona z niego nie zrezygnuje. Jak na razie jest w komfortowej sytuacji. Ty godzisz się na kochanka, pozwalasz się wyszumieć. Myśli że będziesz czekał do usranej śmierci. Nic jej to nie kosztuje. Ty płacisz za to cenę najwyższą.  Niszczysz samego siebie.
Żona wie, że nic nie wie? Ty dokonaj za nią wyboru.

15

Odp: Walczę o rodzinę i związek, czy starczy mi sił?

40_TOM ty tak serio wysłuchiwałeś jej opowieści, jak to jej dobrze z kochankiem, a potem puściłeś ją na cztery dni, żeby sobie w łóżku (czy poza łóżkiem) pobaraszkowała? Ja bym tak nie umiała. Powiem ci tylko, że gdyby mi mój facet pozwolił na to, to odrazu bym wiedziała, że mu na mnie nie zależy. Skoro nie wzruszałoby go, że mam zamiar wyjechać z jakimś fagasem i z nim sex uprawiać, to dla mnie oznaczałoby, że mnie nie kocha. W tak drastycznej sytuacji powinieneś pokazać jej, że będziesz o nią walczyć, a ty ją oddałeś. Ja to tak widzę.
N4VV na miejscu autora powiedziałabym, albo zostajesz lub jedziesz sama, albo koniec z nami. Bo tak jak piszesz facet żyje jakąś iluzją.

16 Ostatnio edytowany przez Drzazga (2013-09-02 14:05:21)

Odp: Walczę o rodzinę i związek, czy starczy mi sił?

Tom, miłość wymaga stanowczości.
Teraz przyzwalasz żonie na trójkąt.
Wie, że Ciebie nie straci, może sobie bezkarnie pobalować z kochankiem bo Ty... zawsze przebaczysz, zawsze czekasz.
To że pozwoliłeś jej na wspólny wyjazd z kochankiem,... to ze tak ochoczy krzyczałeś "nic się nie stało, kochanie nic się nie stało" to ustawia Ciebie na przegranej pozycji.
Stało się, zdradziła, oszukała, pokazała ze ważniejsze dla niej jest figlowanie z kochankiem zamiast dzieci.
Zmień te jej przekonanie o bezkarnym poniewieraniu Ciebie i dzieci.
Pamiętaj, że bezkarność rozzuchwala.

Nie zmienisz jej, taka już jest.
To co możesz zmienić to siebie, zawalczyć o siebie, o dzieci.

Spakuje się, kochanek wieczorem zabierze ją i jej tobołki do gniazdka ich miłości.
Ty i dzieci cieszycie się z uwolnienia od wybrakowanego modelu zony i matki.
DACIE RADĘ !!

Tylko wyłącz ją z obiegu rodzinnego, zanim narobi dodatkowych kłopotów.
Uważaj na wrobienie Ciebie w ojcostwo dziecka gacha.
Masz tylko 6 miesięcy od momentu kiedy dowiesz się że się urodziło.

Zbieraj dowody, wnoś sprawę o rozwód alimenty na dzieci może i Ciebie.
Czy się po tym obudzi ?
Chyba tylko to może ją obudzić ze snu, chociaż chyba prędzej kochanka.

Nie czekaj na jej decyzję, chwila nadzieji potem znowu rozczarowanie.
Psycholog dla niej ???
Jeżeli ma problem ze sobą to jej sprawa, nie dawaj się wciągnąć w te jej rozterki.
To raczej gra na zwłokę, moze kochanek nie potrafi się zdeklarować i potrzebuje jemu dać czas.
Wtedy dając jej czas, tak naprawdę dasz czas na podjecie decyzji nie żonie, ale jej kochankowi.

17

Odp: Walczę o rodzinę i związek, czy starczy mi sił?

Jeśli ktoś jeszcze pamięta moja historię i ciekawi go co dalej, to pewnie się zdziwicie, moja żona nadal potrzebuje czasu. Żyjemy obok siebie, niestety godzę się na to ze względu na dzieci, nic im nie mówimy. To już ponad miesiąc. Nie wiedziałem, że dam radę tyle czasu wytrzymać, a teraz weszło mi to w krew. Nie do końca wiem jak jest miedzy nią, a nim. Odpuściłem sobie zabawy w detektywa. W rozmowach coraz łatwiej jest jej mówić o odejściu, być może trwa to bo ona chce mnie do tego profesjonalnie przygotować, sam nie wiem. Gdy pytam ją o to to zaprzecza. Gdy pytam o niego to rozsądnie mówi, że nic mi nie będzie mówić, aby mnie nie ranić. Ja dochodzę do następujących wniosków:
Doszło do zdrady - mleko się wylało - ona nie umie sobie wyobrazić, że mogę jej przebaczyć i że może nam się udać, dzieci powstrzymują ja przed odejściem definitywnym. Na tym forum przeczytałem wiele mądrych słów, niektóre dokładnie pasują do mojej sytuacji. Wykorzystuje je czasem w rozmowach z żoną, czasem ma  wrażenie, że docierają do niej, a czasem, że tylko pogarszają sytuację. Nie mogę napisać, że nie wiem co mam robić, bo puki mieszkamy razem, choć jesteśmy osobno, to jest to część tego co pragnę, tylko część, ale może doczekam się reszty....

18

Odp: Walczę o rodzinę i związek, czy starczy mi sił?

Czekałam na dalszy ciąg Twojej historii, strasznie utkwiła mi w pamięci. Nie jestem zaskoczona, że nadal tkwisz w tym zawieszeniu, i pewnie potrwa to jeszcze dłużej, nie jest łatwo przebudować sobie życie. Prawdopodobnie dotrzesz do kresu swojej wytrzymałości, w tej chwili jeszcze dość odległego, i sam będziesz zdziwiony, ile wytrzymałeś. Ale nie będzie to przyjemne uczucie.

Jeżeli Twoja żona nie chce mówić o tamtym, żeby Cię nie ranić, to nie chcę Cię martwić, ale raczej dobrze im się układa, póki co. Uważasz, że żona nie umie sobie wyobrazić, że mógłbyś jej przebaczyć - ale czy ona tego w ogóle chce? Moim zdaniem dobrze wie, że przyjąłbyś ją z otwartymi ramionami, w związku z tym ma to gdzieś. Nie szanuje Cię, bo jest Ciebie totalnie pewna, nawet w takiej sytuacji, w której już dawno powinieneś pokazać jej plecy. Tak na marginesie, pamiętaj, że poczucie bezkarności rozzuchwala i demoralizuje. Teksty typu "nie zasługuję na ciebie", "znajdziesz kogoś, kto jest ciebie wart" i tym podobne ohydne manipulacje masz dopiero przed sobą.

Niestety powiedziałabym, że Twoja żona ostatecznie nie będzie ani z Tobą, ani z tamtym, ale może się mylę.

Ogólnie doskonale Cię rozumiem, i dobrze Ci życzę, aby wszystko ułożyło się po Twojej myśli. Odzywaj się jeszcze. Powodzenia

19

Odp: Walczę o rodzinę i związek, czy starczy mi sił?

Odejdz od niej chocby na chwile,a zobaczy co straciła,bo TY musisz naprawde ja kochac skoro zyjesz w takim trójkacie nic nie robiąc.Pokaz jej ze wiecej sie na to nie godzisz,wyprowadz sie na kilka dni,albo spakuj sie, wyjedz i nic nie mów,moze sie otrząsnie...nie znam faceta który mieszkał by nadal z zona wiedząc ze ta ma kochanka...powodzenia i nie zyczę nikomu czegos takiego to dramat dla rodziny,dzieci..

20 Ostatnio edytowany przez eljola (2013-09-23 22:30:15)

Odp: Walczę o rodzinę i związek, czy starczy mi sił?
40_Tom napisał/a:

bo puki mieszkamy razem, choć jesteśmy osobno, to jest to część tego co pragnę, tylko część, ale może doczekam się reszty...

Ja Ty ją musisz bardzo kochać, że wystarcza Ci nędzny ochłap.
Ty nie szanujesz samego siebie, nie licz że ona będzie Cie szanować. Skończy się ten romans, zacznie drugi z Twoim cichym na to przyzwoleniem, bo dla dobra dzieci.
Ty wierzysz? To goowno prawda. Ona by odeszła i w doopie miałaby dzieci, tylko boi się, że motylki wyfruną z brzuszka kochasia i zostanie na lodzie.
Chłopie jak masz jaja, to walnij pięścią w stół, zabierz manatki i zostaw ją w tym bajzlu. Pokaż, że jesteś facetem, a nie ciepła kluchą.

21 Ostatnio edytowany przez Drzazga (2013-09-24 12:32:27)

Odp: Walczę o rodzinę i związek, czy starczy mi sił?
40_TOM napisał/a:

Jeśli ktoś jeszcze pamięta moja historię i ciekawi go co dalej, to pewnie się zdziwicie, moja żona nadal potrzebuje czasu. Żyjemy obok siebie, niestety godzę się na to ze względu na dzieci, nic im nie mówimy. To już ponad miesiąc. Nie wiedziałem, że dam radę tyle czasu wytrzymać, a teraz weszło mi to w krew. Nie do końca wiem jak jest miedzy nią, a nim. Odpuściłem sobie zabawy w detektywa. W rozmowach coraz łatwiej jest jej mówić o odejściu, być może trwa to bo ona chce mnie do tego profesjonalnie przygotować, sam nie wiem. Gdy pytam ją o to to zaprzecza. Gdy pytam o niego to rozsądnie mówi, że nic mi nie będzie mówić, aby mnie nie ranić. Ja dochodzę do następujących wniosków:
Doszło do zdrady - mleko się wylało - ona nie umie sobie wyobrazić, że mogę jej przebaczyć i że może nam się udać, dzieci powstrzymują ja przed odejściem definitywnym. Na tym forum przeczytałem wiele mądrych słów, niektóre dokładnie pasują do mojej sytuacji. Wykorzystuje je czasem w rozmowach z żoną, czasem ma  wrażenie, że docierają do niej, a czasem, że tylko pogarszają sytuację. Nie mogę napisać, że nie wiem co mam robić, bo puki mieszkamy razem, choć jesteśmy osobno, to jest to część tego co pragnę, tylko część, ale może doczekam się reszty....

czyli jesteś w trójkącie...
nie martw sie wkrótce dojdzesz do sciany, ale wtey moze byc za późno na pomoc Tobie a już na pewnie żonie.

Potrzebuje czasu... no pewnie, kochanek młodszy o 10 lat( chce spijać smietankę a nie zajmowac się budowanie rodziny z kobietą która ma 2 dzieci), potrzeba jemu czasu, nie zonei, na to zebuy sie zdeklarowac, ułozyc życie, mieszkanie itp.

Ty jesteś w tej chwili :
1. przystanią na przeczekanie az do ułozenia sobie gniazdka i relacji z kochankiem,
2. opcja koła ratunkowego

Stanowczośc - jesteś dla niej słabeuszem którego mozna wymanewrowac dla swoich potrzeb.
Nie gódź się na zycie w trójkącie. Dla dobra swojego i swoich dzieci.
Żona "nie wie" czaego chce i woli trwac w rozkroku ??
to jej pomóż, i sobie też.
Wiesz, ona ma teraz faceta który jest jej świtlaną przyszłościa, wielka miłościa - niech stanie na wysokosci zadania, niech udowodni ze jest jej godzien - niech urządzi im mieszkanku i koniec farsy...

Ona nie chce Ciebie przygotować "profesjonalnie" do rozstania, ale siebie, oczywiscie "profesjonalnie" to na pewno, przecież to jej potrzeby, musi o nie zadbać.
Zbieraj dowody jej zdrady i przestań grać farsę, w końcu uderzy to w Ciebie a potem w Twoje dzieci.
RATUJ SIEBIE, potem dzieci.
Zona jest w amoku, żadne argumenty do niej teraz nie przemówią, nawet te z forum tutaj..

Możliwe ze jak pomieszka sama albo z kochankiem to zacznie sie zastanawiac co dla niej jest ważne.
Teraz ? smile
po co fajnie jest jak jest, młody, jurny kochanek i stary miso w domu który przyniesie w ząbkach pieniążki, odciąży od opieki nad dziecmi kiedy ma ochote poszaleć z kochankiem...
po jej je to zmieniać ?
Sam ją pchasz w ten  romans, stwarzając super warunki do jego kontynuowania i rozwoju.
Znieraj dowody, co znimi zrobisz - zdecydujesz w odpowiednim momencie w zależności od sytuacji.

22

Odp: Walczę o rodzinę i związek, czy starczy mi sił?

No tak Autorze to są konsekwencje Twojego Flirtu...
Choć nie jestem wcale za "oko za oko"
Że jak On coś zrobi... to Ona musi mu oddać tym samym.
Powiem tak: mnie zdradzono,ale ja nigdy w odwecie tego
nie zrobiłam, bo On.....


Cóż Ci życzyć...hmm

23

Odp: Walczę o rodzinę i związek, czy starczy mi sił?
Milionek napisał/a:

No tak Autorze to są konsekwencje Twojego Flirtu...
Choć nie jestem wcale za "oko za oko"
Że jak On coś zrobi... to Ona musi mu oddać tym samym.
Powiem tak: mnie zdradzono,ale ja nigdy w odwecie tego
nie zrobiłam, bo On.....


Cóż Ci życzyć...hmm

dla ścisłości, jezeli mozna mówic w kategorii "konsekwencji"
"Konsekwencją" flirtu była pierwsza zdrada zony:

40_TOM napisał/a:

Zawiniłem ja po 5 latach małżeństwa był flirt z inną, tylko flirt - zero sexu, jednak były ciepłe słówka, gorące maile, doszło to do żony, awantura, groźba rozwodu, moje przeprosiny, błagania, konfrontacja z tą drugą, przebaczenie, ostatnia szansa. Wiedziałem, że spieprzyłem i to mnie jeszcze bardziej zbliżyło do żony.
Zbliżyliśmy się do siebie, było dobrze, po ok. roku ona ma flirt, ale też jest to tylko flirt, przebaczam teraz ja, kolejny raz problemy nas zbliżają. Pojawia się drugi syn jest cudownie, czujemy, że teraz jesteśmy w komplecie, młody ma teraz prawie 6 lat.

I nagle .... buuum, coś zaczęło się nie tak, podaruje sobie fazę rozpoznania, oboje usiedliśmy i rozmawiamy. Ja pytam otwarcie: czy jest romans, odpowiedź prosta Tak. Pytam czy jest sex? odpowiedź: Tak, pytam jak długo? kilka tygodni.

poza tym... jeżeli po flircie, obie strony godzą się na wspólne budowanie przyszłości, to
wyskakiwanie po roku ze zdradą jest zaprzeczeniem tego co ustalili, zerwaniem umowy.

natomiast co ma wspólnego z 'konsekwencją" po flircie kolejna zdrada i rozwalenie rodziny ?


Może.. wynika ze stwiedzenia :
- "przebaczam, ale jak mi sie teraz trafi "miłość" to popłynę"
wtedy to nie jest ustlenie, budowa związku ale szukanie wymówki zeby poszaleć i czuć się usprawiedliwoną/nym

24

Odp: Walczę o rodzinę i związek, czy starczy mi sił?

Myślę, że przez to, że wychowywała cię tylko matka, reagujesz typowo po kobiecemu. Postaw tej swojej żonie twarde warunki, niech nie poniża ciebie i nie dołuje . Trzeźwo - to skończy się tak, że ten młodzieniec prędko kopnie ją w dupencję i wróci. Natomiast, co ty wtedy zrobisz to już zależy od ciebie. Ja na twoim miejscu na pewno nie otworzyłabym ramion na całą szerokość. Nie pozwoliłabym wrócić do domu. Przetrzymałabym ją przez miesiąc albo i więcej. Niech jej się zimnej wody do tyłka naleje, wtedy zacznie szanować co ma i kogo ma. Dopóki zyje z tym matołem nie pozwoliłabym zabierac dzieci, widzenia w wyznaczonym czasie i w wyznaczone godziny, i tylko w domu, nie dałabym również zawlec się do łóżka w tym okresie. Bo oprócz tego co ona robi tobie, to jeszcze robi to dzieciom. Ona ma spodnie w tym domu i musisz to odmienić, oczywiście zero agresji. Spokój,  lód i wyrachowanie. Dystans na odległość kija i nie pokazuj jej, że cierpisz i jest ci potrzebna.

25

Odp: Walczę o rodzinę i związek, czy starczy mi sił?

Nie odzywasz się, więc myślę o tym co tam u ciebie. I muszę  napisać, że jesteś tak niespotykanym mężczyzną, że aż mi się nie chce wierzyć, że tacy istnieją. Bezcenny. Uwierz mi, jesli ta twoja zona dostanie od ciebie jeszcze jedna szansę, to tylko ostatnią. Pomyśl tylko jak na to wszystko zapatrują sie twoje dzieci. Oczywiście one nie muszą wiedzieć, ale bądź pewny wiedzą więcej niż podejrzewasz.
Jesli doszłoby do rozwodu, nie oddalabym jej dzieci, zmarnuje je, a ty ze swoim charakterem na pewno spotkasz kobietę, która cie doceni i z miłości do ciebie zaakceptuje twoje dzieci. Tylko szukaj dobrze. Trzymam za ciebie kciuki i jestem za tobą.

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Walczę o rodzinę i związek, czy starczy mi sił?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026