Cześć, otóż.. jeżeli w złym dziale założyłam temat to najmocniej proszę o przeniesienie..
Chciałabym przedstawić wam moją historię.. właściwie tego jak jest teraz a jak było kiedyś.
Do tej pory byłam raz z facetem w związku - 2 lata.. trzymałam się go kurczowo, wybaczałam mu to że na mnie krzyczał, olewał, zostawiał dla kolegów..
Nie raz przez niego płakałam - wiem dziś że wtedy to był toksyczny związek.. bo jestem ufna, nieśmiała.. i pragnąca dużego ciepła ze strony partnera.
W Sobotę, miałam dość siebie, życia.. postanowiłam pierwszy raz w życiu pójść do klubu.. nie wiem, chociażby żeby się zapić bądź Bóg wie co.. coś mnie tam przyciągnęło.
Siedziałam przy barze, zamówiłam 50, potem drugi raz.. i podszedł do mnie pewien chłopak. Zaprosił mnie do stolika gdzie był on i jego kolega.
Ja.. właściwie to było dla mnie wszystko obojętne, zgodziłam się.
Gdy jego kolega po chwili zostawił nas samych.. zaczelismy rozmawiać - sporo.. on dowiedział się że ja mam ciężko w życiu i nie daję rady i dowiedziałam się że on również nie ma lekko.. poczułam że znalazłam kogoś kto również mocno cierpi jak ja.. wcześniej chodził po klubach. Ale pierwszy raz wybrał się do tego co ja, z trudem - tak mi powiedział on i jego kolega.
Tak jakby przeznaczenie nas ku sobie przyprowadziło..
Pierwszy raz w życiu czułam się szczęśliwa, że.. jest ktoś kto potrafiłby mnie pokochać równie mocno jak ja jego.. jestem wylewna. Szybko ufam i szybko się zakochuję.. przytulałam się do niego, opierałam.. leżałam na jego kolanach i patrzyłam mu w oczy, a on w moje.. jak w obrazek. Cały czas się uśmiechał, rozmawialiśmy, całowaliśmy się.. Zachowywał się tak jakby niczego nie oczekiwał ode mnie na koniec. Ciągle mnie komplementował.. mówił że jestem śliczna, że mam piękne oczy.. że jestem jego księżniczką.
Podobało mi się, tak jakby ktoś w końcu potrafił mnie zrozumieć że chciałabym być dla kogoś słodką niewinną dziewczyną która chce kochać.
Nie lubię papierosów.. i przebywać wokół takich osób. Ale.. on walczy z Tym nałogiem bo jest uzależniony.. ale gdy szedł zapalić, to ja mu towarzyszyłam i specjalnie zabierałam mu go żeby pomóc szybciej spalić.. podobało mi się to. Oderwać się od szarej rzeczywistości, być dla kogoś kimś kto nikt nie potrafił być taki wobec mnie.
Wymieniliśmy się numerami tel i GG.. a ja jak głupia oczekuje ze zawsze będzie mi odpowiadał.. wiem że pewnie nie może czasami odpowiedzieć.. ale nie wiem co z sobą zrobić gdy napiszę trzy, cztery smsy a on nie odpowiada. A mimo wszystko jak odpowiada to zawsze pisze do mnie czule, wspiera.. mieszka ode mnie jakieś 140 km.. najchętniej bym pojechała do niego i wybrała się z nim.. nawet nad rzekę, jezioro.. do parku - wszędzie. By być Tylko z nim i w tej chwili.
Niestety nie moge sobie na razie na to pozwolić bynajmniej nie często, jestem osobą niepracującą.. no ale Ok.
Czy moje zachowanie jest w porządku? Jak on może to odebrać?
Haha, pamiętam wczoraj jak namówiłam go żeby zainstalował skype.. mieliśmy skończyć rozmowę o 23.30, bynajmniej ja.. gdyż.. mojemu tacie odbija i lubi się rządzić w 'swoim' domu.. wiem też to że on miał pracę. Z Tym że zaczyna ją o 14.. ale i tak przedłużyłam do 0:15.. nie mogłam przestać rozmawiać, mogłabym w wieczność.
Nie wiem co myśleć, czy on bierze mnie na poważnie czy nie, cały czas mi mówi że jestem ciepłą kochającą, wyrozumiałą i tolerancyjną dziewczyną.. cały czas mnie komplementuje.. ale rzadko odpowiada na sms'y.
Ja mam 18 lat, on 20.. przepraszam że tak wszystko chaotycznie opisuję.
Zależy mi na nim, chce go wspierać bo wiem że ma ciężko, mam ochotę mu oddać całą siebie.. ale się siebie wstydze. Mam ogromne kompleksy, na temat swojego wyglądu, charakteru.. ciała.. on to zauważa. On mówi że pokaże mi, jak to jest być szczęśliwą.. wierzę mu.
Nie wiem co sobie myśleć, czy nie zrazi się do mnie gdy będę ukazywała mu swoje kompleksy.
Nie wiem, czy rzeczywiscie chce ze mną być..
Nie wiem czy to wina sytuacji że rzadko mi odpisuje.. czy w ogóle chce odpisywać.
Chyba oczekuję od niego zbyt wiele.. pokazał mi w sobotę że mogę być szczęśliwa, poświęcił mi swój cały czas. I cały czas oczekuję tego od niego. Że będzie na ' każde ' moje zawołanie..
Nie lubię bawić się czyimiś uczuciami i broń Boże, nigdy tego nie będę robiła..
Czy to źle że pokazuję mu że mi na nim zależy? On jeżeli odpisuje to też to okazuje..
Za dużo mam chyba wolnego czasu.. dlatego wariuje..zawsze byłam bez życia a on dodał mi niesamowitej dawki energi. Chciałabym skakać, bawić się, krzyczeć jednocześnie - wtedy gdy go nie ma... a gdy jest to nie potrafię przestać do niego się odzywać..
Proszę, co mam zrobić? Jak reagować? Czy rzeczywiście mu na mnie zależy? Czy nie jestem lekko uciążliwa?
@Edit, żeby nie było.. jestem szczupłą osobą. Zadbaną. Lecz taką co sporo przeszła w życiu.
@Edit#2, czuję się tak jakbym ukazywała że jestem wariatką, że nie mam równo pod sufitem.. sama zaczynam się tak czuć. Wariuję.. ciągle o nim myślę, cały czas bez ustanku..
@Edit#3, a najgorsze jest to że.. przez prace i odległość jesteśmy zmuszeni to bardzo rzadkiego spotykania się.. niby ma zamiar się przeprowadzić do Wrocławia, gdzie jest blisko mnie ale to po nowym roku..
Zaraz sobie coś zrobię, moje zmysły nie potrafią się uspokoić ;(..
@Edit#4, nawet głośnia Metalowa Folkowa muzyka mi nie pomaga zagłuszać myśli, uczuć.. :x
@Edit#5, Mimo że jestem zakompleksiona.. faceci uważają mnie za atrakcyjną.. bynajmniej tak się zachowują i mówią.. nigdy nie usłyszałam z niczyich ust że jestem brzydka. :x Mam 1.82 wzrostu.. raczej kompleksy wynikły z moich problemów z którymi się zmagam ..