netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

facet i jego huśtawki- zaangażowanie i wycofanie się

5 odpowiedzi13 905 wyświetleńzałożony przez winnadiablica, 05.06.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » facet i jego huśtawki- zaangażowanie i wycofanie się

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1

Temat: facet i jego huśtawki- zaangażowanie i wycofanie się

hej smile
Piszę do Was, ponieważ sama straciłam całkowite rozeznanie w sytuacji i potrzebuję obiektywnego spojrzenia. Jestem z pewnym mężczyzną od 1 roku. On ma 32 lata, a ja 28. Ja jestem po trzyletnim narzeczeństwie, wielu nieudanych związkach. On po wielu związkach, "ale nie związkach" wink Z jego relacji wynika, że nigdy się nie angażował. Ze mną próbował mieszkać wspólnie (1 miesiąc wytrzymał), zabiera na rodzinne i przyjacielskie imprezy. Po 5 miesiącach związku stwierdził, że mnie nie kocha, że potrzebuje przerwy, aby zastanowić się nad wszystkim. Jednak nie wytrzymał i po 1,5 tygodnia spotkał się ze mną i stwierdził, że jednak mnie kocha i chce być ze mną. Po tym wszystko było super, zaczęliśmy się dogadywać jak nigdy dotąd. Starał się o mnie, był w trudnych chwilach, mogłam na niego liczyć. Czułam się z nim niesamowicie szczęśliwa i zrozumiałam, że to Jego szukałam całe życie. Kocham go bardzo mocno, mówię to z pełną odpowiedzialnością za słowa, bowiem rozróżniam zakochanie, którego doświadczałam wcześniej od pewności, że kogoś się kocha w każdej sytuacji, w każdym momencie (nawet jeśli czasami chce się tą osobę poddusić wink ) Ostatnio wszystko się pogorszyło. Czuję jakby chciał się wycofać. Wszyscy dookoła mówią o małżeństwie, ja też coś wspominam (np. o koleżankach, które wyszły za mąż, o tym, że chcę kiedyś z nim dzielić przyszłość). Wydaje mi się, że nie naciskam na niego, bowiem moim priorytetem jest teraz ustabilizowanie własnego życia, wyprowadzka od rodziców, zmiana pracy, odnalezienie swojej drogi, a może i wyjazd na parę miesięcy za granicę. Przeżywam ogólnie ostatnio trudny czas, więc wiem, że to w nim też siedzi. Zrobiłam jeden błąd, ponieważ stwierdziłam, że jego siostra miesza się nam w związek (zaproponowała mu wyjazd nad morze, tylko oni i jej córka). A on jest bardzo związany ze swoją rodziną, swojej chrześniaczce chce zastąpić wręcz ojca, którego ani on nie miał, ani ona.. Rozumiem jednak, że to był błąd- powinnam mu dać więcej swobody. On jest teraz w sytuacji wyboru- gra poza pracą w piłkę nożną jako zawodnik, a teraz otrzymał propozycję bycia trenerem w gorszej lidze. Co wiąże się z pewnym ustabilizowaniem jego życia. Ostatnio stał się wobec mnie inny, zimny i chłodny, jak przed tamtym rozstaniem. Nie wiem kompletnie co mam robić, bo ani mi nic nie mówi kiedy się widzimy(on jest typem takiego samotnego wilka, który wszystko chce sam zrobić), a nawet przestał się do mnie odzywać pomiędzy spotkaniami. Co jest niepokojące, bo mieliśmy ze sobą kontakt codziennie. Nie chcę go stracić. Rozumiem, że ma rozterki czy jest gotowy na poważniejsze deklaracje (jeśli o to chodzi- bo właściwie nie wiem). Wspominał wcześniej, że teraz ciągle mamy poważne rozmowy, zamiast cieszyć się czasem, że myśli o naszej przyszłości, ale ma rozterki. Teraz mówi mi, gdy go pytam o spotkanie: nie wiem co będę robił, do weekendu jest daleko, a kiedy pytam czy jeszcze mnie kocha, to odpowiada, abym go nie zmuszała...Nie chcę przeżywać znowu tego samego, jego zimna, jego wahań, jego odchodzenia. Już wcześniej musiałam brać tabletki, aby jakoś funkcjonować. O co chodzi, co mam robić? Proszę o radę...

2

Odp: facet i jego huśtawki- zaangażowanie i wycofanie się

Przepraszam, że napisze tak dosadnie... ale napisze co ja osobiście sadzę o takich sytuacjach...
Mi osobiście szkoda byłoby czasu na tak chwiejnego emocjonalnie faceta. Związek ma przynosić poczucie bezpieczeństwa, spełnienia, oparcia i miłości. Gdy nie ma tego wszystkiego, to czy można nazwać to związkiem? Według mnie, on przyzwyczaił się do tego, że "jesteś gdzieś blisko" a on może sobie wybierać kiedy chce, a kiedy nie chce. Ja bym mu rozwaliła ten "poukładany świat" i powiedziała "do widzenia", ale nie jako "przerwa w związku" tylko tak ostatecznie. Może wtedy by się ocknął, jeśli on w ogóle wie czego chce od życia.

3

Odp: facet i jego huśtawki- zaangażowanie i wycofanie się

No wlasnie tak nie pownno byc,ze on sobie przychodzi kiedy chce! Ma Tyle lat a zachowuje sie jakby dopiero rozpoczal zycie towarzyskie. Sama wspomnialas ,ze on wczesniej nie byl w powaznych zwiazkach,sadze,ze on to typ czlowieka,ktory nie chce miec zony. Bo wiadomo to do czegos zobowiazuje,slub to powazna sprawa. Wiadomo,ze jestescie ze soba rok to nie duzo abz od razu brac slub itd ale po takim czasie mozna stwierdzic czy ta osobe sie kocha i czy chce sie z nia spedzic reszte  zycia. A on chyba nie wie.
Ja nie wiem co sie dzieje z tymi facetami! Im starsi tym glupsi. Wez go na dystans bo szkoda byloby abys jeszcze przez niego w depreche popadla. Bo takim zachowaniem to mozna na leb dostac,czlowiek ma inne powazniejsze problemy i oczekujemy od faceta zaradnosci! W tym,ze bedzie przy nas itd.A tu sie okazuje ,ze to my nimi musimi sie opiekowac. No kurcze co to do cholery znaczy! Facet nawet gdy ma problemz powinien walczyc z nimi. Wiadomo,ze nie ktorzy maja slabsza psychike to zalezy od wychowania no ale niestety zycie jest jakie jest i trzeba stanac na wysokosci zadania!
Ty pisalas,ze bylas juz w powaznych zwiazkach to chyba sama znasz odpowiedz czy warto sie zaangazowac czy raczej wcofac sie.

4

Odp: facet i jego huśtawki- zaangażowanie i wycofanie się

Byłam w poważnych związkach, ale tego czego brakowało w nich to miłości. Więcej w nich było przyjaźni i przyzwyczajenia, przez co oboje się wypalaliśmy. Ja się dusiłam w nich, nie potrafiłam ich kochać-chociaż ich szanowałam, lubiłam, byłam przywiązana. Moim problemem było to, że zakochana byłam w wieku 17 lat- trwało to do 20 roku życia. Byliśmy zbyt młodzi, aby podejmować poważne decyzje. Każde z nas miało inne drogi w życiu. Później niestety przez 7 lat nie poczułam nic głębszego do żadnego mężczyzny. Najpierw zmieniałam ich po 3 miesiącach, później brakowało mi stabilizacji więc weszłam w związki, gdzie mężczyzna robił wszystko dla mnie, a ja bez miłości nie mogłam dać mu tego na co zasługiwał. Po rozstaniu z nim miałam jeszcze jakieś lekkie zadurzenia w mężczyznach- ale chwilowe. Wtedy pojawił się on. Wzięło mnie jak jasna cholera- to było to na co czekałam. Najpierw wielkie wow, oboje nie mogliśmy się sobą nacieszyć. Potem zamieszkaliśmy razem, ale tutaj górę wzięła rzeczywistość. Ja po trzech kierunkach studiów utrzymywałam się jedynie z pisania prac mgr. Kolejne rozmowy kwalifikacyjne nie przynosiły skutku. Byłam załamana, a on zaczął się wtedy wycofywać. W końcu nie wytrzymał i powiedział, abym odeszła. Te zamieszkanie razem było zbyt szybkie- postąpiliśmy tak, ponieważ mój rodzinny dom tak naprawdę nie jest moim domem- mam bardzo neurotyczną matkę, która mnie wyrzuca praktycznie co dwa tygodnie. Spakowałam się w jedną noc i wyniosłam. Nie jadłam trzy dni, nie spałam trzy dni. Byłam całkowicie nie przygotowana na taki cios. Na słowa, że on już mnie nie kocha, że seks to był jedynie z fizycznej potrzeby, że wszystko się wypaliło. Postąpiłam głupio- poprosiłam, abyśmy spróbowali od nowa i tak minęły trzy miesiące w których on a to milczał, a to mówił mi, że nie może mi dać nic więcej i to go wkurza. W końcu poprosił o zawieszenie, bo jak twierdził, wie, że nie jestem kobietą jego życia, ale nie wie co ma robić. Ja wtedy się otrząsnęłam. Wróciłam na swój tajski boks- to mi dało siłę i już pogodziłam się z myślą, że to koniec. Wtedy nagle zaczął pisać, na spotkaniu powiedział, że jednak mnie kocha, że zrozumiał i trzeba dbać o związek oboje. Po tym czasie było wszystko tak powinno być w związku. Aż do teraz. Wiem, że niektórych może to wszystko przerastać- założyłam własną działalność, ale idzie jak po grudzie, nadal piszę prace mgr nocami, przez co jestem ciągle zmęczona, smutna. Muszę się wyprowadzić, bo sytuacja w domu jest zbyt napięta, ale zarabiam jedynie tyle, aby pokryć koszty. Napisałyście całą prawdę, ja rozumiem, że to byłoby najlepsze dla mnie wyjście, bo spalę się totalnie. I jak do tej pory potrafiłam zawód miłosny opić butelkami wina, dobrym filmem i wyrzucić w tą noc telefon do faceta, aby nigdy więcej nie odpowiedzieć na zaczepki. Tak teraz nie potrafię. I jak dotąd napisałabym o nim- "Piotruś Pan" i zajęła się sobą, tak teraz nie potrafię. Wiem, że nikt mi nie pomoże, tylko mogę sama to zrobić. Pisanie do Was jest też trochę pisaniem do siebie. Spojrzeniem z boku, nazwaniem swoich uczuć. Bo głowa może stwarzać różne fatamorgany- moja zakodowała sobie, że Pan Ł. jest do mnie bardzo podobny, że odczuwamy siebie bardzo, że jest moim wypełnieniem, tam gdzie ja mam jakieś wyłomy i odwrotnie. Ale to tylko szalona głowa pewnie- brakowało mi miłości, uczucia przez wielką literę pisaną. Brakuje mi dziecka, domu i kochającego męża- więc fatamorgana podsunęła mi jego idealny obraz. Tylko, że to mój obraz i niewypełnione potrzeby.....

5

Odp: facet i jego huśtawki- zaangażowanie i wycofanie się

Czasem faktycznie dobre jest takie pisanie 'do siebie', ale na forum. Dzielna jesteś, że dajesz radę. Tak trzeba. Nie może być zawsze tak ciężko. W końcu spotka Cie coś dobrego. Spełnią się Twoje potrzeby. Tutaj nie ma co radzić. Sama do wszystkiego dochodzisz i dalej także sobie poradzisz. Ja osobiście 3mam mocno kciuki za poprawę sytuacji. Albo zmianę. Zmiana w tym wypadku byłaby poprawą. Pozdrawiam ciepło, w końcu się uda

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » facet i jego huśtawki- zaangażowanie i wycofanie się

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026