Potrzebuje wsparcia..faceta - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Potrzebuje wsparcia..faceta

Strony 1 2 3 12 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 611 ]

Temat: Potrzebuje wsparcia..faceta

Mam pewiem problem, otoz mam nie wielu znajomych ktorzy zazwyczaj zajeci sa swoimi polowkami..dlatego tez caly czas jestem sama, nie mam faceta i jest mi przykro bo nawet nie mam okazji go poznac..dla wielu z was pewnie ten watek bedzie obojetny jednak chcialabym prosic tylko o wsparcie i wyjscie z sytuacji.. Zawsze powtarzalam sobie ze przyjdzie na mnie czas ale boje síe ze sie nie doczekam..jak go zalezc..? z gory dziekuje za wszystkie odpowiedzi, pozdrawiam:)

Zobacz podobne tematy :
Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta
lenka3331 napisał/a:

Mam pewiem problem, otoz mam nie wielu znajomych ktorzy zazwyczaj zajeci sa swoimi polowkami..dlatego tez caly czas jestem sama, nie mam faceta i jest mi przykro bo nawet nie mam okazji go poznac..

Dlaczego?

dla wielu z was pewnie ten watek bedzie obojetny jednak chcialabym prosic tylko o wsparcie i wyjscie z sytuacji.. Zawsze powtarzalam sobie ze przyjdzie na mnie czas ale boje síe ze sie nie doczekam..

Znaczy się, że np coś Ci się stanie zanim go poznasz?

jak go zalezc..? z gory dziekuje za wszystkie odpowiedzi, pozdrawiam:)

Jak szukasz?

3

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

Chodzi ogolnie o to ze malo wychodze z domu bo nie mam z kim..ale jak juz wychodze to zwracam na siebie uwage facetow tylko nic w tym kierunku sie nie dzieje..staram sie zagadac ale chyba nie wychodzi mi to.. Jesli chodzi o zwrot ze moge sie nie doczekac, to jest po prosu lek przed samotnoscia, ze nikogo nie znajde...jestes facetem mozesz odbierac moje zwroty roznie, nie czujesz na pewno tego co ja..to strasznie przytlacza..

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

Pewnie czuję 10^6 razy słabiej, ale ta gruboskórność może wynikać z innego podejścia do życia.
Jeśli siedzisz w domu to pewnie próbowałaś w sieci. Jakie efekty?
Jeśli zwracają uwagę to pewnie i zaczepiają. Jak reagujesz? Jeśli nie zaczepiają, to może wiesz dlaczego?
Czy masz jakąś wizję związku? Masz kryteria wyboru? Bardzo łatwo zafundować sobie cierpienie gdy nie ma się jasnych oczekiwań. Ale to już chyba wiesz jeśli czytasz to forum.

5

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

słuchaj..nie potrzebuje jakis chamskich, niejasnych odpowiedzi bo nie po to pisalam na tym forum..wypchaj sie swoimi radami panie gruboskórny..

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta
lenka3331 napisał/a:

słuchaj..nie potrzebuje jakis chamskich, niejasnych odpowiedzi bo nie po to pisalam na tym forum..wypchaj sie swoimi radami panie gruboskórny..

Sorry, jakich odpowiedzi oczekujesz jeśli nie wiadomo w czym tkwi problem? Z Twoich wpisów niewiele wynika.
Bez urazy.

7

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

wiadomo w czym tkwi problem, tylko Ty chyba za malo intelgentny jestes.. 'bez urazy' na innym forum tez potrafiles tylko skrytykowac autorke wiec jesli tylko to potrafisz to sobie daruj..bardzo ci dziekuje...

8 Ostatnio edytowany przez Róża pustyni-2013 (2013-07-07 22:30:22)

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta
takijedenfacet820 napisał/a:

Pewnie czuję 10^6 razy słabiej, ale ta gruboskórność może wynikać z innego podejścia do życia.
Jeśli siedzisz w domu to pewnie próbowałaś w sieci. Jakie efekty?
Jeśli zwracają uwagę to pewnie i zaczepiają. Jak reagujesz? Jeśli nie zaczepiają, to może wiesz dlaczego?
Czy masz jakąś wizję związku? Masz kryteria wyboru? Bardzo łatwo zafundować sobie cierpienie gdy nie ma się jasnych oczekiwań. Ale to już chyba wiesz jeśli czytasz to forum.

Bardzo łatwo komuś doradzać,ale samemu stanąc przed faktem trudno.
Bardzo mądrze piszesz ja choć mam inny problem ,zgadzam się z Tobą.Lenka-Nie ma kobiety która nie ma sexu w sobie.Nie ma faceta który nie był by wzrokowcem.Kochana zmień swoje podejście.Uwierz w to iż możesz mieć każdego faceta.Ja mam swoje lata ,ale uwielbiam gdy facet zawiesi na mnie oko.Faceci też lubią jak zwraca się na nich uwagę.Wiec nie szukaj na siłę ,baw się ,flirtuj sprawiaj sobie i innym przyjemność.

Życie niemile mnie zaskoczyło.

9

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

ale ja nie szukam na sile po prostu brakuje mi tego.. Brakuje mi kogos z kim moglabym spedzac wieczory i kto po prostu byl by ze mna..wiem ze jestes doswiadczona kobieta i piszesz bardzo madrze, ale nie wiem co moge zrobic aby zmienic swoje zycie..

10

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

nie rozumiem Cię, Autorko (a jestem inteligentna), kolega tutaj zadał kilka pytań, Twoje odpowiedzi pomogły by nam zrozumieć lepiej Twoją sytuację i pomóc w rozwiązaniu problemu. W żaden sposób nie krytykowano Ciebie. Ale ja przynajmniej już wiem, dlaczego nie możesz nikogo znaleźć, po prostu nie umiesz się kulturalnie zachować i w taki też sposób prowadzić rozmów.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

11

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

Lenko, zakładajac na forum wątek i zadając w nim pytanie, musisz liczyć się z tym, że nie wszystkie odpowiedzi będą dla Ciebie wygodne/zrozumiałe/zgodne z Twoim oczekiwaniem (wybierz właściwe), ale to nie jest powód, aby kogoś, kto usiłuje pomóc, od razu obrażać. W każdym razie na naszym forum stawiamy na merytoryczną, kulturalną wymianę zdań, więc bardzo proszę, abyś się do tego dostosowała.
Pozdrawiam, Mod. Olinka

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

12

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta
lenka3331 napisał/a:

słuchaj..nie potrzebuje jakis chamskich, niejasnych odpowiedzi bo nie po to pisalam na tym forum..wypchaj sie swoimi radami panie gruboskórny..

Ja nie widziałam nic chamskiego w wypowiedzi takijedenfacet820. Przeciwnie, odnoszę wrażenie, ze naprawdę chciał Ci pomóc, bo chciał wiedzieć więcej. Byłoby miło z Twojej strony, gdybyś przeczytała ze zrozumieniem jego wypowiedzi i nie obrażała kogoś, kto Ci nic nie zawinił.
Ale jeśli w taki sam sposób odnosisz się do reszty facetów, nie dziwię się, że Cię omijają.

A co do twojego problemu...siedząc w domu żaden książe na białym rumaku się sie pojawi. Otaczając się tymi samymi ludźmi też nie.
Dlaczego musisz wychodzić tylko ze znajomymi, sama nie chodzisz nigdzie? Chociażby na spacery? Może zmień po prostu otoczenie? Zapisz się na jakieś zajęcia, poznasz nowych ludzi i jest szansa, że coś się w twoim życiu odmieni.

Chyba, że należysz do tych osób, które rezygnują już na starcie i wolą siedzieć i czekać, aż samo przyjdzie. Na to rad nie mam.

- Dokąd idziesz?
- Nie wiem- odpowiedział Włóczykij .
Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las.
Miał przed sobą sto mil ciszy.

13

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta
lenka3331 napisał/a:

ale ja nie szukam na sile po prostu brakuje mi tego.. Brakuje mi kogos z kim moglabym spedzac wieczory i kto po prostu byl by ze mna..wiem ze jestes doswiadczona kobieta i piszesz bardzo madrze, ale nie wiem co moge zrobic aby zmienic swoje zycie..

Moze zacznij od siebie?

Jestes sfrustrowana i opryskliwa.
Oceniasz z gory negatywnie.
Odrzucasz zyczliwosc i podejrzewasz we wszystkim atak.
Nie rozumiesz przeslania.

Warto by bylo nad tym popracowac smile

14

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

tak..przepraszam, po prostu ostatnio na forum zostalam niezle skrytykowana..i takie dziwne uczucie mi pozostalo jakby kazdy mscil sie na mnie i chcial dalej obrazac... Nie chcialam zeby tak to wygladalo Wybaczcie..

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

Lenka krytykę trzeba przyjąć na klatę i ty to zrobiłaś.

Życie niemile mnie zaskoczyło.

16

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta
lenka3331 napisał/a:

....Zawsze powtarzalam sobie ze przyjdzie na mnie czas ale boje síe ze sie nie doczekam..jak go zalezc..? z gory dziekuje za wszystkie odpowiedzi,....

Przez 2 tygodnie przeczytałem kilkadziesiąt identycznych pytań. Żadne z pytających nie zrobiło nic by znaleźć. Z wyjątkiem zadania pytania, na które odpowiedź jest trywialna lub nie istnieje. Trywialna, bo znaleźć można gdziekolwiek. Z tego samego powodu odpowiedź nie istnieje. Może więc jest to błędne podejście i należało by zapytać: Jak szukać?

Niewielu pyta Jak?
Czy dlatego, że wymagało by to logistycznego wysiłku własnego, a to już niekoniecznie chętnie?

Możesz szukać we wszystkich miejscach, które polecą Ci ciotki i wujkowie DobreRady. Jednak nie wiedząc jak, nie wiedząc czego chcesz, nie potrafiąc nawiązać sprawnej komunikacji, długo nic nie znajdziesz. Z tendencją do nieskończenie długo.

Tak mi się wymyśliło właśnie - pewnie znów coś głupiego.

lenka3331 napisał/a:

....ostatnio na forum zostalam niezle skrytykowana..

Za co?

17

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

moze i masz racje.. Wczesniejsze wypowiedzi to zwykla wybuchowosc...zaluje.. Pytasz za co mnie krytykowano? Za to ze napisalam ze zakochalam sie w zonatym mezczyznie..wiedzialam ze nic z tego nie bedzie, chcialam sie tylko wygadac, wyzalic...czasem milosc nie wybiera.. Oczywiscie nie mam zamiaru rozbijac tego malzenstwa, wycofalam sie..ale uslyszalam tylko w ramach pocieszenia kilka obelg..to wszystko, dlatego balam sie pisac nawet tu...pozdrawiam

18

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

tam mialo byc - żałuje..

19 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-07-08 23:49:50)

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta
lenka3331 napisał/a:

moze i masz racje.. Wczesniejsze wypowiedzi to zwykla wybuchowosc...zaluje.. Pytasz za co mnie krytykowano? Za to ze napisalam ze zakochalam sie w zonatym mezczyznie..wiedzialam ze nic z tego nie bedzie, chcialam sie tylko wygadac, wyzalic...czasem milosc nie wybiera.. Oczywiscie nie mam zamiaru rozbijac tego malzenstwa, wycofalam sie..ale uslyszalam tylko w ramach pocieszenia kilka obelg..to wszystko, dlatego balam sie pisac nawet tu...pozdrawiam

Napisałem bardziej ogólnie, nie w odniesieniu do Twoich wypowiedzi.
Nie ma powodu żałować, wszyscy popełniamy błędy - mniejsze lub większe.
Rozchodzi się tylko o to, by popełniać coraz mniejsze.
W pewnym stopniu ma się nad tym kontrolę - czasem większą, czasem nie.
Nad uczuciami kontroli nie uzyska nikt i nie można kontroli od kogokolwiek wymagać.
Nie wiem dlaczego się wycofałaś - nie Ciebie obciąża rozbijanie nie swojego małżeństwa.
Nie Ty składałaś deklaracje, więc jesteś wolna i możesz robić, co chcesz.
Nie przejmuj sie głupim gadaniem.
Nie pozwól sobie nic narzucać - wszystko jest względne.

20

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta
N4VV napisał/a:

Nad uczuciami kontroli nie uzyska nikt i nie można kontroli od kogokolwiek wymagać.
Nie wiem dlaczego się wycofałaś - nie Ciebie obciąża rozbijanie nie swojego małżeństwa.
Nie Ty składałaś deklaracje, więc jesteś wolna i możesz robić, co chcesz.
Nie przejmuj sie głupim gadaniem.
Nie pozwól sobie nic narzucać - wszystko jest względne.

A ja pozwolę sobie się z Tobą nie zgodzić. Owszem, na uczucia nie mamy wpływu, bo one powstają jakby poza naszą wolą, ale za to mamy wpływ na to, co z nimi zrobimy.
To nigdy nie jest tak, że jest facet - zajęty i ona - wolna, bo w tym układzie jest jeszcze trzecia osoba - żona. To nic, że to nie ona ma w stosunku do niej zobowiązania, bo każdy z nas powinien mieć żelazne, niezłomne zasady, w tym banalne ,,nie rób drugiemu, co Tobie niemiłe". Tak więc stwierdzenie ,,nie Ciebie obciąża rozbijanie nie swojego małżeństwa" wydaje mi się podszyte egoistycznym widzeniem świata i nie liczeniem się z uczuciami innych. Na szczęście to się w życiu rzadko sprawdza, a skoro tak, to raczej nie warto próbować.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

21

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

Lenka. Moze to Cie jakos pocieszy. Moze nie uwierzysz ale wiem co przezywasz. Ja niggldy nie miala  faceta. Wczesniej przez kilka lat szukalam na sile. Doszlo do tego, ze myslalam ze kazdemu sie podobam kto sie tylko na mnie spojrzy i ze bedziemy razem. Az w koncu powiedzialam sobie stop- to jest chore. Postanowilam czekac az milosc sama zapuka do mojego serca. Trwalo to nastpnych kilka lat, nawet pogodzilam sie z faktem ze bede sama. A jednak zapukala. Nie zaluje. Wiem ze idealow nie ma i rycerzy na bialym koniu. Ale on dla mnie nim jest. Jestesmy razem 2,5 roku i naprawde jestem go pewna. Bo od poczatku nas zwazek ciagle mial pod gorke. Jestem go na tyle pewna ze wybralam naet go a nie rodzine. Ale to inny temat. A dodam jeszcze ze go spotkalam nie wychodzac z domu, borzadko takze wychodzilam. Po prostu spotkalismu sie w pracy. Wiec po prostu czekaj cierpliwie, a milosc sama przyjdzie i nawet nie bedziec wiedziec kiedy. Zycze szczescia.

22

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta
Olinka napisał/a:

...
A ja pozwolę sobie się z Tobą nie zgodzić. Owszem, na uczucia nie mamy wpływu, bo one powstają jakby poza naszą wolą, ale za to mamy wpływ na to, co z nimi zrobimy.

Jaki wpływ?

Olinka napisał/a:

...To nigdy nie jest tak, że jest facet - zajęty i ona - wolna, bo w tym układzie jest jeszcze trzecia osoba - żona. To nic, że to nie ona ma w stosunku do niej zobowiązania, bo każdy z nas powinien mieć żelazne, niezłomne zasady, w tym banalne ,,nie rób drugiemu, co Tobie niemiłe". Tak więc stwierdzenie ,,nie Ciebie obciąża rozbijanie nie swojego małżeństwa" wydaje mi się podszyte egoistycznym widzeniem świata i nie liczeniem się z uczuciami innych.

By liczyć się z innym, należy najpierw liczyć się ze sobą. Jeśli dziewczyna zakochała się i nie ma możliwości "odkochania", dlaczego ma ponosić koszty wynikające z "zasad" narzucanych zewnętrznie. Nie ma takiej mocy, którą można by przeciwstawić miłości. Uczy tego historia, opowiada literatura, a ludzie wciąż tworzą "zasady", próbując ją okiełznać. To bezcelowe i w końcu należało by przyjąć do wiadomości stan faktyczny.

Zwykle każda sytuacja jest inna i, na swój sposób, złożona. Zwykle nie można oceniać żadnej relacji w kategoriach czarno-białych. Każda z nich wymaga indywidualnej analizy i decyzji na podstawie tej analizy. Usiłowania dopasowania "zasad" do każdej możliwej sytuacji świadczy o bezmyślności i umysłowym lenistwie. Świadczy o upraszczaniu skomplikowanego. Potępianie zakochanej kobiety, za to, że się zakochała, jest hipokryzją. Życie bywa przewrotnym i potępiający może się znaleźć niebawem w identycznej sytuacji - czy chce, czy nie.

W ogólności, założenie, że każdy związek będzie trwać w nieskończoność, jest błędne u zarania. Będzie trwać tyle czasu, jak długo obie strony wyrażają na to wolę. Jeśli się kogoś kocha, należy pozwolić mu odejść gdy tak postanowi. Gotowość do darowania miłości jest powiązana ściśle z gotowością do jej utraty, bo na tym polega miłość, by pragnienia partnera/ki przedkładać nad własne lub przynajmniej na równi z własnymi. Występowanie z roszczeniami nie jest wyrażaniem miłości i nie ma większego sensu. Miłość żadnym zasadom nie będzie uległa. Jeśli tego nie wiesz, nigdy nie kochałaś.

Natomiast odpowiedzialność za podjęte zobowiązania należy do strony zobowiązanej - zupełnie niezaleznie od czegokolwiek.

Olinka napisał/a:

...Na szczęście to się w życiu rzadko sprawdza, a skoro tak, to raczej nie warto próbować.

Nie rozumiem tego zdania.

23

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

kajolka dziekuje za to co napisalas, podnioslas mnie na duchu..ciesze sie ze Ci sie udalo.                 Jesli chodzi o reszte to nie ma potrzeby ani sensu sie klocic, kazdy ma inne zdanie na ten temat o czym sie juz przekonalam..moje uczucie jest dosc trudne, ogolnie jestem osoba bardzo wrazliwa i emocjonalna stad trudnosci z zapomnieniem o nim..mi naprawde jest przykro ze trafilam akurat na niego, nie wiem co dalej, chcialam poznac kogos bo mysle ze latwiej bedzie mi zapomniec o kims kto jest niestety raczej nieosiagalny..ale nie mam pewnosci ze tak bedzie..

24

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

kajolka dziekuje za to co napisalas, podnioslas mnie na duchu..ciesze sie ze Ci sie udalo.                 Jesli chodzi o reszte to nie ma potrzeby ani sensu sie klocic, kazdy ma inne zdanie na ten temat o czym sie juz przekonalam..moje uczucie jest dosc trudne, ogolnie jestem osoba bardzo wrazliwa i emocjonalna stad trudnosci z zapomnieniem o nim..mi naprawde jest przykro ze trafilam akurat na niego, nie wiem co dalej, chcialam poznac kogos bo mysle ze latwiej bedzie mi zapomniec o kims kto jest niestety raczej nieosiagalny..ale nie mam pewnosci ze tak bedzie..

25

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

cos sie zacielo, stad 2razy to samo..

26

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta
lenka3331 napisał/a:

kajolka dziekuje za to co napisalas, podnioslas mnie na duchu..ciesze sie ze Ci sie udalo.                 Jesli chodzi o reszte to nie ma potrzeby ani sensu sie klocic, kazdy ma inne zdanie na ten temat o czym sie juz przekonalam..moje uczucie jest dosc trudne, ogolnie jestem osoba bardzo wrazliwa i emocjonalna stad trudnosci z zapomnieniem o nim..mi naprawde jest przykro ze trafilam akurat na niego, nie wiem co dalej, chcialam poznac kogos bo mysle ze latwiej bedzie mi zapomniec o kims kto jest niestety raczej nieosiagalny..ale nie mam pewnosci ze tak bedzie..

Nie chodzi o kłótnie, tylko o wymianę myśli. Wymiana myśli prowadzi do rozwoju, bo uczymy się wzajemnie od siebie. Ja oczywiście wiem o czym Olinka pisze i częściowo się z nią zgadzam (-> imperatyw kategoryczny).  Jednak osobiście zamiast "żelaznych zasad" stosowałbym "wartości", które podlegają ocenie wagowej, czyli nie zerojedynkowej. Binarne podejście do zagadnienia jest uproszczeniem, które nie sprawdza sie realiach. Wiem też, że nie odkryjemy tu koła, ale rozmowy pomagają zrozumieć siebie i otoczenie, bo wymuszają myślenie i pobudzają wyobraźnię.

Co do pomysłu, by przez poznanie kogoś uleczyć się z miłości, nie mam zdania. Wydaje się to być możliwe, ale też wysoce ryzykowne. Musiał by być to naprawdę fajny i wyrozumiały facet, a takiego trafić niełatwo - tak samo jak w drugą stronę.

27

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

a co Ty zrobilbyś na moim miejscu? Gdybys zakochal sie w mężatce.. Wiem ze kazdy ma inne podejscie do sprawy, nie zamierzam kopiowac. Chcialabym zobacz jak inni odnalezli by sie w takiej sytuacji...

28

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

Pisz jak masz ochotę wink

29

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

dziekuje:) ale co mam pisać? Wszystko jest zawarte w postach wyzej..

30 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-07-09 11:05:11)

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta
lenka3331 napisał/a:

a co Ty zrobilbyś na moim miejscu? Gdybys zakochal sie w mężatce.. Wiem ze kazdy ma inne podejscie do sprawy, nie zamierzam kopiowac. Chcialabym zobacz jak inni odnalezli by sie w takiej sytuacji...

Nie wiem.
Na pewno moje decyzje zalezały by od wielu okoliczności, a okoliczności w każdym przypadku są inne.
Najwięcej zależało by od jej nastawienia i zaangażowania.

Bardzo ogólnie i upraszczając:

1. Nie próbował bym działać w kierunku uzyskania rozkładu jej związku - było by to działanie przeciw kochanej osobie, więc przeciw mnie samemu. Taka sytuacja zaistniała i obecnie jesteśmy dobrymi przyjaciółmi. Oboje wiemy, że gdyby jej związek się rozpadł, nie można wykluczyć, że została by moją partnerką.

Czyli:

2. Jeśli ona zdecydowała by się na rozwiązanie istniejącego związku, fakt, że jest mężatką nie miałby znaczenia. (bez mojej presji na decyzję)

Tym niemniej:

3. Jeśli ona nie była by zdolna do podjęcia decyzji, zdecydował bym za nią i odciął się całkowicie (tak też sie zdarzyło z inną dziewczyną). Utrzymywanie takiej sytuacji nie ma sensu i do niczego dobrego nie prowadzi. Fakt - bywa to trudna decyzja, ale w ostatecznym efekcie korzystna dla wszystkich.

31

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

rozumiem, wiesz..chyba odpuszcze sobie, bedzie bolało ale mam nadzieje ze uda mi sie zapomniec..ja zawsze mam pecha w tej kwestii wiec przyzwyczaiłam sie już..

32

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

Tak już jest - często musimy wybierać między złym a złym.
Zapomnisz. Wiesz co robić. Ja też sie przywyczaiłem i stosuję podobne sposoby - zajęcia pochłaniajace bez reszty pozostawionej na rozmyślania.

33

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

dzieki za wsparcie i dobre rady:) fajny z Ciebie facet..pozdrawiam

34

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

Tez jesteś fajna big_smile

35

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta
N4VV napisał/a:

Jaki wpływ?

Taki, że możemy albo bez zażenowania walczyć o swoje, albo stać z boku i patrzeć jak rozwija się sytuacja. Taki, że możemy egoistycznie z butami wejść w czyjś związek, bo wydaje nam się, że nam wolno, albo nie mówić głośno o swoich uczuciach ani ich nie pokazywać i starać się je w sobie stłumić.

N4VV napisał/a:

Zwykle każda sytuacja jest inna i, na swój sposób, złożona. Zwykle nie można oceniać żadnej relacji w kategoriach czarno-białych. Każda z nich wymaga indywidualnej analizy i decyzji na podstawie tej analizy. Usiłowania dopasowania "zasad" do każdej możliwej sytuacji świadczy o bezmyślności i umysłowym lenistwie. Świadczy o upraszczaniu skomplikowanego. Potępianie zakochanej kobiety, za to, że się zakochała, jest hipokryzją. Życie bywa przewrotnym i potępiający może się znaleźć niebawem w identycznej sytuacji - czy chce, czy nie.

Już dawno zauważyłam, że życie nie jest czarne albo białe, ale ma jeszcze wiele odcieni szarości. Nie potępiam dla zasady, za to, że się ktoś zakochał także, ale jak powyżej wspomniałam można go rozliczyć za to, co zrobił z tą miłością. Nie krzywdzi się drugiego człowieka w imię własnych, egoistycznych pobudek. To jest naczelna zasada, czy też jak wolisz wartość, dzięki której świat byłby łaskawszy. 

N4VV napisał/a:

W ogólności, założenie, że każdy związek będzie trwać w nieskończoność, jest błędne u zarania. Będzie trwać tyle czasu, jak długo obie strony wyrażają na to wolę. Jeśli się kogoś kocha, należy pozwolić mu odejść gdy tak postanowi.

Zgadzam się, nie powinno się o miłość prosić ani oczekiwać, że ktoś będzie kochał, jeśli miłość już sie wypaliła. Często jednak osoba trzecia jest swego rodzaju katalizatorem, który przyspiesza podjęcie decyzji. Kiedy ona się pojawia, to człowiek - mając alternatywę - zwykle zupełnie przestaje się starać. Gdzieś w głębi czując się jednak winnym i usprawiedliwiając swoje postępowanie podświadomie wmawia sobie, a nierzadko również otoczeniu, że obecny partner nie pozwala się kochać, przy czym na siłę usiłuje dostrzec jego wady i niedoskonałości. Z kolei miłość do kochanki/kochanka myli się z zauroczeniem, a to - jak wiadomo - nakłada na oczy różowe okulary.

N4VV napisał/a:

Gotowość do darowania miłości jest powiązana ściśle z gotowością do jej utraty, bo na tym polega miłość, by pragnienia partnera/ki przedkładać nad własne lub przynajmniej na równi z własnymi. Występowanie z roszczeniami nie jest wyrażaniem miłości i nie ma większego sensu. Miłość żadnym zasadom nie będzie uległa. Jeśli tego nie wiesz, nigdy nie kochałaś.

Rozumiem co chcesz powiedzieć, ale doświadczenie nauczyło mnie, że jeśli człowiek nie będzie szczęśliwy, to drugi z nim również szczęśliwy nie będzie. Dlatego nie należy się unieszczęsliwiać zapominając o sobie i przedkładając dobro drugiego człowieka nad własne. To akurat znam z autopsji i dochodziłam do tej prawdy latami.

N4VV napisał/a:

Nie rozumiem tego zdania.

Rzadko sprawdza się wchodzenie z butami w drugi związek. Moje obserwacje (dosyć wnikliwe) pokazują, a i to forum także, że zwykle (choć przyznaję, że nie jest to absolutną regułą) skruszony małżonek po okresie ,,zapomnienia" i tak stara się wrócić do żony. Niestety nie zawsze ma już do czego, za to kochanka zostaje zalana łzami, nieszczęśliwa i z poczuciem bolesnej przegranej - w ten sposób aż trzy osoby stają się emocjonalnie poorane. Zasada jest taka, że najpierw kończy się jeden związek, a dopiero potem zaczyna drugi - tak jest zdecydowanie łatwiej, a na pewno uczciwiej.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

36

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

Droga Olinko, masz troche racji, chcialam tylko zobaczyc jak inni to odbieraja, niestety na wczesniejszym forum tez zaczynalo sie od takich postow, pozniej bylo juz tylko gorzej..ludzie zaczeli sie sprzeczac, przebijac swoimi postami a na dodatek dodawali krytyke kierowana do mnie..napisalam juz ze odpuszcze..wiec nie obawiaj sie..

37

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

Lenko, mój post był właściwie skierowany do N4VV, który zadał mi pytania, więc czułam się w obowiązku na nie odpowiedzieć. Absolutnie nie bierz tego do siebie, choć jeśli coś z tego wyniesiesz, to tym bardziej uznam, że warto było się wypowiedzieć.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

38

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

To dużo dało mi do zrozumienia..i oczywiscie pomogło.. Pewnie jestes meżatką?

39

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

Tak, jestem mężatką z dosyć długim stażem, ale sam ten fakt nie zmienia mojego stosunku do tematu, za to dzięki temu w pewnych kwestiach mogę bazować na osobistym doświadczeniu.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

40

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

Olinko, mówimy o tym samym.
Ty z pozycji (hipotetycznie, bo nic mi o tym nie wiadomo) zdradzanej żony, ja z pozycji wolnego faceta.

Olinka napisał/a:

....Już dawno zauważyłam, że życie nie jest czarne albo białe, ale ma jeszcze wiele odcieni szarości. Nie potępiam dla zasady, za to, że się ktoś zakochał także, ale jak powyżej wspomniałam można go rozliczyć za to, co zrobił z tą miłością.

Nie bardzo wyobrażam sobie rozliczanie kogokolwiek za to, co robi ze swoją miłością. Nie czuję się upoważniony do tegoż i nigdy się nie poczuję. Nigdy też nie obciążał bym osób trzecich za stan mojej osobistej relacji z partnerką. Mogę obiążać tylko siebie i ją.

Nie przeciwstawiam się potrzebie nie czynienia zła, tylko zauważam, że tzw. "zasady" mogą nie pasować do każdej z możliwych sytuacji. Bez sensu jest wymyślanie zasad następnie postępowanie wedle nich w każdej możliwej sytuacji, bo znajdą się takie sytuacje, gdzie przyniesie to więcej szkody niż pożytku. Dopiero znając sytuację w jakiej się znaleźlismy, możemy decydować na podstawia posiadanych wartości - czyli "zasady" postępowania generowane w czasie rzeczywistym. To trudniejsze niż zakodowanie w głowie, że kwasu do wody nie lejemy zawsze.

Olinka napisał/a:

Nie krzywdzi się drugiego człowieka w imię własnych, egoistycznych pobudek. To jest naczelna zasada, czy też jak wolisz wartość, dzięki której świat byłby łaskawszy.

Konkretnie brzmi: "należy postępować zawsze wedle takich reguł, co do których chcielibyśmy, aby były one stosowane wobec nas samych". Nazywa sie to "imperatyw kategoryczny". Wszystkie pochodne to imperatywy warunkowe. "Warunkowe" znaczy: zależne od okoliczności. Nie znamy dziś okoliczności jutra. Stąd budowanie i głoszenie czegokolwiek (zasad) na użytek w przyszłości, a wykraczajacego poza imperatyw kategoryczny, nie ma sensu.

I jeszcze:

Olinka napisał/a:

...Nie krzywdzi się drugiego człowieka w imię własnych, egoistycznych pobudek. ..

<==>

Olinka napisał/a:

...nie należy się unieszczęsliwiać zapominając o sobie i przedkładając dobro drugiego człowieka nad własne.

big_smile

Olinka napisał/a:

...doświadczenie nauczyło mnie, że jeśli człowiek nie będzie szczęśliwy, to drugi z nim również szczęśliwy nie będzie. Dlatego nie należy się unieszczęsliwiać zapominając o sobie i przedkładając dobro drugiego człowieka nad własne. To akurat znam z autopsji i dochodziłam do tej prawdy latami.

Zdecydowanie tak. (Wiem to od dawna.)
Dlatego właśnie w każdym związku należy dbać o szczęście partnerki/a jak o swoje własne i często lepiej zrezygnować z forsowania czegoś, co dobre tylko dla nas.
Jeśli moja partnerka nie będzie szczęśliwa, ja również nie.

Widzisz, nasze zdania (i nawet tylko Twoje) są pozornie sprzeczne, ale oba w tej sprzeczności są prawdziwe.
Kluczem jest równowaga - niedobrze jest przeginać w którąkolwiek stronę.

41 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-07-10 07:35:17)

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta
N4VV napisał/a:

Jeśli dziewczyna zakochała się i nie ma możliwości "odkochania", dlaczego ma ponosić koszty wynikające z "zasad" narzucanych zewnętrznie.

To nie są 'zasady' narzucane zewnętrznie. To powinno wynikać z kręgosłupa moralnego każdej osoby. Czy jeśli spodoba mi się Twój samochód czy telefon to mam go sobie po prostu wziąć? Bo po co mam ponosić koszty wynikając z zasad narzucanych zewnętrznie?

N4VV napisał/a:

Nie ma takiej mocy, którą można by przeciwstawić miłości. Uczy tego historia, opowiada literatura, a ludzie wciąż tworzą "zasady", próbując ją okiełznać. To bezcelowe i w końcu należało by przyjąć do wiadomości stan faktyczny.

Literatura to fikcja. Dorosła średnio wykształcona osoba powinna umieć odróżnić prawdę od fikcji. Dorobek literacki, gdyby musiał być oparty na faktach i prawdzie tylko byłby dość marny. Bo nasze życia są zwykle dość nudne i rzadko które nadaje się na temat powieści czy wiersza.
Nie ma siły którą można przeciwstawić miłości? Skąd Ty to bierzesz? Każdy może. Wystarczy chcieć.


N4VV napisał/a:

Jeśli się kogoś kocha, należy pozwolić mu odejść gdy tak postanowi. Gotowość do darowania miłości jest powiązana ściśle z gotowością do jej utraty, bo na tym polega miłość, by pragnienia partnera/ki przedkładać nad własne lub przynajmniej na równi z własnymi. Występowanie z roszczeniami nie jest wyrażaniem miłości i nie ma większego sensu. Miłość żadnym zasadom nie będzie uległa. Jeśli tego nie wiesz, nigdy nie kochałaś.

Ciekawe czy to samo powiedziałbyś swojemu ojcu który by odszedł do kochanki smile

Jak ja nienawidzę życia!

42

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

Jak dla mnie mimo tego ze sie wycofałam głupotą jest zrzucanie winy tylko na tą trzecią, myśle że on tez jest za to wszystko odpowiedzialny a juz na pewno nie ma sensu porownywac tego z wzięciem czyjegoś samochodu czy telefonu bo to nie to samo.. Tutaj ta druga osoba czyli maż też ma coś do powiedzenia, nikt nie bedzie robił czegos przeciw jego woli... Jest tak samo winny jak ona.. A ty porownalas go do przedmiotu ktorym mozna przesuwac na wszystkie strony, człowiek chyba też ma coś do powiedzenia.. Zresztą bardzo czesto zdarza sie tak ze to wlasnie ten mąż ubiega o wzgledy innej kobiety(moj przypadek). Nie zwracałam uwagi, ale tylko na poczatku bo trudno było nie zareagowac na ciagle prosby spotkania..(na poczatku nie wiedzialam ze jest zonaty) dowiedzialam sie na czwartym spotkaniu..niestety..bo zdązylam sie juz zakochac.. Gdyby nie zawracał mi glowy, pewnie nie doszlo by do tego..ale coz nie mam tego nikomu za zle a tym bardziej nie czuje sie jedyna winną..szczerze mowiac wcale sie winna nie czuje..

43

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta
brzydulla napisał/a:

...To nie są 'zasady' narzucane zewnętrznie. To powinno wynikać z kręgosłupa moralnego każdej osoby.

Zdefiniuj "kręgpsłup moralny".

brzydulla napisał/a:

...Literatura to fikcja. Dorosła średnio wykształcona osoba powinna umieć odróżnić prawdę od fikcji. Dorobek literacki, gdyby musiał być oparty na faktach i prawdzie tylko byłby dość marny.

Fikcją i iluzją jest również postrzeganie rzeczywistości przez człowieka.

brzydulla napisał/a:

... Bo nasze życia są zwykle dość nudne i rzadko które nadaje się na temat powieści czy wiersza.

Mozesz wypowiadać się wyłącznie na temat własnego życia. Nie widzę podstaw do uogólnienia.

brzydulla napisał/a:

...Nie ma siły którą można przeciwstawić miłości? Skąd Ty to bierzesz? Każdy może. Wystarczy chcieć.

j.w.
Nie masz podstaw do uogólnienia zawartego w słowie "każdy".

Nadużywasz określeń "każdy", "nikt", "nigdy", "zawsze". Może to świadczyć o iluzji posiadania jedynie słusznej prawdy absolutnej. Jeśli coś twierdzisz, ciężar argumentacji dowodu spoczywa na Tobie. Nie ciężar zaprzeczenia na rozmówcy. W szczególnosci, przyjęcie założeń jako pewnych i konstrukcja na nich wypowiedzi do niczego nie prowadzi. Twierdzisz, ąe literatura to fikcja, ja twierdze przeciwnie. Niaważne. Bardziej zastanawia mnie selektywne widzenie zdania: " Uczy tego historia, opowiada literatura, ...". Historia to też fikcja, czy widzisz tylko to, co wygodnym jest dla Ciebie? To jest manipulacja informacją.

brzydulla napisał/a:

...Ciekawe czy to samo powiedziałbyś swojemu ojcu który by odszedł do kochanki smile

Powiedziałbym mu to samo. Niezależnie, czy odszedł by do kochanki, do zakonu, czy na bezludną wyspę.
To jego życie jest, nie moje, więc i jego jest za nie odpowiedzialność.

44

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta
N4VV napisał/a:

I jeszcze:

Olinka napisał/a:

...Nie krzywdzi się drugiego człowieka w imię własnych, egoistycznych pobudek. ..

<==>

Olinka napisał/a:

...nie należy się unieszczęśliwiać zapominając o sobie i przedkładając dobro drugiego człowieka nad własne.

big_smile
Widzisz, nasze zdania (i nawet tylko Twoje) są pozornie sprzeczne, ale oba w tej sprzeczności są prawdziwe.
Kluczem jest równowaga - niedobrze jest przeginać w którąkolwiek stronę.

Dobrze, że dodałeś, że te zdania są pozornie sprzeczne, bo dla mnie zdrowy egoizm nie łączy się z krzywdzeniem drugiego człowieka. Zdrowy egoizm, to nie jest to samo, co egoistyczne i roszczeniowe podejście do życia. To wszystko można pogodzić. Owszem, czasem bywa to trudne, ale dojrzałość polega między inymi na tym, aby radzić sobie z takimi sytuacjami.

lenka3331 napisał/a:

Jak dla mnie mimo tego ze sie wycofałam głupotą jest zrzucanie winy tylko na tą trzecią, myśle że on tez jest za to wszystko odpowiedzialny a juz na pewno nie ma sensu porownywac tego z wzięciem czyjegoś samochodu czy telefonu bo to nie to samo.. Tutaj ta druga osoba czyli maż też ma coś do powiedzenia, nikt nie bedzie robił czegos przeciw jego woli... Jest tak samo winny jak ona.. A ty porownalas go do przedmiotu ktorym mozna przesuwac na wszystkie strony, człowiek chyba też ma coś do powiedzenia.. Zresztą bardzo czesto zdarza sie tak ze to wlasnie ten mąż ubiega o wzgledy innej kobiety(moj przypadek). Nie zwracałam uwagi, ale tylko na poczatku bo trudno było nie zareagowac na ciagle prosby spotkania..(na poczatku nie wiedzialam ze jest zonaty) dowiedzialam sie na czwartym spotkaniu..niestety..bo zdązylam sie juz zakochac.. Gdyby nie zawracał mi glowy, pewnie nie doszlo by do tego..ale coz nie mam tego nikomu za zle a tym bardziej nie czuje sie jedyna winną..szczerze mowiac wcale sie winna nie czuje..

Lenko, co prawda Twoja wypowiedź nie była skierowana do mnie, ale pozwolę sobie wyrazić zdanie na ten temat. Oczywiście, że to mąż ma zobowiązania w stosunku do żony i jego wina jest ZAWSZE bezsprzeczna. Mało tego, gdyby nie wyraził takiej woli, to nie ma siły, która mogłaby zmusić go do romansu. W Twojej sytuacji ten mężczyna dodatkowo okazał się podwójnym kłamcą, bo nie tylko usiłował zdradzić żonę, ale też oszukał Ciebie nie przyznając się do swojego stanu cywilnego. Sama pomyśl czy komuś takiemu mogabyś zaufać w przyszłości?

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

45 Ostatnio edytowany przez lenka3331 (2013-07-11 13:09:55)

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

Otóż właśnie m.in te kłamstwo przesądziło o tym że wycofałam sie.. Miałam mętlik w głowie, rozważałam wszystkie za i przeciw, było i właściwie dalej jest mi ciężko bo gdyby powiedział mi wcześniej odpuściłabym sobie i nie doszło by do etapu, w którym sie zakochałam.. Nie bede nikogo okłamywać, przyznam że po tym jak mi wyznał prawde spotkałam sie z nim kilka razy..nie potrafiłam przestac, ciągle o nim myślałam(właściwie dalej myśle), byłam szcześliwa, a wracjąc ze spotkania przytłoczona, że teraz siedzi z nia..a przed chwilą opowiadał jaka to jestem cudowna..to było okropne..mam pretensje sama do siebie..Niestety człowiek czesto daje sie ponieść emocjom..ja nie potrafiłam opanowac swoich..

46

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta
lenka3331 napisał/a:

....mam pretensje sama do siebie..Niestety człowiek czesto daje sie ponieść emocjom..ja nie potrafiłam opanowac swoich..

Postaraj się już o tym nie myśleć po prostu.
Patrz do przodu.

47

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

Staram sie, ale to powraca.. Ostatnio widziałam go na mieście..podbiegł do mnie i prosił o jeszcze jedną rozmowe..upierał sie że wszystko mi wyjaśni, że to nie jest takie proste, że mu na mnie zależy, itp. Powiedziałam że nie mam ochoty już z nim rozmawiać..póżniej dzwonił do mnie kilka razy.. Jak tu zapomnieć?

48 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-07-12 21:35:20)

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

Lenka, ale co to znaczy "widziałam go na mieście"? Takie małe to miasto jest? Powinnaś się trzymać własnych postanowień. Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Szczególnie, że on Tobie sytuację utrudnia. Jeśli będzie wciąż ponawiał kontakt, nie dasz rady - wystarczy Ci walki ze sobą. Być może on to wie (świadomie lub nie) i wykorzystuje.

Co wytłumaczy? Jeśli miał by coś konkretnego do wytłumaczenia, już by to zrobił. Bywa, że najprostrze wytłumaczenia wszystko wyjaśniają - ale najczęściej są one proste i klarowne. Nie trzeba tłumaczyć godzinami.

Powinnaś mu jasno powiedzieć/napisać, że zdecydowałaś jak zdecydowałać i nie życzysz sobie z jego strony prób nawiązywania kontaktu. (Mogę napisać tekst - prosty i konkretny, do faceta powinien przemówić.)

Jeśli tego nie uszanuje, uświadomi mu się, że:
- po pierwsze nie szanuje Twoich decyzji, a więc i Ciebie niezbyt poważnie traktuje
- po drugie, zacznie wchodzić w przestrzeń działań opisanych w KK

Dalszej eskalacji nie przewiduję.

Tylko Ty musisz być pewna własnego postanowienia, bo gdy tak będzie, stanie się ono faktem.

49 Ostatnio edytowany przez lenka3331 (2013-07-12 22:55:04)

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

Miasto nie jest duże to zaledwie miasteczko, zupełnie przypadkowo go spotkałam..chyba nie sądzisz że spotkałam sie z nim specjalnie,jeśli tak-jesteś w błędzie. Jeśli mam być z Tobą szczera już 2 albo 3 razy pisałam mu wiadomość   ,,pożegnalną''..żeby dał mi spokój, że taki związek nie ma sensu, że krzywdzi mnie tym...przez pewien czas miałam spokój..ale do czasu..później znowu pisał ze nie może zapomnieć, ze kocha mnie... Zagubiłam się totalnie, wracałam do niego...moją wielką wadą jest uległosć i to że łatwo mną manipulować, na co nie mam wpływu.. Mam wrażenie że on to wykorzystuje..boli mnie to.. Nigdy nie mówie nikomu o swoich problemach, dusze wszystko w sobie..utrudnia mi to życie-dobrze że chociaż tu moge i mam odwage się wygadać..pisałeś że możesz napisać tekst takiej wiadomosci- jesli chcesz możesz spróbować.. Dziękuje smile

50

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

Nic nie sądzę - zakładam możliwość - również taką, że on się o przypadek postarał.
Najskuteczniej było by zmienić miasto (przynajmniej na czas jakiś), numer tel. i inne ścieżki kontaktowe też.

51 Ostatnio edytowany przez pati31 (2013-07-13 00:35:40)

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

Zmiany nalezy stosowac najpierw od siebie .
Nie masz zadnej kolezanki? ,   z   ktora moglabys wyjsc , gdzies piojechac?
Jestes typem kobiety , kotra bez faceta nie oddycha ?.
Przeciez mozesz rozwijac sie i zyc , a napewno kogos spotkasz jestes mloda kobieta wiec wszystko przed Toba.
Na temat zonkosia nie wypowiem sie .Nie mozesz sie zadreczac , ani rozpamietywac tego co bylo , to co bylo zostaw za soba , Teraz jest nowe i to jest moj czas.
Pamietaj zyj tak zeby zawsze moc spojrzec w lustro teraz i w wieku 70 lat , to nie znaczy , ze zle.
Jesli pracujesz moze rozwaz zmiane miasta na wiksze ,bedziesz miala wieksze pole do rozwoju , jak i do poznania nowych ludzi .
Zajrzij w glab siebi co tak na prawde lubisz?, moze rozwin jakies pasje w sobie wtedy znajda sie inni .
Zawalcz o siebie , jestes mloda a mlodosc to cenny czas , szkoda czasu na rozpamietywanie tego co bylo , mysl co bedzie .
To Ty jestes kowalem swojego zycia i zadne facet cI GO NIE zaplanuje jesli Ty nie bedziesz sie dobrze czula ze soba .

Kazda Twoja mysl, jest czyms realnym -jest Twoja sila..........

52

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

Cześć,

Niniejszym chcę Cię poinformować, że zdecydowałam całkowicie zerwać z Tobą wszelkie kontakty. Proszę byś ostatecznie fakt ten przyjął do wiadomosci. Nie życzę sobie spotykać się z Tobą. Nie życzę sobie otrzymywać wiadomości w jakiejkolwiek formie. Nie chcę telefonów. Jest to decyzja ostateczna. Mam nadzieję, że wyrażam się wystarczająco jasno, byś prób nawiązywania kontaktu zaprzestał. Jeśli tego nie zrobisz uznam, że nie masz dla mnie szacunku. Uznam to za nękanie i próbę manipulacji. W związku z tym podejmę działania, które niekorzystnie wpłyną na Twoje życie osobiste oraz przyniosą określone kodeksem skutki prawne.

Niezależnie co chciałbyś mi powiedzieć, ja tego słuchać nie chcę. Nie chcę odpowiedzi na wiadomosć niniejszą. Przyjmij do wiadomości moją wolę, na którą wpływu już nie masz i mieć nie będziesz w przyszłości.

Powodzenia

Dla mnie, jako faceta, otrzymanie powyższego, zamyka relację.
Masz do tego prawo i nie musisz tłumaczyć dlaczego.
Niestety, jeśli on nie posłucha, będzie to oznaczać, że musisz zacząć się przed nim bronić.

53

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

Rozumiem to doskonale...wyśle mu niedługo te wiadomość..mam nadzieje że się uda..

54

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

Tylko nie daj się wciągnąć w jakąkolwiek rozmowę, gdyby on próbował się komunikować zaraz po wysłaniu. Nie czytaj, nie odbieraj telefonów - najlepiej wyłącz lub kasuj bez czytania. Dasz radę.

55

Odp: Potrzebuje wsparcia..faceta

Nawet nie czytać co on na to? Kiedyś w końcu będę musiała włączyć telefon...a może odpuści sobie..i da mi spokój...  Wysłałam wiadomość...

Posty [ 1 do 55 z 611 ]

Strony 1 2 3 12 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Potrzebuje wsparcia..faceta

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018