Relacje z rodzicami a pretensje żony - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Relacje z rodzicami a pretensje żony

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

1

Temat: Relacje z rodzicami a pretensje żony

Od jakiegoś czasu mamy problem z relacjami pomiędzy moją żoną a moimi rodzicami.
Otóż żona uważa, że moi rodzice za bardzo ingerują w nasze życie. Ja natomiast uważam, że przesadza, ale kiedy jej to mówię, to stwierdza, że ją lekceważę i moi rodzice są dla mnie ważniejsi, padają określenia typu maminsynek, nieodcięta pępowina, itd.
Mam bardzo bliskie relacje z rodzicami i nie wyobrażam sobie aby miały się ochłodzić lub rozluźnić.

Dla przykładu konkret:
Przed naszym wyjazdem na wakacje odwiedzili nas rodzice razem z bratem (pojechaliśmy na wczasy wspólnie z bratem). Wczasy w Egipcie, więc przed wyjazdem panika z lekarstwami (wrażliwe polskie żołądki, zemsta faraona, itd). Podczas odwiedzin wszystko było w porządku, miła atmosfera, żarty do momentu, kiedy rodzice nie zapytali, czy kupiliśmy wszystkie lekarstwa. Na co żona odparła, że mamy po ponad 30 lat i jesteśmy wystarczająco dorośli aby sami o siebie zadbać. Powiedziała to takim tonem, że wszystkim odechciało się tego wieczoru. Zrobiło się sztucznie i wieczór bardzo szybko się skończył.
To co powiedziała żona, było jedynym zdaniem, które żona wypowiedziała podczas tego wieczoru, poza 'dzień dobry' i 'do widzenia'.

Już na wczasach brat zapytał mnie, co się stało mojej żonie. Powiedział, że nawet jego 10-letnia córka zapytała po wyjściu: 'tata, o co ciotce chodziło'. Dodał, że przecież ja bym go też o to zapytał, i nic w tym dziwnego.

Po wyjściu pokłóciliśmy się.  W pewnym momencie usłyszałem właśnie, że mam nieodciętą pępowinę, że rodzice wtrącają się w nasze życie, itp, oraz, że żona tego dłużej nie zniesie.
Dla mnie pytanie rodziców było oznaką zwyczajnej rodzicielskiej troski. Uważam, że nawet 40 czy 50-letni człowiek będzie zawsze dzieckiem dla swoich rodziców, i tego typu pytania nie są niczym nienormalnym.

Nie twierdzę, że moi rodzice są idealni, bo nie są. Zauważam wiele zachowań, które też nie są w porządku w stosunku do mojej żony, ale uważam, że ona również nie jest w porządku i często zachowuje się lekceważąco lub jest nie miła.
Wiele razy pokłóciłem się z rodzicami broniąc jej, ale ona tego nie pamięta (lub raczej nie chce, bo niechętnie to przyznaje).
Za każdym razem kiedy jej zwracam uwagę na osobności, zawsze jest jakieś uzasadnienie takiego zachowania. Nie lubię używać stwierdzeń typu 'nigdy', 'zawsze' - bo z reguły dana sytuacja ma miejsce 'często' lub 'czasami', ale w tym przypadku, dosłownie nigdy żona nie przyznała się do tego, że postąpiła niewłaściwe - ja nie potrafię przypomnieć sobie takiej sytuacji.
Staram się obiektywnie patrzeć na całą sytuację, ale tak jak widzę niewłaściwe zachowania moich rodziców tak i widzę mojej żony. I ciężko mi jej bronić w sytuacjach, kiedy chwilę wcześniej sama była niemiła lub oschła.

Całkiem niedawno byliśmy na spacerze w lesie z rodzicami. Rozmawiałem z rodzicami (szliśmy obok siebie, przed nami żona z psem). W pewnym momencie tata zagadnął o coś żonę i zaczęli rozmawiać (prawie). Zwróciłem na to uwagę, ponieważ podczas tej rozmowy moja żona ani raz nie odwróciła się w stronę mojego ojca. Żona zachowywała się lekceważąco i oschle.

W takich sytuacjach, nawet jeśli rodzice też są później oschli lub niemili, ciężko mi bronić żony (zarzuty, które słyszę później) - później, analizując takie sytuację dochodzę do wniosku, że wszystko zaczyna się od takich drobnostek typu 'sami o siebie potrafimy zadbać', atmosfera robi się nawet nie tyle nerwowa, co niemiła i wszyscy mają popsute humory.

Dodam, że spędziliśmy za granicą ok 10 lat (wyjechaliśmy razem). W tym czasie mój ojciec zajmował się wszystkimi naszymi sprawami, a było tego sporo. Nie było tygodnia, abyśmy nie spędzili kilku godzin na telefonie z ojcem dyskutując o naszych finansowych sprawach w polsce. Zawdzięczamy mu bardzo dużo, i dzięki niemu mogliśmy wrócić do tego co mamy. Nawet moi koledzy, z którymi wyjechaliśmy z kraju twierdzą, że mamy z bratem złotego ojca, i że dla żadnego z nich ojciec nie zrobił nigdy tyle co nasz dla nas. Przez cały czas pobytu za granicą, wspólnie z ojcem zajmowałem się naszymi sprawami (siłą rzeczy, ponieważ on był na miejscu), natomiast żona nie brała w tym udziału. Rozmawialiśmy na ten temat, jednak nie było z jej strony żadnej inicjatywy. Natomiast jeśli coś poszło nie tak, od razu zostało wypomniane.
Jednak, kiedy byliśmy za granicą, nie usłyszałem od żony, że rodzice za bardzo wtrącają się w nasze życie.

Przez kilka miesięcy chodziliśmy z żoną do psychologa. Kiedyś byłem tam sam, i psycholog powiedziała, że żona ma niską samoocenę. To dało mi do myślenia. Zastanawiam, się, czy żona tak bardzo chce podnieść swoją samoocenę, że już nawet w normalnych sytuacjach doszukuje się prób ingerencji w nasze życie.

Co sądzicie na ten temat?

pozdrawiam,
J.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Relacje z rodzicami a pretensje żony

Hm, trudno ocenić coś tak zupełnie z boku, ale można jedynie podać przykłady, może Cię coś oświeci, może pomoże....

To z tymi lekarstwami to tylko mały przykład tego...... co żona czuje. Tu nie chodziło o to jedno pytanie, o jedną sytuację, kobiecie nigdy nie chodzi o jedną sytuację- takiego typu komentarze mają podwójne lub potrójne dno.

Jak najbardziej mogłabym się zgodzić z tym, że Twoja żona ma niską samoocenę, dlatego wszędzie widzi zagrożenie i woli działać "na wszelki wypadek" - zanim dojdzie do sytuacji czy konfliktu, z  którym sobie nie poradzi.

Co możesz zrobić: zawsze pytaj o co jej KONKRETNIE chodzi z tym wtrącaniem się. Mój mąż to stosuje wobec mnie, jak się niepotrzebnie czepiam - i przyznać muszę, że zwykle nie mam argumentów big_smile
Tzn. jak żona mówi : "Twoi rodzice się wtrącają w nasze życie" , zapytaj: "Podaj mi konkretny przykład" - jeśli poda przykład z lekami, to będzie dość infantylne faktycznie, ale nastaw się na 10 różnych sytuacji (w to jednak wątpię) które możesz usłyszeć.
Jeśli żona powie: "Jesteś maminsynkiem" - to zapytaj również o konkretną sytuację która ją w tym utwierdziła.

"Dodam, że spędziliśmy za granicą ok 10 lat (wyjechaliśmy razem). W tym czasie mój ojciec zajmował się wszystkimi naszymi sprawami, a było tego sporo. Nie było tygodnia, abyśmy nie spędzili kilku godzin na telefonie z ojcem dyskutując o naszych finansowych sprawach w polsce. Zawdzięczamy mu bardzo dużo, i dzięki niemu mogliśmy wrócić do tego co mamy. Nawet moi koledzy, z którymi wyjechaliśmy z kraju twierdzą, że mamy z bratem złotego ojca, i że dla żadnego z nich ojciec nie zrobił nigdy tyle co nasz dla nas."  - powiedz jej to.

3 Ostatnio edytowany przez Catla (2013-07-03 15:40:28)

Odp: Relacje z rodzicami a pretensje żony

Rozumiem, że jesteś w trudnym położeniu. Z jednej strony rodzice, z drugiej strony żona - tkwisz między młotem a kowadłem. Ale...
Takie sytuacje nie dzieją się bez przyczyny. Ciężko cokolwiek doradzić, znając jedynie Twoje spojrzenie na całą sytuację. Wiem jednak z autopsji, że to co wydaje się z perspektywy osoby trzeciej dziecinne, w rzeczywistości - tak jak wspomniała Catwoman - ma w większości przypadków głębszy sens. Sama jestem w związku od 1.5 roku, z rodzicami mojego partnera mam rewelacyjny kontakt, ale mimo wszystko niektóre zachowania, szczególnie mamy mojego chłopaka w relacjach z nim, doprowadzają mnie do białej gorączki. Przykładowo kiedy dzwoni do niego, gdy ten idzie pierwszy dzień do pracy po urlopie, co by nie zaspał wink Albo gdy przeżywa nasz podział obowiązków gospodarza, że mój partner robi gościom coś do picia, a ja przygotowuję jedzenie, bo u niej w domu inaczej to wyglądało. wink Ogólnie taka nadopiekuńczość i nadwrażliwość. Swego czasu tydzień w tydzień zapraszali nas do siebie na obiad, a mój partner przyjmował te zaproszenia bez jakiegokolwiek porozumienia ze mną, wskutek czego praktycznie nie spędzaliśmy czasu we dwoje. Żeby tego było mało, jadąc raz w tygodniu do marketu w celu zrobienia większych zakupów, zabierał ich razem z sobą, a potem oczywiście bez pytania mnie o zdanie zapraszał na kawę, podczas gdy byłam w trakcie domowych porządków i nie było warunków do przyjmowania gości. Jestem takim typem człowieka, który nie umie ukryć niezadowolenia, więc - podobnie jak Twoja żona - wielokrotnie zostałam podsumowana jako osoba chłodna, niegościnna i wiecznie naburmuszona. wink 
Catwoman dobrze Ci doradziła. Tylko dzięki rozmowie jesteś w stanie dowiedzieć się, co jej tak naprawdę leży na wątrobie.

4 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-07-03 17:21:14)

Odp: Relacje z rodzicami a pretensje żony

przyzwyczaiła się do samodzielności za granicą, teraz więc wydaje się jej że ingerują.
ja natomiast nic na sile, jestem u tesciow raz w miesiacu, mąz 2razy w tyg.
dopoki nie zaniedbuje obowiazkow, to moge na to sobie pozwolic.

'Netkobiety są kompasem w moim życiu'

"mam czas dla każdego absurdu"

5

Odp: Relacje z rodzicami a pretensje żony

Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa, na spokojnie.
I jedno pytanko, czy Twoi rodzice od samego początku akceptowali Twoją żonę, jeszcze jak była Twoją dziewczyną, a potem narzeczoną?

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

6

Odp: Relacje z rodzicami a pretensje żony
jk2612 napisał/a:

Po wyjściu pokłóciliśmy się.  W pewnym momencie usłyszałem właśnie, że mam nieodciętą pępowinę, że rodzice wtrącają się w nasze życie, itp, oraz, że żona tego dłużej nie zniesie.
Dla mnie pytanie rodziców było oznaką zwyczajnej rodzicielskiej troski. Uważam, że nawet 40 czy 50-letni człowiek będzie zawsze dzieckiem dla swoich rodziców, i tego typu pytania nie są niczym nienormalnym.

Nie twierdzę, że moi rodzice są idealni, bo nie są. Zauważam wiele zachowań, które też nie są w porządku w stosunku do mojej żony, ale uważam, że ona również nie jest w porządku i często zachowuje się lekceważąco lub jest nie miła.
Wiele razy pokłóciłem się z rodzicami broniąc jej, ale ona tego nie pamięta (lub raczej nie chce, bo niechętnie to przyznaje).
Za każdym razem kiedy jej zwracam uwagę na osobności, zawsze jest jakieś uzasadnienie takiego zachowania. Nie lubię używać stwierdzeń typu 'nigdy', 'zawsze' - bo z reguły dana sytuacja ma miejsce 'często' lub 'czasami', ale w tym przypadku, dosłownie nigdy żona nie przyznała się do tego, że postąpiła niewłaściwe - ja nie potrafię przypomnieć sobie takiej sytuacji.
Staram się obiektywnie patrzeć na całą sytuację, ale tak jak widzę niewłaściwe zachowania moich rodziców tak i widzę mojej żony. I ciężko mi jej bronić w sytuacjach, kiedy chwilę wcześniej sama była niemiła lub oschła.

Całkiem niedawno byliśmy na spacerze w lesie z rodzicami. Rozmawiałem z rodzicami (szliśmy obok siebie, przed nami żona z psem). W pewnym momencie tata zagadnął o coś żonę i zaczęli rozmawiać (prawie). Zwróciłem na to uwagę, ponieważ podczas tej rozmowy moja żona ani raz nie odwróciła się w stronę mojego ojca. Żona zachowywała się lekceważąco i oschle.

W takich sytuacjach, nawet jeśli rodzice też są później oschli lub niemili, ciężko mi bronić żony (zarzuty, które słyszę później) - później, analizując takie sytuację dochodzę do wniosku, że wszystko zaczyna się od takich drobnostek typu 'sami o siebie potrafimy zadbać', atmosfera robi się nawet nie tyle nerwowa, co niemiła i wszyscy mają popsute humory.

Dodam, że spędziliśmy za granicą ok 10 lat (wyjechaliśmy razem). W tym czasie mój ojciec zajmował się wszystkimi naszymi sprawami, a było tego sporo. Nie było tygodnia, abyśmy nie spędzili kilku godzin na telefonie z ojcem dyskutując o naszych finansowych sprawach w polsce. Zawdzięczamy mu bardzo dużo, i dzięki niemu mogliśmy wrócić do tego co mamy. Nawet moi koledzy, z którymi wyjechaliśmy z kraju twierdzą, że mamy z bratem złotego ojca, i że dla żadnego z nich ojciec nie zrobił nigdy tyle co nasz dla nas. Przez cały czas pobytu za granicą, wspólnie z ojcem zajmowałem się naszymi sprawami (siłą rzeczy, ponieważ on był na miejscu), natomiast żona nie brała w tym udziału. Rozmawialiśmy na ten temat, jednak nie było z jej strony żadnej inicjatywy. Natomiast jeśli coś poszło nie tak, od razu zostało wypomniane.
Jednak, kiedy byliśmy za granicą, nie usłyszałem od żony, że rodzice za bardzo wtrącają się w nasze życie.

Przez kilka miesięcy chodziliśmy z żoną do psychologa. Kiedyś byłem tam sam, i psycholog powiedziała, że żona ma niską samoocenę. To dało mi do myślenia. Zastanawiam, się, czy żona tak bardzo chce podnieść swoją samoocenę, że już nawet w normalnych sytuacjach doszukuje się prób ingerencji w nasze życie.

Co sądzicie na ten temat?

pozdrawiam,
J.

Jak na moje "oko" twoja żona przypomina mi mnie :D i trochę ja rozumiem. Ja miałam w pewnym momencie wrażenie, że zaczynam przeżywać życie z teściami a nie z mężem. Tak jakbym brała ślub ze święta trójcą. Może żona chciałaby, zachować trochę prywatności w podejmowaniu decyzji, rodzice nie muszą wszystkiego wiedzieć i we wszystkim uczestniczyć. Z twojego punktu widzenia rodzice zachowują się jak zawsze, z jej ingerują w wasze życie i traktują was jak małe dzieci.
Ten tekst o lekarstwach pewnie tez by mnie zirytował, a gdyby mamusia nie zapytała i gdybyście nie wzięli lekarstw to co?
Biegunka na dziesiąte drzewo to wasz problem. Mamusia mogłaby sobie odpuścić i nie pytać . Wasze życie, wasza decyzje i wasza odpowiedzialność.
Pogadaj z nią i postaraj się postawić na jej miejscu, a gdyby to jej rodzice tak się o was "troszczyli" nie byłbyś zły?
Może tych pytań spowodowanych troską jest zbyt dużo? Mnie wkurzało pytanie o wszystko i ciągle. Synuniu a okna jakie kupujecie, a węgiel na zimę macie? a meble powinniście zamówić takie, obiad dopiero o 17tej ? czemu tak późno! Powinniście przychodzić do nas na obiady codziennie bo matka się nudzi.....mogłabym wyliczać długo, niby nic, zwykła troska ale jak się tego uzbierało to wybuchłam jak jasna cholera i ......nie skończyło się miło dla nikogo.
Porozmawiaj i poczytaj książkę o toksycznych rodzicach, mogę ci podesłać na maila jeśli gdzieś jeszcze znajdę bo warto przeczytać, żeby sobie uświadomić to czego często nie zauważamy sami.

Sama wolność jest tylko możliwością. Ja odpowiadam za to, do czego jej użyję. Używanie wolności jest zawsze ryzykowne, m.in. dlatego, że nie mamy daru widzenia przyszłości. Ale na tym też polega przyjemność życia, że trzeba coś wybrać.

7

Odp: Relacje z rodzicami a pretensje żony

a leki na chorobę faraona, to można skuteczne tylko na miejscu kupić wink

8

Odp: Relacje z rodzicami a pretensje żony
Catwoman napisał/a:

a leki na chorobę faraona, to można skuteczne tylko na miejscu kupić wink

Dokładnie! big_smile
a jeszcze jedno...

jk2612 napisał/a:

Dla mnie pytanie rodziców było oznaką zwyczajnej rodzicielskiej troski. Uważam, że nawet 40 czy 50-letni człowiek będzie zawsze dzieckiem dla swoich rodziców, i tego typu pytania nie są niczym nienormalnym.

są nienormalne jeśli rodzice troszczą się o dorosłego czterdziestolatka jak o dziecko w wieku przedszkolnym. Jesteś i będziesz ich synem do końca życia ale powinni zacząć postrzegać ciebie i twoją żonę jako ludzi DOROSŁYCH I ODPOWIEDZIALNYCH. Macie prawo podejmować własne decyzje, bez ich wiedzy i udziału, to wasze życie jesteście dorośli. Pytając o wszystko nawet z wielka troską rodzice nadal was kontrolują, bo nie traktują was jak dorosłych, mama uważa, że jeśli ona was nie spakuje albo nie sprawdzi to na pewno czegoś zabraknie w waszym bagażu, to jest nadmierna troskliwość.

Sama wolność jest tylko możliwością. Ja odpowiadam za to, do czego jej użyję. Używanie wolności jest zawsze ryzykowne, m.in. dlatego, że nie mamy daru widzenia przyszłości. Ale na tym też polega przyjemność życia, że trzeba coś wybrać.

9

Odp: Relacje z rodzicami a pretensje żony

Jk2612 nawet jeżeli takie sytuacje są wyrazem troski (choc dla mnie przesadnej w tym wieku) to istotne jest jak odbiera to Twoja żona. To ona dziś tworzy z Tobą rodzinę. Jeżeli jej to nie odpowiada to może warto by delikatnie rodzicom zwrócić na to uwagę. Jeżeli są rozsądni to zrozumieją.

Miałam taką sytuację w najbliższym otoczeniu - u brata. Moja Mama wielu rzeczy nie mogła u nich w domu zaakceptować.
Sama zwracałam Jej na to uwagę bo relacje z bratem i bratową ciągle się pogarszały. Nawet jeżeli miała czasem rację (a miała) to i tak uważałam, że nie należy się wtrącać. Mama to zrozumiała, przestała KOMPLETNIE  reagować na cokolwiek i z czasem relacje się unormowały, a nawet były znakomite.

Zachowanie Twojej żony (abstrahując od jej własnych problemów, w tym niskiej samooceny) wobec Twoich rodziców, w tej sytuacji może być tylko coraz gorsze.

10

Odp: Relacje z rodzicami a pretensje żony

A jakie ralecje ze swoimi rodzicami miała Twoja żona? Może jest tak, że ona wyniosła z domu taki stosunek do swoich rodziców i Twoich traktuje w podobny sposób.

11

Odp: Relacje z rodzicami a pretensje żony

Jesteś przyzwyczajony do takiego traktowania przez rodziców, bo robią to od zawsze. Musisz jednak spróbować postawić się w sytuacji twojej żony. Powiem ci jak ja odebrała by tego typu uwagę, szczególnie, jeśli nie była to jedyna taka sytuacja. Mam bardzo niską samoocenę, więc myślę, że nasze reakcje mogą być zbliżone. Ja jako żona w pewien sposób przejęłam od matki mojego mężczyzny opiekę nad nim. Nie ważne jaki jest nasz wewnętrzny podział obowiązków, to i tak ja jestem oceniana na podstawie jego stanu "zadbania". Jeśli jego matka komentuje, że schudł myślę, że robi mi wyrzuty, że źle go karmię/niesmacznie gotuję/jestem leniwa i nie chce mi się gotować. Kiedy zwróci mu uwagę, że nie powinien już nosić tej koszulki, to odbieram to jako uwagę, że źle dbam o porządek/jestem fleja/ tylko o swój wygląd się troszczę, a jego olewam, mimo że on mi tą koszulkę już pięć razy wyjmował z pojemnika na szmaty. Po prostu wszystko biorę do siebie. I w końcu pada to pytanie o leki na wyjazd, ja już jestem nabuzowana poprzednimi sytuacjami, więc wybucham. Bo w moim mózgu już ukształtowało się przekonanie, że teściowa mnie nie lubi, uważa mnie za beznadziejną partnerkę dla swojego wspaniałego synka (ja zresztą też uważam, że jest wspaniały). I te moje procesy myślowe powodują, że jestem potem w stosunku do niej oschła, no bo jak mogę być sympatyczna dla kogoś kto i tak mnie nie lubi.

Na szczęście ja zdaję sobie sprawę z mojego problemu i często potrafię powiedzieć sobie stop i jeszcze raz przemyśleć sytuację. Bardzo często na spokojnie dochodzę do kompletnie innych wniosków niż na początku. Mój narzeczony również wie jaki mam problem i stara się mnie podbudować. I na szczęście moj przyszła teściowa mnie lubi.

12

Odp: Relacje z rodzicami a pretensje żony

Jestem ciekaw, jaka jest przyczyna faktu, że Twoja żona musi się spotykać z Twoimi rodzicami. Czy nie ma tu żadnej presji. Jakoś trudno uwierzyć, by spotykała się z własnej woli spotykania. Zwykłym odruchem jest unikanie kontaktów z osobami, przy których czujemy się źle. Wobec tego, co ją do tego przymusza? Możesz to wyjaśnić?

Bo ja myślę, że razem z rodzinką tworzycie środowisko zalatujące patologią. Ona jedna przeciw wielu. Bez znaczenia jest, czy istnieje jej wina. Bez znaczenia jest, co robił ojciec. Robił, bo chciał, ale nie ma prawa za to niczego oczekiwać. Jeśli widzę, że moja kobieta źle się czuje w towarzystwie, nie stwarzam sytuacji, by musiała w tym towarzystwie przebywać. Niezależnie kto to jest. Zdecyduj więc, czy jesteś z nią, czy z rodzicami. Niekiedy takie decyzje są konieczne.

Konieczne bywa również wziąć na siebie konsekwencje, czyli zostanie niewdzięcznym i wyrodnym potomkiem bez obiążania partnerki. Potrafisz? Domniemam, że nie, bo w moich oczach jesteś maminsykiem, który nie potrafi rozwiązać nieskomplikowanego problemu. Maminsynkiem niezdolnym do podejmowania decyzji.

13

Odp: Relacje z rodzicami a pretensje żony
N4VV napisał/a:

Jestem ciekaw, jaka jest przyczyna faktu, że Twoja żona musi się spotykać z Twoimi rodzicami. Czy nie ma tu żadnej presji. Jakoś trudno uwierzyć, by spotykała się z własnej woli spotykania. Zwykłym odruchem jest unikanie kontaktów z osobami, przy których czujemy się źle. Wobec tego, co ją do tego przymusza? Możesz to wyjaśnić?

Bo ja myślę, że razem z rodzinką tworzycie środowisko zalatujące patologią. Ona jedna przeciw wielu. Bez znaczenia jest, czy istnieje jej wina. Bez znaczenia jest, co robił ojciec. Robił, bo chciał, ale nie ma prawa za to niczego oczekiwać. Jeśli widzę, że moja kobieta źle się czuje w towarzystwie, nie stwarzam sytuacji, by musiała w tym towarzystwie przebywać. Niezależnie kto to jest. Zdecyduj więc, czy jesteś z nią, czy z rodzicami. Niekiedy takie decyzje są konieczne.

Konieczne bywa również wziąć na siebie konsekwencje, czyli zostanie niewdzięcznym i wyrodnym potomkiem bez obiążania partnerki. Potrafisz? Domniemam, że nie, bo w moich oczach jesteś maminsykiem, który nie potrafi rozwiązać nieskomplikowanego problemu. Maminsynkiem niezdolnym do podejmowania decyzji.

Ciekawa opinia. Udaje mi się i udawało rozwiązywać poważniejsze - pobyt za granicą i świadomość, że mogę tam liczyć tylko na siebie pomogło mi w tym ;-).
Wiesz, chodzi mi bardziej o to, w jaki sposób żona reaguje, nie o to, że w ogóle ją to denerwuje. Mnie też te rzeczy denerwują, ale nauczyłem się je ignorować - jak im dobrze - nie sobie gadają. Uważam, że jeśli ją ta irytuje, to może to przekazać w inny sposób.
- Jest kilka zachowań moich teściów, które też działają mi na nerwy, ale udaje mi się reagować w taki sposób, aby nie sprawić nikomu przykrości, głównie ze względu na żonę...

Co do presji - nie ma... Sugerujesz zerwanie stosunków z rodziną? Bojkot imprez rodzinnych typu, urodziny, imieniny, święta? Bo przyznam, że nie do końca zrozumiałem ten wątek... mam wrażenie, że nie do końca przemyślany..., ale może jest w tym jakiś głębszy sens.

14

Odp: Relacje z rodzicami a pretensje żony
Bastat napisał/a:

Jesteś przyzwyczajony do takiego traktowania przez rodziców, bo robią to od zawsze. Musisz jednak spróbować postawić się w sytuacji twojej żony. Powiem ci jak ja odebrała by tego typu uwagę, szczególnie, jeśli nie była to jedyna taka sytuacja. Mam bardzo niską samoocenę, więc myślę, że nasze reakcje mogą być zbliżone. Ja jako żona w pewien sposób przejęłam od matki mojego mężczyzny opiekę nad nim. Nie ważne jaki jest nasz wewnętrzny podział obowiązków, to i tak ja jestem oceniana na podstawie jego stanu "zadbania". Jeśli jego matka komentuje, że schudł myślę, że robi mi wyrzuty, że źle go karmię/niesmacznie gotuję/jestem leniwa i nie chce mi się gotować. Kiedy zwróci mu uwagę, że nie powinien już nosić tej koszulki, to odbieram to jako uwagę, że źle dbam o porządek/jestem fleja/ tylko o swój wygląd się troszczę, a jego olewam, mimo że on mi tą koszulkę już pięć razy wyjmował z pojemnika na szmaty. Po prostu wszystko biorę do siebie. I w końcu pada to pytanie o leki na wyjazd, ja już jestem nabuzowana poprzednimi sytuacjami, więc wybucham. Bo w moim mózgu już ukształtowało się przekonanie, że teściowa mnie nie lubi, uważa mnie za beznadziejną partnerkę dla swojego wspaniałego synka (ja zresztą też uważam, że jest wspaniały). I te moje procesy myślowe powodują, że jestem potem w stosunku do niej oschła, no bo jak mogę być sympatyczna dla kogoś kto i tak mnie nie lubi.

Kiedy się nad tym zastanawiam, że sytuacja wygląda u nas identycznie...

Bastat napisał/a:

Na szczęście ja zdaję sobie sprawę z mojego problemu i często potrafię powiedzieć sobie stop i jeszcze raz przemyśleć sytuację. Bardzo często na spokojnie dochodzę do kompletnie innych wniosków niż na początku.

Chciałbym aby mojej żonie się to udało.

Bastat napisał/a:

Mój narzeczony również wie jaki mam problem i stara się mnie podbudować.

Przyznam, że tu się nie popisałem i kompletnie nie przyszło mi to do głowy...

15

Odp: Relacje z rodzicami a pretensje żony
kornelia67 napisał/a:

A jakie ralecje ze swoimi rodzicami miała Twoja żona? Może jest tak, że ona wyniosła z domu taki stosunek do swoich rodziców i Twoich traktuje w podobny sposób.

Wydaje mi się, że masz rację twierdząc, że wyniosła to z domu. Ale je nie chcę zmieniać swoich. Owszem, niektóre zachowania są irytujące, ale może można się nauczyć je po prostu ignorować - jak to mówią: "nie przesadza się starych drzew"...

Dokładnie - relacje w rodzinie żony są dość chłodne. Sposób zwracania się do siebie jest dziwny, jakby poszczególne zwroty były wyciskane z siebie na siłę. Bardziej wygląda to jak: pytanie - zdawkowa odpowiedź. Jednak mało ma to wspólnego z rozmową. W rankingu najlepiej wypada teściowa, jest gadatliwa więc siłą rzeczy ta komunikacja wygląda trochę inaczej. Reszta sprawia wrażenie, jakby miała za złe, musi się odezwać. Są po prostu mrukowaci. Wyjątkiem jest najmłodsza siostra żony - jakby z innej rodziny, bardzo wesoła nie da się nie lubić.

Najciekawsze jest to, że kiedy ja rozmawiam z nimi - rozmawiamy... nie mruczymy...

Pamiętam, że kiedy byliśmy za granicą, bywało, że żona nie dzwoniła do domu nawet pół roku i nie brakowało jej tego. Zdarzały się sytuacje, że teściowie dzwonili do mnie z pytanie czy coś się nie stało.

16

Odp: Relacje z rodzicami a pretensje żony
Catwoman napisał/a:

Hm, trudno ocenić coś tak zupełnie z boku, ale można jedynie podać przykłady, może Cię coś oświeci, może pomoże....

To z tymi lekarstwami to tylko mały przykład tego...... co żona czuje. Tu nie chodziło o to jedno pytanie, o jedną sytuację, kobiecie nigdy nie chodzi o jedną sytuację- takiego typu komentarze mają podwójne lub potrójne dno.

Jak najbardziej mogłabym się zgodzić z tym, że Twoja żona ma niską samoocenę, dlatego wszędzie widzi zagrożenie i woli działać "na wszelki wypadek" - zanim dojdzie do sytuacji czy konfliktu, z  którym sobie nie poradzi.

Co możesz zrobić: zawsze pytaj o co jej KONKRETNIE chodzi z tym wtrącaniem się. Mój mąż to stosuje wobec mnie, jak się niepotrzebnie czepiam - i przyznać muszę, że zwykle nie mam argumentów big_smile
Tzn. jak żona mówi : "Twoi rodzice się wtrącają w nasze życie" , zapytaj: "Podaj mi konkretny przykład" - jeśli poda przykład z lekami, to będzie dość infantylne faktycznie, ale nastaw się na 10 różnych sytuacji (w to jednak wątpię) które możesz usłyszeć.
Jeśli żona powie: "Jesteś maminsynkiem" - to zapytaj również o konkretną sytuację która ją w tym utwierdziła.

"Dodam, że spędziliśmy za granicą ok 10 lat (wyjechaliśmy razem). W tym czasie mój ojciec zajmował się wszystkimi naszymi sprawami, a było tego sporo. Nie było tygodnia, abyśmy nie spędzili kilku godzin na telefonie z ojcem dyskutując o naszych finansowych sprawach w polsce. Zawdzięczamy mu bardzo dużo, i dzięki niemu mogliśmy wrócić do tego co mamy. Nawet moi koledzy, z którymi wyjechaliśmy z kraju twierdzą, że mamy z bratem złotego ojca, i że dla żadnego z nich ojciec nie zrobił nigdy tyle co nasz dla nas."  - powiedz jej to.

rzeczowo, podoba mi się ;-).

17

Odp: Relacje z rodzicami a pretensje żony
Catla napisał/a:

Rozumiem, że jesteś w trudnym położeniu. Z jednej strony rodzice, z drugiej strony żona - tkwisz między młotem a kowadłem. Ale...
Takie sytuacje nie dzieją się bez przyczyny. Ciężko cokolwiek doradzić, znając jedynie Twoje spojrzenie na całą sytuację. Wiem jednak z autopsji, że to co wydaje się z perspektywy osoby trzeciej dziecinne, w rzeczywistości - tak jak wspomniała Catwoman - ma w większości przypadków głębszy sens. Sama jestem w związku od 1.5 roku, z rodzicami mojego partnera mam rewelacyjny kontakt, ale mimo wszystko niektóre zachowania, szczególnie mamy mojego chłopaka w relacjach z nim, doprowadzają mnie do białej gorączki. Przykładowo kiedy dzwoni do niego, gdy ten idzie pierwszy dzień do pracy po urlopie, co by nie zaspał wink Albo gdy przeżywa nasz podział obowiązków gospodarza, że mój partner robi gościom coś do picia, a ja przygotowuję jedzenie, bo u niej w domu inaczej to wyglądało. wink Ogólnie taka nadopiekuńczość i nadwrażliwość. Swego czasu tydzień w tydzień zapraszali nas do siebie na obiad, a mój partner przyjmował te zaproszenia bez jakiegokolwiek porozumienia ze mną, wskutek czego praktycznie nie spędzaliśmy czasu we dwoje. Żeby tego było mało, jadąc raz w tygodniu do marketu w celu zrobienia większych zakupów, zabierał ich razem z sobą, a potem oczywiście bez pytania mnie o zdanie zapraszał na kawę, podczas gdy byłam w trakcie domowych porządków i nie było warunków do przyjmowania gości. Jestem takim typem człowieka, który nie umie ukryć niezadowolenia, więc - podobnie jak Twoja żona - wielokrotnie zostałam podsumowana jako osoba chłodna, niegościnna i wiecznie naburmuszona. wink 
Catwoman dobrze Ci doradziła. Tylko dzięki rozmowie jesteś w stanie dowiedzieć się, co jej tak naprawdę leży na wątrobie.

U nas nie było aż takich 'jazd' z mojej strony ;-). Owszem jesteśmy często zapraszani, ale też często mi się po prostu nie chcę. Po całym tygodniu wolę spędzić weekend z żoną - nie zawsze się udaje (praca).

"... jestem w związku od 1.5 roku, z rodzicami mojego partnera mam rewelacyjny kontakt ... wielokrotnie zostałam podsumowana jako osoba chłodna, niegościnna i wiecznie naburmuszona... " - tak się da ;-) ? tzn. jedno i drugie jednocześnie ;-)?

18

Odp: Relacje z rodzicami a pretensje żony
Nirvanka87 napisał/a:

Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa, na spokojnie.
I jedno pytanko, czy Twoi rodzice od samego początku akceptowali Twoją żonę, jeszcze jak była Twoją dziewczyną, a potem narzeczoną?

Nie jestem pewien, ale raczej nie od samego początku.
Pamiętam jednak, że później, jeszcze przed wyjazdem z kraju, bardzo ją lubili.

19

Odp: Relacje z rodzicami a pretensje żony
Joga napisał/a:
jk2612 napisał/a:

Po wyjściu pokłóciliśmy się.  W pewnym momencie usłyszałem właśnie, że mam nieodciętą pępowinę, że rodzice wtrącają się w nasze życie, itp, oraz, że żona tego dłużej nie zniesie.
Dla mnie pytanie rodziców było oznaką zwyczajnej rodzicielskiej troski. Uważam, że nawet 40 czy 50-letni człowiek będzie zawsze dzieckiem dla swoich rodziców, i tego typu pytania nie są niczym nienormalnym.

Nie twierdzę, że moi rodzice są idealni, bo nie są. Zauważam wiele zachowań, które też nie są w porządku w stosunku do mojej żony, ale uważam, że ona również nie jest w porządku i często zachowuje się lekceważąco lub jest nie miła.
Wiele razy pokłóciłem się z rodzicami broniąc jej, ale ona tego nie pamięta (lub raczej nie chce, bo niechętnie to przyznaje).
Za każdym razem kiedy jej zwracam uwagę na osobności, zawsze jest jakieś uzasadnienie takiego zachowania. Nie lubię używać stwierdzeń typu 'nigdy', 'zawsze' - bo z reguły dana sytuacja ma miejsce 'często' lub 'czasami', ale w tym przypadku, dosłownie nigdy żona nie przyznała się do tego, że postąpiła niewłaściwe - ja nie potrafię przypomnieć sobie takiej sytuacji.
Staram się obiektywnie patrzeć na całą sytuację, ale tak jak widzę niewłaściwe zachowania moich rodziców tak i widzę mojej żony. I ciężko mi jej bronić w sytuacjach, kiedy chwilę wcześniej sama była niemiła lub oschła.

Całkiem niedawno byliśmy na spacerze w lesie z rodzicami. Rozmawiałem z rodzicami (szliśmy obok siebie, przed nami żona z psem). W pewnym momencie tata zagadnął o coś żonę i zaczęli rozmawiać (prawie). Zwróciłem na to uwagę, ponieważ podczas tej rozmowy moja żona ani raz nie odwróciła się w stronę mojego ojca. Żona zachowywała się lekceważąco i oschle.

W takich sytuacjach, nawet jeśli rodzice też są później oschli lub niemili, ciężko mi bronić żony (zarzuty, które słyszę później) - później, analizując takie sytuację dochodzę do wniosku, że wszystko zaczyna się od takich drobnostek typu 'sami o siebie potrafimy zadbać', atmosfera robi się nawet nie tyle nerwowa, co niemiła i wszyscy mają popsute humory.

Dodam, że spędziliśmy za granicą ok 10 lat (wyjechaliśmy razem). W tym czasie mój ojciec zajmował się wszystkimi naszymi sprawami, a było tego sporo. Nie było tygodnia, abyśmy nie spędzili kilku godzin na telefonie z ojcem dyskutując o naszych finansowych sprawach w polsce. Zawdzięczamy mu bardzo dużo, i dzięki niemu mogliśmy wrócić do tego co mamy. Nawet moi koledzy, z którymi wyjechaliśmy z kraju twierdzą, że mamy z bratem złotego ojca, i że dla żadnego z nich ojciec nie zrobił nigdy tyle co nasz dla nas. Przez cały czas pobytu za granicą, wspólnie z ojcem zajmowałem się naszymi sprawami (siłą rzeczy, ponieważ on był na miejscu), natomiast żona nie brała w tym udziału. Rozmawialiśmy na ten temat, jednak nie było z jej strony żadnej inicjatywy. Natomiast jeśli coś poszło nie tak, od razu zostało wypomniane.
Jednak, kiedy byliśmy za granicą, nie usłyszałem od żony, że rodzice za bardzo wtrącają się w nasze życie.

Przez kilka miesięcy chodziliśmy z żoną do psychologa. Kiedyś byłem tam sam, i psycholog powiedziała, że żona ma niską samoocenę. To dało mi do myślenia. Zastanawiam, się, czy żona tak bardzo chce podnieść swoją samoocenę, że już nawet w normalnych sytuacjach doszukuje się prób ingerencji w nasze życie.

Co sądzicie na ten temat?

pozdrawiam,
J.

Jak na moje "oko" twoja żona przypomina mi mnie big_smile i trochę ja rozumiem. Ja miałam w pewnym momencie wrażenie, że zaczynam przeżywać życie z teściami a nie z mężem. Tak jakbym brała ślub ze święta trójcą. Może żona chciałaby, zachować trochę prywatności w podejmowaniu decyzji, rodzice nie muszą wszystkiego wiedzieć i we wszystkim uczestniczyć. Z twojego punktu widzenia rodzice zachowują się jak zawsze, z jej ingerują w wasze życie i traktują was jak małe dzieci.
Ten tekst o lekarstwach pewnie tez by mnie zirytował, a gdyby mamusia nie zapytała i gdybyście nie wzięli lekarstw to co?
Biegunka na dziesiąte drzewo to wasz problem. Mamusia mogłaby sobie odpuścić i nie pytać . Wasze życie, wasza decyzje i wasza odpowiedzialność.
Pogadaj z nią i postaraj się postawić na jej miejscu, a gdyby to jej rodzice tak się o was "troszczyli" nie byłbyś zły?
Może tych pytań spowodowanych troską jest zbyt dużo? Mnie wkurzało pytanie o wszystko i ciągle. Synuniu a okna jakie kupujecie, a węgiel na zimę macie? a meble powinniście zamówić takie, obiad dopiero o 17tej ? czemu tak późno! Powinniście przychodzić do nas na obiady codziennie bo matka się nudzi.....mogłabym wyliczać długo, niby nic, zwykła troska ale jak się tego uzbierało to wybuchłam jak jasna cholera i ......nie skończyło się miło dla nikogo.
Porozmawiaj i poczytaj książkę o toksycznych rodzicach, mogę ci podesłać na maila jeśli gdzieś jeszcze znajdę bo warto przeczytać, żeby sobie uświadomić to czego często nie zauważamy sami.

I jak wyglądają stosunki po wybuchu, tzn, lepiej z Twojej perspektywy? Zrozumieli czy Ty nauczyłaś się to ignorować?
- gdyby nie pytała - wg mnie nic... wg mamy - wydaje mi się, że nie jest w stanie pojąć, że nic ;-)...
jeśli chodzi o to, czy podobne zachowania teściów by mnie denerwowały - na pewno, bo moich rodziców mnie denerwują. Jednak nauczyłem się je ignorować lub zbywać żartem. Czasami tego typu pytań jest tyle, że zaczynam się śmiać, lub też pytam ich, jak sobie wyobrażali moją egzystencję za granicą, kiedy o te wszystkie pierdoły nie pytali.

Ja po prostu nauczyłem się to ignorować, bo nie sądzę, abym był ich w tym wieku wychować. Wyrobiłem sobie taką zdolność, kiedy ktoś nawija zbyt monotonnie lub po prostu przynudza, myślami zaczynam rozprawiać nad np: wpływem prawa karnego na kawałek suchej kiełbasy, lub rozwojem kolarstwa zarobkowego w Kenii - to chyba
mechanizm obronny mózgu ;-)...

Książkę - chętnie przeczytam

20

Odp: Relacje z rodzicami a pretensje żony
jk2612 napisał/a:

I jak wyglądają stosunki po wybuchu, tzn, lepiej z Twojej perspektywy? Zrozumieli czy Ty nauczyłaś się to ignorować?
- gdyby nie pytała - wg mnie nic... wg mamy - wydaje mi się, że nie jest w stanie pojąć, że nic ;-)...
jeśli chodzi o to, czy podobne zachowania teściów by mnie denerwowały - na pewno, bo moich rodziców mnie denerwują. Jednak nauczyłem się je ignorować lub zbywać żartem. Czasami tego typu pytań jest tyle, że zaczynam się śmiać, lub też pytam ich, jak sobie wyobrażali moją egzystencję za granicą, kiedy o te wszystkie pierdoły nie pytali.

Ja po prostu nauczyłem się to ignorować, bo nie sądzę, abym był ich w tym wieku wychować. Wyrobiłem sobie taką zdolność, kiedy ktoś nawija zbyt monotonnie lub po prostu przynudza, myślami zaczynam rozprawiać nad np: wpływem prawa karnego na kawałek suchej kiełbasy, lub rozwojem kolarstwa zarobkowego w Kenii - to chyba
mechanizm obronny mózgu ;-)...

Książkę - chętnie przeczytam

Po wybuchu jak po bombie atomowej, nie ma nic big_smile Nie spotykam się z nimi oni maja zakaz wstępu do nas ale u mnie to był skrajny przypadek, zaczęło się od dobrych rad i pytań a skończyło na nachalnym wtrącaniu, krytykowaniu i awanturze, więc postanowiłam wywalić ze swojego życia osoby, które mnie stresują.
Co do ignorowania, jesteśmy różni i mamy różną odporność na pewne sytuacje. Jeśli nazbiera nam się wiele takich sytuacji to w końcu wybuchamy smile Ktoś kiedyś napisał, że kobieta to chodzące emocje - święta prawda. Porozmawiaj z rodzicami, jeśli masz z nimi świetny kontakt, są inteligentni i nie uważają się za nieomylnych, niech spróbują się gryźć w jęzor, o to samo poproś żonę. Najlepiej - ja przynajmniej tak chciałam, byłoby dogadać się na linii synowa-teściowa, kawka, ciasto i szczera rozmowa. Wkurza mnie to i to, przykrość mi sprawia kiedy ty mówisz.....itd. ale to w moim przypadku było niemożliwe. Może pomiędzy twoją żoną  i mamą taka rozmowa mogłaby się udać?
Co do toksycznych rodziców i książki, jak znajdę podeślę na maila też toksycznych teściów big_smile
Mnie irytowało maksymalnie zachowanie teściów, po pierwsze dlatego, że czułam się jak mała dziewczynka, która niczego nie może sama ale wszystko musi, no i doszły do tego prywatne problemy, plus nowe otoczenie, wiele zmian i ..... tak się poukładało, że doszłam do ściany. Może twoją żonę, stresuje coś innego dodatkowo, może ma jakies problemy i stąd jej irytacja?

Sama wolność jest tylko możliwością. Ja odpowiadam za to, do czego jej użyję. Używanie wolności jest zawsze ryzykowne, m.in. dlatego, że nie mamy daru widzenia przyszłości. Ale na tym też polega przyjemność życia, że trzeba coś wybrać.

21

Odp: Relacje z rodzicami a pretensje żony
jk2612 napisał/a:
Catla napisał/a:

Rozumiem, że jesteś w trudnym położeniu. Z jednej strony rodzice, z drugiej strony żona - tkwisz między młotem a kowadłem. Ale...
Takie sytuacje nie dzieją się bez przyczyny. Ciężko cokolwiek doradzić, znając jedynie Twoje spojrzenie na całą sytuację. Wiem jednak z autopsji, że to co wydaje się z perspektywy osoby trzeciej dziecinne, w rzeczywistości - tak jak wspomniała Catwoman - ma w większości przypadków głębszy sens. Sama jestem w związku od 1.5 roku, z rodzicami mojego partnera mam rewelacyjny kontakt, ale mimo wszystko niektóre zachowania, szczególnie mamy mojego chłopaka w relacjach z nim, doprowadzają mnie do białej gorączki. Przykładowo kiedy dzwoni do niego, gdy ten idzie pierwszy dzień do pracy po urlopie, co by nie zaspał wink Albo gdy przeżywa nasz podział obowiązków gospodarza, że mój partner robi gościom coś do picia, a ja przygotowuję jedzenie, bo u niej w domu inaczej to wyglądało. wink Ogólnie taka nadopiekuńczość i nadwrażliwość. Swego czasu tydzień w tydzień zapraszali nas do siebie na obiad, a mój partner przyjmował te zaproszenia bez jakiegokolwiek porozumienia ze mną, wskutek czego praktycznie nie spędzaliśmy czasu we dwoje. Żeby tego było mało, jadąc raz w tygodniu do marketu w celu zrobienia większych zakupów, zabierał ich razem z sobą, a potem oczywiście bez pytania mnie o zdanie zapraszał na kawę, podczas gdy byłam w trakcie domowych porządków i nie było warunków do przyjmowania gości. Jestem takim typem człowieka, który nie umie ukryć niezadowolenia, więc - podobnie jak Twoja żona - wielokrotnie zostałam podsumowana jako osoba chłodna, niegościnna i wiecznie naburmuszona. wink 
Catwoman dobrze Ci doradziła. Tylko dzięki rozmowie jesteś w stanie dowiedzieć się, co jej tak naprawdę leży na wątrobie.

U nas nie było aż takich 'jazd' z mojej strony ;-). Owszem jesteśmy często zapraszani, ale też często mi się po prostu nie chcę. Po całym tygodniu wolę spędzić weekend z żoną - nie zawsze się udaje (praca).

"... jestem w związku od 1.5 roku, z rodzicami mojego partnera mam rewelacyjny kontakt ... wielokrotnie zostałam podsumowana jako osoba chłodna, niegościnna i wiecznie naburmuszona... " - tak się da ;-) ? tzn. jedno i drugie jednocześnie ;-)?

Da się. smile Z tego co zasłyszałam od mojego partnera, jego rodzice naprawdę mnie lubią i kibicują, aby nam się powiodło, cieszą się, gdy przyjeżdżam, przykładowo pamiętają sami z siebie o moich urodzinach czy imieninach, co jest bardzo miłe, ale wiem też, że wolą nie spotykać się ze mną, gdy buzują mi hormony, gdy jestem z ich synem pokłócona, bądź gdy mam do nich urazę, bo wówczas ukazuje się u mnie ta druga, niezbyt przyjemna i trudno akceptowalna strona. wink

22

Odp: Relacje z rodzicami a pretensje żony
jk2612 napisał/a:
Nirvanka87 napisał/a:

Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa, na spokojnie.
I jedno pytanko, czy Twoi rodzice od samego początku akceptowali Twoją żonę, jeszcze jak była Twoją dziewczyną, a potem narzeczoną?

Nie jestem pewien, ale raczej nie od samego początku.
Pamiętam jednak, że później, jeszcze przed wyjazdem z kraju, bardzo ją lubili.

Może w tym jest odpowiedź. Oni jej na początku nie akceptowali to ona ich też nie. Co z tego, ze po jakimś czasie polubili? Od razu powinni być albo neutralni, albo polubić.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

23

Odp: Relacje z rodzicami a pretensje żony
jk2612 napisał/a:
Bastat napisał/a:

Na szczęście ja zdaję sobie sprawę z mojego problemu i często potrafię powiedzieć sobie stop i jeszcze raz przemyśleć sytuację. Bardzo często na spokojnie dochodzę do kompletnie innych wniosków niż na początku.

Chciałbym aby mojej żonie się to udało.

Mi dojście do tego zajęło bardzo dużo czasu i było bardzo trudne. Ale i tak największym skokiem było uświadomienie sobie co jest problemem - moje branie wszystkiego do siebie, a nie agresja otoczenia wobec mnie. Dopiero wiedząc gdzie jest problem mogłam zacząć nad nim pracować. Mi nikt postronny nie był w stanie nic powiedzieć ( na wszystkie sugestie od razu się jeżyłam), musiałam dojść do tego sama, ale kto wie może w przypadku twojej żony pomogła by rozmowa z psychologiem.

jk2612 napisał/a:
Bastat napisał/a:

Mój narzeczony również wie jaki mam problem i stara się mnie podbudować.

Przyznam, że tu się nie popisałem i kompletnie nie przyszło mi to do głowy...

No to do dzieła puki nie jest za późno! Tu nie chodzi o jakieś wielkie rzeczy. Bardzo podbudowują drobne uwagi. "Kochanie to danie gotujesz nawet lepiej niż moja mama", "Rodzice mówili co mamy zabrać, ale my i tak zrobimy po swojemu". Chodzi o to, żebyś podkreślał, że ona zrobiła coś dobre, miała świetny pomysł, wiedziała lepiej niż twoi rodzice, wasza decyzja jest ważniejsza niż pomysły innych na w końcu wsze życie.

jk2612 napisał/a:

Dokładnie - relacje w rodzinie żony są dość chłodne. Sposób zwracania się do siebie jest dziwny, jakby poszczególne zwroty były wyciskane z siebie na siłę. Bardziej wygląda to jak: pytanie - zdawkowa odpowiedź. Jednak mało ma to wspólnego z rozmową. W rankingu najlepiej wypada teściowa, jest gadatliwa więc siłą rzeczy ta komunikacja wygląda trochę inaczej. Reszta sprawia wrażenie, jakby miała za złe, musi się odezwać. Są po prostu mrukowaci. Wyjątkiem jest najmłodsza siostra żony - jakby z innej rodziny, bardzo wesoła nie da się nie lubić.

Najciekawsze jest to, że kiedy ja rozmawiam z nimi - rozmawiamy... nie mruczymy...

Pamiętam, że kiedy byliśmy za granicą, bywało, że żona nie dzwoniła do domu nawet pół roku i nie brakowało jej tego. Zdarzały się sytuacje, że teściowie dzwonili do mnie z pytanie czy coś się nie stało.

Wydaje mi się, że tu prawdopodobnie leży pies pogrzebany. Ja też swoje niskie poczucie własnej wartości wyniosłam właśnie z domu. Musisz spróbować porozmawiać z żoną o tym, dlaczego ma niezbyt przyjazne stosunki z rodzicami. Ale jeśli nie będzie chciała ci powiedzieć nie naciskaj za bardzo, tylko na każdym kroku dawaj jej do zrozumienia, że bez względu co się wydarzyło będziesz stał za nią murem.

24 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2013-07-05 16:10:52)

Odp: Relacje z rodzicami a pretensje żony

Przeczytałam cały wątek i powiem tylko, że to niesamowite, ale autor pisze tak samo jak te tabuny synowych. Moja mamusia naj, moi rodzice cacy, tamta rodzina "be". Rzuca się w oczy Twój podziw dla rodziców. Czy oni faktycznie tyle robią, czy może w Twoich oczach tak to wygląda? Wielu rodziców troszczy się o sprawy finansowe dzieci ( wynajmowanie mieszkania, rachunki) i nie robią z tego wielkiego halo. Zastanów się, nie podkreślasz zasług rodziców nadmiernie, a teściów nie umniejszasz?

Zarzucają ci, że jesteś maminsynkiem, może i tak, lecz ja uważam, że Twoi rodzice żyją waszym życiem. Ot i wszystko.
Wiesz jak zareagowaliby moi synowie na pytanie czy coś tam zabrali? Padłaby żartobliwa riposta: matce się opcja kwoki włączyła. Masz już swoje lata, na emigracji radziliście sobie sami, nagle w kraju okazuje się to niemożliwe.

Kobiety mają swoją przestrzeń rodzinno-domową, nie lubimy by w nią ingerowac. Dobrze jest odwrócic sytuację, spojrzec z perspektywy tej drugiej osoby. Co byś powiedział gdyby to żona ciągle wspominała: mój tatuś uważa że, mój tatuś chce dla nas dobrze, mój tatuś się tym zajmie itd. Nie wiem czy mojego męża jasny by nie trafił, gdyby moja matka durnie pytała: zatankowałeś samochód do pełna, bo długa droga przed wami.

Nikt Ci nie każe zrywac stosunków z rodzicami, żona pewnie chce mniejszego udziału Twoich rodziców w Waszym życiu. Wiem, że mężczyźni potrafią olewac gadanie teściów, bo często nie dotyczy ono newralgicznych dla faceta rzeczy.

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Relacje z rodzicami a pretensje żony

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018