Witam. Mam 19 lat a już nie widze sensu życia.
Chodziłam do technikum ( rodzinka mi doradziła tam pójść) ale po dwóch latach przeniosłam się do LO. Oczywiście musiałam wysłuchać jaka to jestem głupia i wogóle. Zapisałam się na prawo jazdy ale nie zdałam i musiałam wysłuchać pretensji że tylko zmarnowałam pieniądze. Ale to były moje więc nikogo to nie powinno obchodzić co z nimi robie. Od roku szukam pracy i nic nie moge znaleźć. No i znowu wysłuchiwałam, że jak bym chciała to bym coś znalazła. Wogóle odnosze wrażenie że rodzinka ma mnie za nieudacznika i jakąś czarną owce w rodzinie. Mam starszego brata, który studiuje i pracuje. Mimo że zarabia pieniądze to nie pomaga w domu. Ale i tak jest idealny. Ja co miesiąc daje do domu jakieś pieniądze ale to się dla nich nie liczy. Kiedyś pożyczyłam matce większą sume pieniędzy i w ciągu roku miała mi je oddać, ale do tej pory ich nie widziałam. Nie mam z kim o tym pogadać bo ze wszystkimi koleżankami urwał się kontakt. Nawet przyjaciółka z przeczkola się nie odzywa. Rok temu poznałam chłopaka na wakacjach i byliśmy razem miesiąc. Jednak potem wróciłam do domu. On co miesiąc się odzywał ale ja chciałam o nim zapomnieć więc nie odbierałam od niego telefonów. Jakieś dwa miesiąc temu pojechałam w jego okolice i odnowiliśmy kontakt. Znowu jesteśmy razem. Ale dzieli nas jakieś 800 km i nie możemy zamieszkać w jednym mieście więc nie wiem czy to ma sens. Mimo wszystko bardzo go kocham i nie chciałabym się z nim rozstawać. Ale nie wyobrażam sobie jak to dalej ma wyglądać. Sama już nie wiem co robić. Ostatnio nie chce mi się nic robić tylko spać. Zaczęłam myśleć o samobójstwie. Nawet się cięłam. Z jednej strony chciałabym umrzeć, ale z drugiej chciałabym żyć i udowodnić wszystkim że potrafie żyć samodzielna. Nie wiem już co mam robić. Może wy coś poradzicie.
Podobne tematy
a chłopak ma pracę? Ty nie możesz zamieszkać u niego? Albo znaleść pracę w jego okolicy i razem coś spróbować wynająć.
Nie można Ci tak o sobie myśleć, ją Widzę bardzo wrażliwą i wartościową osobę.
3 2013-07-04 17:10:35 Ostatnio edytowany przez malutka2915 (2013-07-04 17:17:16)
Tak on pracuje a ja się jeszcze ucze. On mieszka z rodzicami, ale proponował mi ostatnio żebym się przeniosła do niego i razem coś wynajmiemy a szkołe moge tam kontynuować. Zastanawiałam się nad tym i wiem, że jak byśmy razem zamieszkali i się pokłócili to co ja bym wtedy miała robić? Do domu bym nie mogła wrócić bo mój wyjazd oznaczałby kłótnie ze wszystkimi i brak możliwości powrotu. Ostatnio wpadłam na pomysł, że może troche odłoże pieniędzy i sama wynajmę tam jakiś pokój i zobaczymy jak ułoży.
Dziękuję zagubiona4994 za dobre słow ai wiarę we mnie.
Wiesz na co mi to wygląda? Na depresje!!!
Idz do psychologa żeby Ci pomógł i dał leki.
Nie jesteś nieudacznikiem ani czarną owcą. Słowa Twojej rodziny przypominają mi słowa moich rodziców i oni chcieli mnie tym motywować a na mnie działało to tak ja na Ciebie; dołująco i pewnego dnia się od tych słów i dogadywanek odciełam i jest ok.
Jesteś dorosła i krzywdzenie siebie jest złe. Myślę, że przez swoją depresję straciłaś kontakt ze znajomymi ale to na pewno nie bezpowrotnie.
Napisz do koleżanek, wyjdź na imprezej, jedz do chłopaka i spędź cudowne chwile.
Ale przede wszystkim nie lekceważ problemu i idz do psychologa. Tu nie chodzi o to, że ktos jest chory psychicznie a jedynie o depresje w której myślę, że jesteś.
Uwierz, że warto sobie pomóc! Jesteś młoda i WSZYSTKO przed Tobą. Powiedz rodzicom, ze taką gadką o pracy/prawo jazdy nie motywują Cię a tylko ranią.
Nie myśl o samobójstwie bo co ci to da? skąd wiesz, że będzie lepiej? Nie kochasz życia?
Moim zdaniem wybierz drugą opcje i POKAZ wszystkim na co Cię stać bo ja wiem, że dla chcącego nic trudnego. Utrzyj im nosa!!
Villemoo nie jesteś pierwszą osobą, która radzi mi pójść do lekarza i mówi, że to może być depresja.
Chciałabym udowodnić wszystkim, że dam sobie rade bez nich i się mylą. Ale czasem są takie momenty, że naprawdę nie mam już siły. Nie wiem czy po samobójstwie będzie lepiej czy nie. Bo wiadomo, że może się nie udać i potem można być rośliną albo coś takiego. I właśnie tego się boje.
Z chłopakiem moge się spotkać dopiero za jakiś miesiąc i na myśl o tym chce mi się żyć.
Może i chcą mni takim gadaniem zmotywować do działania, ale jakoś im nie wychodzi.
Widze, że nie tylko ja mam taką ,,cudowną" rodzinkę.
Po przeczytaniu twojej odpowiedzi Villemoo widze, że dla chcącego nic trudnego. Jeśli tobie się udało to myślę, że może mi też się uda? Zobaczymy za kilka miesięcy.