netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Boję się związku.

25 odpowiedzi4 662 wyświetleniazałożony przez Maja89, 02.07.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Boję się związku.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

1

Temat: Boję się związku.

Byłam w związku 5 lat, 3 miesiące przed ślubem cywilnym wycofałam się z relacji. Zerwałam, bo wymagała tego sytuacja - agresja faceta, jego chamstwo, ordynarność. Na początku związku bagatelizowałam te cechy, albo je usprawiedliwiałam, aż pewnego dnia, po kolejnej kłótni zrozumiałam, że nie jestem w stanie żyć z takim człowiekiem. Nie był on dla mnie ani wsparciem, ani nawet nie potrafił być zwykłym kolegą. Lepiej późno niż wcale. I tak - 3 lata temu się to skończyło. Jestem parę roczników przed 30stką.

Od tego czasu jestem singielką. Ponieważ mam duże libido, mam również kochanków. Niestety perspektywa związku tak mnie przeraża, że nie jestem w stanie wejść w jakąkolwiek zażyłość. Jak poczuję, że ktoś chce mnie bardziej poznać, to (dosłownie) uciekam, znikam - nagle przestaje istnieć. Oby tylko się mną nie interesował.

Mam potrzeby jak normalny człowiek, chcę się przytulać, kochać, całować się z uczuciem...a jednak nie. Znane zło wydaje się bezpieczniejsze, niż perspektywa stresu i cierpienia związanego z potencjalnym uczuciem.

Ponadto, moje przygody miłosne przekonują mnie, że nie warto ufać facetom. Zdarzyło mi się kilka razy, że faceci nie przyznają się do tego, że mają kobietę, a ja miałabym być tylko urozmaiceniem. Niestety - jestem bardzo dociekliwą osobą i tak zadaję pytania zanim wejdę w romans, że wszystko wychodzi na jaw jeszcze przed. Obchodzi mnie los innej, zdradzonej kobiety, poza tym nie rób drugiemu, co tobie nie miłe. Wiem, że generalizowanie jest krzywdzące dla porządnych przedstawicieli płci przeciwnej, ale jak mam o Was dobrze myśleć, jak tylu z Was zdradza?! ... i powoduje u mnie smutek i niechęć do trwałej relacji.

2 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-07-02 22:06:06)

Odp: Boję się związku.
Maja89 napisał/a:

Wiem, że generalizowanie jest krzywdzące dla porządnych przedstawicieli płci przeciwnej, ale jak mam o Was dobrze myśleć, jak tylu z Was zdradza?! ... i powoduje u mnie smutek i niechęć do trwałej relacji.

To bardzo proste: mężczyzna, który nie zdradza, może się z Tobą pośmiać, powygłupiać, ale nie będzie próbował "zaciągnąć" Cię do łóżka big_smile. Dlatego nie będziesz miała pretekstu do przeprowadzenia swoich "testów" big_smile.
Innymi słowy: grupa mężczyzn, na których opierasz swoje zdanie o nas, jest zupełnie NIEREPREZENTATYWNA big_smile big_smile big_smile.

3 Ostatnio edytowany przez Tomek87 (2013-07-02 23:09:25)

Odp: Boję się związku.
Maja89 napisał/a:

Wiem, że generalizowanie jest krzywdzące dla porządnych przedstawicieli płci przeciwnej, ale jak mam o Was dobrze myśleć, jak tylu z Was zdradza?!

A kobiety to w ogóle nie zdradzają i są świete...

4 Ostatnio edytowany przez Tomek87 (2013-07-03 03:49:30)

Odp: Boję się związku.
YOGI bear napisał/a:
Maja89 napisał/a:

Wiem, że generalizowanie jest krzywdzące dla porządnych przedstawicieli płci przeciwnej, ale jak mam o Was dobrze myśleć, jak tylu z Was zdradza?! ... i powoduje u mnie smutek i niechęć do trwałej relacji.

To bardzo proste: mężczyzna, który nie zdradza, może się z Tobą pośmiać, powygłupiać, ale nie będzie próbował "zaciągnąć" Cię do łóżka big_smile. Dlatego nie będziesz miała pretekstu do przeprowadzenia swoich "testów" big_smile.
Innymi słowy: grupa mężczyzn, na których opierasz swoje zdanie o nas, jest zupełnie NIEREPREZENTATYWNA big_smile big_smile big_smile.

Kolezanka nie szuka nikogo, kto ją zaciągnie do łóżka, bo sama chętnie do niego wskakuje facetom albo zaprasza do swojego jednocześnie widząc, ze wszyscy faceci są be, zdradzają i nie nadają się do związkow.
Dostajesz to, co sama dajesz wiec się nie dziw, że jest jak jest i widzisz tylko facetów ktorzy zdradzają, bo twoi kochankowie na pewno są tymi co mają dziewczyny albo żony czego z pewnoscią jesteś świadoma, a mimo tego lubią sobie skoczyć na bok z tobą...
To wlasnie na tej podstawie oceniasz tak a nie inaczej większosc albo wszystkich facetów i twierdzisz, że tylu z nas zdradza.
To wynik tego, ze jesteś  świadoma tego ze twoi kochankowie zdradzają z tobą swoje kobiety.

Maja89 napisał/a:

Od tego czasu jestem singielką. Ponieważ mam duże libido, mam również kochanków. Niestety perspektywa związku tak mnie przeraża, że nie jestem w stanie wejść w jakąkolwiek zażyłość. Jak poczuję, że ktoś chce mnie bardziej poznać, to (dosłownie) uciekam, znikam - nagle przestaje istnieć. Oby tylko się mną nie interesował.

nie jestem psychologiem, ale napisze, co myślę.
Mowisz ze masz duze libido, ze masz kochankow ktorzy je spelniają, ale ejdnoczesnie jak ktoś sie zjawi kto chce czegoś normalnego to uciekasz i nagle rpzestajesz istniec, chcesz by się tobą nie interesowal.

Wygląda mi to na podswiadome brzydzenie się tego jaka jestes i tego co robisz. zdajesz sobie sprawę z tego ze normalny facet jakby dowiedzial się ze masz kochankow, to by cie nie zechciał z racji tego ze jedynie zaspakajasz swoje potrzeby i zadne uczucie cie z zadnym z nich nie łączy. podswiadomie wiesz, że robisz źle, że to jest źle widziane przez większosc spoleczenstwa i źle się z tym czujesz, ale na poziomie swiadomym tlumaczysz sobie ze to nic zlego, ze to normalne i ze masz duze potrzeby, ktore musisz jakoś zaspokoić i dlatego masz kochanków ktorzy je zaspakajają. na poziomie podswiadomym twoja moralnosc mowi ci po prostu ze nie jestes osobą warta zainteresowania przez to co robisz.
Nie masz jakiegoś uczucia obrzydzenia do siebie? Albo (uwaga bede brutalny) uczucia ze jesteś dziwką?

Tak to widzę, mogę się mylic z racji tego, ze nie jestem psychologiem.

5

Odp: Boję się związku.

Nie wydaje mi się, aby doświadczenia wyniesione z poprzedniego związku miały jakiś specjalny wpływ na Twój obecny sposób myślenia.
Według mnie to doświadczenia wynoszone z tych wszystkich romansów, sukcesywnie wypaczają Twój stosunek do stałych związków. Spotykasz się w końcu z różnymi mężczyznami. Większość z nich zapewne również ma problem ze stworzeniem bliskiej relacji i zaangażowaniem w nią uczuć. Jak sama piszesz zdarzają się też tacy, którzy nie są fair zarówno w stosunku do swoich partnerek, jak i do Ciebie, bo nie zamierzają Cię uświadamiać, że staniesz się ich narzędziem do popełnienia zdrady. Myślę, że to właśnie szereg negatywnych zachowań budzi w Tobie niepewność, obawy i nieufność, ale oceniając wszystkich jedną miarą wyrządzasz krzywdę zarówno sobie, jak i tym prawdziwym, posiadającym swoje zasady mężczyznom.

6

Odp: Boję się związku.
Catla napisał/a:

Nie wydaje mi się, aby doświadczenia wyniesione z poprzedniego związku miały jakiś specjalny wpływ na Twój obecny sposób myślenia.
Według mnie to doświadczenia wynoszone z tych wszystkich romansów, sukcesywnie wypaczają Twój stosunek do stałych związków. Spotykasz się w końcu z różnymi mężczyznami. Większość z nich zapewne również ma problem ze stworzeniem bliskiej relacji i zaangażowaniem w nią uczuć. Jak sama piszesz zdarzają się też tacy, którzy nie są fair zarówno w stosunku do swoich partnerek, jak i do Ciebie, bo nie zamierzają Cię uświadamiać, że staniesz się ich narzędziem do popełnienia zdrady. Myślę, że to właśnie szereg negatywnych zachowań budzi w Tobie niepewność, obawy i nieufność, ale oceniając wszystkich jedną miarą wyrządzasz krzywdę zarówno sobie, jak i tym prawdziwym, posiadającym swoje zasady mężczyznom.

Dokladnie, zgadzam sie z tym w stu procentach.

7

Odp: Boję się związku.

No pojechaliście panowie z tą psychoterapią!

To, że wolna kobieta ma ochote na seks, to chyba nic złego prawda?
Jej prawem jest nie mieć ochoty na związek, ale w związku z tym potrzeby seksualne nie znikną bo nie ma stałego partnera.

Uczciwie stawia sprawę.
Sama nikogo nie zdradza, i nie ma ochoty przykładać ręki do ewentualnej zdrady faceta z którym sypia.

8 Ostatnio edytowany przez Tomek87 (2013-07-03 16:55:22)

Odp: Boję się związku.
moniaCo napisał/a:

To, że wolna kobieta ma ochote na seks, to chyba nic złego prawda?

Normy i programowanie spoleczne mowią co innego i tego nie przeskoczysz za nic w świecie.

Kobieta ktora zaciąga wielu facetów lub sama wskakuje im do łóżka bez zobowiazań jeszcze długo będzie w swiadomosci ludzkiej uwazana za łatwą, puszczalską (i dopisz sobie tu jeszcze inne epitety) i za tą złą/gorszą, nie wartą uwagi... i jak widać, sama autorka tematu ma z tym problem.

Skoro, to nic złego, to niech żyje tak jak do tej pory i nie pisze rzeczy ktore jej doskwierają i jak przez to widzi świat, mężczyzn i jak sie przez to czuje. Widocznie dla niej jest to coś złego skoro zmienia postrzeganie wszystkiego wokół i morlanośc podswiadomie jej mowi ze jest to nie dobre.

9

Odp: Boję się związku.
Tomek87 napisał/a:
moniaCo napisał/a:

To, że wolna kobieta ma ochote na seks, to chyba nic złego prawda?

Normy i programowanie spoleczne mowią co innego i tego nie przeskoczysz za nic w świecie.

Kobieta ktora zaciąga wielu facetów lub sama wskakuje im do łóżka bez zobowiazań jeszcze długo będzie w swiadomosci ludzkiej uwazana za łatwą, puszczalską (i dopisz sobie tu jeszcze inne epitety) i za tą złą/gorszą, nie wartą uwagi... i jak widać, sama autorka tematu ma z tym problem.

Rozumiem, że facet robiący dokładnie to samo jest w porządku tak?
Nie puszcza się, nie jest łatwy.....ot po prostu uzywa zycia?

Zaściankowość do kwadratu!

10

Odp: Boję się związku.
moniaCo napisał/a:
Tomek87 napisał/a:
moniaCo napisał/a:

To, że wolna kobieta ma ochote na seks, to chyba nic złego prawda?

Normy i programowanie spoleczne mowią co innego i tego nie przeskoczysz za nic w świecie.

Kobieta ktora zaciąga wielu facetów lub sama wskakuje im do łóżka bez zobowiazań jeszcze długo będzie w swiadomosci ludzkiej uwazana za łatwą, puszczalską (i dopisz sobie tu jeszcze inne epitety) i za tą złą/gorszą, nie wartą uwagi... i jak widać, sama autorka tematu ma z tym problem.

Rozumiem, że facet robiący dokładnie to samo jest w porządku tak?
Nie puszcza się, nie jest łatwy.....ot po prostu uzywa zycia?

Zaściankowość do kwadratu!

W zaden sposob nie bronię meżczyzn. Mi równiez przeszkadza to co robią...

Ale to tak na prawdę spoleczenstwo oceni i wyda werdykt na temat postepowań kobiety. Wystarczy ze sie rozejdzie to, co robi i  u wiekszosci zostanie jej z automatu przypięta łatka tej najgorszej.
Nie przeskoczysz tego ani nic na to nie poradzisz. Tak po prostu jest od lat i ciągnie się to cały czas i będzie ciagnąć w świadomości ludzi i nie ma znaczenia czy to zaściankowośc do kwadratu czy nie.

11

Odp: Boję się związku.
Maja89 napisał/a:

Niestety perspektywa związku tak mnie przeraża, że nie jestem w stanie wejść w jakąkolwiek zażyłość. Jak poczuję, że ktoś chce mnie bardziej poznać, to (dosłownie) uciekam, znikam - nagle przestaje istnieć. Oby tylko się mną nie interesował.

Jak widzisz, sama pisze o swoim problemie. Nie wie czemu tak jest, ale ja tu widze konflikt moralnosci z rzeczywistością, tym co robi, a tym co ma w glowie zakodowane przez programowanie spoleczne.

12

Odp: Boję się związku.
Tomek87 napisał/a:
moniaCo napisał/a:
Tomek87 napisał/a:

Normy i programowanie spoleczne mowią co innego i tego nie przeskoczysz za nic w świecie.

Kobieta ktora zaciąga wielu facetów lub sama wskakuje im do łóżka bez zobowiazań jeszcze długo będzie w swiadomosci ludzkiej uwazana za łatwą, puszczalską (i dopisz sobie tu jeszcze inne epitety) i za tą złą/gorszą, nie wartą uwagi... i jak widać, sama autorka tematu ma z tym problem.

Rozumiem, że facet robiący dokładnie to samo jest w porządku tak?
Nie puszcza się, nie jest łatwy.....ot po prostu uzywa zycia?

Zaściankowość do kwadratu!

W zaden sposob nie bronię meżczyzn. Mi równiez przeszkadza to co robią...

Ale to tak na prawdę spoleczenstwo oceni i wyda werdykt na temat postepowań kobiety. Wystarczy ze sie rozejdzie to, co robi i  u wiekszosci zostanie jej z automatu przypięta łatka tej najgorszej.
Nie przeskoczysz tego ani nic na to nie poradzisz. Tak po prostu jest od lat i ciągnie się to cały czas i będzie ciagnąć w świadomości ludzi i nie ma znaczenia czy to zaściankowośc do kwadratu czy nie.

I problem tej krzywej moralnosci nie zniknie, jesli kolejne pokolenia będą ją powielac!
Jestes mlody,wiec masz czas na zmianę myślenia.

13 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-07-03 17:18:13)

Odp: Boję się związku.
Tomek87 napisał/a:
Maja89 napisał/a:

Niestety perspektywa związku tak mnie przeraża, że nie jestem w stanie wejść w jakąkolwiek zażyłość. Jak poczuję, że ktoś chce mnie bardziej poznać, to (dosłownie) uciekam, znikam - nagle przestaje istnieć. Oby tylko się mną nie interesował.

Jak widzisz, sama pisze o swoim problemie. Nie wie czemu tak jest, ale ja tu widze konflikt moralnosci z rzeczywistością, tym co robi, a tym co ma w glowie zakodowane przez programowanie spoleczne.

O ile dobrze zrozumialam, to autorka ma raczej problem z klamstwem facetow, z którymi wchodzi w erotyczne relacje. Ona oczekuje szczerosci, i sama jest szczera, czego oczekuje po tej relacji.

Mówiac kolokwialnie.... jako singielka ma ochote na niezobowiązujące bzykanko, i chcilaby aby jej partner rowniez nie byl z kims związany. Nie chce sie przyczyniac do rozpadu cudzycch zwiazkow i tyle!

14

Odp: Boję się związku.
moniaCo napisał/a:

Jestes mlody,wiec masz czas na zmianę myślenia.

Tylko po co je zmieniać skoro mi NIE ODPOWIADA takie coś i wolę myśleć jak większość?

15

Odp: Boję się związku.
moniaCo napisał/a:
Tomek87 napisał/a:
Maja89 napisał/a:

Niestety perspektywa związku tak mnie przeraża, że nie jestem w stanie wejść w jakąkolwiek zażyłość. Jak poczuję, że ktoś chce mnie bardziej poznać, to (dosłownie) uciekam, znikam - nagle przestaje istnieć. Oby tylko się mną nie interesował.

Jak widzisz, sama pisze o swoim problemie. Nie wie czemu tak jest, ale ja tu widze konflikt moralnosci z rzeczywistością, tym co robi, a tym co ma w glowie zakodowane przez programowanie spoleczne.

O ile dobrze zrozumialam, to autorka ma raczej problem z klamstwem facetow, z którymi wchodzi w erotyczne relacje. Ona oczekuje szczerosci, i sama jest szczera, czego oczekuje po tej relacji.

Mowi ze oczekuje takich a sporyka się z innymi.. Hmm dziwne, nie sądzisz? Ma wpływ na to z kim się spotyka. poza tym spotyka sie nadal z zajętymi i mowi ze jej to przeszkadza. Ja tu widzę dziwne psotępowanie, bo skoro jej to przeszkadza to czemu sie z nimi nadal spotyka? Jest swiadoma tego co robi i moze to przerwac skoro jej nie odpowiada, a nadal sie w to laduje z wlasnej woli, a pozniej krzyczy ze wiekszosc facetów jest taka sama i zdradza i ze nie moze stworzyc związku. Na wlasne zyczenie laduje sie w to wszystko i wyrabia sobie postrzegania wiekszosci lub wszystkich jedną miarą... To doswiadczenie tylko wyrobiło juz pewien obraz w jej glowie i zmierzanie dalej w tym samym kierunku tylko pogorszy sytuacje.

Poza tym naukowo udowodniono ze osoby ktore są rozwiązle seksualnie i uprawiaja seks bez zobowiazan w ktorym nie ma zadnych uczuc a liczy sie tylko przyjemnosc, mają problem ze stworzeniem prawdziwego i szczerego zwiazku opartego na uczuciach, wzajemnosci,s zczerosci i podobnych rzeczach.

16

Odp: Boję się związku.

Autorka wyraźnie napisala, ze dociekliwie pyta o to, czy nie są z kimś związani zanim wejdzie w relacje z tym facetem.

A to, czy ludzie uprawiajaący seks bez uczuć potrafią nawiązać blizesze relacje to juz zupelnie inna para kaloszy.
Są tacy, ktorzy tego nie potrzebują i stąd seks bez zobowiązań.

17

Odp: Boję się związku.

Poza tym wszystkim, widac u niej zupelnie inny problem o ktorym juz pisalem wczesniej, a ty ją usprawiedliwiasz...

Ma problem z moralnością i postrzeganiem facetów przez to co robi i jesli bedzie chciala wejść w zwiazek to bedzie miala problem bo ciągle bedzie widziala ze faceci tylko zdradzają. Zauważ to w koncu zamiast tłumaczyc dziewczynę i popierać to co robi. Skoro ma problemy z postrzeganiem facetów przez to co robi, to niech przestanie to robic bo jak widac rozwiązly tryb zycia jej nie sluzy...

18

Odp: Boję się związku.

Oczywiscie, ze ma problem!
Rozpadl sie jej zwiazek i ma problem, zeby zaufac facetowi.
I na razie nie ma ochoty na kolejny...
I to nie ma nic wspolnego z moralnoscia.

Wielu facetow robi tak samo, ale jakos ich nie potepiasz!

19

Odp: Boję się związku.

Bo nie rozmawiamy o facetach tylko o autorce tematu.

To co robi ma bardzo duzy związek z moralnością, a ty ciągle usprawiedliwiasz jej poczynania. Mowa o jej wewnetrznym systemie wartosci i moralnosci. Zostala zaprgramowana na pewno ze taie cos jest zle i nie powinna robic, z reguly tak programuje nas spoleczenstwo i osoby bliskie.

Zauważ ze autorka wpadła ze skrajnosci w skrajność i to jest częste u wielu osob (szczególnie u uzaleznionych od czegoś. np. od narkotykow i gdy to rzucają wchodza w inny nalog, np seksoholizm).
I w tym wypadku widze coś podobnego.
zrezygnowala z goscia ktory byl zly ale zaczela robic coś co sprawia ze też czuje się źle i wplywa na postrzeganą przez nią rzeczywistość i uwazam ze jesli chce cokolwiek kiedyś stworzyc (zwiazek), to powinna przestać robic to co robi, bo sama na wlasne zyczenie się tylko niszczy, a usprawiedliwianie się i chowanie za wysokim libido i potrzebami, ich zaspokojenia w taki a nie inny sposob nie pomaga jej. Dlatego jesli chce kiedykolwiek stworzyc zwiazek oparty na czyms wiecej niz seksie to powinna przestać robic to co teraz robi. proste.

20 Ostatnio edytowany przez Catla (2013-07-03 20:47:16)

Odp: Boję się związku.
Tomek87 napisał/a:

Poza tym naukowo udowodniono ze osoby ktore są rozwiązle seksualnie i uprawiaja seks bez zobowiazan w ktorym nie ma zadnych uczuc a liczy sie tylko przyjemnosc, mają problem ze stworzeniem prawdziwego i szczerego zwiazku opartego na uczuciach, wzajemnosci,s zczerosci i podobnych rzeczach.

Po rozstaniu z byłym partnerem, wplątałam się w kilka przygód bez zobowiązań. Nie miałam ani siły ani chęci na nowy związek, a sferę erotyczną trzeba zaspokajać jak każdą inną. Były rozmowy, wyjścia na kolacje, do kina, ale przede wszystkim bezpieczny seks, który nie pociągał za sobą żadnych konsekwencji. Od 1.5 roku jestem w szczęśliwym związku, zakochana po uszy, aktualnie planujemy założenie rodziny, więc z chęcią się dowiem kto, gdzie i kiedy, udowodnił coś takiego ?

Dużo piszesz o moralności. Jak na ten wątek to aż za dużo, ale chętnie się dowiem... Czym ona jest według Ciebie ? Bo dla mnie autorka byłaby pozbawiona moralnego kręgosłupa wtedy, gdyby była w związku i z pełną świadomością zdradzała swojego partnera, gdyby przyczyniała się do rozbicia związków, czy z własnej woli uprawiała seks za pieniądze. Autorka jest singielką i chodzi do łóżka z singlami, nikomu żadnej krzywdy nie wyrządza. Problem autorki polega na tym, że w jej oczach jeden facet robi zakałę z całej męskiej populacji.

21

Odp: Boję się związku.

Mam podobnie .
Zostalam zdradzona przez bylego meza i cos sie zablokowalo we mnie  od srodka .
Moze dlatego ze dostalam kopa , niespodziewajac sie ,  a , zla zona nie bylam , niewiem .
Teraz kiedy jestem sama rowniez widze zaklamnie mezczyzn, glupie usmiechy mezow kolezanek , docinki , niby zarrty , ale wystarczylby gest .

Mam uraz do mezczyzn , mimo ze niby przerobilam juz zycie .
I wiele zrozumialam to niewiem czy kiedykolwiek bede wstanie pokochac tak naprawde.

22 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-07-03 22:15:13)

Odp: Boję się związku.
Tomek87 napisał/a:

Bo nie rozmawiamy o facetach tylko o autorce tematu.

To co robi ma bardzo duzy związek z moralnością, a ty ciągle usprawiedliwiasz jej poczynania. Mowa o jej wewnetrznym systemie wartosci i moralnosci. Zostala zaprgramowana na pewno ze taie cos jest zle i nie powinna robic, z reguly tak programuje nas spoleczenstwo i osoby bliskie.

Zauważ ze autorka wpadła ze skrajnosci w skrajność i to jest częste u wielu osob (szczególnie u uzaleznionych od czegoś. np. od narkotykow i gdy to rzucają wchodza w inny nalog, np seksoholizm).
I w tym wypadku widze coś podobnego.
zrezygnowala z goscia ktory byl zly ale zaczela robic coś co sprawia ze też czuje się źle i wplywa na postrzeganą przez nią rzeczywistość i uwazam ze jesli chce cokolwiek kiedyś stworzyc (zwiazek), to powinna przestać robic to co robi, bo sama na wlasne zyczenie się tylko niszczy, a usprawiedliwianie się i chowanie za wysokim libido i potrzebami, ich zaspokojenia w taki a nie inny sposob nie pomaga jej. Dlatego jesli chce kiedykolwiek stworzyc zwiazek oparty na czyms wiecej niz seksie to powinna przestać robic to co teraz robi. proste.

Cos Ty sie do tej moralnosci tak przyczepil?
Ona nie chce zwiazku i wcale sie jej nie dziwie. A potrzeby sa. Zakonnica nie jest, zeby musiala je tlumic za wszelka cene!
Myslisz, ze po zdradzie meza mialam ochote na zwiazek?? A potrzeby byly. Jednak akurat seks bez uczuc to nie dla mnie, ale sa kobiety, ktore nie maja z tym problemu.

Nie jest latwo komukolwiek zaufac po wielkiej krzywdzie!

Jestem teraz, mozna powiedziec w zwiazku, ale zufanie bezgraniczne i oddanie sie drugiej osobie tak w 100 procentach jest juz chyba niemozliwe.

23

Odp: Boję się związku.
Catla napisał/a:

Dużo piszesz o moralności. Jak na ten wątek to aż za dużo, ale chętnie się dowiem... Czym ona jest według Ciebie ? Bo dla mnie autorka byłaby pozbawiona moralnego kręgosłupa wtedy, gdyby była w związku i z pełną świadomością zdradzała swojego partnera, gdyby przyczyniała się do rozbicia związków, czy z własnej woli uprawiała seks za pieniądze. Autorka jest singielką i chodzi do łóżka z singlami, nikomu żadnej krzywdy nie wyrządza. Problem autorki polega na tym, że w jej oczach jeden facet robi zakałę z całej męskiej populacji.

Sluszna uwaga! Caly czas probuje to wytlumaczyc naszemu koledze :-)

24

Odp: Boję się związku.

Dziękuję wszystkim za ciepłe słowa i tym, którzy próbowali bawić się w niekompetentnego Freuda smile Tomek87 - niestety żadne z Twoich spostrzeżeń nie było trafne - szacunek do siebie utrzymywałam non stop dzięki trzymaniu się zasad, które sama w życiu zbudowałam i które sprawdziłam. I w dodatku jak się okazało nie potrafisz czytać ze zrozumieniem - często rozumiesz rzeczy na opak o czym dziewczyny Ci raczyły napomnieć smile Catla i moniaCo - Wasze uwagi były bardzo cenne i wspierające. Samo przelanie myśli tutaj i poczytanie o tym jak widzą to inni pomogło mi nieco. Otworzyłam się i postanowiłam nie uciekać tym razem. Jestem w związku! Szczęśliwa, zakochana i pomału odzyskująca wiarę.


Dziękuję Wszystkim za udzielanie się w wątku!
Wątek uznaję za zamknięty, a problem osobisty za rozwiązany.

Maja89

25

Odp: Boję się związku.
Maja89 napisał/a:

Byłam w związku 5 lat, 3 miesiące przed ślubem cywilnym wycofałam się z relacji. Zerwałam, bo wymagała tego sytuacja - agresja faceta, jego chamstwo, ordynarność. Na początku związku bagatelizowałam te cechy, albo je usprawiedliwiałam, aż pewnego dnia, po kolejnej kłótni zrozumiałam, że nie jestem w stanie żyć z takim człowiekiem. Nie był on dla mnie ani wsparciem, ani nawet nie potrafił być zwykłym kolegą. Lepiej późno niż wcale. I tak - 3 lata temu się to skończyło. Jestem parę roczników przed 30stką.

Od tego czasu jestem singielką. Ponieważ mam duże libido, mam również kochanków. Niestety perspektywa związku tak mnie przeraża, że nie jestem w stanie wejść w jakąkolwiek zażyłość. Jak poczuję, że ktoś chce mnie bardziej poznać, to (dosłownie) uciekam, znikam - nagle przestaje istnieć. Oby tylko się mną nie interesował.

Mam potrzeby jak normalny człowiek, chcę się przytulać, kochać, całować się z uczuciem...a jednak nie. Znane zło wydaje się bezpieczniejsze, niż perspektywa stresu i cierpienia związanego z potencjalnym uczuciem.

Ponadto, moje przygody miłosne przekonują mnie, że nie warto ufać facetom. Zdarzyło mi się kilka razy, że faceci nie przyznają się do tego, że mają kobietę, a ja miałabym być tylko urozmaiceniem. Niestety - jestem bardzo dociekliwą osobą i tak zadaję pytania zanim wejdę w romans, że wszystko wychodzi na jaw jeszcze przed. Obchodzi mnie los innej, zdradzonej kobiety, poza tym nie rób drugiemu, co tobie nie miłe. Wiem, że generalizowanie jest krzywdzące dla porządnych przedstawicieli płci przeciwnej, ale jak mam o Was dobrze myśleć, jak tylu z Was zdradza?! ... i powoduje u mnie smutek i niechęć do trwałej relacji.

Rozumiem że boisz się związku i zobowiązań a jednocześnie masz potrzeby które realizujesz (wiadomo z kochankiem łatwiej i bez zobowiązań). Szanuję Twoje podejście i nie potępiam. Wydaje mi się jednak, że prędzej czy później dojdziesz do takiej ściany, gdzie nawet te przygody miłosne będą Cię coraz bardziej i bardziej rozczarowywać. I zechcesz po prostu pobyć sama i nad tym wszystkim na spokojnie się zastanowić, i sensownie się na nowo zbudować i uporządkować. Bo choćbyśmy nawet przyjęli że jest wśród nas facetów mnóstwo niegodziwych to i tak znajdzie się kilku przyzwoitych, którzy mogliby Ciebie zainteresować. Podobnie z kobietami. Wszyscy po prostu jesteśmy ludźmi mamy swoje wady i zalety i nie warto uogólniać. Tobie życzę przede wszystkim spokoju, i głębokich owocnych przemyśleń nad tematem.Spróbuj pobyć sama, olej kochanków, potrzeby potrzebami, ale w sumie widzisz że działa to na zasadzie zaspokojenia fizyczności, a nie zaspokaja żadnych potrzeb emocjonalnych, i poniekąd frustruje.Poszukaj nowego sensu, może obudzisz w sobie jakieś nowe zainteresowania, przy których odrodzą się pozytywne emocje w Tobie. Powodzenia

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Boję się związku.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026