Witam, jestem nową użytkowniczką tego forum i potrzebuję porady. Mam 18 lat i nie potrafię stworzyć normalnego związku, problem tkwi we mnie. Może zacznę od tego że gdy mialam 14 lat mialam pierwszego chlopaka przez ok 1,5 roku, miesiąc później kolejnego przez rok, lecz do żadnego z nich nie czulam nic szczególnego. Po jakimś czasie poznalam fajnego faceta lecz jak się później okazalo bierze narkotyki, ale to byl wlaśnie ten facet którego naprawde pokochalam mimo że potrafil nie oddzywać się przez miesiąc ja mu wybaczalam wszystko, nasze spotkania polegaly na seksie i chyba nie umialam rozdzielić uczuć i się zakochalam. Lecz dla niego to byl tylko seks. Po dwóch latach które ja przeplakalam bo chcialam go mieć mimo wszystko, odpuścilam, tak po prostu, nie odbieralam telefonu nie odpisywalam na smsy, on wtedy przyszedl i na kolanach plakal i mnie przepraszal, obiecywal że teraz wszystko się zmieni że przestal ćpać (bierze fete) lecz dwa dni później znów przestal się oddzywać, bardzo to przeżylam bo myślalam że naprawde się zmienil. Wiem że to niedorzeczne i dziecinne ale pocielam się, coraz częściej myślalam o samobójstwie(do tej pory tak mam). Nie potrafilam zrezygnować z narkomana, jedynej osoby którą pokochalam. Chodzilam do psychologa, psycholog proponowala konsultacje z psychiatrą i leczenie antydepresyjne. Stwierdzila u mnie depresje. Przez ten czas wielu facetów próbowalo starać się o mnie ale ja ich unikalam, wykręcalam się idt. jeśli już się z kimś spotykalam, kimś kto podobal mi się fizycznie to od razu stawialam warunek, seks nic po za tym. Wiem, zachowuję się jak kurwa
ale nie chcę już taka być, chcę zrozumieć dlaczego nie potrafię stworzyć normalnego związku, przez tego narkomana mialam taki okres w życiu że sama bralam, ale na szczęście przyjaciólka sprowadzila mnie na ziemię i więcej tego nie dotknę. Coraz częściej myślę o samobójstwie, wpadam czasami w takie stany że sama nie wiem co robię.. Nie wiem już gdzie mam szukać pomocy..
Podobne tematy
Opowiedz coś o swojej rodzinie i ich relacjach z nimi.
Jaką jesteś osobą? Jak byś się określiła w paru słowach?
Na co zwracasz uwagę przy wyborze faceta? Co np. zdecydowało, że do narkomana byłaś tak silnie przywiązana, a inny był tylko kochankiem bez zobowiązań?
Leczyłaś się na tę stwierdzoną depresję? Jeśli tak, co brałaś i jak długo?
I przestań z tą kurwą, to wcale nie pomaga i o ile Ci za ten seks nie płacili to zwyczajnie jest bzdurą. Masa kobiet miewa kochanków bez związkowych zobowiązań, łącznie ze mną.
Kontakty z rodziną ? Z mamą często dochodzi do klótni, lecz pomagala mi gdy nie spalam po nocach placząc przez niego, ona jedyna wie jak wygląda dokladnie sytuacja z nim bo widzi każdego dnia jak się z tym męczę. Rodzice nie są razem od 13 lat, z tatą mam kontakty bardzo sporadyczne, szczerze strasznie brakuje mi z nim kontaktu ale nie potrafię się przelamać aby poprawić nasze relacje.
Nie potrafię mówić o sobie, sama nie umiem określić siebie..
Jeśli wybieram faceta to przeważnie kieruję się tym jaki jest, czy daje mi poczucie bezpieczeństwa, (nazwijmy tego narkomana X) a więc X zawsze obiecywal mi że zamieszkam z nim, że jest gotowy na dziecko, byla taka sytuacja że myślalam że jestem w ciąży (na szczęście później okazalo się że nie jestem) powiedzialam mu o tym, plakalam a on powiedzial że poradzimy sobie że on się bardzo cieszy że chcialby mieć ze mną dziecko że nie muszę się martwić o finanse, że jestem kobietą z którą bylby szczęśliwy.. Lecz później znów zerwal kontakt na kilka tygodni, a ja ciągle wierzę w jego slowa, tlumaczę sobie że to narkotyki tak na niego dzialają i gdyby nie one moglibyśmy być szczęśliwi, tylko ja nie umiem już mu pomóc choć próbowalam wiele razy, namawialam go na odwyk.. bez skutku. Nie potrafię nikogo pokochać tak jak jego, po prostu. To on jest dla mnie jak narkotyk, a ja czuję się jak zabawka. Teraz nie mamy kontaktu, ale jestem pewna że odezwie się niedlugo, jak zawsze, a ja znów mu ulegnę.. jakbym nie umiala inaczej? Faceci z którymi się spotykalam byli traktowani przeze mnie jako taką odskocznie od wszystkiego a później żalowalam tego co z nimi robilam. Po tych wizytach u psychologa, nie poszlam do psychiatry tak jak mi polecala, choć chyba powinnam byla, psycholog opowiadala mi że branie leków to nic zlego, opowiadala jak mogą na mnie dzialać że będzie mi obojętne wiele rzeczy ale to może pomóc wyleczyć się jak to nazwala 'toksycznego związku'. Sama już nie wiem co mam zrobić.. mam strasznie niskie poczucie wlasnej wartości, ciągle czuję bezsilność.. wszystko tak naprawdę sprowadza się do niego do X..
Brzmi to jak jakas toksyczna znajomosc, powinnas porozmawiac ze specialista, wyjsc z takiej historii nie jest prosto ale nie to niemozliwe..
Pomyśl gdyby kochał nie zachowywałby się tak. Gdyby kochał poszedłby na odwyk. Gdyby kochał nie urywałby kontaktu z dnia na dzień i tak można wymieniać w nieskończoność. Czułabyś się bezpiecznie w takiej relacji? Ja na pewno nie,bo ciągle bym myślała co przyniesie kolejny dzień. Musisz zakończyć ten związek jak najszybciej. To jedyna droga do tego abyś stanęła na nogi. Wiem,że teraz boli,że łatwo się mówi ale nie możesz się poniżać tak przed chłopakiem,bo on nie jest tego wart.
Tak macie racje powinnam to zakończyć, ale najgorsze jest to że nie potrafię.. Trudno jest wyrzucić ze swojego życia osobę którą prawie codziennie widuję bo mieszkamy w malym miasteczku. Nawet jeśli zmienię nr telefonu, postaram się aby on już nie mial ze mną nic wspólnego, to on wróci tego jestem już pewna na 100%. Byla sytuacja że zmienilam nr, zablokowalam go na fb, staralam się nie wychodzić z domu aby przypadkiem go nie spotkać i to też na nic, dostalam wiadomość na fb z konta jego kolegi że tęskni itd. uleglam mu..
Zapomnialam dodać że przez pierwszy rok i ok 4 miesięcy naszych spotkań zdradzal swoja dziewczynę ze mną, wiedzialam że jest z tamtą ale kocham go tak bardzo że chwila obecności przy nim wystarczyla bym miala nadzieje. Bylam przeszczęśliwa gdy zostawila go tamta dziewczyna.. wiem, nie wypada cieszyć się czyimś nieszczęściem. Ale od tamtej pory wszystko się zmienilo, fakt zachowywal się tak samo, nie odpisywal, nie odbieral, nie dawal znaku życia, ale na każdym spotkaniu byl coraz bardziej czuly. Jest mi trudno z tego się uwolnić.. Najgorsze że przez te moje 'wyskoki' mam zepsutą opinię.. żaluję wszystkiego co stalo się w moim życiu, gdybym mogla cofnąć czas, nie dopuścilabym do tego aby zepsuć sobie życie.
Chcę Wam bardzo podziękować za odpowiedzi.. sama już nie daję sobie rady..