netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

3letni związek, rozstanie i skomplikowana relacja

7 odpowiedzi3 632 wyświetleniazałożony przez Camelia005, 26.06.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 3letni związek, rozstanie i skomplikowana relacja

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: 3letni związek, rozstanie i skomplikowana relacja

Cześć wszystkim.

Zdecydowałam się, że napiszę bo naprawdę potrzebuje obiektywnego spojrzenia osób postronnych na sytuację, w której się znalazła.
Może być to długi post, ale chcę Wam jak najlepiej przedstawić sytuację. wink

Z moim byłym chłopakiem kilka lat. Mamy wspólnych znajomych i tak się poznaliśmy.
Byliśmy ze sobą trzy lata.
przez pierwsze 2,5 było naprawdę dobrze, mimo, że spotykaliśmy się w weekendy - bo ja studiowałam w innym mieście. Żyło nam się dobrze, wspieralismy się itd.

Później ja przeniosłam się do innego miasta ze wzg na pracę, wiec cieszyłam się bo mogliśmy się widywać częściej.
Po pół roku mój były chłopak przeproawdził się do miasta, w którym studiowałam i pracowałam ( co było jak spełnienie marzeń). Dostał bardzo dobrze płatną sprawę i miałam wrażenie że wszystko zaczyna się układać.
Ja mam dość wybuchowy charakter, jestem energiczna i mówię zawsze wprost. On często powtarzał ( powiedzmy w przeciagu ostatniego roku, że za często się kłócimy i że muszę to zmienić bo jemu to przeszkadza)
Jak oboje zaczeliśmy żyć w jednym mieście, to zaczeło się psuć i nie ukrywam że z mojej winy. prawdopodobnie miałam depresję, chociaż wszystko się dobrze układało. Mało rzeczy mnie cieszyło, do tego w późniejszym czasie doszły przejściowe problemy finansowe. Były dni, że układało się dobrze, ale nie obyło się bez w chwil, w których czepiałam się o dużo rzeczy. miałam do niego pretensje, ze czesto mnie krytukuje, bo a to kochanie idz na fitness. bylo parę takich sytuacji po ktorych zrobilo mi sie przykro jak np. fakt, ze jak przyjechalam do niego na weekend to nie mogl mi dac 2 szuflad bo twierdzil ze on ma malo miejsca w pokoju ( szuflady od 3 mies stały puste)
Póżniej mój były chlopak zaczął mieszkać z kolegami, przy czym ja po przeprowadzce w związku z pracą nie miałam nikogo prucz niego. to jest straszne, bo zawsze byłam wesołą, uśmiechnietą dziewczyną która ma dużo znajomych. On zaczął się rozwijać w pracy, poznawać ludzi, a ja stałam w miejscu, czułam się bezsilna, nie widziałam żadnego sensu w tym co robię, po prostu spadalam w doł. nie jeżdziłam na uczelnię, przestałam robic cokolwiek dla siebie. i to niestety odbijało się też na nim.
Miałam wrażenie że wszystko mnie przerasta czułam się. Podświadomie byłam zazdrosna, że on układa sobie życie i wszysko jemu się układa. Co nie zmienia faktu, że uważam że nie umiał mi pomóc. On uważal, że powinnam od razu bach bach zabrać się za siebie, zapisac na fitness itd, ja mówiłam, że tak ogarnę się zajmę sie sobą, ale nie dawałam rady...
Spotykaliśmy się bardzo często bo do niego jeżdzilam. potrafiłam zadzwonic po południu płacząc że jest mi źle. a gdy coś bylo nie do konca po mojej myśli byłam na niego zła. Wkradła sie rytyna i myślę, że przez to tak naprawdę zaczeliśmy się od siebie oddalać.
Rozstaliśmy się jakieś 7 miesiecy temu o awanturze. Powiedział że to koniec. jak na drugi dzien od niego wychodzilam przytulil mnie strasznie mocno i oboje uroniliśmy łzy.
Przez kolejne dwa miesiące mielismy dobry kontakt. Chodziliśmy za zakupy, śmialiśmy się. wczesniej mowił, żebym zajeła się sobą i rozwiązaniem problemów. powiedział, ze nie zakłada ze razem bedziemy ani tego nie wyklucza. że potrzebuje czasu. Raz spotkaliśmy się i zeszło na różne tematy. Jednym słowem zaczelismy spotykać się jako friends with benefits, bez zobowiązań. Bo on twierdział ze nie jest gotowy na jakikolwiek zwiazek. I było świetnie. Ja skupiłam się bardziej na studiach, on na pracy. W tym układzie bez zobowiązań wróciliśmy do traktowania siebie tak jak na początku zwiazku z szacunkiem i dorosle. Był taki jak na początku, potrafiliśmy rozmawiać całą noc, śmiac się i wygłupiac.
W pewnym momencie po jednej sytuacji ( apropo że nie powinnam mówić nikomu że sie taks potykamy, bo tak podobnież będzie dla mnie lepiej)
stwierdziłam, że nie dam tak rady. Zapytałam wprost, czy skoro udaje nam się wrócić do tych relacji, to może spróbujemy. Bez obiecanek że się zmienię, że będzie spokojnie bo to już zauważył. On powiedział, że nie, że nie am czasu an zwiazek ze skupia sie na pracy i ze to wymaga zaanagazowania a spotykanie sie w weekendy tylko nie jest dobre dla zwiazku ( z czego przez 2 lata tak było u nas).
No i takim oto sposobem przeszlismy na sfere przyjaciół, i tutaj zaczał tworzyc się dystans miedzy nami. Ja zrobilam sie bardzo stanowcza, nie prosilam o nic na nic nie nalaegałam. kontakt sie troche zmniejszał, bo a to jedno wolno odpisywało, a to drugie. Ja już nie chciałam mu pokazywać co czuje. Strasznie się zawziełam i przestałam zabiegać o to wszystko. miałam wrażenie, że on teraz czuje się świetnie, spotyka sie ze swoimi znajomymi.
Spotkalismy sie miesiac temu, i wyszla rozmowa ze spotkania i rozmowy są drętwe, jest dystans. Zapytał co chcę z tym zrobić. Napisałam mu całą wiadomość, dojrzałą, ze przeszliśmy róznego rodzaju realcje w ciagu ostatnich miesięcy i ten kontakt jaki jest teraz jest wynikiem tego, i ze nigdy nie bylismy tylko i wyłącznie przyjaciółmi.
Na tą wiadomosc dosyć długą napisał mi ze nie zaproponowalam rozwiązania ( wkurzaylam sie, bo cały cas mam w głowie fakt, ze strasznie się staralam po rozstaniu zajrzeć w głąb siebie, przemyślec wszystko, skupić się na sobie zebysmy mogli rozpoczac od nowa, a on mnie odrzucił.) Dlatego chciałam dialogu, nie monologu.
Zadecydowałam ze lepiej jak na razie dac spobie spokoj bo sie nie rozumiemy i nie umiemy szczerze ze sobą rozmawiać - że jest jakaś bariera komunikacyjna". Uszanował moją decyzję, twierdząc jednak ze wszystko sie da zrobic jesli sie chce. Po czym po ty napisał czy zmieniła zdanie o nas ( mowimy oczywiscie o przzyjaźni) napisałam, że nie, bo jakby miało sie coś zmienic to musimy porozmawiać na zasadzie dialogu anie monologu. napisał mi ze nie rozumie o co mi chodzi i czy nie chce sie spotykac.  ja napisalam ze tak bedzie lepiej, ze moze za jakis czas spotkania beda swobodne. Dodam tylko,ze chcialam zebysmy zaczeli rozmwiac tak jak kiedys bo na tym polega przyjaxn a nie co tam, jak w pracy.
Nie mamy kontaktu od miesiąca.
Nie mogę wybić go sobie z głowy. Ja go po prostu kochałam. to jest facet, ktory jest zaradny odpowiedzialny,a le strasznie skrywa emocje. wiem ze go skrzywdzilam swoim zachowaniem, i pretensjami. Ale jestem pewna ze mnie kochał. jak sie rozstawalismy to mowil, ze od teraz musi sie kierowac rozumem a nie sercem. W pewnym momencie byłam małą dziewczynką której trzeba bylo pomagać, ale nie jestm taka, po prostu się załamałam wtedy. On odzył, ma nowych znajomych, układa mu się. ale wiem ze bylam jedna z nielicznych osob z ktorą potrafil rozmawiać o problemach swoich z rodzicami, bo tak jak pisze jest towarzystki, usmiechniety ale nie pokazuje przed nikim swoich uczuć.
Nie wiem co o tym myśleć...

2

Odp: 3letni związek, rozstanie i skomplikowana relacja

przepraszam Was za literówki, ale szybko pisałam smile

3

Odp: 3letni związek, rozstanie i skomplikowana relacja

Miałam kiedyś bardzo podobną sytuację. Byłam w związku z facetem zamkniętym w sobie, ale kochającym mnie, wiem to na pewno. Krzywdziłam go awanturami, obrażaniem się, pretensjami. Raz było świetnie, raz gorzej, aż w końcu zaczęło robić się zupełnie źle i on uznał że to koniec, bo ma dość.
Ja na rzęsach stawałam żeby go odzyskać, on zaproponował przyjaźń i naprawdę wtedy jej chciał. Mi się wydawało że uda mi się zmienić, że wiele zrozumiałam, ale on w sumie nie chciał nam dać już szansy. Uważał, że jestem świetną osobą, ale nie po drodze nam razem. W końcu ja też zaczęłam mieć dość tego, że jesteśmy tylko przyjaciółmi i urwałam kontakt zupełnie, a on też nie zabiegał jakoś strasznie.

Rozstanie opłakiwałam kilka miesięcy i czułam się naprawdę fatalnie. Napisałam do niego nawet po kilku miesiącach, odpisał mi ładnego, długiego i grzecznego maila, ale nie dawał nam żadnych szans, życzył powodzenia w życiu i zapewnił że nigdy nie zapomni.
Mimo że minęło 5 lat, wiem, że on naprawdę mnie kochał ale ja to zepsułam. Jest błędem wielu kobiet myślenie "gdyby kochał, zniósłby wszystko". To nieprawda, to dziecięce, infantylne myślenie. Każdy chce mieć spokój w związku, każdy chce wracać do domu gdzie czeka na niego kochający, wyrozumiały partner, a nie tylko awantury. Nawet najbardziej zakochanemu facetowi miłość zacznie ulatywać, jeśli będzie z nieznośną kobietą.

Dlatego wierzę, że Twój facet Cię kochał. Skoro tak twierdzisz, to tak musiało być. Nie wierz nikomu, kto będzie mówił, że on Cię widocznie nie kochał, bo gdyby kochał to by został. Bo w ten sposób zawsze będziesz uważała, że to wina facetów, a nie Twoja i nie dostrzeżesz swoich błędów.

Potem poznałam innego, a tamta historia naprawdę mnie odmieniła. Przestałam być kłótliwą babą. Z tym obecnym jestem już po ślubie i posprzeczamy się max. raz w roku. Jestem bardzo spokojna i zanim emocje wezmą górę, w duchu sobie rozmyślam, że to przecież błahostki, niewarte awantur.

I wiesz co, ja też siebie samą wtedy usprawiedliwiałam - że mam zły okres, że dużo rzeczy na głowie. To bzdury. Taki miałam po prostu charakter - paskudnej, kłótliwe jędzy. Sądzę że u Ciebie jest tak samo. Nie daję Wam szans, sądzę że rozstaliście się na dobre. Wyciągnij lekcje z tego związku. Wycisz się, bądź wyrozumiała. Żaden facet nie zniesie ciągłych kłótni. Pamiętaj o tym wiążąc się z kolejnym. I nie bądź taka pewna czy się zmieniłaś, bo wciąż tego nie wiesz. Musisz się znaleźć w prawdziwym związku, gdzie przebywasz z kimś na co dzień.

4 Ostatnio edytowany przez Camelia005 (2013-06-27 10:59:04)

Odp: 3letni związek, rozstanie i skomplikowana relacja

Madoja, bardzo dziękuje Ci za odpowiedź. Masz 100% rację w tym co piszesz. Powiedzmy, że staram się normalnie żyć, pracować, ale tak na prawdę to jest ciężkie. Jeszcze fakt, że póżniej weszliśmy w relacje bez zobowiązań...co to wogóle miało znaczyć...chociaż widziałam wtedy po nim, że jest mu dobrze ze mną, że w głębi duszy bardzo tęskni, sam mówił, że teraz wszystko się ułożyło a problemy zniknęły...więc nie rozumiem dlaczego nie chciał spróbować...nie mówię od razu bach bach i jesteśmy razem. Małymi krokami...Mój były wychodził z ogromną inicjatywą zostania przyjaciółmi, jak spotykaliśmy się jako friends with benefits, to tak naprwdę było jak dawniej, jak na początku. Śmialiśmy się wygłupialiśmy jednocześnie wspierając. po rozstaniu powiedział swojemu przyjacielowi, że to rozstanie dobrze nam zrobi, odzyjemy trochę i że nie pali mostów ( co o związku) bo nadal jesteśmy przyjaciółmi. Nurtuje mnie to, że później nie chciał...

5

Odp: 3letni związek, rozstanie i skomplikowana relacja

Może wiedział, że gdy tylko znów oficjalnie będziecie w związku, to zaczną się jazdy, a póki trzyma Cię na dystans, jesteś "grzeczna", bo zależy Ci na nim.
A może Wasze kłótnie wypaliły w nim miłość i po prostu potem już Cię nie kochał.

Ja sądzę że mój ex, mimo że dobrze o mnie mówił, rozmawialiśmy często w poprawnej atmosferze, dobrze wspominał szczęśliwe okresy naszego związku, to jednak na koniec (oraz po rozstaniu) mnie już nie kochał. Na pewno bardzo mnie kochał w trakcie związku, ale się skończyło. No bo jak można kochać kobietę, która nie daje żyć, robi ze wszystkiego aferę, drze japę, obraża się? W sumie to go rozumiem.
Wiele razy mówił mi, że ma tego dość, a ja obiecywałam poprawę i nic z tego nie wychodziło. W końcu naprawdę miał dość i kolejnej szansy mi już nie dał.

6

Odp: 3letni związek, rozstanie i skomplikowana relacja
madoja napisał/a:

Może wiedział, że gdy tylko znów oficjalnie będziecie w związku, to zaczną się jazdy, a póki trzyma Cię na dystans, jesteś "grzeczna", bo zależy Ci na nim.
A może Wasze kłótnie wypaliły w nim miłość i po prostu potem już Cię nie kochał.

Ja sądzę że mój ex, mimo że dobrze o mnie mówił, rozmawialiśmy często w poprawnej atmosferze, dobrze wspominał szczęśliwe okresy naszego związku, to jednak na koniec (oraz po rozstaniu) mnie już nie kochał. Na pewno bardzo mnie kochał w trakcie związku, ale się skończyło. No bo jak można kochać kobietę, która nie daje żyć, robi ze wszystkiego aferę, drze japę, obraża się? W sumie to go rozumiem.
Wiele razy mówił mi, że ma tego dość, a ja obiecywałam poprawę i nic z tego nie wychodziło. W końcu naprawdę miał dość i kolejnej szansy mi już nie dał.

Madoja, to co opisujesz dokładnie odzwierciedla nasze ostatnie miesiące.
Ja po prostu nie wiem, czy dobrze zrobiłam odcinając ten kontakt, o który on naprawdę zabiegał jako przyjaciel...Zastanawiam się, że moe za jakiś czas gdybyśmy byli w relacjach jako przyjaciele, spróbowalibyśmy jeszcze raz...a z drugiej strony po prostu męczyłam się, przeżywając każdą naszą rozmowę i spotkanie, znowu analizując w kołko to samo.

7

Odp: 3letni związek, rozstanie i skomplikowana relacja

Ja źle się czułam jako przyjaciółka, bo wyobraziłam sobie że pewnie niedługo on pozna jakąś dziewczynę, a ja nie miałam zamiaru o niej słuchać.
Teraz uważam, że to dobrze, że urwałam kontakty zupełnie.

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 3letni związek, rozstanie i skomplikowana relacja

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026