Witam wszystkich,
proszę podzielcie się jak to u Was było z tym zwrotem kosztów wesela z prezentów i kopert ?? Jaki procent udało się "odzyskać "
Ja niedawno organizowałam taką imprezę i szczerze mówiąc jestem trochę zawiedziona, bo bardzo mało się zwróciło.
Ale przynajmniej wspomnienia z imprezy będą:)
A jak to u Was wyglądało ??
Podobne tematy
Nie słyszałam żeby ktoś na weselu zarobił albo żeby mu się zwróciło
Robiłaś wesele, liczyłaś, że się zwróci, (a daj Bóg jeszcze zarobicie) i spotkało Cię rozczarowanie?
To musiałaś kijowych gości zaprosić, ja bym zaprosiła ich raz jeszcze i opierniczyła wszystkich z góry na dół, niech robią zrzutkę darmozjady....
4 2013-06-19 21:07:42 Ostatnio edytowany przez lena812 (2013-06-19 21:11:16)
a ja byłam na takim weselu które się zwróciło z nawiązką
według mnie każdy powinien dać przynajmniej tyle ile młodzi wydali za osobę w miejscu gdzie było wesele ,plus jakieś dodatkowe pieniądze
Zszokowała mnie taka postawa odnośnie wesela - że wesele urządza się wyłącznie z nadzieją, że koszty zostaną zwrócone przez zaproszonych na te wesele (tj. gości)
No to właściwie po co urządzać wesele? Równie dobrze byłoby w ogóle nie urządzać takiego typu imprezy; wówczas młodzi nie stracą na tym finansowo i nie będzie ewentualnego rozczarowania w razie gdyby goście nie byliby zbyt hojni.
Zszokowała mnie taka postawa odnośnie wesela - że wesele urządza się wyłącznie z nadzieją, że koszty zostaną zwrócone przez zaproszonych na te wesele (tj. gości)
No to właściwie po co urządzać wesele? Równie dobrze byłoby w ogóle nie urządzać takiego typu imprezy; wówczas młodzi nie stracą na tym finansowo i nie będzie ewentualnego rozczarowania w razie gdyby goście nie byliby zbyt hojni.
Nic dodać, nic ująć.
Ja cały czas myślałam, że wesele robi się dla gości a nie po to by na nich jeszcze zarobić :-D
a ja zyję z myslą że wesele zrobię dla mnie i mojego faceta
żeby mieć co wspominać ![]()
a ja zyję z myslą że wesele zrobię dla mnie i mojego faceta
żeby mieć co wspominać
Będziesz wspominać stres i zamieszanie.... tyle zapamiętasz. No chyba, że umiesz się wyłączyć i cieszyć chwilą ![]()
tak bubus ja na luzie podchodzę do prawie wszystkiego ![]()
Ja niedawno organizowałam taką imprezę i szczerze mówiąc jestem trochę zawiedziona, bo bardzo mało się zwróciło.
Jeśli podchodzi się do tematu organizacji, tak jak Ty podeszłaś lub jeśli stosuje się metodę zastawiania wszystkich pieniędzy zamiast racjonalnego budżetowania, to potem pozostaje zawód.
Wesele to nie transakcja biznesowa. Nie można niczego zakładać, kalkulować.
Jeśli ktoś robi je dla kopert, to powinien sobie darować.
lena812 napisał/a:a ja zyję z myslą że wesele zrobię dla mnie i mojego faceta
żeby mieć co wspominać
Będziesz wspominać stres i zamieszanie.... tyle zapamiętasz. No chyba, że umiesz się wyłączyć i cieszyć chwilą
Grunt to dobre podejście. Jak ktoś się nastawi na stres i zamieszanie, to właśnie taki nastrój będzie dominował w przygotowaniach.
Bez przesady! To TYLKO organizacja imprezki. Nie ma się co spinać. Trzeba znaleźć w tym przyjemność.
12 2013-06-19 22:21:10 Ostatnio edytowany przez Bubuś (2013-06-19 22:23:51)
tak bubus ja na luzie podchodzę do prawie wszystkiego
To w takim razie jedynym zmartwieniem towarzyszącym Ci w tym wyjątkowym dniu będzie wielka niewiadoma - zwróci się czy się nie zwróci ![]()
A odkładając dywagację na temat "Po co robi się wesele" z otoczenia znam tylko jedną parę, która zarobiła na imprezie.
Wesele organizowane było "metodą gospodarczą" - w remizie z kucharkami etc. a gości było koło 200, rodzina umiarkowanie zamożna
Ciasta do paczek piekły ciotki, salę dekorowała "młodzież".
Moje się nie zwróciło (trudno żeby, jak miałam uroczystą kolację na 25 osób), na ogół jednak zwraca się ok 35- 40%, tak mi się wydaje, no chyba, że młodzi fałszują oficjalne wyniki ![]()
jzs, ale naprawdę... jak można organizować wesele i zastanawiać się ile się zwróci? ;D to jakieś zabawne jest. A to nie robi się go po to, by się dzielić szczęściem z rodziną, bliskimi?
A co do dawania "tyle ile młodzi wydali" to myślę, że kiedyś tak nie było, ale teraz niestety, właśnie przez osoby, którym wesele ma się zwrócić, taka tendencja robi się coraz popularniejsza.
Szkoda kasy - nie rób imprezy.
według mnie każdy powinien dać przynajmniej tyle ile młodzi wydali za osobę w miejscu gdzie było wesele ,plus jakieś dodatkowe pieniądze
To w takim razie idąc 4-osobową rodziną trzeba by było włożyć minimum tysiąc do koperty. Same talerzyki +/- 600 zł, a do tego doliczyć trzeba alkohol, ciasta i koszty organizacyjne (zespoł, dekoracja sali itp). Tylko marzyć o gościach, którzy chcą za siebie zapłacić i jeszcze pozwolą zarobić ![]()
Witam wszystkich,
proszę podzielcie się jak to u Was było z tym zwrotem kosztów wesela z prezentów i kopert ?? Jaki procent udało się "odzyskać "
Ja niedawno organizowałam taką imprezę i szczerze mówiąc jestem trochę zawiedziona, bo bardzo mało się zwróciło.
Ale przynajmniej wspomnienia z imprezy będą:)
A jak to u Was wyglądało ??
Ją pierdziele
Nie zapraszalam rodziny i przyjaciol na wesele po to by mi się zwróciło. I w życiu na imprezę do takich ludzi nie chciałabym pójść.
Rozumiem,ze teraz w planie są chrzciny,które muszą się zwrócić?
Nie wiem po co kalkulować. Mi wesele robią rodzice. Placa za gosci,wodke ciasta itd. My placimy za to co chcemy dodatkowo, fotograf,kamerzysta jakies atrakcje
A kasa idzie dla nas, bo przeciez dawniej bylo tak ze rodzice organizowali slub mlodym, w ramach prezentu. A mlodzi kase zabierali dla siebie.
A jak slysze jak rodzice i mlodzi kalkuluja ze moze dwudniowe wesele zrobia, koszta nie wiele drozsze ale goscie wiecej kasy dają.. rece mi opadaja bo dla mnie dwudniowe wesele to meczarnia, a co mi z 100zl wiecej???
Wydaje mi się, że tradycyjnie byli to rodzice panny młodej.
Ogólnie takie imprezy ostatnio są organizowane dla kasy. Kojarzycie to głośne zdjęcie z komunii krążące w internecie, matka z córa i "komunijne łupy" na podłodze.
Słoneczna86 a za wesele płaciliście ze swoich pieniędzy czy rodzice Wam finansowali?
Hahhaha! No tak nawet na to nie popatrzyłem... Zebraliśmy może 6 tysięcy i wystarczyło na podróż poślubną.
20 2013-06-20 11:15:40 Ostatnio edytowany przez Bubuś (2013-06-20 11:16:33)
Wydaje mi się, że tradycyjnie byli to rodzice panny młodej.
Ogólnie takie imprezy ostatnio są organizowane dla kasy. Kojarzycie to głośne zdjęcie z komunii krążące w internecie, matka z córa i "komunijne łupy" na podłodze.
Akurat dzisiaj mi kolega przesłał to zdjęcie na demotach 
agnik napisał/a:Wydaje mi się, że tradycyjnie byli to rodzice panny młodej.
Ogólnie takie imprezy ostatnio są organizowane dla kasy. Kojarzycie to głośne zdjęcie z komunii krążące w internecie, matka z córa i "komunijne łupy" na podłodze.
Akurat dzisiaj mi kolega przesłał to zdjęcie na demotach
http://img4.demotywatoryfb.pl//uploads/ … en_600.jpg
O ją p....
Te czeko ladki są zastanawiają ce.U mnie to jest taki zwyczaj,ze się nimi częstuje gości,przede wszystkim dzieciaki zamiast chować a potem robić sobie z nimi fotki.Az wierzyć mi się nie chce, repreze ntu jemy ten sam gatunek.A najgorsze to trafić do kogoś takiego na imprezę ....
Wiem, ze off top, ale mnie zastanawia co tak "skromnie" ![]()
Ani aparatu, ani iphona
Bida z nędzą - laptop, biblia, 1400 w złotówkach...
Może to "ojro" coś sytuację podratuje
, chyba, że to są nasze dwustuzłotówki
To są 50, widziałam to zdjęcie bez zamazań chyba na kwejku. I tam widać, że to mamusia jest dumna z łupów dziewczynka ma bliżej nieokreślony wyraz twarzy. Być może to pokolenie po PRL jest takie zachłanne na to czego nie było, czego oni nie dostali jako dzieci, bo przecież możliwości prezentów i organizacji całej imprezy były ograniczone. Teraz wszystko ma być największe, najlepsze i najdroższe, w ramach rekompensaty za tamte czasy. Szkoda mi dziewczynki ze zdjęcia, pewnie ma przechlapane wśród rówieśników
ja tam nie myslę że wesele ma się zwrócić,jeśli sobie je w końcu kiedyś zrobię to liczę głównie na świetną zabawę i ze będą na nim Ci na których najbardziej mi zależy,
bo głupotą jest robić wesele na 200 osób i zapraszać ciotki których sie nigdy na oczy nie widziało,wolę w to miejsce zaprosić dobrych znajomych z którymi mam cos wspólnego
mimo to znam ludzi którzy liczą czy im sie wesele ,komunia,chrzciny zwrócą
Nam się nie miało co zwracać, bo rodzice nam finansowali wesele. Ale zarobiliśmy trochę ![]()
ojap....ę! rozwala mnie takie podejście do spraw..no ale widać co dla kogo się liczy.
Swego czasu miałem okazję być po tej drugiej stronie "barykady", tj. osobą będącą w teamie obsługi wesel, a co za tym idzie też i "prawą ręką" szefostwa w tej materii. Wynajem sali, przystrojenie, menu żarełka, logistyka, limuzyna, kapela, dzem mydło i powidło. Jak padało poniekąd adekwatne pytanie "materialistyczne" w kwestii zarobku na tym biznesie, to był z Naszej strony ironiczny śmiech na sali pod nosem, tak by nowożeńcy i ew. swatowie tego nie zauważyli. Perfekcyjną ripostą dyrekcji - którą pamiętam do dzisiaj - na takie zapytanie bezposrednio od mlodych, było stwierdzenie, że cyt. "cieszcie się, ze fiskus w tym na dokładkę lapy nie przykłada".
Wesele jest pamiątką na lata tego wyjątkowego dnia a nie sposobem na łatwy zarobek. Jak już to poszukać sobie bogatego "szejka" na towarzysza życia albo w zaproszeniach napisać adnotację z *, że kopertowe to "co łaska", ale nie mniej jak tysiączek ![]()
Analogią do tytułu tego wątku jest chyba film "4 wesela i pogrzeb"... jak mi się za 4 podejściem do ołtarza nawet pierwsza impreza weselna nie zwórci, to się pochlastam żyletką na amen
![]()
"Pieniądze są dobrym sługą ale złym Panem" w tej sytuacji.
Nie mniej jednak wspomnienia z tej imprezy są więcej warte niż liczba zer na wspólnym rachunku... tak uważam, bynajmniej, zresztą ![]()
Ja uważam, że fajnie, jak młodzi ludzie zaczynają wspólne życie z jakimś zapleczem finansowym. Chociaż dla mnie sprawa była prosta: nie stać mnie, to nie robię wesela. Rodziców było stać, to zrobili. ![]()
29 2013-06-21 19:18:31 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2013-06-21 19:19:26)
My nasze wesele opłacaliśmy sami. Wesele było na 30 osób (najbliżsi). Wydaliśmy w przybliżeniu 15 tyś. (a trzeba dodać, że wiele było załatwione "po znajomości" i nie było kamerzysty. W przeciwnym razie wyniosło by to znacznie więcej, pewnie koło 20 tyś).
Z prezentów uzbieraliśmy mniej więcej 6000zł (+ od mojej mamy dostaliśmy 5000zł)
Nie ma szans żeby wszystko się zwróciło. Każdy z gości stara się, aby za ten przysłowiowy talerzyk się zwróciło, czasem dorzuci coś więcej. Niestety koszty okołoweselne poza "ceną za osobę" pochłaniają bardzo dużo i za to nikt nam nie zwróci.
Sami finansowaliśmy wesele i dziwią mnie wasze komentarze.. Zrobiliśmy je, bo było nas stać, poza tym ma się je raz w życiu i to super zabawa. Nie byłam ani zmęczona, ani zestresowana, bawiłam się jak nigdy:) Ale nie ukrywam, że zdawaliśmy sobie sprawę, że dostaniemy prezenty.
Każdy kto organizuje tą imprezę liczy, że jakaś część kasy mu się zwróci. Mam koleżanki, którym zwróciły się całkowite koszty.
Stąd mój post, z ciekawości, jak to u Was wyszło.
Nie byłam ani zmęczona, ani zestresowana, bawiłam się jak nigdy:)
Jako osoba z doświadczeniem w tej materii zgodzę się z Tobą, że tak jest. Ale warunkiem tego jest fakt, że załoga obsługująca taką imprezę nie jest grupą ludzi z łapanki i potrafi wybrnąć z każdej nieoczekiwanej opresji. W przeciwnym wypadku z wesela robi się stypa, bo wszyscy począwszy od młodych są zawiedzeni.
Sami finansowaliśmy wesele i dziwią mnie wasze komentarze.. Zrobiliśmy je, bo było nas stać, poza tym ma się je raz w życiu i to super zabawa. Ale nie ukrywam, że zdawaliśmy sobie sprawę, że dostaniemy prezenty.
Każdy kto organizuje tą imprezę liczy, że jakaś część kasy mu się zwróci. Mam koleżanki, którym zwróciły się całkowite koszty.
Stąd mój post, z ciekawości, jak to u Was wyszło.
Widzisz... Nasze komentarze oparły się na stwierdzeniu, że ktoś liczy na "konkretny" zarobek na tej swojej imprezie. Czyli nie ważna jest dla Niego jakość imprezy czy zwrot części poniesionych kosztów, a ważny jest sam finalny zysk. Takie materialistyczne podejście do tego tematu jest absurdem, z którego jak choćby widać po Naszych komentarzach, większość ludzi zgodnie wyśmiewa.
hm.. może nie takim absurdem, bo gdybym organizowała wesele w sali przerobionej z dawnej remizy, ławki były by szkolne i brakowało by klimy, a kucharki znalazłabym po kosztach.. to faktycznie prosząc 200 osób można by było na tym zarobić.. Jednak wstyd mi było wziąć taką norę jako salę, więc z kosztami trochę popłynęliśmy.. mimo że nie należę do osób, który lubią się pokazać..
Impreza naprawdę była świetna, zawdzięczam to towarzystwu, prosiliśmy głównie młode osoby, które rozkręciły się na maksa:)
gdybym organizowała wesele w sali przerobionej z dawnej remizy, ławki były by szkolne i brakowało by klimy, a kucharki znalazłabym po kosztach..
To gwarantuję, ze w większości takich przypadków, przysłowiowa pomidorowa jest przesolona na całe życie już na weselu... Mówię serio, bo do dzisiaj pomagam po znajomości i starych kontaktach przygotowywać wesela i nieraz słyszałem od samych zainteresowanych, że proszą o fachową pomoc, bo inne "zwiedzone" przezeń wesela były porażką, gdzie kucharki czy obsługa była z ogłoszenia albo z serwowanymi TYLKO zimnymi przekąskami z podstawionego cateringu ze stodoły sołtysa. Niezjadliwe i zgaga na maxa na drugi dzień.
I nie odbieraj tego jako krytyki Twojej wypowiedzi. Takie są w większości fakty.
Byłam na wielu weselach.
Ostatnie było "wiejskie" miało się odbyć na sali gimnastycznej więc miałam wizję okropnej imprezy i niesamowicie pozytywnie się zaskoczyłam.
Wystrój sali przepiękny całość od sufitu podwieszona materiałami, które opadały po ścianach, podłoga też była wyłożona jakąś wykładziną, nie wyglądało to jak sala gimnastyczna, ławki szkolne zakryte obrusami do ziemi, tylko krzesła szkolnych ławek nie zostały ozdobione. Jedzenie robiły kucharki ale na niczym nie straciło, na stołach stały też świeże kwiaty w różnych wazonach. Także czasem takie wsiowe wesele potrafi nieźle zaskoczyć, to było najlepsze na jakim byłam, wężyk na prawie 300 osób to niesamowita sprawa ![]()
Sami finansowaliśmy wesele i dziwią mnie wasze komentarze.. Zrobiliśmy je, bo było nas stać, poza tym ma się je raz w życiu i to super zabawa. Nie byłam ani zmęczona, ani zestresowana, bawiłam się jak nigdy:) Ale nie ukrywam, że zdawaliśmy sobie sprawę, że dostaniemy prezenty.
Każdy kto organizuje tą imprezę liczy, że jakaś część kasy mu się zwróci. Mam koleżanki, którym zwróciły się całkowite koszty.
Stąd mój post, z ciekawości, jak to u Was wyszło.
Słoneczna
Osłabia mnie taka postawa. Warto by doprecyzwać ,ze nie KAŻDY tylko KAŻDY z twoich znajomych. Ja
zapraszałam rodzinę z różnych krańc ów świata by się spotkać:- bo to jedyna okazja.
Pomysl o tych,którzy bardzo chcieli by być na twoim weselu ale nie stać ich na to. Są na star cie wyeliminowani bo gdy przyjdą, impreza może ci się nie zwroc ic
Mój mąż opowiadał mi, ze kiedyś młodzi ludzie gdy chogdzili na wesele do takich jak ty to dla dowcipu dawali 10 zł w kopercie albo po cie te papi ery.....
Gojka albo patelnię czy żelazko za 20 zł ![]()
hm.. może nie takim absurdem, bo gdybym organizowała wesele w sali przerobionej z dawnej remizy, ławki były by szkolne i brakowało by klimy, a kucharki znalazłabym po kosztach.. to faktycznie prosząc 200 osób można by było na tym zarobić.. Jednak wstyd mi było wziąć taką norę jako salę, więc z kosztami trochę popłynęliśmy..
I to była tylko Twoja i męża decyzja: chcieliście po wyższych kosztach, to Wasza sprawa, trudno jednak oczekiwać, że wszyscy goście jakich zapraszasz wyjdą z pomyślunku: "Aaaa biorą ślub w Cubus, pewnie płacą 300 zł za osobę, aaa to trzeba dać im co najmniej 600 zł do koperty" - niektórych na to nie stać.
Wasz miły gest, że zapewniliście gościom większy komfort ![]()
Zawsze bawiło mnie okreslenie, że wesele "może się zwrócić". Dla mnie wesele to były określone koszty. Byliśmy z mężem na nie przygotowani, do dziś twierdzę, że moje własne wesele było najlepszym, na jakim byłam ;-) Wspomnienia cudowne, przebawiona impreza do rana.
Ale prezenty od gości to zupełnie inna kategoria, niewspółmierna nijak do pieniędzy wydanych na wesele (bo przecież jedzenie, sala i zespół to nie wszystko, jest masa pobocznych kosztów, których nijak nie da się zliczyć).
Ale byłam tez gościem na wielu wielu weselach i kilka razy zdarzyło się tak, że nowożeńcy po pierwszym tańcu znikali, ale nie po to, by robić sobie przecudnej urody fotki w plenerze, ale żeby "zliczyć kasiorę". No śmiech na sali po prostu.
Albo cytat z wesela z ust panny młodej: moi goście pójdą pewnie szybko, gorzej będzie z rodziną K. (czyli męża)
- widać nastawienie ...
Bardolka mnie akurat nie dziwi, że poszli liczyć kasę - na tego typu imprezach, gdy jest zamieszanie, wynajmowane pokoje, kasa bywa że znika- wiem o takim weselu, gdzie zniknęły wszystkie koperty, a raczej ich zawartość. Naprawdę zrobiła się afera.
Ja przyznam szczerze: nie miałam ochoty na wesele. Dałam się namówić i też marzyłam by skończyło się jak najszybciej ![]()
[b]
Ja przyznam szczerze: nie miałam ochoty na wesele. Dałam się namówić i też marzyłam by skończyło się jak najszybciej
To ja miałam przeciwnie, uwielbiam takie zabawy, ogólnie mam duszę imprezową, więc chciałam ,żeby goście byli jak najdłużej:)
To strasznie dziecinne co niektórzy piszą , że nie liczyli na jakiś zwrot kosztów- pewnie piszą to osoby , które dostały kasę od rodziców, więc co im tam. W takiej sytuacji faktycznie jest to obojętne.
My wydaliśmy własną kasę na wesele ok 50tys i gdybym zakładała, że nic z tych pieniędzy się nie zwróci, to pewnie byśmy tej imprezy nie organizowali.
Po prostu nie było by nas stać, budujemy teraz dom i 50tys już sporo stanowi.
Zwróciła się większa połowa kosztów, dzięki temu mogłam mieć niezapomniane do końca życia chwilę i bibę dla najbliższych.
O boshe... 50 tys. nigdy w życiu bym nie dała. Po prostu wolałabym pojechać w kilka podróży poślubnych ![]()
O boshe... 50 tys. nigdy w życiu bym nie dała. Po prostu wolałabym pojechać w kilka podróży poślubnych
i ja nie ,dla mnie to już trochę przegięcie
I powiem więcej: nie sprostałabym - jako gość- na żadnym weselu takim kosztom ze strony Młodych. Nie wiem ile musiałabym dać do koperty by im się zwróciło i by na tym zarobili, bo jeśli ma się TYLKO zwrócić to nie ma sensu się tak wykosztowywać.
Może źle się wyraziłam, bo 50 tyś. to koszty całego ślubu z weselem, nie tylko wesela, które wcale nie było z "fajerwerkami" raczej standardowo.. tak kształtują się ceny w Warszawie.. 200zł za talerzyk + alkohol + dj + kamerzysta + fotograf + auto + .... i tak się uzbierało...
Ależ dobrze się wyraziłaś! Ja sobie nie wyobrażam, że 50 tysia to tylko za wesele- ale i tak bajońska suma jak dla mnie- za 1 dzień.
46 2013-07-02 09:33:55 Ostatnio edytowany przez Bubuś (2013-07-02 09:34:37)
To strasznie dziecinne co niektórzy piszą , że nie liczyli na jakiś zwrot kosztów- pewnie piszą to osoby , które dostały kasę od rodziców, więc co im tam. W takiej sytuacji faktycznie jest to obojętne.
Nie dziecinne tylko normalne. Skoro wydaje pieniądze na jakiś cel, to znaczy, że po rozpatrzeniu wszystkich za i przeciw mnie na to stać. Mało kto działa na zasadzie : 200 zł za talerzyk x 3 osoby =600 Możemy tyle zapłacić, bo przecież i tak przynajmniej 70% zwrócą goście w kopercie. Czyli de facto zapłaciliśmy tylko 180 zł.
A jeżeli się mylę, to znaczy, że ja juz za stara jestem ![]()
bibę dla najbliższych.
Skoro biba dla "najbliższych" kosztowała Cię 50 tysięcy, to znaczy, że gości było co najmniej 150.
Skoro to są najbliżsi, to zapewne nic nie stoi na przeszkodzie żeby poprosić ich o pomoc w budowie domu. W raz z pomocą "najbliższych" wybudujecie dom po kosztach, bo przecież ktoś w tym gronie się na budowlance zna, a budowa metodą gospodarczą pozwoli wam dużo zaoszczędzić - wiem, bo sama buduję w ten sposób.
Czyli w ogólnym rozrachunku 50 tysięcy wkładu na wesele "minus" 28 tysięcy, które się zwróciło (pisałaś, że "większa połowa" (btw połowa zawsze jest równa)), to tak jakbyście za wesele zapłacili 22 tysiące "minus" koszty ekipy budowlanej, która postawiłaby Wam dom, ale zrobią to "najbliżsi", wychodzicie na czysto mając na koncie niezapomniane wesele i wybudowany dom. Na taki układ jestem w stanie przystać ![]()
Obawiam się jednak, że Ci "najbliżsi", to kupa ciotek i wujków, których trzeba było zaprosić, bo... ![]()
Przeczytałem ten wątek i... osłupiałem
.
Chwilę potem przypomniałem sobie, że kuzynka, która ma niedługo wesele, nie może mnie zaprosić z powodu rodzinnych niesnasków między naszymi rodzicami i... odetchnąłem z ulgą
.
To ja miałam przeciwnie, uwielbiam takie zabawy, ogólnie mam duszę imprezową, więc chciałam ,żeby goście byli jak najdłużej:)
Jak ja robię coś, co mi sprawia przyjemność, to nie oczekuję, że ktoś inny za to zapłaci.
To strasznie dziecinne co niektórzy piszą , że nie liczyli na jakiś zwrot kosztów- pewnie piszą to osoby , które dostały kasę od rodziców, więc co im tam. W takiej sytuacji faktycznie jest to obojętne.
To strasznie materialistyczne, co piszą niektórzy, że liczyli na zwrot kosztów wymyślonego przez siebie wesela.
My organizowaliśmy wesele nie marząc nawet o stawianiu własnego domu. Właściwie samo wesele zostało w pewnym sensie wymuszone przez rodziców. Jedzenie, salę i alkohol zapewniali oni, a przystrojeniem sali i wszystkimi innymi elementami (łącznie z dobrą muzyką i konferansjerką) zająłem się sam z pomocą przyjaciół.
Gdyby pieniądze nie poszły na wesele, to łatwiej byłoby nam wtedy znaleźć dla siebie mieszkanie.
Przygotowaliśmy doskonałe nagłośnienie i zestawy muzyczne zaspokajające gusta wszystkich zaproszonych gości. Z tego, co pamiętam goście bawili się doskonale do białego rana.
Nawet przez myśl nam nie przeszło analizowanie wesela pod kątem zarobienia na nim pieniędzy.
Idąc tym tokiem myślenia proponuję, byś zaprosiła ekipę telewizyjną do sali porodowej i nagrała transmisję z wydania na świat swojego dziecka. Zapewni to zwrot kosztów związanych z ciążą.
Idąc tym tropem dalej: transmisja "on line" z nocy poślubnej również zapewniłaby zwrot dużej części kosztów wesela.
Osobiście brzydzi mnie mieszanie przyjacielskich spotkań z koncepcją zarabiania na nich.
Wesele robi się po to, by spotkać bliskich i podzielić się z nimi swoim szczęściem. Inni robią je po to, by pokazać wszystkim: na co ich stać.
Zupełnie nie rozumiem dlaczego za czyjąś chęć spotkania z rodziną, albo zrobienia pokazówki mają zapłacić goście (i to jeszcze z nawiązką
).
Możecie mnie Panie zbanować, ale czuję do czegoś takiego obrzydzenie.
My wydaliśmy własną kasę na wesele ok 50tys i gdybym zakładała, że nic z tych pieniędzy się nie zwróci, to pewnie byśmy tej imprezy nie organizowali.
To trzeba było nie organizować, a nie narzekać, że ludzie nie zrozumieli, że mają za Twoją imprezę zapłacić!
Po prostu nie było by nas stać, budujemy teraz dom i 50tys już sporo stanowi.
Ale trzeba było pokazać innym, ze jednak WAS STAĆ.
Może zamiast zapraszać na wesele gości wystarczyło wysłać im kopię filmu:
http://www.youtube.com/watch?v=P8ZkjLDj400
a najtaniej właśnie ten adres
.
Zwróciła się większa połowa kosztów, dzięki temu mogłam mieć niezapomniane do końca życia chwilę i bibę dla najbliższych.
Tylko jaka szkoda, ze jeszcze na tym nie zarobiłam
.
Ale Słoneczna chyba nie żałuje tego wesela, prawda? Tylko zapytała, choć zwrot ''ile się zwraca'' jest może nie na miejscu. Jeśli chodzi o kwotę, to wierzcie mi, że 50tys to wcale nie jest jakieś szalone wesele w Warszawie, szczególnie gdy ma się dużą rodzinę ![]()
Tak naprawdę koszty wesela i prezenty z kopert to dwie różne sprawy i ja bym ich wcale nie wiązała. Wiadomo, najlepiej dla młodych gdy rodziców stać na zorganizowanie imprezy a prezenty są tylko dla pary młodej.
49 2013-07-02 20:08:21 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-07-02 20:08:44)
Ale Słoneczna chyba nie żałuje tego wesela, prawda?
Ja niedawno organizowałam taką imprezę i szczerze mówiąc jestem trochę zawiedziona, bo bardzo mało się zwróciło.
![]()
Jeśli chodzi o kwotę, to wierzcie mi, że 50tys to wcale nie jest jakieś szalone wesele w Warszawie, szczególnie gdy ma się dużą rodzinę
Słowo honoru, że nie chodzi o kwotę
.
Tak naprawdę koszty wesela i prezenty z kopert to dwie różne sprawy i ja bym ich wcale nie wiązała.
Myślisz to samo, tylko komentujesz mniej agresywnie
.
allegra90 napisał/a:Ale Słoneczna chyba nie żałuje tego wesela, prawda?
Słoneczna86 napisał/a:Ja niedawno organizowałam taką imprezę i szczerze mówiąc jestem trochę zawiedziona, bo bardzo mało się zwróciło.
![]()
![]()
![]()
allegra90 napisał/a:Jeśli chodzi o kwotę, to wierzcie mi, że 50tys to wcale nie jest jakieś szalone wesele w Warszawie, szczególnie gdy ma się dużą rodzinę
Słowo honoru, że nie chodzi o kwotę
.
allegra90 napisał/a:Tak naprawdę koszty wesela i prezenty z kopert to dwie różne sprawy i ja bym ich wcale nie wiązała.
Myślisz to samo, tylko komentujesz mniej agresywnie
.
W przeciągu ostatnich 3lat byłam na 7 weselach.
Każda para pisała na zaproszeniu wierszyk, którego przekazem było, że nie chce prezentów tylko kasę w kopertach.
My też to napisaliśmy, dlatego mogliśmy liczyć, że część poniesionych przez nas kosztów się zwróci.
Większość osób wypowiada się tutaj zupełnie nie na temat, zupełnie też nie mają pojęcia o organizacji wesela.
Imprezy jak już pisałam, nie żałuję, było świetnie i oboje zdawaliśmy sobie sprawę z wydatków, które obliczyliśmy wcześniej, także z faktu, że część ich się zwróci z kopert.
Chyba tylko nietrzeźwo myślące osoby mogły by pominąć tą kwestię przy wyliczaniu kosztów i te osoby, którym rodzice płacili za wszystko.
Jedyne czego żałuję, to że noc zleciała dość szybko, ale tak to już jest, że co dobre, szybko się kończy;)
Za dwa tygodnie mam kolejne wesele u przyjaciół, więc będzie okazja, żeby już bez stresu ze wszystkimi zaszaleć. A my jako już stare małżeństwo;) sobie powspominamy chwile na naszym..
51 2013-07-03 01:16:47 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-07-03 01:18:21)
Każda para pisała na zaproszeniu wierszyk, którego przekazem było, że nie chce prezentów tylko kasę w kopertach.
My też to napisaliśmy, dlatego mogliśmy liczyć, że część poniesionych przez nas kosztów się zwróci.
Zdarzyło mi się byc zaproszonym na kilka wesel i bardzo się cieszę, że takiego wierszyka nigdy nie przeczytałem
.
Większość osób wypowiada się tutaj zupełnie nie na temat, zupełnie też nie mają pojęcia o organizacji wesela.
Ja zorganizowałem (z pozytywnym skutkiem) tylko swoje
, więc za specjalistę się nie uznaję
.
Imprezy jak już pisałam, nie żałuję, było świetnie i oboje zdawaliśmy sobie sprawę z wydatków, które obliczyliśmy wcześniej, także z faktu, że część ich się zwróci z kopert.
Chyba tylko nietrzeźwo myślące osoby mogły by pominąć tą kwestię przy wyliczaniu kosztów i te osoby, którym rodzice płacili za wszystko.
Jak wspomniałem pieniądze, które zapłacili za większą część wesela rodzice (resztę pokryłem ja) mogły nam umeblować mieszkanie, więc czuję jakby pochodziły częściowo z mojej kieszeni
.
Z całą pewnością nie oczekiwałem konkretnych przychodów z tej imprezy.
Ważne, aby twoje małżeństwo było szczęśliwe
.
Słoneczna, ale też niejedną noc w życiu przeżyłaś i wiesz, że nie trwa dłużej niż kilka godzin.
53 2013-07-03 11:09:57 Ostatnio edytowany przez dayzi (2013-07-03 15:23:16)
Każda para pisała na zaproszeniu wierszyk, którego przekazem było, że nie chce prezentów tylko kasę w kopertach.
My też to napisaliśmy...
Myślę, że zamiast "owijać w bawełnę", należało napisać ile wynosi wejściówka. ![]()
Byłoby uczciwie i bez żalu.
Słoneczna86 napisał/a:Każda para pisała na zaproszeniu wierszyk, którego przekazem było, że nie chce prezentów tylko kasę w kopertach.
My też to napisaliśmy...Myślę, że zamiast "owijać w bawełnę", należało napisać ile wynosi wejściówka.
Byłoby uczciwie i żalu.
o! idealny pomysł! ![]()
dayzi napisał/a:Słoneczna86 napisał/a:Każda para pisała na zaproszeniu wierszyk, którego przekazem było, że nie chce prezentów tylko kasę w kopertach.
My też to napisaliśmy...Myślę, że zamiast "owijać w bawełnę", należało napisać ile wynosi wejściówka.
Byłoby uczciwie i żalu.o! idealny pomysł!
Lepszej propozycji tutaj byc chyba nie moglo;)
Przede wszystkim warto sie zastanowic czy robisz wesele dla zarobkuu, dlatego, zeby wyjsc z tego na czysto przez koperty, czy poprostu inwestujesz w dobra zabawe, zeby ci najwazniejsi celebrowali z Toba Twoj najwazniejszy dzien zycia.
Moja mama raz dostala wlasnie zaproszenie z wierszykiem, ze chca kase zamiast prezentow. Dla mnie to bylo dosc dziwne... Lepiej chyba jest zrobic liste rzeczy, ktore chcialoby sie dostac w prezencie. Tak bardziej wg mnie wypada...
A to ja też miałam wierszyk z nakierowaniem finansowym
nam na 50 czajnikach naprawdę nie zależaaaało.
Słoneczna86 napisał/a:Każda para pisała na zaproszeniu wierszyk, którego przekazem było, że nie chce prezentów tylko kasę w kopertach.
My też to napisaliśmy, dlatego mogliśmy liczyć, że część poniesionych przez nas kosztów się zwróci.Zdarzyło mi się byc zaproszonym na kilka wesel i bardzo się cieszę, że takiego wierszyka nigdy nie przeczytałem
Bez przesady, nie bądźmy takie delikatesy, że nie podoba nam się czyjaś dokładnie sprecyzowana prośba ![]()
Takie wierszyki to tylko zabawna forma przekazania od Młodych informacji, o której pisze Catwoman, że nie chcemy dostać 50 czajników.
Nigdy nie widnieje na zaproszeniach prośba o konkretną kwotę, jest tylko sugestia o formę prezentu.
Idąc do kogoś na urodziny, imieniny czy inne święto, zazwyczaj daje się jakiś prezent. Zazwyczaj zależy nam, żeby prezent był trafiony. Dostając wskazówkę, co osoba obdarowywana chciałaby dostać, mamy ułatwione zadanie.
Dlatego nie ma co się oburzać na treść zaproszenia ślubnego.
Nas się wszyscy goście pytali co chcemy dostać - a jak moi znajomi idą na wesele do kogoś, mają ten sam problem, zwykle chcą się naradzać w tej kwestii, po czym dochodzą sami do wniosku, że najlepsza jest kasa, bo wtedy Młodzi kupią sobie dokładnie to, czego potrzebują.
Takie wierszyki to tylko zabawna forma przekazania od Młodych informacji, o której pisze Catwoman, że nie chcemy dostać 50 czajników.
Nigdy nie widnieje na zaproszeniach prośba o konkretną kwotę, jest tylko sugestia o formę prezentu.
Dlatego nie ma co się oburzać na treść zaproszenia ślubnego.
Masz rację
.
Oburzyłem się w kontekście tematu tego wątku.
Moja mama raz dostala wlasnie zaproszenie z wierszykiem, ze chca kase zamiast prezentow. Dla mnie to bylo dosc dziwne... Lepiej chyba jest zrobic liste rzeczy, ktore chcialoby sie dostac w prezencie. Tak bardziej wg mnie wypada...
No... słyszałam o uczuciach tych, którzy mieli do wyboru prezenty za 3000+ kiedy lista do nich dotarła
Zdecydowanie wolałabym i dać pieniądze, i chcieć pieniędzy - bo można ich dać tyle, na ile kogoś stać: czy 1,000 zł czy 20 zł - a prezent już określoną kwotę kosztuje.
Znajomi znajomych ( a wiec opowieść przeze mnie usłyszana z drugiej ręki) zdecydowali się właśnie na listę prezentów i powiedzieli, że w związku z tym kasy już nie chcą. Skończyło się to tak, e na wesele nie przyszedł prawie nikt - większości nie było stać na wymyślone przez młodych prezenty. podobno najtańszy kosztował 500 zł. Niby w miarę, ale w takiej cenie to było tylko 3, czy 4, a reszta powyżej 1000 zł.
W przyszłym roku wyprawiam wesele i szczerze mówiąc przemknęła mi myśl o zwracaniu się. Tylko, że nie w tym sensie, że mamy na tej imprezie zarobić. Chodziło raczej o to, że wyłożymy te 30 tys, ale coś tam w tych kopertach dostaniemy to może chociaż 10 tys się zwróci.
My urządzamy wesele własnym kosztem. to narzeczony bardziej chciał takie tradycyjne i zgodziłam się na to pod takim warunkiem, wiedząc, że nas na to stać. W tej chwili mam przynajmniej komfort psychiczny, że możemy wszystko zrobić po swojemu. Nie muszę wysłuchiwać oburzeń w stylu "No jak to nie będzie flaków, my flaki chcemy a w końcu to nasze pieniądze wydajecie. Flaki mają być!". Oczywiście taka decyzja też spotkała się na początku z oburzeniem "No jak to od rodziców nie weźmiecie? Łatwiej wam będzie!" Z tego wybrnęliśmy mówiąc, że jak koniecznie chcą nam coś dawać to w kopercie na weselu, bo potem przydadzą nam się bardziej (mieszkanie, może dziecko itp.)
Chociaż nie da się ukryć, że mentalność "zwracania się wesela" istnieje. Kiedyś, zanim jeszcze się zaręczyliśmy, po jakimś weselu w rodzinie narzeczonego tak luźno rozmawialiśmy z moją przyszłą teściową o różnicach w zwyczajach u mnie i w jego stronach. Stwierdziłam, że u mnie prezenty i koperty daje się młodym w czasie składania życzeń i koperty przy tym najczęściej świadek wkłada do jednej torebki, albo jakiegoś koszyczka. Na co moja przyszła teściowa (skądinąd bardzo ją lubię i szanuję) obruszyła się : "To jakiś głupi zwyczaj. U nas daje się wychodząc z wesela. Jak zabawa była nieudana to zawsze część można wyjąć. A na dodatek jak potem taka para ma sprawdzić, kto dał ile? No przecież to się wszystko wymiesza i nie dojdzie się kto dał np. pustą kopertę!" Powiem wam, że mnie zatkało.
W przyszłym roku wyprawiam wesele i szczerze mówiąc przemknęła mi myśl o zwracaniu się. Tylko, że nie w tym sensie, że mamy na tej imprezie zarobić. Chodziło raczej o to, że wyłożymy te 30 tys, ale coś tam w tych kopertach dostaniemy to może chociaż 10 tys się zwróci.
Wszyscy mamy różne myśli
. Ważne jest jednak, czy są one dla nas tylko pewnym elementem logicznego myślenia, czy celem samym w sobie. Czy jeżeli nie będziesz spodziewała się "właściwego poziomu zwrotu inwestycji"
to zrezygnujesz z wesela zupełnie? Czy to będzie dla Ciebie decydujące?
Chociaż nie da się ukryć, że mentalność "zwracania się wesela" istnieje.
Znam dużo rzeczy, które istnieją i mnie wkurzają
.
"To jakiś głupi zwyczaj. U nas daje się wychodząc z wesela. Jak zabawa była nieudana to zawsze część można wyjąć. A na dodatek jak potem taka para ma sprawdzić, kto dał ile? No przecież to się wszystko wymiesza i nie dojdzie się kto dał np. pustą kopertę!" Powiem wam, że mnie zatkało.
To możesz domyślić się, dlaczego ja czytając ten wątek oniemiałem
.
Bastat napisał/a:"To jakiś głupi zwyczaj. U nas daje się wychodząc z wesela. Jak zabawa była nieudana to zawsze część można wyjąć. A na dodatek jak potem taka para ma sprawdzić, kto dał ile? No przecież to się wszystko wymiesza i nie dojdzie się kto dał np. pustą kopertę!" Powiem wam, że mnie zatkało.
To możesz domyślić się, dlaczego ja czytając ten wątek oniemiałem
![]()
![]()
.
Wybacz, ale nikt nie pisał, że chce zarobić na weselu, czytałeś bez zrozumienia.
Liczyłam jedynie na zwrot części kosztów z prezentów, bo inaczej nie mogłabym sobie na wesele pozwolić.
Bastat też bym oniemiała na taki teks teściowej:D z drugiej strony jak można dać bliskim osobą w najważniejszym dniu życia pustą kopertę, to dopiero wstyd. A takie rzeczy się podobno zdarzają.
Wybacz, ale nikt nie pisał, że chce zarobić na weselu, czytałeś bez zrozumienia.
Ja niedawno organizowałam taką imprezę i szczerze mówiąc jestem trochę zawiedziona, bo bardzo mało się zwróciło.
Zwróciła się większa połowa kosztów
gdybym organizowała wesele w sali przerobionej z dawnej remizy, ławki były by szkolne i brakowało by klimy, a kucharki znalazłabym po kosztach.. to faktycznie prosząc 200 osób można by było na tym zarobić..
Z czytaniem miewam kłopoty, więc wolę kopiować
.