Co należy zrobić, gdy nadchodzi wymarzony dzień, a nas czy kogoś z naszych bliskich dotknęła żałoba!? Jak się cieszyć i radować, gdy do oczu cisną się łzy!? Czy wypada w ogóle wyprawić przyjęcie weselne w okresie żałoby!? Niestety i z takimi pytaniami niekiedy muszą sobie poradzić przyszli państwo młodzi. Niewątpliwie sytuacja, w której w rodzinie przygotowującej się do ślubu dochodzi do śmierci kogoś bliskiego jest bardzo ciężka. Nie bardzo wiadomo wtedy co robić, jak się zachować. Sposobów jest kilka. Można odwołać całkowicie ślub i wesele. Jednak bywa to trudne choćby ze względów finansowych, bo wpłaconych zaliczek nikt nam nie odda. Owszem bywają przypadki, gdy np. właściciele restauracji okazują serce i oddają choćby część zaliczek. Kolejna możliwość, można zrezygnować z tańców podczas przyjęcia weselnego. Jednak pozostaje wtedy niesmak i samo wesele nie kojarzy się po latach ze szczęściem. Kolejna możliwość, to pozostanie przy samej ceremonii zaślubin, a zrezygnowanie z wesela.
Jeśli zdarzy się taka nieszczęśliwa sytuacja związana ze śmiercią kogoś bliskiego w przededniu ślubu, warto aby młodzi wraz z rodzicami szczegółowo omówili zaistniałą sytuację. W przypadku, gdy młodzi podejmują decyzję, że ślub i wesele jednak się odbędą powinni liczyć się z tym, że niektórzy zaproszeni goście mogą się nie pojawić.
Bardzo często bywa i tak, że prośbą osoby, która umarła było to, aby z jej powodu nie odwoływano ślubu. Wszak żałobę nosi się przede wszystkim w sercu.
Młodzi często również decydują się jakoś upamiętnić osobę zmarłą podczas ślubu czy wesela. W kościele można poprosić księdza aby w modlitwie powszechnej uwzględnił zmarłą osobę. Na weselu można postawić dodatkowe nakrycie z winietką dla zmarłego czy np. jego zdjęciem. Można również poprosić orkiestrę o zagranie ulubionego kawałka zmarłego, a gości poprosić aby ten czas poświęcili za zadumę o zmarłym.
Podobne tematy
Bardzo ważna kwestia została poruszona w tym wątku.
Jak autorka postu słusznie zauważyła "Wszak żałobę nosi się przede wszystkim w sercu.".
Osobiście uważam, że nie powinno się odwoływać ślubu.
Znam 2 pary, które brały ślub po śmierci matki panny młodej. Jedna para odwołała ślub (a raczej przeniosła o rok później). A druga para brała ślub niecałe pół roku po śmierci matki panny młodej.
Mówi się, że śmierć nie jest planowana, a ślub tak. Oczywiście jest to tragedia kiedy na ślubie mamy żałobę, ale tak potoczyło się życie MY MUSIMY ŻYĆ DALEJ. Ja sama brałam swój ślub półtora roku po śmierci mamy. Uważam, że w przypadku pary młodej to oni sami powinni zdecydować (jeżeli nie czują się na siłach przeżyć tego dnia w tym czasie - to powinni odwołać ślub). Natomiast odnośnie tańców. Pamiętajmy, że nie wszyscy goście będą mieli żałobę, część z nich może nie przyjedzie na ślub albo będą mniej tańczyć, a reszta będzie się bawić. Wspomnienie osoby zmarłej....hmm... wszystko zależy od pary młodej, kim ta osoba była dla nich... może być to ryzykowne, ponieważ może się bardzo zepsuć nastrój: polecą łzy itd.
Jeśli pisałam bardzo chaotycznie - przepraszam, kiepsko się dziś czuję.
Malinowy_Elf nie pisałaś chaotycznie. Wszystko jest zrozumiałe i jest dokładnie tak jak mówisz to decyzja pary młodej.
Myślę, że to decyzja indywidualna młodej pary.
Ja nie wiem co zrobiłabym w takiej sytuacji, ale na pewno myślałabym o odwołaniu i potem zaplanowaniu na inny termin (jakby się dało), zwłaszcza, gdyby to była bardzo bliska rodzina.,
Po prostu nie umiałabym się bawić wiedząc, że dopiero co umarła bliska mi osoba, osoba, która miała być na moim ślubie. No, ale na pewno to wszystko zależy od pary i jestem pewna, że nie jest to dla nikogo łatwa decyzja... I nie ulega wątpliwości, że jeżeli jednak para decyduje się na ślub od razu, to jednak nie będzie on taki piękny, gdyż jednak w sercu jest ta pustka...
Taka pustka będzie zawsze, bez względu na to ile czasu minie. Brałam ślub półtora roku po śmierci mamy, po ceremonii pojechaliśmy z mężem na cmentarz z kwiatami dla niej - straciłam tam cały makijaż. Byłam tak spłakana jak nigdy - ten ból będzie towarzyszył tego dnia - to już się nie zmieni.
Wiem, wiem, piszę tylko ogólnie, że na pewno co innego wziąć ślub dzień po śmierci bliskiej osoby co innego półtora roku.
Co nie znaczy, że ból mija.
Ja w ogóle nie chcę sobie wyobrażać odejścia bliskich mi osób, teraz to abstrakcja, ale piszę tak hipotetycznie, jakbym była na tym miejscu, to na pewno wyłabym z bólu.
Tak zgadzam się dlatego uważam tak jak Wy że to kwestia samej pary. Pierwsze miesiące są okropne. Koleżanka odwołała swój ślub, a potem żałowała...nie znaczy to że przestała przeżywać żałobę (bo to ciągle w niej gdzieś tkwi), ale ślub miał się odbyć ok 8 miesięcy po śmierci matki (duże wesele). Do tego czasu dziewczyna zrozumiała, że musi się z tego otrząsnąć i żyć dalej. Dla niej życie ciągle się toczyło. Decyzja o odwołaniu (a raczej przesunięciu) ślubu była impulsem, szybką reakcją na ból emocjonalny. Wiem o czym piszę bo sama tego doświadczyłam (choć ja nie odwoływałam ślubu bo nie miałam go jeszcze zaplanowanego). Po 4 miesiącach uświadomiłam sobie, że czas już "spróbować żyć normalnie", taka jest kolej rzeczy - bardzo smutna i przykra kolej rzeczy. Ale na to już wpływu nie mamy. Zdaje sobie sprawę, że gdyby mój ślub był zaplanowany na 2-3 miesiące po takiej tragedii to pewnie nie dałabym rady i bym go odwołała, ale fakt jest taki że ja miałam skromny ślub tylko rodzice (bez mojej mamy oczywiście) i rodzeństwo, bez gości, orkiestry, kamerzysty i innych bardzo (nie oszukujmy się) kosztownych bajerów. Biorąc pod uwagę, że obecnie sale zamawia się z wyprzedzeniem 2-3 letnim (nie zawsze) no to takie odwoływanie może być skomplikowane.
My stanęliśmy na ślubnym kobiercu miesiąc po śmierci babci... efekt taki, że ze 100 osob po pogrzebie odmówiło 40 bo właśnie nikt nie chcial przeżywać żałoby w sercu, a na domiar złego teściowa przyszła od czubka głowy az po buty ubrana na czarno...
My braliśmy slub 5 miesięcy po śmierci mamy mojego męża. Też mieliśmy wątpliwości jak postapić.
Ale taka kochana starsza ciocia poradziła nam, zebyśmy nie przekładali slubu. Mama mojego męża bardzo się cieszyła i czekała na ten ślub, więc na pewno nie miałaby nam tego za złe.
Pamiętam, że ksiądz na ślubie powiedział kilka ciepłych słów na jej temat i było naprawdę w porządku.
Poza tym ślub był bardzo kameralny.
Ja również uważam, że żałobę ma się przede wszystkim w sercu!
ja swój śłub brałam 4 miesiące po śmierci dziadka mojego męża.. wszyscy nam radzili, zebyśmy się nie wyłupiali ze zmianą daty ślubu, bo dziadek bardzo by się cieszył.. teściu (syn owego dziadka) też nam mówił, żebyśmy zrobili wesele bez żadnych wyrzeczeń.. żałobe ma się w sercu.. goście przyszli wszyscy, córki i synowie dziadka.. niektórzy z nich siedzieli i się bawili do rana a niektórzy zmyli się zaraz po obiedzie, to była ich indywidualna decyzja i nikt nie przyszedł na czarno..
w mojej rodzinie był też taki przypadek, że kuzynowi 3 miesiące przed ślubem zmarł tata.. no i oni poszli do księdza i pytają co mają robić, czy to tak wypada bawić się.. ksiądz był na tyle mądry, że powiedział, że na pewno tata pana młodego nie chciał, by śmierć stanęła im na przeszkodzi i że liczy się to co mają w sercu i na pewno ich za to nie potępi.. ślub się odbył.. kto chciał bawił się na całego..
Ślub mojego brata był w sobotę. W poprzedzającą środę chowaliśmy naszego tatę. Ślub i kolacja (bo to nawet nie było przyjęcie) mieliśmy bardzo skromne i w miłej atmosferze. Nikt niestety nie tańczył, ale wszyscy raczej byli w dobrych humorach, bo tata nie chciałby w takim dniu ktokolwiek się smucił.
To była przykra zbieżność czasu, ale i dobra okazja do wspominania taty, mimo, ze wszystko było bardzo świeże...
Zycie jest pełne niespodzianek, niestety również tych negatywnych. Według mnie jeśli ślub jest zaplanowany z dużym wyprzedzenie, wszystko opłacone i dopięte na ostatni guzik to wesele mimo wszystko powinno się odbyć. Część osób patrzy na to krzywo, ale przecież młoda para ma prawo do chwili szczęścia.
WeselneZaplecze bardzo ładne podsumowanie. Myślę, że to dobry moment żeby rodzina powspominała zmarłą osobę, czasami można pogdybać co by było gdyby na ślubie była ta zmarła osoba.
mam teraz taka sytuacja, nasz ślub ma się odbyć 7 wrześnie czyli zostały niecałe 2 tyg. Tydzien temu zmarło 8 miesięczne dziecko mojej świdkowej, obecnie umiera moja babcia- lekarze dają jej najwyżej miesiąc życia, sama zanim jeszcze mogła mówić to powiedziała żebyśmy za żadne skarby nie odwoływali z jej powodu ślubu, Jestem całkiem rozbita, to pokazuje jakie życie jest przewrotne...Nie odwołamy ślubu, ale atmosfera na pewno będzie nie ta. Dobija mnie zarówno myśl że będziemy wszyscy w żałobie na ślubie, jak i fakt gdyby babcia dożyła ślubu a my co? Mielibyśmy się bawić w momencie gdy ktoś tak bliski umiera? Mam dziś kompletnego doła, chciałabym żeby babcia już nie cierpiała, ma raka i przerzut na większość organów, nie je i nie załatwia się od kilku dni, dostaje morfinę...jestem załamana
Czytałam wątek i mam wrażenie że wiele osób wypowiada się by nie odwoływać ślubu, wesela patrząc się przez pryzmat pieniędzy, zaliczek... Zawsze można zarobić na nowe zaliczki. Przeżyłam śmierć Mamy i opłaconego sylwestra. Zrezygnowałam z niego, bo nie potrafiłabym się bawić po śmierci Mamy. Pieniądze nie są wszystkim.
Moim zdaniem odwoływanie ślubu i wesela to głupota. Tak jakby Ci którzy zmarli byli zgorszeni, tym, ze ich rodzina i bliscy są szczęśliwi. Można czuć smutek i żal po śmierci bliskiego, ale też można czuć radość i nadzieję jak ktoś nam bliski wchodzi na nową drogę życia. Ludzie niby tacy mądrzy, a żyją w ciągłym użalaniu i umartwianiu, bo nie wypada, bo co ludzie powiedzą. Czysta głupota. Ci którzy umarli chyba jak najlepiej życzą bliskim, a jak nie życzą i nie życzyli to tym bardziej nie powinno sie w ogóle po nich żałoby nosić bo nie zasłużyli.
Tydzien temu zmarło 8 miesięczne dziecko mojej świdkowej
Dobrze by było zapytać, czy dalej ma ochotę na świadkowanie. Może warto, żeby w tym dniu pomagał Ci i wspierał Cię ktoś inny - osoba, której myśli nie będą daleko.
obecnie umiera moja babcia- lekarze dają jej najwyżej miesiąc życia, sama zanim jeszcze mogła mówić to powiedziała żebyśmy za żadne skarby nie odwoływali z jej powodu ślubu. Jestem całkiem rozbita, to pokazuje jakie życie jest przewrotne...Nie odwołamy ślubu, ale atmosfera na pewno będzie nie ta. Dobija mnie zarówno myśl że będziemy wszyscy w żałobie na ślubie, jak i fakt gdyby babcia dożyła ślubu a my co? Mielibyśmy się bawić w momencie gdy ktoś tak bliski umiera?
Nie gdybaj, nie pisz scenariuszy do czegoś, na co wpływu nie masz. Babcia ma rację. Na pewno życzy Wam jak najlepiej i chciałby by dzień ten był dniem radosnym.
Zajmij się przygotowaniami, czerp z tego frajdę. Odwiedzaj babcię w miarę możliwości, opowiadaj o przygotowaniach. Na pewno będzie jej miło.
Zgodzę sie że wszystko zalezy od pary młodej i od tego kim była dla nich zmarła osoba no i oczywiście ile minęło czasu od pogrzebu do slubu. Uważam, ze w dzisiejszych czasach gdy zorganizowanie ślubu zajmuje dużo czasu i pieniędzy, nalezy dobrze przemyśleć czy chcemy go odwołać. Mój kuzyn miał sytuację, że nasz dziadek zmarł w tygodniu gdy on brał ślub. W piątek był pogrzeb, a on w sobotę brał ślub. Wiadomo, nie odwołają...
Tegan napisał/a:Tydzien temu zmarło 8 miesięczne dziecko mojej świdkowej
Dobrze by było zapytać, czy dalej ma ochotę na świadkowanie. Może warto, żeby w tym dniu pomagał Ci i wspierał Cię ktoś inny - osoba, której myśli nie będą daleko.
Tegan napisał/a:obecnie umiera moja babcia- lekarze dają jej najwyżej miesiąc życia, sama zanim jeszcze mogła mówić to powiedziała żebyśmy za żadne skarby nie odwoływali z jej powodu ślubu. Jestem całkiem rozbita, to pokazuje jakie życie jest przewrotne...Nie odwołamy ślubu, ale atmosfera na pewno będzie nie ta. Dobija mnie zarówno myśl że będziemy wszyscy w żałobie na ślubie, jak i fakt gdyby babcia dożyła ślubu a my co? Mielibyśmy się bawić w momencie gdy ktoś tak bliski umiera?
Nie gdybaj, nie pisz scenariuszy do czegoś, na co wpływu nie masz. Babcia ma rację. Na pewno życzy Wam jak najlepiej i chciałby by dzień ten był dniem radosnym.
Zajmij się przygotowaniami, czerp z tego frajdę. Odwiedzaj babcię w miarę możliwości, opowiadaj o przygotowaniach. Na pewno będzie jej miło.
Swiadkowa zapomnialam dodac ze niedoszla, nastapila juz zmiana osoby gdyz kuzynka jest w szpitalu bo zalamala sie po smierci dziecka.
Co do babci to juz raczej nie ma z nia jak porozmawiac, jest w spiaczce od kilku dni juz nie je i nie zalatwia sie, jest juz w stanie agonalnym, ostatnie slowa wypowiedziala tydzien temu, w takich sytuacjach na prawde jestem za eutanazja....nie moge patrzec jak cierpi juz tyle czasu
20 2013-08-28 15:58:22 Ostatnio edytowany przez black_label (2013-08-28 16:02:39)
Mojej koleżance ostatnio zdarzyło się coś podobnego. Zmarł jej ojciec. Wiecie, co powiedział jej tata, wiedząc, że umrze? "Dziecko, nie dożyję Twojego wesela, dlatego masz bawić się dwa razy dobrze za mnie. Będziesz płakać na pogrzebie, na weselu też, ale ze szczęścia". Jako smakosz życia nie życzył sobie paradnej żałoby po jego śmierci. Koleżanka bardzo kochała swojego tatę, człowieka twardo stąpającego po ziemi i kochającego życie i wzięła to do serca, pomimo ze naprawdę trudno było jej się z tego pozbierać. Powiedziała gościom, że planów nie zmienia, a oni nie muszą być bardziej stonowani, oraz, że przygotowuje coś, co upamiętni jej tatę. Pewnie by nic nie mówiła, ale na weselu były ciotki, które mogłyby się oburzyć, że tam żałoba, a tu wesele. To wyglądało tak: w pewnym momencie na sali nagle zrobiło się ciemno, potem światło wróciło. Ona i jej mama wygłosiły mowę o tym, jakim był człowiekiem, a także, ze łzami w oczach, powiedziała słowa, które zacytowałam na początku. Wzniosła toast za tatę i jego życie, orkiestra zagrała jego ulubioną piosenkę i zabawa trwała dalej
Dla mnie to było niesamowicie wzruszające i jest to dla mnie lepsze rozwiązanie, niż odwoływanie ślubu. To było coś, co naprawdę wypłynęło z serca i autentycznej miłości. Ale każdy osądziłby w takiej sytuacji inaczej.
black label mam zamiar zrobic podobnie w trakcie wesela
babcia wczoraj odeszla jutro pogrzeb, bedzie smutno ale coz...
babcia wczoraj odeszla jutro pogrzeb, bedzie smutno ale coz...
Jak tam samopoczucie i plany ślubne?
Mam nadzieję, że uda Wam się mimo wszystko cieszyć Waszym pięknym świętem.
jest ciezko ale mysle ze damy rade....choc wiadomo ze nie bedzie w 100% tak jak mialo byc
Byłam na weselu gdzie babcia umarła parę dni przed ślubem, pogrzeb był w czwartek, wesele w sobotę. Nikt nic nie odwoływał, wszyscy się bawili. Myślę, że osoba, która umiera nie chciałaby aby rezygnować ze ślubu.
Czytałam wątek i mam wrażenie że wiele osób wypowiada się by nie odwoływać ślubu, wesela patrząc się przez pryzmat pieniędzy, zaliczek... Zawsze można zarobić na nowe zaliczki. Przeżyłam śmierć Mamy i opłaconego sylwestra. Zrezygnowałam z niego, bo nie potrafiłabym się bawić po śmierci Mamy. Pieniądze nie są wszystkim.
A sylwester to nie własne wesele.
Jestem w podobnej sytuacji - nie wiem kiedy to się stanie, lecz ślubu nie odwołam.
Zgodzę sie że wszystko zalezy od pary młodej i od tego kim była dla nich zmarła osoba no i oczywiście ile minęło czasu od pogrzebu do slubu. Uważam, ze w dzisiejszych czasach gdy zorganizowanie ślubu zajmuje dużo czasu i pieniędzy, nalezy dobrze przemyśleć czy chcemy go odwołać. Mój kuzyn miał sytuację, że nasz dziadek zmarł w tygodniu gdy on brał ślub. W piątek był pogrzeb, a on w sobotę brał ślub. Wiadomo, nie odwołają...
Zgadzam sie z powyższą opinią. Duużo zależy od tego kim była zmarła osoba dla pary młodej. Ślub jest trudno odwołać, gości, pozamawiane sale, orkiestra, cała reszta... Duuużo zachodu z tym.
nie odwolalismy slubiu, bawilismy sie dobrze, lecz tanczyla tylko rodzina meza i przez to bylo mi smutno, jak sie juz troche napilam to wygarnelam wszystko ojcu bo mowil przed slubem ze nie bedzie zadnej zaloby i sie kazdy bedzie bawil, a tu klops
nie odwolalismy slubiu, bawilismy sie dobrze, lecz tanczyla tylko rodzina meza i przez to bylo mi smutno, jak sie juz troche napilam to wygarnelam wszystko ojcu bo mowil przed slubem ze nie bedzie zadnej zaloby i sie kazdy bedzie bawil, a tu klops
Rozumiem, przykra sprawa.
Jestem niestety w podobnej sytuacji.. Mam ciężko chorego Tatę - podobnie jak w przypadku Twojej Babci - rak z przerzutami. Z dnia na dzień jest coraz słabszy.. a mój ślub ma się odbyć za 8 miesięcy. Zupełnie nie wiedziałam co robić, czy odwoływać, czy próbować przesunąć termin o rok.. Ale chyba jednak nic nie będę zmieniać. Mam dziadków po osiemdziesiątce, boję,się, że jak przesunę termin, to ich też może zabraknąć. Z resztą, kto to wie? Niczego nie przewidzimy, właśnie się o tym przekonałam
Choroba potrafi wyniszczyć człowieka w zaledwie miesiąc.
Jest to bardzo trudna decyzja... Wydaje się, że każde rozwiązanie jest złe.
Wracam do wątku...
wczoraj minęły 2 miesiące od śmierci mojego Tatusia... w tą sobotę jadę na ślub brata (skromnie - tylko najbliżsi: z jego strony tylko rodzeństwo i chrzestni, po ślubie obiad i tyle.)
Jest ciężko ale musimy żyć dalej...
W jednym roku mielismy 3 wesela, dwa z rodziny a jedno znajomi. Zmarl tata mojego narzeczonego , minelo 4 msc od jego śmierci, bylismy na jednym weselu bylam swiadkowa u siostry, pozniej za miesiąc u siostry ciotecznej mojego partnera noi za msc znów u kolezanki mojej bardzo bliskiej. Na wesla z rodziny poszlismy z wiadomych powodow bliska rodzina, tym bardziej ze bylam swiadkowa u wlasnej siostry. A do kolezanki poszlismy ze względu ze szybko się nie zobaczymy i dużo naszych znajomych bylo wiec i troszke posiedzielismy i pogadaliśmy. Malo tańczyliśmy, więcej przesiedzieliśmy.
W jednym tyg zmarl mój wujek/ chrzestny i również wujek mojego partnera a za tydz mielismy isc na wesele, oczywiscie nie poszliśmy. To jest wedle każdego uznania. Pojsc na wesele nie oznacza ze musimy hulać do upadłego. Oczywiście tez zależy po kim mamy żałobę.
Moim zdaniem odwoływanie ślubu i wesela to głupota. Tak jakby Ci którzy zmarli byli zgorszeni, tym, ze ich rodzina i bliscy są szczęśliwi. Można czuć smutek i żal po śmierci bliskiego, ale też można czuć radość i nadzieję jak ktoś nam bliski wchodzi na nową drogę życia. Ludzie niby tacy mądrzy, a żyją w ciągłym użalaniu i umartwianiu, bo nie wypada, bo co ludzie powiedzą. Czysta głupota. Ci którzy umarli chyba jak najlepiej życzą bliskim, a jak nie życzą i nie życzyli to tym bardziej nie powinno sie w ogóle po nich żałoby nosić bo nie zasłużyli.
Skoro śmierć bliskiej osoby to tak radość i nowe dla niej, lepsze życie, to dlaczego nie poślesz do tego "nowego życia" wszystkich swoich bliskich których kochasz? Nie życzysz im jak najlepiej?? Skoro tak myślicie, to dlaczego pogrzeb nie jest wielką huczną imprezą!??
"Załobę nosi się w sercu" Skoro żałobę (uczucia bolu, straty, żalu) ma się w sercu, to się postępuje według serca. Ja po stracie ważnych mi bliskich nie miałam ochoty na jakiekolwiek zabawy, moje serce było napełnione bólem i żalem. W takim stanie człowiek nie ma chęci na okolicznosci zabawowe.