Tak jak w tytule. Dziś zostałem powiadomiony o tym że w połowie kwietnia szykuje się ślub i wesele mojego kuzyna. Poza "problemami" typu ciuchy i inne takie jest jeden który mnie dość mocno martwi - nie mam kompletnie z kim iść.
I sprawa ma się tak - nie mam żadnej koleżanki ani przyjaciółki coby zaprosić, kuzynki odpadają bo obie mają swoich lubych i pewnie z nimi się pojawią. Dziewczyny też nie mam a nie sądzę bym ją znalazł w przeciągu circa pół roku ... Więc co mi zostaje?
Od razu chciałbym zaznaczyć że nie chcę porad w stylu "znajdź sobie dziewczynę" tudzież "przestań pitolić, wyjdź na miasto, zakoleguj się i idź z nią" ... Szukanie "partnerki" w agencjach które zajmują się "przyszywaniem" takim samotnikom par na różnorakie imprezy też odpada. Także hm ... zostaje mi pójście samemu? W ostateczności mogę iść ale po pierwsze sam będę się dziwnie czuł a i na pewno szybko wpadnę w oko gościom jako zapewne jedyny samotnik ... a niezbyt mi się uśmiecha siedzenie tam i udawanie że wszystko jest ok lub ciągłe zajmowanie się piciem i jedzeniem.
Jakieś jakiekolwiek sugestie, pomysły?