Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 46 ]

1

Temat: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo

Dużo wyjeżdżamy głównie na weekendy. Propozycja wyjazdu i pomysł wychodzi przeważnie ze strony partnerki. Kierowcą jestem ja. Wyjeżdżać też lubię, dlatego też jestem chętny.

"Problemem" jest jedynie wspólne partycypowanie w kosztach paliwa, a w zasadzie brak.

Jak z noclegiem nie ma pronlemu, płacimy za siebie, jedzenie raz ja raz ona, ale nikt tu nikomu nie wylicza, tak pod wzgledem paliwa jest cisza. Raz na weekendzie zrobiliśmy 1500 km i był to już jakiś znaczący koszt pod względem innych wydatków, chyba nawet najwyższy, myślałem że się domyśli i wyjdzie z inicjatywą, bo jest bystrą i kumatą osobą, tak cisza...

Nie jesteśmy długo ze sobą, bo ze trzy miesiące. Poprzednia dziewczyną to pod tym wzgledem aż przesadzała, bo za wszystko chciala zwracać pieniądze.

Przy cotygodniowych wyjazdach, gdzie na weekendzie robię od 300 do 900 km to trochę razi po oczach i kieszeni.
Nie jestem jakaś sknerą, żeby że wszystkiego się rozliczać, ale przy tego typu wyjazdach wydaję mi się to normalne tym bardziej, że oboje przecież pracujemy. A też nie jest to propozycja w stylu "chodź kochanie zabiorę Cię do ..." żebym miał się poczuwać do krycia całości kwoty za przejazd.

Muszę jakoś delikatnie porozmawiać, bo na tematy finansowe różnie ludzie reagują.

A jakie Wy macie podejście do tego typu spraw?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo

Może dziewczyna uważa, że skoro nigdy nie podjąłeś tematu to wszystko jest ok i dobrze Ci w roli gentlemana? Po prostu następnym zaproponuj podział kosztów paliwa na pół i przed wycieczką uprzedź ile to będzie kosztowało.

3

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo

Może być też tak że nie ogarnia jakiego rzędu to są sumy. Ja nie ogarniam ile się tankuje, ile spala, ile kosztuje taki wypad za miasto. Ale mężowi podrzucam lewe pieniądze przy dłuższych wyjazdach.
Tylko o kosztach transportu porozmawiaj przed wyjazdem. Być może uważa że skoro i tak dużo podróżujesz to te koszty byś poniósł.

4

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo

Skoro nie macie problemu, by rozmawiać o innych kosztach wyjazdu, czemu to paliwo jest takie drażliwe? Może ona nie za bardzo czuje, że robicie aż tyle km i że to urasta aż do takich kosztów. Z Twojego opisu wynika, że nie jest to osoba, która się nastawia, że facet za wszystko płaci, więc pewnie z tym paliwem też się dogadacie

"Kobiety, nie jesteście centrum rehabilitacyjnym dla źle wychowanych mężczyzn. To nie wasze zadanie zmieniać ich, wychowywać czy im matkować. Potrzebujecie partnera, a nie projektu." J. Roberts

5

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo

Hmm, z jednej strony to gdyby bylo mnie stac na to paliwo to placilabym sama. Gdyby z kolei nie bylo mnie stac to poprosilabym o pomoc.
Jednak ja tez nie rozliczalabym sie, ze kazdy placi za swoje, a wy tak robicie, wiec w sumie dziwi, ze nie zaproponowala.

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

6

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo

Może blisko jedzcie pociągiem a 1500 km to lepiej samolotem.

7

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy ile kosztuje paliwo, by przejechać samochodem 1500 czy nawet 300 km, zwłaszcza jeśli sami nie tankują do baku.
Rozumiem, że jest to dla Ciebie nieco niezręczna sytuacja, ale skoro z innymi wydatkami nie ma problemu, Ty zaś czujesz się niekomfortowo, to warto ten temat poruszyć. Zrób to jednak taktownie, bez zarzutów i pretensji. Dziewczyna powinna zrozumieć. Nie wydaje się zresztą, żeby była wyrachowana i robiła to celowo, czyli chciała Cię wykorzystać.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

8 Ostatnio edytowany przez G3R (2020-10-22 23:46:32)

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo

Przy tych krótszych trasach może nie są to nie wiadomo jakie koszta, a po prostu razi sam fakt że to cały czas po mojej stronie jest. Ale jak robię ok. 1000 km przez weekend to już ponad 350 zł wyjdzie, a jeździmy co tydzień. Może co tydzień też nie aż tak daleko, ale jednak miesięcznie się trochę nazbiera z tych weekendów.

Kierowcą ona nie jest i może faktycznie nie wie jakie to są koszta. Bądź nie bierze ich pod uwagę, dlatego że dotychczas najwidoczniej nigdy za to nie placila, bo inaczej by wiedziała i może z jakąś inicjatywą wyszła. Choć z drugiej strony pod dystrybutorem wszystko widać ^^


Zastanawiałem się jak inne kobiety to odbierają.
Obcej osobie powiedziałbym "prosto z mostu" i nie owijał w bawełnę. Myślałem po cichu, że jednak sama gdzieś na to wpadnie i wyjdzie z inicjatywą.

Wie dokładnie ile trasa ma km, bo sama przed wyjazdem sprawdza ile będziemy czasu jechać

A w tym przypadku, nie chciałbym wyjść na jakiegoś sknerusa i muszę jakoś delikatnie do tego podejść. Z drugiej strony wydaje mi się to za całkiem normalne żeby się na paliwo składać wspólnie, tak samo jak na bilety np lotnicze, ew. poczuć się do tego, że w zamian następnym razem drugą osobą zatankuje, zapłaci za nocleg, czy kolację.

9

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo
G3R napisał/a:

Zastanawiałem się jak inne kobiety to odbierają.

Ja jestem na zupełnie innym etapie życia, bo jestem mężatką z całkiem długim stażem i u nas finanse dawno są już poukładane. Niemniej jeśli na przykład ze znajomym umawiam się na kawę i jest to nasza wspólna inicjatywa, to przynajmniej proponuję, że za siebie zapłacę, a jeśli widzę, że to nie wchodzi w grę, to nie upieram się, ale od razu zaznaczam, że kolejnym razem z mojej strony będzie rewanż. Jednym słowem wydaje mi się, że na miejscu Twojej dziewczyny czułabym się niezręcznie ze świadomością, że jeździmy wspólnie, koszty dzielimy po połowie, a jednak paliwo zawsze jest po tej drugiej, czyli Twojej stronie, bo masz rację - kwoty za nie małe nie są. Jeśli do tego doliczysz jakieś opłaty za autostradę czy winiety, koszt podróży dodatkowo wzrasta.

Generalnie uważam, że jeżeli z nią tego tematu nie wyjaśnisz, to będzie Cię to gryźć, co jest zupełnie niepotrzebne i nawet podświadomie może przełożyć się na relacje między Wami.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo

- Grzesiu, może pojedziemy do Y....na weekend? Tam jest świetna wystawa....
- Może lepiej do X.... Grażynko. Mam w tym tygodniu raty do zapłacenia....i samochód do przeglądu. A paliwo znowu podrożało....

11

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo
G3R napisał/a:

Przy tych krótszych trasach może nie są to nie wiadomo jakie koszta, a po prostu razi sam fakt że to cały czas po mojej stronie jest. Ale jak robię ok. 1000 km przez weekend to już ponad 350 zł wyjdzie, a jeździmy co tydzień. Może co tydzień też nie aż tak daleko, ale jednak miesięcznie się trochę nazbiera z tych weekendów.

Kierowcą ona nie jest i może faktycznie nie wie jakie to są koszta. Bądź nie bierze ich pod uwagę, dlatego że dotychczas najwidoczniej nigdy za to nie placila, bo inaczej by wiedziała i może z jakąś inicjatywą wyszła. Choć z drugiej strony pod dystrybutorem wszystko widać ^^


Zastanawiałem się jak inne kobiety to odbierają.
Obcej osobie powiedziałbym "prosto z mostu" i nie owijał w bawełnę. Myślałem po cichu, że jednak sama gdzieś na to wpadnie i wyjdzie z inicjatywą.

Wie dokładnie ile trasa ma km, bo sama przed wyjazdem sprawdza ile będziemy czasu jechać

A w tym przypadku, nie chciałbym wyjść na jakiegoś sknerusa i muszę jakoś delikatnie do tego podejść. Z drugiej strony wydaje mi się to za całkiem normalne żeby się na paliwo składać wspólnie, tak samo jak na bilety np lotnicze, ew. poczuć się do tego, że w zamian następnym razem drugą osobą zatankuje, zapłaci za nocleg, czy kolację.

Mysle, ze 'zwyczajny gosc' najlepiej poradzil. Albo powiedzialabym 'hej, chcialabym jechac, ale cienko u mnie z kasa na paliwo, pomozesz?'

Oczekiwanie, ze sama wpadnie jest bez sensu, szczerze to w zyciu by mi do glowy to nie przyszlo by facetowi placic paliwo na pol lub zeby on mi placil. Kazdy ma inaczej.

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

12

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo

... a nie można jeszcze prościej? coś w stylu "dzielimy się wydatkami, czy możemy się też podzielić kosztami paliwa/ubezpieczania/przeglądów samochodu itp?

Argument, że cienko z kasą jest słaby, bo skoro nie masz kasy, to nie jedziesz wypoczywać i wydawać kasę, po co wikłać coś, co jest proste.

W ogóle skąd ten problem, skoro jesteście 3 miesiące, dzielicie się innymi wydatkami - i tu jakoś się dogadujecie, kto płaci za obiad, nocleg, to czemu tak samo nie można porozmawiać o samochodzie? Jeśli ona nie jest kierowcą, to ten problem może jej po prostu uciekać ze świadomości, możesz się wprost zapytać, czemu nie dzielicie się kosztami paliwa.

Czemu się boisz rozmowy? Jakiej spodziewasz się odpowiedzi?
Mogę się mylić, ale najprawdopodobniejszy jest wariant, ten powyżej "nie pomyślałam o tym".
"nie płacę bo nie moje auto, ty sknero!" w najgorszym wariancie usłyszysz to i co się stanie? co wtedy zrobisz? dalej będziesz się z nią woził, czy może ograniczysz wycieczki?

"Kobiety, nie jesteście centrum rehabilitacyjnym dla źle wychowanych mężczyzn. To nie wasze zadanie zmieniać ich, wychowywać czy im matkować. Potrzebujecie partnera, a nie projektu." J. Roberts

13

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo

Autorze, rozumiem że sytuacja może być dla Ciebie niekomfortowa.
Jednak im dłużej nie poruszysz tej kwestii z partnerką, tym większy dyskomfort będziesz odczuwał.
I nie musisz z tego robić nie wiadomo jakiej przemowy, czy wielkiej sprawy.

Ot - "chętnie pojadę do/ na X, ale mieliśmy już w tym miesiącu kilka dalekich wyjazdów, gdzie paliwo kosztowało mnie już sporo. Czy możesz tym razem Ty zatankować auto proszę?"

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

14 Ostatnio edytowany przez G3R (2020-10-23 12:38:43)

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo
Winter.Kween napisał/a:

Oczekiwanie, ze sama wpadnie jest bez sensu, szczerze to w zyciu by mi do glowy to nie przyszlo by facetowi placic paliwo na pol lub zeby on mi placil. Kazdy ma inaczej.

I jakbys wtedy zareagowała?
Jeden weekend wyjazd 1000 km, drugi weekend wyjazd 1500 km, trzeci 300 km, czwarty 500. Wszystkie weekendy po kolei. Na miesiąc ok  tysiaka +/- na benzyne na weekendach

Bo np. jak by mi ktoś tak powiedział to bym się chyba ze wstydu spalił, że sam na to wcześniej nie wpadłem i faktycznie ktoś mnie finansował. Na pewno czułbym się niezręcznie. Tym bardziej już po ilus wyjazdach. Z wejścia na samym początku to może co innego

15

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo
G3R napisał/a:
Winter.Kween napisał/a:

Oczekiwanie, ze sama wpadnie jest bez sensu, szczerze to w zyciu by mi do glowy to nie przyszlo by facetowi placic paliwo na pol lub zeby on mi placil. Kazdy ma inaczej.

I jakbys wtedy zareagowała?
Jeden weekend wyjazd 1000 km, drugi weekend wyjazd 1500 km, trzeci 300 km, czwarty 500. Wszystkie weekendy po kolei. Na miesiąc ok  tysiaka +/- na benzyne na weekendach

Bo np. jak by mi ktoś tak powiedział to bym się chyba ze wstydu spalił, że sam na to wcześniej nie wpadłem i faktycznie ktoś mnie finansował. Na pewno czułbym się niezręcznie. Tym bardziej już po ilus wyjazdach. Z wejścia na samym początku to może co innego

Jak bym zareagowala? No dalabym tej osobie kase na paliwo, a coz innego? Przeciez osoba mi jasno mowi co chce i czego potrzebuje.
Nie byloby mi glupio, bo nie czytam w myslach i nie mam problemu z tym by ktos mnie finansowal, wiec nie byloby mi wstyd.
Jednak u mnie nie byloby takiej sytuacji raczej bo nigdy nie spotykalam sie z facetem z innym podejsciem do wydatkow niz moje.

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

16

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo

A ile zarabiasz Autorze (dużo/mało)? Ile zarabia Twoja partnerka? Ja jestem przeciwna liczeniu się w związku po połowie co do grosza, jak słyszę o takich parach, to zawsze sobie wyobrażam jak robią potem zrzutkę na pampersy.
Wiele kobiet z mojego otoczenia by się zdziwiło/oburzyło, gdyby facet chciał zwrotu za benzynę,  bo same przykładowo często robią temu facetowi obiady/kolacje/pieką ciasto i nie żądają za to zwrotu (a to tez kosztuje). Ale to tez w dużej mierze kwestia finansów. Moj brat zarabia sporo i dla niego nie było problemem nie tylko płacenie za benzynę, ale i za noclegi i inne rzeczy na wyjazdach za swoją dziewczynę, która zarabiała mniej. Pogadajcie o tym szczerze, ale bądź tez przygotowany na to, ze część kobiet moze uznać Cię za skąpego po takiej rozmowie.

17 Ostatnio edytowany przez Gary (2020-10-24 09:37:32)

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo

Ona mówi:     "A może w ten weekend wybierzemy się do Gdańska/Zakopanego? Wyjedziemy rano, wieczorem się zakwaterujemy...?"

Ty odpowiadasz:    "Chętnie, ale na razie mnie paliwo przydusiło finansowo, więc może jedźmy gdzieś bliżej...".



Lendy123 napisał/a:

... jak słyszę o takich parach, to zawsze sobie wyobrażam jak robią potem zrzutkę na pampersy.
Wiele kobiet z mojego otoczenia by się zdziwiło/oburzyło, gdyby facet chciał zwrotu za benzynę,  ...

Taką miałem pierwszą myśl... Jak mężczyzna nie ma na wycieczki to niech nie jeździ... bo co w przyszłości? Będzie go stać na dziecko, jak żona będzie w domu się niemowlakiem opiekować?

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

18

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo

Tu nie chodzi o jakieś dzielnie się wszystkimi kosztami 50/50. Czy jak ktoś wcześniej wspomniał zrzutka na pampersy... No bez przesady.

W moim otoczeniu rzadko kto wyjeżdża co tydzień na weekend robiąc przy tym tyle km. Przyznam, że w miesiącu (wraz z innymi kosztami wyjazdów) jest to odczuwalne. Czasem paliwo mnie więcej kosztuje niż inne koszty podczas weekendu.

A też nie zarabiam nie wiadomo ile, żeby nie liczyć się z pieniędzmi. Nie jestem z tych co żyją od 1 do 1. Muszę mieć coś w zanadrzu, bo w życiu różnie bywa.

Koszt benzyny traktuje jak zakup jakiś biletów czy to PKP, czy lotniczych, a nie jak zakup jedzenia, czy innych codziennych wydatków.


Zastanawiałem się jakie jest podejście kobiet do kosztu paliwa na takich wycieczkach, tym bardziej czesto przez nie same proponowane.
Żebym faktycznie nie powiedział coś nie taktownego i nie wyszedł na sknerusa. Zastanawialem się, czy jeśli w danej chwili odczuł bym to finansowo to np. lepiej moze po prostu odmówić jakiegoś wyjazdu, niż dopominać się o "dorzucenie się do paliwa".
Z drugiej strony wyjeżdżając możnaby spędzić razem miło czas i coś nowego zobaczyć, a tak to nas omija.

19

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo
Lendy123 napisał/a:

A ile zarabiasz Autorze (dużo/mało)? Ile zarabia Twoja partnerka? Ja jestem przeciwna liczeniu się w związku po połowie co do grosza, jak słyszę o takich parach, to zawsze sobie wyobrażam jak robią potem zrzutkę na pampersy.
Wiele kobiet z mojego otoczenia by się zdziwiło/oburzyło, gdyby facet chciał zwrotu za benzynę,  bo same przykładowo często robią temu facetowi obiady/kolacje/pieką ciasto i nie żądają za to zwrotu (a to tez kosztuje). Ale to tez w dużej mierze kwestia finansów. Moj brat zarabia sporo i dla niego nie było problemem nie tylko płacenie za benzynę, ale i za noclegi i inne rzeczy na wyjazdach za swoją dziewczynę, która zarabiała mniej. Pogadajcie o tym szczerze, ale bądź tez przygotowany na to, ze część kobiet moze uznać Cię za skąpego po takiej rozmowie.

No to u mnie to tak wyglada tongue
wiadomo, ze nie rozliczamy sie co do grosza, ale nie jest tak, ze jedna osoba ciagle drugiej stawia. Jak jedziemy na wakacje, to kazdy placi za siebie, mieszkamy razem i staramy sie robic tak, zeby zadna strona nie byla stratna.
Zrzutki na pampersy bysmy nie robili, ale kupowalibysmy na zmiane. Proste.

G3R, czemu Ty po prostu z nia nie pogadasz o tym? Przeciez to Twoja partnerka, szczerosc w zwiazku jest wazna.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

20 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-10-26 10:55:47)

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo
G3R napisał/a:

Zastanawiałem się jakie jest podejście kobiet do kosztu paliwa na takich wycieczkach, tym bardziej czesto przez nie same proponowane.
Żebym faktycznie nie powiedział coś nie taktownego i nie wyszedł na sknerusa. Zastanawialem się, czy jeśli w danej chwili odczuł bym to finansowo to np. lepiej moze po prostu odmówić jakiegoś wyjazdu, niż dopominać się o "dorzucenie się do paliwa".
Z drugiej strony wyjeżdżając możnaby spędzić razem miło czas i coś nowego zobaczyć, a tak to nas omija.

to wszystko zależy od wielu rzeczy. Od etapu relacji, od stanu finansów, od światopoglądu, co powinien mężczyzna  a co kobieta.. ;-)

Może dziewczyna uwaza, że nie musi dokładać się do benzyny i że wystarczy jak płaci za siebie za reszte a koszt paliwa jest po Twojej stronie, jako ten większy wkład w znajomość...Może myśli sobie - on płaci za paliwo, ale w zamian ma moje towarzystwo i świetny seks ;-)  Może ona inwestuje w te wyjazdy inwestując w siebie, żeby się Tobie podobać? Fryzjer, fajne ciuchy, kosmetyki, ładna bielizna itp...
Czytałam tu jak dziewczyna pisała, że ona chodząc na randki dużo inwestuje w siebie, żeby facet miał z tego przyjemność, więc nie zamierza jeszcze płacić na tych randkach za cokolwiek, haha. W sumie jest w tym trochę racji.
Zależy od oczekiwań.


U nas za większość rzeczy płaci on. Wszystkie wyjazdy, wakacje, przyjemności. Meble. Rachunki. Ja ogarniam jedzenie a czasem on i tu się doklada. Taki podział wyszedł naturalnie i nam to pasuje od lat. Ale są różne modele. Kwestia dogadania się.

21

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo
G3R napisał/a:

Żebym faktycznie nie powiedział coś nie taktownego i nie wyszedł na sknerusa. Zastanawialem się, czy jeśli w danej chwili odczuł bym to finansowo to np. lepiej moze po prostu odmówić jakiegoś wyjazdu, niż dopominać się o "dorzucenie się do paliwa".
Z drugiej strony wyjeżdżając możnaby spędzić razem miło czas i coś nowego zobaczyć, a tak to nas omija.

Niby tak, ale jeśli masz z tym problem, to może warto zacząć od tego, że musisz odpuścić, bo w danym miesiącu Twój budżet został już mocno nadszarpnięty. Wtedy piłka będzie po jej stronie. To jest też bardzo dobry pretekst do rozmowy na temat, który Cię gryzie.

adiafora napisał/a:

to wszystko zależy od wielu rzeczy. Od etapu relacji, od stanu finansów, od światopoglądu, co powinien mężczyzna  a co kobieta.. ;-)

Dokładnie. Już wcześniej pisałam, że moja opinia nie bardzo przekłada się na ewentualny pogląd na poruszony temat z uwagi na to, że jestem na zupełnie innym etapie związku. U nas podział też wyszedł naturalnie. Za część rzeczy płacę ja, za część mąż, są takie, na która się zrzucamy, ale i takie, kiedy któreś z nas uznaje je za własną fanaberię i wtedy samo kupuje, nawet jeśli oboje będziemy korzystać.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

22 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-10-26 13:46:57)

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo
Olinka napisał/a:
adiafora napisał/a:

to wszystko zależy od wielu rzeczy. Od etapu relacji, od stanu finansów, od światopoglądu, co powinien mężczyzna  a co kobieta.. ;-)

Dokładnie. Już wcześniej pisałam, że moja opinia nie bardzo przekłada się na ewentualny pogląd na poruszony temat z uwagi na to, że jestem na zupełnie innym etapie związku. U nas podział też wyszedł naturalnie. Za część rzeczy płacę ja, za część mąż, są takie, na która się zrzucamy, ale i takie, kiedy któreś z nas uznaje je za własną fanaberię i wtedy samo kupuje, nawet jeśli oboje będziemy korzystać.

moja tym bardziej, gdyż  u nas to on praktycznie za wszystko płaci.  Nawet za mój telefon placi  :-) Ja ogarniam lodówkę. Niektorzy mogą uznać, ze to nie fair, ze przy takim podziale ktoś jest wykorzystywany.  Nie mam z tym żadnego problemu, że mój  facet wydaje na mnie kasę. Chce, ma, to wydaje.  W końcu na coś musi wink
Dlatego zawsze mówię, że to kwestia indywidualna. Grunt, aby nikt nie czuł się wykorzystywany. Bo to od poczucia zależy a nie samego faktu, że ktoś daje więcej.
Ja oczywiście nie leże tylko i nie pachne, jak to się mówi. Ale gdybym, i on by to akceptowal to też byloby ok.

23 Ostatnio edytowany przez biankax99 (2020-10-26 17:38:26)

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo

Jak chcesz mieć koszty pół na pół, to powinieneś je mieć. Nieważne, czy ona jest biedna, a Ty jesteś milionerem. Dla mnie tak jest sprawiedliwie. Nie jesteście na ten moment małżenstwem. Po tym też uważam łatwo poznać sensowną kobietę, że nie robi problemów, zeby sie zlozyc pół na pół albo czasami zapłacić za faceta, coś zafundować.

24

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo

Witaj
Jednak mi się wydajesz odrobinę sknera wink
Kobieta płaci za nocleg za siebie, czasem kupi obiad, i oczekujesz jeszcze od niej żeby zapłaciła połowę za paliwo.. To wygląda jak by jechała z koleżanką a nie z swoim facetem smile

Mój luby jak na początku znajomości jeździliśmy za noclegi, jedzenie i paliwo placil sam smile a ja mu się odwdzieczalam biletami do kina i popcornem.
Tak było na początku.
Jesteśmy że sobą 6 lat i aktualnie większe opłaty są po jego stronie, kredyty, meble itd. Po mojej są rachunki smile
Czasem też kupie jakis mebel, dodatki i inne rzeczy które nie są wcale tanie, raz robię ja zakupy spożywcze raz mój luby o tak w kółko.
Odpuść i jeśli nie stać Cię na wyjazdu to po prostu powiedz to

Dobro zawsze wraca :-)

25

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo

A może dziewczyna myśli,  że auto masz firmowe i/lub paliwo za free? Albo była z kimś kto tak miał i się do tego przyzwyczaiła?
Może ona wcale nie zdaje sobie sprawy z tego jakie to koszta? Przy firmowym samochodzie naprawdę się nie zwraca na to uwagi. Dopiero jak przesiada na swoje to jest szok wink
Moim zdaniem nie powinieneś obawiać się rozmowy tym bardzej, że nie wydaje się być osobą, która oczekuje by facet za wszystko płacił.  Jeżeli ja nie stac by dokładać do paliwa to albo zmieńcie częstotliwość wypadów albo trasy ew środek lokomocji.

26

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo
ZywiecZdroj napisał/a:

Witaj
Jednak mi się wydajesz odrobinę sknera wink
Kobieta płaci za nocleg za siebie, czasem kupi obiad, i oczekujesz jeszcze od niej żeby zapłaciła połowę za paliwo.. To wygląda jak by jechała z koleżanką a nie z swoim facetem smile

Mój luby jak na początku znajomości jeździliśmy za noclegi, jedzenie i paliwo placil sam smile a ja mu się odwdzieczalam biletami do kina i popcornem.
Tak było na początku.
Jesteśmy że sobą 6 lat i aktualnie większe opłaty są po jego stronie, kredyty, meble itd. Po mojej są rachunki smile
Czasem też kupie jakis mebel, dodatki i inne rzeczy które nie są wcale tanie, raz robię ja zakupy spożywcze raz mój luby o tak w kółko.
Odpuść i jeśli nie stać Cię na wyjazdu to po prostu powiedz to

Gdyby był sknerą raczej by nie lał tego paliwa w bak...

Spokój wewnętrzny trzeba sobie po prostu wypracować przez trud.

27

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo
ZywiecZdroj napisał/a:

Jednak mi się wydajesz odrobinę sknera wink
Kobieta płaci za nocleg za siebie, czasem kupi obiad, i oczekujesz jeszcze od niej żeby zapłaciła połowę za paliwo.. To wygląda jak by jechała z koleżanką a nie z swoim facetem smile

O ile mężczyzna sam nie zadeklaruje, że tak chce i nie wyobraża sobie inaczej (są tacy), to mnie z kolei bardziej razi postawa w typie "jestem kobietą, on facetem, należy mi się".

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

28

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo
Olinka napisał/a:
ZywiecZdroj napisał/a:

Jednak mi się wydajesz odrobinę sknera wink
Kobieta płaci za nocleg za siebie, czasem kupi obiad, i oczekujesz jeszcze od niej żeby zapłaciła połowę za paliwo.. To wygląda jak by jechała z koleżanką a nie z swoim facetem smile

O ile mężczyzna sam nie zadeklaruje, że tak chce i nie wyobraża sobie inaczej (są tacy), to mnie z kolei bardziej razi postawa w typie "jestem kobietą, on facetem, należy mi się".

Zgadzam się po części.
Są że sobą od 3 miesiecy, autor leje te paliwo i w głowie ma ciągle to ile wydał i przedarować sobie nie może, kobieta moze myśli fajny facet, dba o mnie, ale nie chce żeby za wszystko płacił to oplace nocleg i obiad ale nie wie że w głowie autora ciągle jest myśl że on wydał na te paliwo..
Więc powinien uświadomić partnerkę że on nie lubi łożyć i chce wszystko 50/50 i wtedy też kobieta moze sie do tego odnieść. Może będzie jej to odpowiadać może nie.
Są różni ludzie.
Mój facet zarabia więcej, więc i więcej płaci ale w pierwszych miesiącach znajomości to on sie wysilal a ja właśnie kupowalam obiad czy bilety na atrakcje itp. z biegiem czasu jest trochę inaczej jak już się mieszka że sobą.

Znam osobiście parę ( kobieta nigdy nie pozwoliła za siebie zapłacić) , nawet wody w sklepie.
Wszystko na pół.
Nawet nie chciała z swoim lubym zamieszkać po 5 latach
Rozliczali się jak obcy ludzie i co? Związek się rozlecial, taka relacja też jest zła...
Ja jestem zdania że facet ma być mezczyzna i niestety ale większość kosztów spada na niego.
Nie ma u równouprawnienia bo za nas mężczyźni nie urodzą

Dobro zawsze wraca :-)

29

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo
ZywiecZdroj napisał/a:

Ja jestem zdania że facet ma być mezczyzna i niestety ale większość kosztów spada na niego.
Nie ma u równouprawnienia bo za nas mężczyźni nie urodzą.

Ten argument to już zupełnie do mnie nie przemawia. Zabrzmiało to tak, jakbyśmy miały prawo mężczyzn wykorzystywać tylko dlatego, że po naszej stronie biologia postawiła zadanie, czy też możliwość - zależy od podejścia, rodzenia dzieci. Ani w tym jakaś nasza zasługa, ani nawet konieczność.

Owszem, są takie etapy życia, kiedy to ma znaczenie - np. kiedy kobieta jest w ciąży czy dziecko właśnie przyszło na świat i jednak jej możliwości są w pewien sposób ograniczone, lub też kiedy żyją razem i tak wyraźnie ustalili, ale na pewno nie na etapie związku, zwłaszcza wczesnego. Oczywiście z wyłączeniem sytuacji, o której poprzednio wspomniałam.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

30

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo
ZywiecZdroj napisał/a:

Ja jestem zdania że facet ma być mezczyzna i niestety ale większość kosztów spada na niego.
Nie ma u równouprawnienia bo za nas mężczyźni nie urodzą.

a każdemu chłopu, z którym się spotkasz chcesz rodzić dzieci???
poza tym, po co jeździć na wyprawy, objadać się w knajpach, skoro baba do garów, niech dogadza chłopu big_smile big_smile big_smile

mnie też ten argument powalił.

"Kobiety, nie jesteście centrum rehabilitacyjnym dla źle wychowanych mężczyzn. To nie wasze zadanie zmieniać ich, wychowywać czy im matkować. Potrzebujecie partnera, a nie projektu." J. Roberts

31

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo
G3R napisał/a:

.
Zastanawiałem się jakie jest podejście kobiet do kosztu paliwa na takich wycieczkach, tym bardziej czesto przez nie same proponowane.
Żebym faktycznie nie powiedział coś nie taktownego i nie wyszedł na sknerusa. Zastanawialem się, czy jeśli w danej chwili odczuł bym to finansowo to np. lepiej moze po prostu odmówić jakiegoś wyjazdu, niż dopominać się o "dorzucenie się do paliwa".
Z drugiej strony wyjeżdżając możnaby spędzić razem miło czas i coś nowego zobaczyć, a tak to nas omija.

G3R, powiem Ci, że ja nigdy nie zgadzalam się za "sponsorowanie" mi czegokolwiek i zawsze chciałam wszystko płacić po połowie, a jak się nie dało to chociaż jakoś to potem zrekompensować, np. Ciastem jak ktoś wyżej pisał... Ale paliwo... Ja nigdy nawet nie wpadłam, że przecież jeszcze facet wydaje pieniądze na paliwo... big_smile niby prawko mam, ale auta nie mam, sama nie jeżdżę i chyba nawet się srednio interesuje cenami paliwa. Twoja dziewczyna raczej nie oczekuje, że będziesz za wszystko płacił skoro dokłada się do noclegów, obiadów i myślę, że może i jej ta świadomość po prostu umknęła? Odpowiedni dobór słów powinien wystarczyć, by nie odebrala Ciebie jako sknerę. Choć w zaklopotanie może i ją to wpędzi...

32 Ostatnio edytowany przez ZywiecZdroj (2020-10-29 17:14:02)

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo
Averyl napisał/a:
ZywiecZdroj napisał/a:

Ja jestem zdania że facet ma być mezczyzna i niestety ale większość kosztów spada na niego.
Nie ma u równouprawnienia bo za nas mężczyźni nie urodzą.

a każdemu chłopu, z którym się spotkasz chcesz rodzić dzieci???
poza tym, po co jeździć na wyprawy, objadać się w knajpach, skoro baba do garów, niech dogadza chłopu big_smile big_smile big_smile

mnie też ten argument powalił.

Właśnie takim zachowaniem pokazujecie ze mężczyźni nie muszą za wiele wymagac.
Na kobietę spada więcej obowiązków domowych ( facet też w domu pracuje, wiadomo ale jednak nie wszystko zrobi tak jak należy), kobieta też pracuje, zarabia, rodzi dziecko, zajmuje się nim, wydaje sporo pieniędzy czy na fryzjera, kosmetyki, paznokcie ( jeśli oczywiście lubi), i serio dla mężczyzny który zazwyczaj ( zdarza się odwrotnie) zarabia więcej jest problemem więcej za kobietę zaplacic?
Każdy z nas ma swoje zdanie , mój facet czuje sie dumny ze go stać na to że może za mnie zapłacić ale wiadomo że nie za wszystko. Musi być jakis podział ale w momencie w którym płaciła bym za nocleg i za obiad i jeszcze bym dostala inf że mam płacić połowę za paliwo to bym się zastanowiła czy ten facet potrafi i przede wszystkim CHCE zadbać o kobietę.

Dobro zawsze wraca :-)

33

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo
ZywiecZdroj napisał/a:

Właśnie takim zachowaniem pokazujecie ze mężczyźni nie muszą za wiele wymagac.
Na kobietę spada więcej obowiązków domowych ( facet też w domu pracuje, wiadomo ale jednak nie wszystko zrobi tak jak należy), kobieta też pracuje, zarabia, rodzi dziecko, zajmuje się nim, wydaje sporo pieniędzy czy na fryzjera, kosmetyki, paznokcie ( jeśli oczywiście lubi), i serio dla mężczyzny który zazwyczaj ( zdarza się odwrotnie) zarabia więcej jest problemem więcej za kobietę zaplacic?
Każdy z nas ma swoje zdanie , mój facet czuje sie dumny ze go stać na to że może za mnie zapłacić ale wiadomo że nie za wszystko. Musi być jakis podział ale w momencie w którym płaciła bym za nocleg i za obiad i jeszcze bym dostala inf że mam płacić połowę za paliwo to bym się zastanowiła czy ten facet potrafi i przede wszystkim CHCE zadbać o kobietę.

Rzeczywiście się nie rozumiemy. Powyżej pojawił się kolejny absurdalny dla mnie argument, czyli "wydaje sporo pieniędzy na fryzjera, kosmetyki, paznokcie".  Przecież jeśli wydaje, to dlatego, że chce, a nie dlatego, że musi. Ja na przykład chcę, bo lubię dobrze wyglądać i najzwyczajniej w świecie sprawia mi to przyjemność, a skoro mnie na to stać, to tym bardziej, jednak do głowy nie przyszłoby mi użyć tego stwierdzenia jako przemawiającego za tym, by to po stronie mężczyzny były wyższe koszty utrzymania domu czy też sponsorowania naszych wspólnych wyjazdów.
Mój mąż również dobrze zarabia i również cieszy się, kiedy możemy z tego korzystać wspólnie, ale nie przyszłoby mi do głowy, aby tego od niego wymagać, bo - tu raz jeszcze powtórzę - "ja jestem kobietą, ty mężczyzną i mi się należy".
Prawdę mówiąc Twoja postawa trąci roszczeniową, a tego u ludzi nie lubię.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

34 Ostatnio edytowany przez Airuf (2020-10-29 18:52:52)

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo
ZywiecZdroj napisał/a:

Właśnie takim zachowaniem pokazujecie ze mężczyźni nie muszą za wiele wymagac.
Na kobietę spada więcej obowiązków domowych ( facet też w domu pracuje, wiadomo ale jednak nie wszystko zrobi tak jak należy), kobieta też pracuje, zarabia, rodzi dziecko, zajmuje się nim, wydaje sporo pieniędzy czy na fryzjera, kosmetyki, paznokcie ( jeśli oczywiście lubi), i serio dla mężczyzny który zazwyczaj ( zdarza się odwrotnie) zarabia więcej jest problemem więcej za kobietę zaplacic?
Każdy z nas ma swoje zdanie , mój facet czuje sie dumny ze go stać na to że może za mnie zapłacić ale wiadomo że nie za wszystko. Musi być jakis podział ale w momencie w którym płaciła bym za nocleg i za obiad i jeszcze bym dostala inf że mam płacić połowę za paliwo to bym się zastanowiła czy ten facet potrafi i przede wszystkim CHCE zadbać o kobietę.

Jak ja nie trawię takiej postawy...

1. "Na kobietę spada więcej obowiązków domowych". Skąd spada? Z niedogadania się? Z braku umiejętności sprawiedliwego ich podziału? Czy może dlatego że na przykład facet siedzi dłużej w pracy, bo robi dużo nadgodzin żeby zarobić na zachcianki swojej księżniczki?
2. "...facet też w domu pracuje, wiadomo ale jednak nie wszystko zrobi tak jak należy...". Nie zrobi wszystkiego jak należy, czy nie zrobi wszystkiego jak Ty uważasz że powinno być?
3. "...kobieta też pracuje, zarabia, rodzi dziecko, zajmuje się nim...". Kobieta rodzi dziecko w pracy czy jak? Facet nie zajmuje się dzieckiem? To źle wybrałaś faceta.
4. "...wydaje sporo pieniędzy czy na fryzjera, kosmetyki, paznokcie...". chce to wydaje... A jak uważa że bez tapety nie jest atrakcyjna dla swojego mężczyzny - to albo źle wybrała, albo czas leczyć kompleksy a nie wypier*** kasę na nowe kremy, maseczki itp...
5. "...i serio dla mężczyzny który zazwyczaj ( zdarza się odwrotnie) zarabia więcej jest problemem więcej za kobietę zaplacic? " Problemem jest jak kobieta tego oczekuje i uzależnia "męskość" partnera od tego ile jest na nią skłonny wydać swoich środków. Czy jak kobieta zarabia więcej to wydaje swoją kasę na zachcianki faceta? Nie spotkałem się... (nie mówię że nie ma takich przypadków).
6. "...mój facet czuje się dumny ze go stać na to że może za mnie zapłacić..." A jak stanie się jakieś nieszczęście, np.: straci zdolność do pracy to już nie będzie miał być z czego dumny? Czy poszukasz innego? Ja zazwyczaj jestem dumny jak wiem że moja partnerka może mi ufać w 100%, polegać na mnie, a nie dlatego że mam więcej kasy którą mogę na nią wydać... Nie chciał bym żeby moja wartość jako partnera była oceniana głównie przez pryzmat ile jestem w stanie wydać na kobietę.
7. "...ale w momencie w którym płaciła bym za nocleg i za obiad i jeszcze bym dostala inf że mam płacić połowę za paliwo to bym się zastanowiła czy ten facet potrafi i przede wszystkim CHCE zadbać o kobietę." Tego własnie staram się unikać jako mężczyzna. Kobiet które wychodzą z założenia że ze względu na swoją płeć należy im się coś więcej. Kobiet które przez fakt że mógłbym chcieć rozliczać jakieś duże koszty sprawiedliwie, pół na pół, uznałyby że nie potrafię i nie chcę o taką dbać. Ale są "na szczęście" jeszcze tacy mężczyźni którzy uważają że dbanie o kobietę oznacza wydawanie na nią kasy... Potem są zaskoczeni jak kasa się nagle skończy...

PS. Ciekawi mnie wobec tego czy Ty w ogóle uznajesz równouprawnienie w związku? Jeżeli tak to w którym miejscu wyrównujesz nadkład finansowy w Wasz związek ze strony Twojego partnera? Tym że urodzisz dziecko? Jemu tylko urodzisz, Twoje nie będzie? Tym że odciążasz go w obowiązkach domowych (ale nie dlatego że uważasz że zrobisz coś lepiej)? Czy sam fakt że jesteś kobietą wystarcza? Co w sumie przeczy jakiemukolwiek równouprawnieniu... No chyba że za każdym razem jak Twój partner wyda dodatkową kasę na Ciebie odpłacasz mu się, wiadomo w jaki sposób... To z kolei jest zwane prostytucją małżeńską...

PS.2 W sumie to ostatnie jest nieważne już, chociaż nie będę usuwał. Dopiero doczytałem że Ty nie uznajesz równouprawnienia.

35 Ostatnio edytowany przez ZywiecZdroj (2020-10-29 19:02:04)

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo
Airuf napisał/a:
ZywiecZdroj napisał/a:

Właśnie takim zachowaniem pokazujecie ze mężczyźni nie muszą za wiele wymagac.
Na kobietę spada więcej obowiązków domowych ( facet też w domu pracuje, wiadomo ale jednak nie wszystko zrobi tak jak należy), kobieta też pracuje, zarabia, rodzi dziecko, zajmuje się nim, wydaje sporo pieniędzy czy na fryzjera, kosmetyki, paznokcie ( jeśli oczywiście lubi), i serio dla mężczyzny który zazwyczaj ( zdarza się odwrotnie) zarabia więcej jest problemem więcej za kobietę zaplacic?
Każdy z nas ma swoje zdanie , mój facet czuje sie dumny ze go stać na to że może za mnie zapłacić ale wiadomo że nie za wszystko. Musi być jakis podział ale w momencie w którym płaciła bym za nocleg i za obiad i jeszcze bym dostala inf że mam płacić połowę za paliwo to bym się zastanowiła czy ten facet potrafi i przede wszystkim CHCE zadbać o kobietę.

Jak ja nie trawię takiej postawy...

1. "Na kobietę spada więcej obowiązków domowych". Skąd spada? Z niedogadania się? Z braku umiejętności sprawiedliwego ich podziału? Czy może dlatego że na przykład facet siedzi dłużej w pracy, bo robi dużo nadgodzin żeby zarobić na zachcianki swojej księżniczki?
2. "...facet też w domu pracuje, wiadomo ale jednak nie wszystko zrobi tak jak należy...". Nie zrobi wszystkiego jak należy, czy nie zrobi wszystkiego jak Ty uważasz że powinno być?
3. "...kobieta też pracuje, zarabia, rodzi dziecko, zajmuje się nim...". Kobieta rodzi dziecko w pracy czy jak? Facet nie zajmuje się dzieckiem? To źle wybrałaś faceta.
4. "...wydaje sporo pieniędzy czy na fryzjera, kosmetyki, paznokcie...". chce to wydaje... A jak uważa że bez tapety nie jest atrakcyjna dla swojego mężczyzny - to albo źle wybrała, albo czas leczyć kompleksy a nie wypier*** kasę na nowe kremy, maseczki itp...
5. "...i serio dla mężczyzny który zazwyczaj ( zdarza się odwrotnie) zarabia więcej jest problemem więcej za kobietę zaplacic? " Problemem jest jak kobieta tego oczekuje i uzależnia "męskość" partnera od tego ile jest na nią skłonny wydać swoich środków. Czy jak kobieta zarabia więcej to wydaje swoją kasę na zachcianki faceta? Nie spotkałem się... (nie mówię że nie ma takich przypadków).
6. "...mój facet czuje się dumny ze go stać na to że może za mnie zapłacić..." A jak stanie się jakieś nieszczęście, np.: straci zdolność do pracy to już nie będzie miał być z czego dumny? Czy poszukasz innego? Ja zazwyczaj jestem dumny jak wiem że moja partnerka może mi ufać w 100%, polegać na mnie, a nie dlatego że mam więcej kasy którą mogę na nią wydać... Nie chciał bym żeby moja wartość jako partnera była oceniana głównie przez pryzmat ile jestem w stanie wydać na kobietę.
7. "...ale w momencie w którym płaciła bym za nocleg i za obiad i jeszcze bym dostala inf że mam płacić połowę za paliwo to bym się zastanowiła czy ten facet potrafi i przede wszystkim CHCE zadbać o kobietę." Tego własnie staram się unikać jako mężczyzna. Kobiet które wychodzą z założenia że ze względu na swoją płeć należy im się coś więcej. Kobiet które przez fakt że mógłbym chcieć rozliczać jakieś duże koszty sprawiedliwie, pół na pół, uznałyby że nie potrafię i nie chcę o taką dbać. Ale są "na szczęście" jeszcze tacy mężczyźni którzy uważają że dbanie o kobietę oznacza wydawanie na nią kasy... Potem są zaskoczeni jak kasa się nagle skończy...

PS. Ciekawi mnie wobec tego czy Ty w ogóle uznajesz równouprawnienie w związku? Jeżeli tak to w którym miejscu wyrównujesz nadkład finansowy w Wasz związek ze strony Twojego partnera? Tym że urodzisz dziecko? Tym że odciążasz go w obowiązkach domowych (nie dlatego że uważasz że zrobisz coś lepiej)? Czy sam fakt że jesteś kobietą wystarcza? Co w sumie przeczy jakiemukolwiek równouprawnieniu... No chyba że za każdym razem jak Twój partner wyda dodatkową kasę na Ciebie odpłacasz mu się, wiadomo w jaki sposób... To z kolei jest zwane prostytucją małżeńską...

Hahah, rozbawiłeś mnie smile już prawie prostytutkę że mnie zrobiłeś

Żeby była jasność.
Ja pracuje, zarabiam, tankuje swój samochód, kupuje kosmetyki i inne pierdoły za swoje pieniądze!
Ale nie ma u nas sytuacji że wychodzimy na miasto i mój mnie rozlicza
.. 50 za paliwo, 50 za obiad.....

Wiem że są tacy faceci co wszystko na pół, rozliczają się co do złotówki. Szczerze współczuje.

Co do różnych sytuacji finansowych, no bywało różnie ale cóż.. Daliśmy radę smile

Ogólnie wychodzę z założenia że każdy powinien mieć swoje pieniądze ale nie znosiła bym dzielenia wszytskiego na pół...
U nas sztywne tylko jest ustalenie opłat.
Mój luby kredyty i większe wydatki w dom, ja rachunki i pierdoły potrzebne do domu.
A po za tym raz ja coś kupie, zapłacę i na odwrót
. Żadnych podzialow.

Dobro zawsze wraca :-)

36 Ostatnio edytowany przez Airuf (2020-10-29 19:26:44)

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo
ZywiecZdroj napisał/a:

Hahah, rozbawiłeś mnie smile już prawie prostytutkę że mnie zrobiłeś

Żeby była jasność.
Ja pracuje, zarabiam, tankuje swój samochód, kupuje kosmetyki i inne pierdoły za swoje pieniądze!
Ale nie ma u nas sytuacji że wychodzimy na miasto i mój mnie rozlicza
.. 50 za paliwo, 50 za obiad.....

Wiem że są tacy faceci co wszystko na pół, rozliczają się co do złotówki. Szczerze współczuje.

Co do różnych sytuacji finansowych, no bywało różnie ale cóż.. Daliśmy radę smile

Ogólnie wychodzę z założenia że każdy powinien mieć swoje pieniądze ale nie znosiła bym dzielenia wszytskiego na pół...
U nas sztywne tylko jest ustalenie opłat.
Mój luby kredyty i większe wydatki w dom, ja rachunki i pierdoły potrzebne do domu.
A po za tym raz ja coś kupie, zapłacę i na odwrót
. Żadnych podzialow.

Z nikogo nie chciałem robić prostytutki, to miało być tylko dosyć dobitne stwierdzenie jak ja widzę pewne postawy osób w związkach.
I żeby była jasność, ja np. nie rozliczam wszystkiego 50/50, z resztą ja jestem z tych co jak mają stały związek (taki już poważniejszy ze wspólnym mieszkaniem itp.), to wolę żeby po prostu kasa była wspólna, żeby nie było żadnego podziału ja płacę za to a Ty za to. Żeby nikt nie czuł się gorszy że druga połówka w danym momencie musi wyłożyć na coś więcej. Jesteśmy MY i nasze potrzeby i wydatki.
Po prostu razi mnie to jasne ustalenie: facet musi wydawać więcej - taka jego rola. Na szczęście wiem że istnieje inny typ kobiety, na przykład te z którym się spotykałem nie miałyby problemu gdybym powiedział że nie mam na coś kasy, albo po prostu źle się czuję że ja wydaję 1000 zł. a ona 200 zł. Z resztą one by nawet do tego nie dopuściły. A już na pewno nie miałyby myśli typu: "... czy ten facet potrafi i przede wszystkim CHCE zadbać o kobietę...". To że o nie dbałem widziały w czymś innym niż ilości kasy którą byłem skłonny przeznaczyć na nie.

37

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo

Facet który ma pieniądze nie robi problemu, że płaci za swoja kobietę. Chodzi o nocleg,  obiad, kino itd. Płaci bo go na to stać i pieniądze nie stanowią dla niego problemu.  Facet który nie ma pieniędzy dzieli się kosztami bo go na to nie stać. Facet nr 2 dopisuje do tego ideologie  : równouprawnienie,  sponsoring , równy podział,  wykorzystywanie itd. Facet nr 1 za sponsoring uważa zakup/wynajęcie kobiecie z którą uprawia sex bez zobowiązań  mieszkania, zakup samochodu . Facet nr 2 za sponoring uważa kupienie kobiecie obiadu w restauracji.  Faceta na 1 i 2 różni stan konta. Facet nr 2 nie powie że posiada mało pieniędzy,  woli tworzyć swoją ideologię bo wtedy czuje się lepiej.  Zarówno 1 jak i 2 znajdą partnerki,  bo ile kobiet tyle wymagań.

38 Ostatnio edytowany przez Airuf (2020-10-29 19:48:39)

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo
Nitka997 napisał/a:

Facet który ma pieniądze nie robi problemu, że płaci za swoja kobietę. Chodzi o nocleg,  obiad, kino itd. Płaci bo go na to stać i pieniądze nie stanowią dla niego problemu.  Facet który nie ma pieniędzy dzieli się kosztami bo go na to nie stać. Facet nr 2 dopisuje do tego ideologie  : równouprawnienie,  sponsoring , równy podział,  wykorzystywanie itd. Facet nr 1 za sponsoring uważa zakup/wynajęcie kobiecie z którą uprawia sex bez zobowiązań  mieszkania, zakup samochodu . Facet nr 2 za sponoring uważa kupienie kobiecie obiadu w restauracji.  Faceta na 1 i 2 różni stan konta. Facet nr 2 nie powie że posiada mało pieniędzy,  woli tworzyć swoją ideologię bo wtedy czuje się lepiej.  Zarówno 1 jak i 2 znajdą partnerki,  bo ile kobiet tyle wymagań.

Skoro życie jest takie czarno-białe, jednowymiarowe to idźmy dalej:

Kobieta która szuka mężczyzn na partnera w życiu - nie oczekuje że będzie za wszystko płacił, ani nie oceni go tylko przez pryzmat ile na nią jest skłonny wydać czy ogólnie ile zarabia. Kobieta która chce się w życiu ustawić kosztem czyjejś pracy szuka faceta która za wszystko zapłaci. Kobieta nr 1 nie oczekuje płacenia za nią bo nie chce się czuć że jest "kupowana", wie że pieniądze są ulotne a w prawdziwym związku który ma być trwały, na lata, liczą się dużo bardziej inne wartości i to nimi się przejmuje. Kobieta nr 2 dorabia sobie ideologie że "prawdziwy mężczyzna" musi zapewnić "poczucie bezpieczeństwa" rozumiane tutaj jako stały dopływ dużej kasy z której będzie mogła korzystać.

Ale przy 7 miliardach ludzi to chyba jednak więcej postaw występuje niż tylko 2, skrajnie różne.
I gwarantuje Ci że są faceci którzy mają kasę ale wcale nie są skłonni za wszystko płacić. Szczególnie jak dużo pracy włożyli w jej zdobycie a druga strona nie szanuje tego. Gwarantuje Ci też że są faceci którzy mają pieniądze i nie uważają za sponsoring tego że kobiecie płacą za wszystko, ale oczekują dyspozycyjności seksualnej 24/h. A, i jeszcze jedno, ciekawy koncept tego tworzenia ideologii równouprawnienia przez facetów z małą ilością kasy. Feministki pewnie by się nad tym pochyliły wink

39 Ostatnio edytowany przez Nitka997 (2020-10-29 19:49:14)

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo

Mezczyzna nr 1 może mieć i wartości i pieniądze, nr 2 może nie mieć pieniędzy  i wartości.  Zestawienia dowolne tak samo jak w przypadku : ładna-głupia, brzydka-mądra

40

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo

Cóż, pozstaje mi życzyć partnera z dochodową pracą oraz niezniszczalnym zdrowiem, żeby nie musiał sobie w razie czego ideologii wymyślać...

41

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo

Spokojnie sama też pracuje, dobrze zarabiam a  jak trzeba będzie to utrzymam nas oboje.

42

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo
Nitka997 napisał/a:

Spokojnie sama też pracuje, dobrze zarabiam a  jak trzeba będzie to utrzymam nas oboje.

Świetna postawa, bardzo szanuję smile

Tylko trochę mi się to kłóci z Twoim wcześniejszym wpisem. Przecież jeżeli Ty będziesz musiała utrzymać Was oboje to Twój facet, który stanie się numerem 2, nie będzie musiał tworzyć sobie ideologi żeby czuć się lepiej? czy jednak wystepuje więcej typów niż nr 1 i nr 2? wink

43

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo

Dlaczego miałby tworzyć ideologie? Po prostu nie miałby pieniędzy. Bylibyśmy razem i razem  pchalibysmy ten wózek do przodu.  Mi nie chodzi że nr 1 jest milionerem i nagle z mercedesa przesiadamy się do fiata 125p. To może byc normalny gość tyle że nie jest mu szkoda wydawac pieniędzy na kobiete. Chyba że ich nie ma. Tu autor jasno daje sygnał że nie stać go na wycieczki chociaż płaci za wszystko systemem na pół -  zostala jeszcze benzyna do podziału.   To jest powód aby i tymi kosztami się dzielić - nie ma sensu doszukiwać się tu równouprawnienia.

44

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo

Mozna gadac i gadac, ale prawda jest taka, ze kobieta ma prawo miec taka preferencje. Ma prawo chciec faceta jak ze starego filmu: otwierajacego drzwi i obsypujacego prezentami i wydajacego na nia kase.
Moja kumpela tak chciala i tak ma, jej facet tez to lubi i sie dobrali. Nie ma problemu.
To jest ich wybor, to sa ludzie dorosli.

Tutaj autorowi to nie pasuje i poza paliwem to sie kosztami dziela. Musi on zwyczajnie jej powiedziec o tym, bo sama nie zauwazyla przez brak uwagi lub bo nie chce.

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

45

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo

Z paliwem to tez jest tak, ze Autor jedzie na wyjazd samochodem i czy Jego kobieta jedzie z Nim, czy nie, to i tak odbył wyjazd samochodem. Nie jest tak, ze przez obecność kobiety ten koszt się zwiększył. Nocleg i wyżywienie kobiety zwiększyłyby koszty, paliwo nie.
Ja jestem bardzo daleka od stwierdzenia, ze mężczyzna ma płacić za wszystko, sama w swoim związku nigdy bym tak nie chciała i często płacę za wiele rzeczy. Ale rozliczanie się za benzynę moze doprowadzić do bardzo niezdrowych sytuacji. Autor pojedzie potem po dziewczynę do pracy i co? Będzie miała poczucie, ze go naciąga na koszty i trzeba się dołożyć do paliwa. Ewentualnie wyjazd do jej rodziny.
Albo z kolei ona zrobi dla niego obiad i poczuje się pokrzywdzona, ze dokłada się do wszystkiego po połowie, a tu wykosztowala się sama na kurczaka i warzywa.
Dla mnie nie stanowiłoby problemu, gdyby mężczyzna samochodu nie posiadał. Ale skoro już go ma, to chyba stać go na koszty związane z utrzymaniem auta. Sama nigdy nie prosiłam nikogo, żeby mi się do benzyny dorzucał, jeśli jechałam gdzies gdzie i tak bym jechała samochodem.

46 Ostatnio edytowany przez ZywiecZdroj (2020-10-30 10:48:21)

Odp: Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo

Dokładnie i nie ma sensu chyba się już dłużej rozwodzić.
Znam mężczyzn z pieniędzmi i faktycznie do głowy by im nie przyszło żeby wołać od kobiety na benzynę itd.
Znam mężczyzn z pieniędzmi którym przez myśl nie przejdzie żeby łożyć na kobietę.. Wszystko ma pół.
Znam tez mężczyzn którzy nie są bardzo bogaci ale duma i tak nie pozwala żeby kobieta za siebie płaciła i tez takich że przez brak kasy chcą się rozliczać..
Ile ludzi tyle opinii.
Każda kobieta wybiera sobie faceta przy którym będzie jej dobrze. Ja wiem że nie chciałabym faceta który by mnie rozliczał, i byśmy dzielili wszytsko a szczególnie na poczatku związku. smile
W pozniejszych relacjach można się dogadać smile jak ktoś chce to niech te przysłowiowe pampersy nawet na pół dzielą a ja zostanę przy tym co jest zgodne ze mną

Dobro zawsze wraca :-)

Posty [ 46 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Sprawy finansowe - wspólne koszty za paliwo

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018