netkobietyWszystkie działy
Stres, lęk, nerwica, depresja

Depresja poporodowa i kryzys w związku

23 odpowiedzi5 586 wyświetleńzałożony przez Pipsztyk, 12.06.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Jeśli przeżywasz kryzys, porozmawiaj z kimś od razu: Telefon zaufania dla dorosłych 116 123, w nagłym zagrożeniu 112. Wypowiedzi na forum nie zastępują pomocy specjalisty.


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Depresja poporodowa i kryzys w związku

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24 ]

1

Temat: Depresja poporodowa i kryzys w związku

Witam, mam 27 lat, 4 miesiące temu urodziłam cudowną córeczkę i ona mnie teraz podtrzymuje na duchu. Dla niej chcę być zdrowa, uśmiecham się, staram się nie płakać i nie rzucam się w wir używek.
Od początku w moim związku z ojcem dziecka było różnie. Jesteśmy ze sobą 6 lat, to czasem się zastanawiam, czy to jeszcze miłość, czy już przyzwyczajenie. Ogólnie on potrafi być bardzo dobry, że do rany przyłóż, a czasem tak niedobry jak sól w oku. Nie raz podnosił na mnie rękę (przed ciążą, w trakcie i po urodzeniu), a potem błagał, żebym mu wybaczyła i mu pomogła pokonać nerwy, które ma w sobie od dziecka (na szczęście nie było takiej sytuacji, abym była tak posiniaczona, że nie mogłabym się ludziom pokazywać). Ogólnie w czasie ciąży nie mogłam mieć zachcianek, co gorsza, to on miał. Wtedy włączało mu się równouprawnienie, nie pomagał mi nosić rzeczy, a nawet sam mnie zostawiał z tobołami. Dobrze, że był ze mną przy porodzie (nie w sali, bo miałam cc). Teraz jest coraz gorzej, rzucił się w wir pracy, w domu bywa rzadko. Nie zajmuje się dzieckiem, jedynie czasem weźmie ją na ręce na kilka minut. Jak się kłócimy, to mówi mi, że odbierze mi dziecko. Seks przestaliśmy uprawiać w około 5 miesiącu, już nie chciałam, bo trwało to kilka minut, szybko i bardzo niedelikatnie. Potem robiliśmy to 3 razy, od 1,5 miesiąca nic. Wolę nic, niż to, co było. Kilka minut, potem ból przez cały dzień. Mówię mu, że boli, a on "a co mnie to". Zero gry wstępnej, czułości, poczułam się jak tania dziwka przy lesie. On śpi w jednym pokoju, a ja z dzieckiem w drugim. Czasem się zdarza, że przez snem się przytulamy do siebie. Potrzebuję od niego wsparcia, a nie mam. Do tego potrafi być złośliwy ("pójdę z dziewczynami do hotelu"). Staram się w domu, jest czysto, wyprane, ugotowane. Pakuję mu do pracy śniadanie i obiad, a on potrafi przynieść do domu opakowania po paru dniach, z resztkami jedzenia w gorącym i dusznym pomieszczeniu. Nic nie robi w domu, jedynie śmieci wyrzuca. Od pół roku proszę go, aby przywiózł szafkę dla dziecka, które zamówiłam do pracy (przed urlopem).
Nie mam z kim porozmawiać, z moją mamą nie mam odwagi, teściowej mówiłam, ale ona nie ma za bardzo wpływu na niego. Znajomych nie mam za bardzo, bo odkąd z nim jestem moi znajomi jakość przestawali się odzywać. Mogę wyliczyć na palcach jednej ręki, w porywach do dwóch, z iloma osobami rozmawiam w ciągu tygodnia. Cierpię na bezsenność, czasem płaczę w nocy. Do tego czuję się zupełnie odrzucona i niewidzialna dla otoczenia.
Z wyglądem niewiele się zmieniłam, trochę przytyłam, w moim przypadku, to dobrze, bo byłam chuda jak szkapa. Mam balonik zamiast brzucha, ale codziennie się poprawia, i włosy mi wypadają garściami.
Nie wiem, co mam robić. Rozmawiałam z nim o podnoszeniu ręki na mnie, robi postępy, bo ostatnio się tylko rzucił i "lekko szarpnął", jak to określił. Już prawie nie mówi do mnie "Ty debilu pie*ony, k*wa, wypie*laj itd itp". Już nawet nie wiem, czy chcę by się ułożyło.
Nie żałuję, że mam dziecko, bardzo chciałam, czasem tylko żałuję, że z nim...
Proszę, pomóżcie mi. Jest mi coraz gorzej...

2

Odp: Depresja poporodowa i kryzys w związku

To się po prostu nóż w kieszeni otwiera. Dosłownie.
Facet, który podnosi rękę na kobietę, to kreatura.
Naprawdę. Chcesz takiego życia dla siebie i córki?

3

Odp: Depresja poporodowa i kryzys w związku

No właśnie, innej kobiecie też bym doradziła rozstanie, a mi jakoś ciężko. Potrafi być bardzo dobry i chyba jeszcze mam nadzieję, że się zmieni. Byłoby łatwiej, gdyby mnie zdradził,albo uderzył córkę...wtedy nie byłoby dyskusji i sama bym go wystawiła za drzwi.
Osoby, które nas znają, mówią, że mnie kocha. Jego matka bardzo o mnie dba.
Widzę postępy, które robi i nie mogę powiedzieć, że jest złym człowiekiem. To jest tak, jakby w niego wstępowała inna osoba, nie wiem, jak to ująć...
Już teraz powtarzam córeczce, aby nigdy nie była z kimś, kto bije kobiety. Nie chcę, aby przechodziła przez to samo.

4 Ostatnio edytowany przez Zielony_Domek (2013-06-12 18:56:50)

Odp: Depresja poporodowa i kryzys w związku

1. Jesteś niestety uzależniona. Skoro facet już jest "recydywistą" w temacie bicia to uwierz:
2. Nie zmieni się. Ty go nie zmienisz. Wasze czy Twoje uczucia też nie.
3. Mimo tego, że trafiają mu się dobre momenty, a jego mama jest ok to i tak jest to toksyczne
4. Nie masz gwarancji, iż dziecka nie uderzy. Chcesz na to poczekać, rozumiem? I zmarnować sobie i dziecku życie?
5. Poczytaj o współuzależnieniu, o toksycznych związkach. I zrób coś z tym. Lepiej nie będzie.
6. On nie kocha. Nie szanuje. Na 100%.
7. Myślisz, że córka jeśli sama nie oberwie z czasem nie zrozumie co się między Wami dzieje? Dzieci czują i wiedzą znacznie więcej niż nam się wydaje. Jej mówisz jedno, a sama robisz drugie. Taki brak konsekwencji może być dla Ciebie kiedyś bardzo bolesny gdy córka odwróci się od Ciebie. A sama w tym czasie poszuka sobie takiego samego toksycznego partnera. Mając taki "wzór" w domu raczej pewne, iż go powieli.

Mało???

5 Ostatnio edytowany przez luc (2013-06-13 10:50:49)

Odp: Depresja poporodowa i kryzys w związku
Pipsztyk napisał/a:

Byłoby łatwiej, gdyby....  uderzył córkę...

Już teraz powtarzam córeczce, aby nigdy nie była z kimś, kto bije kobiety. Nie chcę, aby przechodziła przez to samo.

1. Naprawdę byłoby łatwiej? Naprawdę na to czekasz?
2.Powtarzasz córeczce to czego sama nie robisz. Nie będziesz wiarygodna.

Zielony Domek trafnie to wszystko ujęła w punktach.

Nie wiem czy Cię kocha czy nie. Raczej jest to mało prawdopodobne.
Zawsze doradzam walkę o małżeństwo jeśli jest na to szansa. W Twoim przypadku jest jednak tyle okoliczności przemawiających przeciwko. Nie tylko rękoczyny, choć te są na pierwszym miejscu.

6

Odp: Depresja poporodowa i kryzys w związku

Są osoby, które mi doradzają, bym walczyła, mówią, że się zmieni. Ja powoli przestaję w to wierzyć.
Nie czekam na to, obiecuję sobie, że jak jeszcze raz mnie uderzy, to go wyniosę (mieszkanie jest moich rodziców). I tego się trzymam.
Nie jest tak, że mnie tłucze, że aż ląduję pod ścianą, cała posiniaczona. Uderzy mnie w twarz, w ucho, w nos, pociągnie za włosy, popchnie w ścianę, przytrzyma mocniej...
One mi powtarzają, że nie jest złym człowiekiem, tylko ma problemy z nerwami. Jest lepiej, jak chodzi na basen.
Wiem, że sama sobie przeczę, dlatego proszę o pomoc. Wiem, że jakbyśmy się rozstali, nie miałabym nerwów. Z kolei nie chcę przekreślić, to co było między nami, bo bywało naprawdę dobrze. Mojej mamie nic nie mówię, bo nie chcę jej martwić. Jego mama wie o wszystkim, dlatego chce nadrobić za niego. Widzę, że mnie nie do końca szanuje, a jednocześnie ma gesty, które świadczą, że mnie kocha...

Dziękuję, że tu jesteście, bez Was bym się zupełnie zamknęła. O tym też pisałam, czuję się czasem zupełnie niewidzialna...

7

Odp: Depresja poporodowa i kryzys w związku

Zrozum, że w takiej sytuacji jak jesteś nie ma form pośrednich. Jesteś ofiarą przemocy domowej. I nie ma znaczenia, że nie masz połamanej żuchwy, żeber czy posiniaczonej twarzy.
Proszę sięgnij po fachową literaturę. I swoją drogą dlaczego nie powiesz swojej mamie? Skoro nic takiego się nie dzieje. Obie wiemy dlaczego tego nie robisz.

8

Odp: Depresja poporodowa i kryzys w związku
Pipsztyk napisał/a:

Nie jest tak, że mnie tłucze, że aż ląduję pod ścianą, cała posiniaczona. Uderzy mnie w twarz, w ucho, w nos, pociągnie za włosy, popchnie w ścianę, przytrzyma mocniej...
One mi powtarzają, że nie jest złym człowiekiem, tylko ma problemy z nerwami.

Nikt nie ma prawa drugiego człowieka uderzyć, nieważne czy ,,tylko" dać lekki policzek w twarz, czy tak, że krew leci, a już bagatelizowania targania za włosy czy popychania na ścianę zupełnie nie rozumiem.  Nie tłumacz go, bo stajesz się współwinną - każdy z nas sam ustala granice, których innym nie pozwala przekroczyć. Jeśli mąż ma problemy z nerwami, to powinien się leczyć, to nie jest żadna okoliczność łagodząca ani tym bardziej powód, aby to z pokorą i w imię dziwnie pojętej miłości znosić.

Musisz pomyśleć o sobie i dziecku zanim ta sytuacja stanie się jeszcze gorsza, jednym słowem nie łudzić się, że będzie lepiej, a w zamian za to przewidywać skutki i działać.
Jestem pewna, że jeśli tylko zechcesz, to tutaj otrzymasz dobre wskazówki i wsparcie, także od osób, które musiały poradzić sobie z podobnym problemem, ale to od Ciebie zależy co zrobisz ze swoim życiem i jak nim pokierujesz.
Pozdrawiam Cię serdecznie!

9

Odp: Depresja poporodowa i kryzys w związku
Pipsztyk napisał/a:

(..)obiecuję sobie, że jak jeszcze raz mnie uderzy, to go wyniosę (mieszkanie jest moich rodziców). I tego się trzymam.

Czyli wiesz, ze Cie uderzy sad No a wtedy to odejdziesz ? Chcesz sie przekonac "ostatni" raz, ze on nie jest taki zly ?
Kochana kazdy ma swoje dno !!! Twoje dno bedzie, kiedy.....sama sobie dopisz sad

Jezeli chcesz cos poczytac to napisz na maila. Pozdrowienia smile

10

Odp: Depresja poporodowa i kryzys w związku

Zdumiewają mnie zachowania takich kobiet jak  Ty... zastanów się, czy chcesz mieć całe swoje życie wlasnie takie jak teraz?
Bez poczucia bezpieczeństwa, bez miłości, bez wsparcia i pomocy od strony partnera. Nie wiem czy on Cie kocha czy nie, ale uważam, że nie, bo czy osoba, która kocha tak sie zachowuje? Nie szanujesz sama siebie, nie będą szanować cie inni. Pozwalasz sobie na takie traktowanie nic w tym kierunku nie robiąc. Napisałaś na forum to już pierwszy krok, bo sama zauważyłaś, że nie jest tak jak powinno. Najłatwiej jest powiedziec mi - odejdź od niego. Najtrudniej Tobie to zrobić. Ale po prostu zastanów się, czy chesz stwarzać córeczce takie życie i sobie. Wnioskuje, że jesteś niezależna finansowo i masz mieszkanie. Zrób krok do przodu. Walczysz o poprawe.. moze będzie ta poprawa, ale  uważasz, że będzie ona trwała? Nie, nie będzie. Powinnaś wziąć się w garść i nie płakać nocami, ale ruszyć do przodu, być silną i zawalczyć o własny spokój i szczęście.
Naprawdę przerażają mnie niektóre zdania w Twoim poście. "Już prawie nie mówi do mnie Ty debilu itp", dziewczyno otwórz oczy, bo szkoda Twoich młodych lat na cały ten smutek i poniżenie. Pomyśl przede wszystkim o córeczce i o sobie, a nie czy to da się ratować.

11

Odp: Depresja poporodowa i kryzys w związku

Bo to wydaje się takie proste. Gdy stoi się z boku człowiek autentycznie puka się w czoło, pojawiają się myśli: "widocznie tak lubi", "jak można być takim ślepym".
Niestety toksyczne relacje rządzą się swoimi prawami i mechanizmami. Dla osób, które tego nie doświadczyły aż ciężko to pojąć...czego oczywiście nikomu nie życzę.
To uzależnienie. Leczy się tak samo jak uzależnienie od alkoholu czy narkotyków. Zaniechanie terapii czy pracy nad sobą mogą nieść ze sobą katastrofalne skutki.
Aczkolwiek trzeba chcieć zerwać z tym co nas przy toksynie trzyma....pytanie czy autorka wątku chce.

12

Odp: Depresja poporodowa i kryzys w związku

Ja właśnie nie wiem, na co liczę, że się zmieni?...Kilka razy próbowałam się z nim rozstać, ale mówił, że mnie nie wypuści, że sprawi, że moi rodzice nie będą mieli pracy, że wypędzi nas wszystkich z Polski (nie jestem Polką), że zabierze mi dziecko...Teoretycznie się nie boję, jesteśmy legalnie, a jak córka podrośnie, to złożę wniosek o obywatelstwo.
Do tego pracujemy razem (obecnie jestem na urlopie), mamy wspólną firmę, która jest na niego. Nie martwię się o finanse, moi rodzice jeszcze pracują, ja nie uważam się za ułomną, żebym nie mogła żadnej pracy znaleźć (choć, niestety, różnie z tym bywa...).
Napisałam, bo coraz trudniej mi żyć. Nawet jak jest wszystko w porządku, wracają do mnie myśli tego, co było. Dręczy mnie to, więc już chyba czas coś z tym zrobić.

13 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2013-06-13 21:08:21)

Odp: Depresja poporodowa i kryzys w związku

Pamiętaj: kobiety biją faceci słabi. Tacy, którzy sobie nie radzą i nie są godni nawet jednego spojrzenia. Ja rozumiem, 6 lat, itp, wspólne dziecko, ale on nadal Cię bije i nie wierzę, że przestanie. Wszędzie, gdy słyszymy o historiach bicia, to te ataki się wcale nie kończą. On nad sobą nie panuje i nie chce panować, dobrze to widzisz. A nawet jak Cię nie bije, to stosuje agresje słowną. Co zrobił w kierunku zmiany? Chodzi na terapię? Pewnie nie.
Najlepiej dla Ciebie będzie, gdy się wyprowadzisz, gdziekolwiek, nawet do Domu Samotnej Matki, masz Internet, możesz poszukać. Każde miejsce będzie dla Ciebie i dziecka lepsze. Wierz mi. O takich historiach wiele się słyszy i nie kończą się szczęśliwie. Na razie nie masz siniaków, ale skoro nad soba nie panuje, to niedługo możesz mieć nawet złamane żebra.Walcz o siebie i dziecko!

Podejrzewam, że córkę też uderzy! Kwestia czasu... A wiesz, jak wiele kobiet mówi, że nie da uderzyć swojego dziecka, a potem mimo tego uderzenia nadal trwają? No właśnie..
A nawet jeśli nie będzie jej bił, to ona będzie widziała jak bije czy traktuje Ciebie. Dziecko to widzi i czuje. To jest bardzo zły dom dla dziecka. Lepiej nie sprawdzać czy kiedykolwiek uderzy Wasze dziecko lecz uciekać, jak najdalej! To najlepsze co możesz zrobić, dla siebie i dla niej.

Zgadzam się z Olinką, wobec uderzeń nie ma usprawiedliwienia, czy mocne czy lekkie. Zwłaszcza, że jesteście 6 lat razem, a on nic nie zrobił w tym kierunku, by się zmienić. To widocznie taka osoba. Jednak, to wcale nie jest godne politowania się, to straszne, jego nerwy nie usprawiedliwiają tego. On szanuje matki swojego dziecka, czyli Ciebie. On Cię wyzywa- przemoc emocjonalna. Kto Ci dalej mówi, żebyś z kimś takim została?

14

Odp: Depresja poporodowa i kryzys w związku

Zielony Domek ma racje nam łatwo mówić doradzać a Pipsztyk w  tym siedzi  i jej jest ciężko podjąc taką decyzję paraliżują ją starch napisała że grozby faceta są tylko teoretyczne ale jednak ona się boi tych grózb . Mój tata był pijakiem  bił mamę nas nie ale patrzyliśmy ja tata bił mamę ale ona w końcu powiedziała dość i zgłosiła sprawę gdzieś niewiem czy na opiekę czy na policję ,tata poszedł na odwyk i więcej nie tknął alkoholu i nie bił mamy. 
Tobie radzę jeśli sądzisz że jemu zależy to porozmawiaj z nim żeby sie zgłosił na jakieś leczenie do jakies poradni ,jeśli nie być może znowu  cię uderzy nie czekaj wyrzuć go  z domu poszukaj wsparcia  w kimś kto będzie przy tobie w takim momencie nie czekaj aż on uderzy waszą córeczkę i może jej coś zrobić lub tobie ,nie czekaj na to aż będzie za pózno
Facet który biję kobietę to ostatnie ście......

15

Odp: Depresja poporodowa i kryzys w związku

Pipsztyku!
Tobie nie jest potrzebna litość i klepanie po plecach, jak to bardzo Ci współczujemy.
Nie jesteś z Polski, to co z tego? A kim on jest że pozbawi pracy Ciebie i Twoich rodziców?
Udaj się w swoim mieście po pomoc, są przecież Działy Interwencji Kryzysowej, Pomoc Rodzinie. Tam ludzie doradzą Ci, gdzie i jak podjąć kroki.
On Ci zabrać dziecka nie może, raczej Ty go możesz pozbawić praw, ze względu na stosowanie przemocy.
On Cię straszy, bije, szantażuje! Ogarnij się! Już jesteś w pułapce, potem będzie tylko gorzej a on złamie Cię psychicznie i potem będzie Ci już wszystko jedno, dalej go będziesz tłumaczyła. A to tylko kwestia czasu, kiedy uderzy córkę. Wiesz, że Twoja córka będzie miała problemy z mężczyznami? Gwarantuję Ci to.
U mnie w domu było to samo, chcesz wiedzieć jak to się skończyło dla mnie i mojej mamy? Mama jest bezwładną mimozą, ojciec zabrał jej wszystko, czego się dorobili przez 30 lat WSPÓLNEGO zarobkowania, mama pracowała bardzo ciężko! Nie płacił jej ZUSu i kiedy zamknęli interesik rozwiódł się z nią. Ona nie była w psychicznym stanie nawet odpisać na jego pozew rozwodowy... Ja odpisywałam. On ją ubezwłasnowolnił psychiczne, emocjonalnie, było to straszne toksyczne. Na początku mama nas broniła przed nim... A potem nie miała sił i robił i z nią i z nami co też chciał! A co robił, to najgorszemu wrogowi by nie życzyła.
Ja, cóż, moje problemy psychiczne,społeczne oraz z pogrzanymi facetami możesz sobie poczytać w moim poście.



I wiem o czym mówię, wiem, że jest łatwo tutaj wszystkim mówić i doradzać, ale Ty te rady musisz kobieto wprowadzić w czyn!
Wyprowadź się od niego czym prędzej. Masz dokąd? Znajdziesz faceta który Cię pokocha i będzie przykładem dla Ciebie i córeczki. A córka ma 4 miesiące i Ty mówisz do niej żeby się nie wiązała z facetem który ją będzie bić? Oszalałaś? Ona powieli Twoje błędy, wyprowadź się, nic mu o tym nie mów, nie uznawaj przeprosin, nie dawaj drugiej szansy! Na terapii popracuj nad sobą i jakoś się ułoży. Rozrysuj sobie na kartce, jaki masz wybór? Może wyjazd za granicę? Znasz jakieś języki? Ty wiesz, jakimi środkami dysponujesz, więc zacznij z nich korzystać.
Jak mogłaś sobie na to pozwolić?

16

Odp: Depresja poporodowa i kryzys w związku
ZakręconaBeata napisał/a:

I wiem o czym mówię, wiem, że jest łatwo tutaj wszystkim mówić i doradzać, ale Ty te rady musisz kobieto wprowadzić w czyn!
Wyprowadź się od niego czym prędzej. Masz dokąd? Znajdziesz faceta który Cię pokocha i będzie przykładem dla Ciebie i córeczki. A córka ma 4 miesiące i Ty mówisz do niej żeby się nie wiązała z facetem który ją będzie bić? Oszalałaś? Ona powieli Twoje błędy, wyprowadź się, nic mu o tym nie mów, nie uznawaj przeprosin, nie dawaj drugiej szansy! Na terapii popracuj nad sobą i jakoś się ułoży. Rozrysuj sobie na kartce, jaki masz wybór? Może wyjazd za granicę? Znasz jakieś języki? Ty wiesz, jakimi środkami dysponujesz, więc zacznij z nich korzystać.
Jak mogłaś sobie na to pozwolić?

Niby wieszo czym mówisz, ale szczerze to trochę w to wątpię. Każdy tu próbujesz sensownie coś doradzić. Bo jak wiemy w relacji toksycznej - a taką tutaj mamy - trzeba samemu dojrzeć by podjąć decyzję i działanie. Można kołki ciosać na głowie, w momencie gdy zainteresowana nic nie będzie chciała zmienić - nic nie wskóramy. Możemy subtelnie podpowiadać, służyć pomocą czego w tym przypadku nie porównywałabym do bezmyślnego poklepywania po ramieniu.
Poza tym ZakręconaBeato tak tu się oburzasz na autorkę tematu, a czytając Twój wątek to aż się włos na głowie jeży i w tempie astronomicznym wnet siwieje.
Napisałaś wiele słusznych uwag, owszem. Tylko do kogoś na początku drogi raczej trochę więcej łagodności.

17

Odp: Depresja poporodowa i kryzys w związku

Sama nie wiem, jak mogłam na to pozwolić.  Powinnam była odejść juz dawno, kiedy pierwszy raz mnie uderzył.
Chodził na terapie, ale przestał, bo, jego zdaniem, te konowaly mu nie pomogą. Potem brał tabletki, ale odstawil,  teraz chodzi na basen, ale i tak "lekko szarpnal".
Moja mama mówiła, żebym go zostawiła, bo będę cierpieć. Zapytała się nawet kiedyś, czy mnie uderzył,  zaprzeczyłam. Ona na to, że jeśli jeszcze tego nie zrobił,  to zrobi.
ZakreconaBeato, bardzo do mnie dotarło to, co napisałaś. Nie chcę takiego życia,  ani dla siebie, ani dla córki. Póki jestem młoda, mogę jeszcze ułożyć sobie życie,  bo później już nie będzie co.
Nie oczekuję klepania ani litości, potrzebuję rady i wsparcia.

W nocy sobie uświadomiłam,  że nawet jak on się zmieni i przestanie mnie bić,  to i tak ja będę się czuć niekomfortowo. Straciłam już poczucie bezpieczeństwa,  nie wiem, co zrobi. Dostawało mi się za jego brak eleganckich butów na ślub. A, jak dla mnie, udany związek opiera się na miłości, bezpieczeństwie i zaufaniu.

Nawet jego matka mi czasem doradzala rozstanie.  A jedyna osoba, która chce bym została, mówiła, że jest wobec mnie nieszczera, bo swojej córce kazałaby się z nim rozstać. Zaczynam podejrzewać, że nie wierzy w miłość w naszym przypadku, tylko chce jego szczęścia moim kosztem.

18

Odp: Depresja poporodowa i kryzys w związku

No tak, wiadomo, znowu zostałam sama ze swoim problemem.

19

Odp: Depresja poporodowa i kryzys w związku

Kochana Ty przy Swoim Ukochanym powinnaś się czuć bezpiecznie a nie zasypiać ze stresem ,że mu coś odbije i może Wam krzywdę zrobić . Jak najszybciej zakończ to ,jesteś młodą kobietą zawsze sobie możesz ułożyć życie z kimś z kim będzie Ci dobrze i będziesz czuła się przy nim bezpiecznie .

20

Odp: Depresja poporodowa i kryzys w związku

Zgadzam się z poprzedniczką.

Pipsztyk, podjęłaś już jakąś decyzję w sprawie swojego małżeństwa?

21

Odp: Depresja poporodowa i kryzys w związku

Podjęłam już decyzję. Poczytałam o toksycznych związkach. Nic się nie zmienia, jest tylko gorzej mimo wielu obietnic poprawy. Teraz przeszliśmy do kolejnego etapu - obojętność. Nie rozmawiamy ze sobą, on opowiada o pracy, ja o dziecku. Albo mnie słucha, albo nie, albo mi przerywa. Zje obiad z marudzeniem albo bez. Od roku kochaliśmy się może raz, do tego było kilka bzykanek, bo inaczej tego nie nazwę.
Nie ma uczuć, czułości, miłości, jest szantaż, poniżanie, brak zaufania.
Potrzebuję jeszcze od niego potwierdzenia obywatelstwa dziecka, aby nie miało później problemu z tym i ten termin sobie wyznaczyłam. Ale nie wiem, jak to zakończyć. Ostatnia próba skończyła się przemocą, później obietnicą pójścia na terapię. Mam już dosyć.
Czuję zaczątki depresji, nie mogę spać, nie mam na nic siły...

22

Odp: Depresja poporodowa i kryzys w związku

Na szczęście nie jesteśmy małżeństwem, wynosi się i koniec.

23

Odp: Depresja poporodowa i kryzys w związku

Witaj. Ja mam moze nie taki sam ale podobny problem. Mam 26 lat od 5 lat mam synka... własciwie nie wiem od czego zacząć?
Ok od ponad 6 lat jestem w związku z ''nim'' na początku było super naprawde. Jeżdziliśmy na koncerty  na wakacje i to nie tylko w lato. Mieszkaliśmy blisko siebie.Starałiśmy sie o dziecko ale nic z tego nie wychodziło. Po jakims czasie gdy zaczynaly sie kłótnie sprzeczki powiedział ze on tak nie może i chce sie rozstac. Po 2 dniach okazało się ze jestem w ciąży, gdy sie o tym dowiedział wróciliśmy do siebie, ale nie na długo... po zaledwie paru dniach zaczą pic nie dużo ale czesto nie odwiedzał mnie nie pytał sie jak sie czuje jak było u lekarza i tak dalej poprostu nic. Po jakims czasie wyjechal za granice (od paru lat wyjezdza) do pracy i wtedy zaczeły sie sms typu, zebym  go podala o alimenty, zebym spierd... to wszystko pisal pod wpływem alkoholu(zadne usprawiedliwienie) tak bylo do 8 miesiąca ciąży. Potem jego brat miał wypadek i zginął i wtedy zeszliśmy się. Zamieszkal ze mna u rodziców moich urodził sie synuś wszystko pieknie ładnie tylko na chwile.Pare dni po urodzeniu okazało sie,że Adaś ma problem ze słuchem i się zaczeło.Zaczął pić i teraz pije co wieczór piwo nie ma dnia zeby nie wypił dzieckiem sie nie interesuje, nie bawi sie z nim nie pilnuje nigdy go nawet nie kąpał! Ja nie mam zabardzo co zrobic ponieważ moi rodzice są za granica tam mieszkają. U nich w domu mieszka moja siostra z bratem i tez maja rodziny. Wiec nawet gdybym chcial go zostawic ta zabardzo nie mam gdzie isc. Zadnej przyjaciółki nie mam nic. Dom w którym mieszkamy jest jego nie jesteśmy małżństwem wiec mi sie nic nie należy? Już  pare razy kazał mi się pakować i odejść(delikatnie mówiąc) do moich rodziców. Teraz robie badania bo najprawdopodobniej mam nerwice wszystko po latach wychodzi. Nie wiem co robic, zeby było dobrze. Bo ja go nadal kocham, ale żyć tak nie chce.Tylko jak to zmienić...

Posty [ 24 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Depresja poporodowa i kryzys w związku

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026