netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

(O)błędne zauroczenie...

31 odpowiedzi4 948 wyświetleńzałożony przez incaseofemergency, 11.06.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » (O)błędne zauroczenie...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 32 ]

1

Temat: (O)błędne zauroczenie...

Witajcie,

Mija już prawie rok odkąd jestem sama. Z chłopakiem rozstałam się po 2,5 miesiącach związku. Wiem niby to niedługo, ale dla mnie bardzo długo, gdyż był to mój pierwszy związek (mam 24 lata). Nie przypuszczałam, że może mnie dopaść takie "nastoletnie zakochanie". Myślałam, że w tym wieku będę potrafiła jakoś racjonalniej podejść do związku. Ale nie, byłam zakochana i żyłam z dnia na dzień nie zastanawiając się nad przyszłością. Choć chłopakowi starałam się tego nie pokazywać, żeby go nie wystraszyć. Grałam taką co jej nie zależy, co świetnie radzi sobie sama, faceta do szczęścia nie potrzebuje, a on jest tylko miłym dodatkiem do codzienności. Jednak w tym swoim móżdżku uroiłam sobie, że to ten jedyny, ten na którego tak długo czekałam... oczywiście doszło do seksu, a niedługo po nim do zerwania sad I tu zaczyna się problem. Moim skromnym zdaniem, po tym jak on mnie zostawił odbiło mi... Przez kilka pierwszych miesięcy żyłam złudzeniami, że do mnie wróci. Dzień w dzień, godzina w godzinę snułam jakieś nierealne fantazje. Potem postanowiłam sobie go odpuścić. Dzień po moim mocnym postanowieniu poprawy, on zadzwonił... Porażka. Spotkaliśmy się, niestety pocałowaliśmy. Potem było jeszcze jedno spotkanie, jakieś takie dziwne i wtedy poprosiłam go, żebyśmy zerwali kontakt bo ja nie potrafię udawać jego koleżanki po tym jak byliśmy parą. Cóż podziękował za szczerość i od tamtej pory się nie kontaktujemy. Ale ja zaczynam świrować. Parę razy wybrałam się pod jego blok, nie wiem po co?! Żeby popatrzeć w jego okno, zobaczyć czy na parkingu stoi jego samochód...  Przeglądam oferty pracy w jego firmie i na poważnie myślę o tym, żeby złożyć tam CV.... Na szczęście nigdy go nie spotkałam w czasie moich wycieczek. Na prawdę nie wiem po co to robię... Męczy mnie już to codzienne myślenie o nim, a nie potrafię przestać. Uważacie, że zwariowałam? Może ktoś z Was miał podobnie?

2 Ostatnio edytowany przez kenobi (2013-06-11 15:41:53)

Odp: (O)błędne zauroczenie...

Skontaktuj się z nim i powiedz szczerze co czujesz. Jeśli obawiasz się, że Cię nie uszanuje, to w takim razie lepiej, że nie jesteście razem.

Nie zrywa się z osobami które się kocha, nie odcina się od nich, bo potem cierpi się tak jak Ty teraz. Po drugie takie zauroczenie może się przytrafić w każdym wieku. Po trzecie nie dasz rady tego zakochanai czy może nawet miłości tak łatwo zabić, a skoro nie da się, to pozostaje się z tym pogodzić.

3

Odp: (O)błędne zauroczenie...
kenobi napisał/a:

Nie zrywa się z osobami które się kocha, nie odcina się od nich, bo potem cierpi się tak jak Ty teraz.

Ja z nim nie zerwałam, to on mnie zostawił. Potem się do mnie odezwał po pół roku, chyba z nudów, i chciał się kolegować. Ja tylko kolegować się nie potrafiłam i dlatego poprosiłam o odcięcie.

4

Odp: (O)błędne zauroczenie...

Może twój sposób jest lepszy niż mój. Nie wiem. W historiach które znam odcięcie nie było wskazane, nawet jak druga strona nie chciała się w pełni zaangażować. Lepiej kochać kolegę, który nie kocha Ciebie, niż kochać kogoś, z kim nawet nie możesz pizzy zjeść.

Idealny moim zdaniem układ jest taki, że on wie, że Ty go kochasz, on jasno stwierdza, że Cię nie kocha, akceptujecie ten stan rzeczy, ale nie zrywacie ze sobą komunikacji. To trudny układ, ale możliwy. Trzeba otwartości i dużego zaufania. 10 lat temu na pewno nie byłoby mnie na to stać.

5

Odp: (O)błędne zauroczenie...

Kenobi, Ty zartujesz chyba? Przeciez to jest upokarzajace, tak "kolegowac" sie z kims, komu wyraznie na Autorce nie zalezy.

Ja proponuje zerwac kontakt i znalezc faceta ktory odwzajemni Twoje uczucie, a nie marnowac czasu na milosc bez wzajemnosci.

6

Odp: (O)błędne zauroczenie...

Nie żartowałem. Proponuję nie zrywać kontaktu. Ale masz rację aldernewman -- trzeba szukać kogo innego to fakt. Ona czasu nie marnuje, bo zmiast patrzeć w okno pod blokiem lepiej byłoby im siedzieć razem na trzepaku.

7

Odp: (O)błędne zauroczenie...

Dla mnie to by bylo masochizmem. Co innego starac sie walczyc o dlugie malzenstwo, a co innego wpadac w obsesje po paru miesiacach zwiazku i potem za wszelka cene starac sie byc w orbicie faceta. Kojarzy mi sie to z niepotrzebnym rozdrapywaniem rany. Lepiej, wydaje mi sie, zapomniec, pogrzebac i ruszyc do przodu.

8 Ostatnio edytowany przez krokodyl666 (2013-06-11 16:41:17)

Odp: (O)błędne zauroczenie...

"Może ktoś z Was miał podobnie?"
Tak. To nie jest dobry objaw. Mysle, ze mozesz sie z nim skontaktowac i pogadac czy moze jednakc chce dac Wam jeszcze jedna szanse. Ale jak nie chce to musisz sie odciac. Wiem, ze to nie takie latwe, szczegolnie jesli to Twoj pierwszy, ale lazenie za facetem nie ma sensu i od tego mozna zeswirowac. Znajdz sobie cos innego do roboty, zapisz sie do kolka gospodyn wiejskich;P, cokolwiek i przestan sie zastanawiac co, gdzie i z kim on robi, bo to nigdzie nie prowadzi.

"Idealny moim zdaniem układ jest taki, że on wie, że Ty go kochasz, on jasno stwierdza, że Cię nie kocha, akceptujecie ten stan rzeczy, ale nie zrywacie ze sobą komunikacji."
"Przeciez to jest upokarzajace, tak "kolegowac" sie z kims, komu wyraznie na Autorce nie zalezy."
Upakarzajace nie jest, nie wiem co w tym upakarzajacego, ze sie kogos kocha. Natomiast taki uklad na dluzsza mete jest chory. Zdarzalo mi sie byc w takich ukladach, w obie strony i wiem, ze jesli masz kumpla, ktory sie w Tobie zakocha to jedyna wlasciwa i uczciwa reakcja jest unikanie go az mu przejdzie. Nie mowie, ze calkiem zerwac kontakt, ale trzymac na dystans i nie inicjowac spotkan. Potem mozecie do siebie wrocic jako przyjaciele, ale jak dla mnie bliski kontakt z osoba ktora Cie beznadziejnie kocha ociera sie o sadyzm. Wchodzenie w uklad przyjaciel/zakochana osoba, szczegolnie jesli ten przyjaciel to jest raczej krotka znajomosc i od zwiazku sie zaczelo - to tylko przeszkadza w wyrwaniu sie z beznadziejnej sytuacji. A jak facet jest swinia to Cie jeszce bedzie wykorzystywal jako friends with benefits. Nie musisz tej osoby skreslac ze swojego zycia, ale poczekaj, az juz nie bedziesz w nim zakochana.

9

Odp: (O)błędne zauroczenie...

Dla mnie to by bylo masochizmem. Co innego starac sie walczyc o dlugie malzenstwo, a co innego wpadac w obsesje po paru miesiacach zwiazku i potem za wszelka cene starac sie byc w orbicie faceta. Kojarzy mi sie to z niepotrzebnym rozdrapywaniem rany. Lepiej, wydaje mi sie, zapomniec, pogrzebac i ruszyc do przodu.

Masochizmem jest stać samej pod blokiem i patrzeć w jego okno. Nie proponowałem dziewczynie, aby była z chłopakiem po to, aby on się w niej zakochał, tylko aby ona sama sobie poradziła z uczuciami.

Różni sa ludzie, więc może Ty aldernewman masz rację, ale może Ty nie jesteś taka, aby stać pod blokiem wytęskniona. Ja jednak wolałbym wypalić uczucie będąc przy tej osobie, którą kocham, nawet jeśli ona mnie nie kocha, niż walczyć w samotności.

10

Odp: (O)błędne zauroczenie...

"Nie proponowałem dziewczynie, aby była z chłopakiem po to, aby on się w niej zakochał, tylko aby ona sama sobie poradziła z uczuciami."
Z mojego doswiadczenia tak jest szybciej i mniej bolesnie i lepiej rokuje na przyszlosc ewentualnej przyjazni. Ale to tez moze zalezec od osoby i konkretnej relacji. Z drugiej strony autorka ma tendencje do obsesyjnej milosci (wiemy, znamy;P), a takie sie lepiej leczy szokowo (mowie z wlasnego doswiadczenia).

11

Odp: (O)błędne zauroczenie...

Z mojego doswiadczenia tak jest szybciej i mniej bolesnie i lepiej rokuje na przyszlosc ewentualnej przyjazni.

Uchhh... już myślałem, że znowu mam poglądy nienormalne.

12

Odp: (O)błędne zauroczenie...

To naprawe zalezy. Ja bym sie najbardziej bala, ze jak pozostajesz blisko tej osoby to ciezej jest Ci sie odkochac (szczegolnie, jesli widzisz, ze to naprawde fajny czlowiek) a co za tym idzie znalezc kogos innego - nie wiem jak Ty, ale ja jestem zdecydowanie monogamistka i jak jestem w kims zakochana to sie nie umiem rozgladac na boki, a nawet wtedy nikt mi sie nie wydaje godzien uwagi.

13

Odp: (O)błędne zauroczenie...

Zgadzam sie z Krokodyl666. Z wlasnego doswiadczenia pisze, ze ciezko by mi bylo, jakbym czlowieka, ktorego kocham bez wzajemnosci, miala ciagle ogladac. Ciezko by sie bylo odkochac, po prostu. No a z tym by bylo wiecej cierpienia.

14

Odp: (O)błędne zauroczenie...

Dziękuję wszystkim za wypowiedzi smile Wydaję mi się, że każdy z Was po trochu ma rację, zależy kto jakim typem człowieka jest. Choć kenobi jest chyba w tej mniejszości, większość ludzi z woli chyba zakończyć wszelkie kontakty po zerwaniu. Widzicie, ja od samego początku próbowałam się odciąć, mimo tych natrętnych myśli o nim. I tu  krokodyl666 ma rację, mam skłonność do popadania w lekkie obsesje wink Ale zawsze w miarę szybko mijały. Wydaje mi się, że błąd popełniłam spotykając się z nim po tym jak prawie się z niego wyleczyłam. Nasze spotkanie było bardzo fajne i na koleżeńskiej stopie, do czasu, aż zrobiło się ZA fajnie i doszło do pocałunku. Mam o to żal do siebie, że w ten sposób zniszczyłam szansę choćby na to, żebyśmy byli przyjaciółmi, bo pokazałam, że mi nadal zależy.  Przez to chyba nakręcam się najbardziej. No nic, jedyne co mi pozostaje to skupić się porządnie na pisaniu magisterki, a nie latać po Warszawie za gościem, który może nawet o mnie już nie myśli.

Choć myślę, że jeszcze przez jakiś czas będzie mi siedziała z tyłu głowy taka nadzieja, że jak mamy być razem, to życie tak się ułoży, że będziemy wink (to chyba część tej obsesji wink )

15

Odp: (O)błędne zauroczenie...
adlernewman napisał/a:

Ja proponuje zerwac kontakt i znalezc faceta ktory odwzajemni Twoje uczucie, a nie marnowac czasu na milosc bez wzajemnosci.

o ze znalezieniem nowego może być problem, bo jakoś nie jestem magnesem na mężczyzn, ale to już inny temat wink

16

Odp: (O)błędne zauroczenie...

ja też tak miałam:) totalny obłęd, moja mama mówiła, że zniknęłam z powierzchni ziemi i faktycznie tak było. Ciągle byłam myślami z nim. Za kilka dni mija rok od rozstania i na prawdę ja świętuję ten rok, bo jak teraz patrze z perspektywy czasu to tamten "związek" był błędem. Ja odcięła się całkowicie,nawet pisał trochę do mnie , ale nie odpisywałam. Dziś on ma nową wielką miłość, a mnie to w ogole nie rusza. Kiedyś bym zwariowała. Ja też jestem w nowym związku i wiem że nie byłoby tak gdyby nie to , że całkowicie się odcięłam. Ja nie umiałabym się ogarnąć mając z nim kontakt, bo każdy głupi gest robił mi nadzieję. Dziś wiem , że zerwanie całkowitego kontaktu to była jedyna droga.Polecam:) Wydaję mi się, że jeśli ktoś jest tak wrażliwy jak Ty czy ja i bierze do siebie każdy gest to jednak powinien unikać kontaktu z byłą osobą dopóki całkowicie się nie wyleczy. Powodzenia:) Na prawdę mija, kiedyś też w to nie wierzyłam, teraz wiem , że się da więc głowa do góry:)

17 Ostatnio edytowany przez incaseofemergency (2013-06-12 10:59:44)

Odp: (O)błędne zauroczenie...

Niby wiem, że mija, ale.... (jak zwykle jest jakieś "ale" ) jak sobie pomyślę ja jestem sama, on jest sam... On mi powiedział, że ja pewnie będę chciała wyjść za mąż (bo jakiś boom wśród naszych znajomych ostatnio) i że porządnego faceta powinnam sobie znaleźć. Ale ja chce jego właśnie, a on wcale taki nieporządny nie jest wink Wiem, że muszę sobie odpuścić. Ale jest jeszcze jeden "problem". Zaprzyjaźniłam się z jego siostrą. Choć w czasie naszych spotkań NIGDY nie poruszam jego tematu, zajmujemy się swoimi babskimi sprawami, jednak nie znaczy to,że jak o nim nie mówię to też nie myślę (są mega podobni). Mein Gott, szalona jak nic tongue

18

Odp: (O)błędne zauroczenie...

Ach... czyli jeszcze przyjaźń z siostrą musisz przejść. No i super.

Dlatego wciąż uważam, że musisz być twarda. Kochasz go i nic na to nie poradzisz. On nie kocha Ciebie i żadne z Was tego nie zmieni. Nie odcinałbym się, bo uświadomienie sobie tych prawd powinno pomóc. W końcu będziesz musiała znaleźć kogoś innego aby spędzać wieczory.

19

Odp: (O)błędne zauroczenie...

Kenobi ja od bezpośredniego kontaktu z nim jestem już odcięta, jedynie co mnie z nim łączy to te moje natrętne myśli no i w jakiś sposób znajomość z jego siostrą. Wiem, że on się do mnie nie odezwie już. A ja też nie chce robić z siebie napalonej dziewuchy, która nie może sobie odpuścić. Więc zamiast do niego piszę na forum; choć troszeczkę sobie ulżę wink

20

Odp: (O)błędne zauroczenie...

No dobra. No to już masz wszystko poukładane. Nie chcesz z nim spędzać czasu, z jego siostrą dalej się przyjaźnisz. Życie toczy się dalej, a Ty przez to dzielnie przejdziesz, tak?

21

Odp: (O)błędne zauroczenie...

Tak smile będę dzielna i już nigdy nie pójdę pod jego okno. Choć z myślami trudniej będzie, ale postaram się je ograniczać. Choć boję się tego, że on jednak kiedyś się odezwie. Nie dziś, nawet nie za miesiąc, ale np za rok, a mnie znów dopadnie hmm Ok, ale nie ma co wymyślać i martwić na zapas smile

22

Odp: (O)błędne zauroczenie...

Właśnie chodzi o to, abyś się nie bała że go spotkasz na ulicy, albo będzie z siostrą, albo zobaczysz go za 15 lat w sklepie. Tak trzeba w głowie poukładać, abyś się Tobie krzywda nie działa.

23

Odp: (O)błędne zauroczenie...

"o ze znalezieniem nowego może być problem, bo jakoś nie jestem magnesem na mężczyzn"
Nie jestes magnesem an mezczyzn czy nie jestes magnesem na mezczyzn, ktorzy cie sie podobaja? Albo nie jestes magnesem na mezczyzn, bo masz tak zakodowane w glowie?

24

Odp: (O)błędne zauroczenie...

trochę przerażająca jest myśl, że może na mnie nadal po 15 latach działać...brrrr Staram sobie jakoś to układać i tłumaczyć. Mam nadzieję, że uda mi się samą siebie przekonać, że to nie był "ten", że nie warto jednak całe życie żałować, że nam nie wyszło i że spotkam jeszcze kogoś, kto na prawdę mnie doceni.

May the force be with me! wink

25

Odp: (O)błędne zauroczenie...
krokodyl666 napisał/a:

"o ze znalezieniem nowego może być problem, bo jakoś nie jestem magnesem na mężczyzn"
Nie jestes magnesem an mezczyzn czy nie jestes magnesem na mezczyzn, ktorzy cie sie podobaja? Albo nie jestes magnesem na mezczyzn, bo masz tak zakodowane w glowie?

Przede wszystkich na tych którzy mi się podobają, ale i Ci co podobają mi się mniej jakoś bardzo o mnie nie zabiegają. A jak już zdarzyło się któremuś mną zainteresować to rzeczywiście, ignorowałam ich.  Najgorsze jest to, że dla mojego byłego chłopaka zrobiłam wyjątek. Na początku nie podobał mi się w ogóle,  ale zabiegał o mnie wytrwale, poznałam go lepiej i postanowiłam dać mu szansę. i o, wpadłam po uszy.

26

Odp: (O)błędne zauroczenie...

Brzmisz troche jak ja, kolazanki mi mowia, ze wcale nieprawda tylko, ze jestem za "wybredna". A co ja niby na to poradze? A jak mi sie juz zdarzylo spotkac kogos to okazal sie ciezka odmiana psychopaty:/.

27

Odp: (O)błędne zauroczenie...

trochę przerażająca jest myśl, że może na mnie nadal po 15 latach działać...brrrr Staram sobie jakoś to układać i tłumaczyć. Mam nadzieję, że uda mi się samą siebie przekonać, że to nie był "ten", że nie warto jednak całe życie żałować, że nam nie wyszło i że spotkam jeszcze kogoś, kto na prawdę mnie doceni.

Wiem jak samotność czasami doskwiera. Wiem, że nie wszyscy doświadczają głębokiego zakochania, miłości. Ale nie widzę wokół siebie małżeństw do końca szczęśliwych, więc raczej nie warto żałować, że akurat z tym chłopakiem Ci nie wyszło. Takie życie. Znajdziesz innego. A jeśli po XXX latach dalej będzie Cię w sercu "ruszać" jak o nim pomyślisz -- no to fajnie, trzeba z tym żyć, pogodzić się, ale chyba nie zwalczać. Potraktuj to jako przemyślenia, a nie rady, bo każdy jest inny.

Na razie! Bez odbioru.

28

Odp: (O)błędne zauroczenie...
krokodyl666 napisał/a:

Brzmisz troche jak ja, kolazanki mi mowia, ze wcale nieprawda tylko, ze jestem za "wybredna". A co ja niby na to poradze? A jak mi sie juz zdarzylo spotkac kogos to okazal sie ciezka odmiana psychopaty:/.

Ja też się nasłuchałam od koleżanek o swojej "wybredności" big_smile. Ale dokładnie, nic na to nie poradzę, więc czuję, że czas przygotowywać się na życie w pojedynkę wink

29

Odp: (O)błędne zauroczenie...

E no! Dajcie dziewczyny spokój! Można być wybrednym, ale nie zamykać się na facetów. W końcu się kogoś wartościowego pozna. Trzeba się spotykać, spotykać, spotykać, poznawać, poznawać, poznawać i w końcu ktoś okaże się taki, że będziecie chciały z nim spędzać ciągle czas. No może super-zakochania że w nocy się nie śpi nie będzie, ale może pojawi się pewność, że to właściwa osoba. Potem ślub i dalej pewność, a po kilkunastu latach takie samo małżeńśtwo jak wszystkie inne, z cieniami i blaskami.

30

Odp: (O)błędne zauroczenie...

"Wiem, że nie wszyscy doświadczają głębokiego zakochania, miłości."
No wlasnie mam wrazenie, ze Ci, ktorzy sie dziko nie zakochuja buduja zwiazki latwiej. Mam przyjaciolki, ktore sa w dobrych, szczesliwych zwiazkach z facetami bez dzikiej milosci, troche na zasadzie, "no on jest ok, nie jest taki brzydki i dlugo za mna biegal i ma dobre serce". I u nich milosc sie pojawia powoli i mam wrazenie, ze jest to bardziej przywiazanie i przyjazn. Maja do milosci bardzo "rozwazne" podejscie, gdy ja jestem ta "romantyczna" - u mnie albo jest wielka milosc albo nic. Probowalam co prawda spotykac sie z facetami, ktorzy byli ok, na zasadzie, ze moze sie rozwinie i sie zakocham, ale nic z tego nie wyszlo. To chyba jest troche kwestia osobowosci niestety...
"Trzeba się spotykać, spotykać, spotykać, poznawać, poznawać, poznawać"
Tia, jak sie ma 25 lat i ponad to sie spotyka glownie facetow w zwiazkach, a ci wolni zwykle sa wolni z bardzo konkretnych powodow. A jak jeszcze sie jest "wybrednym" to juz mogila.

31

Odp: (O)błędne zauroczenie...
krokodyl666 napisał/a:

"Wiem, że nie wszyscy doświadczają głębokiego zakochania, miłości."
No wlasnie mam wrazenie, ze Ci, ktorzy sie dziko nie zakochuja buduja zwiazki latwiej. Mam przyjaciolki, ktore sa w dobrych, szczesliwych zwiazkach z facetami bez dzikiej milosci, troche na zasadzie, "no on jest ok, nie jest taki brzydki i dlugo za mna biegal i ma dobre serce". I u nich milosc sie pojawia powoli i mam wrazenie, ze jest to bardziej przywiazanie i przyjazn. Maja do milosci bardzo "rozwazne" podejscie, gdy ja jestem ta "romantyczna" - u mnie albo jest wielka milosc albo nic. Probowalam co prawda spotykac sie z facetami, ktorzy byli ok, na zasadzie, ze moze sie rozwinie i sie zakocham, ale nic z tego nie wyszlo. To chyba jest troche kwestia osobowosci niestety...
"Trzeba się spotykać, spotykać, spotykać, poznawać, poznawać, poznawać"
Tia, jak sie ma 25 lat i ponad to sie spotyka glownie facetow w zwiazkach, a ci wolni zwykle sa wolni z bardzo konkretnych powodow. A jak jeszcze sie jest "wybrednym" to juz mogila.

dokładnie mam to samo, dla mnie w ogóle wchodzenie w związek, bez takiego BUUUM, to nie ma racji bytu. Mam być z kimś, bo co? bo ktoś ma dobry posag, bo da mi byt, dom i inne pierdoły, a będzie brakowało mi najważniejszego, tej iskry, tej chęci bycia z tą osobą zawsze i co najważniejsze, ta osoba mi się nie znudzi, bo to uczucie nie będzie uczuciem na zasadzie " no jest ok, cos tam jest ale bez szału" tylko własnie to będzie ten szał, ten ogień... który będzie palił dalej wink

Posty [ 32 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » (O)błędne zauroczenie...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026