Postaram się opisać krótko, chociaż nie wiem, czy mi się uda. Ostatnio spotkałam się z pewnym facetem. Znam go od ponad dwóch lat, pracujemy razem przy projekcie pewnej firmy, gdzie jednak wszystko wykonuje się zdalnie. On nigdy nie pojawiał się na 'zlotach', dłuższy czas nie mieliśmy okazji się poznać, jednak zawsze dużo pisaliśmy, świetnie się dogadywaliśmy, ufaliśmy sobie. Parę miesięcy temu awansowałam w szeregach tej firmy na jedno z wyższych stanowisk - równe jemu, więc jeszcze więcej czasu "spędzaliśmy" ze sobą. Nie da się ukryć, że byłam zauroczona, jednak po ostatniej internetowej znajomości powiedziałam sobie stop.
Kilka dni temu spotkaliśmy się jednak - znajomy z tego projektu zaprosił nas do siebie na 3 dni. Było świetnie, nic się nie zmieniło w tej relacji, poza tym, że... on mi się wizualnie ani trochę nie podoba. Nawet nie nie podoba, jest po prostu brzydki i nic na to nie poradzę. Nie zmieniło się to, że jestem nim zauroczona czy już może nawet zakochana, że chciałabym z nim być, ale fizycznie nie pociąga mnie w ogóle. Nie wiem, jak do tego podejść. Mimo wszystko "ciągnie" mnie do niego, chcę jego bliskości, wydaje mi się, że on też byłby zainteresowany - jest raczej nieśmiały w tych sprawach, wiec i jego sygnały są bardzo delikatne.
I tu pojawia się problem. To nie tak, że wstydzę się opinii innych, bo mam ją w nosie, nie tak że jest dla mnie odpychający i zastanawiam się, czy jest "dość dobry". Chciałabym stworzyć z nim związek i tak samo chciałabym tej fizycznej miłości, wygląd tu mi nie przeszkadza. I właśnie - pocałunki, seks - chcę tego, nie patrzę tu na wygląd jako taki, ale u mnie to wynikałoby bardziej z czułości, miłości niż z hm... pożądania. Nie umiem tego lepiej określić, ale mam nadzieję, że zrozumiecie, o co mi chodzi.
Pytanie, czy taki związek ma szansę? Czy ta ekscytacja wyglądem partnera jest jakaś niezbędna? Gdzie nie szukam informacji, to kobiety opisują, że faceta nieatrakcyjnego miały, owszem, ale jak się zakochały, to im się zaczął podobać. Sęk w tym, że mi nie podoba, zależy mi na nim, chcę z nim być, ale obiektywnie nie jestem w stanie powiedzieć, żeby podobały mi się jego cechy fizyczne.
Dodatkowo - jak go ośmielić? Następnym razem mamy spotkać się dopiero pod koniec listopada (inna sprawa, że za rok mamy razem zamieszkać), ja jestem dość niecierpliwa, najchętniej chciałabym już mieć go przy sobie, a znowu on jest tak nieśmiały (jedynie w kontaktach damsko-męskich), że nawet jak daje do zrozumienia, że coś jest na rzeczy, to niesamowicie delikatnie, a ja nie chcę go spłoszyć.