Witam,
opiszę w miarę zwięźle jak wygląda moja sytuacja - a że jest ciężka - bardzo proszę o wsparcie i pomoc.
Od 6 lat jestem w związku z moim partnerem, razem mieszkamy od ok 3 lat - w moim mieszkaniu, a w zasadzie mojej mamy, jednak ona często wyjeżdża, więc można powiedziec ze mieszkamy sami.
Odkąd pamiętam mój partner miał problemy ze swoją matką - gdy był mały wychowywali go głównie dziadkowie, poniewaz rodzice dużo pracowali ( maja swoje biznesy - mieszkaja w małej mieścinie) i to z dziadkami byl zżyty - pomiedzy nim a rodzicami nie została nawiązana odpowiednia więź i tak już zostało. Gdy był już nastolatkiem - jego matka była z jednej strony wiecznie z niego niezadowolona i ciągle jej cos nie pasowało a z drugiej nadopiekuncza - potrafila wydzwaniac po wszystkich jego kolegach i wrzeszcec - gdy poszedl na zwyczajna impreze etc.
Po kilku latach moj partner poszedl na studia i wyprowadzil sie do duzego miasta. Do domu przyjezdzal na niektore weekendy - wtedy zawsze matka zaganiala go do roboty i nie mial za bardzo czasu na cokolwiek - musial pracowac w domu, gospodarswie i pomagac w sklepie a takze wozic ja po zakupy. Oprocz tego musial wysluchiwac jaki to jest do niczego i ze powinien wiecej zarabiac (mial juz wtedy prace) i ze jest nieudacznikiem itp . To bardzo podkopało jego wiare we wlasne mozliwosci i obnizylo samoocene.
Matka caly czas miala w stosunku do niego sprzeczne zachowania - chciala zeby byl w domu jak najczesciej i robil wszystko, potrzebowala go - ale nie przeszkadzalo jej to w gadaniu mu przy okazji nieprzyjemnych i nieprawdziwych rzeczy. Dodam jeszcze ze moj partner ma mlodszego brata - ktory jednak od zawsze byl traktowany jako maly braciszek ktory nie musi robic nic - a moj partner - ten pierworodny ktory ma robic wszystko, bo jest odpowiedzialny i posluszny i kiedys przejmie gospodarstwo, dom..
W domu mieszkal tez oczywiscie ojciec - w pelni sprawny i zdrowy - ale matce to nie wystarczalo - bo najwazniejsze bylo zeby to moj partner - a jej najstarszy syn pomagal jak najwiecej..
To pokrótce historia ich rodziny - a teraz sedno - czyli moja relacja z nimi.
Poznalam mojego partnera w pracy, odkad zaczelismy byc razem - slyszalam rozne rzeczy na temat jego matki, rodzicow, rodziny -glownie negatywne czasem troche pozytywniejsze - jednak kiedy powstawal temat ze moze pojade z nim do rodzinnej miescowosci, do jego domu, poznam rodzicow - to partner zawsze znajdywal jakas wymowke ze NIE. Najczesciej taka ze on sie nie dogaduje z rodzicami, ciagle kloci, to po co ja mam byc tego swiadkiem ? Z czasem temat umarl smiercia naturalna - a ze rodzinę od mojej strony mam świetna - to nie mialam jakiejs silnej potrzeby bratania sie z jego rodzinka - skoro ciagle powtarzal ze ich stosunki sa beznadziejne..
Za to on jezdzil tam dosc czesto , bo matka ciagle dzwonila i czegos od niego chciala, z czasem zauwazylam ze jej powody aby go sciagnac do domu sa czesto blahe i tylko po to aby przyjechal - a to ze sie zle czuje , a to ze gdzies tam musi z nia pojechac itp.
Mijaly miesiace i lata , partner za duzo mi o rodzicach nie opowiadal, jeden jedyny raz w zyciu zobaczylam przelotem i poznalam jego matke - poniewaz akurat jechalismy na wakacje i przejezdzalismy kolo jego rodzinnego misteczka - jednak spotakanie trwalo ze 3 minuty i tyle, zrobila na mnie neutralne, normalne wrazenie. To bylo jakies 3 lata temu, moze wiecej. Nigdy wiecej jej nie spotkalam - ale to nie znaczy ze nie byla obecna w moim zyciu....
Nawet nie wiem juz kiedy nastal taki czas , ze moj partner zaczal coraz rzadziej jezdzic do rodzinnego domu, mowil mi ze zle sie tam czuje, zreszta faktycznie zawsze wracal stamtad zdolowany; przestal takze ulegac presji matki, ktora pod byle pretekstem probowala go naklonic zeby przyjechal. Jego staly sprzeciw - wywolal w niej furie i sie zaczelo.. Po kilkadziesiat telefonow dziennie, takze na jego sluzbowy telefon - ktory uzywal aktywnie w pracy..nie pomagaly jego prosby zeby nie dzwonila bo jet zajety, czy odrzucanie rozmow - dzwonila jak najeta, raz za razem wiele razy, do tego doszly dziesiatki smsow z przeklenstwami i chorymi tekstami - wszystkie wymierzone celnie, wiec moj partner chodzil czesto zdolowany. Jednak nie poddawal sie i nie ulegl jej, jezdzil do rodzinnego domu naprawde rzadko.
Dalej o swojej matce opowiadal mi bardzo malo, wiec do konca nie wiedzialam jak wyglada sytuacja , czasem wspomnial tylko ze dostal kolejne smsy - kilka mialam okazje przeczytac - i az wlos sie jezy na glowie od ich tresci. Pewnego dnia przeczytalam przypadkiem sms od niej, ktory tym razem byl wymierzony we mnie, wyzywala mnie od najgorszych i oskarzala o cale zlo.
Tak sie dowiedzialam ze to ja jestem na celowniku - bylo to moze z 2 lata temu i jest tak do tej pory.
Ta chora kobieta uknula sobie teorie ze to wszystko moja wina, ze to przeze mnie syn nie przyjezdza do domu, ze go trzymam sila i powstrzymuje od kontaktow z rodzina! Nie potrafila w zadnej mierze zrozumiec ze to jej syn sam nie ma ochoty przyjezdzac i przebywac w ich towarzystwie. W dalszym ciagu jednak czasem jezdzil do rodzinnego domu - oczywiscie sam.
Ja juz tez bylam negatywnie nastawiona do jego matki i nie chcialam zadnych kontaktow.
Czasem opowiadal mi o tym ze jak tam do nich jezdzi to matka caly czas jest wsciekla i chce zeby on mieszkal tam z nimi itp i ze ma im pomagac caly czas.
Gdy nie jezdzil tam co tydzien znowu byly fale wulgarnych smsow i telefonow - nie zlicze nawet ile ich bylo w sumie - ogrom!!
Ona poprostu szalala , poniewaz nie mogla miec nad nim kontroli, a chcialaby wiedziec wszystko - co robi, z kim robi i dlaczego robi, gdy na adres jego rodzinnego domu przychodzila korespondencja zaadresowana do moje partnera - byla natychmiast przez nia otwierana i czytana - gdy tresc byla nie po jej mysli (bo np okazalo sie ze syn wzial cos na raty) to od razu byly telefony i wrzaski .
Cieszylam sie ze jego matka nie wie gdzie mieszkamy i ze nas nie moze nachdzic - wielokrotnie probowala sie dowiedziec adres ale na szczescie jej sie nie udawalo.
Jak bardzo zle jest uswiadomilam sobie jak zadzwonila do mnie moja kuzynka, u ktorej bylismy na weselu rok wczesniej i powiedziala mi ze matka mojego partnera skontaktowala sie z nimi ( z moja kuzynka i jej mezem) i zaczela wygadywac starszne rzeczy na mnie, na nas.. i ze chciala od nich nasz adres. Maz kuzynki na szcescie nic jej nie powiedzial i zakonczyl szybko rozmowe.
Nie moglam uwierzyc ze udalo jej sie kosntaktowac z moja rodzina i ja takze nekac. Okazalo sie ze ogladala plyte z wesele mojej kuzynki (ktora moj partner zostawil z innymi duperelami w rodzinnym domu) spisala sobie numer do fotografa z tego wesele, zadzwonila do niego , i chciala numer do mojej kuzynki - on oczywiscie nie podal jej - ale ona naciskala zeby w takim razie do niej oddzwonili - i podala swoj numer. Kamerzysta zadzwonil do mojej kuzynki i przekazal ze jakas osoba bardzo chce sie skontaktowac i ze jest z wesela ( to oczywiscie oszustwo, bo jej na tym weselu nie bylo) No i maz mojej kuzynki z ciekawoci oddzwonil.tak to udalo jej sie dotrzec do mojej rodziny.Moze komus to sie wyda blahe , ale ja bylam wstrzasnieta.
Moj partner zadzwonil natychmiast do matki , byl wsciekly i krzyczal do niej ze jak nie przestanie tak sie zachowywac to wezwiemy policje, ale ona powiedziala ze to ona nasle na nas policje ! (nawet nie wiem dlaczego, ona sama pewnie tez nie
)
Potem bylo troche spokoju ale nie na dlugo, poniewaz w koncu wytropila gdzie mieszkamy - nie bede juz opisywac jak - ale udalo sie jej - przyjechala razem z mezem, akurat bylam sama w domu - zaczela sie dobijac do drzwi jak szalona - a ze nie mialam ochoty jej ogladac ani wdawac sie w szarpanine - to nie otworzylam, kosztowalo mnie to kolejne nerwy. Tymbardziej ze mialam swiadomosc ze wie gdzie mieszkamy i teraz moze przyjezdzac niespodziewanie ![]()
Okazalo sie ze ona ma teorie ze ja szantazuje jej syna i dlatego on nie przyjedza do nich, ona twiedzi ze ja go okradam z pieniedzy, ze jestem najgorsza ku..wa.. tak o mnie caly czas mowi ..
Jakis tydzien temu, akurat nie bylo nas w domu, byla za to moja mama ze swoim mezem - i wtedy przyjechala matka mojego partnera z ojcem - po raz kolejny, matka wykrzykiwala ze przyjechala po syna, ze ja go okradam, ze nie po to go urodzila zeby on tutaj nam uslugiwal i ze ma uslugiwac w domu, mieszkac z nimi ! Ze jestem chora psychicznie i ze ona nie chce takiej synowej..Zaczela moja mame wypytywac czy chodze do kosciola, jaka mam prace itym podobne pytania.
Moja mama powiedziala ze jej syn jest dorosly i ma prawo wyboru i ze jej - matki nienawidzi - dlatego nie przyjezdza do domu. Matka mojego partnera zaczela wrzeszczec ze chce to uslyszec od syna!
Tymczasem moj partner twierdzi ze wielokrotnie jej powtarzal ze ma swoje zycie, ze nie chce mieszkac w malej miescinie, ze nie wroci do rodzinnego domu na stale..Ze ma ich dosyc, nie chce byc w ich towarzystwie!
W koncu moja mama z mezem, wyrzucili matke partnera z domu, bo w kolko gadalo to samo.
Bardzo sie zdenerwowalam ta sytuacja i juz nie wiem co mam robic - wiem ze to moj partner powinien ta sytuacje rozwiazac i ciagle mi obiecuje ze to zalatwi i bedziemy miec spokoj.jednak tak sie nie dzieje - jego matka jest tak zdeterminowana i zyje tylko tym zeby jej synek wrocil na stale do domu - ze boje sie ze nie zrezygnuje z niego i bedzie nas nachodzic - cenie sobie prywatnosc, spokoj, a teraz to wszystko leglo w gruzach - czuje sie zaszczuta i szczerze mowiac boje sie co ta wariatka jeszcze moze wymyslec ![]()
Wiem ze mnie szczerze nienawidzi i oskarza o cale zlo jakie ja niby spotkalo - w ogole mnie nie znajac.
Zastanawiam sie nad tym czy nie zglosic tego jako stalking - bo to jest zdecydowanie nekanie psychoczne - niechciane smsy, telefony, najscia w domu, wczesniej nawet wyslala nam kartke do skrzynki z dziwnymi tekstami.. CZuje ze atakuje nas z kazdej strony.
Czy ktos mial podobna sytuacje albo ma jakis powazny pomysl jak to rozwiazac?
z gory dziekuje za pomoc.
O.