witam,na początek kilka slow o sobie, jesttm osobą okolo 30, mieszkam za granicą, jestem dosc wysoko wyksztalcona osoba, po co to pisze? by prawidlowo przedstawic sytuacje.
a wiec, czy drodzy Forumowicze sądzą ze problem tkwi we mnie, w kims czy w sytuacji. czuje sie potrownie uzalezniona emocjonalnie od toskycznej rodziny, matka chora psychicznie, ojciec emocjonalny szantazysta i jeszcze jeden czlonek rodziny ktory korzysta z tego ze uzaleznilam sie od wsparcia tej osoby. Mianowicie cala ów rodzina chce bym poswiecila zycie kazdej z tych osob, matce chorej na schizofrenie (ja niestety nie jestem juz w stanie psychicznie tego zniesc), ojcu ktory uwaza ze stworzyl mnie po to bym mial sie kto nim zajac na starosc, i tej trzeciej osoby ktora rzekomo uwaza w zyciu (choc sama storzyla sobie wiele tragicznych problemow) ma zawsze racje i rowniez zalezy jej na tym bym byla blisko niej, w moim osobistym wyobrazeniu z uwagi na to iz byloby jej to korzystne finansowo. ja chce pozostac za granica, mam tutaj bliską osobę- cudzoziemca, perspektywnę neistety lepszego zycia niż w kraju i juz wspomnienia mojego dziecinstwa i tego emocjonalnego uzaleznienia sprawily ze mam nieodparta potrzebę bycia jak najdalej od rodziny. Generalnie rodzina używa emocjonalnego szantazu typu: jestes moja corka, ale ja musze wiedzec co Ty robisz, tu jest Twoje miejsce, nie nie rodzina jest po to zeby decydowac itp. Mimo swoich prywatnych sukcesow, naukowych czy zawodowych i dobrego srodoiwska w ktorym sie obracam uwazana jestem za czarna i zagubiona owcą w rodzinie.
nie umiem powiedziec nie. wydaje mi sie czasem ze ci wszyscy rodzinni dobrodzieje zebiora sie razem, przyjada i na sile zabiora, ciagle telefony, pytania kiedy wroce i te moje wymijajace odpowiedzi oraz strach przed kazdym ich telefonem, niechcec. Przeciez jestem osoba dorosla, nie robie nic zlego... a czuje sie jak male dziecko, ktore musi sie tlumaczyc, poczucie winy, wstydu, strachu,...
Moze któraś z Was forumowiczek mogłaby mi podpowiedzieć coś co pomoze mi w odnalezieniu się w tej sytuacji. z góry dziękuję
czy jestem jakiś podrostkiem nieokrzesanym, bym musiała tak się czuć nie niemóc spokojnie decydować o sobie..
jak poradzić sobie z tym uczuciem