Kiedyś miałam z tym problem, dziś już nie. Wiele nauczyła mnie śmierć taty, który odszedł nagle, niespodziewanie, a ja uświadomiłam sobie, że tak wielu rzeczy nie zdążyłam mu jeszcze powiedzieć i nigdy już tego nie zrobię. Nie wiem czy w tamtej sytuacji nie to było dla mnie najtrudniejsze.
Obecnie, kiedy ktoś ważny mnie zawodzi, staram się o tym głośno powiedzieć, choćby po to, aby miał tę świadomość i aby mógł coś z tym zrobić - jeśli nie zrobi, to znaczy, że mu nie zależy. Bliskim osobom mówię, że są dla mnie ważne, nie mam też problemu z wypowiedzeniem słów ,,kocham cię" lub ,,nie wyobrażam sobie, że mogłoby cię obok mnie nie być".
A kiedy to ja jestem adresatem takich słów, nie czuję się onieśmielona, już nie.