Witam. 2 lata temu zostawił mnie chłopak. W sumie to już 3 rok leci. i od tamtego momentu nie moge o nim zapomnieć. Zyje bo żyje, bo tak trzeba, ale nic nie sprawia mi radosci, nie wyobrazam sobie ze moglabym pokochac kogos innego. Nie rozumiem co się ze mną dzieje. Urwałam z nim kontakt rok temu. Jedynie wysyła mi zyczenia za ktore mu dziekuje i tyle. On od pół roku ma już kogoś i zapewne jest szczesliwy a ja od 2 lat wegetuje. Zawsze byłam wesoła, towarzyska, nie umialam wysiedziec w domu a teraz ? Nie mam znajomych, zadnej paczki. Jedynie 2 kolezanki na roku bo studiuje. i jeszcze bardziej dobija mnie ten fakt ze jestem w miescie studentow w okresie studiow- mowi sie ze najlepszym okresie zycia, a dla mnie on jest jednym wielkim koszmarem. Nie wiem co mam robic zeby zaczac normalnie zyc i przestac ciagle o nim myslec. To juz 2 lata- to chyba nie jest normalne ? ![]()
Podobne tematy
2 2013-05-21 10:45:00 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-05-21 10:50:42)
Dorotko, musisz po prostu zająć się sobą. Nie spędzać czasu w domu przy komputerze, nie rozmyślać i nie użalać się nad sobą. Jesteś zapewne młodą osóbką, której w życiu jeszcze niejedno może się przytrafić. Musisz jednak dać sobie szansę. Otwórz się na ludzi... na pewno na studiach jest więcej osób, które chętnie poznały by Ciebie, z pewnością wśród nich jest niejeden chłopak
Musisz tylko rozejrzeć się naokoło. Czasami niezauważany czegoś/kogoś kto jest blisko, ponieważ myślami błądzimy gdzieś daleko. Pomyśl o sobie, o przyjemnościach, wyjdź na spacer, do kona z koleżankami... Zbliża się lato, a lato sprzyja spotkaniom towarzyskim, wyjdź do ludzi, baw się i korzystaj z życia.
Tak, to normalne, że cierpimy po rozstaniu, ale ile cierpimy, to od nas zależy...
Sama piszesz, że on ułożył sobie życie i jest szczęśliwy. On nie zadręcza się myślami o Tobie, więc i Ty nie powinnaś zadręcza się myślami o nim. To już było, nie wróci... trzeba iść dalej...
Pamiętaj, że nasza przyszłość zależy tylko od nas. To czy Twoje "młode lata" zostaną zmarnowane, zależy od Ciebie, czy je zmarnujesz, czy na to pozwolisz...
Nie wiem dlaczego ale mimo iż w ostatnich miesiącach związku nie traktował mnie najlepiej to przeraża Mnie mysl ze nie poznam nikogo lepszego. Że on był moim losem na loterii i zawsze, nawet mają męza i dzieci będe myśleć o nim. Byłam już nawet u psychologa, ale dała mi do zrozumienia że mój problem jest błahy i niezrozumiały...a Mnie to naprawdę już męczy ![]()
a dlaczego to on miałby być dla Ciebie losem na loterii a nie Ty dla niego?
Uświadom sobie ,że szczęście to nie tylko facet u boku.
5 2013-05-21 11:07:57 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-05-21 11:13:33)
Nie wiem dlaczego ale mimo iż w ostatnich miesiącach związku nie traktował mnie najlepiej to przeraża Mnie mysl ze nie poznam nikogo lepszego. Że on był moim losem na loterii i zawsze, nawet mają męza i dzieci będe myśleć o nim. Byłam już nawet u psychologa, ale dała mi do zrozumienia że mój problem jest błahy i niezrozumiały...a Mnie to naprawdę już męczy
Nie Dorotko, on nie był "losem na loterii", gdyby był, to był by przy Tobie. Skoro go nie ma, to znaczy że nie pasowaliście do siebie. To czy spotkasz kogoś, to zależy od Ciebie. Na razie nie dopuszczasz do siebie nawet tej myśli, a to utrudnia całą sprawę. "Pierwsza, jedyna i największa miłość", to wymysł Disneya
Zycie to nie komedia romantyczna. Trzeba mieć w sobie odrobinę zdrowego egoizmu. "Nie był dla mnie dobry...? To niech spada. Widocznie to jednak nie był ten." Nie musimy decydować się na to "co się nam trafi", trzeba szukać tego co nam przyniesie szczęście i radość.
Tak jak mówiłam, czasami przyjaźń, miłość, czeka za rogiem... Trzeba tylko otworzyć oczy, aby móc ją zauważyć. Ty póki co "patrzysz" ale nic nie widzisz...bo nie chcesz widzieć. Zmień to.
Nie wiem dlaczego ale mimo iż w ostatnich miesiącach związku nie traktował mnie najlepiej to przeraża Mnie mysl ze nie poznam nikogo lepszego. Że on był moim losem na loterii i zawsze, nawet mają męza i dzieci będe myśleć o nim. Byłam już nawet u psychologa, ale dała mi do zrozumienia że mój problem jest błahy i niezrozumiały...a Mnie to naprawdę już męczy
Kochana bo my mamy mózgi napakowane bredniami o drugiej połówce i bratniej duszy. Kosmos, nie wolno tak do tego podchodzić. Polazł gdzie indziej, nie był dla Ciebie dobry to pies go trącał. Olej go po prostu. Zajmij się sobą, znajdź sobie jakąś pasję. Może skoro to trwa tak długo fajnie byłoby pójść do psychologa i pogadać o problemie. Jesteś młoda i na pewno znajdziesz jeszcze nie jednego adoratora. Ważne abyś dbała o siebie wewnętrznie i nie pozwalała się źle traktować. Związek ma być przyjemnościa i tyle. Jak było źle to nie ma po czym płakać.
Dasz radę na pewno. Tylko musisz po prostu zająć się sobą, polubić siebie, a miłość sama przyjdzie. Nie trzeba jej szukać
.
Tyle że właśnie od momentu rozstania ja nie lubie i nie akcepuje siebie. Przedtem byłam pewna siebie, znałam swoją wartość. Na poprawe humoru kupowałam nowy ciuch i czułam się w nim pięknie a teraz. Co bym nie zrobiła to wydaje mi sie ze jestem do niczego, brzydka, beznadziejna i czasem wcale mu się nie dziwie że wolał poszukać kogoś innego i pewnie lepszego. Nie wiem co mi jest i jak to zmienić...;(
Tyle że właśnie od momentu rozstania ja nie lubie i nie akcepuje siebie. Przedtem byłam pewna siebie, znałam swoją wartość. Na poprawe humoru kupowałam nowy ciuch i czułam się w nim pięknie a teraz. Co bym nie zrobiła to wydaje mi sie ze jestem do niczego, brzydka, beznadziejna i czasem wcale mu się nie dziwie że wolał poszukać kogoś innego i pewnie lepszego. Nie wiem co mi jest i jak to zmienić...;(
Bo ubzdurałaś sobie, że nikt inny poza nim nie będzie Cibie chciał. Ubzdurałaś sobie, że nie udało się bo to z Tobą coś nie tak musi być.
....a to guuuuuuzik prawda. Nie udało się, bo ... bo się nie udało. Nie jednej parze się nie udaje. To nie było ani pierwsze, ani ostatnie rozstanie w historii miłości moja droga. Wiesz ile razy jak tak o sobie myślałam? ![]()
Głowa do góry, biust do przodu... kup sobie jakieś ładne ciuchy na lato i baw się dobrze. Zobaczysz... gdy dopuścisz do siebie myśl, że to dopiero początek, a nie koniec... wszystko się zmieni.
pomysl czy naprawde tesknisz za nim czy tylko za fajnymi chwilami z nim i ciagle zyjesz wspomnieniami. chcesz byc z kims kto Ci zostawil i odszedl? Stac Cie na faceta który będzie cię zawsze kochał i nigdy Cie nie opusci. Wroc do dawego zycia. Badz wesola i usmiechnieta. Niech zobaczy jaka fajna laske stracil.
Bardzo Wam dziekuje
Teraz zaczynam się czuć nieco nienormalna. Dwa lata lata po rozstaniu a ja jak ostatnia sierota nadal to przeżywam... Chyba czas z tym skończyć...
Witam. Pisze tutaj ponieważ mam pewien problem.Niedojrzały i niepoważny problem. Otóż ok 4 lat temu zostawił mnie chłopak. Okropnie to przeżyłam. Przez 3 lata nie potrafiłam się z nikim związać. W końcu, 7 mies temu poznałam kogoś komu postanowiłam dać szanse i udało się. Tzn jest mi z nim bardzo dobrze, opiekuje się mną, pomaga kiedy tylko tego potrzebuje, jest inteligentny,pracowity. CZasami myśle że miałam niesamowite szczęscie ze los postawił go na mojej drodze. Jedyny minus to jego wygląd- jest przeciętnej urody,nie zachwyca ale to chyba powinno być już bez znaczenia, i juz mi to w ogóle nie przeszkadza.Bardzo mi na nim zależy. A teraz mój problem- nadal myśle o byłym. Porównuje obecnego chłopaka do poprzedniego. Tamten był bardzo przystojny,bardzo lubiany i równie inteligentny.Od 2 lat ma już kogoś.Nie potrafie o nim ostatecznie zapomnieć. Czasami dopadają mnie myśli że może to on był tym jedynym i przez moje dziecinne zachowanie go straciłam i bede za to płacić do końca zycia. Obecny chłopak chce ze mną zamieszkać, mowi ze chce za 2 lata się ze mną ożenić a ja co ? Wpadam w panike na samą myśl ze stojąc z nim pod ołtarzem bede myślała o byłym... Okropnie uczucie sad Z góry dziękuje Wam za rady...
Ps. Mamy po 23 lata.