Hej Dziewczyny ![]()
Zacznę od początku...od 2 lat jestem ze świetnym chłopakiem, jest nam ze sobą dobrze. Bywają lepsze i gorsze dni tak jak u każdej pary. Poznaliśmy się jeszcze w liceum. Jestem osobą skrytą, lekko introwertyczną, nie lubię spotkań towarzyskich, w ogóle jestem samotnikiem. Mój chłopak lubi spotkania ze swoimi przyjaciółmi, piwka, meczyki, mnie to za bardzo nie kręci aczkolwiek byłam kilka razy i było okej. Na początku naszego związku było dobrze, staraliśmy się dobrze wypaść przed sobą, poznawaliśmy się a teraz po 2 latach mam wrażenie, że... no własnie. Pewne cechy mojego charakteru są ciężkie i wiem, że ciężko jest ze mną czasami: w dzieciństwie byłam bardzo uparta, teraz częściej idę na kompromis, odkładam wszystko na później.
A teraz to co mnie dręczy:
Chciałabym mieć w nim przyjaciela, oparcie a nie tylko kochanka.
1)Mam wrażenie, że wszystko mu we mnie przeszkadza (wolno chodzę po górach, czytam romansidła, oglądam romansidła, robię zdjęcia)...
Chyba irytuję mojego chłopaka. Moim zachowaniem. Tak jakby mnie nie rozumiał, nie rozumiał mojego charakteru (nie wiem czy to możliwe). Jakiś czas temu lubił mnie pouczać: dla mojego dobra, teraz mu przeszło. Czasami jak chcę coś powiedzieć np. kawał i on go nie zrozumie (coś babskiego), zaczyna wiercić mi dziurę w brzuchu i czuję się jak na przesłuchaniu. Robi ironiczną minę, i unosi brwi, ma dziwny ton: nie mam szans na spokojnie mu tego wytłumaczyć bo z nerwów zaczynam się jąkać i gubić słowa. Zazwyczaj tak jest... przy nim tak mam. Totalny paraliż i wycofanie. Nie wiem co to swobodna rozmowa kiedy on ma zły dzień.
-Moją wielką pasją jest fotografia i kiedy gdzieś idziemy a ja widzę ciekawy "kadr" albo wiem, że taki będzie i chcę coś obfotografować on mówi, że PO CO ZNOWU TEN APARAT, DAJ SPOKÓJ. I tak go biorę i robię co chcę, nawet jak na mnie dziwnie patrzy, że stoję pół godziny nad kwiatkiem. Zawsze mu się wtedy zaczyna śpieszyć. Jak chcę mu zrobić zdjęcie to nie raz powiedział "Ktoś tu zaraz dostanie (w ryj)". Czasami nawet mi się dostanie "z miłości" to w udo (nie w twarz!) to w nogi... oddaję mu i tak się szturchamy z miłości. Powiedziałam mu to i owo na temat bicia "z miłości, dla zabawy" więc przestał, ale pewnie czasami mu się zdarzy. Nie czuję się ofiarą, oddaję mu. Kiedyś tak do mnie nie mówił, nie bił
- Znamy się dwa lata a on jest umęczony i w żartach mówi, że wyrzuci mnie kiedyś za płot i będzie spokój. Haha. Zabawne
-Przyjeżdżam do niego w piątek po południu, mamy zaplanowane że zrobię naleśniki, obejrzymy mecz a później film. Nagle dzwonią jego koledzy i pytają się czy przyjdzie na piwo i on zaczyna mówić ALE ANIA JEST U MNIE, PÓŹNIEJ MUSZĘ JĄ ODWIEŹĆ DO DOMU... ale i tak chce iść, frunać i ja muszę iść z nim, mimo, że przyjechałam do niego i mieliśmy plany... Najczęściej zostajemy w domu, ale chciałabym żeby powiedział im "jest u mnie Ania i bawimy się świetnie, może kiedy indziej".
-Jeśli chodzi o seks to jest to jedyna rzecz naprawdę okej. Jest zadowolony (ja też..) i nawet nie ma zastrzeżeń :3 Mam wrażenie, że tylko dla tego ze mną jest, podniecam go fizycznie a inne aspekty mojej osobowości są ... niechcianym dodatkiem
takie mam niestety wrażenie.
Podobają mu się moje zdjęcia- cieszy mnie to, ale jest taki jak napisałam wyżej.
Uważa, ze nic nie robię, lenię się w domu (do pracy chodzę dwa razy w tyg, do szkoły zaocznie) dużo pomagam mamie w domu, rozwijam pasje, sprzątam itp. żartuje ze mnie, że nic nie robię i "ciężko pracuję" w moje pracy (tymczasowo jestem sprzątaczką biurową). COKOLWIEK zrobię jestem i tak leniem. Czasami mnie pochwali ale przez to że ze mnie żartuje nie wiem jak to traktować. On pracuje fizycznie od poniedziałku do soboty.
Tak wygląda sytuacja, na pytania odpowiem z chęcią.
Co myślicie o tym facecie?