WITAM!Od około 2 lat zmagam się z ogromnym przygnębieniem(efektem własnej głupoty zresztą!)Zacznę może od tego, że byłam spóźnionym dzieckiem starszych rodziców i odkąd pamiętam siedzieli juz w domu oboje, matka dobra kobieta, choć nadopiekuńcza, typ zosia samosia, ojciec tyran na dodatek zacofany.Całe życie żyłam pod kloszem pod tyranią ojca i matki która chce dobrze ale wszystko sama lepiej zrobi i wie najlepiej.Zawsze miała problem z wyjściem z domu z powodu mojego ojca i jego urojeń.Zawsze chciałam się od nich wyrwać,cudem zaczęłam wyjeżdzać za granicę,co nie było łatwe.Miałam takie jazdy, że po miesiącu pobytu dopiero nerwy mi póściły a innym razem poprostu uciekłam z domu bo tak mi ojciec dopiekał. Wyjechałam odbiłam się od finansowej biedy, poznawałam inne życie, sama w końcu decydowałam, bardzo podobalo mi się i chciałam zostac na stale i wymazać wszystko co złe.Zawsze też czułam się samotna jako prawie jedynak.Poznałam tam kogoś, początkowo przyjezdzal ponad 130 km tylko spotkać się na kawe do knajpy i pogadać nie myślałam że wyjdzie coś z tego bo facet inteligentny , dobre stanowisko, pasje a ja taki szaraczek z dukającym językiem i kompleksami z dzieciństwa.Po jakimś czasie uwierzyłam że może coś z tego będzie, zakochałam się ale chyba nie pasowałam jednak do jego świata i się skończyło.Wróciłam na wakacje do PL ze złamanym sercem i postanowiłam odwiedzic b.fajną kolezankę w UK.Od zawsze podobal mi się ten kraj i od zawsze marzyłam o życiu tam, byłam tam się też pytać o pracę ale szef przyjął kogoś przede mną.Wróciłam do pl i zrobilam test ciązowy bo mi okres się spoznial i zacząl się mój dramat, świat mi runął w 1 chwili!Lekarz potwierdził ciążę. Myslałam że moj ex przyjedzie do pl i sie porozumiemy co dalej ale początkowo kazał mi pozbyć się problemu w pl potem milczał az w koncu zaproponował aborcję a w swoim kraju.Początkowo chciałam tego, matka tez mi zresztą kazała ale po rozmowie z koleżanka sama nie wiedziałam co myśleć, zaczełam czytać fora intern. typu nie zabijaj swojego dziecka i sama nie wiedzialam co robic.W między czasie pojawila się opcja pracy w UK a ja nie moglam sie zdecydowac co zrobic. Pojechalam niby na zabieg, ale tak naprawde chcialam pogadac z nim w 4 oczy skoro on do niczego się nie kwapił ale na nim ciąza wrazenia nie robila.Ja się rozkleiłam i nie dalam rady usunac, wynikla awantura.Raz się decydowałam na zabieg potem zdanie zmianialam a on przy tym byl wielkim chamem az niedowierzalam. Potem on sam obiecal ze po porodzie przyjedzie do pl i dogadamy się co dalej, niestety szybko zmienil zdanie.Najpierw napisal meila ze okradli go i bedzie mial inny nr a nowego nie podal a tak naprawde poznał przepiekną i b.młoda kobietę i z nią zamieszkał.Wysłałam mu meila ze dziecko się urodzilo to mi pogratulował i stwierdzil ze dziecko nie jest jego i zaproponowal ze wysle poczta!dna(pewno nie jego) i mam zrobic badania na moj koszt na co się nie zgodzilam, probowalam wyslac zdjecia ale meila tez skasowal go też.Po prawie roku wywalczylam alimenty ale z dzieckiem on nie chce mieć nic wspólnego.W 7 miesiącu sama juz zrozumialam ze popełanilam bład nie czuję się ze się nadaje na matkę moje miasto mnie dobija i otoczenie,brak pracy i perspektyw, na zawsze przekreslilam wyjazd za granicę na stałe a moji rodzice poprostu powodują że zyc mi się odechciewa, czepianie ojca, uwagi matki, żyja dniem dzisiejszym, nawet domu nie chca zapisac, wychodzic z domu tez nie moge juz nie wspomna zeby kogos poznac. Nie mogę zasnąć a jak juz czas sni mi się ojcie dziecka i jego zadowolone usiechy ze swoja miss na fb, nie moge znalezc pracy i nawet nie mam pomyslu co robic dalej a do dziecka tez nie mam serca przez to wszytko,opiekuję się z automatu, a jak pomyślę ,ze gdybym się ogarneła dawno temu i zdecydowala na zabieg mieszkalbym w uk, miala prace, szanse na zycie bez rodzicow i nie musialabym cierpiec z powodu tego dupka.Mysle ze moje zycie się juz skończylo.Dzis mogę stwierdzic ze nie uwazam aborcji za czegoś złego z 2 zlego lepsze to niz zafundowanie sobie braku przyszlości i dziecku , rezygnację z marzen i odwoeczne depresje
Podobne tematy
Kama, jeszcze zycia nie przezylas. Przed Toba dluga droga. Nie masz zadnej GWARANCJI, ze w uk bylabys szczesliwsza.A moze spotkalaby cie tam podobna histora ? A moze po aborcji zaczelabys sie zadreczac i tez bylaby depresja, a do tego wyrzuty sumienia ...nigdy nie wiadomo.
Widocznie czyms bylas kierowana , skoro podjelas taka dezyzje. Dobra decyzje. Nie masz na sumieniu zycia wlasnego dziecka. Jeszcze za wczesnie , zeby duzo mowic, na razie jestes rozgoryczona i wydaje ci sie , ze popelnilas blad, ale po latach, z perspektywy czasu wszystko moze byc ZUPELNIE inaczej !!! Osobiscie znam cztery juz teraz dojrzale kobiety, ktore w bardzo trudnej sytuacji zyciowej zdecydowaly sie przeciw aborcji.
Dzis,po latach kazda z nich twierdzi ze nie bylyby takie szczesliwe gdyby wtedy podjely ten krok i ze choc bylo ciezko inni tez mieli ciezko, a moze jeszcze gorzej. Kazda z nich zyje naprawde pieknym zyciem, niejeden im zazdrosci i one wierza, ze to zaplata od losu ...:)))
Dluuuugo by pisac, ale przyszla sasiadka i musze konczyc.
A z tymi marzeniami , to jest tak - z biegiem czasu one sie zmieniaja i te wazne wydaja sie smieszne albo i tez zamieniaja w klopoty.
A jeszcze inne marzenia tylko sie PRZESUWAJA na potem,by sie spelnic w calej krasie, czego ci serdecznie zycze.
pozdrawiam
Kama a kto powiedział,że życie bez dziecka by było lepsze?może łatwiejsze bo teraz masz dużo obowiązków,tyla przeszłaś,jesteś na pewno zmęczona,ale dziecko nie będzie wiecznie malutkie,wtedy i Ty odpoczniesz i zaczniesz układać sobie życie,na nowo po swojemu.Mam znajomą,która usunęła kiedyś ciąże bo miała dobrą pracę i jeszcze się uczyła,ale praca nie była wieczna,dziś jej dziecko było by pełno letnie,a tak co ma?została sama i od tylu lat płacze jak wspomina,że tak wtedy postąpiła mówi ,że teraz za to pokutuje.Facet to rzecz nabyta,dziś jest jutro go nie ma a dzieci mamy na całe życie. Najpierw One potrzebują nas,ale później często jest tak ,że to my ich potrzebujemy dużo bardziej.Zobaczysz jeszcze wszystko się ułoży.
Może wyjaśnię kilka spraw kiedy nie mogłam się zdecydować czy usunąć myślałam,że jak tego nie zrobię to życie mi odpłaci dobrem a jemu utrze nosa-wyszło natomiast na odwrót, alimenty i sprawa w sądzie po nim spłynęła ma przepiękną kobietę i widać że się kochają, spełnia swoje pasje itd,podobna sytuacja była z inna osobą która mnie kiedyś skrzywdziła.Doszłam do wniosku,że ktoś bez skrupułów i cwany zawsze w życiu dalej ujedzie niż osoba, która kieruje się sercem.Moje przemyślenie wiążą się również z tym, iż będąc w klinice aborcyjnej widziałam pary czekające na zabieg i robiące sobie zdjęcia jak gdyby nic, pary z dzieckiem na reku czy kobiety z brzuchami jak w 6 miesiącu i po nich to spływało problemu się pozbyli i żyją dalej, chyba tylko w pl społeczeństwie zakorzenione są fanaberie kościelne, że to coś złego itd .Myślę, że każdy powinien ocenić czy psychicznie jest w stanie zostać samotnym rodzicem bo to ciężka orka bez perspektyw i planów i wielka samotność!
... chyba tylko w pl społeczeństwie zakorzenione są fanaberie kościelne, że to coś złego itd .Myślę, że każdy powinien ocenić czy psychicznie jest w stanie zostać samotnym rodzicem bo to ciężka orka bez perspektyw i planów i wielka samotność!
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia - czego najlepszym dowodem jesteś TY sama. Coś nadzwyczaj dobrego widzisz w aborcji? Naprawdę?
Ponoć "lepiej zapobiegać niż <leczyć>"... więcjest jeszcze antykoncepcja, no ale TU już niezbędne jest zadanie sobie trudu "pomyślunku". A konsekwencje zawsze ponosi matka - czasem wraz z partnerem, czasem sama.
Przez Ciebie przemawia wielka niedojrzałość. Masz już to dziecko - widzisz je, przytulasz - naprawdę wolałabyś by zaprzestało istnienia?
6 2013-05-19 12:50:09 Ostatnio edytowany przez kama27-80 (2013-05-19 12:54:37)
Masz racje z antykoncepcją, niestety zawiodła, nie twierdze że jestem super osobą i dojrzałą emocjonalnie ale powiem Ci szczerze że nie miałabym z tym problemu a tak wogóle chyba nie jedna z osób, które tak sądzą nie mają pojęcia co to zanczy być samotnym rodzicem to ból milion razy gorszy niż cokolwiek innego więc łatwo się wypowiadać jak się nie jest w takiej sytuacji
To czy urodzić czy nie,jest sprawą osobistą każdej kobiety.Ale Ty już podjęłaś decyzję,,urodziłaś dziecko i nic tego nie zmieni.czujesz się samotna,ale nie jedna mężatka która ma małe dziecko czuje się samotna,to wcale nie znaczy,że tak będzie przez całe życie.Czy Ty w ogóle kochasz swoje dziecko?Bo piszesz o nim tak jak by było strasznym ciężarem.Jak Ci tak źle oddaj je do domu dziecka,co za różnica czy będzie chowane bez miłości prze własną matkę czy przez kogoś obcego.A Ty sobie wyjedziesz za pieniędzmi,będziesz mogła się bawić,odetchniesz.Tego chcesz?Twoje życie,możesz zrobić z nim co chcesz.
Kama, lepek do gory. pewnie, ze jest ciezko. ja tez jestem sama z dzieckiem, ale staram sie cieszyc z tego, ze dzicko zdrowe, ze pracuje, ze moglby byc gorzej. nie ma sie co lamac. kazdego dnia zastanowi sie nad malutkimi rzeczami za ktore jestes naprawde wdzieczna i na pewno cos znajdziesz. trzymaj sie Dziewczyno!
9 2013-05-22 19:25:05 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-05-22 19:27:28)
witaj kama.co ci się urodzilo?chlopiec czy dziewczynka?
widzę, że twoje dziecko ma wspaniałą mamę, silną i wytrzymałą!na miejscu tej "przepięknej kobiety"zastanowiłabym się, czy absztyfikant jej tez nie zostawi, czy ma on jakieś uczucia i czy ma męski honor?
wiesz....różne są kobiety, przykład z mojego osiedla:mój sąsiad został porzucony(żona i dziecko) z powodu alkoholu, obecnie jego nowa, tez cudowna kobieta sprzedaje mu piwka w osiedlowym sklepiku. jest też bardzo ładna, a na moje oko raczej spokojna i dobroduszna. a on ma mordę czerwoną z przepicia.
ciesz się, ze nie jestes na miejscu "przepieknej kobiety" jak i tej ekspedientki.obie mają przesrane.i o tym jeszcze nie wiedzą.
dzięki wam
zastanawiam sie wlasnie nad sensem zycia, czy rachunek za swinstwa przyjdzie przed smiercia czy po?
zastanawiam sie wlasnie nad sensem zycia, czy rachunek za swinstwa przyjdzie przed smiercia czy po?
Z tego co sie widzi , to wiekszosc placi rachunki za swinstwa jeszcze za zycia, jak jest po smierci , tego nie wiem, ale nie wydaje mi sie , ze jakakolwiek ludzka dusza bedzie miala mozliwosci pojsc dalej bez zaplacenia rachunkow...
13 2013-05-23 14:31:08 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-05-23 14:31:34)
znałam kiedyś gówniarza, chłystka, zakpił ze mnie, praktycznie wpłynął na ujemne 3 lata mojego życia, dostał rachunek aż za duży!7 lat staraja się o dzieci...
a z mojego doświadczenia takim kutasom wszystko uchodzi płazem i nawet im się w życiu jeszcze lepiej układa- przykład-olał mnie w ciąży pokasował meile tel, znalazł tajkę jeżdzą po całym świecie i są happy a cały bałagan zostawił mi pewnie wychodząc z założenia że wkońcu określił się że nie chce dziecka i nalegał na aborcje, nawet sprawa sądowa po nim spłayneła jak i spotkanie tylko 1 raz dziecka na badaniu dna.Za granicą ludzie mają do tego podejście jak do zaplombowania zęba.Jego ex nie chciala więcej dzieci więc też poddała się aborcji-świat jej się nie zawalił a swoją drogą on swoimi dziećmi zajmuje się super. Często mi się wydaję,że im jest się więcej obojętnym , nieczułym ,cwanym i wyrachowanym tym zachodzi się dalej..
Często mi się wydaję,że im jest się więcej obojętnym , nieczułym ,cwanym i wyrachowanym tym zachodzi się dalej..
Oczywiście, że tak jest. W każdej dziedzinie życia, poczynając od dzieciaka, aż po prace, osoby tzw skurwysyny zachodzą dalej i osiagaja więcej, wszak nie na darmo mówi się dążyć po trupach do celu. Przeważnie ten dobry i uczciwy dostanie po dupie, a ten "zły" wyjdzie ogromną ręką z wszelkiego rodzaju sytuacji podbramkowych.
Tak jak ktoś już napisał na forum, chyba Żanetka, skoro to Twoje dziecko jest dla Ciebie ciężarem, dlaczego nie oddasz? Bo co za różnica czy wychowuje je niekochająca matka, czy dom dziecka? Skoro jest małe ma szanse na adopcję, a tak tylko może byc powielany schemat rodziny patologicznej.
Albo weźmiesz się za siebie i zaczniesz mysleć o tym małym człowieku jak o najważniejszej istocie Twojego życia, albo oddasz je do opieki, gdyż nie będziesz je narażać na dorastanie w środowisku bez miłość, patologi, biedzie, stagnacji, beznadziejności itd itp.!!!!!!!!!
Zastanów się co możesz mu dać, czy zrobiłaś na tyle dużo i nie można zrobić nic więcej?
Ja Ci odpowiem NIE, można zrobić dużo więcej, człowiek w sytuacjach kryzysowych jest skłonny do "nadludzkich" poświęceń i czynów. Jest wiele opcji tylko trzeba zacząć szukać.
Przestań oglądać się w przeszłość, na to co było z tym Twoim byłym. Patrz w przyszłość! CHcesz przeżyć swoje życie jako przegrana osoba, która nie zrobiła nic aby wyjść z impasu ???
Gdy na godzine przed śmiercią ktoś zapytał by Cię, co zrobiłaś aby wyjść z tej sytuacji to co odpowiesz ??? Że nic, że płakałąś??? że nie było wyjścia, że dziecko płakało??? że brak kasy !!!! czy MOŻE BARK CHĘCI ?!!!!
MOTYWACJA jest tym co powinno napędzać Cie do działania. Ten mały człowiek, którego jesteś matką niech bedzie Twoja MOTYWACJA!!!! DZIAŁAJ!!!
Mówisz, że miasto, że rodzina, ze to wszystko Cie znechęce
Racja, zostaw to w diabły i wyjedz, zmień otoczenie, zacznij kalkulować, przestan myśleć o tym co było!!! Zacznij działać tak bardzo jak bardzo chcesz nabrać powietrza gdy się topisz!!!
Mówisz, nie ma pracy, miłości.
Jest tak dlatego bo nie zaczęłąś szukać
Jest wiele rozwiązań! Możesz oddać dziecko na jakiś czas, pojechać za granice ( skoro byłaś wiesz jak to wygląda, może masz znajomych) zarobić jakieś pieniądze, znaleśc jakieś lokum, ściągnąć dzieciaka, żyć z nim i wychowywać w miłości jako niezależna matka, a facet się znajdzie, zobaczysz, życie pisze różne scenariusze, w najmniej oczekiwanym momęcie może coś się zmienić. Ale zacznij coś robić.
Piszesz, że nawet rodzice Ci domu nie chcą zapisać !!!!! WTF ???? Sama dojdź do czegoś.
Mi tez raczej nie zapiszą swoich nieruchomości, działek wartych ponad bańkę ( z różnych powodów i zawirowań zyciowych), ale czy ja płaczę z tego powodu??? NIE, sam chce do czegoś dojść. Czasem idzie lepiej czasem gorzej, ale co osiągne to bedzie tylko moja i wyłącznie moja zasługa.
Widzisz kto wie czy nie urodziłaś jakiegos wybitnego uczonego, czy sportowca, reprezentanta narodowego tylko daj mu/ jej warunki do rozwoju, żeby przez patologiczne środowisko nie poszło w złym kierunku a w przyszłości to i ono Tobie pomoże. Jest wiele takich przykładów, ale nie będę pisał, sama możesz znaleźć, a póżniej ten laluś który Cię zostawił bedzie tego żałował. Zobaczysz
Pozdrawiam .
P.S.
zawsze możesz napisać jakiegoś maile jak masz ochotę.
WSZYTKO RAZEM WZIĘTE MNIE DOBIŁO A NAJBARDZIEJ JUŻ CYBA POWRÓT NA STARE ŚMIECI.MYŚLAŁAM O ADOPCJI, CHYBA LEPSZE OD ABORCJI ALE JAK ZADZWONIŁAM DO INSTYTUCJI TYM SIĘ ZAJMUJĄCEJ TO USŁYSZAŁAM ŻE MAM DZIECKO W SZPITALU ZOSTAWIĆ, ŻADNE ŻE MOŻE SIĘ SPOTKAMY, POSZUKAMY RODZINY ITP. CO DO WYPROWADZKI ZWŁASZCZA Z MAŁYM DZIECKIEM TO NIE TAKIE HOP W PL Z PENSJI JEDNEJ CIĘŻKO UTRZYMAĆ SIEBIE , DZIECKO I WYNAJMOWANE MIESZKANIE A ZA GRANICĄ TEŻ NIE JEST W TEJ SYTUACJI ŁATWO, SAMU W DZISIEJSZYCH CZASACH CIĘŻKO A CO DOPIERO Z DZIECKIEM, JAKOŚ NA WSZYSTKO SKOŃCZYŁY MI SIĘ POMYSŁY...ALE DZIĘKI ZA CO NAPISAŁEŚ;-)