Żyjemy razem a tak naprawdę osobno ...On pracuje ja zajmuje się domem i dziećmi.Na pozór wszystko gra,ułożona rodzinka ...Ale jest mi zle ,mąż traktuje mnie przedmiotowo,sięga po mnie wtedy gdy jestem mu potrzebna ,przyzwyczaił się do tego że jestem i jakby zapomniał że jestem ,że czuje ,że potrzebuje jego uwagi ...Próbowałam z nim rozmawiać lecz On nie widzi problemu...Powoli zaczynam się dusić w tym związku ....Czy ktoś z Was też czuje tak jak ja?
Podobne tematy
Tak wiolla ja tez tak czuje, tylko z ta roznica, ze ja mam stazu 1 rok w malzenstwie a ty znacznie dluzej:(
Żyjemy razem a tak naprawdę osobno ...On pracuje ja zajmuje się domem i dziećmi.Na pozór wszystko gra,ułożona rodzinka ...Ale jest mi zle ,mąż traktuje mnie przedmiotowo,sięga po mnie wtedy gdy jestem mu potrzebna ,przyzwyczaił się do tego że jestem i jakby zapomniał że jestem ,że czuje ,że potrzebuje jego uwagi ...Próbowałam z nim rozmawiać lecz On nie widzi problemu...Powoli zaczynam się dusić w tym związku ....Czy ktoś z Was też czuje tak jak ja?
Nie wiem czy mieszkasz na wsi czy w mieście, ale może byłoby dobrze gdybyście spędzili gdzieś razem urlop i spróbowali odświeżyć swój związek. Rutyna i ciągle takie same dnie nie wpływają dobrze na wspólne życie, zwłaszcza, gdy kobieta ciągle tylko zajmuje się domem i jest do niego"uwiązana".
4 2013-05-12 18:15:52 Ostatnio edytowany przez Boxerka (2013-05-12 18:19:12)
U nas to ja pracuje na pełen etat, mąż zajmuje się synem. Jesteśmy niecałe 2 lata po ślubie. Wcześniej było na odwrót, ale praca mu nie pasowała.
Poszłam na taki układ, bo groziło nam rozstanie, byliśmy już w separacji. A to dlatego, że mój mąż wracając z pracy nie chciał nawet na mnie spojrzeć. Nie raz czekała na niego romantyczna kolacja z czerwonym winem i świecami, dziecko spało smacznie. Bywało i tak, że rzucał rzeczy w kąt, do mnie nie mówiąc słowa i szedł pod prysznic ( czekałam w erotycznej koszuli ) a gdy wracał pił wino jednym tchem i rzucał się na łóżko spać. Czułam się wtedy jak najbardziej żałosna kobieta świata.
Miało się wszystko zmienić, gdy ja zacznę pracę. I jak jest? Wracam z pracy zmęczona, ale stęsniona za nim, a on jest tak samo na nie jak wcześniej, tylko że teraz tłumaczy to tym, że cały dzień zajmował się synem i to go tak zmęczyło.
Tak więc mam 21 lat, jestem niecałe 2 lata po ślubie i uprawiam seks średnio raz na 1,5 tyg.
Pomiędzy zbliżeniami seksualnymi nie ma między nami żadnych czułości. Nie przytulamy się, nie całujemy, nie rozmawiamy, chyba że o tym ile kup zrobił syn w ciągu dnia.
WITAM WIOLU
WIERZE W SAMOTNOŚĆ W ZWIĄZKU BO TAK MAM OD 24 LAT I NIE POTRAFIĘ NIC TYM ZROBIC.........
Trochę mi lżej ,że nie jestem sama ...Urlop już przerabialiśmy nic nie zmienił ,romantyczne kolacje , prezenty,trochę szaleństwa w sypialni ale to zawsze z mojej inicjatywy...Czasem zastanawiam się czy gdybym zniknęła zauważyłby moją nieobecność... Dlaczego inni nie robiąc nic mają wszystko miłość ,szacunek i oddanie?
Może nie jestem ideałem ale bardzo się staram by ratować to co mam tylko po co ???
Czuję się wypalona ,zmęczona i nie potrzebna ...
może zaproponuj rozstanie choć na jakiś czas?moze wtedy sam zrozumie że coś jest nie tak albo skonczy się coś czego praktycznie nie ma?
Też o tym myślałam ale co z dziećmi? Jak mam wytłumaczyć dziecku,że między rodzicami jest źle?
Wiollu36-dzieci doskonale wyczuwają atmosferę domową!
Albo masz męża znudzonego związkiem,albo on nie rozumie czego Ty chcesz od niego.
Masz wybór:albo tkwisz dalej w marazmie i życie przecieka Ci przez palce,
albo stawiasz sprawę na "ostrzu noża"-jeśli jesteś odważna.
Powodzenia!
/opcja dla tzw.dobra dzieci-jest do bani!!!/
jak czytam te posty to mam załamkę ,myślałam że są jeszcze normalne związki ale szczerze zaczynam wątpić:(
A czy jest tu ktoś z okolic Żagania????Ktoś kto czuje to samo co ja .......
Hej jestem z Nowej Soli i mama podobne problemy. Tylko ja już zdecydowałam się odejść...
Zazdroszczę Ci odwagi....
Ale chyba dojrzewam do takiej decyzji ,bo jest coraz gorzej a ja wpadam w coraz większą depresję...
Nie wiem jak mam to wytłumaczyć dzieciom...
Wiolla ja wprawdzie nie mam dzieci, ale jestem ze swoim pasożytem 11 lat, 3 lata po ślubie. Odsunął się ode mnie przez ostatnie pół roku całkowicie. Wcześniej wybaczyłam zdradę, wzięłam kredyt na mieszkanie, zaufałam, chciałam, żebyśmy byli szczęśliwi. Postanowiłam z nim szczerze porozmawiać o nas, wtedy usłyszałam, że mnie nigdy nie kochał, że nie potrafi i tak dalej. Ciężko jest mi odejść, bo go wciąż kocham. Mimo tego zachowania. Walczę sama ze sobą, ale wiem że muszę. Chciałam mieć dziecko, ale jak z takim człowiekiem? Mama nadzieję,że kiedyś jednak będę je miała dziecko z odpowiednim facetem, który nie będzie ze mną z łaski, z konwenansów - bo tak trzeba.
Musisz uwierzyć w siebie i wzmocnić się. W Zielonej Górze jest Stowarzyszenie na rzecz kobiet "Baba". Tam możesz skorzystać z bezpłatnych porad psychologicznych i prawnych. Zajmują się kobietami pokrzywdzonymi, także znęcaniem psychicznym. Zadzwoń umów się na wizytę. Ja chodzę do psychologa, wprawdzie byłam raz, ale jest mi lepiej, następna wizyta w piątek nie mogę się doczekać. Chodzę na kasę chorych w poradni w Zielonej Górze przy Zamenhofa. Kobieta prowadzi psychoterapię, także prywatnie, tylko nawet nie ma aktualnie miejsca. Na kasę chorych tez jest spoko. Jesteś godzinę, możesz powiedzieć jej o wszystkim, spojrzy na Twoje problemy zupełnie w inny sposób, uświadomi Ci wiele spraw. Jeśli byś chciała pogadać. Będę tu zaglądać. Ewentualnie na meil podam Ci mój numer telefonu. Trzymam za Ciebie kciuki. Głowa do góry. Pozdrawiam
Do Anka30
Dziękuję Ci za te informacje ,już od dawna zastanawiam się nad skorzystaniem z jakiejś poradni bądź właśnie z takiego Stowarzyszenia...
a jednocześnie boję się że w przyszłości mój mąż wykorzysta to przeciwko mnie- będzie próbował odebrać mi dzieci ...Wiem że jeżeli postanowię definitywnie od Niego odejść zrobi wszystko by mnie zniszczyć ,jednocześnie wiem że jeżeli czegoś nie zrobię to będę tkwiła w tej matni już na zawsze .Pragnę do moich dzieci czegoś lepszego -nie chcę by moja córka w przyszłości powieliła moje błędy tak jak ja mojej mamy a mój syn stał się kiedyś bezdusznym facetem ...
Kurczę, przerażające jest to, o czym piszecie, kobietki. Wasza sytuacja jest całkowicie niegodna pozazdroszczenia. Podziwiam Was za Waszą ogromną siłę i chęć do walki.
Tak się czasami zastanawiam... po co wchodzić w związek, po co brać ślub i zakładać rodzinę, skoro wszystko może któregoś dnia pęknąć jak mydlana bańka? Zawsze sądziłam, że jeśli kobieta dba o małżeństwo, to mężczyzna również będzie to robił, ale z tego, co widzę, to jest inaczej. Dlaczego mężczyźni tak szybko zmieniają zdanie? Dlaczego nagle dochodzą do wniosku, że cih partnerki są im całkowicie obojętne, choć są to kobiety ciepłe, zaangażowane, pełne pomysłów? Dlaczego kończą wszystko taką lekką ręką? To dla mnie niepojęte.
po co wchodzić w związek, po co brać ślub i zakładać rodzinę, skoro wszystko może któregoś dnia pęknąć jak mydlana bańka?
Dlaczego mężczyźni tak szybko zmieniają zdanie? Dlaczego nagle dochodzą do wniosku, że cih partnerki są im całkowicie obojętne,
To nie tak. Nic nie dzieje się NAGLE. To jest proces. Któraś ze stron, albo obie, przeoczyły ten czas kiedy zaczęło się źle dziać, kiedy małżonkowie zaczęli odsuwać się od siebie itp. Dbanie o małżeństwo to niestety nie tylko dbanie o dom, jedzenie, zwykłe potrzeby.
Oczywiście czasem, mimo starań i tak małżeństwa się rozpadają, ale jeżeli dbać o nie cały czas lub w odpowiednim momencie działać, to jest duża szansa na dobry związek.
WITAM WAS WSZYSTKICH !
Czytam tak sobie wasze posty drodzy i widzę tutaj szarość życia , monotonność , brak uczuć , iskierki która rozbudzi dawne uczucia .
Pomyślcie czy to co piszecie tutaj wylewając swoje smutki daje ulgę ? czy chcecie pomocy ? . Życie jest jedno , a problemów setki tysięcy , zazwyczaj zależy od człowieka i jego wewnętrznej siły , każdy problem mniejszy czy większy stanowi część naszego życia . Inni zaś odbierają inaczej nasze problemy . Uważają je za małe i ( zabawne) bo przecież ktoś ma gorzej . Wszystko jest dla ludzi , a zwłaszcza życie . Jeżeli doskwiera nam ta zła samotność z dnia na dzień pogrąża nas i wydaję się nam , że wszystko traci sens i odbiera nam siłę do walki o lepszy dzień . Co jest gorsze? życie czy tęsknota ? . Z tego co wiem i poczułam na własnej skórze , to wielką karą jest tęsknota za kimś za czymś być może za lepszym życiem . Codziennie borykamy się z różnymi myślami i problemami . Moim zdaniem nie wszystko ma sens , ale każdy jest czegoś wart . Masz cel ? osiągnij go żebyś nawet nie wiedział/a ile to może kosztować cierpliwości . Jest Ci źle ?! płacz tup nogą , ale pokaż że potrafisz odnaleźć tamte chwile to tak jak wspomnienia . Walczy się o to co kocha naprawdę mimo wszystko . Drogi bywają kręte , ale z czasem za paroma zakrętami jest prosta droga , trzeba zacząć tylko chcieć i chcieć . Czytasz to ?! uśmiechnij się no zobacz to nic nie kosztuje , ani nie boli . Szczere rozmowy czasem dają nam złapać oddech , ale nie na długo . Więc ? próbujcie zawalczyć o siebie i żyć dla siebie : ) ! Warto...
Witaj
Wiolu nie wiem czy nie jestem być może po drugiej stronie barykady. Niestety ja pracuje, moja "połówka zajmuje się dziećmi tak intensywnie, że gdy wracam z pracy to zaczynam popołudnie od załadowania zmywarki i gotowania (jeśli dzień wcześniej zrobiłem zakupy)" i zastanawiam się czy to jest normalne. Jeśli nawet nie gotuje (kupi się coś na mieście ) to wychodzę na spacer ponieważ dzieci nie były jeszcze na dworze ("błogosławiona?" telewizja) w dodatku dowiaduje się jakie to nieposłuszne i złośliwe diabły. Wieczorem natomiast gdy położę młodszego synka i starszy już też zaśnie nagle okazuje się, że moja żonka jest śmiertelnie zmęczona lub ja jestem obleśny okropny wredny lub itd, itp. Ostatnio byliśmy razem 2,5 miesiąca temu średnio bywa co 2 - 3 tygodnie ale w tym roku chyba pobijemy rekord.
Niestety podobno też jestem zły ponoć gorszy od dzieci które spłodziłem.
Sądy niestety u nas na razie zostawiają dzieci przy matce (ponieważ nadal istnieje u nas mit MATKI POLKI) więc odpadają u mnie jakieś ruchy "taktyczne" .
W związku bywa, że nie jest lekko, łatwo i przyjemnie - bywa wręcz przeciwnie (jednak wybór zawsze należał do nas)
Widzę wiele gorzkich słów, sporo negatywnych doświadczeń. To bardzo przykre samotność w związku jest anormalna, jeśli w dodatku są uwikłane dzieci jest to dramat w wielu aktach bo często nie kończy się na rodzicach. Widzę jednak, że w związku z tym iż jest to portal dal kobiet to w większości wypowiedzi mężczyźni są be.
AlphaWolf napisał/a:po co wchodzić w związek, po co brać ślub i zakładać rodzinę, skoro wszystko może któregoś dnia pęknąć jak mydlana bańka?
Dlaczego mężczyźni tak szybko zmieniają zdanie? Dlaczego nagle dochodzą do wniosku, że ich partnerki są im całkowicie obojętne,To nie tak. Nic nie dzieje się NAGLE. To jest proces. Któraś ze stron, albo obie, przeoczyły ten czas kiedy zaczęło się źle dziać, kiedy małżonkowie zaczęli odsuwać się od siebie itp. Dbanie o małżeństwo to niestety nie tylko dbanie o dom, jedzenie, zwykłe potrzeby.
Oczywiście czasem, mimo starań i tak małżeństwa się rozpadają, ale jeżeli dbać o nie cały czas lub w odpowiednim momencie działać, to jest duża szansa na dobry związek.
to jest wypowiedź obiektywna nic się samo nie dzieje - jednak do tańca trzeba dwojga.
Wiem z własnego doświadczenia, że bywa naprawdę różnie. Sztuką jest trafić na wartościową i "kompatybilną osobę" - jak to się mówi połówkę. Niestety jesteśmy młodzi bez doświadczenia i bywa że podejmujemy mylne decyzje. Potem im dalej w las tym bardziej możemy pobłądzić. Czasami znajdziemy "przewodnika" jednak zazwyczaj musimy radzić sobie sami.
Nie dotyczy to tylko kobiet bywa, że mężczyźni są również samotni i nie umieją się znaleźć w tym wszystkim. Potem słychać o złych żonatych. Nie ma reguły podstawa to dobrze wybrać, nie spieszyć się być spostrzegawczym zwracać uwagę na szczegóły i wyciągać wnioski ale mądrować się po albo gdy się czegoś nie przeżyło jest łatwo.
jednak do tańca trzeba dwojga.
podstawa to dobrze wybrać, nie spieszyć się być spostrzegawczym zwracać uwagę na szczegóły i wyciągać wnioski
Oczywiście, że potrzebna jest wola obu stron. Tylko jedna raczej nic nie zdziała.
Dobrze wybrać? Właściwie nigdy do końca tego pewnym być nie można. Pewne rzeczy widać od razu, tylko czasem nie chcemy ich zauważać. Wtedy to faktycznie zły wybór.
Inne wychodzą z czasem. Trzeba umieć się w tym znaleźć. Tam gdzie można, pójść na kompromis (bo kompromisy są w małżeństwie konieczne). Tam gdzie nie można (bo np. dotyczą fundamentalnych spraw) walczyć o swoje/nasze. Ale walczyć mądrze. Rozmawiać, przekonywać, pokazywać.
21 2013-07-31 01:29:56 Ostatnio edytowany przez Kyntia (2013-07-31 01:32:42)
Taki temat juz byl
http://www.netkobiety.pl/t20808.html
Jesli jestes nie szczesliwa do rozwiedz się i zacznij zyc
Cześć dziewczyny
Może za bardzo się staracie przecież facet to nie pępek świata może o to im chodzi aby skakać koło nich zabiegać o ich względy spróbujcie odwrotnie zero zainteresowania ich osobą ignorujcie ich potrzeby nie narzucajcie się może to im otworzy oczy i zaczną zabiegać o wasze względy a jak nie to facet nie jest wart waszego zachodu .
Czesc wiolla,pisalamjuz do Ciebie,ale ktos byl taki - w cudzyslowiu - mily - ze zdjal mojego posta.Teraz pisze krocej.Tez jestem samotna w malzenstwie,od 22 lat,choc na poczatku,tuz po slubie bylo lepiej.Rozumiem Cie , mam podobne problemy tylko nie mamy niestety dzieci.Mam 46 lat,jesli chcesz,odezwij sie do mnie,pozdrawiam.
Witam
Mam 46 lat i w październiku minie 25 lat jak jestem mężatką. Mój mąz był moim pierwszym facetem. Przed slubem było super sex pieszczoty zainteresowanie. Po slubie było powiedzmy dobrze - człowiek młody bardzo zakochany myslał ze tak powinno być i ze jest dobrze. Ale z wiekiem człowiekowi coraz bardziej potrzeba czułości i zainteresowania zwłaszcza ze zaczyna zastanawiać się co z nim jest nie tak że mąż nie ma potrzeby przytulenia , kochania się .Tysiące rozmów z mężem i nic nie skutkuje straszenie że znajdę sobie kochanka tez bez skutku. Jako mąż i tata jest super człowiekiem pracuje , przynosi kasę do domu ja od wielu lat nie pracuje gdzyż zlikwidowali zakład w którym pracowałam więcpo urlopie macieżyńskim nie miałam gdzie wrócić . Później trochę pracowałam . Nigdy nie powiedział mi idź do pracy czy coś w tym stylu. Starałam się i staram zeby miał ugotowane i podane - chociaż on też lubi gotować. Zawsze staram sie mu pomagać w czym tylko mogę . Czasami to ja sama zaczynam go pieścić ale on tego nie lubi i zaraz dochodzi do zwarcia. Więc znalazłam wyjście z sytuacji moze nie jest najlepsze ale dla mnie dobre mam na boku kochanka i jest mi z tym dobrze wreszcie czuję się kobietą . Nie chce odchodzić od niego bo go kocham i nie chce szkrzywdzić syna. Sama jestem z rozbitej rodziny i wiem co to znaczy.Mój mąz nie jest ciekawski więc wychodzę sobie z domu mówiąc że wychodzę on czasami tylko pyta czy wróce i tyle. Jest mi z tym dobrze i wszyscy jesteśmy zadowoleni a ja wreszcie czuję się szczęśliwsza.
Witam
Mam 46 lat i w październiku minie 25 lat jak jestem mężatką. Mój mąz był moim pierwszym facetem. Przed slubem było super sex pieszczoty zainteresowanie. Po slubie było powiedzmy dobrze - człowiek młody bardzo zakochany myslał ze tak powinno być i ze jest dobrze. Ale z wiekiem człowiekowi coraz bardziej potrzeba czułości i zainteresowania zwłaszcza ze zaczyna zastanawiać się co z nim jest nie tak że mąż nie ma potrzeby przytulenia , kochania się .Tysiące rozmów z mężem i nic nie skutkuje straszenie że znajdę sobie kochanka tez bez skutku. Jako mąż i tata jest super człowiekiem pracuje , przynosi kasę do domu ja od wielu lat nie pracuje gdzyż zlikwidowali zakład w którym pracowałam więcpo urlopie macieżyńskim nie miałam gdzie wrócić . Później trochę pracowałam . Nigdy nie powiedział mi idź do pracy czy coś w tym stylu. Starałam się i staram zeby miał ugotowane i podane - chociaż on też lubi gotować. Zawsze staram sie mu pomagać w czym tylko mogę . Czasami to ja sama zaczynam go pieścić ale on tego nie lubi i zaraz dochodzi do zwarcia. Więc znalazłam wyjście z sytuacji moze nie jest najlepsze ale dla mnie dobre mam na boku kochanka i jest mi z tym dobrze wreszcie czuję się kobietą . Nie chce odchodzić od niego bo go kocham i nie chce szkrzywdzić syna. Sama jestem z rozbitej rodziny i wiem co to znaczy.Mój mąz nie jest ciekawski więc wychodzę sobie z domu mówiąc że wychodzę on czasami tylko pyta czy wróce i tyle. Jest mi z tym dobrze i wszyscy jesteśmy zadowoleni a ja wreszcie czuję się szczęśliwsza.
Bardzo dobre rozwiązanie.
Ja gość-mężczyzna na tym forum podpisuję się pod koleżanką wyżej. Facet, który nie chce seksu??? To nie facet i trudno w ogóle nazwać to zdradą.