Jestesmy ze soba 4 miesiace. Dzieli nas 100 km. Widzimy sie rzadko co 2-3 tygodnie, bywal nawet miesiac. Wszystko bylo ok, mowil mi i pisal ze mnie kocha ze bardzo teskni, razem odliczalismy dni i godziny do naszego spotkania, nie moglismy sie doczekac kiedy bedziemy znowu razem. Niestety te chwile bardzo szybko mijaly i kazdy wracal do swojego zycia. Wiem ze 100 km to duzo a my jestesmy jezcze bardzo mlodzi. Ostatnio widzielismy sie 3 tyg temu, wtedy dosc duzo sie po miedzy nami wydarzylo. Z dnia na dzien zalezy mi na nim coraz bardziej nie chce go stracic. On o tym wie lecz u niego dzieje sie chyba zupelnie odwrotnie. Mam tez w tym swoj udzial poniewaz ciagle sie go o cos czepiam robie wyrzuty ze nie moglismy sie spotac (bo musial sie uczyc) ze nie moze do mnie przyjechac itp. On od tamtego czasu zrebil sie inny. Widze jak przestaje mu na tym wszystkim zalezec juz nie umie napisac mi ze mnie kocha i ile dla niego znacze.Rozmawialismy o tym szczerze powiedzial zebym myslala realnie ze jest to duza odleglosc a on nie moze przyjezdzac do mnie co tydzien-dwa i zebym nie brala tego wsyztskiego tak na powaznie. Napisalam mu co o tym wsyztskim mysle, ze rozumiem ze dzieli nas tyle km ze ma on tez swoje zycie swoje problemy i plany nie zwiazane ze mna ze wiem ze nie zawsze ma dla mnie czas ale ze chcialabym uslyszec od niego ze mu na mnie zalezy. Na to odpowiedzial mi ze nie mysle logicznie i ze odleglosc robi wielka roznice i czy to wogole ma sens. kiedy spytalam czy chce to snonczyc odpowiedzial ze nie ze przyjedzie kiedy bedzie mogl i ja to samo.
Lecz ja widze jak to wsyztsko powoli sie sypie, kocham go i mam chyba na jego punkcie juz jakas obsesje i nie potrafie bez niego zyc. Jestem zalamana i kompletnie niewiem co mam robic ![]()
Podobne tematy
Ile macie lat?
Być może jeszcze nie dojrzał emocjonalnie. Nie wiem. Sama jestem w związku na odległość (znacznie większa od Twojej) i nie ma problemu abyśmy się widywali w każdy weekend. To chyba zależy od faceta.
Moja koleżanka przeżyła tego typu relację. Odległość, jaka dzieliła ją i tego chłopaka była dużo większa niż wspominane przez Ciebie 100 km. Było pięknie, smsy, maile, odliczanie dni. Aż w końcu nagle... wszystko się skończyło. Ona dojrzała, zauważyła pewne rzeczy. I odległość nie miała tutaj znaczenia, raczej zwyczajne, międzyludzkie relacje.
Wydaje mi się, że musicie po prostu szczerze porozmawiać,bo taki związek na odległość niczym nie różni się od "normalnego" - jest po prostu trudniejszy. Trzeba włożyć w niego dużo więcej chęci i starań, mieć więcej samozaparcia i wiary w łączące dwoje ludzi uczucie. Sądzę, że wszystko jest do zrobienia, do wypracowania między kochającymi się osobami, jeśli tylko chcą. Naturalnym jest, że w przypadku dzielącej Was odległości, spotykać będziecie się wtedy, kiedy oboje możecie - nie ma w tym nic dziwnego i uważam, że nie należy rozpaczać. Pomyśl sobie, że niedługo rozpoczną się wakacje i wtedy będziecie mogli spędzać ze sobą więcej czasu.
Kiedy się zobaczycie porozmawiajcie szczerze, powiedzcie sobie o swoim uczuciach, ustalcie pare rzeczy. Powinnaś się przygotować do tej rozmowy, uświadomić sobie czego chcesz i czego oczekujesz. Wiem, że łatwo jest mi mówić, radzić podczas gdy sama nie do końca radzę sobie w swoim związku-nie-na-odległość. Radzę jednak najlepiej jak potrafię.
Kopciuszku,chyba nie dojrzeliscie jeszcze do zwiazkow.A juz tym bardziej na odleglosc.
Wydaje mi sie ze Twoj chlopak ma dosc tej znajomosci.
I miej swoja godnosc moja droga.Nie jeden facet na tym marnym swiecie
Mam 16 lat a on ma 17. Moze jeszcze nie dojrzal do prawdziwego wziazku. Problem jest w tym ze ja go kocham a on nie traktuje tego powaznie.
Masz racje rock_diva taki zwiazek nie rozni sie za duzo od normalnego zwiazku, lecz mamy tylko po nascie lat i to tez klopot jezdzic do siebie tak czesto. dziekuje ci za rade
wlasnie wybieram sie do niego za 2 tygodnie i zamierzam to wyjasnic bo dluzej nie zniose tych niedomowien. Zobaczymy co to bedzie ..
hmmm jeszcze nie raz sie zakochasz,teraz tak mowisz ze go kochasz i takie tam masz dopiero 16 lat,ehhh gwarantuje Ci ,ze jeszcze bedziesz miała nie jednego chopaka, on nie jest gotowy na powazny zwiazek zreszta w pelni to rozumiem dziwne by bylo gdyby chciał tak na powaznie, to nie sa lata zeby myslec prawdziwie o jakimkolwiek zwiazku.Dlatego jesli pojedziesz do niego i sie okaze ze jednak sie rozstajecie to nie łam sie bo nie jeden facet przed Toba,jeszcze nie raz zaznasz szczęscia i pewnie i rozczarowania , takie jest zycie.jestes młodzutka ja w Twoim wieku miałam chlopaka co myslałam ze bede z nim zawsze i co? po nim miałam jeszcze kilku innych,tak bedzie i w Twoim przypadku zapewne. pozdrawiam ![]()
Eh moze i taka prawda. Ale najbardziej chodzi mi o to zekiedys bylo po miedzy nami inaczej. a teraz czuje sie jak jakas zabawka. poprostu wykorzystana. myslalam ze to potrwa dluzej ze dla niego cos znacze. widocznie sie mylilam
coz ![]()
kopciuszku, nie martw się. Jesteś dojrzalsza od niego widocznie. Pamiętaj, że to taki wiek, kiedy faceci niekoniecznie mają podobne podejście do pewnych spraw jak dziewczyny. (zresztą, ja mam wrażenie, że to się nigdy nie zmienia
) Nie dołuj się w w ten sposób, że myślałaś, że coś dla niego znaczysz. Na pewno znaczyłaś i nadal znaczysz. Tylko po prostu bardzo możliwe, że on sobie nie radzi z tą całą sytuacją - tak jak pisałam, porozmawiajcie szczerze. A zobaczysz, odczujesz ulgę
I nawet jeśli będzie tak, jak napisała anuska - nie załamuj się. Będzie dobrze i jeszcze wielu fajnych facetów spotkasz! Wiem, że teraz zależy Ci na jednym konkretnym i to jest właśnie On, ale ja też jak miałam 16 lat byłam zakochana w moim chłopaku, a potem po roku mnie zostawił. Wyobrażasz sobie jak to przeżywałam... A potem pojawił się ktoś inny, z kim jestem do teraz. (co prawda jest między nami ostatnio źle, ale nie to ma znaczenie teraz:)) Także nie martw się.
Dziekuje Ci rock_diva ;* Po tym co mi napisalas mam podobne wrazenia jak ty. Moze poprostu sobie z tym nie radzi. (zreszta ja chyba tez) Nie chce tego konczyc bo mi na nim zalezy. Rozmawialismy dosc powaznie (ale to byly tylko sms) po monim pytaniu czy z nami koniec odpowiadzial ze nie, lecz ze nie mam brac wszytskiego tak bardzo na powaznie. Chodz padaly i gorsze slowa np "zyjesz chyba jakas nadzieja, patrz realnie, odleglosc robi swoje" No coz. Wytrzymam jeszcze jakos ten tydzien a w nastempnym poprostu pojade do niego i zamierzam wszytsko wyjasnic. Mam nadzieje ze wszytsko bedzie dobrze, innej opcji nie briore pod uwage bo nie wyobrazam sobie ze bedzie zle. Chociaz moze lepiej sie na to nastawic..
10 2009-06-05 14:05:49 Ostatnio edytowany przez Bliźniaczka22 (2009-06-05 14:08:08)
musisz byc wyrozumiała, jesteście młodzi szkoła obowiązki i dużo nauki macie pewnie itp, ja z moim sie poznaliśmy jak byliśmy przed maturą
i mało czasu mieliśmy dla siebie (bylismy na fazie przyjaźni wtedy he he
ale takiej jakby ku drodze miłości) teraz jest tak że mój facet pracuje i studiuje ma mało czasu dla mnie czasem, czasem mi smutno że tak jest bo ja nie mam nic ani szkoły juz bo skończyłam ani pracy i ciągle o nim myślę i nie umiem sobie zajęcia jakos znaleźć ale trzeba to odpuścic i iść dalej, czas gdy jest zajety minie i potem juz ok będzie
a wy młodzi jesteście, skąd kasy na dojazd i wcale 100 km tak daleko nie jest
ja mam ponad 500 km i widzimy sie raz na dwa miesiące lub nawet trzy
to dopiero
, związek na odległość wymaga wiele poświęcenia i zrozumienia
to nie tak łatwo powiedzieć masz przyjechać itp bo tęsknię itp. musisz dać na luz i przedtrzymać te chwile.
Wiem najgorsze jest to ze nie ma skad brac pieniedzy na dojazd, ze czesto nam nie pasuje bo kiedy ja moge przyjechac on akurat musi sie uczyc. Teraz wakacje wiec moze sie to jakos wszytsko ulozy. Chodz najbardziej gnebi mnie to ze wczesniej bylo inaczej, ze teraz on w to wszystko zwatpil. Nie powie mi nawet ze mu na mnie zalezy. Nie rozmawiamy juz zbyt wiele bo nawet do mnie nie napisze a czasami nawet mi nie odpisuje. Sa to tylko glupie sms na dobranoc i tak jest ciagle. Taki zwiazek wymaga wielu poswiecen wiem. Mam kolegow ktorzy na cos takiego napewno by nie poszli, ktorzy tylko potrafia pobawic sie dziewczyna i szukac kolejnej, albo co gorsza "krecic" z paroma naraz. On taki nie jest, jakos udawalo nam sie to przez te 4 miesiace wiec moze teraz tez nie bedzie tak zle. Ehh sama niewiem co ja mam myslec...
kopciuszeek jesteście bardzo młodzi, wasze uczucia mogą nie być jeszcze stabilne. Szkoda, że Twój chłopak przestał być taki jak na początku. Zadzwoń do niego, porozmawiajcie, może coś się wyjaśni. I głowa do góry ![]()
ech za 2 dni niedziela. boje sie co to bedzie. niewiem jak zaczac rozmowe, chyba obydwoje nie lubimy powaznych rozmow.. trzymajcie kciuki jesli mozecie ;* chociaz juz jak nrazie sie nie klocimy przez sms ale i tak jest jakos inaczej ..
kopciuszeek ja trzymam paluchy za Ciebie ![]()
dziekuje bardzo ;* w niedziele mi sie to przyda .. ;d ;* a jak przyjade to napisze jak bylo. mam nadzieje ze wszytsko wypali