Moja kolezanka Kaska i Ja,razem bylysmy zauroczone w tym samym chlopaku o imieniu Pawel. Ona pierwsza zaczela do niego krecic,wiec gdy on to zauwazyl, zaczal flirtowac z nia przez smsy czy rozmowy tel.Po pewnym czasie zorientowal sie ze ja tez jestem nim zainteresowana i powiedzial mi ze ja i moja kolezanka razem mu sie podobamy i fajnie sie z nami gada. Tydzien temu on sie zawiodl na niej,bo obiecala mu ze wybierze sie na impre z nami,a potem nagle cos jej wyskoczylo.Wtedy stwierdzil,ze ona cos kreci,ze pewnie sie z kims spotyka i powiedzial ze ona go juz nie obchodzi. Wtedy zaczal czesciej dzwonic do mnie i smsowac.Mialam wieksze szanse u niego niz ona,poniewaz sam mi to mowil,ze zalezy mu na mnie,a moja kolezanka byla mu juz troche obojetna.Wiec moglam pokazac ze mi na nim zalezy,ale ja jednak okazywalam to pol zartem pol serio.Wiec sam w sumie do konca nie wiedzial czy mialby u mnie jakies szanse.Mimo wszystko bylam mega szczesliwa,ale jednak swiadoma tego,ze Pawel tez do niej czasem dzwoni,wiec moze niedlugo wszystko sie zmieni i zacznie sie z nia spotykac.Mowil mi ze ma dylemat miedzy mna a nia, ze nie wie ktora wybrac.Dlatego tak do konca mi na nim nie zalezalo,myslalam ze jesli uda mu sie cos z Kaska,to w porzadku,nie bede az taka zla. W czwartek umowilismy sie na piatek,Pawel mowil,ze moglby przyjechac juz nawet rano i spedzic ze mna caly dzien.
Ale ja mialam jeszcze inny plan i powiedzialam mu ze jak bede wracac od kolezanki,to wtedy do niego zadzwonie i sie spotkamy. Ale Pawel dlugo czekal na spotkanie ze mna,nudzil sie,wiec powiedzial mi ze zadzwoni do mojej kolezanki.Ja wtedy obojetnie odpowiedzialam,zeby sobie spokojnie zadzwonil i z nia pogadal.Bo szczerze myslalam,ze chce z nia tylko pogadac przez tel.I niestety wszystko schrzanilam:( Po kilku godzinach,gdy ja do niego zadzwonilam,ze mam juz czas,to on niestety odpowiedzial mi ze tyle juz czekal na mnie,myslal ze dzis juz nie znajde dla niego czasu,wiec umowil sie z moja kolezanka na wieczor do pubu. A na dzis zaplanowali sobie jednodniowy wypad poza miasto do jego znajomych i zostana tam do jutra.;( To znaczy,ze dzisiaj wszystko sie rozwiaze
:(:( Na pewno zaczna sie spotykac ze soba na powaznie
Nie ma juz powrotu,juz nic nie moge zrobic,gadalam dzis z nim przez tel,udawalam ze u mnie w porzadku,ale na pewno wyczul u mnie wielka zazdrosc.No ale co,jak bylo juz za pozno.Jestem bardzo zalamana,bo zaczelo mi bardziej zalezec na nim po czasie
A moglam wczesniej dac mu do zrozumienia,ze bardzo go lubie,bo on sam sie w tym gubil i nawet dzien wczesniej napisal mi w esie ze podobam mu sie,ale szkoda ze ja mam inny typ chlopaka.A ja mu odpisalam roznie to bywa.:/ zamiast napisac wprost,ze on tez do mojego typu sie zalicza.
Nie wiem co mam robic,jestem smutna,zalamana,nie chce mi sie nic robic,mam ochote wyjsc na 4 pietro i przejsc sie po dachu,czy wyjsc na most i przejsc sie po krawedzi wzdluz rzeki. Nastawiona jestem na to,ze nie strace rownowagi i nie wpadne do rzeki,ale gdybym wpadla do wody,to i tak dla mnie nic juz nie ma sensu ;(Mimo ze jestem fajna,kolezenska i ladna dziewczyna,mam wielbicieli,to i tak czuje ze nie mam dla kogo zyc,bo bez Pawla zycie nie ma sensu.
:( Nie ma takiego drugiego fajnego chlopaka jak on:( Nie wiedzialam,ze tak moze mi na nim zalezec.:(:( Wiem ze dlugo nie poznam tak fajnego chlopaka,jakim jest Pawel,a jednoczesnie dlugo nie bede mogla sie pogodzic,ze on bedzie sie spotykal z nia. co mam robic? Czy jest jakis sposob na odreagowanie tego? Bo spotkanie ze znajomymi nie pozwoli mi sie uspokoic.Dlatego mysle o tym moscie czy dachu.Wiem ze to bardzo glupie,ale wydaje mi sie ze wtedy sie troche odreaguje i uspokoje.Oczywicie bylabym ostrozna,po za tym lubie takie extremalne wypady. Szkoda ze tak wyszlo,to bardzo boli ;( ;( ;(
Podobne tematy
Tak to napisałaś że nie kumam o co ci chodzi. Napisz jeszcze raz w wielkim skrócie.
Nie wierze. Chcesz byc z facetem, ktory obraca wszystkie kolezanki i kolezanki kolezanek i "nie moze sie zdecydowac na jedna"?
Czytając Twój post odnosze wrażenie, że nie jest Ciebie wart tak jak byś chciała. Prosty przykład na to: Nie czekał na Ciebie, wybrał koleżankę, czyli z braku laku to i kit dobry. Moim zdaniem gdyby mu zależało tak jak mówił to by poczekał na Ciebie, nie tel na cokolwiek tak jak się umówiliście.
Po drugie, chciał byc cwany i grać na 2 fronty umawiając się i z Toba i znią. To w porządku, gdy komuś na kims zależy? Wydaje mi się, że nie. Gdyby jednak "wybrał" Ciebie na dalsze "poznawanie" się to by nie pisał do tamtej. Ok, może i się wahał nie wiedział która z Was mu odpowiada. ALe nie oszukujmy się ile czasu trzeba, żeby się z tym ogarnać? Niewiele.
Ja bym zostawiła tą sprawę - wiem, że boli. ALe facet to zwierz lubi polować. Łatwe ma się tylko na chwilę i to go nie kręci, bo dostanie wszystki na wstępie. Byłabym niedostępna. Umawiamy się, ok - ale wiesz co, nie mogę dziś, mam parę spraw na głowie i koniec. Niech probuje znów. Myślę, że za 3 próba bym się złamała i się umówiła. W ten sposób np mi się pokazuje, że może coś z tego być - to tak na początek wiesz czy mu zależy na Tobie, czy na krótkiej znajomości.
Kobiety za dużo myślą, za szybko chcą coś. Nie potrafia grać z mężczyzną. Chce obiad - masz, chce sex- masz, chce cokolwiek - ależ proszę, z księżyca Ci sprowadzę.
Nie mówię, że każda taka jest, ale większość. Wyrastamy z tego z biegiem czasu, mądrzejemy.
Na początku ciężko jest się wyzbyć syndromu matki - bo wg nas on tego potrzebuje, dzięki temu bedzie mój na wieki jak dam mu to co mamusia. Nić bardziej mylnego. On mamusie już ma. Potrzebuje partnerki, kochanki...
Iskra, On nie jest chlopakiem,ktory chcialby obracac wszystkie kolezanki i kolezanki kolezanek.On jest porzadnym facetem. Pierwszy raz mu sie tak przytrafilo ze ''zauroczyl'' sie w dwoch dziewczynach na raz. Ale to ja niestety ulatwilam mu rozwiazac dylemat,ktora z nas wybrac. On nie byl do konca pewny,czy na prawde jestem bardzo nim zainteresowana.Siedze teraz w domu i cierpie z jego powodu,on dzis wogole sie jeszcze do mnie nie odezwal. Pewnie spedza teraz czas z nia:( Boje sie, ze mogli sie polaczyc ze soba ;( i juz nigdy sobie tego nie wybacze:( Chociaz caly czas mam mala nadzieje,ze on zadzwoni do mnie dzis lub jutro i powie mi,ze jednak z moja kolezanka nic z tego nie bedzie. Bylabym wtedy bardzo szczesliwa.Ale jesli tak sie nie stanie,boje sie,ze bede cierpiala przez wiele miesiecy ;( Nic nie jest w stanie mnie pocieszyc ![]()
...Pawel. Ona pierwsza zaczela do niego krecic...on sie zawiodl na niej...Mialam wieksze szanse u niego...bylam mega szczesliwa...jesli uda mu sie cos z Kaska,to w porzadku,nie bede az taka zla...wszystko schrzanilam...juz nic nie moge zrobic...Jestem bardzo zalamana...ze podobam mu sie...jestem smutna,zalamana...przejsc sie po krawedzi wzdluz rzeki...Nie ma takiego drugiego fajnego chlopak...Wiem ze to bardzo glupie...Oczywicie bylabym ostrozna...to bardzo boli...
Ech... To faktycznie głupie... "MEGA" głupie... Wybacz, ale jak zatem nazwiesz - jeśli katastrofą życiową jest dla Ciebie coś tak MEGAgłupiego - jakieś życiowe ...problemiki: niechciana ciąża, zdrada partnera, utrata pracy? Chyba braknie Ci wkrótce określeń adekwatnych do opisania owych "problemików"?
Dziewczyno, to naprawdę żenujące...
Szafujesz (jakże to dziś powszechne!) słowami, których znaczenia się nie pojmuje i owo znaczenie nijak się ma do sytuacji.
Jesteś najwyraźniej bardzo młodą kobietą, a ów chłopiec - bardzo mało znającym życie. Jesteście na etapie mówienia "kocham" dziś jednej osobie, a jutro to samo "kocham" innej...
Wszyscy potrzebujecie czasu, myśli i doświadczeń, by umiejętnie zacząć nazywać po imieniu ...potknięcia życiowe: problemik, kłopot, problem, tragedia, katastrofa. Zatrzymaj się na moment i pomyśl: czy ta sytuacja to problem? Sama napisałaś, że nie będziesz "tak zła, jeśli uda mu się z Kaśką"
Odrobinę konsekwencji... Please...
Poczytaj wpisy innych - wówczas zrozumiesz, co mam na myśli...
Mam nieodparte wrażenie, że cyferka w nicku jest Twoim wiekiem, nie ta, którą wpisałaś w rubryce wiek...
Z ciekawości zerknęłam na inne Twoje posty. Rety... Same dziwaczne dylematy z facetami. Weroniko, Ty masz problem, ale ze sobą, nie z facetami. Problemem jest Twoje podejście do związków i to, jak pozwalasz się traktować.
W tej chwili postawiłaś się na równi z bułką w hipermarkecie. Facet ma wybór - może wziąć jedną, może wziąć drugą - zależy, która mu bardziej pasuje. Bułka może tylko leżeć, prezentować się od ładniejszej strony i czekać... A on z braku czasu ma też prawo skoczyć po bułki do sklepiku osiedlowego... Kobieto, nie tak to się robi!!!
Nie stworzysz normalnego związku tak nadskakując facetowi. Normalny związek polega na partnerstwie i zakłada się, że obie strony mają równo pod sufitem i chcą ten związek tworzyć. Ty dajesz facetowi przyzwolenie na to, że wcale nie musi mieć w głowie poukładane. Bo on, biedny, zauroczył się w dwóch. I teraz obie powinny koło niego skakać, być na każde zawołanie, bo jeśli akurat nie mają TERAZ NATYCHMIAST dla niego czasu to on się umówi z drugą... Weź sama zobacz jak to brzmi...
Obwiniasz się o to, że nie dałaś mu wystarczającej pewności, że on Ci się podoba. A ja Cię zapewniam, że dałaś. Zapamiętaj sobie - przed facetem nie klęka się z pierścionkiem zaręczynowym. Facet ma dostatecznie dużo rozumu (a przynajmniej powinien mieć), żeby z bardziej subtelnych sygnałów wywnioskować, że ci się podoba. I facet powinien też podjąć jakieś starania w kierunku, żeby Ci swoje zainteresowanie pokazać, zamiast POINFORMOWAĆ, że podobasz mu się Ty i koleżanka i teraz on czeka, aż Wy pokażecie, która jest jego bardziej godna. Kurcze, jakieś to wszystko do góry nogami wywrócone...
"Oni się połączyli" - a cóż to za tekst? Generalnie Twoje słownictwo na potrzeby opisania relacji jest na poziomie gimnazjum. Jeśli faktycznie masz 24 lata to jest to już czas nieco bardziej poważnych związków. Te "nieco bardziej poważne" związki charakteryzują się tym, że do wejścia w nie nie wystarczy pytanie "czy będziesz ze mną chodzić". Takiego pytania może nawet nie być a ludzie wiedzą, że są ze sobą w związku. Zamierzasz go trzymać przywiązanego do kaloryfera, żeby "nie połączył się" z tą lub inną koleżanką?
Wiem ze moj post byl umieszczony pare miesiecy temu,ale chcialam Wam wszystkim podziekowac za dobre i przekonywujace komentarze,po ktorych uswiadomilam sobie,ze ta cala sytuacja ,nie byla az taka katastrofa,jak twierdzilam kilka miesiecy temu.
Bylam po prostu na maxa zakochana i nie wiedzialam juz co mam ze soba zrobic. Teraz wiem,ze ta moja wielka rozpacz nie miala sensu,taki chlopak jak on nie byl mnie wart. A tak po za tym dodam jeszcze,ze moja kolezanka i tak,zaraz po 3 miesiacach sie z nim rozstala.A jaki byl powod? Zbyt czesto gadal o swoich kolezankach,co ja wogole to nie interesowalo i nie mialo sensu rozmowy. Po prostu chcial pokazac rowniez przed swoja dziewczyna,jakie to on ma powodzenie wsrod dziewczat.
Z takim chlopakiem nie moglabym byc,wiec ciesze sie,ze do zwiazku wogole nie doszlo.
Po za tym czuje sie teraz silniejsza i wiem,ze gdyby w przyszlosci jeszcze raz zdarzylaby sie podobna sytuacja,tym razem nie bede rozpaczac,przemysle to i bede starala sie o tym nie myslec i podazac do przodu ![]()
przeciez to problem gimnazjalistki.... facet to ku***arz...a autorka wątku nie odróżnia dobra od zła