Hej jestem a może byłem z moja dziewczyną od ponad roku poznalismy sei na pewnym serwisie pisalismy kilka miesiecy i bum wielka miłość i wielka odległość... Byliśmy szczęśliwi, momentami nawet bardzo, jeździliśmy do siebie jak najczęściej się dało ustaliliśmy też że za rok przeprowadzam się do jej miasta gdy skończe studia...ale no właśnie ale gdy ją poznałem była od kilku lat "zakochana" fascynowała się pewnym chłopakiem próbowałem jej pomoc jakoś się z nim skontaktować a skończyło się tak że sami się w sobie zakochaliśmy. Wszystko było by okej gdyby nie to że ostatni raz gdy u niej byłem mianowicie na Wielkanoc okazało się że ten chłopak jest również nią zaintersowany od tego czasu zaczeło się psuć i rozpoczeły sie ogromne kłótnie do tego stopnia że straciłem zaufanie i przeczytałem jej archiwum rozmów, przeczytałem kilka rozmów z najlepsza przyjaciółką że marzenia się spełniaja szkoda tylko ze w takich okolicznościach itd. byłem wściekły jedyne czego chciałem to zerwać, ale jej reakcja na to że to przeczytałem i ogólnie uczucie jakim ją darze zwyciężyło.
Wszystko byłoby ok gdyby nie to że kilka dni przed weekendem majowym postawiłem jej ultimatum wiedząc że wciaż mysli o tym facecie powiedziałem jej albo raz na zawsze o nim zapomnisz i nie bedziesz juz do tego wracać albo ma o mnie zapomnieć i sie wiecej do mnie nie odzywac, byłem wtedy no dość nie miły nawet dosyć wulgarny... No i wybrała się wiecej nie odzywać. Jeszcze kilka dni przed tym moim "ultimatum" blagała mnie żebym do niej przyjechał Ja jako biedny student mam dość ograniczony budżet wiec niczego nie obiecywałem, ale chciałem do niej przyjechać po samej kłotni udało mi się zdobyć pieniądze tyle że ona już wcale nie chciała się ze mną widzieć nakrzyczała mi w telefon że jestem chamem i że mnie nie kocha, że mam dać jej spokój i nie przyjeżdżać, wiec nie odzywałem się kilka dni wszedzie byłem niedostepny telefon wyłaczyłem i czekałem... okazuje się że czekała na mnie wczoraj cały dzień była pewna że się zjawię, była gotowa wrócić do mnie, ale po tych jej słowach nie chciałem robić jej na złość, wszystko byłoby dobrze po wczorajszej telefonicznej rozmowie wróciła by do mnie gdyby nie on, jest nim totalnie zafascynowana myśli o nim spotyka go często na mieście, rozmawiała z nim tylko raz pol roku temu przez pare minut... rozmawiam z nią co jakis czas albo na skype albo telefonicznie czy przez proste smsy, wiem że mnie kocha ale jest beznadziejnie zafascynowana tym gosciem juz chyba od 7 lat.
Czy moge coś zrobić żeby chciała o nim zapomniec? czy ona może o nim zapomnieć? Co powinienem zrobić kocham ją bardzo i nie wiem czy czegokolwiek kiedykolwiek tak pragnalem jak tego żeby ją odzyskać... w gre wchodzi wszystko oprócz dania sobie spokój bo sam na to wpadłem, chcę z nią być do końca życia nigdy tak nie kochałem jak teraz mialem inna dziewczyny ale nigdy to nie było to... Ludzie pomocy!