juz w skrócie pisałam kiedyś, że mieszkamy ja i mąz, oraz dziecko u moich rodziców. gdy znajdę pracę, to szybko chcę iść na kredyt. tak myślałam.
dochodza mnie słuchy, bo mąz wymija się od powiedzenia prawdy, że ma zostać dziedzicem swoich rodzicow. wiadomo, że w gre wchodzi dochowywanie na starość. powiem szczerze mają kilkoro dzieci, a dochowywanie tescia z chorobą alkoholową mnie nie cieszy, tymbardziej zmiana środowiska miejskiego na wiejski(wybitnie wiejski). od kilku dni jest awantura, dlaczego wymija odpowiedzi. jestem tak zdesperowana, ze chyba pójdę do teścia, ktory nie rozmawia z nikim w rodzinie(duzo pije) i zapytam go wprost, wiadomo ze tesciowa i mój mąz za plecami moga to ustalac, a beze mnie:( mówią o nich "top sekret" czyli ze nic nigdy nie mówią. więc sie nie dowiem.
Podobne tematy
nokiaaa spróbuj porozmawiać z teściem a jak będziecie mieć możliwość to najlepiej weż kredyt i zwiewaj z stamtąd.Ja miałam podobną sytuacje,nie będę opisywać bo to zagmatwane.Skończyło się tak że mieszkam od 20 lat w domu który nie jest moją własnością ,właściwie w połowie domu.Wydajemy kasę na remonty ,bo dom jest stary i co trochę coś trzeba robić. Za te pieniądze które wydaliśmy już dawno kupił by skromny domek Cała rodzina ma pretensje że tu mieszkamy ,mało nas nie zagryzą.Nawet nie można zrobić sprawy spadkowej ,żeby chociaż ta połowa domu była nasza bo ciągle ktoś robi jakieś problemy.Mój ojciec i brat też piją a z takimi trudno cokolwiek załatwić.Porozmawiaj z mężem a gdybyście ustalili że tam zamieszkacie to postaraj się żeby było czarno na białym że masz prawo do tego domu.Najlepiej mieć własne choćby kosztem wyrzeczeń.Ja po latach jestem kłębkiem nerwów i gdyby można było cofnąć czas nigdy nie zdecydowałabym się na bycie dziedziczką połowy tej rudery.Kiedy się tu wprowadziliśmy miało być całkiem inaczej.Jeśli teść za dużo pije to mieszkanie z takim człowiekiem jest trudne.Staraj się najpierw porozmawiać z mężem co o tym myśli.
Nie wiem czy rozumiem twój problem - chodzi o "przejęcie" całości: i majątku, i opieki nad rodzicami?
Nie znam się na prawie, więc wypowiem tylko mój subiektywny pogląd.
Dzieci powinny zajmować się starymi rodzicami, ale żyjemy w takich czasach, że nie musi to oznaczać, że twój facet będzie pielęgniarką dla ojca-pijaka, nie musi to oznaczać, że opiekę powinien sprawować tylko on, jeśli ma rodzeństwo i obowiązki względem swojej rodziny. Jeśli tak jest - to można uregulować prawnie: o jaki zakres opieki chodzi, co odziedziczy po twoich rodzicach. Powinno to zostać spisane formalnie (umowa, testament), bo po śmierci rodziców - rodzeństwo będzie miało takie samo prawo do spadku, do majątku, co twój małżonek.
To straszenie samolubne z jego strony decydować o przyszłości całej rodzinie, bez zapytania się ciebie o zadanie. Niezależnie od tego czy pracujesz, czy nie - jeśli jesteście małżeństwem, rodziną, to nie może cię traktować jak przedmiot, który zabierze ze sobą na wieś.
dzięki za odpowiedź, mam zapytać teścia? z nim nikt nie gada, a jak zapytam to jakbym dala męzowi w twarz.
strasznie samolubne. dlaczego ja mam byc udupiona? on mi krzyczy ze nikt mi tam nie karze mieszkac, ale co będzie za kilka lat, rodzenstwo powie twój dom-twoja sprawa:(
obawiam sie ze informacja potwierdzająca moje obawy będzie oznaczała nasz koniec.
no i skonczylo sie tak.
podobno bierze on dom.
bylam w gosciach na wekend majowy, powiedzialam im, ze zostaje u moich rodziców i ze jak on chce tu przyjsc to od razu z papierami rozwodowymi. i ze ewentualnie za kilka lat mozemy tesciową zabrac na swoje, jak jej zdrowie siądzie. bo nikt tam nie zostanie na tym zadupiu.
koniec tematu:>
A twój mąż jak zareagował na sugestię rozwodu? Dotarło do niego coś?
Co warty jest stary dom, kosztem własnej rodziny - żony, dziecka?
Osobie z zewn. łatwo jest radzić, ale generalnie to nie warto stawiać sprawy na ostrzu noża, próbowałaś z nim rozmawiać? czy to już zdecydowanie koniec?
tu jeszcze raz ja, logiczne jest że partner/mąz powinien ustalać takie zyciowe decyzje jak wzięcia na siebie odpowiedzialności za starosć swoich rodzicow. co zrobic, jezeli ja nie chce miec takiej odpowiedzialnosci?tesciu pije i jest chory psychicznie.
ciągle się tego boje:(
nokia ty nie masz obowiązku naewt prawnego,opiekowac sie teściami
nawet jak dom w koncu jednak wam przepiszą to wiesz że i tak zachowek sie rodzenstwu Twojego męża należy? to też jest kolejny problem w tym wszystkim
a ile to procent taki zachówek? obowiązku się nie ma, ale jak sie razem mieszka to niestety-żeby nie było tak, że ja w pracy, dzieci w szkole za domem,piękne życie, przyjemności a tu nagle teściu dostaje jakiegoś udaru i my zwijamy manatki i musimy iść do nich mieszkać!
Nie ma ustalonej procentowo kwoty zachowku, to nie spadek. Najlepiej dogadać się między sobą. Postępowanie przed sądem często twa lata, powoływani są biegli do wyceny, a oni niemało kosztują.
Obowiązek pomocy, wsparcia, mają dzieci. Tak naprawdę koszty dotykają też współmałżonków. Nie masz możliwości osobistego zajmowania się niedołężnym rodzicem, zawsze możesz zapłacić za opiekę komuś. Wyobrażacie sobie, że skoro żona nie pracuje, mąż wynajmie opiekunkę? Niewielu może sobie na to pozwolić. Opieka społeczna też nie zasypuje gruszek w popiele, sąsiedzi zgłoszą fakt zaniedbywania, ktoś do telewizji napisze.
Ja wiem, że najlepiej byłoby wziąć majątek i nie dać z siebie nic w zamian.
A teraz te, które pisały, że nieważne jacy są rodzice, bo to nie z nimi bierzesz ślub, niech się dobrze zastanowią. Oczywiście, że ważne! Teściowie niepracujący, pijący, mający problemy psychiczne, chorujący na choroby wieku starczego - prędzej czy później będzie to was dotyczyć.
Temat nadal aktualny mija dwa.lata a u mnie bez zmian.doszła mnie informacja że mamy tam pójść gdy będą potrzebowali opieki.
Dużo myślałam na ten temat chce znaleźć pracę i zacząć się starać o kredyt na kawalerkę.oj kopara mu opadnie.
nokia a po co Ci ta kawalerka?
Skoro mam być sama bo tam nie pójdę to chce mieć coś swojego razem z dzieckiem.
aha,dobrze myslisz,jednak zdajesz sobie sprawę z tego ze nawet jak bedziesz miała pracę to moze byc ciężko z kredytem
lena powtarzalam sto tysiecy razy ze tam nie chce meiszkac nie moge pozwolic na to aby schrzanic sobie zycie. mam je jedno i kropka. nie dam sobie zrobic krzywdy:(
nokiaa tak trzymaj i się nie daj.
A tak szczerze: co Ty jeszcze robisz w tym małżeństwie..?
19 2014-12-14 18:39:14 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2014-12-14 18:39:50)
Nie wiem czy dobrze zrozumiałam, ale autorka dom chętnie przyjmie tylko bez opieki nad teściami? Trochę to samolubne. Owszem, mój mąż również przyjął mieszkanie od teściowej, ale ja od razu zaznaczyłam, że opiekować się tą kobietą nie będę i nic do tego mieszkania nie mam. A tu autorka chyba chciałaby dom w prezencie i tyle. Może jeszcze niech teściowie od razu się wyprowadzą?
Walcz o siebie mała i nie oglądaj się na nikogo. Co to w ogóle za mąż? ![]()
Myślę, że w tej sytuacji, najlepszym rozwiązaniem byłoby wspólne finansowanie opieki nad starymi rodzicami przez wszystkie dzieci. Tzn. każdy powinien wnieść miesięcznie jakąś kwotę (jeśli nie mieszkają w tej miejscowości) z której opłacałoby się osobę do sprzątania, gotowania, pomoc w zakupach, opłaty za dowiezienie do lekarza. Jeśli jest kilkoro rodzeństwa, to nie powinien być to jakiś duży wydatek. W przyszłości, gdy rodzice odejdą, majątek sprzedać i podzielić równo na wszystkie dzieci.
Sprawy przeprowadzki na wieś, zamieszkanie z teściami, narażenie rodziny na stres związany z chorobą alkoholową ojca, scedowanie części opieki na żonę (obawiam się, ze to nieuniknione), mąż bezwzględnie powinien ustalić z żoną.
Jeśli mąż ryzykuje rozpad rodziny, na rzecz obiecanego majątku, to chyba nie bardzo mu na tej rodzinie zależy.
dzięki za odpowiedź, mam zapytać teścia? z nim nikt nie gada, a jak zapytam to jakbym dala męzowi w twarz.
strasznie samolubne. dlaczego ja mam byc udupiona? on mi krzyczy ze nikt mi tam nie karze mieszkac, ale co będzie za kilka lat, rodzenstwo powie twój dom-twoja sprawa:(
Dlaczego masz rozmawiać z teściem. To jest problem do rozwiązania między Tobą, a Twoim mężem.
Myślę, że w tej sytuacji, najlepszym rozwiązaniem byłoby wspólne finansowanie opieki nad starymi rodzicami przez wszystkie dzieci. Tzn. każdy powinien wnieść miesięcznie jakąś kwotę (jeśli nie mieszkają w tej miejscowości) z której opłacałoby się osobę do sprzątania, gotowania, pomoc w zakuupach, opłaty za dowiezienie do lekarza. Jeśli jest kilkoro rodzeństwa, to nie powinien być to jakiś duży wydatek. W przyszłości, gdy rodzice odejdą, majątek sprzedać i podzielić równo na wszystkie dzieci.
Sprawy przeprowadzki na wieś, zamieszkanie z teściami, narażenie rodziny na stres związany z chorobą alkoholową ojca, scedowanie części opieki na żonę (obawiam się, ze to nieuniknione), mąż bezwzględnie powinien ustalić z żoną.
Jeśli mąż ryzykuje rozpad rodziny, na rzecz obiecanego majątku, to chyba nie bardzo mu na tej rodzinie zależy.
tam nie dojedzie opiekunka bo jest daleko i nawet do asfaltu jest kawal.jeden sasiad i drugi i koniec.
josz napisał/a:Myślę, że w tej sytuacji, najlepszym rozwiązaniem byłoby wspólne finansowanie opieki nad starymi rodzicami przez wszystkie dzieci. Tzn. każdy powinien wnieść miesięcznie jakąś kwotę (jeśli nie mieszkają w tej miejscowości) z której opłacałoby się osobę do sprzątania, gotowania, pomoc w zakuupach, opłaty za dowiezienie do lekarza. Jeśli jest kilkoro rodzeństwa, to nie powinien być to jakiś duży wydatek. W przyszłości, gdy rodzice odejdą, majątek sprzedać i podzielić równo na wszystkie dzieci.
Sprawy przeprowadzki na wieś, zamieszkanie z teściami, narażenie rodziny na stres związany z chorobą alkoholową ojca, scedowanie części opieki na żonę (obawiam się, ze to nieuniknione), mąż bezwzględnie powinien ustalić z żoną.
Jeśli mąż ryzykuje rozpad rodziny, na rzecz obiecanego majątku, to chyba nie bardzo mu na tej rodzinie zależy.tam nie dojedzie opiekunka bo jest daleko i nawet do asfaltu jest kawal.jeden sasiad i drugi i koniec.
Rozumiem, że dom jest oddalony od innych zabudowań, bo przecież pisałaś, że to wieś, więc bliżej, lub dalej mieszkają jacyś ludzie. Na wsi, raczej trudno jest o pracę, (żeby tylko na wsi:(), nie wierzę, że nie znalazłaby się chętna osoba, która chciałaby trochę dorobić. Przecież Twoi teściowie przez te wszystkie lata jakoś egzystowali. Musieli iść do pracy, kościoła, zrobić zakupy itd. Ludzie dojeżdżają do pracy wiele kilometrów, myślę, że opiekunka też by poradziła. Twoi teściowie nie mieszkają chyba w jakiejś samotni?
Uważam, że jeśli dzieci mieszkają daleko, rozwiązanie w postaci opiekunki jest dobre. Oddanie starych rodziców do domu opieki z pewnością byłoby dla nich traumatycznym przeżyciem, a w tej sytuacji pozostają w swoim domu i w sumie wychodzi taniej.
To bardzo wygodne rozwiązanie dla pozostałego rodzeństwa. wyręczyć się jednym z nich, to nie w porządku, tak jak nie w porządku jest poświęcenie własnej rodziny dla "majątku".
Z tego co widzę, to dla autorki nie ma dobrego rozwiązania, zawsze jest jakieś ale. Istnieją osoby, które chętnie zamieszkają ze starszą osobą i zaopiekują się nią 24/dobę w zamian za możliwość mieszkania i naprawdę malutką pensję
samotna nie chce domu ani innych prezentow.
nokiaaa to musisz znaleźć super pracę żeby dostać ten kredyt jako samotna.
Cóż może się uda.Może tak a może nie.
Rozumiem, że chodzi o notarialną umowę o dożywocie? http://pl.wikipedia.org/wiki/Umowa_o_do%C5%BCywocie
Jeżeli chodzi o zachowek, można to łatwo ominąc. Najpierw pisze się testament i wskazuje osobę, która wszystko dziedziczy (w tym przypadku Twój mąż), jednocześnie wydziedzicza się wszystkich pozostałych członków rodziny. Za jakiś czas podpisuje się właśnie umowę o dożywocie i przenosi się nieruchomosc na jedną osobę. Potem rodzina właściwie nie będzie w stanie walczyc o zachowek, bo będzie podkładka w formie wcześniejszego testamentu i wydziedziczenia. Tyle odnoście zachowku.
Jeżeli nie chcesz się zajmowac teściami nie wchodz w to, bo taka umowa zobowiązuje do końca życia teściów. Jeżeli mąż nie berze pod uwage Twojego zdania, a przede wszystkim tego nie rozumie, to nie wiem co mam powiedziec...