netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Ciężka decyzja. Zostanie po 5 ciu latach? Czy to moja wina?

7 odpowiedzi2 499 wyświetleńzałożony przez BOozenkaaa, 26.02.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ciężka decyzja. Zostanie po 5 ciu latach? Czy to moja wina?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Ciężka decyzja. Zostanie po 5 ciu latach? Czy to moja wina?

Witam wszystkich serdecznie. Od wielu miesięcy śledzę forum. Chciałabym Wam opowiedzieć moją historię. Moj pięcioletni związek dobiega końca. Nie wiem wiem kto zawinił czy czy da się to naprawiać. Bardzo Was proszę o radę.

    Pięc lat temu poznałam swoją milość w pracy sezonowej w niemczech. Nie byl on moim pierwzym chlopakiem, przeżywałam wczesniej jakieś krótkie miłostki, natomiast od samego początku poczułam, że to ten. Zaimponował mi swoją dobrocią, nieśmiałością, czułością. Byl mlodym 23letnim zakompleksionym, cudownym chlopakiem, kotrego chcialam dowartościwać, uszczesliwić i obdarować pradziwoą milościa. Imponowała mi w nim jego bezinteresowność, pracowitość, ponieważ tak jak ja od mlodych lat pracował w pracach sezonowych za granicą.  Nie pochodzę z zamożnej rodizny, nigdy się w domu nie przelewało, dlatego tez co roku pracowałam czy to w Angli czy w Niemczech i za te pieniądze żyłam cały rok na studiach. Myślałam, że jego życie wygląda podobnie, że spotkałam kogoś z mojego środowiska ponieważ, zawsze źle się czułam z facetami, z kotrymi czułam ogromną przepaść finansową. Nigdy nie chciałam nikogo naciągć, ani rodziców ani faceta. Zawsze byłam samowsytarczalna. Wiedziałam, że jemu to też bardzo imponuje. Po kilku miesiącach zaczeliśmy być razem. Było jak w Bajce. Był pierwszym facetem, kotry nie naciskał, mial bardzo dużo taktu. BYl czuły romantyczny. Zawsze mogłam na niego liczyć. Byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. W pierwszym roku naszego zwiażku on mieszkał w domu, przygotowywał się do obrony pracy licencjackiej i do testów do policji. Nie pracował nigdzie, był na utrzymaniu rodizców. Czułam, że jestem dla niego najwazniejsza. Spotykalismy sie albo u mnie poniewaz jego dom rodiznny jest kilkanascie km od mojego albo przyjezdzal do mojego mieszkania studenckiego w Krakowie. Ja wtedy prowadzilam aktywne zycie, studiowalam dziennie, wieczorami spotykalam sie ze znajomymi, wychodizlam na imprezy, koncerty, domowki. Czulam, że był o mnie zazdrosny zwlaszcza, że mialam staly konakt z bylym chlopakiem poniewaz mieszkalam z nim w mieskznaiu studenckim. Natomiast byl tylko moim kolegą i nic juz nas nie łaćzylo. NIe dorównywał mojemu TŻ do pięt. Kolejny rok byl dla mnie cięzki ponieważ musialam wziaść urlop dziekanski z powodow zdrowotnych. Natmiast nie wrocilam do mojego rodiznnego miasta. Nadal utrzymywalam sie z zarobinonych przez siebie pieniedzy i mieszkalam w krakowie w mieszkaniu z przyjaciomi. W tym czasie moj TZ byl na szkolce policyjnej i odwiedzal mnie co weekend w Krakowie. Strasznie mu bylo Ciezko, czulam ze jestem dla niego oparciem. Przyjezdzal w kazdy weekend do mnie, razem spedzalismy swietnie czas. Staral sie bardzo, gotował mi doslownie 3 posilki dziennie, poniewaz ja mialm problem z rękami a dokladnie ze skórą na rekach i nie moglam praktycznie nic robić. Robil zakupy, byl poprstu cudowny. Czulam nadal ogromna milosc.  W kolejnym roku przeniosl sie do Krakowa i zaczal tam prace i studia mgr.Zamieszkalismy razem. Wtedy wszytko zaczelo sie zmieniać. Ja rowniez wrocilam na studia. Odczuwalam coraz mniejsze zainteresowanie moja osoba, skoncyzly się wyjscia, jakiekolwiek wyjazdy, ale mimo wszytko nie narzekalam nadal bylam bardzo szczesliwa. Taka kolej rzeczy, ponoc po 2 latach zwiazku wkrada sie rutyna. Wszytko byloby dobrze, gdyby nie kolejny moj rok. Mialam problemy z obrona i tak naprawde wpadlam w depresje. Nie moglam  znalesc pracy nie majac dyplomu, wysylamam wszedzie cv. Nie studiowalam rowniez. Czulam marazm, bezsens. Jedyna radościa byl dla mnie on i to, ż emoge mu zrobić sniadanie, ugotować obiad, uprac, posprzatac i spedzić z nim czas. Bylam taka kurą domową na własne życzenie. Przez ten caly czas utrzymywalam sie oczywscie sama, dokladnie dzielislimy sie wszytkimi wydatkami na pol. Zauwazylam ogormna zmaine w jego zachowaniu. Stal sie gruboskórny, oprskliwy. Mial coraz mniejszy szacunek do mnie. Nie wiedzialam, czy to wplyw pracy czy tego, że nic nie robie tak na niego działa. Nie mialam w nim żadnego wsparcia. Zamiast mnie wspierać dołował, i ciągle mowil ze nie szukam pracy, że nic nie robie, że jestem leniem., leserem. Bylo mi bardzo źle, ale wiedzialam ze po czesci ma racje. Bo nie dopilnowalam pewnych spraw i sama zawalilam studia. Teraz wyglada sytuacja tak. Ciagle sie klocimy od 2 lat jest pkrtaycznie tak samo. Mielsimy juz 2 lub trzy rozstania, natomiast po kilku dniach wracalismy do siebie. On ma do mnie ogromny żal jak i ja do niego.
 
teraz napisze jak wyglada jego sytuacja i jak moja


On skonczyl mgr, pracuje w biurze dobrze zarabia, okolo trzykrotnie wiecej niż ja, ma bardzo duzo pieneidzy odlozonych z pracy z niemiec i zaoszczedzonych, poniewaz jest oosba oszczedna, i w czasie studiow rodizce go utryzmywali a wszytkie swoje zrarobki umieszczal na lokatach( kilkadziesiat tysiecy na koncie plus dom ktory otrzymal o rodizcow)- podsumowujać ideal ( zaradny pracowity, twardo stapajacy po ziemi)   

a to ktyje się po drugiej stronie medalu-
Na nic nie ma czasu, nie wychodizmy prkatycznie nigdzie, poniewaz  zawsze jest zmeczony po pracy. Bylimy w ciagu 5 lat raz na wyjezdzie 3 dniowym w zakopanym. Jedynymi rzeczami kotre robimy razem to zakupy gra w tenisa, bieganie i czasem  jakies spotaknie ze znajomymi, poza tym to tylko i wylacznie telewizja i komputer. Zakupy roibmy w najtanszym sklepie, ciuchy kupujemy glownie w lumpeksach. Nie wyjezdzamy na wakacje. Kolacje, lub wyjscia typu kino okazjonalnie w walentynki, dzien kobiet, preznety, rowniez w swieta, urodizny. Zero spontanicnzosci. Wszytsko z góry ustalone, zaplanowane.

Ja skonczylam licencjata, Przez 6 lat utrzymuje się sama. Pracuje w wakacje za granicą w ciągu roku pracuje na umowie zlecenie, nie zarabiam kokosow ale zawsze cos wpadnie. Szukam pracy, i sposobu na zycie, poniewaz prkagne stabilizacji finansowej i chce przestac wkoncu wyjezdzać za granice. Od wrzesnia chce zaczac studia mgr. Do niedawna pragnelam stabilizacji, oswiadczyn, jakiejs deklaracji. Moje oszczednosci to zaledwie kilka tysiecy porownujac z moim TŻ.

Wiem, że nie dorowunje mu do pięt pod względem ogranięcia życiowego. Nie bylam tego nauczona w domu. Natomiast on wiele już osiągal w swoim zyćiu i ciagle mnie stawia do pionu i neguje. Nie wierzy w moje postanowienia zapewnienia. Uważa mnie za lesera i lenia. Ponieważ nie mam stabilnej pracy, mgr, nie odziedziczylam majatku od rodizcow. CZeto zdarzalo się tak, że to ja rodizcom pomgadalm finansowo a nie oni mnie. Więc jestem w zupelnie innej sytuacji od niego. Obracam się w kregu ludzi, kotrzy maja juz zalegalizowane zwiazku. Są już po ślubach albo planują coś. Wiekszość moich przyjaciowlke nigdy w zyciu nie pracowala, cale studia utrzymywali ich rodizce, potem facet. A teraz nie majac pracy czy tez studiow skonczonych zyja sobie, nie martwiac sie o nic. Ja jestem samowystarczalna, nie ciagne pieneidzy od nikogo zwlaszcza od mojego tż doslownie dizleimy sie na pol (mimo to, że np ja jem mniej a place polowe na jedzenie). Ciegle slysze ze jestem leniem, leserem. Boje się go dolsownie. Wiele razy go oklamalm, w blachych sprawach.np powiedzialm ze bylam w pracy a nie poszlam. NIe robilam tego specjlanie, wiedzialam ze bedzie wojna, ze przetsanie sie odzywac.. dlatego woalalm nie mowic nic. I tak potem takie rzeczy wychodizly i uwaza mnie za nieslowona, i kłamliwą. Osatnio rozmawialam z nim o tym co mnie boli. Że jestesmy tyle lat w niezalegalizownaym zwiazku, ze mieskamy razem 3 lata, zyjemy jak malzenstwo a on sie nie potrafi zdeklarowac. Bola mnie rwoniez jego zachowania sknerowskie. Boje sie ze cale zycie tak bedzie. Podam przyklad.

w tamtym miesiacu dostaalm wyplate 600 zl, moj tz dostal 5000. Bylismy jak c tydzien na zakupach i oczywscie skladalismy sie po pol.


Nie jestem typem kobiety, kotra lezy i pachnie i chce zeby facet ją utrzymywał i zapewniał wsyztko. Ale chcialabym poczuje sie jak kobieta, kotra wie, że jak jej sie powinie noga jej ukochany jej pomoze. Facet moim zdaniem powinien grac pierwsze skrzypce. Dac kobiecie poczucie bezpieczenstwa. Ja czuje sie czasem taim kopciuchem, kotry do niczego sie nie nadaje. Kiedys bylam ambitna wierzylam w siebie i w sobie mozlowsci. Teraz czuje sie nic nie warta. NIe czuje sie akcepowana, kochana, wspierana. Czesto slysze ze jestem gruba...



Nie wiem co mam zrobic, moj zwizek est na skraju. Bardzo go kocham i wiem ze jes dobrym czlowiekiem. Boli mnie jak mi mowi, ze wie teraz ze zalezy mi na kasie, jak mu wypomnialam, że chcialabym, żeby cos od siebie dal, zeby przestal mnie traktowwac jak wspolokatorke polaczaną z kucharka i pania od bzykania, a zaczal traktowac jak kobiete, z szacukiem. 

Powiedzcie mi, czyja jest wina... i Czy ja żle to widzę czy on.... Czy możńa to jeszcze naprawiać?

On uwaza ze jestem nieogranietym leniem
a ja że on jest strasznie skąpy i ze pieneidze sa dla niego najwaznijesze a nie mlosc..
  POmozcie blagam, nie wiem co robic,


dodam jeszcze ze w moim domu mama grala pierwsze skrzycpe i ona bardziej zajmowala sie domem  jego utrzymaniem, tato od wielu lat jest na recie, maja wspole pieniedze zyja skromnie ale razem

u mojego tz, mama zarabia marne grosze tato bardzo dobrze sobie radzi, jednak nie maja wspolnych pieniedzy, mama placi za jedzenie tato za oplaty ogrzewanie remonty, i nowe samochody

2

Odp: Ciężka decyzja. Zostanie po 5 ciu latach? Czy to moja wina?

moim zdaniem jesteś zaradna i wogole super babka, a co do tego ze osoba której pomagali rodzice nigdy nie zrozumie kogos kto takiej pomocy nie miał za wiele lub wcale, i on zawsze będzie na lepszej pozycji, mogl zrobić oszczędności takie duże bo go utrzymywali rodzice,

3

Odp: Ciężka decyzja. Zostanie po 5 ciu latach? Czy to moja wina?

Droga BOozenkaaa - uszy do góry. Studia to nie wszystko, a z pracą bywa tak, że są etapy w życiu, że nie możemy robić tego co lubimy i nie zarabiamy krocie. Ale to się zmienia. Przecież nie zawsze tak będzie. Trudno Ci będzie żyć i planować wspólną przyszłość z tym facetem. Po pierwsze już teraz Cię nie szanuje, po drugie jego poglądy na wspólne życie są takie: każdy sobie rzepkę skrobie. Nie wiem czy ze swoimi pragnieniami i wizją związku, jesteś wstanie to zaakceptować. Poza tym wpadłaś w pułapkę porównywania siebie i decydowania o tym, jak myślisz o sobie, tylko i wyłącznie w odniesieniu do Twojego faceta. Ścigasz się z nim, próbujesz konkurować, a jeśli wynik jest z Twojej perspektywy ujemny, wpadasz we frustrację, jesteś smutna. Nie rób tak, rozumiem, że jest on najważniejszą osobą na świecie, ale Ty masz swoje życie, jesteś super zaradną i ambitną osóbką, i nie potrzebujesz takich porównań. Najprawdopodobniej taki stan rzeczy wynika z Twojej ambicji, nie umiesz się pogodzić z pewnymi rzeczami (nie możesz mieć tego czego chcesz), a tu jeszcze Twoja ukochana osoba daje ci odczuć, że każdy jest kowalem swojego losu. Myślę, że powinnaś poszukać sobie mężczyzny z podobnym podejściem do życia jak Ty. On po prostu myśli, że Ty mu nie dorównujesz tempem życia i ambicjami.

4

Odp: Ciężka decyzja. Zostanie po 5 ciu latach? Czy to moja wina?

Lilka ma rację. Teraz masz prolog tego jak będzie wyglądało Twoje życie z tym człowiekiem, jeśli się z nim zwiążesz. Między bajki można włożyć myśl, że on może się zmienić po ślubie. Podejrzewam, że podobne relacje panują pomiędzy jego rodzicami, a Ty jeszcze po prostu nie widziałaś ich w prawdziwej akcji. Z Twojego opisu wynika również, że wartość człowieka postrzega przez pryzmat zer na koncie, czasy są jakie są ale czy każdy przy kasie jest wartościowym człowiekiem i tak samo czy każdy trochę biedniejszy jest "bezwartościowym leniem"? Poza tym no wybacz, ale chłopak, narzeczony czy mąż powinien wspierać swoją partnerkę, a nie dorzucać do pieca i ją gnoić. Hmm... aż taką satysfakcję sprawia mu, że Cię poniża i czujesz się gorsza. W związku powinna być względna równowaga i szacunek przede wszystkim a tu tego nie ma. Najwyższa pora odpowiedzieć sobie na pytanie, czy tak ma wyglądać moje życie czy może lepiej się z tego układu wyrwać. 
PS Sama napisałas, że żyjesz na własny koszt. Ciekawe co by zrobił, gdyby jego dziewczyna ogólnie miała gdzieś pracę i nie mówię tu tylko o zarobkowej, ale zwykłych pracach domowych, bo i takie kwiatki się zdarzają.
Dobrze, że wreszcie zaczęłaś analizować i po przemyśleniach podejmiesz jakieś decyzję.
Pzdr

5 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2014-02-28 21:05:32)

Odp: Ciężka decyzja. Zostanie po 5 ciu latach? Czy to moja wina?

Podpisuję się pod tym, co mówi assasin. W ogóle w jego zachowaniu widać parę naprawdę paskudnych rys charakteru. Pomyślałabym tysiąc razy, zanim bym się z nim związała.. (Czy na początku był zupełnie inny?)
W związku, który opisujesz, też czułabym się tak jak ty.

PS Co to za 'praca w biurze' za 5 tys. zł? wink

6

Odp: Ciężka decyzja. Zostanie po 5 ciu latach? Czy to moja wina?

Paulina20 - jeśli to kierownicze stanowisko to nic dziwnego w takiej pensji nie ma.

7

Odp: Ciężka decyzja. Zostanie po 5 ciu latach? Czy to moja wina?

Bożenko, uważam, że powinnaś myśleć o swoim tyłku, zrób dyplom, zrób magistra, znajdź sobie pracę, a potem olej frajera,
ja też całe życie dawałem siebie dla innych, a dzisiaj zostałem na lodzie,
ja uważam, że w małżeństwie, w jakimś stopniu pieniądze powinny być wspólne, no Wy nie jesteście
ale mieszkacie razem, jak sublokatorki, a się bzykacie itp., moja żona została z mamusią, wiec jeśli Ty już mieszkasz z nim to dla mnie to wartościowe, ale jak nie będziesz miała kasy, to całe życie będziesz się prosić, nawet o głupie tampony za przeproszeniem
nie chodzi o to żebyś zarabiała lepiej od niego, rywalizowała, ale powinnaś się usamodzielnić, bo nie jest powiedziane, że on będzie Ci dawała na twoje zachcianki
chodzi raczej o to żebyś SIĘ SPEŁNIŁA, doprowadziła swoje marzenia do końca, jeśli takie masz
bo z tego co piszesz to już myślisz o żeniaczce, a nie o skończeniu studiów i znalezienia pracy
dzisiaj jesteś już leniem, a kiedy będziecie mieli dzieci i będziesz nadal siedzieć w domu, będziesz jeszcze większym, według nie go oczywiście smile

Pzdr wszystkich w toksycznych związkach

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ciężka decyzja. Zostanie po 5 ciu latach? Czy to moja wina?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026