netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Problem z przyszłymi teściami

63 odpowiedzi9 667 wyświetleńzałożony przez maggie93, 03.04.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Problem z przyszłymi teściami

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 64 ]

1

Temat: Problem z przyszłymi teściami

Moja historia dotyczy mojego narzeczonego i jego rodziców.
Jestem z moim narzeczonym od 3 klasy gimnazjum (teraz mam 20 lat, on 21 lat). Bardzo się kochamy i planujemy dalej razem żyć.
Na samym poczatku naszej znajomości, gdy przychodziłam do niego do domu od razu zauważyłam, że ma bardzo trudną sytuację rodzinną. Na porzadku dziennym były krzyki i rozkazy. Szczególnie zawistny był jego ojciec. P. (czyli mój chłopak wink ) ciągle musiał spełniać jego zachcianki, nawet te całkiem bezsensowne. Kiedyś np. musiał myć samochód w środku zimy... P. był na każde zawołanie, a nigdy nie usłyszał dobrego słowa. Jego ojciec potrafił wejśc do niego do pokoju i krzyknąć do niego, że zamiast siedzieć, powinien zacząć sprzątać w pokoju, pomimo tego, że bylo czysto. Gdy P. chciał kupić sobie nowe buty czy spodnie musiał jeździć przez 3 soboty z ojcem do pracy, pomimo tego, że wciąż się uczył (jego ojciec ma firmę budowlaną) i wtedy dostawał 100 zł. W ferie czy w wakacje też musiał pracować u ojca za darmo, bo jego ojciec mówił, że P. musi odrobić to, że dostaje jeść w domu.
Gdy P. skończył szkołę, postanowił odciąć się od ojca i pójść do pracy, gdzie indziej. Wtedy też zamieszkaliśmy razem u moich rodziców. Gdy P. oznajmił swoim rodzicom to, że ma inną pracę i będzie mieszkał ze mną, zaczęła się 'wojna'. Jego matka płakała, że ją zostawia samą. P. się nie przejął i postawił na swoim. Mieszkaliśmy razem, P. pracował w innej firmie i nagle stał się najukochańszym synem. Gdy tam przyjeżdzaliśmy zawsze dostawaliśmy od nich jedzenie czy pieniądze. Fajnie się z nimi wtedy rozmawiało, byli naprawdę serdeczni dla mnie i dla mojego narzeczonego. Niestety, ta firma, w której pracował P. rozpadła się. Narzeczony stracił pracę. Jego ojciec przyszedł wtedy do nas z pomocą i powiedział, że jeżeli P. będzie u niego pracował przez rok to dostanie samochód. Uznaliśmy, że to jest dobre rozwiązanie. Co dziwne, jego rodzice z powrotem zmienili się, stali się tacy jak kiedyś. P. ciagle przyjeżdzał z pracy zdenerwowany. Kiedyś usłyszał nawet od ojca: "gdybym wiedział, co z ciebie będzie to bym się spuścił w trawę". P. pracował tam dalej, bo wiedział, że będzie miał samochód.
Niestety, P. zachorował i miał operację w szpitalu. Oczywiście, do szpitala pojechała również jego matka (P. miał wtedy 21 lat). Gdy tam była, mówiła do pielęgniarek, że mają dobrze zajmować się jej synkiem, bo pozwie ich do sądu. Generalnie zachowywala sie jak nadopiekuńcza matka. Wszędzie chciała iść z P., nawet do gabinetu lekarskiego chciała z nim wejść. Miała miejsce również taka sytuacja: po P. przyszła pielęgniarka, żeby go zawieźć na operację i kazała mi oraz jego mamie wyjść z sali, żeby P. mógł się rozebrać. Ja wyszłam, a ona została i powiedziała: "Mamusia może widzieć syna nago". Pielęgniarka musiała ją sila wypychać z sali, bo nie chciała wyjść.
Po operacji P. dostał miesiąc zwolnienia, ale już po tygodniu jego ojciec dzwonił, że ma wracac do pracy, bo nie jest mu potrzebny taki pracownik, co ciągle jest na zwolnieniu. P. wrócił do pracy i pracował chociaż miał zwolnienie.
W tym czasie P. zrozumiał jacy są jego rodzice, przestaliśmy do nich przyjeżdzać. Wtedy jego rodzice obrali inną taktykę. Gdy coś od niego chcieli, np. żeby porabał im drzewo (mieszkają na wsi), mowili, że go zwolnią z pracy, jeśli tego nie zrobi.
P. pracował juz rok, więc samochód miał być jego. Ale jego ojciec nadal przy każdej okazji mówi, że to nie jest i nigdy nie będzie samochod P. Gdy jego ojciec chce nim jechac, to P. musi od razu (nieważne, gdzie jesteśmy) jechać do nich i oddawać im samochód.
P. za swoją pracę dostaje najmniejsze wynagrodzenie ze wszystkich pracowników, chociaż robi najwięcej. W tym miesiącu dostał 800 zł, a inni 2000 zł. Gdy pytał ojca, czemu tak mało, on mu zawsze odpowiadał: 'przecież nic nie umiesz, to myślisz, że ile ja ci bede płacił'.
Kuzynka P. ostatnio kończyła 18 lat. Urządziła imprezę w restauracji oddalonej od nas o 100 km. My mielismy mało pieniędzy, więc nie chcieliśmy jechać, mysleliśmy o tym, żeby wysłać jej poczta jakis mały prezent. Niestety, rodzice P. zadecydowali za nas i potwierdzili zaproszenie bez naszej wiedzy i zgody. Musielismy tam jechać, jego rodzice również byli zaproszeni. P. powiedział im, że ja i on jedziemy oddzielnie, że ich nie zabieramy. Wtedy zaczęli wyzywać nas od najgorszych, P. usłyszał od ojca:'wolałbym cie codziennie widzieć pijanego na przystanku, niż żebyś był taki jak teraz, że się mi stawiasz". Tak sie kłócili, że mało brakowało, żeby się pobili. P. w końcu miał tego dosc i po prostu wyszedł bez słowa, wrócilismy do domu. Gdy wyjeżdzliśmy od nich to jeszcze jego rodzice biegli za naszym samochodem. W dzień tej 18 po prostu pojechaliśmy tam i ich nie braliśmy ze sobą. W drodze tam do P. zadzwoniła jego matka, z pytaniem czemu ich nie wzięlismy. Mówiła:"przecież bez powodu się na ciebie nie darlismy, miałeś nas wziąc". P. nie tłumaczył się, tylko się rozłączył. Gdy jego rodzice dojechali do tej restauracji i nas zobaczyli, przywitali nas słowami: "Cześć leszcze" i usiedli na drugim końcu stołu. Przez całą impreze tylko nas obserwowali i nie odezwali się do nas ani słowem.
Ta sytuacja jest bardzo męcząca, bo P. ciągle pracuje u ojca, ciagle słyszy, że nie jest potrzebny i do niczego sie nie nadaje. Przez to ma bardzo niskie poczucie własnej wartości, czesto płacze, bo nie wie co dalej. A mi się wydaje, że oni chcą, żeby P. był ciagle im podporządkowany. Oni chcieli podporządkować sobie niektórych członków rodziny, zaczęli się wtrącać, lecz tamci na to nie pozwoli, i większość jest z nimi pokłócona.
Chciałabym uzyskać jakieś rady, jak wybrnąć z tej sytuacji, jak zmienić jego rodziców, ich tok myślenia? Czy może to my powinniśmy się zmienić i być na ich każde zawołanie?

2

Odp: Problem z przyszłymi teściami

Oni się nie zmienia.
Myślę, ze jedynym skutecznym sposobem będzie całkowite odcięcie się od rodziców.
Zero kontakty, spotkań - dopóki nie zmądrzeją. Twój facet niech robi tylko to, co musi (w pracy).

3

Odp: Problem z przyszłymi teściami

ojciec twojego chłopaka normalnie wykorzystuje,dlaczego inni mają po 2 tysiące a on tylko 800 zł? jest to legalna praca czy na czarno?

ja też uwazam jak Cyniczna,zerwać kontakt i tyle

4

Odp: Problem z przyszłymi teściami

Jest to normalna praca. P. ma umowę, a reszta pracowników nie, tzn. oni pracują na czarno.
Ojciec tłumaczy to tym też, że przez P. ma większe koszty, dlatego musi dać mu mniej.

5

Odp: Problem z przyszłymi teściami

jakie ma większe koszty? na cały etat go zatrudnia? jeśli tak to chyba jakies przepisy go obowiązują
a tak nawiasem mówiąc najlepiej byłoby gdyby Twój chłopak znalazł inna pracę,chociaż  wiem że z tym trudno jest

6

Odp: Problem z przyszłymi teściami
lena812 napisał/a:

jakie ma większe koszty? na cały etat go zatrudnia? jeśli tak to chyba jakies przepisy go obowiązują
a tak nawiasem mówiąc najlepiej byłoby gdyby Twój chłopak znalazł inna pracę,chociaż  wiem że z tym trudno jest

Zgadzam się z Lenka. Niech w międzyczasie szuka innej roboty.

7

Odp: Problem z przyszłymi teściami

Szukał pracy w innej firmie budowlanej, ale  gdy jego ojciec sie o tym dowiedział, pojechał do właściciela tamtej firmy, powiedział mu, że P. się do niczego nie nadaje i że lepiej go nie zatrudniać.
Teraz mój narzeczony stara się dostać do wojska. Czeka na telefon z WKU. Jego matka cały czas mówi mu, że ma nie iść do wojska, bo co ona zrobi bez niego (P. przez 4 miesiące będzie zjeżdzał tylko na weekendy).

8

Odp: Problem z przyszłymi teściami

I bardzo dobrze niech idzie do tego wojska,przynajmniej w miarę stabilną sytuację finansową będzie miał,a gadaniem matki niech sie nie przejmuje
bo widocznie rodzice chcą zawładnąć jego zyciem
on jest jedynakiem?

9

Odp: Problem z przyszłymi teściami
lena812 napisał/a:

on jest jedynakiem?

Ma 15-letnią siostrę.


Jego matka tak mówi, bo przez całe życie to P. jej ciągle pomagał. Tak jakby zastępował jej męża. Ojciec P. jest takim weekendowym alkoholikiem. Jak w piatek zacznie pić, to w niedziele wieczorem kończy. Gdy wróci w pracy to wiecznie niezadowolony z tego, co mu zona przygotowała do jedzenia. On w domu nic nie robił, wysługiwał się P. albo jego siostrą.

10

Odp: Problem z przyszłymi teściami

a córkę jak traktują?

11

Odp: Problem z przyszłymi teściami
lena812 napisał/a:

a córkę jak traktują?

Ojciec dobrze ja traktuje. Nie wyzywa jej, mówi do niej: "Słoneczko" itp. No, i jak coś od niej chce to potrafi powiedzieć do niej: "proszę".
Z matką jest odwrotnie, bo ciągle krzyczy na nia, zabrania jej chodzić do koleżanek, wyzywa ją od grubasów...

12 Ostatnio edytowany przez maggie93 (2013-04-03 14:28:05)

Odp: Problem z przyszłymi teściami

A dodam jeszcze, że jego rodzice są młodzi. Matka ma 39 lat, a ojciec 40.

13

Odp: Problem z przyszłymi teściami

Toksyczna rodzina.

14

Odp: Problem z przyszłymi teściami

magi straszne jest to co piszesz, przeraża mnie myśl ze kiedys Pawel/piotrek/patryk może w chwilach slabosci odezwac sie tak do wlasnych dzieci, chocby sie nie wiem jak wypierał i wyrzekal, chocby mial serce ze zlota, a rece by pracowaly-to i tak w czlowieku zostaje zlo z domu i sie go nie pozbędzie:(

15

Odp: Problem z przyszłymi teściami
nokiaaa napisał/a:

magi straszne jest to co piszesz, przeraża mnie myśl ze kiedys Pawel/piotrek/patryk może w chwilach slabosci odezwac sie tak do wlasnych dzieci, chocby sie nie wiem jak wypierał i wyrzekal, chocby mial serce ze zlota, a rece by pracowaly-to i tak w czlowieku zostaje zlo z domu i sie go nie pozbędzie:(

Własnie też sie tego obawiam, chociaż jak na razie niesłusznie. Dzieci go uwielbiają, ja mam mlodszego brata i nigdy P. się źle do niego nie odezwał.
A ojca P. dzieci nie lubią, gdy go widzą od razu płaczą. Boją się go.

16

Odp: Problem z przyszłymi teściami

dlaczego zatem tak trzyma się tego domu?studiujecie, ze musi miec pieniadze? a moze znajdzie coś innego?

17

Odp: Problem z przyszłymi teściami

Trzyma sie, bo pracuje u ojca. Dopóki nic nie znajdzie innego, będzie sie trzymał dalej. Ale już zapowiedział, że gdy znajdzie pracę, będzie ich odwiedzał raz na rok.

18 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-04-03 15:03:13)

Odp: Problem z przyszłymi teściami

wojsko to sytuacje stresowe, sterowanie podwladnymi, czy w chwilach slabosci nie będzie "dołował" innych skoro jest sam ofiarą, czy nie sięgnie po alkohol żeby poradzic sobie z przeszloscia?
ja glupie pytania moze zadaje ale poniewaz mialam trudne dziecinstwo to wiem jak czlowiek reaguje momentami...
mimo wszystko niech próbuje, wpadne na temat pozniej, ide na spacerek z dzidzią

19

Odp: Problem z przyszłymi teściami
nokiaaa napisał/a:

wojsko to sytuacje stresowe, sterowanie podwladnymi, czy w chwilach slabosci nie będzie "dołował" innych skoro jest sam ofiarą, czy nie sięgnie po alkohol żeby poradzic sobie z przeszloscia?

Tego nie wiem, ale uważam, że nie warto skreślać człowieka, tylko dlatego, że ma złych rodziców. Muszę być czujna i uważnie patrzeć na jego zachowanie w przyszłości.

20

Odp: Problem z przyszłymi teściami

hej. Wydaje mi się (tak jak większości osób tu piszących) aby P. zmienił pracę. Jednak najgorsze jest to, że ojciec go tak blokuje i robi mu złą reputacje przed pracodawcami.
A nie myśleliście np o zmianie miasta ? .. inne miasto, może większe - lepsze perspektywy a i ojciec P. będzie mieć mało do gadania.

A z tym wojskiem to nie głupi temat.. pochodzę z miejscowości gdzie jest jednostka lotnicza.. i powiem Ci że ci wszyscy żołnierze to całkiem dobrze w życiu mają ! .. mają dobrą kasę, mieszkanko i szybką emeryturę.. czego więcej potrzeba smile

Oczywiście zdarzają się żołnierze psychole, którzy przenoszą pracę do domu.. buty mają stać na baczność jak i cała rodzina. Ale zdarzają się też i porządnie ludzie ... tak jak wszędzie zdarzają sie wariaci smile

21

Odp: Problem z przyszłymi teściami

zdarzają się też w porządku teściowie:>

22

Odp: Problem z przyszłymi teściami
alimak87 napisał/a:

A z tym wojskiem to nie głupi temat.. pochodzę z miejscowości gdzie jest jednostka lotnicza.. i powiem Ci że ci wszyscy żołnierze to całkiem dobrze w życiu mają ! .. mają dobrą kasę, mieszkanko i szybką emeryturę.. czego więcej potrzeba smile

No to tak nie do konca. Moze kiedys tak bylo. Teraz jesli jestes tylko szeregowym, to po 12 latach sluzby Ci dziekuja i zostajesz z niczym. A o awans nie tak latwo jak kiedys.
Choc z pewnoscia jest to i tak jedna z pewniejszych posad w dzisiejszych czasach.

23 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-04-03 21:26:17)

Odp: Problem z przyszłymi teściami

Konfliktu z Koreą-jak nic dostaną Polacy bilet na pole bitwy.

w odpowiedzi "czegoż więcej potrzeba"?, o ciepłym mieszkanku i emeryturce-to nie jest kolorowy zawód, bez powodu mundurowi nie sięgają po alkohol

24 Ostatnio edytowany przez Szarlot (2013-04-03 23:49:49)

Odp: Problem z przyszłymi teściami
nokiaaa napisał/a:

w odpowiedzi "czegoż więcej potrzeba"?, o ciepłym mieszkanku i emeryturce-to nie jest kolorowy zawód, bez powodu mundurowi nie sięgają po alkohol

Akurat ranking najbardziej "rozpitych" grup zawodowych podobno otwierają, wbrew pozorom, nie mundurowi, a... dziennikarze...
Tak się składa, że oba środowiska znam od podszewki (ja-dziennikarz, mąż-mundurowy) i wiem, że jednak wszystko zależy od człowieka, a nie od zawodu, jaki się wykonuje...
Czy jest w ogóle jakiś zawód, który gwarantuje spokój, nierozpicie się i nie generuje stresów? może przyklejanie znaczków na poczcie.... chociaż nie wiem, od takiej monotonii, to dopiero można sfiksować... wink

25

Odp: Problem z przyszłymi teściami

Nie wiem, bo nie napisałaś - ale czy Twój chłopak jest jedynakiem?
Wydaje mi się, że jeśli tak - to dlatego jest taka nadopiekuńczość ze strony jego matki.  Przesadza kobieta i to bardzo, dalej tam nie czytałam do końca, no ale mnie samej byłoby nawet krępujące widzieć swojego dorosłego syna nago przed sobą...A jeśli ma rodzeństwo - być może dla matki jest upragnionym królewiczem, wiem ze to zabrzmi bardzo dziwnie, ale są takie matki, które zawsze marzyły o syneczku, wychuchanym, zadbanym, a jeszcze jak jest podobny do ojca z młodości.....Oczko w głowie.

Jeśli chodzi o ojca - miałam podobnego (świeć Panie nad jego duszą, bo umarł mi na rękach i już tle lat minęło od tego zdarzenia, a ja nadal za nim płaczę). Są tacy rodzice, szczególnie ojcowie, którzy stawiają bardzo wysoką poprzeczkę swoim dzieciom. Mój zmusił mnie do tego, żebym w wieku 3lat!!!! dała mu szacha w szachy heksagonalne i już musiałam grać na pianinie hymn polski z nut. A gdy miał opowiadać mi bajki, to on uczył mnie potęg!!!!! Ja nawet do zerówki wtedy nie chodziłam. Będąc dorastająca dziewczynką musiałam mu pomagać nie na działce - a w polu, tachając słupki betonowe. Ty wiesz ile one ważyły????To sobie wyobraź co było dalej.... Ale wiesz, patrzę na to z perspektywy czasu - dał mi szkołę życia i pomimo, że sporo łez wylałam i nerwów zjadłam - jestem mu wdzięczna. Bo wyrosłam na "tak mi się wydaje bynajmniej" dobrego człowieka i obywatela i szanuję rodziców i inne starsze osoby. A nie to, co teraz się słyszy w innych przypadkach, jak dzieci odnoszą się do rodziców, do szkoły, do pracy.

Tutaj na pewno - to co ojciec Twojego nażeczonego robi, to nie jest ani sprawiedliwe, ani łatwe. Ale czy zwróciłaś uwagę w jakim momencie się zmienił jego stosunek do Twojego chłopaka??? Wtedy, gdy zobaczył, że syn potrafi sam na siebie zarobić, że jest samodzielny i potrafi zachowywać się jak dorosły człowiek. Ojciec faktycznie niesłusznie postępuję dając mu marną wypłatę. Bo moim zdaniem, owszem mógłby mu dawać te 800 zł do ręki, a resztę składać mu na konto chodźby na samochód, czy wesele czy coś innego. Ale zauważ też coś innego - że co niektóre synalki nie szanują tego co dostaną od rodziców, to tzw. łatwo przyszło,łatwo poszło. Dla Twojego chłopaka to jest szkoła życia, szkoła przetrwania. Ale uwierz - bynajmniej TY będziesz miała 100% pewność, że potem nie wyjdziesz za mąż za jakiegoś fajtłapę, który będzie tylko patrzył, żeby mu ktoś dał coś pod nosek.


Z czego wynika taka postawa surowego ojca????

U mojego był to wynik wychowania przez swoją matkę i rodzeństwo, sam był tak traktowany (bo dziadek umarł , gdy mój tata miał 3 latka), poza tym stary rocznik, inne przyzwyczajenia. Nikt mu bajek nie opowiadał, to o on również nie umiał. Chciał ze mnie zrobić geniusza, choć potem do szkoły muzycznej nie chodziłam. A na studia poszłam dopiero po jego śmierci, co było po części związane z tym, żeby utrzymać rentę rodzinną i pomóc mamie.

Wiesz - chcę Cię w tym miejscu uspokoić i podobnie jak pozostałe forumowiczki - poradzić, abyś była motorem napędzającym w tym związku i przekonała swojego przyszłego męża, aby starał się szukać pracy po to, abyście mogli zamieszkać razem z dala od rodziców jednych i drugich. Ale - nie palcie mostów, bo bądź co bądź - rodziców ma się tylko jednych. Wręcz odwrotnie postarajcie się z całych sił żyć własnym torem, żeby być szczęśliwymi a jednocześnie udowodnić rodzicom, że sami również potraficie - nawet bez ich pomocy. Zobaczycie oboje, jacy będą dumni!
Tym bardziej, że nie macie rodziców patologicznych, kochajcie ich i szanujcie pomimo wszystko. Wiem, że spora dawka tej goryczy z ich strony daje się we znaki. Ale macie oboje to szczęście, że są zdrowi, młodzi i że są oboje! Mnie ojciec osierocił gdy miałam 21 lat i życiowy start przed sobą. Gdyby żył - na pewno teraz moje życie wyglądałoby o wiele, wiele lepiej. Bo z chwilą gdy go brakło - mój chłopak (z którym chodziłam 7 lat) - po ślubie okazał się zwykłym gnidą. I jak tylko poczuł, że nie ma już władzy mojego ojca, a czuł do niego spory respekt - zniszczył moje życie totalnie!

26

Odp: Problem z przyszłymi teściami
Szarlot napisał/a:
nokiaaa napisał/a:

w odpowiedzi "czegoż więcej potrzeba"?, o ciepłym mieszkanku i emeryturce-to nie jest kolorowy zawód, bez powodu mundurowi nie sięgają po alkohol

Akurat ranking najbardziej "rozpitych" grup zawodowych podobno otwierają, wbrew pozorom, nie mundurowi, a... dziennikarze...
Tak się składa, że oba środowiska znam od podszewki (ja-dziennikarz, mąż-mundurowy) i wiem, że jednak wszystko zależy od człowieka, a nie od zawodu, jaki się wykonuje...
Czy jest w ogóle jakiś zawód, który gwarantuje spokój, nierozpicie się i nie generuje stresów? może przyklejanie znaczków na poczcie.... chociaż nie wiem, od takiej monotonii, to dopiero można sfiksować... wink

bibliotekarz

27

Odp: Problem z przyszłymi teściami

Witam was serdecznie ,otóż mam problem z matką mojego chłopaka .Więc zaczne tak mieszkam z nim w jego domu i jego matką nie w swoim mieście ,mam synka 4 lata to nie nasz wspólne dziecko wszysko było fajnie puki nie przywiozłam tu dziecka i się zaczeło .Jego matka zaczeła mi wyzywać dziecko od różnych nic jej nie pasuje a ostatnio miesiąc temu mnie zezwała od szmat ,suk mój chłopak pracuje i jest w domu na soboty wiec mowił olej ją .Powiem tak wogule z nią nie gadam ignoruje ją tak jak ona mnie ale ona szuka wojny i gada ze ma syf itd potrafi po mnie myć ,ona umie ponoć najlepiej z mojm chłopakiem gada bo to w końcu jego matka ale potrafi na mnie nagadać albo ze dziecko placze skacze wiec ja 4 latka do sufitu nie uwiąże albo dam mu seriale tak jak ona ogląda .Jej słowa potrafią paść typu tam za drzwi albo skąd przyszliście to sie skończy itd .Nie wiem co robić stałam się nerwowa nie dam sobą pomiatać i sie z nią pewno nie pogodze .

28

Odp: Problem z przyszłymi teściami

Aniulka, no niestety, ale mieszkasz nie u siebie i nie możesz mieć pretensji, że ktoś nie akceptuje w swoim domu małego dziecka, które jak to dziecko pewnie nie jest ani ciche, ani nadzwyczaj spokojne. To w jaki sposób są te protesty przeciw Waszej obecności wyrażane zależy od kultury osobistej i z tym też nic nie zrobisz. Jedyne co możesz zrobić to wyprowadzić się i wtedy we własnym domu żyć na własnych zasadach, bo poki nie jesteś u siebie, to nie możesz stawiac warunków.

29 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-04-16 20:12:37)

Odp: Problem z przyszłymi teściami

aniulka rozumiem dobrze?
-jestes caly tydzien sama, a "chłopak" na wekendy?
-to nie jest jej wnuczek tak?
-nie pracujesz?
Skąd przywiozłaś dziecko? Od dziadków? Mieszkał bez ciebie?
Ty mieszałaś u faceta, bez swojego dziecka, 'aż go przywiozlaś"? To znaczy ile był bez ciebie?

30

Odp: Problem z przyszłymi teściami

Witam po 1 nie stawiam nikomu tu warunkow itd bo wiadomo nie mój dom skoro przyszła tesciowa uwaza ze robi najlepiej dla siebie i syna i ze mam nic nie robic to nie wiem ona umie lepiej ok tu chodzi o wyzwiska jakbys zareagowała gdy z jej ust padają słowa szmata ,suka do twego dziecka znajdzie psie jebany itd ale jak moj facet jest w domu to jest cicha nie ma wyzwisk druga to by jej w ryj napluła niestety nie gadam z nią a poniżac pewnie tez bys sie nie dała.Pozdrawiam

31

Odp: Problem z przyszłymi teściami

Tak dokładnie znamy się 3 lata on jezdził do mnie padła propozycja bym zamieszkała ok teraz mieszkam tam poł roku dziecko moje było jak z nim zamieszkałam tydz w szpitalu i po niego pojechaliśmy by zabrac odrazu rzeczy powiem tak gdy nie było małego było ok jak dziecko przywiezlismy chlopak poswiecał mu duzo uwagi zabawy itd i potem zaczeło sie wyzywanie dziecka ty taki owaki a ostatnio i mnie ona jest świeta uwaza ze robi najlepiej ok tyle ze jak moj chłopak jest w domu to tego nie ma on tez gada ze jej odjebało mam ją olać.Obecnie mam zasiłek poł roku jeszcze wiec nie pracuje a potem przedszkole i praca.Pozdrawiam

32 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-04-17 07:34:51)

Odp: Problem z przyszłymi teściami

To nie jest jej wnuk, a ty nie jesteś matką jej wnuka. skoro jest co jest, to nie ma sensu mieszkać razem. Syn powinien wynająć stancję, a ty się wyprowadzic.Cały tydzien obie panie niepracujące razem?

33

Odp: Problem z przyszłymi teściami

Aniulko, co bym zrobiła? Po pierwsze i najważniejsze nie napraszałabym się komuś, kto nie życzy sobie mojej obecności w swoim domu. Ty od pół roku słyszysz, że ani Ty, ani Twoje dziecko nie jesteście tam mile widziani i naprawdę nie wiesz co zrobić, aby zmienić swoją sytuację?

A fragmentu o "napluciu w ryj" nawet nie skomentuje, bo taki pomysł świadczy tylko o poziomie pomysłodawcy...

34

Odp: Problem z przyszłymi teściami

Dzięki kochane kobietki problem w tym ze mama jego kazde dziecko tak traktuje jest zazdrosna o własnego syna myslałam o tym by mieszkać u siebie isc stąd tyle ze moj facet powtarza olej ją głupia jest nie pujdziesz nigdzie i to samo miała jego poprzednia kobieta z jego mamą ciagłe wyzwiska itp rozstali się ale on mi tłumaczy ze matka chce zniszczyć nasz związek ale nie ma szans wiec poprostu się nie odzywam ja jej nie wyzywam i nie zycze by mnie też wyzywała.Pozdrawiam

35 Ostatnio edytowany przez nocnalampka (2013-04-17 10:01:51)

Odp: Problem z przyszłymi teściami

Aniulka, a na razie niszczy Ciebie i Twoje dziecko. Naprawdę jakikolwiek facet jest wart tego, abyś pozwalala swojemu dziecku wychowywać się w takich warunkach? Że nie wspomnę o Twoich nerwach. Matka Twojego chłopaka nie chce z Tobą mieszkać - i ma do tego prawo. Ale najbardziej na tym wszystkim chyba cierpi Twoje dziecko.

I tam sobie myślę - jako żyję, nie spotkałam mężczyzny (prawdziwego mężczyzny, a nie takiego co tylko ma taką płeć biologicznie), który dla własnej wygody naraża na najmniejsze nieprzyjemności kobietę, która kocha, czy jej dziecko...

PS. Używaj w swoich postach znaków interpunkcyjnych i staraj się pisać poprawnie - to ułatwi czytanie Twoich wypowiedzi.

36

Odp: Problem z przyszłymi teściami

Czyj to jest dom? Chłopaka, czy jego matki?

37

Odp: Problem z przyszłymi teściami

Dokładnie, nocnalampka dobrze pisze.

Aniulka, sorry, ale Twój facet jest głupi jak but. Zamiast się wysilić, zakasać rękawy i zrobić coś (czyli najlepiej wyprowadzić się), żeby nie narażać Was na takie akcje jego mamy, to on zamiata problem pod dywan i próbuje Cię zmanipulować tak, żebyś zrobiła po jego myśli.

Napisałaś "nie dam sobą pomiatać". No przecież dajesz, bo tam mieszkasz.
Dlaczego się na to godzisz?

A ona - matka jego - głupia też jest, co widać po poziomie jej wypowiedzi, ale... "wolnoć Tomku w swoim domku".
Ona jest u siebie.

38

Odp: Problem z przyszłymi teściami

Do niezłego piekiełka własne dziecko sprowadziłaś i w tym trwasz, bo Twój facet mówi: Olej to. No, ale jego matka nie wyzywa, to Ciebie i Twoje dziecko ma za nic. Rozumiem, że Tobie to nie przeszkadza aż tak bardzo, skoro tam siedzisz. Ale dlaczego skazujesz na takie wyzwiska i traktowanie własne dziecko. Ono się wychowuje w atmosferze, gdzie jest nazywane bękartem i innymi epitetami.  Jak jako matka możesz pozwolić na coś takiego wobec własnego dziecka?? Gdyby na ulicy ktoś Cię czy jego zwyzywał to byś się nie broniła przed tym? Nie próbowała byś uchronić dziecka? Ty pozwalasz, żeby ta kobieta niszczyła jego psychikę.

Ta kobieta się nie zmieni: tak samo traktowała poprzednią kobietę Twojego partnera, teraz traktuje tak Ciebie. A ty na to przyzwalasz. Bo brak reakcji to jest przyzwolenie. Pozwalasz, żeby wyzywali Twoje dziecko. Nie rozumiem jak tak można.

Moim zdaniem jedynym wyjściem z tej sytuacji jest wyprowadzka. No i przyjrzałabym się też partnerowi, bo nie broni godności i czci swojej kobiety. Lekceważy problem. Ale tylko dlatego, ze Ty na to pozwoliłaś.

39

Odp: Problem z przyszłymi teściami

Tak dokładnie on gada nie rób wojny więc sie nie odzywałam ,ale tez nie mam lat 15 i czas najwyższy by jej zwrocić uwage .Ja rozumiem to że nie jestem u siebie ,ale jego matka też powinna mieć szacunek do nas a dla niej jest tylko jej syn co nie zrobie jest źle.Myśle że i mój facet też jej ulega skoro gada tylko olewaj ją i nic więcej .Najlepiej będzie się wyprowadzić tyle że jemu nie pasuje ,z tego względu że  matka ma przepisać mu domek na niego .Nieraz mu mówiłam odezwe się powiem jej jakie ma zachowawnie ,wtedy on nie gadaj do niej nic a sam też jej nic nie powie .Może i on też mnie nie traktuje normalnie ,skoro jej się nie postawi.

40

Odp: Problem z przyszłymi teściami

No cóż, skoro dla Twojego partnera ważniejsza jest wizja przepisania domku od spokoju Twojego i dziecka, to już chyba pokazuje Ci Twoje miejsce w szeregu sad

Inna sprawa - przecież jemu nikt się wyprowadzać nie nakazuje. To Ty jesteś w tym domu niechciana. To Twój i dziecka spokój jest zaburzany. A dla niego nie ma to znaczenia. Ważniejsze ewentualne profity. Naprawdę taki człowiek jest dla Ciebie ważniejszy niż własne dziecko?!

41

Odp: Problem z przyszłymi teściami

Dokładnie masz racje ,myśle że powinnam mu dobitnie powiedzieć że albo ja jestem dla niego ważna i dziecko ,albo będzie z mamą i z domkiem a facet ma 39 lat nie jest mały i można wynająć nawet mały kąt ,jeśli się nie zgodzi to odejde ,nie będe cierpieć ja a tym bardziej dziecko.

42

Odp: Problem z przyszłymi teściami

Aniulka, Ty i Twoje dziecko jesteście ważniejsi niż facet, który nie chce o Was zadbać! Tak jak napisałaś wcześniej - nie powinnaś pozwolić się tak traktować, nie powinnaś pozwolić tak traktować swojego dziecka. Obydwoje zasługujecie na spokój i szacunek.

43

Odp: Problem z przyszłymi teściami

Ale nie uważacie że jego matka ma być prawo zła, za to że syn zamieszkał w "jej" domu z kobietą i dzieckiem?

44

Odp: Problem z przyszłymi teściami

Skoro jest zła to na co kazała sama nam jechac  po rzeczy i dziecko ,godziła sie byśmy mieszkali .Nagle jej się odwidziało bo widzi że jej syn jest bardzo za dzieckiem . Najpierw dziecko było złe ,teraz ja robi wszystko byśmy nie byli razem .Ja z nią nie rozmawiam więc to zapewne też ją dobija .

45

Odp: Problem z przyszłymi teściami

nokia, ale chyba każdy z wypowiadających się właśnie to powiedział - matka ma prawo nie chcieć w swoim domu ani Aniulki, ani jej syna. I ma pełne prawo wyrażać swoje niezadowolenie - jak to robi, to już kwestia jej kultury osobistej. Ale ona jest u siebie. Aniulka nie. Więc jeśli chce chronić siebie i swoje dziecko, to nie powinna mieszkać tam ani chwili dłuzej.

46

Odp: Problem z przyszłymi teściami

obiecywała, ale okazało się że to trudne mieszkanie, więc nie wypaliło:(

47

Odp: Problem z przyszłymi teściami
Aniulka102 napisał/a:

Skoro jest zła to na co kazała sama nam jechac  po rzeczy i dziecko ,godziła sie byśmy mieszkali .Nagle jej się odwidziało bo widzi że jej syn jest bardzo za dzieckiem . Najpierw dziecko było złe ,teraz ja robi wszystko byśmy nie byli razem .Ja z nią nie rozmawiam więc to zapewne też ją dobija .

No, cóż ponoć tylko krowa nie zmienia zdania. Odwidziało jej się i co z tym zrobisz, na siłę będziesz tan siedzieć? Moja mama i moja teściowa to anioły są w porównaniu z Twoją teściową(?), ale w życiu z nimi nie chciałabym mieszkać. Spokój nie ma ceny.

48

Odp: Problem z przyszłymi teściami

Zgadza się nie ma to jak na swoim .Myśle że nie mam nawet chęci rozmawiać z chłopakiem .Najlepiej odejsc niż mam cierpieć ja i dziecko .Jego matka nawet psa wyzywa od najgorszych więc niech jej syn zostanie z nią ,bo ten związek nie przetrwa.

49 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-04-17 14:49:06)

Odp: Problem z przyszłymi teściami

Przytoczę pokrótce znaną mi historię. Dwie fajne dziewczyny bardzo się lubią(szwagierka i bratowa) dopóki 3 latek(syn jednej z nich) nie zaczyna pokazywać rogów. Nie było różowo. Jacy my dorosli jestesmy śmieszni...Po prostu dzieci hałasują, a niektórzy chcą mieć spokoj. Cudze dzieci drażnią.
Wyprowadzają się na swoje i znowu sielsko w domu.

50

Odp: Problem z przyszłymi teściami
nokiaaa napisał/a:

Jacy my dorosli jestesmy śmieszni...Po prostu dzieci hałasują, a niektórzy chcą mieć spokoj. Cudze dzieci drażnią.

Faktycznie! Mnie cudze drażnią, moje mnie tylko czasem wyprowadzają z równowagi.

51

Odp: Problem z przyszłymi teściami

zmienię temat czy uważacie, że przepisany majątek(np mieszkanie w bloku) na samego meża to takze sprawa która powinna mnie dotyczyć?czy to tylko jego sprawa?
nie chcę aż takiej odpowiedzialności, bo w bloku mieszka babcia męża. chodzi mi o dochowywanie trudnej staruszki.
dowiedzialam sie o tym dzisiaj, zgłupiałam.

52

Odp: Problem z przyszłymi teściami

Maggie po pierwsze Twój P. musi bezwzględnie zmienić pracę- robota u ojca tylko zszarga mu i Tobie nerwy. I najlepiej, żeby nie mówił ojcu, że szuka innej roboty, a nowego pracodawcę uprzedził o sytuacji- że jego ojciec może się pojawić i mówić to i owo. I najzwyczajniej w świecie MUSICIE się od nich odciąć, jak najbardziej ograniczyć kontakty do niezbędnego minimum.
Wiem to z autopsji, mój mąż ma podobnie toksyczne stosunki z rodzicami... i też pracuje w firmie ojca. Kłótnie, obcinanie pensji i wyzwiska był na porządku dziennym. Tak się nie da żyć na dłuższą metę.

53

Odp: Problem z przyszłymi teściami

hej!
wydaje mi się, że w sytuacji, kiedy z teściami są aż takie problemy, najlepiej dać sobie z nimi spokój, naprawdę ;/ nie ma sensu ciągnąć relacji które są toksyczne i przynoszą tylko łzy i niesmak

54

Odp: Problem z przyszłymi teściami
Samsungowa napisał/a:

Maggie po pierwsze Twój P. musi bezwzględnie zmienić pracę- robota u ojca tylko zszarga mu i Tobie nerwy. I najlepiej, żeby nie mówił ojcu, że szuka innej roboty, a nowego pracodawcę uprzedził o sytuacji- że jego ojciec może się pojawić i mówić to i owo. I najzwyczajniej w świecie MUSICIE się od nich odciąć, jak najbardziej ograniczyć kontakty do niezbędnego minimum.
Wiem to z autopsji, mój mąż ma podobnie toksyczne stosunki z rodzicami... i też pracuje w firmie ojca. Kłótnie, obcinanie pensji i wyzwiska był na porządku dziennym. Tak się nie da żyć na dłuższą metę.

A jak Ty na to reagujesz ? Tzn. czy mówisz wprost swoim teściom, że takie zachowanie (obcinanie pensji, wyzwiska...) Ci nie odpowiada czy się w to nie wtrącasz ?
Pytam, bo ostatnio mieliśmy z jego rodzicami kłótnie własnie o pensję w trakcie, której powiedziałam im, że nie powinni tak traktować własnego syna, bo bardzo wiele dla nich robi, że powinni starać się żyć z nami w zgodzie. Usłyszałam wtedy, że mam się nie wtrącać w sprawy rodzinne, bo nie należę do tej rodziny i nigdy należeć nie będę.

55

Odp: Problem z przyszłymi teściami

U nas problem był głównie z teściem, bo teściowa starała się jednak jakoś łagodzić te konflikty. I jej otwarcie powiedziałam, że takie zachowanie jest dla mnie niedopuszczalne i nie wyobrażam sobie, jak można tak wyzywać i wykorzystywać własne dziecko. Próbowała trochę teścia bronić, ale w końcu przyznała mi rację. U nas stosunki z teściem baaaardzo się zmieniły jak mąż przestał pracować u nich w firmie- od razu było lepiej, nie było pretensji, wyzwisk itd. No i dziecko dużo zmieniło, teściowie zupełnie inaczej spojrzeli na nasz związek i na własnego syna.

56

Odp: Problem z przyszłymi teściami
Samsungowa napisał/a:

U nas problem był głównie z teściem, bo teściowa starała się jednak jakoś łagodzić te konflikty. I jej otwarcie powiedziałam, że takie zachowanie jest dla mnie niedopuszczalne i nie wyobrażam sobie, jak można tak wyzywać i wykorzystywać własne dziecko. Próbowała trochę teścia bronić, ale w końcu przyznała mi rację. U nas stosunki z teściem baaaardzo się zmieniły jak mąż przestał pracować u nich w firmie- od razu było lepiej, nie było pretensji, wyzwisk itd. No i dziecko dużo zmieniło, teściowie zupełnie inaczej spojrzeli na nasz związek i na własnego syna.

A jesli mogę zapytać, jak Twój mąż reagował na tą całą sytuację ?

57

Odp: Problem z przyszłymi teściami

Otóż mój narzeczony zmienił pracę, nie pracuje już z ojcem.
Gdy powiedział ojcu, że to koniec i że po dwutygodniowym okresie wypowiedzenia idzie pracować gdzie indziej, jego ojciec zdenerwował się na tyle, że zwolnił go już następnego dnia. Następnego dnia P. (mój narzeczony) dostał świadectwo pracy. Było to 24 maja. Od tej pory P. nie dostał od ojca pieniędzy za przepracowane dni w maju.
Narzeczony miał zacząć kolejną pracę od 10 czerwca (dlatego chciał ten dwutygodniowy okres wypowiedzenia). W związku z tym chciał zarejestrować się w UP (na świadectwie pracy miał napisane, że zwolnienie nastąpiło z winy pracodawcy, likwidacja stanowiska), ponieważ chciał dostawać zasiłek za to, że sam znalazł sobie pracę. W UP okazało się, że jego ojciec jeszcze go nie wyrejestrował (było to 6 czerwca). Tłumaczył to tym, że miał nadzieję, że jeszcze P. wróci do niego do pracy. Mój P. się zdenerwował i zapowiedział ojcu, że już więcej do niego nie pojedzie, a jak go gdzieś zobaczy, to będzie udawał, że się nie znają. Później była taka sytuacja, że ja musiałam pojechać do swoich przyszłych teściów, pojechałam sama, bo mój narzeczony nie chciał. Wtedy jego ojciec zrobił mi awanturę, miał pretensje o to, że nic nie wie o swoim synu, że nie wie nawet, gdzie idzie do pracy (fakt faktem mój narzeczony nie powiedział mu gdzie będzie pracował), że żyjemy sami bez niego i że się nie dzielimy z nikim swoim życiem.
Teraz praktycznie codziennie dzwoni jego mama z płaczem (!) i pyta P. dlaczego nie chce już utrzymywać kontaktów z ojcem, mówi, że mój narzeczony powinien przyjechać i pomóc w czymś ojcu, po to aby ojcu się zrobiło miło. Mój narzeczony zwykle się wtedy rozłącza i z nią nie rozmawia.
Zbliża się dzień ojca, a moj P. powiedział, że swojemu ojcu nic nie podaruje i do niego nie zadzwoni z życzeniami, tylko da prezent mojemu tacie, bo jak sam powiedział: "twój tata przez miesiąc pomógł mi więcej niż mój przez całe 21 lat" (faktycznie, moj tata bardzo mu pomógł, dał mu swój samochód i pieniądze na paliwo, aby mógl dojeżdzać do pracy). Gdy to usłyszałam, to z jednej strony ucieszyłam się, bo fajnie, że tak myśli o moim tacie, ale z drugiej strony było mi przykro. Chciałabym, aby mój P. miał normalne kontakty ze swoimi rodzicami. Fajnie byłoby jeździć do nich np. w niedziele na obiad czy w sobotę na kawę. Gdy wspomnę o tym mojemu narzeczony, on mówi, że nie chce tam jeździć i żebym go nie namawiała, bo to i tak nic nie da i że sama bez powodu też mam tam nie jeździć. Chcę jeszcze dodać, że P. do swoich wujków czy cioc jeździ bardzo chętnie. Z jednym wujkiem mamy tak dobry kontakt, że zawsze dzwonimy do niego, gdy mamy jakiś problem, a on do nas, gdy czegoś potrzebuje.
Ostatnio rozmawialiśmy również o naszym ślubie. Moj narzeczony powiedział, że najlepiej by było, gdybyśmy zamiast wyprawiać wesela, pojechali na jakąś wycieczkę (coś w rodzaju podróży pośubnej), bo powiedział, że on nie będzie się bawił z rodzicami na jednej imprezie i że nie ma zamiaru im za nic dziękować.
Chciałabym, żebyście mi coś doradzili. Czy mam zaakceptować decyzję mojego narzeczonego i odciąć się od przyszłych teściów czy wciąż go namawiać, aby zmienił swoje podejście ?

58

Odp: Problem z przyszłymi teściami
maggie93 napisał/a:

Otóż mój narzeczony zmienił pracę, nie pracuje już z ojcem.

Super. Macie wreszcie szanse na normalność smile

maggie93 napisał/a:

Od tej pory P. nie dostał od ojca pieniędzy za przepracowane dni w maju.

Chyba "do tej pory"? Ale nieważna literówka. Od takich spraw jest PIP i tam powinien skierować swoje kroki Twój narzeczony.


A co do reszty i Twoich marzeń o niedzielnych obiadkach z teściami. Ogarnij się trochę może?!  Jest zupełnie zrozumiałe, że Twój chłopak nie chce mieć nic wspólnego z kimś kto sukcesywnie, przez lata go niszczył. Naprawdę tak trudno Ci to pojąć? Przestań drążyć temat i skup się teraz na Was, Waszej przyszłości, planach, marzeniach - a pisałaś, że macie ich sporo. Ciesz się, że facet wyrwał się z tej patologicznej rodziny (tak, wszelka przemoc jest patologią, a jego ojciec jest książkowym typem przemocowca!), że nie zniszczyła w nim ona tego piękne i godne szacunku. Daj mu szanse na zostawienie tego balastu za sobą i odpuść sobie swoje mrzonki o wielkiej kochającej się rodzinie i ciesz się Waszym szczęściem.

59

Odp: Problem z przyszłymi teściami
nocnalampka napisał/a:

Ogarnij się trochę może?!

Właśnie dzisiaj te słowa powiedziała do mnie moja mama, z tym, że w liczbie mnogiej. Według niej powinniśmy być w porządku, jeździć do nich raz na jakiś czas, dzwonić i pytać, co u nich. Wtedy odwdzięczą się tym samym. Dlatego napisałam tego posta, chciałam poznać opinie innych osób, a tak po za tym jej słowa dały mi trochę do myślenia, bo przecież to są rodzice P., innych rodziców nie będzie miał.

60

Odp: Problem z przyszłymi teściami

Maggie, na szacunek i zainteresowanie swojego dziecka należy sobie zapracować. Troską, miłością i szacunkiem. Nie widzę najmniejszego powodu aby przymilać się do kogoś, kto mnie gnoi i okrada - niezależnie jakie relacje rodzinne by mnie z takim człowiekiem łączyły. Nie uważasz? Napawdę dziwi Cię, że Twój chłopak nie chce już mieć żadnych kontaktów z kimś, kto przez lata go niszczył?
A naiwne głoszenie, że dobrymi chęciami zmienisz gnoja w serdecznego człowieka tylko świadczy dla mnie o tym, że ta osoba spędziła życie w jakiejś magicznej krainie zamieszkiwanej przez troskliwe misie, czy coś w tym rodzaju.

61 Ostatnio edytowany przez maggie93 (2013-06-22 10:28:11)

Odp: Problem z przyszłymi teściami

Dziewczyny, doradzcie co teraz. Wczoraj ok. 22, gdy bylam mówiąc delikatnie ze swoim narzeczonym w intymnej sytuacji, zadzwonił ojciec Pawła i powiedział, że matka teraz zalewa się łzami, że nie przyjeżdża i że mój narzeczony Ma w tej chwili przyjechac, bo matka zaraz dostanie zawału albo padaczki, bo jest tak bardzo zrozpaczona. Paweł oczywiście od razu się ubrał, pomimo tego, że tlumaczylam mu, że jest pozno i że to celowa zagrywka z ich strony, zaproponowalam, że jutro rano do nich pojedzie, ale nie posłuchał mnie i od razu pojechal. na miejscu okazało się, że nikt nie płacze, każdy jest w normalnym stanie. Gdy Paweł zobaczył, że jest wszystko ok, chcial wrócić do domu, lecz jego matka go zatrzymała i tym razem zaczęła płakać. Mowila, że Paweł zostawił ją sama, że ona mu pieluchy zmieniała, a on tak się odplacil, że poszedł sobie mieszkać z inna dziewczyna. Wspomniała również o tym, że chciała się nim opiekować po operacji, ale on wolał, żeby go jakaś obca (czyli ja) przebierala i myla. Teraz mój narzeczony ma wątpliwości, czy dobrze zrobił, że ze mna mieszka, bo jego matka teraz jest taka samotna. Tłumacze mu, że to co ona mowila jest totalnie bez sensu, ale on zachowuje się tak jakby mnie nie słuchał. Dzisiaj, gdy jechal do pracy nawet mnie nie pocałował na pożegnanie i pojechal pierwszym autobusem pomimo tego, że następny bardziej by mu pasował. Dziewczyny, powiedzcie o co mu tym razem chodzi, bo już go nie rozumiem i nie wiem jak mam się zachować.

62 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-06-23 11:09:49)

Odp: Problem z przyszłymi teściami

Współczuje ci Magi. Teraz zaatakują ciebie, ktoś musi odpowiedzieć za tę sytuację. I będziesz to ty! Łzy matki?pewnie cierpi, jednak nie zmieni to sytuacji. Musza wyplacać mu pensję.

63

Odp: Problem z przyszłymi teściami

Zgadza się, matka cierpi, lecz jej cierpienie jest bez sensu. Pewnie wciąż chciałaby zmieniać mu pieluszki. Nie może się pogodzić z tym, że jej syn jest dorosły i ma swoje własne życie. Gdy jeszcze pracował z ojcem, to codziennie go widzieli, a teraz wcale tam nie jezdzimy i oni nic o nim nie wiedzą, więc wariują.
Nie rozumiem jak to jest, że rodzice tak potrafią uprzykrzyć życie swojemu dorosłemu dziecku. Dlaczego nie dają mu spokojnie żyć ?

Posty [ 64 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Problem z przyszłymi teściami

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026